Dodaj do ulubionych

Demokracja bezpośrednia to nasza przyszłość

09.10.16, 20:44
Demokracja forum

Wyprowadzenie dowodu logicznego na brak występowania demokracji (rządów ludu) w przypadku „demokracji pośredniej” („demokracji przedstawicielskiej”)


Niech wyborca "x" i wyborca "y" będą wyborcami tego samego przedstawiciela do parlamentu "z", a ich opinie w danej kwestii będą różne. Dla wyborcy "x" niech będzie to opinia "a", natomiast dla wyborcy "y" niech będzie to opinia "b".

Ponadto, dla przedstawiciela "z" podczas głosowania w parlamencie w tej samej kwestii istnieją prawnie trzy możliwości wyboru: opinia "a", opinia "b" i wstrzymanie się od głosu, którym niech będzie "c".


dane:
x = a, y = b czyli: x (i) y = a (i) b
z = a (lub) b (lub) c

stąd wynika:
a (i) b ≠ a (lub) b (lub) c

To dowodzi, że opinie wyborców czyli suwerena nie mogą być zawsze równoznaczne z decyzjami podejmowanymi przez ich przedstawicieli, co oznacza, że suweren nie sprawuje władzy zgodnie z zasadą i logiką demokracji


WNIOSKI:

Wyborcy tych samych przedstawicieli mogą prezentować różne opinie w tej samej kwestii. Wyborcy (suweren) nie mogą zatem sprawować władzy, zgodnie z zasadą i logiką demokracji (rządów ludu) w przypadku „demokracji pośredniej” („demokracji przedstawicielskiej”), ponieważ ich przedstawiciele do parlamentu nie mają logicznych możliwości reprezentowania wszystkich, swoich wyborców. „Demokracja pośrednia” („demokracja przedstawicielska”), stoi więc w jawnej sprzeczności z zasadą i logiką demokracji jako rządami ludu. Dlatego też pojęcie „demokracja pośrednia” to oksymoron (zestawienie wyrazów o przeciwstawnych znaczeniach). Suweren (lud) nie może jednocześnie rządzić i być pozbawiony sprawowania władzy.

W związku z powyższym suweren może sprawować władzę zgodnie z zasadą i logiką demokracji tylko i wyłącznie w sposób bezpośredni.


Dlatego Demokracja bezpośrednia jest naszą przyszłością.
Obserwuj wątek
    • matprot here we go again... 18.10.16, 14:27
      Demokracja bezpośrednia nie jest systemem idealnym.

      Jego wadą jest powolność w podejmowaniu decyzji / zmienianiu prawa. (Cykl:
      1.debata publiczna,
      2.decyzja, że potrzebne jest referendum w danej sprawie,
      3.podanie terminu referendum,
      4.debata przedreferendalna, w którą włączają się osoby dotychczas niezainteresowane tematem,
      5.referendum,
      6.implementacja wyników referendum w system prawny)
      Ta powolność może być problemem w "gorących czasach" ...zwłaszcza jeżeli u sąsiadów obowiązuje bardziej autorytarny system zarządzania państwem (domyślnie szybszy - bez debat publicznych i referendów)

      Po za tym demokracja bezpośrednia w konserwatywnym społeczeństwie jest też systemowym hamulcem postępu.

      Czasem to dobrze, poczekać i zobaczyć na przykładzie innych czy jakieś zmiany w długim terminie okazały się zdrowe / korzystne dla danego społeczeństwa.

      Ale czasami pionierzy zmian i pierwsi followerzy uzyskują nadzwyczajną przewagę konkurencyjną i odnoszą wymierne korzyści wynikające tylko z samego faktu, że byli pierwsi.
      I ta przewaga konkurencyjna może później trwać wiele lat, a dla tych którzy dołączyli zbyt późno straty mogą być nie do odrobienia, aż do czasu kolejnego przełomu technologicznego / socjologicznego.

      Nie przez przypadek mamy powiedzenie "Mądry Polak po szkodzie" wink
      • polski_demokrata Re: here we go again... 19.10.16, 21:00
        Szwajcarzy nie narzekają. Warto pójść ich tropem. Pewnie że są wady, ale ze szwajcarskiego choćby przykładu widać że jest to system jednak lepszy i bardziej utrudniający korupcję w kręgach decyzyjnych.
        • matprot Re: here we go again... 20.10.16, 01:52
          Ja bardzo cenię sobie demokrację bezpośrednią.

          (Ubolewam że Paweł Tanajno i partia DB tak mało aktywnie promowali tą ideę przed wyborami w 2015 roku. Cieszę się, że podchwyciło ją liberalne skrzydło Kukiz'15 i czasami przedstawia jako rozwiązanie/bat na skorumpowaną polską klasę polityczną)

          Ale... przy całym szacunku dla moich rodaków, wiem też że czasami zbyt entuzjastycznie mogą zareagować na coś pro-polskiego i zagłosować za źle rozumianą tradycją - przeciwko postępowi.

          Np. "polska energia z polskiego węgla" ...i będziemy najbardziej zapylonym i zapóźnionym energetycznie krajem w Europie.

          Np. "Polska tylko chrześcijańska" ...i z braku islamistów "będą na drzewach wisieć ateiści"

          Takie mam obawy... ale ogólnie jestem daleki od twierdzeń typu: Polacy są za głupi na demokrację bezpośrednią... bo pewnie Polacy w wielu przypadkach podjęliby o wiele rozsądniejsze decyzje niż zlobbowani politycy.

          Tylko, że równocześnie z wprowadzeniem takiego systemu trzeba by było zacząć edukować dorosłych. Normalnie, w telewizji publicznej, codziennie (po najpopularniejszych serialach lub tuż przed Wiadomościami) 5-minutowy blok edukacyjny, który by tłumaczył jak funkcjonuje państwo, jak funkcjonuje świat, who is who, bez propagandy i tendencyjnych komentarzy.

          Bo na dziś Szwajcarzy mają politycznie więcej oleju w głowie, mają lepszą orientację jak ich własne decyzje uderzą ich po kieszeni i w jakim okresie. (Szwajcarzy mają ciągłość systemu polityczno-gospodarczego przynajmniej od 150 lat, nie doświadczyli resetu systemu i czterdziestu lat komunizmu, po których do dziś większość obywateli niezbyt orientuje się w kapitalistycznych realiach i w tym jak funkcjonuje świat.)
          Plus Szwajcarzy mają też o wiele korzystniejsze położenie geograficzne w kontekście bezpieczeństwa narodowego oraz idealnie zróżnicowanie narodowościowe... też w kontekście tego bezpieczeństwa. Jako kraj neutralny nie muszą tak szybko reagować na sytuację międzynarodową jak my. Mają też silną, znaną na całym świecie, godną zaufania walutę...
          Ogólnie mają inne realia gospodarczo-kulturowe.

          Jestem za tym żeby dostosowywać system do ludzi, a nie ludzi do systemu.

    • matprot Idealny system dla Polski 20.10.16, 02:44
      A jaki system byłby dla Polaków idealny?

      Jakiś z głosem alternatywnym.
      (JOW+AV lub WOW+AV)

      Bo demokracja przedstawicielska nie jest ani dobrym ani złym systemem.

      Wszystko zależy tak naprawdę zależy od konstrukcji ordynacji wyborczej.

      To zła ordynacja wyborcza sprawia, że potencjalnie pożądani kandydaci odpadają na etapie kampanii wyborczej (albo jeszcze wcześniej) i nie mają równych szans we właściwych wyborach, a czasami nie mają nawet TEORETYCZNYCH szans, żeby przebić kandydatów największych partii.

      Np. polska demokracja przedstawicielska choruje na "próg wyborczy" i "metodę d'Hondta". To powoduje że niezależni kandydaci z dobrymi pomysłami w ogóle nie myślą o startowaniu w wyborach, bo jako racjonalnie myślący ludzie zdają sobie sprawę, że nie mają praktycznych szans w starciu z partiami.

      Np. amerykańska demokracja przedstawicielska choruje na "nie wiedziałem że są jakieś inne partie niż Demokraci i Republikanie".
      (A nawet jeżeli wiedziałem to zdaję sobie sprawę, że większość moich rodaków tego nie wiedziała i nie chcąc "zmarnować swojego głosu" celowo nie zagłosowałem na swojego ulubionego kandydata z trzecich partii tylko na mniejsze zło z tych dwóch głównych).

      W Polsce na razie nie ma problemu nieświadomości istnienia trzecich partii (chociaż duopol PO-PiS był blisko), ale jest za to kwestia tego, że Polacy postrzegają wybory jako okazję do zemsty, do ukarania źle rządzących (co też może wynika z naszej historii, bo nigdy wcześniej takiej możliwości nie mieli... mówimy o żyjących współcześnie Polakach) i WIĘKSZOŚĆ Polaków głosuje negatywnie. Przeciw jakiejś partii, więc automatycznie na jej największego wroga. Nawet jeżeli znają lepszych kandydatów niezależnych lub z małych partii.

      To głosowanie negatywne powoduje, że mimo większego zainteresowania się polityką przez przeciętnego Polaka niż przeciętnego Amerykanina mamy dokładnie ten sam problem tzw. zmarnowanego głosu. (Który promuje duże partie, na które Polacy głosują po to żeby ...skutecznie odsunąć od władzy inną dużą partię, tą znienawidzoną, która źle rządziła).

      Przez to przepadają w wyborach lub już na etapie kampanii wyborczej ci kandydaci, którzy mają najlepsze pomysły... ale nie są z dużej partii, więc głosowanie na nich nie gwarantuje pożądanego efektu zemsty.

      I ponieważ kwestia "zmarnowanego głosu" powraca też w każdych kolejnych wyborach w Polsce to uważam, że najlepszy system dla Polski to taki z głosem alternatywnym.

      Ale bardzo uproszczony AV.

      Stawiasz "1" przy ulubionym kandydacie, tym który najbardziej chcesz żeby wygrał.
      Stawiasz "2" przy kandydacie, który chcesz żeby wygrał jeżeli okaże się że Twój "ulubiony" odpadł.
      Postawienie i "1" i "2" przy tym samym nazwisku oznacza, że nie wybieramy alternatywnego kandydata.
      (Zabezpieczałoby to również przed dostawieniem "2" przy innym nazwisku przez nieuczciwego członka komisji)
      Jeżeli ktoś "po staremu" postawi X przy nazwisku kandydata to również oznacza, że wybrał tylko jednego i nie korzysta ze swojego prawa do alternatywnego głosu.
      (Ale tu dodatkowo naraża się na to, że nieuczciwy członek komisji dostawi mu więcej iksów, powodując że głos będzie nieważny)


      W wyborach prezydenckich lub tam gdzie do obsadzenia jest jedno stanowisko byłby to naturalnie system JOW+AV

      W wyborach do Parlamentu lub rad samorządowych byłby to WOW+AV bez ograniczenia, że można głosować tylko na kandydatów z jednej listy.
      (W ten sposób możnaby np. zagłosować pozytywnie stawiając "1" przy nazwisku kandydata niezależnego, i zagłosować negatywnie stawiając "2" przy nazwisku kandydata z tej partii, która jest głównym oponentem partii najbardziej znienawidzonej przez wyborcę.)

      Oczywiście sam system WOW też należałoby uprościć. Zlikwidować metodę d'Hondta i progi wyborcze.

      Nie wiem... może dobrze by było wymieniać pół Parlamentu co dwa lata, zamiast cały co cztery?
      (Dla pojedynczego posła się nic nie zmienia, kadencja każdego posła trwałaby 4 lata... ale w przypadku słabych rządów kadencje niektórych jego kolegów mogłyby się skończyć wcześniej, a on zostałby w Parlamencie, w którym nie miałby większości).
      To by dało ludziom możliwość szybszego reagowania na przekręty władzy. Karania złych, nagradzania dobrych.

      Oprócz tego połączenie urzędu prezydenta i premiera w jeden urząd i wybieranie takiego prezydenta-premiera w wyborach bezpośrednich (i co 4 lata, żeby jakoś zsynchronizować to z wyborami Parlamentarnymi, dla oszczędności).

      Oprócz tego wybieranie szefa władzy sądowniczej w wyborach bezpośrednich, żeby lud miał jakąkolwiek bezpośrednią kontrolę nad władzą sądowniczą (i też co 4 lata, ale zsynchronizować z tymi wyborami parlamentarnymi, w których akurat nie jest wybierany prezydent).

      Pomysłów na uzdrowienie polskiej demokracji jest wiele. Trzeba tylko w końcu zacząć je wprowadzać. Demokracja bezpośrednia to jeden ze sposobów. Innym jest dobrze pomyślana demokracja przedstawicielska.
    • xystos Re: Demokracja bezpośrednia to nasza przyszłość 20.10.16, 09:10
      dotychczas demokracja bezpośrednia udala sie
      tylko w Szwajcari,być może
      dzieki konfederalnej struktórze
      panstwa.
      Naddemokracje mieliśmy w
      pierwszej Rzeczpospolitej,żeby
      wzmocnic panstwo należy odejść
      od dzisiejszego dualizmu wladzy
      system Francuzki się sprawdzil
      w Rosji również.
    • pepe49 Estonia 21.10.16, 14:42
      nowadebata.pl/2016/10/19/e-stonia-doswiadczenie-w-tworzeniu-cyfrowego-panstwa/
      "W wyborach parlamentarnych w 2015 roku już 30 % wyborców głosowało nie w tradycyjnych komisjach wyborczych, a przez Internet. Jest to możliwe dzięki karcie identyfikacyjnej z chipem elektronicznym, będącej w posiadaniu każdego obywatela Estonii, która pozwala na autoryzację przy pomocy elektronicznego podpisu każdej transakcji.

      Od początku bieżącego stulecia rozwijany jest program „państwa cyfrowego” (E-państwa). Co roku na program ten asygnowane jest 1 % PKB (ponad 200 mln euro)

      Według ustawy z roku 2000 podpis elektroniczny został zrównany w prawach z tradycyjnym, co otworzyło możliwość korzystania z usług państwowych bez konieczności wystawania w kolejkach przed urzędniczymi gabinetami. Dla przykładu, zeznania podatkowe składane są obecnie w Estonii niemal wyłącznie przez Internet. „Bezpapierkowy” obieg dokumentów staje się coraz bardziej powszechny.

      Już w 2012 roku 98% rodzin w Estonii stale korzystało z Internetu. Zauważyć należy, że w większości przypadków korzystano nie z komputerów stacjonarnych, ale z urządzeń mobilnych.

      Estonia faktycznie zrobiła pierwszy krok w „cyfrową przyszłość”, która łączy się z przeszłością: w średniowiecznych uliczkach starówki w Tallinie można bez trudu złapać bezpłatne WiFi a w każdym lokalu gastronomicznym jest to wręcz standard.

      Estończycy od dzieciństwa przyzwyczajeni są do korzystania z systemów elektronicznych. Dla przykładu – w systemie eKool przechowywane są informacje o wszystkich uzyskanych w szkole ocenach, zadaniach domowych, a także obecności na zajęciach. Nie zapomina się również o ludziach starszych, dla których prowadzone są bezpłatne kursy obsługi komputera.

      Na portalu „E-zdrowie” każdy obywatel może zobaczyć swoje badania oraz odbyć wstępną konsultację. Bilety na wydarzenia kulturalne czy sportowe, jak również bilety komunikacyjne kupowane są na portalu www.pilet.ee, co pozwala uniknąć stania w kolejkach do kasy.

      Coraz większą popularnością cieszą się wirtualne sklepy. Obecnie w wielu hipermarketach Tallina częściej można spotkać turystów, niż miejscowych mieszkańców.

      Wszystkie estońskie banki kontaktują się z klientami i realizują operacje przeważnie za pomocą Internetu. Co jest zaskakujące, na tle Estonii nawet Stany Zjednoczone prezentują się w tej dziedzinie konserwatywnie. Podam przykład z własnego doświadczenia. Latem pewne amerykańskie czasopismo przysłało mi honorarium za publikację w postaci czeku bankowego, który w USA wciąż jest popularną formą rozliczeń. Jak się jednak okazało, w żadnym z estońskich banków nie mogłem go zamienić na gotówkę! Wszystkie przeszły na sprawniejszą metodę przelewów elektronicznych. Musiałem odesłać czek z powrotem do redakcji i poprosić o przelew wynagrodzenia przy użyciu systemu Pay-Pal.

      Nawiasem mówiąc popularny na całym świecie Skype to wynalazek estońskich programistów. Jeden z jego twórców Linnar Viik zapytany o przyczynę sukcesów Estonii w dziedzinie elektroniki odpowiedział: „Mieliśmy łatwiej, niż na przykład Francja, ponieważ nie mieliśmy starej infrastruktury”. W rzeczy samej w postsowieckiej Estonii wiele rzeczy powstawało od zera. Między innymi wiele środków masowego przekazu, których część powstała od razu w wersji elektronicznej.

      ...
      Turyści z Rosji, a często także z Litwy i Łotwy bywają zszokowani faktem, że nasza policja drogowa nie bierze łapówek. Przed sądem mogą stanąć u nas nawet najwyżsi urzędnicy. A państwo nie ma żadnego prawa ingerować w działalność sądów.

      ...

      W 2014 roku wprowadzono w Estonii elektroniczny system rejestracji rezydentów, co nie jest jednoznaczne z uzyskaniem obywatelstwa. Każdy cudzoziemiec, który chce prowadzić w Estonii interesy, może otrzymać cyfrowy dowód tożsamości, a następnie zarejestrować przez Internet nową firmę, otworzyć rachunek w estońskim banku oraz korzystać z innych usług państwowych takich jak „e-rezydent”. Ministerstwo Gospodarki i Komunikacji, które nadzoruje program e-residency, planuje do 2025 roku przyciągnąć niemal 10 milionów wirtualnych rezydentów – to jest 7 razy więcej, niż wynosi ludność kraju.

      *

      UE musi zostać zakończona.
      Wcześniej Polska powinna z tego wyjść.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka