filipoza
20.09.10, 12:33
Na interia.pl pojawił się artykuł linkowany ze swiatowidz.pl odnośnie inspiracji JK.
Autor postawił tezę, że inspiracją byłego premiera jest Victor Orban i barwnie opisuje
podobieństwa i różnice między nimi. Można tam znaleźć między innymi:
"Jarosław Kaczyński prawdopodobnie nie zwariował. Kaczyński próbuje tak rozbujać państwo, by je wywrócić. A potem spróbować podnieść, wsiąść na puste siedzenie i pojechać własną drogą. Czyli, jak sądzą niektórzy komentatorzy, zrobić to samo, co zrobił Viktor Orban na Węgrzech, który w 2010 roku został premierem tego kraju. Czyli konkretnie co?"
O ile z główną tezą artykułu można się zgodzić to pozostała reszta jest częścią medialnej nagonki na ludzi, którzy pozwalają sobie na jakąkolwiek krytykę PO, których to autor artykułu przeciwstawia tzw. "normalsom" - czyli centrowemu elektoratowi myślącemu "rozsądnie".
Można się tylko domyślać, że wdrożenie w życie zasad wykładanych na łamach GW pozwala zaliczać się do tej - trendy group.
Treść poniżej jest komentarzem jaki umieściłem tamże jako popełniony na szybko fragment analizy sytuacji socjologicznej PiS po katastrofie smoleńskiej oraz po przegranych wyborach prezydenckich.
Jarosław Kaczyński
przypomina mi trochę mojego ojca, który zawsze stara się zarządzać wszystkim poprzez krzyk - tzw. "kierownik autokrata". Dogadywanie się przychodzi mu bardzo trudno. Ale to nie Kaczyński jest problemem PiSu bo paradoksalnie można się z takimi ludźmi dogadać. Problemami PiSu są: instrumentalne traktowanie PiS oraz przerośnięte ambicje pierwszego szeregu polityków tej partii - słynnych bullterrierów - jak Ziobro, Kurski itp. To oni tocząc walkę o realną władzę, wiedząc, że Kaczyński nie jest wieczny, w ferworze walki zapominają, że PiS to jednak nie oni. Zapominają, że PiS to cała masa członków i jeszcze większa masa sympatyków a znacznie większa masa potencjalnych wyborców. Zapominają, że Polska to biedny kraj potrzebujący mrówczej pracy u podstaw a nie pieszczenia słupków w czym się wyspecjalizowała PO. Ziobro próbował zresztą iść tą drogą ale jak mu to pokracznie wyszło wszyscy pamiętamy.
Problem "normalsów" i "nienormalsów".
Katastrofa Smoleńska wydarzyła się i w jej efekcie oraz w efekcie olbrzymiego negatywnego elektoratu Jarosława Kaczyńskiego, Platforma Obywatelska przejęła pełnię władzy. Zgadzam się tutaj z autorem artykułu, że nie można przejąć "normalsów" rozdając kopniaki dookoła. Tylko, że wypracowanie taktyki mającej sobie poradzić z PO, która kontroluje wszystkie ośrodki władzy oraz z mediami, które w większości sprzyjają partii wszech-rządzącej jest bardzo trudne. W takim klinczu wychodzi naturalna słabość "normalsów", nad którą Kaczyński załamuje ręce. Otóż ta większość "normalnych" ludzi jest przykuta do telewizora, z którego czerpie swoją powierzchowną wiedzę o świecie. Jak łatwe jest manipulowanie tą grupą każdy "nienormals" wie. Stąd, że "normalsi" to zwykli ludzie zaprzątnięci codziennymi obowiązkami, starający się zapewnić swoim rodzinom byt, wynika, że nie mają oni czasu na skomplikowane analizy. Ich prawicowa część różni się tylko tym od lewicowej, że trochę bliższe wydają im się być: wiara, poczucie wspólnoty, może też czasem miłość do ojczyzny. Lewicowych i prawicowych "normalsów" silnie łączy jedno - pragnienie świętego spokoju. Kaczyński jak każdy wytrawny gracz giełdowy wie, że większość tzw. "leszczy" zazwyczaj nie ma racji ale zapomina o jeszcze jednej bardzo ważnej zasadzie - jeżeli chcesz coś zarobić to nigdy nie walcz z trendem. Przeciwną taktykę można stosować tylko wtedy kiedy się wie na 99% a najlepiej na 100%, że właśnie zmienia się trend. Wybory prezydenckie pokazały, że trendy są w tej chwili: miły wygląd, gładkie słowa, brak postaw wojowniczych itp. Kiedy trend się odwróci i nasze społeczeństwo znudzą gładkie frazesy o tym, że jesteśmy "zieloną wyspą" na oceanie marnej ekonomii, że Euro 2012, że Niemcy, Rosjanie i nie tylko - lubią nas i nasze piwo (przynajmniej na to wskazują reklamy), że podwyższanie podatków może być częścią programu partii liberalnej, że śledztwo smoleńskie jest prowadzone wzorowo itd., tego bym nie przesądzał. Dopóki strefa Euro nie posypała się (co jest bardzo prawdopodobne), dopóki "drukarka" ECB pracuje pełną parą dopóty liczenie Kaczyńskiego na szybkie odwrócenie trendu może skazać tą partię na kolejne porażki w wyborach, chyba, że zdoła jednak wrócić do spokojnego image'u i ze stoickim spokojem wypunktuje PO, tfu!
Przepraszam, miałem na myśli KLD, UD i UW bo tylko to zostało z "prawicowej" Platformy z Gowinem jako listkiem figowym dla okrasy.