robisc
31.08.04, 19:38
Czy zgadzacie się z diagnozą Wójcikowskiego?
www.money.pl/tt/74023/1/
"(...)Gospodarka powoli zaczyna zwalniać. Widać to po stopniowym obniżaniu
się tempa wzrostu produkcji przemysłowej. W sierpniu wzrost wyniósł tylko 6%,
podczas gdy jeszcze nie tak dawno nawet przekraczał 15%. Nie bez znaczenia
dla wyników gospodarki III kwartału, zwłaszcza eksportu, będzie umocnienie
złotego mające miejsce w lipcu bieżącego roku. Należy spodziewać się w
dalszej kolejności spadku tempa wzrostu eksportu.
Wzrost stóp banku centralnego też zrobi swoje, wzrosną raty już zaciągniętych
kredytów, a po nowe nie będziemy sięgać już tak ochoczo. Nie wydaje się więc,
aby tempo wzrostu sprzedaży na rynku krajowym mogło dalej oscylować w
okolicach 8-9% w skali roku. Jeśli więc nie eksport i nie popyt wewnętrzny to
co?
Inwestycje, których wzrost pojawił się dopiero w II kwartale 2004 ponownie
zostaną zahamowane, a wyniki budownictwa sięgną już dna zupełnego. Jakąś
złudną nadzieją pozostają dotacje z Unii Europejskiej – jednak ich
efektywność alokacyjna pozostawia wiele do życzenia. Możemy po prostu
zmarnować te środki na sportowe hale, dziwną infrastrukturę, rolnictwo. (...)
Zadaję więc pytanie, czy obecnie nie nadeszła najlepsza pora na chowanie
inwestycyjnych żagli przed naciągającą gospodarczą i finansową burzą. Póki
co, na niebie widać tylko niezbyt okazałe charakterystyczne chmurki.
Doświadczeni żeglarze wiedzą jednak w co takie chmurki potrafią się
przepoczwarzyć. A wy Drodzy Czytelnicy – dostajecie już
charakterystycznej „gęsiej skórki”, czy też z pełnym determinacji obliczem
planujecie kolejne zakupy na kredyt?