Dodaj do ulubionych

Zalamanie systemu ZUS

07.05.04, 21:22
Podobno wyjezdza z Polski ok. 2000 osob do pracy dziennie.
Wyjezdzaja zwlaszcza ludzie mlodzi i dynamiczni, tacy, ktorzy dotad placili
ZUS bedac na tzw. dzialalnosci gospodarczej.

Wyglada na to, ze "dochody" ZUS spadna znaczaco. Ciekawe.



Obserwuj wątek
    • przycinek.usa zeby nie bylo niejasnosci 07.05.04, 21:38
      to wyjasniam, ze jezeli ktos ma rodzine, zone, dzieci i pracuje na swoim, jako
      np. stolarz, fliziarz, etc., to woli wyjechac na kilka miesiecy do takiego
      Londynu i robic to samo za 10x wieksza stawke, jak meczyc sie w Polsce i placic
      skladki. Dlatego MASA LUDZI zrezygnuje z "dzialalnosci gospodarczej".

      A jak raz zrezygnuja, to juz dzialalnosci ponownie nie podejma.
      • viper39 Re: zeby nie bylo niejasnosci 07.05.04, 21:56
        no nie mozna ich winic za to ze chca sobie potrawic byt, poza tym to co sie
        dzieje z ZUSem to jest komedia, nie wiem czy wiecie ale w ZUSie w polsce
        pracuje prawie 40tys ludzi i pozera to prawie 9 miliardow zl rocznie, o ile nie
        rozumie 40tys ludzi tam pracujacych, o tyle nie wiem jakim cudem to moze
        pozerac 9 miliardow zl rocznie (dane z ktoregos Wprosta z 2003)
        no ale widac mozna,
        milego weekenda
        • krzysztofsf Re: zeby nie bylo niejasnosci 07.05.04, 22:10
          viper39 napisał:

          o tyle nie wiem jakim cudem to moze
          > pozerac 9 miliardow zl rocznie (dane z ktoregos Wprosta z 2003)
          > no ale widac mozna,

          A Ty nie wiesz ile kosztuje utrzymanie marmurowego palacu w kazdej wiekszej miejscowosci? wink

          > milego weekenda

          wzajemnie
          • klip-klap Re: zeby nie bylo niejasnosci 08.05.04, 11:56
            > A Ty nie wiesz ile kosztuje utrzymanie marmurowego palacu w kazdej wiekszej mie
            > jscowosci? wink

            Nie jednego tylko kilku, bez mrugnięcia.
            • krzysztofsf Re: zeby nie bylo niejasnosci 08.05.04, 12:37
              klip-klap napisał:

              > > A Ty nie wiesz ile kosztuje utrzymanie marmurowego palacu w kazdej wieksze
              > j mie
              > > jscowosci? wink
              >
              > Nie jednego tylko kilku, bez mrugnięcia.

              To byl tylko taki nerwowy tik.......
              • klip-klap Re: zeby nie bylo niejasnosci 08.05.04, 18:40
                Ja jeszcze tiku nie mam,może za mało tych marmurów widziałem.
        • przycinek.usa piramida urzednicza, poczytajcie to: 07.05.04, 22:14
          ZBIGNIEW BARTUS Dywersja z urzedu
          Przedsiebiorcy chca zainwestowac i dac prace wielu ludziom. Nie moga.

          Na kilka milionow zlotych w jednym tylko miejscu ocenia swoje straty Andrzej
          Bigosinski z niewielkiego biura projektowego i wykonawczego w Krakowie. Jego
          zdaniem wylacznym powodem strat jest niekompetencja i zla wola urzednikow
          krakowskiego magistratu, ktorzy blokuja warta 10 mln zl inwestycje. Bigosinski
          ma dosc. Zamierza pozwac miasto do sadu i zadac wysokiego odszkodowania.
          Wszystko wskazuje na to, ze uruchomi lawine.

          W podobnej sytuacji znalazla sie cala masa rodzimych przedsiebiorcow: maja
          projekty, klientow, pieniadze na inwestycje i ludzi chetnych do roboty, ale nie
          moga sie doczekac urzedniczych decyzji, ktore pozwolilyby im wbic lopaty w
          ziemie. Korespondencja w prostych sprawach trwa latami. Ani jeden z
          kilkudziesieciu naszych rozmowcow nie przypomina sobie decyzji wydanej w
          przewidzianym prawem terminie. Jedyna reakcja wladz Krakowa na utyskiwania
          przedsiebiorcow sa kosztowne reorganizacje strategicznych wydzialow, ktore -
          jak twierdza zainteresowani - albo nic nie daja, albo wrecz szkodza.

          - Tak zle jeszcze nie bylo - denerwuje sie Andrzej Bigosinski. - Cala brygade
          musialem puscic do domow. Wydzwaniaja co tydzien, czy jest jakas robota.
          Moglbym zatrudnic od zaraz kilkadziesiat osob. Mam prace dla 30 ludzi na trzy
          lata! A cale rodziny zyja na zasilkach. Prosze sobie to przemnozyc przez liczbe
          inwestorow, takich jak ja, w calym Krakowie.

          To wlasnie najbardziej zlosci Bigosinskiego i innych przedsiebiorcow. Ze oto
          jakies tajemnicze sily w UMK, nie wiedziec czemu, marnuja wielka szanse na
          rozwoj gospodarczy, zasadnicze zmniejszenie bezrobocia oraz poprawe nastrojow i
          perspektyw ludzi mlodych.

          Dwa lata jak dla brata

          W latach 90. biuro inz. Bigosinskiego zaprojektowalo i czesciowo budowalo
          osiedle 185 domkow szeregowych przy ulicach Chelmonskiego i Stelmachow w
          Krakowie (Bronowice Wschod). Inwestorem byly trzy spoldzielnie, z ktorych do
          dzis ostala sie tylko jedna - "Wirus" w likwidacji.

          Zakladano od poczatku, ze caly przylegly teren, o powierzchni 10 hektarow,
          bedzie przeznaczony pod budynki mieszkalne. Firma inz. Bigosinskiego kupila
          wiec po sasiedzku kawalek ziemi i w 1999 roku wystapila do UMK o wydanie
          decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu (WZiZT). Urzad ja wydal,
          ale zaprotestowalo kilku mieszkancow. W krakowskich realiach oznaczalo to dla
          inwestora dwa lata "w plecy". Protesty rozpatruje Samorzadowe Kolegium
          Odwolawcze. Przedsiebiorcy mowia, ze nie jest ono zobligowane do zajecia sie
          sprawa w konkretnym terminie, zas o (30-dniowych) terminach przewidzianych w
          kodeksie cywilnym mozna zapomniec.

          Protestami przy Stelmachow-Chelmonskiego SKO zajelo sie w roku 2001. Zostaly
          odrzucone i od tego czasu biuro inz. Bigosinskiego dysponuje prawomocna decyzja
          WZiZT, ktora umozliwia starania o pozwolenie na budowe. Jest ona wazna do konca
          2004 roku. - W ramach niej przygotowalismy dokumentacje 11 szeregowcow i
          budynku wielorodzinnego. Byla gotowa w poltora miesiaca! - podkresla Andrzej
          Bigosinski. Lopaty nie wbil do dzis.

          Dali, nie wzieli

          Wiekszosc infrastruktury na osiedlu zostala zbudowana przy zasadniczym (czasem
          nawet calkowitym) wsparciu miasta Krakowa. Dotacje z miejskiej kasy - w ramach
          wspierania Lokalnych Inicjatyw Inwestycyjnych - pokryly od 70 do 100 proc.
          kosztow budowy kanalizacji sanitarnej i deszczowej oraz drog.

          W ostatnim pismie do inz. Bigosinskiego prezydent Krakowa Jacek Majchrowski
          wyjasnia, ze intencja realizacji infrastruktury w trybie Lokalnych Inicjatyw
          Inwestycyjnych, zgodnie z uchwala Nr X/99/94 Rady Miasta Krakowa z 21 grudnia
          1994 roku (...) bylo stworzenie warunkow do prowadzenia zabudowy mieszkaniowej
          na nowych terenach. Wspoluczestnictwo w realizacji lokalnej inicjatywy polegalo
          w szczegolnosci na przekazaniu srodkow budzetowych.

          Infrastruktura na osiedlu kosztowala ok. 2,5 mln zl, z czego miasto wylozylo
          1,3 mln zl. Na tym etapie pieniadze podatnikow pomogly wiec 185 rodzinom
          zamieszkac we wlasnych domkach. Inz. Bigosinski sadzil, ze miastu bedzie
          zalezec, by w oparciu o wydane, znaczne przeciez, publiczne pieniadze
          inwestycja rozwijala sie dalej, na 10 hektarach przewidzianych pod
          mieszkaniowke; przeciez kazda taka budowa nakreca koniunkture w miescie i daje
          prace setkom ludzi.

          - Dzialania UMK w tej sprawie dowodza jednak, ze urzednicy maja to gleboko
          gdzies - twierdzi Andrzej Bigosinski.

          Zamiast budowac, inzynier zajmuje sie bezproduktywna korespondencja z urzedem.
          Skoroszyty puchna od dziwacznych pism wysylanych przez pracownikow kilku
          wydzialow - i samego prezydenta. Pisma te niczego nie wyjasniaja i nie posuwaja
          sprawy naprzod. Bigosinski uwaza wiec, ze dzialalnosc UMK mozna smialo nazwac
          gospodarcza dywersja.

          Dlaczego firma nie moze uzyskac pozwolenia na budowe, zatrudnic ludzi, dac
          zarobic hurtowniom budowlanym? Bo - jak dowodzi inzynier - kilka lat temu
          urzednicy popelnili blad, ktorego dzisiaj nie zamierzaja naprawic.

          Dysponujemy kopiami umow z lat 1995-97, na podstawie ktorych miasto (w ramach
          wspierania Lokalnych Inicjatyw Inwestycyjnych) przekazalo pieniadze na budowe
          drog i kanalizacji przy szeregowcach na Stelmachow i Chelmonskiego. Kazda z
          tych umow zawiera paragraf (nr 4), ktory mowi, iz wlascicielem obiektu bedzie
          Gmina Miasta Krakow. W innym paragrafie (nr 5) mowa jest o tym, ze
          uzytkownikiem obiektu bedzie Zaklad Gospodarki Komunalnej I. Sa to zapisy
          zgodne ze wspomniana uchwala RMK, ktora zawierala zapis (par. 6 ust. 2), iz
          obiekty, urzadzenia i sieci realizowane w trybie Lokalnych Inicjatyw
          Inwestycyjnych staja sie wlasnoscia Miasta.

          W imieniu miasta umowy podpisali wiceprezydent Jan Friedberg i dyrektor Biura
          Inwestycji UMK Stanislawa Adamczyk. Widnieja na nich rowniez pieczatki
          miejskiego radcy prawnego (Lucyny Zapalskiej) oraz dyrektora magistratu
          (Ryszarda Rutkowskiego). Prawie wszystkie umowy byly potem zmieniane - w
          aneksach okreslono inwestycje (np. budowe kanalizacji) jako "wspolna" (miasta i
          spoldzielni), zwiekszano tez za kazdym razem finansowy udzial gminy w
          przedsiewzieciu (np. z 50 do 70 proc.). Zapisy o przejeciu obiektow na wlasnosc
          gminy i uzytkowanie ZGK pozostaly bez zmian.

          Do dzis jednak miasto nie przejelo infrastruktury: jest ona wlasnoscia 135
          mieszkancow. Od miesiecy Bigosinski probuje sie dowiedziec, dlaczego tak jest,
          bo wlasnie to blokuje mu inwestycje i sprawia, ze brygada fachowcow tkwi na
          zasilkach. Bez skutku.

          Hektary niemocy

          Dlaczego Bigosinskiemu tak zalezy na przejeciu infrastruktury przez miasto? Bo
          prawo wymaga uzgodnien z wlascicielem infrastruktury - w przeciwnym razie
          inwestor nie otrzyma pozwolenia na budowe. - Gdyby wlascicielem, zgodnie z
          umowami, bylo miasto, sprawa bylaby prostsza. Jednak w tej chwili
          infrastruktura ma 135 rownorzednych wspolwlascicieli. I miasto kaze mi z nimi
          wszystko uzgadniac! - tlumaczy inwestor.

          Infrastrukture powinien w imieniu miasta przejac Wydzial Inwestycji, ale ten
          juz nie istnieje. Jego obowiazki przejal Wydzial Skarbu, ale ostatnio do
          zalatwiania takich spraw prezydent Majchrowski wyznaczyl Wydzial Strategii. Z
          kolei uzgadnianie dojazdow oraz przylaczenia kanalizacji i mediow dla
          projektowanych budynkow nalezy do kompetencji Zarzadu Gospodarki Komunalnej.
          Pozwolenia na budowe to zas domena Wydzialu Architektury. Wydzialow w brod, a
          nikt nie potrafi rozwiazac problemu inz. Bigosinskiego i tysiecy jemu
          podobnych. Nie pomagaja monity ani spotkanie z kolejnymi, zmieniajacymi sie jak
          w kalejdoskopie, szefami Wydzialu Architektury.

          Jak wynika z ostatniego pisma prezydenta Majchrowskiego (z konca marca), w
          sprawie infrastruktury na os. Chelmonskiego-Stelmachow miasto stoi na
          stanowisku, ze jego rola ograniczyla sie do wylozenia pieniedzy podatnikow,
          zeby ludzie mogl
    • przycinek.usa Re: Zalamanie systemu ZUS 10.05.04, 22:50
      ZUS: ZUS dla bogatych?
      10.05.2004 16:45 (aktualizacja 20:20)

      Podwyższą ZUS o 200 proc.? / RMF FM
      Przedsiębiorcy zrzeszeni w Business Centre Club są przeciwni proponowanej
      wysokości podwyżek składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe, zawartych w
      projekcie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych.

      Zmiany te radykalnie podniosą koszty pracy - poinformowali biznesmeni podczas
      poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie. "Mimo wszystko wciąż mamy
      nadzieję, że ten projekt nie przejdzie. Gdyby się stało inaczej, to wielu
      przedsiębiorców po prostu musiałoby zrezygnować z prowadzenia działalności lub
      uciec w szarą strefę.

      W każdym przypadku miałoby to opłakane skutki dla państwa - powiedział PAP
      wiceprezes BCC Zbigniew Żurek. Pomysły rządu tym bardziej budzą niepokój
      pracodawców, że w pierwszym projekcie ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych
      z lutego br. proponowana podwyżka dla przedsiębiorców o dochodach powyżej 2
      tys. 800 zł brutto miesięcznie wynosiła 100 proc. Mimo listów i protestów ze
      strony biznesmenów rząd jeszcze podniósł wysokość podwyżki.

