viper39
30.03.04, 20:49
nie wiem czy juz kiedys tam byl taki temat czy nie, ale zastanawiajac sie nad
tym ile dobrego sie dzieje (lub nie dzieje) dzieki ONZ-towie, stawiam znak
zapytania czy ta organizacja ma jeszcze jakakolwiek racje bytu,
wydawane na utrzymanie tej organizacji sa ogromne pieniadze, w radzie
bezpieczenstwa niemala role np odgrywa francja ktora od dawna nie jest potega
swiatowa militarna (i nie tylko), w radzie obrony praw czlowieka zasiadaja
ludzie z Libii!!!!! (to juz smiech),
ONZ nie rozwiazala zadnego konfliktu ani wewnatrz ani zewnatrz panstwowego na
swiecie od poczatku isntnienia, wysylala co prawda korpusy pokoju ale kto sie
nim przejmowal ....
nie ma zadnego znaczenia w zwalczaniu biedy na swiecie bo wyznaje zasade
dawania a nie szkolenia i inwestowania, a wiadomo ze dane pieniadze ida do
kieszeni lokalnych kacykow a w krajach i tak jest bieda...
nie jest ani nie byla w stanie zwalczyc niewolnictwo, wprowadzic
rownouprawnienie, zwalczac plagi, szkody wywolane kataklizmami, nie byla w
stanie nawet zrobic glupich inspekcji w iraku, ani polozyc taki nacisk na ten
kraj aby przestrzegla sankcje na niego nalozone (nie tylko irak..)... nic...
to wlasciwie po co to istnieje???
wiem po co istnialo, potrzebny byl pomost do rozmow w czasie zimnej wojny ale
teraz?
ciekaw jestem waszych opinii, bo za kazdym razem jak jade samochodem kolo
tego budynku ONZtu to mnie az telepie ze place im w moich podatkach
pieniadze....