byly-kadi
28.03.13, 16:08
Wklejam calosc bo to na “Piano” moze nie wszyscy maja.
Dla mnie tu nic nie pasuje w tych wypowiedziach, nie zgadza mi sie to takze z poprzednia proba dyskusji w temacie „radziecka mysl ekonomiczna”.
Konsumuja, czy nie konsumuja? Wedlug mnie jak sie to czyta, to rozpasany amerykanski konsumpcjionizm to pierdniecie w porownaniu z tym co wy wyprawiacie w tej Europce. Ijeszcze to gadaniem, ze dzieci kuwa glodne. O co tu chodzi, ludzie mieli setki tysiecy na kontach a darli mozrde, ze kryzys, glodni chodza ? Obraz kompetnego zidiocenia, jakis koszmar czy jak? A wy na Ameryke nadajecie ze PONAD stan zyje ????
W kolejce po 100 euro
...
Byłam kiedyś w Europie i zdziwiłam się, jak wiele osób jeździ tam na rowerach. A u nas wszyscy mają samochody - i to po kilka
Widziałem już moją winnicę
DEMETRIS LEVENTIS, 57 lat, menedżer w banku
Mam zaplanowane całe życie. Codziennie piszę na kartce, co mam zrobić następnego dnia, i wieczorem odhaczam pozycje. Jeśli czegoś nie uda mi się zrobić, jestem z siebie bardzo niezadowolony.
Pracuję od godz. 8 do 15. Po południu co drugi dzień odwiedzam klientów, a co drugi matkę na wsi, żeby zobaczyć, jak się czuje. W każdy weekend jeżdżę budować dom na wsi. Mój syn nosi cegły, a ja mieszam zaprawę murarską. Domu nie buduję, gdy mam inne obowiązki. Ostatnio musiałem być na wielu weselach, więc budowa trochę stoi.
Jestem bankowcem odpowiedzialnym za kontakty z dużymi firmami. A właściwie to nim byłem, bo niedługo zostanę zwolniony. Do niedawna moim największym zmartwieniem było, czy zdążę z przygotowaniami do ślubu córki w czerwcu. Teraz zastanawiam się, czy w ogóle będę w stanie utrzymać rodzinę. Zarabiam 4 tys. euro, czyli całkiem przyzwoicie. Moja żona nie pracuje.
Mamy czwórkę dzieci. Nicolas ma 19 lat i na razie jest w wojsku. Jak wyjdzie, chce zostać policjantem. Muszę odłożyć dla niego na studia. Tutaj, na Cyprze, poziom szkół publicznych jest słaby i żeby dobrze wykształcić dzieci, trzeba płacić. Moja 15-letnia córka chodzi do prywatnej szkoły, czesne kosztuje 6 tys. euro rocznie. Najstarsza, już zamężna, ma 31 lat. Na wesele wydałem 30 tys. euro, ale było zaproszonych aż 500 gości. Młodsza ma 26 lat i jest zaręczona. Jej wesele też będzie zapewne sporo kosztować.
Ale dzieci są najważniejsze, nie warto na nich oszczędzać. Nikt nie jest ci tak bliski jak one, nawet żona. W jej żyłach nie płynie przecież twoja krew.
Pochodzę z bardzo biednej rodziny z małej wsi pod Larnaką. Była nas czwórka dzieci, a ojciec musiał nas wyżywić ze skromnej pensji urzędnika banku spółdzielczego. Żyliśmy skromnie, w wakacje musiałem pracować w Anglii, żeby zarobić na swoją prywatną szkołę. Ojciec nigdy się nie zadłużał i dzięki temu nie miał problemów.
Gdy ojciec zmarł, dostaliśmy ziemię po nim. Mnie przypadł najmniejszy kawałek, bo byłem najmłodszy. Właśnie na tym kawałku, w górach, buduję teraz dom. Marzyłem o tym jeszcze, gdy byłem młody i mieszkałem z rodzicami. Trzeba marzyć, to bardzo ważne, żeby stawiać sobie cele - i je realizować.
Chcę na tej działce postawić winnicę. Widzę ją w wyobraźni. Wyobrażam sobie, jak moje wnuki wspinają się, żeby zrywać winogrona. Ja siedzę z żoną obok, popijamy zivanię, którą sam zrobiłem. Dookoła nas biegają kurczęta w naszym wielkim sadzie. Lubię wiejskie życie, nigdy mnie do wielkiego miasta nie ciągnęło, chociaż byłem w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Holandii. Ale najpiękniejsza rzecz na świecie to mieć wnuki, każdy rodzic o tym marzy. Ja chcę mieć przynajmniej dziesiątkę.
Wydawało mi się, że to wszystko się spełni, ale teraz nie jestem pewien niczego.
Byłem dzisiaj pod bankomatem, żeby wyciągnąć 100 euro, bo więcej nie można. Jak za to żyć? Nie zapłacę dzieciom czesnego, nie wybuduję domu, nie będę mieć na opiekę nad matką.
Jak się dowiedziałem, że likwidują mój bank, po prostu się rozpłakałem.
Cypr szuka koła ratunkowego: 10 mld euro pomocy za część depozytów klientów dwóch banków
[Demetris Leventis: Teraz zastanawiam się, czy w ogóle będę w stanie utrzymać rodzinę. Fot. Michał Kokot]
Mój misternie ułożony plan na życie składał się - jak puzzle - z kilku kawałków. Najważniejszą częścią tej układanki był mój prywatny fundusz emerytalny, na który składałem od pierwszego dnia pracy. Miałem konto w moim banku, w sumie uzbierało się tego 300 tys. euro. 200 tys. euro chciałem przeznaczyć na spłatę kredytów - na mój dom oraz córki, a także inny - zaciągnięty na studia dla drugiej córki.
Mam też jeszcze jeden kredyt, ale to inwestycja. Wybudowałem na mojej ziemi taką małą elektrownię składająca się z paneli słonecznych i sprzedaję prąd. Wyliczyłem, że w ciągu pięciu lat mi się zwróci. Ale działa dopiero od pół roku, a ja ciągle spłacam kredyt. Do emerytury zostało mi jeszcze sześć lat. Pomyślałem, że skoro mnie już zwalniają, to przynajmniej zostanie mi po spłaceniu kredytów to 100 tys. euro, za które będę mógł żyć do czasu emerytury.
Z mojego banku zwolnionych zostanie 2,5 tys. osób. Gdzie ja znajdę pracę wśród takiej konkurencji, i to jeszcze w moim wieku? Mnie i moją rodzinę czeka nędza. Codziennie budzę się w środku nocy przerażony, zacząłem brać lekarstwa na uspokojenie.
Myślę sobie, że wy w tej Polsce nie mieliście za komunizmu wcale tak źle. Przecież każdy miał dom i pracę, prawda? Co mówisz? Wcale nie było tak wspaniale? No dobrze, nie żyłem nigdy w komunizmie. Ale kapitalizm też wcale nie jest taki dobry.
Z drugiej strony myślę sobie, że może ten kryzys też ma swoje dobre strony? My na tej wyspie żyliśmy wszyscy ponad stan. Kredyty braliśmy w nieskończoność. Spójrz na te wszystkie drogie samochody na ulicach! Mam takich klientów, którzy są winni bankowi miliony, ale ciągle jeżdżą mercedesami za 150 tys. euro. Teraz trzeba zacisnąć pasa i nauczyć się oszczędnie gospodarować pieniędzmi.
Nie zadłużam się z byle powodu. Na wakacje nie wyjeżdżamy, bo wolę pieniądze wydać na co innego. Gdy byłem w Anglii w 1979 roku, widziałem, że ludzie oszczędzali na wczasy. Uważałem wtedy, że to straszne głupie. Oszczędzać trzeba na przyszłość swoją lub bliskich, a nie na takie błahostki. Cypryjczycy są jeszcze głupsi, bo biorą kredyty na wakacje, a później nie mają ich z czego spłacić.
Wielu czekają teraz dramaty, zwolnienia, bankructwa. Ja sam nie wiem, co będzie ze mną. Czekaj! Żona mi właśnie przysłała SMS-a. Prezydent powiedział w telewizji, że prywatne fundusze emerytalne zostaną ocalone. A jednak! Wspaniała wiadomość, nie wszystko stracone!
Mężczyźni wyjechali 30 lat temu
Scevie Philippou, 43 lata, pracuje w firmie ubezpieczeniowej
Nie wyobrażasz sobie, jak upokarzające jest wyczekiwanie na pieniądze pod bankomatem. Stoisz w kolejce z innymi ludźmi i każdy ma nadzieję, że cokolwiek z niego wyciągnie. Czekając, zastanawiam się, komu mogę jeszcze nie zapłacić i kto nie będzie mnie ścigać. Bo bankomat dawał najpierw 260 euro, a teraz tylko 100. Czuję się, jakbym musiała żebrać. Cała ta sytuacja strasznie odziera z godności.
Ale najgorsza jest niepewność. Nie wiesz, czy cię zwolnią, czy nie, czy będziesz mieć na czynsz, na jedzenie. Jestem samotną matką z dwójką dzieci. Mam kupione na kredyt mieszkanie - 130 m kw. Zapłaciłam za nie 350 tys. euro. Teraz uważam, że to o wiele za dużo. Przecież tyle kosztują mieszkania w Londynie!
Nieruchomości są u nas drogie, ceny nadmuchane i za chwilę ta bańka też pryśnie. Jeśli mnie zwolnią i stracę mieszkanie, będę musiała z dwójką dzieci wrócić do matki. A ona ma tylko dwa pokoje. Nawet nie chcę sobie wyobrażać życia w takich warunkach. Bez żadnej prywatności i jeszcze z mamą, która też chce mieć już święty spokój, a nie nas na głowie.
Codziennie łapię się na tym, że zaczynam coraz bardziej oszczędzać. Jeśli mam pojechać do znajomych, zastanawiam się, czy nie lepiej tam pójść pieszo. Dzieciom odmawiam w sklepie, jeśli chcą jeszcze pakować do koszyka słodycze albo zabawki. Wcześniej tak nie było. Stać mnie było, żeby je posłać do prywatnej szkoły, mieć dobry samochód i