bieda_inwestor
14.06.11, 23:42
Tak sobie czytam dzis o tym co sie dzieje na Bialorusi (w skrocie i duzym uproszczeniu: ocet na polkach, kartki na benzyne i dolary u cinkciarzy) i sie zastanawiam czy nie jest to swietny moment na wypromowanie na tamtym rynku polskich marek. Pierwsze zalozenie - ten system sie sypie - nie dzis to jutro nie jutro to za rok, ale padnie. Drugie zalozenie - musisz liczyc sie ze stratami wchodzac przed upadkiem systemu.
W zamian - najlepsza ekspozycja na pustych polkach, swiadomosc marki, ktora mozesz uksztaltowac juz teraz, kiedy ludzie sa otwarci na zmiany i nie maja przesytu reklam.
Nie wiem czy pojedynczej firmie oplaca sie to robic - ale juz panstwu to chyba tak. Wyobrazcie sobie np, ze robimy zbiorke towaru np tylko z godlem "Teraz Polska" i rozdajemy na Bialorusi w ramach pomocy humanitarnej. Albo nawet sprzedajemy za grosze/nic nie warte ruble Bialoruskie/barter w czymkolwiek. Krotkoterminowo na pewno jestesmy stratni, ale dlugoterminowo to moglaby byc swietna inwestycja. Masz konsumentow spragnionych produktow (choc na razie tez bez kasy) i masz niepowtarzalna okazje przekonac ich do twojego asortymentu. Szczegolnie zywnosc ma szanse na sukces, bo od smaku trudniej sie odzwyczaic (vide np. lokalny Majonez Kielecki vs Helmans, tanie, kiepskie i mocne herbaty ktore nadal maja wiekszosc polskiego rynku itp). Za pare lat mozesz potrzbowac wydac majatek na reklamy, hostesy w punktach sprzedazy, pozycjonowanie na polkach, a obecnie wystraczy tylko tanio sprzedawac (po kosztach lub nawet ze strata) by zdobyc rynek.