15.12.10, 22:30
Załóżmy że mam milion złotych w gotówce i rodzi się pytanie co z tą kwotą robić by nie stracić. Kupić nieruchomości? Kupić ziemię? Włożyć do banków na lokatę i czekać? Zakup srebra? Zakup złota? Akcje, obligacje skarbowe (jakiego kraju?)?

To są w sumie bardzo proste pytania, ale odpowiedzi na nie trudno znaleźć. Z jednej strony wszystkie waluty to nic nie warty papier, z drugiej strony bańka na nieruchomościach, z trzeciej bańka na złocie.

Ktoś ma wyrobiony pogląd, co z tym milionem złotych zrobić?
Obserwuj wątek
    • whatso Re: Co robić 15.12.10, 23:56
      Długofalowo nekrobiznes ma świetne perspektywy ze względu na demografię. smile
      • czymkowski Re: Co robić 18.12.10, 22:20
        wydaję się salan spa na mazurach otworzyć wink
    • vice_versa Re: Co robić 16.12.10, 00:04
      Super temat! Propozycje brzmią trochę jak ruletka i niezależnie od odpowiedzi żadna Cię do końca nie przekona.
      To trochę tak jakby pytać hazardzisty, czy więcej można wygrać na ruletce czy w pokera. Sorry, wróć, to moja perspektywa, Ty pytałeś: jak nie stracić wchodząc do kasyna.
      Moja odpowiedź będzie przypominała radę: own your Casino! Pewnie też Cię nie przekonam.

      > Załóżmy że mam milion złotych w gotówce i rodzi się pytanie co z tą kwotą robić
      > by nie stracić.

      Załóżmy, że raczej chcesz ZAROBIĆ, czyli mieć WIĘCEJ pieniędzy/lub WIĘCEJ WARTYCH aktywów. Zauważ też zasadniczą różnicę naszych odmiennych perspektyw: od podejścia "jak nie stracić" po perspektywę "jak zarobić więcej". Wybór należy do Ciebie.

      > Kupić nieruchomości? Kupić ziemię?

      OK, co masz PO transakcji?
      Ziemia/aktywa warte tyle samo, pieniądze powędrowały do właściciela nieruchomości.
      Zapłaciłeś podatki, notariusza, opłaty administracyjne.

      Kupiłeś NADZIEJĘ, że nieruchomości wzrosną w przyszłości.
      Chyba, że WIESZ i masz absolutną pewność, że wzrosną z jakichś powodów(*)
      Ale wtedy nie wydawałbyś pewnie całego 1mln właścicielowi działki, tylko kupił na kredyt 10 nieruchomości po 1mln, a 1mln użył do opłacania bieżących spłat.
      Ja bym tak zrobił, z prostego powodu: jeśli w okresie powiedzmy 2lat nieruchomości wzrosną 10% to przy 10 nieruchomościach kupionych na kredyt będziesz miał 1mln czystego zysku+ 1mln-(24xraty dziesięciu kredytów). Poszukaj w sieci kalkulatora i policz, na pewno zostanie jeszcze sporo z posiadanego przez Ciebie wyjściowego miliona. Wniosek: nie masz pewności wzrostu rynku=kupujesz 1:1 i nie korzystasz z lewaru kredytowego. Grasz na wzrost nieruchomości ale ostrożnie i "bez ryzyka", czyli de facto z jeszcze większym ryzykiem tego, że nieruchomości NIE WZROSNĄ. Ryzykujesz więc założony cel: MA BYĆ WIĘCEJ.

      (*) Wracając do powodów dla których możesz sądzić że nieruchomości wzrosną: 1. przewidujesz dodruk PLN przez państwo co musi odbić się na przewartościowaniu nieruchomości w górę, bo podaż nieruchomości nie nadąży za popytem 2. przewidujesz napływ pieniądza do polskiej gospodarki z zewnątrz.
      W wariancie 1. musisz jednak założyć RÓWNIEŻ a może przede wszystkim to, że dodruk PLN spowoduje spadek wartości nabywczej PLN, czyli... z dużym prawdopodobieństwem możesz założyć że Twoje "zyski" spowodowane wzrostem wartości nieruchomości zostaną "zjedzone" przez adekwatny spadek wartości PLN w której są nominowane Twoje aktywa.
      W wariancie 2. taka sytuacja nie następuje przynajmniej do tego czasu, gdy inwestorzy zagraniczni nie zaczną się z Polski wycofywać powodując spadek PLN.

      Tak czy siak, z pytania które zadałeś wynika jedno: NIE WIESZ, a mimo to chcesz oddać pieniądze właścicielowi nieruchomości, i nawet jeśli będziesz miał fart bo z ww. przyczyn nieruchomości wzrosną, to i tak nie skorzystasz na tym w tym stopniu co ktoś kto używa lewaru kredytowego.

      > Włożyć do banków na lokatę i czekać?

      W tym przypadku, niezależnie kto wydrukuje pieniądze (PL czy zagranica), niezależnie od salda przepływów finansowych państwa i rewaluacji jakiejkolwiek klasy aktywów(akcji/nieruchomości etc) oddajesz swoje pieniądze INNYM którzy z jakichś powodów mają wiedzę i lewaru kredytowego używają. Dodaj do tego fakt, że bank może udzielić X razy więcej kredytów za Twój 1mln, tym którzy użyją dźwigni finansowej na dowolnym rynku wg. wyżej opisanego wzorca dla nieruchomości. Krótko mówiąc 100razy bardziej wzbogacisz innych.

      > Zakup srebra? Zakup złota?

      A w jakiej WALUCIE wyjdziesz z inwestycji?

      Propozycje które zaproponowałeś charakteryzuje: a) pozbywanie się pieniądza b) na chybił trafił, bo bez dźwigni finansowej c) pasywność inwestycyjna

      A nie lepiej zamiast oddawać pieniądze innym nauczyć się OBRACAĆ PIENIĄDZEM i tworzyć aktywa(najlepiej nominowane w walucie umacniającej się-przynajmniej ZANIM wyjdziesz ze swojej inwestycji)?

      > Ktoś ma wyrobiony pogląd, co z tym milionem złotych zrobić?

      Pogląd? Heh wink Tak, ja MAM i nie tylko POGLĄD.
      Ale nie będę Cię namawiał w inwestowanie w MOJE metody, bo wtedy dałbym Ci powiedzmy 20%, albo powiedział: kup moje akcje. Dostałbyś 200tys po roku, ale niczego byś się nie nauczył. Namawiam Cię więc do konkurencji opartej na wiedzy smile

      P.S.
      Mój post to wyjątek. Pani D. uprasza się o powstrzymanie od komentowania.
      • leny20-4-7 Vince w miare mozliwosci prosba o odp 16.12.10, 00:51
        A.
        w kwestii "OBRACAĆ PIENIĄDZEM i tworzyć aktywa"

        1. skad wiesz, ze dane aktywo bedzie zyskowne?
        2. skad wiesz kiedy wyjsc/sprzedac aktywo?

        B.
        1. czy uwazasz ze UE czyli tak naprawde RFN rozwaza "takie prawdziwe qe", jak sugerowales w listopadzie po dymisji tego ministra od Sarkozego, czy tez beda nadal starali sie grac na czas i "pogrzewajac atmosfere" starali sie buzowac pod "kotlem" w ktorym zamkniete sa "swinki" aby ich kosztem unikac wzrostu euro? wydaje sie ze do tej drugiej opcji wkrotce beda zmuszeni "zaprosic" pozostale kraje ze strefy a w pierwszej to jednak nie patzrec to jest wizerunkowa klapa po licznych zapewnieniach, ze beda swietsi od papieza. na ile uwazasz za mozliwe aby np. austria, slowacja czy finlandia zaplacila wiecej?
        2. czy jesli jednyka wedlug Ciebie bedzie nieunikniona to czy wlasnie teraz nie ogladamy wyjscia z euro w chf i realizacji srednioterminowej prognozy Szutnika?

        pozdro

        ps. ciesze sie ze sie odezwales bo jak uslyszalem dzis tę wiadomosc to z jakiegos powodu pomyslalem o Tobie.

        Argentyna - Załoga polskiego jachtu już w porcie Ushuaia (update)
        PAP - Biznes
        15 Gru 2010, 19:10


        15.12. Buenos Aires (PAP) - Do portu Ushuaia, na południu Argentyny, przetransportowano pięciu żeglarzy z polskiego jachtu, który rozbił się w poniedziałek, a także ciała dwóch ofiar śmiertelnych - powiedziała w środę PAP rzeczniczka ambasady RP w Buenos Aires Edyta Kwiatkowska-Faryś.
        Zbigniew Jałocha, prezes krakowskiego stowarzyszenia "Concept Sailing", które jest właścicielem jachtu, powiedział PAP, że śmierć ponieśli kapitan i jego brat, których sztormowa fala zmyła z pokładu
        • vice_versa Re: Vince w miare mozliwosci prosba o odp 16.12.10, 05:13
          A.
          Dobre pytanie.

          Wiemy, że pieniądz powstaje z niczego "out of thin air".
          Wiemy, że pieniądz ten jest dystrybuowany kredytem.
          Wiemy, że proporcjonalnie do "zdolności kredytowej".
          Przy czym nie koniecznie musi ona być "rynkowa" czy "zobiektywizowana" (vide: TARP i uznaniowy podział tego tortu), ot taka "zdolność kredytowa spod lady".
          Podobnie zdolność inflacyjna państw - czyli zdolność kredytowania się przez państwo - również różni się w zależności od bezwzględnej podstawy GDP danego państwa, ale i tak w równym stopniu jest uznaniowa jedni złamią kryteria Maastricht kiedy im wygodnie innym wymierzy się kary, jedni dostaną AA+ a inni BB+, jedni dostaną FCL a drudzy nie, jednym EBC da kredycik od ręki a innych przyciśnie tak, że Greków udawać będą Niemcy.

          Pytanie pomocnicze: z czego powstają akcje?

          Jeśli spółki emitują akcje na "polepszenie perspektyw rozwoju", to państwo emituje pieniądz również w tym samym celu- z tą różnicą, że państwo przejada to na wydatki sztywne i budżetówkę a spółki powinny przejadać to na inwestycje. I państwo i spółki sprzedają na pniu swoje future prospects- "przyszłe perspektywy", obniżając wartość dotychczasowych akcji/waluty. W obu tych przypadkach odbija się to na wzroście kapitałów własnych/GDP.

          Kredyt inflacyjny zaciągany jest przez państwa kosztem obniżenia wartości dzisiejszych aktywów.
          Kredyt u akcjonariuszy (księgowany jako "kapitały własne", hehehe) zaciągany jest przez przedsiębiorstwo kosztem obniżenia wartości już istniejących akcji. Ale co jeśli te akcje były warte ZERO+ koszty emisji/prawników/podatków i wszystkie znajdowały się w rękach kilku osób sprzedających swoje akcje inwestorom?

          Pytasz mnie skąd wiem, że papiery które są warte 0 (słownie: zero)+koszty emisji/prawników/podatków if necessary, można "uplasować na rynku" jako warte n x (0+koszty emisji/prawników/podatków) ? Skąd wiem, że aktywa będą zyskowne? Po pierwsze jest funkcja gwaranta emisji, po drugie istnieją też inne,tańsze metody.

          B.
          > czy uwazasz ze UE czyli tak naprawde RFN rozwaza "takie prawdziwe qe", jak s
          > ugerowales w listopadzie po dymisji tego ministra od Sarkozego, czy tez beda na
          > dal starali sie grac na czas i "pogrzewajac atmosfere" starali sie buzowac pod
          > "kotlem" w ktorym zamkniete sa "swinki" aby ich kosztem unikac wzrostu euro?

          Niemcy MUSZĄ deprecjować Euro. Nie w sensie ceny forexowej tylko w sensie ilościowym, muszą gonić QE2 i wzrost ilości pieniądza w obrocie. A nie wzrost ceny. Wariant z PIGSami jeśli chodzi o skutek byłby analogiczny do interwencji BC w obliczu zbyt mocnego Euro, byłby chwytem PiArowym, natomiast nie zmieniłby realiów ilościowych. I to nie jest możliwe na dłuższą metę, Niemcy zbyt dobrze wiedzą na czym polega ten wyścig-muszą więc zwiększyć ilość, a nie jedynie utrzymywać parytet na forexie. W twardych monetarnych kategoriach niczego by nie zmienili a daliby uciec US. Niemożliwe.

          Poza tym: Euro nie jest prawdziwą walutą, w sensie operatywności. Oznacza to że Niemcy mogą drukować na potęgę u siebie, a ociągać się z pomocą dla PIGSów. De facto więc o ile zostanie zachowana płynność PIGSów a rewolucja zatrzymana- o tyle czas działa na korzyść Niemców. Różnice w GDP przesądzają o tym, że Euro niemieckie musi być słabsze niż euro hiszpańskie czy greckie, co oznacza że prawo Kopernika Greshama działa na korzyść Niemiec POMIMO wspólnej nazwy i braku kursów walutowych.
          W tym sensie KAŻDE państwo deprecjujące wolniej niż Niemcy płaci więcej, bo w twardszej walucie. I im skuteczniej uda się Niemcom narzucić zacieśnianie polityki pieniężnej tym
          drożej będą płacić Ci którym ją narzucono. Ale jest też druga strona medalu: nie będą mieli CZYM płacić, co uderzy w niemiecki wewnątrzunijny eksport. Dostaną więc rykoszetem.

          > 2. czy jesli jednyka wedlug Ciebie bedzie nieunikniona to czy wlasnie teraz nie
          > ogladamy wyjscia z euro w chf i realizacji srednioterminowej prognozy Szutnika
          > ?

          To naturalnie by się zgadzało, choć nie pamiętam już szczegółów prognozy Szutnika.



          > ps. ciesze sie ze sie odezwales bo jak uslyszalem dzis tę wiadomosc to z jakie
          > gos powodu pomyslalem o Tobie.

          Żal ich.
          Z armatorem znam się osobiście, poznaliśmy się 5lat temu na Grenlandii, byłem na chrzcinach jego łódki, miałem nawet płynąć w 3mc trasę z Argentyny do Melbourne, ale zrezygnowali z Antarktydy i nie starczyło mi motywacji żeby w 6ciu chłopa przez 3miesiące orać samo morze na tych szerokościach wcinając liofilizaty. W tym roku w kwietniu nęcili mnie Thaiti. Znajoma zrezygnowała na kilka godzin przed wylotem, gdyby zrezygnowała na kilka dni przed pewnie przebookowałbym bilet i popłynął... Tak, mogłem tam być.

          A czytając to co pod newsem pomyślałem, że Kadi mówiąc o Polakach ma sporo racji:
          forum.gazeta.pl/forum/w,30,119907470,,Zaloga_jachtu_Nashachata_to_byla_smietanka_bi_.html?v=2
          Te wpisy są szokujące. Pełen ogląd tego jacy jesteśmy mali.

          Pozdrawiam
          • przycinek.usa Re: Vince w miare mozliwosci prosba o odp 16.12.10, 05:59
            akcje spolek tez powstaja "out of thin air"

            przeczytalem tez komentarze pod tym artykulem, co zalinkowales i tam jest jedna opinia, ze jak ktos nie ma licencji pilota i przeleci samolotem dookola lotniska, to on mu odda firme, czy cos takiego - a ja spotkalem sie z takim przypadkiem - gdzie mlody czlowiek umial doskonale grac na symulatorach na PC i potem ukradl samolot i calkiem niezle latal. Wystartowanie szlo mu niezle, ale ladowanie niestety bylo juz trudniejsze, ale tez wyladowal, choc troszke ten samolot pokiereszowal. O ile jednak wiem, to ten samolot nie rozbil sie calkiem i go naprawili.

            Zycie jest pelne niespodzianek i powinno sie unikac generalizowania, bo zawsze sie trafi jakis wyjatek.
          • leny20-4-7 Re: Vince w miare mozliwosci prosba o odp 16.12.10, 18:06
            Vice_Verso,

            dziękuję Tobie za wiedzę którą dzięki Tobie poznałem.

            przepraszam za to czym urazilem.

            pozdrawiam serdecznie,
            leny
      • stoje_i_patrze Re: Co robić 16.12.10, 09:56
        ====
        To trochę tak jakby pytać hazardzisty, czy więcej można wygrać na ruletce czy w pokera. Sorry, wróć, to moja perspektywa, Ty pytałeś: jak nie stracić wchodząc do kasyna.
        =====

        Więcej wygrasz w pokera. Dlatego też w kasynach nie ma pokera a kasyno bierze jedynie dla hostowanie stolika. Tak bylo w usa, w polsce tez tak jest. Nie ma graczy w kasynie z kasyna. Grasz przeciwko komus z ulicy.
        Mam znajomego w lidze pokerowej, wlasnie wrocil z turnieju z Wiednia i z praktyki Ci moge powiedziec ze tutaj da sie wygrac. Ja nie gra, ale na jego przykladzie mowie ze sie da.
        • stoje_i_patrze tez nie 16.12.10, 09:58
          ==========
          Moja odpowiedź będzie przypominała radę: own your Casino! Pewnie też Cię nie przekonam.
          ===========


          ustawy mowią ile moze byc kasyn na ile mieszkańców. W wawie, krakowie nie ma wiecej kasyn bo jest juz ich ustawowa maksymalna ilosc. wbrew pozorom ciezko otworzyc kasyno dlatego pozostali otwieraja puby z jednorękimi. dobry biznes.
          • dorota_3 Re: tez nie 16.12.10, 10:05
            on pewnie myślał o emisji pieniądza, władzy, etc. smile
          • vice_versa Re: tez nie 18.12.10, 04:15
            To prawda, nie myślałem o kasynach, Sobiesiaka nie znam.

            Nie pisałem o władzy, bo władza, to coś co nas limituje.
            Poza tym to wiedza poparta działaniem prowadzi do władzy a nie władza do działania czy wiedzy. To ma znaczenie. Małe różnice w punktach wyjścia dają ogromne różnice w efektach.

            Nie pisałem o władzy- pisałem o Twainie, nieograniczonej podaży pieniądza, nieskończoności kredytu zamiast ograniczonych zasobów, dźwigni zamiast wymiany 1:<1, o prymacie "use" nad "wealth", obrocie/velocity/cashflow zamiast mam/leży/jest itp. Skoro nie pisałem o władzy, to pisałem o sile wiedzy i działania.

            Czy nie mówiłem: KingSajz DLA KAŻDEGO!
            Czy to oznacza, że KingSajz naprawdę jest dla każdego? Wolne żarty, weźmy post Sevenseas czy Dr.J i porównajmy z KingSajzem Kadiego... No pewnie, że King Sajz nie jest dla każdego. Jedynie MOŻE BYĆ, a to jest OGROMNA RÓŻNICA.

            Nie potrzeba już frajerów przegrywających pieniądze.
            Potrzeba wiedzy skąd płynie pieniądz, odwagi i wizjonerstwa.
            To nie jest gra zerosumowa gdzie jeden właściciel kasyna zyskuje a tysiące hazardzistów tracą. A przynajmniej nie musi tak być.
            U mnie jak sama nazwa wskazuje jest wręcz odwrotnie.

            Fiat money jest OK, bo tworzy nową większą ilość wartości.
            Że co? Mówicie że to kosztem obniżenia pozostałych wartości?
            Ja tam wolę nieskończoność niż skończoność.

            Dam jeszcze inny przykład: tak jak Biblię można interpretować na 1001 sposobów tak samo można czytać Kodeks Spółek Handlowych na 1001 sposobów. Jeśli weźmiemy takie KSH i znajdziemy powiedzmy 10przykładów dźwigni finansowej, to już sukces. Inaczej pogrążymy się w milionach bardziej lub mniej sensownych, wzajemnie wykluczających się interpretacji. Tak samo jak można cytować Biblię z pamięci a zgubić gdzieś ideę, tak samo można wryć KSH czy ustawy podatkowe na pamięć, ale i tak po drodze zgubić sens.

            https://img.interia.pl/rozrywka/nimg/Krowy_1661958.jpg

            Więc message jest prosty: Nasz lajf, nasza woda...

            P.S.
            Tak, w tym cytacie z Twain'a nie było o dzieciach, na szczęście temat twórczo rozwinął szczurek, gorąco polecam.
            • dorota_3 Re: tez nie 18.12.10, 11:57
              > obrocie/velocity/cashflow zamiast obrocie/velocity/cashflow zamiast mam/leży/jest

              To nie jest recepta. Obrót (i cashflow) jest silnie związany z koniunkturą, zbyt silnie, żeby wyłącznie na tym sie opierać. Dobrze rozłożony/zdywersyfikowany majątek musi mieć część generującą cashflow i część "trzymającą wwartość" (mam/leży/jest smile ).
    • sendivigius Re: Co robić 16.12.10, 00:50
      VV powyzej napisal:

      "To trochę tak jakby pytać hazardzisty, czy więcej można wygrać na ruletce czy w pokera. Sorry, wróć, to moja perspektywa, Ty pytałeś: jak nie stracić wchodząc do kasyna.
      Moja odpowiedź będzie przypominała radę: own your Casino! Pewnie też Cię nie przekonam."

      Usiadz Llukiz i pomysl co jest najlepszym interesem we wspolczesnym swiecie? Odpowiedz brzmi - wladza.

      Zaloz swoje kasyno czyli zdobadz wladze. I tu jak zwykle komunisci pierwsi, i to dlugo przed VV wpadli na ten pomysl. Lenin juz dawno zadal sobie to pytanie:

      "Co robić? (oryg. ros. Что делать?) - książka Włodzimierza Lenina opublikowana w 1902, poświęcona problemowi strategii i taktyki rewolucyjnej partii socjalistycznej. Stanowi wykład poglądów Lenina na kwestię budowy i działalności partii, rozwijającej jego wcześniejsze koncepcje przedstawiane na łamach biuletynu partyjnego Iskra."

      pl.wikipedia.org/wiki/Co_robi%C4%87%3F

      Nie kombinuj niepotrzbnie ale przylacz sie do proletariuszy wszystkich krajow!
      • vice_versa Re: Co robić 16.12.10, 05:48
        > Usiadz Llukiz i pomysl co jest najlepszym interesem we wspolczesnym swiecie? Od
        > powiedz brzmi - wladza.

        1. Najlepszym interesem jest prawo Kopernika. Czyli wiedza, Sendi. Znacznie stabilniejszy i trwalszy biznes.
        2. Władza absolutna nie istnieje, w każdym układzie jesteś zależny, im większa zależność losów innych od Ciebie tym większa odpowiedzialność.
        3. Niezależność to fantazmat: ostatecznie każde kasyno- operuje WALUTĄ i płaci LICENCJE.
        Na szczęście więc ZANIM llukiz zdobędzie ten mityczny milion, wypracuje dla siebie swoje własne metody zdobywania i pomnażania pieniądza i jego pytania przypadkiem stracą na aktualności.

        > Zaloz swoje kasyno czyli zdobadz wladze.

        Przede wszystkim nad SWOIM ŻYCIEM.
        I nad poglądami na to co możliwe a co niemożliwe.
        Możesz więcej niż myślisz.

        Cytując Twaina:
        "Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj."
        • mali_kali Re: Co robić 17.12.10, 17:08
          Nigdy nie moglem tego zrozumiec: jak to sie dzieje, ze niektorzy ludzie tak latwo ulegaja hipnozie?

          Wiem, ze to moze nie te forum, aby takie pytanie zadac, ale mimo wszystko... Moze ktos mi to wytlumaczy.
          • vice_versa Re: Co robić 18.12.10, 01:55
            mali_kali napisał:

            > Nigdy nie moglem tego zrozumiec: jak to sie dzieje, ze niektorzy ludzie tak lat
            > wo ulegaja hipnozie?

            A tego to ja już nie wiem ale spróbuję zgadnąć, tylko musisz sprecyzować czy chodzi Ci o hipnotyczny wpływ złota którym handlowałeś, czy o hipnotyczne pejzaże Belize gdzie chcesz spędzić emeryturę?

            Zamiast hipnozy popracowałbyś nad sposobem w jaki przetwarzasz informacje z mediów. Więcej o tym TUTAJ:
            forum.gazeta.pl/forum/w,17007,119618170,119966537,Ujma_w_wizerunku_Anglosasow.html
            Widać Kadi Ty też ulegasz hipnozie. Medialnej. Wystarczy popatrzeć na fakty żeby trochę więcej rozumieć niż poddawać hipnotycznym seansom mediów. To frustrujące jak Twoje posty.
            • mali_kali Re: Co robić 18.12.10, 10:08
              > A tego to ja już nie wiem ale spróbuję zgadnąć, tylko musisz sprecyzować czy ch
              > odzi Ci o hipnotyczny wpływ złota którym handlowałeś, czy o hipnotyczne pejzaże
              > Belize gdzie chcesz spędzić emeryturę?

              Oooo! A co to za wycieczka osobista? Skad wiesz, ze inwestowalem w zloto? Skad wiesz, ze chce spedzic emeryture na Belize? Gosciu! Skup sie na argumentach, a nie na osobach. To podstawowy blad logiczny w dyskusji.

              > Widać Kadi

              Przepraszam, ale nawet nie wiesz komu odpowiadasz. To nie kadilac to napisal, lecz ja: mali_kali.
    • glupi_jasio Re: Co robić 16.12.10, 02:46
      Jeśli mówimy o kilkuletniej perspektywie, to, tradycyjnie, widzę deflację.

      Deflacja znaczyć będzie wzrost wartości pieniądza, ale także jego znikanie (bankructwa) albo racjonowanie.

      Przewiduję możliwość znaczącego wzrostu kontroli państw nad prywatną własnością w ciągu kilku lat. 1 mln złotych to niewiele. Jeśli inwestycja ma być na 10 lat, to trzeba spojrzeć, co rząd RP chce sprzedać, to będzie najlepszy biznes.

      Hm, może las? W końcu, czymś się trzeba grzać. Byle łatwy do upilnowania... wink

      A dla niezaradnych optymistów: apartamenty nadmorskie i tereny w Bułgarii. Może nie za szybko, ale na tym też powinno dać się zarobić.

      Z płynniejszych i ryzykownych aktywów - może akcje jakichś firm, zdolnych do szybkiego zastąpienia strategicznej produkcji, aktualnie importowanej z monopolistycznych w tej dziedzinie - Chin wink


    • vice_versa Re: Co robić 16.12.10, 06:54
      To interesujące, bo o ile pamiętasz moją poprzednią stopkę Arystoteles twierdził ZUPEŁNIE co innego.

      "On the whole, you find wealth much more in use than in ownership." Aristotle

      Mówisz Przycinek, że to jednak "ownership" tworzy więcej bogactwa niż "use"?
      "Ownership" tych Twoich pieniędzy na overnightach jest Twoje, ale "use" to już jest BANKU. Mało tego, dzięki temu "use" Twoich własnościowo pieniędzy bank może udzielać Xrazy więcej kredytów, no powiedzmy, że każde 1pln depozytu daje 10pln kredytu.

      Więc odkładając złotówkę w banku pozbawiasz się wpływu na to KTO będzie UŻYWAŁ("use") TWOICH("ownership") pieniędzy. A zasady księgowania, tempo przelewów, podatki lub zeroopodatkowanie, instrumenty dźwigni finansowej (np. wartość nominalna versus wartość rynkowa) i wiele, wiele innych umożliwiają wielokrotnie większe przebicie i zwiększenie wartości tego CZYM OBRACAJĄ.

      Podczas kiedy ty ciułasz procencik. A wartość Twoich wartości relatywnie spada w czasie- bo inni tworzą je SZYBCIEJ. Tylko w ostrej deflacji sytuacja jest odwrotna, mówisz że nadchodzi deflacja czyli zmniejszenie ilości pieniądza w obrocie?

      Czemu Ty, przedsiębiorca, namawiasz Llukiza do bezpiecznego i ostrożnego sposobu pomnażania pieniądza? Czemu nie chcesz żeby inwestował w swoją firmę, ustalał sobie pensji, uczył się biznesowego know-how tylko polecasz mu inwestycje pasywne polegające na ODDAWANIU PIENIĘDZY INNYM?

      Nie dbaj tak o jego "bezpieczeństwo": Ci którzy wybierają bezpieczeństwo zamiast wolności nie zasługują ani na jedno ani na drugie. Niech położy cały milion na szali i stanie na uszach, żeby przyniósł mu 10mln dochodu. Albo niech kupi wycieczkę orbitalną i napisze o tym książkę i sprzeda w 10mln egz. Albo może niech zainwestuje w "bycie gwiazdą", to się świetnie sprzedaje.

      Zgadzam się jeśli chodzi jednak o kwestię kontemplacji życiowej, 2 tygodnie wolności, czy wystarczy tylko jeden milion aby móc tego doświadczyć?
      Wow!
      Policzmy % opodatkowania: weekendy 104dni, dni świąteczne powiedzmy 10, plus sławetne 14 dni na wycieczkę= 35% wolnego
      Skala opodatkowania niewolą=65% w stosunku rocznym, jak dla mnie trochę wysoooooko wink

      Dwa miesiące temu spotkałem Angola który razem z żoną opłynęli świat. Zajęło mu to 3lata, nie płynęli więc non stop, jak brakowało pieniędzy to szukali pracy tam gdzie byli. Startując mieli jacht i 30tys USD na dwójkę. Dziś twierdzą że gdyby mieli 50tys przez całe 3lata mogliby pływać bez przerwy: 20tys naprawy łódki, 30tys cała reszta wypożyczanie samochodów wliczając.
      wink
      • przycinek.usa Re: Co robić 16.12.10, 22:36
        Wypowiadam sie na podstawie wiedzy o cyklach. Teraz jest zdecydowanie zly czas na zakladanie firmy. Teraz jest dobry czas na trzymanie pieniedzy. Jak bank placi procent, to trzeba brac. A co do formy relaksu polegajacej na plywaniu od portu, do portu - to cos w tym jest, pod warunkiem, ze wiecej sie stoi w porcie, a mniej plywa.
        • vice_versa Re: Co robić 17.12.10, 02:15
          Firma musi trochę popracować i pobyć na rynku zanim dostanie rozsądne kredyty. Więc to jest świetny czas, bo za rok jak QE2 wypłynie na rynki to kredyty dostaną INNI. I to oni skorzystają z nadchodzącej hossy (czyli tych "wzrostów" co to będą musiały być bo te same aktywa trzeba będzie wyżej wycenić w tym nowopopsutym pieniądzu*).

          Ja się wypowiadam na temat zasady: oddawanie pieniędzy innym to nie jest najlepszy pomysł na zostanie bogatym. De facto i tak mamy monopol bankowy, więc pieniądze i tak są u innych (tzn księgują je w bilansach). Różnica między rolowaniem overnightów a tym co polecam ja, jest taka, że proponuję OBRACAĆ tymi pieniędzmi, a nie zamrażać je overnight i pozwalać obracać bankom. Cała reszta to już kuchnia: jak zrobić by obrót nie był opodatkowany, albo podatkowo przychody bilansowały się z kosztami, jakie tytuły prawne mają być podstawą tego obrotu.

          Zauważ Przycinku: w jednym wypadku velocity i cash flow działają na moją korzyść, w przypadku overnightów i pasywnych lokat- działają na korzyść banków.
          Bo pieniądze nigdy nie śpią. Niezależnie od "cyklu" koniunkturalnego.

          (*)A propos tych "wzrostów": spieszę donieść, że w Polsce Newsweek znowu odgrzewa stare kotlety i zaczął straszyć Peak Oilem!
          To jest naprawdę zabawne: oni na okładce pytają "Czemu rządy o tym milczą" czy jakoś tak, a może nawet "czemu ukrywają"...
          A zabawne to jest okrutnie, bo jeszcze za Busha pamiętam jak zrobiłem porządną kwerendę KTO puścił te PeakOile w eter.
          Sprawdzałem to na wiele sposobów, ale zawsze na końcu jako ostateczne źródło 'naukowych raportów' pojawiała się... AEI, czyli agencja rządowa, na rządowe zapotrzebowanie fabrykowała te "naukowe" dane. W międzyczasie odkryto złoża w szelfie Brazylii i jeszcze paru innych miejscach i co??? I nadal mamy PeakOil. Zupełnie jak w latach 70tych, bo wtedy mieliśmy PeakOil1. Teraz mamy QE1+QE2=PeakOil3

          Po prostu idiotom serwuje się powód wzrostu cen surowców na talerzu...Żeby czasem nie pomyśleli, że to inflacja czy spadek wartości pieniądza. Nieprawdopodobne zupełnie jak wielki jest ten przemysł dezinformacji, ile można wyprodukować "naukowych" bredni na polityczne zapotrzebowanie.

          -------------
          Tam gdzie pechowo trafiła Nashachata było naprrrrrawdę ostrrrrro.
          Najpierw mówiono o 55Knt teraz już o 80Knt.
          Tu o kłopotach innego statku płynącego na Antarktydę:
          uk.news.yahoo.com/4/20101209/twl-tourist-ship-battered-by-antarctic-w-41f21e0.html
          Ale w takim Cleveland też potrafi być nieźle, to akurat jest ładne:
          uk.news.yahoo.com/4/20101216/video/vwl-lighthouse-becomes-icehouse-15af341.html
          • sevenseas Re: Co robić 17.12.10, 13:53
            Versa:

            "Cała reszta to już kuchnia: jak zrobić by obrót nie był opodatkowany, albo podatkowo przychody bilansowały się z kosztami, jakie tytuły prawne mają być podstawą tego obrotu."

            Jak dla mnie to jest bardzo ciekawe, moglbys rozwinac ten temat lub odeslac mnie do czegos gdzie moglbym o tym poczytac?
            Rozumiem ze chodzi o koncept, im wiekszy obrot tym mozliwosc wiekszego lewaru, czyli kredytu na inwestycje. Ale chodzi mi o bardziej konkretna wiedze, szczegolnie teraz wink

            Liukiz, moze pomysl o jakims biznesie? A jesli juz masz biznes dlaczego nie chcesz wiecej inwestowac? Milion zlotych to juz jest calkiem ciekawa kwota na rozkrecenie czegos. No chyba ze chcesz wiekszego bezpieczenstwa. Musisz sie okreslic, tzn. jak widzisz swoja przyszlosc. Gdzie widzisz siebie za powiedzmy 10-20 lat?
            • mali_kali Re: Co robić 17.12.10, 16:50
              > Rozumiem ze chodzi o koncept, im wiekszy obrot tym mozliwosc wiekszego lewaru,
              > czyli kredytu na inwestycje.

              Przeciez to bzdura. Kredyt na inwestycje otrzymujesz pod przyszle przeplywy gotowkowe (tzw. cash flows) albo pod zabezpieczenie. A najlepiej pod znajomosci z dyrektorem banku. Gdy komitet kredytowy to Twoi przyjaciel, to nawet wniosek kredytowy napisza pracownicy banku.

              A zeby obracac pieniedzmi z zyskiem to trzeba miec:
              - znajomosci,
              - znajomosci,
              - duzo znajomosci.

              Nic wiecej nie potrzeba.

              Inwestycja w jakies " tytulu prawne" to przeciez jedna wielka bzdura. Wszystko jest i tak kontrolowane przez kolegow i znajomych.
              Tutaj link dla watpiacych:
              www.nytimes.com/2010/12/12/business/12advantage.html?src=me&ref=business
              Jezeli nie masz lepszych znajomosci niz banki, to sie musisz zadowolic ladowaniem na overnighty lub tym podobne.

              Obrot, to inaczej sprzedaz. A sprzedaz to znaczy klienci. Zamiast dawac durne rady llukizowi do otwarcia biznesu, to trzeba sie zapytac, czy ma juz klientow. Gdy bedzie mial klientow, to otworzy biznes bedac nawet golym i wesolym, bez miliona lub kilku. Jezeli nie ma jeszcze klientow, to niech odklada do banku, albo zacznie inwestowac w siebie, zeby wejsc do elyt i zapoznac sie z nimi - klientami.
              • sevenseas Re: Co robić 17.12.10, 19:30
                "Przeciez to bzdura. Kredyt na inwestycje otrzymujesz pod przyszle przeplywy got
                > owkowe (tzw. cash flows) albo pod zabezpieczenie. A najlepiej pod znajomosci z
                > dyrektorem banku. Gdy komitet kredytowy to Twoi przyjaciel, to nawet wniosek kr
                > edytowy napisza pracownicy banku."

                Tak. Im wieksze obroty, ciecie kosztow, opuznianie odplywow gotowkowych, to wszystko podnosi cash flow, wiec koncept jest ten sam.

                " A zeby obracac pieniedzmi z zyskiem to trzeba miec...."

                W glowie poukladane. Nie wiem jak sytuacja wyglada w polsce, ale na zachodzie sie buduje zdolnosci kredytowe i bank ma w dupie czy jestes wspanialy mali_kali ze znajomosciami czy chlopek roztropek. Jak ci rosna przeplywy to ci dadza wiecej kredytu bo na tym zarabia BANK bo z tego zyje.

                "Jezeli nie masz lepszych znajomosci niz banki, to sie musisz zadowolic ladowani
                > em na overnighty lub tym podobne."

                Mysle ze duzo ludzi z tego forum sie z Toba nie zgodzi.

                "Jezeli nie ma jeszcze klientow, to niech odklada do banku, albo zacznie inwestowac w siebie, zeby wejsc do elyt i zapoznac sie z nimi"

                Swietna rada. Agent "Tomek" jest wlasnie agentem i wyszkolila go agencja rzadowa, i ta agencja wie kogo i jak podejsc. "Znakomita" to rada dla llukiza, hehe.



                "Zamiast dawac durne rady llukizowi do otwarcia biznesu, to trzeba sie zapytac, czy ma juz klientow."

                Jesli dla ciebie durna rada to otwarcie biznesu i zarzadzanie swoim czasem, to sie poprostu pozegnam.
                • mali_kali Re: Co robić 18.12.10, 09:59
                  > W glowie poukladane. Nie wiem jak sytuacja wyglada w polsce, ale na zachodzie
                  > sie buduje zdolnosci kredytowe i bank ma w dupie czy jestes wspanialy mali_kali
                  > ze znajomosciami czy chlopek roztropek. Jak ci rosna przeplywy to ci dadza wie
                  > cej kredytu bo na tym zarabia BANK bo z tego zyje.
                  >

                  No coz... na zachodzie wcale tak nie jest. Z wlasnego doswiadczenia moge zagwarantowac, ze dzieje sie zupelnie inaczej. Moglbym nawet wyslac pdf dokumentow do WikiLeaks! Hahaha!

                  Na zachodzie tez sie liczy przede wszystkim z jakiej rodziny pochodzisz i kto Ci daje referencje.
                  Zeby bylo jasne: ten zachod, o ktorym pisze to Europa Zachodnia i USA. Moze w Kanadzie lub Australii jest inaczej?

                  > Jesli dla ciebie durna rada to otwarcie biznesu i zarzadzanie swoim czasem
                  Bez zapytania sie czy ma klientow? Tak. Bez takiego pytania, to jest to durna rada.
              • llukiz Re: Co robić 17.12.10, 20:37
                @mali_kal

                Dobrze piszesz smile
                Jak bym miał milion i pomysł na biznes (dobry pomysł), to bym się nie zastanawiał czy kasę zainwestować w nieruchomości i wynajem, czy może składować w banku na procent, czy też złoto zakupić.
      • llukiz a co z nieruchomościami? 16.12.10, 23:09
        Czyli kupujemy za ten milion mieszkanie w mieście (w dobrym punkcie) oraz dom wraz działką, nieco dalej od centrum. Miasto przykładowo Poznań bądź Wrocław. Obydwa zakupy korzystne cenowo w stosunku do obecnie obowiązujących cen. Nieruchomości wynajmujemy i trzymamy. Mieszkamy w jednej z nich bądź w żadnej, w zależności od opłacalności bądź kaprysu. Nie ryzykujemy potencjalnym niepowodzeniem nieodpowiedzialnie prowadzonego interesu.
        Oczywiście przewidując deflację, nie jest to optymalne rozwiązanie, ale kto może być pewnym deflacji?

        ps: przypomniała mi się anegdota opowiadana przez dziadka, nie pamiętam je dokładnie ale ideę oddam: Ojciec zostawia synowi spadek i mówi że nie zostawia mu bydła, bo przyjdzie choroba i bydło zabierze, nie zostawia mu domu, bo przyjdzie pożar i dom mu zabierze, nie zostawia mu złota, bo przyjdzie złodziej i złoto zabierze. Zostawia mu ziemię, bo ziemi mu nic nie zabierze... A przyszli ruskie i ziemie zabrali smile
        • przycinek.usa Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 02:21
          Nieruchomosci sa gorsze w sytuacji inflacji. Inflacja ogranicza popyt zagregowany i ceny nieruchomosci rosna wolniej jak innych towarow. Musialbys dostac przynajmiej 3000 miesiecznie w czynszu to i tak jest to mniej jak odsetki w banku bo dochodza remonty i ubezpieczenia i ryzyko, ze wynajmujacy zniszczy ci nieruchomosc. Parzy cie ta forsa?
          • vice_versa Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 05:25
            > Nieruchomosci sa gorsze w sytuacji inflacji. Inflacja ogranicza popyt zagregowa
            > ny i ceny nieruchomosci rosna wolniej jak innych towarow.

            No i powraca klasyka sporu: Llukiz używa słowa "inflacja" w znaczeniu monetarnym, a Przycinek cenowym.

            > Parzy cie ta forsa?

            Na pewnej baaardzo renomowanej uczelni amerykańskiej powtarzają jak mantrę:
            Every dollar today is worth more than a dollar tomorrow

            Powinna parzyć, bo wartość nabywcza SPADA, zdolność kredytowa nie przyrasta, a pieniądz jest dodrukowywany. Po to z resztą wymyślono inflację monetarną i fiat money, żeby sobie radzić z tezauryzacją w materacach. Bo velocity jest większe kiedy pieniądz parzy.

            A ja pamiętam jak zachwalałeś velocity w czasie kiedy była już pora na tezauryzację, bo stopy szły w górę i robiono deflację.
            Teraz zachwalasz tezauryzację 2 lata po tym jak Buffet kupił akcje z prawami objęcia nowych emisji. Pamiętasz naszą dyskusję o rezygnacji z publikowania M3? Muszę to kiedyś odgrzebać.
          • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 08:33
            > Parzy cie ta forsa?

            Trudno by parzyła forsa z teoretycznego problemu smile
            • przycinek.usa Re: a co z nieruchomościami? 18.12.10, 00:51
              a skoro teoretycznie, to ja ide ogladac TV
              • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 04.01.11, 21:34
                > a skoro teoretycznie, to ja ide ogladac TV

                Czyli jak ktoś ci nakłamie w necie, że ma górę kasy, ale w taki sposób że i tak nie masz możliwości sprawdzenia, to się angażujesz i piszesz prawdę i w ogóle z całego serca co o tym myślisz... Ale jak ktoś Cię oszuka i powie że tak na prawdę nie ma żadnych pieniędzy tylko zastanawia się teoretycznie to wtedy olewasz temat?

                Dziwne podejście...
          • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 04.01.11, 21:26
            > Musialbys dostac przynajmiej 3000 miesiecznie w czynszu

            Jeślibym za ten milion zakupiłbym 2 mieszkania po 65 metrów i każde wynajął za 2tyś plus liczniki, to 3tyś miałbym spokojnie. Przy czym uważam, że ani zakup mieszkania 65m w miarę blisko uczelni za 500tyś nie jest trudny, ani znalezienie chętnych na takie mieszkanie za 2tyś na miesiąc nie sprawia większych trudności.
        • kurt76 Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 08:15
          Masz gotowke w reku, czy nieruchomosc o wartosc 1 mln, ktora chcesz sprzedac? Bo odnosze wrazenie, ze to drugie.

          Na rynku mieszkaniowym jest lekki kac, rynek jest w stanie rownowagi.
          Wiec jak musisz to rob roszade, zadna krzywda Ci sie nie stanie, ale potencjal spekulacyjny na najblizsze pare lat jest nikly.
          • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 08:30
            > Masz gotowke w reku, czy nieruchomosc o wartosc 1 mln, ktora chcesz sprzedac? B
            > o odnosze wrazenie, ze to drugie.

            Zasadniczo nie ma znaczenia czy mam gotówkę i możliwość kupienia dwóch nieruchomości, czy mam nieruchomości i możliwość sprzedania ich za tyle. To na prawdę nieistotne dla postawionego problemu. Chciałbym wiedzieć teoretycznie, co innym wydaje się lepsze. Jak na razie to wszyscy mają mniej więcej pogląd taki jak ja, czyli że tak na prawdę to nie wiadomo...
            • kurt76 Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 10:02
              Nie do konca bez znaczenia, zakladamy, ze gra o sumie koncowej rownej 0 jest nie warta zachodu.

              Gdzie lezy kasa?
              Musisz znac kontekst w jakim jest dana gospodarka, w tej chwili w UE jest pomysl na nakrecenie koniunktury oparty na:
              - bilansie CO2
              - energooszczednosci
              - energii odnawialnej
              - bio paliwach

              I w tym kierunku pojda zmiany podatkowe, prawne... wszystko!
              Jest stworzony nowy abstrakcyjny wymog i wszystko bedzie podporzadkowane, aby spelnic ten wymog.

              Czyli termomodernizacja, energooszczednosc wszelkich urzadzen, eliminacja paliw kopalnych na rzecz elektryki, doplaty dla posiadaczy lasow (kasa z emisji CO2 wedruje do nich) etc.

              Takie nieuczesane mysli...
            • mali_kali Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 16:55
              > ieistotne dla postawionego problemu. Chciałbym wiedzieć teoretycznie, co innym
              > wydaje się lepsze. Jak na razie to wszyscy mają mniej więcej pogląd taki jak ja
              > , czyli że tak na prawdę to nie wiadomo...

              To ja mam inny poglad. Sprzedac i zrobic sie a là agent Tomek. Wejsc w towarzystwo i sie ustawic. Mozliwe, ze wystarczy nawet mniej niz milion, zeby moc krecic lody jak "agent Tomek". Nie uwazasz, ze to najlepszy sposob? Zainwestujesz w siebie i zarobisz na tym krocie.
              • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 20:43
                > krecic lody jak "agent Tomek". Nie uwazasz, ze to najlepszy sposob? Zainwestuje
                > sz w siebie i zarobisz na tym krocie.

                Ja zajmuję się głównie inwestowaniem w siebie. Takie hobby mam. Zaś jeśli chodzi o tomka, to zauważ że jego działalność wygenerowała kosztów sporo, ale przychodów jakoś mało, a nawet zaryzykowałbym tezę że zero. Zero przychodów, a gdzie tu myśleć o zyskach?
                • mali_kali Re: a co z nieruchomościami? 18.12.10, 09:54
                  Bo jego dzialalnosc miala na celu wylapac przecwinikow politycznych.

                  Twoja dzialalnosc moze miec na celu wyciagniecie pieniedzy od poslanki Sawickiej albo od elity intelektualnej i artystycznej jak pani Marczuk-Pazura. On je przeciez naciagal, zeby daly mu kase i dojscia do ludzi, po to aby udowodnic korupcje. Ty mozesz naprawde wziasc ta kase i dojscia do ludzi. Pozniej i tak nikt nic nie udowodni, wiec sprawa jest czysta.

                  Moim zdaniem zarobisz znacznie wiecej niz w innych biznesach.
                  • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 18.12.10, 12:53
                    > On je przeciez naciagal, zeby daly mu kase

                    Z tego co pamiętam, to on im dał kasę, one wzięły i to miał być dowód na ich korupcję
                    • mali_kali Re: a co z nieruchomościami? 18.12.10, 21:48
                      Prawda. Ale w zamian za ta kasiorke, to one mialy mu dac dostep do jeszcze wiekszej kasiorki. Nieprawda? Inaczej korupcja nie mialaby sensu...
                      • llukiz Re: a co z nieruchomościami? 19.12.10, 16:02
                        > szej kasiorki. Nieprawda? Inaczej korupcja nie mialaby sensu...

                        Przeciez nie miała sensu. Dlatego tak go zjechali w mediach. I całe CBA obśmiali na lewo i prawo.
                        • mali_kali Re: a co z nieruchomościami? 19.12.10, 17:18
                          Niemniej jednak moja rada wlasnie na tym polega, zeby za ten milion zlotych znalezc sobie klientow. Dotrzec do klientow mozna tylko poprzez znajomosci. Jak juz dotrzesz do poslanek i aktorek, to sie okaze, ze znasz mnostwo ludzi, ktorzy maja duza kase. I wlasnie im mozesz sprzedawac nawet dym i wode w proszku.

                          To moim zdaniem najlepsza inwestycja. Bo jezeli chodzi o jakiekolwiek instrumenty finansowe lub ziemie, to 1 mln zlotych nie znaczy nic. Mozesz tylko pociulac. Grac na gieldzie nie radze, bo juz podalem link to NY Times, ktory tlumaczy wszystko.
        • alexander_md Re: a co z nieruchomościami? 17.12.10, 20:53
          llukiz napisał:
          >Miasto przykładowo Poznań bądź Wrocław.

          Jeśli masz czaszkę i nerwy ze stali to tak.
          Weź pod uwagę fakt ze mieszkania i domy w Polsce sa cenowo przewartościowane o 100% nawet w stosunku do starej Unii o nowej nie wspominam. Sprawdź ceny w Berlinie czy Madrycie. Jest jednak dużo taniej. A od Warszawy droższy jest może Londyn.
    • kurt76 Pomysly... 16.12.10, 09:40
      Na dzien dzisiejszy dobrym pomyslem jest program "Zalesianie gruntow rolnych" PROW 2007-13, co prawda wczesniejsza edycja byla jeszcze lepsza, ale coz...

      Wszystko co wiaze sie z lasami, ale to tylko dla mieszkancow Polski pln-zach i zach.
      Za chwile dojdzie spekulacja na CO2 (powiazane z lasami too).

      Generalnie, zainteresowal bym sie dealerka, a nawet zorganizowaniem ekipy wykonawczej w branzy termomodernizacji budynkow.
      Polskie budownictwo czeka rewolucja, nawet obecnie budowane obiekty w 80% beda modernizowane w perspektywie paru lat....
    • dorota_3 Bardzo smakowity wątek 16.12.10, 10:36
      bo sumuje wszystko, co tutaj na Forum się przewija, wszystkie tematy. I dodatkowo ujawnia filozofię życiową dyskutantów.
      Mamy więc recepty deflacyjne (tak rozumiem radę Przycinka, żeby pieniądz trzymać) i inflacyjne, związane z bieżącym zajęciem (jasne, każdy widzi gdzie indziej pomysł na biznes) i niejasne "samorealizacyjne" bełkoty typu "śnij, podróżuj" etc.

      Na pytanie postawione przez Ciebie możesz tylko sam odpowiedzieć - po pierwsze, czego potrzebujesz na tym etapie życia, na którym jesteś: wyzwania (własny biznes) czy bezpieczeństwa (lokowanie majątku, ochrona wartości raczej niż pomnażanie). A jeżeli potrzebny tylko "fun", to rozpieprzyć taką sumę też można (nie zakładam jednak, zeby ktoś był aż tak głupi). A może jakaś kombinacja wyzwania i solidnych podstaw materialnych?

      Po drugie (istotniejsze) musisz sam ocenić, jaki scenariusz w gospodarce jest bardziej prawdopodobny. Jeżeli deflacja, to recepta Przycinka jest w sam raz. Jeżeli inflacja, to oczywiście wszystko inne, byle nie gotówka. I tu wracamy do pierwszej kwestii.

      Moja subiektywna recepta: część w nieruchomościach, niewielka część w złocie (dla dobrego samopoczucia, bulionówki lub sztabki oczywiście, nie biżuteria). Około połowy w płynnych (podkreślam: płynnych) inwestycjach, które łatwo monitorować na okoliczność nagłego wybuchu inflacji. Czyli poleciłam akcje, każdy poleca to, co mu w duszy gra smile Twoja dusza decyduje.
    • drjezus.pl Re: Co robić 17.12.10, 11:33
      Odpowiedź na Twoje pytanie uzależniłbym od kilku kwestii:

      1. Stopnia Twojej wiedzy/umiejętności w temacie finansów. Im mniejsza wiedza, tym większa potrzeba dywersyfikacji. Jeśli jednak wiedzę posiadasz, to wybieraj aktywa do portfela, na których się znasz i jednocześnie potrafisz skwantyfikować poziom zysk/ryzyko. Dobre aktywa w portfelu, to takie, przy których stosunek z/r>3, oczywiście im większy, tym lepiej. Nie wolno zapominać o płynności!

      2. Stosunku do ryzyka. Dla jednych obligacje stanowią już aktywa zbyt ryzykowne, dla innych kontrakty na coś tam z lewarem 20/1 są nudne.. Jak ocenisz swój prywatny stosunek do ryzyka - nigdy nie przekraczaj wielkości, którą jesteś w stanie psychicznie tolerować.

      3. Horyzontu inwestycyjnego. Ile masz lat? Jeśli 70 i jednocześnie potrzebujesz pieniędzy na leki, to inwestycje muszą być adekwatne. Analogicznie, jeśli lat masz mniej... Ważny jest też stopień cierpliwości. Jedni kupują działkę i 10 lat czekają, dla innych to jest śmierć inwestycyjna.

      Zwróć proszę uwagę, że moja odpowiedź na pytanie co robić mogłaby ulec skonkretyzowaniu dopiero po poznaniu odpowiedzi na powyższe pytania, które powinieneś sobie zadać. A sprowadzają się one do jednego zasadniczego pytania:

      Kim jesteś?

      ps.
      VV napisał: "Przede wszystkim nad SWOIM ŻYCIEM.
      I nad poglądami na to co możliwe a co niemożliwe.
      Możesz więcej niż myślisz."

      Dziękuję Ci za tą wypowiedź.
      • mali_kali Re: Co robić 17.12.10, 17:04
        > VV napisał: "Przede wszystkim nad SWOIM ŻYCIEM.
        > I nad poglądami na to co możliwe a co niemożliwe.
        > Możesz więcej niż myślisz."
        >
        > Dziękuję Ci za tą wypowiedź.

        Neo-guru z New Age. To ja jeszcz dodam: JUICE!
        Join Us In Creating Excellence!

        A nastepnie poradze czytanie Pablo Coelho - on tez jest pelen takich dobrych i glebokich rad. Jezeli tak dziekujesz VV, to jak dopiero podziekujesz PC...?!
        • drjezus.pl do mali-kali 17.12.10, 22:52
          Coelho czytała moja żona w liceum. Jeśli jesteś w takim wieku, to sam go poczytaj, powinno Ci się spodobać. Jeśli jednak masz nieco więcej lat, zacznij od deMello, potem może Tolle'a i Zelanda. I pozwól sobie na chwilę refleksji: czy Twój intelekt, to Ty?

          V_V to nie guru od new age. Moim zdaniem to mądry gość, który widzi więcej niż tylko intelektem i czasem przemyca coś z tego więcej. Doceniam to, ponieważ rzadko kogo stać na taki gest na tym forum.
          • vice_versa Re: do Dr.J 18.12.10, 02:43
            Dziękuję Ci Dr.J za miłe słowa.
            Tak po ludzku mówiąc to wzruszające przeczytać coś takiego o sobie, chciałbym wszystkim życzyć takiego momentu. To co napisałeś i jak to napisałeś jest zupełnie wyjątkowe na tle tego jak do siebie mówimy i do czego niestety przywykliśmy.
            I mam sporo wątpliwości czy zasłużyłem. Naszła mnie refleksja, że gdybym potrafił częściej rozmawiać tak jak Ty byłoby MILEJ, przyjaźniej i sympatyczniej. I mam tu sporo do nadrobienia.

            Twój pierwszy wpis też trafia w sedno. Dałeś mi przykład jak warto rozmawiać z ludźmi.
            Zburzyłeś mój cynizm w bezwględność prawa Kopernika. smile
            I za to wszystko składam Ci ogromny pokłon.
            Specjalnie z tej okazji zmienię stopkę.
          • mali_kali do drJezus 18.12.10, 10:04
            > Coelho czytała moja żona w liceum. Jeśli jesteś w takim wieku, to sam go poczyt
            > aj, powinno Ci się spodobać.

            Ja? Ja mialbym czytac Coelho? A to niby ja napisalem ponizsze?

            > VV napisał: "Przede wszystkim nad SWOIM ŻYCIEM.
            > I nad poglądami na to co możliwe a co niemożliwe.
            > Możesz więcej niż myślisz."
            >
            > Dziękuję Ci za tą wypowiedź.

            Troche konsekwencji kolego. Byles bardzo wdzieczny za zlota mysl, ze mozesz wiecej niz myslisz. W Coelho znajdziesz mnostwo takich zlotych mysli.

            > V_V to nie guru od new age.
            Takie zlote mysli sprzedaja wlasnie guru od new age. Co nie znaczy, ze VV zajmuje sie tym zawodowo. Szczerze powiedziawszy to go nie znam w ogole, wiec sie tylko odnosze do konkretnych wypowiedzi. Mozliwe, ze jest madry. Mozliwe, ze jest glupi. Nie oceniam osoby. Oceniam zlota rade zupelnie przypominajaca New Age.
            • trackermaly New Age czy współczesna psychologia ? 18.12.10, 21:44
              czy pozytywne myslenie, będace podstawą ruchu New Age też odrzucasz ?
              czy może jesteś typowym malkontentem-czarnowidzem co to steka bez względu na sytuacje ( nawet jak jest dobrze )

              wiele rzeczy pozornie związanych New Age jest ciekawych , a szczególnie podoba mi się myśł

              " o czym myślisz tym się stajesz"

              pisze pozornie, bo ta filozofia istniała duzo wcześniej tylko ruch New Age ją zaadoptował.
              sam podczytuje od zony świetny polski miesięcznik psychologiczny "Charaktery" i zdziwiłbyś się ile w obecnej psychologii jest idei z nurtu New Age.
              • mali_kali Re: New Age czy współczesna psychologia ? 18.12.10, 21:57
                > czy pozytywne myslenie, będace podstawą ruchu New Age też odrzucasz ?

                Pozytywnego myslenia nie odrzucam. Ale to nie wynika z New Age. Wydaje mi sie, ze nie zostalo to wymyslone przez ktoregos guru.

                > sam podczytuje od zony świetny polski miesięcznik psychologiczny "Charaktery" i
                > zdziwiłbyś się ile w obecnej psychologii jest idei z nurtu New Age.

                W ogole sie nie dziwie. Zauwazam jaka inzynierie spoleczna sie uprawia. Tylko moim zdaniem takie eksperymenty spoleczne nie wychodza nikomu na dobre. Ujemny przyrost naturalny (ratunkiem jest tylko migracja). Duza ilosc rozwodow. Stawianie przede wszystkim na impuls i emocje zamiast rozumu i glowy. Zatomizowane spoleczenstwo, gdzie kazdy jest najwazniejszy i ludzie nie moga sie ze soba dogadac. Brak checi do kompromisow i poswiecen. Licza sie tylko przyjemnosci.

                Dziekujemy Ci rewolucjo 1968 roku! Te wszystkie postulaty zostaly wprowadzone w zycie. W mojej ocenie spoleczenstwo zmienia sie na gorsze, a nie na lepsze, z powodow wymienionych powyzej. Filozofia New Age wlasnie sie pojawila razem z rewolucja 1968 roku. Nieprawda?

                Ale to bardzo duzy off-topic. Jak bylbym administratorem, to pewnie bym nam zwrocil uwage i zakazal trollowania. Jezeli chcesz dyskutowac na temat New Age, to ja z checia: zalinkuj jakis watek na forum GW. Dzieki.
                • damkon Re: New Age czy współczesna psychologia ? 18.12.10, 22:10

                  > Ale to bardzo duzy off-topic. Jak bylbym administratorem, to pewnie bym nam zwrocil
                  > uwage i zakazal trollowania. Jezeli chcesz dyskutowac na temat New Age, to
                  > ja z checia: zalinkuj jakis watek na forum GW. Dzieki.

                  Rzeczywiście to temat nie związany z linią forum, ale nie ma problemu – dyskutujcie sobie.
                • trackermaly Re: New Age czy współczesna psychologia ? 19.12.10, 00:17
                  ta tematyka obecnie średnio mnie interesuje, bardziej kojarzy mi się z sektą scjentologów co to za Boga wybrali sobie ufoludków

                  > Zatomizowane spoleczenstwo, gdzie kazdy jest najwazniejszy i ludzie nie moga sie ze soba >dogadac. Brak checi do kompromisow i poswiecen. Licza sie tylko przyjemnosci.

                  zgadzam się tutaj z Tobą. ta filozofia stawia na egozim najwyższej półki tylko że tutaj nazywa się asertywnością. dziekuje za taki świat, nie chce mieć przyjaciół dla których licza się tylko oni sami
                  • trackermaly co do meritum wątku 19.12.10, 00:26
                    nie bede teoretyzował w co bym zainwestował jakbym miał milony zlotych. napewno porady nie szukałbym na forum
                    • dorota_3 Re: co do meritum wątku 19.12.10, 10:36
                      I tu się mylisz. Nigdzie indziej. Tutaj masz praktyków, a niektórzy już mają pierwszy milion (tak przypuszczam), więc wiedzą co mówią.
                      • trackermaly Re: co do meritum wątku 19.12.10, 13:11
                        nie chce deprecjonować tutaj porad tych wszystkich, ale jak ktoś czyta tyle odpowiedzi to ma mętlik w głowie.

                        napewno porady te mają większą wartość niż takiego akwizytora usług finansowych tfu... chciałem napisać doradcy finansowego co to musi plan wyrobić miesięczny bo premii nie dostanie
                • dorota_3 Re: New Age czy współczesna psychologia ? 19.12.10, 10:33
                  To rzeczywiście offtopic, ale trudno się powstrzymać od skomentowania, kiedy się obserwuje, jak pozytywne spięcie emocjonalne tutaj zaszło. Dwaj Panowie wzajem dziękowali sobie za dobre słowa, były i łzy wzruszenia i pożegnanie z cynizmem smile

                  Najwyraźniej ludzie potrzebują maleńkich katharsis od czasu do czasu. A ponieważ już dawno pożegnaliśmy się z takimi zabobonami jak religia (pozostawiając je ciemnym moherowym babom), to jedynymi przewodnikami są rzemieślnicy od wzruszeń pokroju Coelho...
                  Masz rację, to rewolucja '68 tak nas urządziła. Króluje bełkot.
    • szczurek.polny Dzieci rób! 18.12.10, 00:48
      Że tak sobie na początek Zenona Laskowika zacytuję, he, he...

      Na początek łatwiej chyba określić czego nie robić:
      - nieruchomości - raczej nie. Nieruchomości mają to do siebie, że są nieruchome. Strasznie ograniczają mobilność. A żyjemy w ciekawych czasach i może się zdarzyć potrzeba/okazja, że trzeba będzie/warto będzie gdzieś wyjechać. Poza tym trudno znaleźć kraj, gdzie by choć trochę banieczki nie było. No chyba, że lubisz ryzyko i ta Bułgaria.
      - ziemia - już lepiej. Ziemię można zostawić, jak się wyjeżdża. Zwykle po powrocie jest w tym samym miejscu.
      - lokata bankowa - jak dla mnie, to strasznie pasywny sposób topienia wartości. Będziesz miał troszkę ponad inflację. Oficjalną inflację, oczywiście.
      - srebro - są dwa rodzaje srebra, papierowe i fizyczne. Fizyczne w UE obłożone jest VAT-em, zwykle w stawce podstawowej (monety w Niemczech mają "ledwie" 7%), a więc odpada. Papierowe - moim zdaniem też odpada. Raz - nie w tej chwili, może jak spadnie w okolice 25 USD/oz. Dwa - mnie osobiście papierowe metale nie kręcą.
      - złoto - moim zdaniem tak, ale nie za całą sumę. Policz sobie swój majątek: chatę, brykę, akcje, gotówkę... Potem 5% całej tej sumy możesz zamienić na krugerrandy - ale nie kupuj jak 3,5 - 4% powyżej spot. Regularne trzymanie krugerrandów w garści (wystarczy 5 przez 15 minut, ale codziennie) daje taki dziwny spokój ducha.
      - akcje - chyba nie teraz, coś drogie mi się widzą
      - obligacje: polskie nie, greckie nie i amerykańskie też raczej nie. Zostają szwajcarskie - te mogą być niezłe, bo franek chyba ma dobry okres teraz przed sobą. Gdyby były detaliczne unijne komisjoobligacje, to też by się nadały. Ale (jeszcze) nie ma.

      Poza tym dobrze wódki jest kupić. Może być najtańsza, byle była z fabryki. Waluta uniwersalna w czasie zadymy - chętnie akceptowana. Ale 1 melo w gorzałę to trochę dużo. smile
      • dorota_3 Ziemia, akcje złoto 18.12.10, 12:10
        Nieruchomości w sensie gruntu rolnego. Niby zdrożały mocno, ale sądzę, ze utrzymają wartość. Jim Rogers coś ostatnio znowu (bo od kilku lat to robi) namawiał do ziemi:
        www.moneynews.com/StreetTalk/JimRogersBetsontheFarmasHeShunsWallStreet/2010/12/14/id/379876
        Akcje - jako płynne aktywo pozwalające skorzystać w pełni z bańki na rynkach. Z naciskiem na płynne.

        > Regularne trzymanie krugerrandów w garści (wystarczy 5 przez 15 minut, ale codziennie)
        > daje taki dziwny spokój ducha.
        big_grin Nie, nie daje. Daje przyjemność estetyczną, ale spokoju ducha nie.
    • jack79 Re: Co robić 19.12.10, 12:36
      jak dla mnie w tej chwili tylko akcje, kontrakty, surowce papierowe (czy elektroniczne raczej) takie jak złoto czy srebro są lepsze bo łatwiej je upłynnić obecnie, mniejsza prowizja niż w razie konieczności sprzedaży u złotnika np.
      jakby system ozdrowiał na kilka lat to lepiej zostać z kontraktami na surowce które można łatwo sprzedać niż z szybko taniejącym złotem które będzie sprzedać wtedy trudniej

      jak system finansowy się zacznie sypać na poważnie, wtedy można się przerzucić na surowce w postaci fizycznej - ale dopiero wtedy

      a jak (jeśli) zacznie się walić gospodarka światowa, wybuchną niepokoje, wojny itp.
      wtedy sprzedać jak najszybciej złoto i srebro
      kupić do oporu konserw, broni i amunicji
      a przede wszystkim kupić dużą cysternę pełną ropy

      może 2000 lat temu złoto było najlepszym pieniądzem, ale 2000 lat temu nie było cywilizacji technicznej a teraz jest i w niej złotem jest paliwo

    • demergis Re: Co robić 19.12.10, 16:55
      nie wiem czy to kogokolwiek interesuje, tym niemniej moje doświadczenia są takie: w latach 2006-2008 zarobiłem 2,5 mln - 19%. a w latach 2008 do dzisiaj straciłem 1.1 mln.
      można uznać, że 06-08 było dzielem przypadku, mozna uznać że 08-10 jest dziełem przypadku. Jedno jest pewne wrecz trywialne: znalezienie odpowiedniej inwestycji jest coraz trudniejsze, AT zna z kazdym dniem iles tam więcej osób i z kazdym dniem znaczenie AT słabnie. AT jest zgrana, ale też zaangażowanie spekulantów nie "respektujących" żadnych znanych i ugruntowanych przez dziesięciolecia zasad i schematów powoduje brak sukcesów takiego leszcza jak ja: jeszcze kilkanaście lat temu obroty na eurusd (czy wczesniej dm/usd lub funt/usd) wynosiły dziennie około 50 miliardów i było to adekwatne to poziomu dziennych obrotów handlowych miedzynarodowych. teraz obroty na eurusd przekraczaja poziom obrotów realnych blisko 100 razy, więc kilkufigurowe ruchy dzienne są normalnością - często w dwie strony. Kiedys pamietam jak ówczesny guru forexu mówił: "jeśli zarobiłeś 1-1,5 figury to spadaj z rynku niezaleznie od tego co kto mówi i co pokazują wskażniki" trwało to często kilka ładnych sesji a nawet tygodni. Teraz 1,5 figury można zarobić/stracić wychodząc do kibla albo robiąc przerwe na jabłuszko.
      nastepny temat nieprzewidywalności rynków: softcommodities: zobaczcie jazdy dzisiaj jakie się odbywają i porównajcie do tego co było 5-8-lat temu kiedy był spokojny i przewidywalny handel dla emerytów.
      wniosek: tak samo jak małe sklepiki osiedlowe nie mają szans na solidne zyski, nawet sieci kilkunastu-kilkudzisięciu sklepów też są juz dzisiaj mało opłacalne - tak samo mali inwestorzy nie mają szans w starciu z gigantami i coraz cięzej podłączyć się do wartkiego prądu czy nurtu złotodajnego źródła
      • mali_kali Zgdzam sie w 100% 19.12.10, 17:34
        llukiz! Z 1 mln zlotych nie masz szans na gieldzie lub w nieruchomosciach. To po prostu zdecydowanie zbyt malo. Napisalem dokladnie to samo przed chwila, zanim przeczytalem Twoj wpis.

        Dzieki demergis! Nie wiem dlaczego nikt inny tego nie dostrzega i doradzaja czlowiekowi absurdalne rzeczy..?
    • vice_versa Hej, llukiz, tutaj masz 20.12.10, 21:55
      Jak zbijesz tę cenę tak o połowę (albo znajdziesz wspólnika) to masz jak znalazł:
      cgi.ebay.com/USA-Company-EDGAR-and-SEC-verified-Domain-/230544188323?pt=LH_DefaultDomain_0&hash=item35ad8123a3
      Niezłe, niedługo będą własne dzieci na Ebay'u wystawiać wink
    • alexander_md Initial investment of 17000 USD 21.12.10, 20:26
      www.pets4you.com/monkey.html
      Kup dwie małpy ( tylko upewnij sie ze przeciwnych płci) i jazda. 8500 USD za sztukę. Za 10 lat jesteś milionerem.
      • llukiz Re: Initial investment of 17000 USD 21.12.10, 21:23
        > Kup dwie małp

        rozumiem, że ty już jedziesz z tymi małpami...?
    • llukiz Minęło trochę czasu 31.08.11, 22:49
      Minęło trochę czasu, a pytanie uważam wciąż za aktualne. Czy opłaca się dziś kupić mieszkanie jako lokatę kapitału w celu wynajmowania go? Internetowi wieszcze przepowiadają jednocześnie kilka rzeczy będących ze sobą w jawnej sprzeczności. Przykładowo głoszą, że ceny mieszkań spadną i jednocześnie prorokują inflację. Tylko skoro inflacja to wzrost cen, to dlaczego akurat ten wzrost cen miałby nie dotyczyć mieszkań?

      Z drugiej strony, mamy zwolenników "credit crunch", a więc powszechnej deflacji. Na tę okoliczność wydaje się że najlepiej pozostać z gotówką.

      Tak więc po niemal roku, jak oceniacie sytuację? Jeśli ktoś ma kasę, to powinien inwestować w mieszkanie i z drugiej strony, jeśli ktoś ma mieszkań kilka to czy powinien je teraz sprzedać, by w przyszłości teoretycznie odkupić po niższej cenie?
      Każdy głos opinii w tej kwestii przeczytam z wielkim zainteresowaniem.
      • frusto Re: Minęło trochę czasu 02.09.11, 09:51
        Llukiz, ja nie jestem analitykiem ani fachowcem. Ale może Pan potraktować mój głos jako wgląd do psychologii potencjalnych nabywców, albo sprzedawców
        • patchinko Re: Minęło trochę czasu 06.09.11, 19:37
          frusto napisał:

          > Z drugiej strony, trwa trend do wyprowadzki z miast do przedmieści. To oznacza,
          > że mieszkania wybudowane na obrzeżach miast, pod warunkiem, że jest z nich dob
          > ry dojazd, mogą być najbardziej odporne na zjady cen. Tej opinii jednak jestem
          > najmniej pewny.


          Na ten przykład w Warszawie nie ma takich przedmieść z których byłby "dobry dojazd". Ludzie szukają mieszkań/domów na przedmieściach bo jest taniej a nie przyjemniej. Do tego na przedmieściach jest często brak infrastruktury. Można to podsumować w ten sposób - kto wylądował na przedmieściach ten dupa, Mam wielu znajomych którzy wybudowali domy za miastem a mieszkają w mieszkaniach po dziadkach bo tam nie ma ani szkoły ani przedszkola. A domy stoją puste bo tam nie ma też komu wynająć, a kredycik we franku urósł na tyle że by na wille przy filtrach starczyło smile

          Ale wątek śledzę bo sam na gotówce siedzę, co nie wydaje mi się optymalnym rozwiązaniem przy ponad 5% oficjalnej inflacji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka