20.09.04, 22:52
Nie wiedziałem, że takie rzeczy wychodzą na światło dzienne. Po 10 latach
pracy w banku jakoś sie uodporniłem. Ale warto przeczytać jak radzą sobie (a
raczej nie radzą) inni.

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=15559965&v=2&s=0
Obserwuj wątek
    • trug Re: Bankowcy 20.09.04, 23:31
      Za dużo powiedziane, może pracownicy banków byłoby odpowiedniejszym określeniem.
      Ale nie czepiajmy się słówek.
      "Narzekacze", sfrustrowani ludzie niemożnością kupna nowej zabawki (autka),
      nowej chatki w dobrym osiedlu. Przyzwyczajeni do luksusu, niewytrzymali tempa i
      tyle. Ich praca najbardziej stresogenna, nerwowa, brak życia prywatnego, itd-to
      praca pracownika banku, chciałoby się powiedzieć po przeczytaniu tych postów.
      Wyszli może w końcu na ulicę z tych gabinetów, wstali w końcu z mięciutkich
      foteli i przejrzeli na oczy. Otworzyli lustrzane "bankowe" okna i dostali
      stresu. A może handry?
      • robisc Re: Bankowcy 21.09.04, 19:14
        trug napisał:

        > Za dużo powiedziane, może pracownicy banków byłoby odpowiedniejszym
        określeniem

        Pracownik banku do bankowiec, nie mylić z bankierem.


        > Ale nie czepiajmy się słówek.
        > "Narzekacze", sfrustrowani ludzie niemożnością kupna nowej zabawki (autka),
        > nowej chatki w dobrym osiedlu.

        Taa...za 2-3 tys. brutto miesięcznie za kilkanaście godzin dziennie stresującej
        pracy. Wypowiadali sie szeregowi pracownicy, którzy prawie w każdym banku
        traktowani są jak śmieci, bo łatwo ich zastąpić absolwentami, którzy pracują za
        grosze. Trochę tak jak w hipermarketach. Dlatego jakość obsługi w detalu jest
        tragiczna. Trochę lepiej mają wykwalifikowani pracownicy, głównie korporacji,
        bo obsługa firm wymga długiego szkolenia pracownika.
        Na wspomnianych przez Ciebie osiedlach mieszka zwykle wypasiona kadra
        kierownicza z central banków.
        • trug Re: Bankowcy 21.09.04, 20:31
          Przeczytawszy te posty wstawiłem w miejsce "bankowcy": przedstawiciele,
          sprzedawcy komorek, polis ubezp., makaronów, papieru toalet., samochodów, itd.
          Cholera, wszystko mi pasowało, nie potrafiłem odrzucić żadnego wykonywanego
          zajęcia.
          Nie zamierzam być złośliwy, ale nie docierają do mnie argumenty tam
          przedstawione. Jak również nie widzę żadnej różnicy w pracy bankowca i "co
          chcesz to wstaw". Poza tym, że ten pierwszy latem ma klimę, a zimą ciepełko, no
          i pieniążki zawsze w terminie.
          • robisc Re: Bankowcy 21.09.04, 21:05
            trug napisał:

            > Przeczytawszy te posty wstawiłem w miejsce "bankowcy": przedstawiciele,
            > sprzedawcy komorek, polis ubezp., makaronów, papieru toalet., samochodów, itd.
            > Cholera, wszystko mi pasowało, nie potrafiłem odrzucić żadnego wykonywanego
            > zajęcia.

            Bardzo trafne odczucia. Nie tak dawno bank był instytucją zaufania publicznego -
            teraz jest supermarketem finansowym. Eurobnak nawet tym sie szczyci.

            Ja mam jeszce satysfakcję z wykonywanej pracy, bo po pierwsze osignąłem już
            szczebel kierowniczy, po drugie praca z przedsiebiorcami jest naprawdę ciekawa.
            Nie klepię od rana do nocy tych samych bzdetów o funduszach inwestycyjnych, ale
            prawie codzinnie napotykam nowe wyzwania. Tak naprawdę korporacja i detal to
            dwa różne światy w bankowości.
            • vico1 Re: Bankowcy 21.09.04, 21:57
              Jak malo wiemy o waszych (bankowcow) problemach. Mogloby sie wydawac, ze jest to
              praca bez stresu, regularna, blisko domu. Marzenie.
              Moja niewiedza wynika z tego, ze do banku ide tylko raz w roku, po szwajcarskie
              franki, na codzien wszystko zalatwiam przy komputerze.

              Okazuje sie, ze kazdy zawod ma swoje jasne i ciemne strony, jesli to moze byc
              pocieszeniem.
              • robisc Re: Bankowcy 21.09.04, 22:07
                vico1 napisał:

                > Jak malo wiemy o waszych (bankowcow) problemach.

                Witaj Vico,

                Najgorsze jeszcze przed nami bankowcami - w najblizszych latach przez Europę
                przewali sie fala fuzji i przejęc w sektorze bankowym, ponieważ obecnie branża
                ta należy do najbardziej rozdrobnionych. Np. w Niemczech jest 3 tys. banków, we
                Francji 1,2 tys.,w Polsce kilkaset. Fuzje nie ominą oczywiście Polski. Każdy
                merger czy takover kończy sie zwykle potężnymi zwolnieniami. No cóż - trzeba
                być lepszym od innych, aby to kolegę zwolnili, a nie ciebie.
                • vico1 Re: Bankowcy 21.09.04, 22:23
                  W Belgii okres fuzji juz sie raczej skonczyl. Kiedys w kazdej wsi byly kantorki
                  kilkunastu malych i duzych bankow, dzisiaj pozostaly juz tylko multinationals:
                  fortis, dexia, kbc.... W praktyce nie bylo masowych zwolnien, w przeciwienstwie
                  do przemyslu. Wymagano jednak od ludzi wiekszej elastycznosci, np praca w
                  sobote, lub zgoda na prace kilkanascie kilometrow dalej.
                  Trzeba przyjac zasade, nie martwic sie na zapas.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka