Czyli podejscie UE do konkurencji. Za pare lat będziemy jakims smiesznym
zamknietym skansenem, gdzie do rangi megaproblemu urastaja takie banaly jak
wydluzenie casu pracy czy "nadmierne zapasy".
"Londyński "Financial Times" we wtorkowym wydaniu odnotowuje sprzeciw Chin w
kwestii ewentualnych unijnych sankcji - określonych w Pekinie mianem
"dyskryminacyjnych" - a także naciski ze strony Francji, chcącej, by UE
zrezygnowała z formalnych procedur i przyspieszyła działania, mające zapewnić
jak najszybsze zmniejszenie napływu tanich chińskich tekstyliów. Zdaniem szefa
dyplomacji francuskiej, cytowanego przez "Financial Times", wrzesień jest
terminem stanowczo zbyt późnym.
"Financial Times" cytuje też wypowiedź przedstawiciela chińskiego Ministerstwa
Handlu, Cao Xinyu (czyt. c'hao sin-i): "Europa zarobiła fortunę sprzedając
myśliwce i lokomotywy. Dlaczego więc dziś tak nerwowo reagują na niewielki
wzrost chińskiego eksportu?".
Statystyki, które zaprezentował w niedzielę Mandelson, pokazują, że
opublikowane 9 kwietnia 2005 roku przez Komisję "poziomy alarmujące" zostały
przekroczone zdecydowanie, a wzrost importu w zależności od produktu wahał się
od 51 proc. do 543 proc."
euro.pap.com.pl/cgi-bin/europap.pl?grupa=1&dzien=0&ID=66040
p.s. zbliza sie rocznica smutnego faktu, ale tego dnia sa tez inne swieta
www.1maja.com/