To znowu jak, Kadi

Podczas przedluzonego pobytu w Polsce ( bylo fantastycznie, maj w Sopocie etc., dlugie dnie, krotkie noce i mojito w Max Bar

rozgladalem sie w nieruchomosciach i padla mi w oko taka jedna ( nieruchomosc).
Cena rynkowa, zalozny w przyblizeniu, jakies 1 250 000 zlociszow. Przygladanalem sie temu troche blizej i co my tu mamy. Otoz mamy hipoteke.
Zawsze rozumialem ten termin jako zadluzenie nieruchomosci, zabezpieczenie dlugu po zastaw tejze i tym podobnie. Byc moze mylnie.
Otoz wlasciciel tejze nieruchomosci, matol a moze narkoman, trudno wyczuc tak na szybko, prawdopodobnie nie wiedzial ze dzis majac numer ksiegi wieczystej mozna dokladnie sobie te ksiege obejrzec , zajmuje to 190 minut. A nawet nie majac numeru, mozna go za trzy dychy PLN zwyczjanie kupic, znajac tylko adres posesji czy mieszkania. Tak tez zrobilem i wyszlo mi, ze gostek ma potezna, te wlasnie , hipoteke. W sumie okragly milion. Zadzwonilem do niego ( juz byllem w domu) i mowie sluchaj , tobie wisi nad tym chlamem hipoteka i to zakladajac pesymistyczny obrot spraw na rynku, niemalze rowna wartosci tego co probujesz opchnac, a mowilem sie to twoje, miales kredyt ale splaciles w calosci w 2009 roku.Tak mi gadal. Facet mataczy ze mial kredyt ale go splacil, natomiast hipoteke trzyma tak sobie, musi tylko isc do sadu, zlozyc wniosek i hipoteki nie ma.
I ja siem teraz pytam szanownego forum, czy to ma sens, jakikolwiek? Czy gdy splaci sie kredyt, to nie byloby logiczne isc od razu zlozyc wniosek? Po co pokazywac niepradziwy ( pslacony?) dlug? Jedyna sytuacja w ktorej to mialoby sens, to powiedzmy sytuacja w ktorej on naszarpalby dlugow gdzie indziej, ma na karku woerzycieli i trzyma na tym te hipoteke, by inni dluznicy nie probowali klasc na tym lap? Czy to ma sens? Czy ja sie myle ? I po co by sciemnial do mnie, ze posesja jest "czysta" gdy tak naprawde ma(?) taki ogromny dlug ? Czego ja znow nie rozumiem z tej waszej, drodzy, rzeczywistosci ? No i poza tym, gdybym ja sie zdecydowal kupowac, to przeciez pojde do notariusza najpierw, nie dam mu kasy w papierowej torbie i na gebe, czy notariusz ( moj) nie grzebalby w statusie posesji zanim zaczelibysmy proces sprzedazy/ kupna ?