      Teraz podwyżki te sięgają 200 proc., a w skrajnych przypadkach nawet 300
      procent. "Nie można zaakceptować żadnej 300-procentowej podwyżki. Wiesław
      Gomułka miał mniej radykalne propozycje i wiemy, czym to się skończyło. Gdyby
      do tego doszło, to bardzo wielu ludzi przestałoby pracować" - powiedział Żurek.
      Jak powiedział wiceprezes BCC, przedsiębiorcy popierają koncepcje poszerzenia
      bazy, form i sposobów działalności, od których należy pobierać składki na
      ZUS. "Uważamy, że składka powinna być pobierana od każdej działalności
      gospodarczej. Osoba, która pracuje na etacie, a jednocześnie prowadzi
      działalność gospodarczą, powinna płacić od niej ZUS. To samo dotyczy rencistów.
      Jedynym wyjątkiem mogą być emeryci (ale nie osoby, które są na wcześniejszych
      emeryturach) - uważamy bowiem, że oni swoje składki już zapłacili" - powiedział
      PAP Żurek. Prezes BCC Marek Goliszewski powiedział podczas konferencji
      prasowej, że przedstawiciele jego organizacji, choć pozytywnie odnoszą się do
      zamiaru powołania rządu Marka Belki, oczekują, że podczas piątkowego expose
      premiera-elekta, odpowie on na pytania, skąd wziąć pieniądze na "pomoc
      ludziom". "Wśród priorytetów rządu Marka Belki na pierwszy plan wysuwają się
      cele społeczne.

      W tym kontekście sprawy ekonomiczne schodzą na drugi plan" - powiedział
      Goliszewski. Jego zdaniem, choć biznesmeni maja pełną świadomość trudnej
      sytuacji społecznej, uważają, że jedyną drogą do jej naprawy jest postawienie
      na przedsiębiorczość. "Trzeba zwiększyć liczbę firm, bo to one dają ludziom
      pieniądze i pracę. Żeby zaś zwiększyć liczbę firm, należy im do tego stworzyć
      warunki" - powiedział prezes BCC. Jego zadaniem "Belka musi odpowiedzieć na
      pytanie, co zrobić z gigantycznym zadłużeniem Skarbu Państwa wynoszącym 379 mld
      zł, którego roczna obsługa kosztuje 29 mld zł". Według BCC w Polsce należy
      zmienić strukturę wydatków publicznych, których 50 proc. przeznaczanych jest na
      wydatki socjalne, a tylko 4 proc. na poprawę jakości dróg. "Nie negujemy
      jednak, że sytuacja materialna wielu ludzi jest tragiczna, dlatego jesteśmy za
      tym, żeby podnieść najniższe renty i emerytury. Jednak z drugiej strony, trzeba
      przeprowadzić weryfikację rent i przeprowadzić reformę Kasy Rolniczego
      Ubezpieczenia Społecznego - powiedział Goliszewski.

      (PAP)
    • przycinek.usa bardzo fajny artykul z Dziennika Polskiego 19.05.04, 07:39
      dzis.dziennik.krakow.pl/?2004/05.19/Pejzaz/04/04.html
      "Zdumienie ogarnelo Joanne D., kiedy obejrzala swe roczne rozliczenie podatkowe
      przeslane przez pracodawce. Wczesniej nigdy sie nim nie interesowala, bo z PIT-
      ami zmagal sie maz. Teraz sama musiala wypelnic deklaracje podatkowa. - I nagle
      dotarlo do mnie, ile place za leczenie, a wlasciwie... za jego brak - mowi.

      W rubryce "skladka na powszechne ubezpieczenie zdrowotne" w rozliczeniu Joanny
      figuruje kwota 8 354 zl. Poniewaz przez ostatnich piec lat kobieta zarabiala
      mniej wiecej tyle samo, latwo wyliczyc, ze jej skladka w tym czasie
      przekroczyla 41 tys. zl, czyli rownowartosc przyzwoitego popularnego samochodu.
      Sek w tym, ze od ponad siedmiu lat 35-letnia Joanna, dyrektorka marketingu w
      sredniej wielkosci zagranicznej firmie w Krakowie, w ogole nie korzysta z uslug
      publicznej sluzby zdrowia, nie korzystaja tez jej bliscy - maz, dzieci,
      rodzenstwo.

      Cala rodzina D. jest mocno zapracowana i nie ma czasu tkwic w kolejkach do
      lekarzy ani uzerac sie z pracownikami publicznych laboratoriow analitycznych.
      Czas Joanny jest cenny rowniez dla jej pracodawcy - i wlasnie dlatego wykupil
      dla niej abonament w prywatnym centrum medycznym, jednym z kilku w Krakowie."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka