Dodaj do ulubionych

Zmniejszać czy zwiększać koszty pracy ?

03.10.05, 20:04
W dyskusjach o polskiej ekonomii jest prezentowany pogląd, że panaceum na
nasze problemy stanowi obniżenie kosztów pracy. Zastanówmy się do czego może
doprowadzić obniżenie kosztów pracy (obniżka podatków, składek na
ubezpieczenie i emerytury). Efektem tego będą kłopoty ze zrównoważeniem
finansowania opieki społecznej oraz wielu wydatków na służby publiczne
(edukację, policję, wojsko itp). Czy obniżenie kosztów pracy spowoduje spadek
bezrobocia ? Jest to tylko przypuszczenie. Koszty te musiałyby spaść
znacząco, by praca Polaków stała się konkurencyjna wobec pracy Azjatów. A
pamiętajmy, że na wiele artykułów mamy ceny europejskie. Korzystne efekty
zmniejszenia kosztów pracy odczują przede wszystkim duże przedsiębiorstwa a
szczególnie filie zagranicznych koncernów.
Ja proponuję coś wręcz przeciwnego a więc wzrost kosztów pracy. Moim
zdaniem nie spowoduje to zwalniania pracowników ponieważ firmy na ogół
zatrudniają ich minimalną potrzebną liczbę. I tak koszt godziny pracy w
Polsce jest kilkakrotnie niższy niż w Anglii czy Niemczech. Dodatkowe dochody
budżetu można by wtedy przeznaczyć na aktywną walkę z bezrobociem, wspieranie
przedsiębiorczości czy też zasiłki dla bezrobotnych. Zwiększenie podatków o
20 % spowoduje zwiększenie kosztów pracy tylko o ok. 10%. Wsparcie
najuboższych da w rezultacie zwiększenie popytu wewnętrznego szcególnie na
produkty podstawowe wytwarzane w kraju. Ryzyko związane z proponowanym przeze
mnie rozwiązaniem jest znacznie mniejsze niż ryzyko zwiazane ze zmniejszeniem
podatków i składek ubezpieczeniowych. Musimy wreszcie zacząć odczuwać
korzyści z naszej integracji z Europą oraz polepszenia ogólnoświatowej
koniuktury. mamy wielu świetnych fachowców, coraz lepszą infrastrukturę i
dobre położenie geopolityczne.
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie zmniejszac rzecz jasna 03.10.05, 20:26
      poglad jakoby wysokosc podatkow nie miala znaczenia dla konkurencyjnosci firm
      lub poziomu zatrudnienia jest naiwny i flaszywy. byc dla wiekszosci firm
      oczywiscie wieksze podatki nie oznaczaja jeszcze bankructwa - tylko np nizsze
      inwestycje.


      dla sporej czesci firm ktore balansuja na granicy oplacalnosci wyzsze podatki to
      gwozdz do trumny i koniec dzialalnosci. dla innych - to sygnal ze trzeba przejsc
      do szarej strefy. w innym przypadku - firm planowanych (zwlaszcza takich!) -
      wyzsze podatki moga tak podwyzszyc wysokosc bariery ze firma nie powstanie



      z kolei wiara w to ze pieniadze zabrane przedsiebiorcom (lub pracownikom) i
      wydane przez urzednikow panstwowych beda stanowily lepszy bodziec dla rozwoju
      gospodarki niz _te_same_pieniadze_ (+ kosza obslugi systemu podatkowego)
      pozostawione w kieszeni przedsiebiorcy lub konsumenta - stoi w sprzecznosci ze
      zdrowym rozsadkiem i badaniami empirycznymi...



      argument o konkurencji kosztami pracy z azja i europa zachodnia sam sie obala.
      widac bowiem ze w tych 3 regionach (europa zach europa srodkowa azja) place sa
      bardzo rozne a mimo to we wszystkich trwa aktywnosc gospodarcza i nie zapowiada
      sie by place mialy sie w ciagu kilku lat wyrownac. dzieje sie tak m.in. dlatego
      ze praca roznych ludzi ma rozna wartosc. dlatego zmiany ceny pracy konkretnego
      polaka o 10% moga zdecydowac o konkurencyjnosci danej firmy lub o lokalizacji
      inwestycji wlasnie w polsce lub poza nia



      sluszne jest natomiast spostrzezenie ze zmniejszeniu podatkow najczesciej
      towarzyszy zmniejszenie dochodow panstwa w krotkiej perspektywie. w dluzszej
      jednak - juz niekoniecznie. dlatego nie mozna prowadzic reformy finansow
      publicznych tylko manipulujac stawkami podatkowymi. niezbedne sa takze reformy
      po stronie wydatkow.


      • jacek.boczkowski Re: zmniejszac rzecz jasna 03.10.05, 20:43
        Czy musimy konkurować przy pomocy niższych kosztów pracy ? Jeżeli mamy do
        sprzedania dobry towar to możemy próbować sprzedać go możliwie jak najdrożej.
        Takim towarem jest też praca. Wraz z rozwojem ekonomicznym musimy wprowadzić
        konieczne reformy systemu. W nowoczesnym państwie leżącym w środku Europy jest
        nie do pomyślenia istnienie obszarów nędzy. Możemy już zacząć sprzedawać się
        znacznie drożej niż dotychczas. W Polsce mamy do czynienia ze spadkiem popytu
        wewnętrznego związanym z wysokim bezrobociem i brakiem wzrostu zarobków.
        Zmuszenie pracodawców do opłacania pomocy dla bezrobotnych to jest jedno z
        rozwiązań. Jest ono powszechnie przyjęte we wszystkich cywilizowanych krajach.
        Drastyczne zmniejszenie podatków jest bardzo ryzykowne. Nie znam nowoczesnego
        państwa, które osiągnęło sukces gospodarczy w ten sposób.
        • bush_w_wodzie Re: zmniejszac rzecz jasna 03.10.05, 20:57
          jacek.boczkowski napisał:

          > Czy musimy konkurować przy pomocy niższych kosztów pracy ?


          czy chcemy czy nie chcemy to jest jeden z elementow ceny towaru. z gruba: przy
          tej samej jakosci wygra ten ktory ma nizsza cene.


          > Jeżeli mamy do
          > sprzedania dobry towar to możemy próbować sprzedać go możliwie jak najdrożej.
          > Takim towarem jest też praca.


          tylko ze ty chcesz zeby cene pracy podnosil nie kompetentny pracownik na
          podstawie oceny jakosci swojego towaru (i z zyskiem dla siebie) tylko posiel
          sprawozdawca bez znajomosci szczegolowych realiow kazdego pracownika - dla
          wszystkich od razu (i z zyskiem dla fiskusa). to tak jakbys chcial podnosci
          cene cudzego towaru i brac do kieszeni nadywzke ktora potem zadysponujesz w imie
          abstrakcyjnej teorii dla ogolnej (czyli niczyjej) szczesliwosci


          > Wraz z rozwojem ekonomicznym musimy wprowadzić
          > konieczne reformy systemu. W nowoczesnym państwie leżącym w środku Europy jest
          > nie do pomyślenia istnienie obszarów nędzy.


          przykro mi ale w tym panstwie wypracowuje sie na glowe realnie ze 3 razy mniej
          niz w sasiednich niemczech. z punktu widzenia starej ue cala polska zyje w
          biedzie. i jest tak chocbysmy sie bardzo natezali zeby do tego nie dopuscic


          > Możemy już zacząć sprzedawać się znacznie drożej niż dotychczas.

          sprobuj


          > W Polsce mamy do czynienia ze spadkiem popytu
          > wewnętrznego związanym z wysokim bezrobociem i brakiem wzrostu zarobków.


          zarobki i popyt rosna. wolno co prawda bo podatki sa wysokie...


          > Zmuszenie pracodawców do opłacania pomocy dla bezrobotnych to jest jedno z
          > rozwiązań.

          a nie lepiej od razu zmusic pracodawcow zeby zatrudniali?


          > Jest ono powszechnie przyjęte we wszystkich cywilizowanych krajach.

          tak? a jak szybko rosna gopsodarki tych krajow?


          > Drastyczne zmniejszenie podatków jest bardzo ryzykowne. Nie znam nowoczesnego
          > państwa, które osiągnęło sukces gospodarczy w ten sposób.


          no to czas by byl zeby zaczac cos czytac
          • jacek.boczkowski nie chcem ale muszem odpowiedzieć 03.10.05, 21:59
            1)W Polsce wytwarza się 3 razy mniej niz w Niemczech (per capita) ale zarabia
            10 razy mniej !
            2)Przy tak wysokim bezrobociu generalnie pracownik ma niezwykle trudną pozycję
            przy negocjacjach płacowych z pracodawcą
            3)Zmuszanie pracodawców do zwiększenia zatrudnienia nawet metodą ulg jest moim
            zdaniem bez sensu
            4)Obecny system ekonomiczny w Polsce bardziej przypomina niewolnictwo niż
            nowoczesny kapitalizm
            5)W Niemczech, USA i innych bogatych krajach to silne związki zawodowe
            wymuszają wzrost płac wraz ze wzrostem wydajności pracy a u nas ?
            • przycinek.usa Pan Jacek widzi skutki 03.10.05, 22:20
              Ale czy Pan widzi przyczyny?

              Czy wie Pan, ze leczenie skutkow choroby jest bez sensu, jak nie leczymy przyczyn?
              Czy wie Pan, Panie Jacku, ze sa leki na przeziebienia, ktore powoduja chwilowe
              ustapienie objawow jak bol gardla, suchosc, goraczka. Ale czy one lecza? Nie!

              Bo od leczenia sa inne lekarstwa. Walczace z przyczynami a nie objawami.
              Z bakteriami. Z wirusami. Z grzybami. Itp.

              Pan proponuje nam kuracje objawowa? Co to za leczenie? Co to za lekarz?

              Prawidlowo opisuja nam Pan objawy choroby.
              Ale lecznie stosuje nam Pan na poziomie cyrulika z 16 wieku, ktory na zapalenie
              pluc stosowal ... pijawki i spuszczanie krwi.

              Czy naprawde nie widzi Pan tych rezerw dookola Pana? Slepy Pan jest?

              Bezrobocie = potezna nadwyzka rak do pracy.

              Brak inwestycji (Autostrady, mosty, drogi, infrastruktura) = potezna dawka POTRZEB.

              Tam gdzie wystepuje rownoczesna olbrzymia ilosc potrzeb i duza ilosc
              niezaangazowanej sily roboczej - mamy klasyczny przypadek zatoru wymiany
              platniczej!!!!

              Pieniadz = srodek platniczy i srodek wymiany praca-praca.

              Leszek produkuje chleb a Slawek grabie i dzieki srodkowi platniczemu maja sie
              ZAMIENIAC POMIEDZY SOBA. A tak sie wcale nie dzieje! Dlaczego? DLACZEGO?!

              Bo teraz Pan WIDZAC TE OBJAWY nakazuja nakladac DODATKOWE BARIERY w wymianie.

              Rozumie Pan?
              Czy Ma PAN tam jakis guzik, ktory mozna wcisnac, zeby pojawilo sie zielone
              swiatelko zrozumienia?


              Czy Pana w ogole ciekawi to, ze moznaby to latwo wszystko naprawic? Nie?
              Nie ciekawi to Pana? Pewnie ze nie! Pan wpadl tu NAMAWIAC NAS, abysmy glosowali
              NA WLASNA SZKODE wprowadzajac kolejne bariery. Jednak kazda glupota ma swoje
              granice. Tutaj na forum raczej nie ma glupich ludzi.







            • bush_w_wodzie Re: nie chcem ale muszem odpowiedzieć 03.10.05, 22:24
              jacek.boczkowski napisał:

              > 1)W Polsce wytwarza się 3 razy mniej niz w Niemczech (per capita) ale zarabia
              > 10 razy mniej !

              nieprawda.

              podalem ci mniej-wiecej stosunek realnego pkb polski i niemiec. realnego to
              znaczy po uwzglednieniu roznicy cen. w polsce jest taniej niz w niemczech.
              nominalnie srednie place w niemczech sa okolo 4-5 razy wyzsze niz w polsce ale
              po uwzglednieniu roznicy cen - sila nabywcza polskiego pracownika wynosi okolo
              1/3 sily nabywczej pracownika w niewmczech

              trzeba jednak pamietac ze czesc pkb jest generowana przez pozyskiwanie surowcow
              . wazne sa tez koszta pozyskania kapitalu - dlatego odniesienie pkb do plac
              daje relacji 1:1.



              > 2)Przy tak wysokim bezrobociu generalnie pracownik ma niezwykle trudną pozycję
              > przy negocjacjach płacowych z pracodawcą


              prawda. czy z tego wynika ze nalezy dodatkowo pogorszyc pozycje pracownika
              podnoszac podatki z tytulu jego zatrudnienia?


              > 3)Zmuszanie pracodawców do zwiększenia zatrudnienia nawet metodą ulg jest moim
              > zdaniem bez sensu

              oczywiscie. to byl zart. urzednik nie moze zmusic do zatrudniania - i nie moze
              wykreowac konkurencyjnego miejsca pracy. to nalezy do przedsiebiorcy ktory musi:
              a) potrafic
              b) chciec
              c) miec srodki.

              niskie podatki sprzyjaja b) i c)


              > 4)Obecny system ekonomiczny w Polsce bardziej przypomina niewolnictwo niż
              > nowoczesny kapitalizm

              nie zgadzam sie z tym sformulowaniem. powiedzmy jednak ze sytuacja pracobiorcow
              jest na ogol zla. wzrost podatkow od zatrudnienia ja jeszcze pogorszy. o to ci
              chodzi?


              > 5)W Niemczech, USA i innych bogatych krajach to silne związki zawodowe
              > wymuszają wzrost płac wraz ze wzrostem wydajności pracy a u nas ?

              w usa nie zwiazki zawodowe wymuszaja a konkurencja pracodawcow chcacych pozyskac
              pracownikow wystarczajaco kompetentnych.

              w niemczech zwiazki rzeczywiscie wymuszaja - konsekwencja jest wzrost bezrobocia
              i stagnacja gospodarcza.

              a u nas silne zwiazki czasem wymuszaja szybszy wzrost plac niz wydajnosci (np
              gornictwo) a w malych fimach zwiazki nie istnieja. zapewne gdyby istnialy to by
              przestaly istniec firmy.

              generalnie rozumiem ze twoj postulat mozna strescic tak:

              zabrac tym co maja troche wiecej i niech urzednicy rozdadza tym co maja malo.
              niech przedsiebiorcy podniosa place. niech zwiazki ich do tego zmusza. wtedy
              wszystkim bedzie lepiej a caly swiat bedzie kupowal drozsze polskie wytwory - bo
              przeciez nie ma innej alternatywy - tak?
    • przycinek.usa jeden prosty przyklad ekonomiczny 03.10.05, 20:42
      wywraca twoja hipoteze dokumentnie.

      Wez se wymysl przyklad teoretyczny panstwa skladajacego sie z 3 osob.
      Ciebie, mnie i np. jakiegos Stasia wyborce z SLD.

      I w tym panstwie 3-osobowym mamy calkowity stan pieniadza w wysokosci 1000 PLN.

      I wyobraz sobie dla uproszczenia, ze jestesmy proste chlopy i za tydzien pracy
      bierzemy dokladnie tyle samo czyli 1000. Czy sie stoi czy sie lezy.

      I teraz ZAKLADAMY, ze pracujemy sobie dokladnie w takim tempie w jakim nam sie
      podoba, ani wolno, ani szybko i te pieniedze przeplywaja miedzy nami 5 razy do
      roku w ten sposob, ze Jacek.Boczkowski zaplaci mnie za jeden tydzien, potem ja
      zaplace wyborcy SLD - Stasiowi, aby w koncu Stasio zaplacil Jackowi.Boczkowskiemu.

      Ten cykl wystapi w naszym "panstwie" 5 razy.

      W przeciagu tego okresu czasu wystapi w naszym panstwie dokladnie 15 transakcji.
      (Wynika to stad, ze jeden taki cykl obrotu pieniadza to transakcja pomiedzy
      Jackiem a mna; mna a Stasiem a potem Stasiem - Jackiem. To mnozymy razy 5 obrotow.)

      Teraz latwo nam bedzie obliczyc PKB takiej gospodarki.

      Wyniesie ono 1000 x 15 = 15,000 PLN.

      I co teraz mozemy zmodyfikowac?

      Ano wezmiemy sie za jakies ekstra sprzatanie i podniesiemy ilosc obrotow o 2.
      To jest malo platne zajecie, bo kosztuje 1000 za 2 miesiace pracy i nikomu z nas
      nie chce sie gonic z miotla za te pieniadze. Zwlaszcza, ze trzeba zaplacic ZUS i
      sie nie oplaca. Dlatego zrobimy to tylko raz, dla zasady, ze umiemy i nigdy wiecej.

      Ilosc transakcji = [5+2 obroty = 7] x 3 = 21. Wielkosc PKB = 21 x 1000 = 21000 PLN.

      To zas oznacza, ze PKB wzrostlo o 40% !!!!

      Wyobraz sobie teraz jednak komuchu jeden, ze PRACE EFEKTYWNE (1000 PLN /
      tydzien) pokrywaja zapotrzebowanie podatkowe na ZUS i inne zlodziejstwo a PRACE
      NIEEFEKTYWNE NIE POKRYWAJA.

      Dlatego PRACE NIEEFEKTYWNE (Uslugi, male firmy i biznesy stanowiace 70%
      gospodarki takiego np. USA) nie spelniaja wymogu przekroczenia progu
      oplacalnosci ekonomicznej i takie miejsca pracy nie powstaja i pieniadz NIE
      KRAZY W GOSPODARCE Z TAKA SZYBKOSCIA JAK POWINIEN.

      Rozumiesz?

      Jak nadal nie rozumiesz, to czytaj dalej:

      I ja zadam teraz TOBIE madralo pytanie:

      O ILE WZROSLA ILOSC ROBOCZOGODZIN?
      O ILE WZROSLO ZATRUDNIENIE?

      1) A - ilosc roboczogodzin w pracy efektywnej
      B - ilosc roboczogodzin w pracy nieefektywnej
      W pierwszym przypadku mielismy 15 transakcji tygodniowych, czyli A= 15 x 40
      godzin = 600 roboczogodzin
      W przypadku drugim mielismy A+B = 600 + 2x3(2 miesiace pracy)=600+6[2x 4
      tygodnie po 40 godzin] = 600 + 6x320 = 600 + 1920 = 2520 roboczogodzin !!!!!!!

      To oznacza, ze ilosc roboczogodzin w GOSPODARCE NIESKREPOWANEJ wzrosla nam 3
      krotnie!!!!!!


      2) O Ile wzroslo zatrudnienie?
      Trudno powiedziec. To zalezy od roznicy w wycenie rynkowej danego biznesu.
      Na pierwszy rzut oka powinno wzrosnac o okolo 40% ale biorac pod uwage zjawiska
      rynkowe zwiazane z podwyzszaniem wynagrodzen wskutek podniesienia sie obrotow to
      zatrudnienie powinno wzrosnac nawet proporcjonalnie do wzrostu ilosc roboczogodzin!

      Socjalisci jednak twierdza, ze obnizenie kosztow podatkowych i pracy nie
      powoduja wzrostu zatrudnienia. Ty tak twierdzisz. To zmien zdanie.
      BO PREDKOSC OBROTU PIENIADZA W GOSPODARCE DETERMINUJE WYSOKOSC ZATRUDNIENIA a
      wysokosc podatkow OBNIZA PREDKOSC wymiany pienieznej.



      • jacek.boczkowski Re: jeden prosty przyklad ekonomiczny 03.10.05, 20:53
        Dziękuję za wykład z ekonomii. Nie sadzę jednak, że poglądy moje można uznać za
        komunistyczne. Chodzi mi raczej o elementarną uczciwość w analizie
        rzeczywistości. Pamiętam czasy realnego socjalizmu, kiedy powtarzano do
        znudzenia, że teraz jest średnio ale bedzie znacznie lepiej wraz z rozwojem
        socjalizmu. Teraz powtarza się to samo tylko słowo socjalizm zamieniono na
        kapitalizm. A prawda, czy też może droga do sukcesu leży po środku.
        • przycinek.usa bla bla bla 03.10.05, 21:23
          Ja Ci chlopie pisze, ze nie masz racji, a TY zamiast grzecznie zmienic zdanie,
          to dyskutujesz.

          Sa oczywiscie tacy uparci goscie forum, poslugujacy sie pseudonimami jak
          Darr.Darek, felusiak i inni, ktorzy od razu bluzgaja i wyzywaja od glupcow.
          My tak nie robimy.

          Po prostu bede traktowal twoje wypowiedzi jak powietrze.
          A jak bedziesz za duzo tutaj szalal i bredzil, to JA bede pierwsza osoba ktora
          te wypowiedzi wykasuje.

          BO JAKO ADMINISTRATOR FORUM NIE BEDE TOLEROWAL SZERZENIA NIEPRAWDY!!!

          I oswiadczam tobie, ze jest to pierwszy przypadek odkad to forum powstalo, kiedy
          naprawde wypowiedz forumowicza mnie zdenerwowala.


          I ja uwazam, ze nie ma wsrod Polakow w Polsce takich glupcow. Polacy nie sa az
          takimi idiotami. Wy to po prostu robicie specjalnie. Tak samo, jak specjalnie na
          innych forach popieraliscie Cimoszewicza, ktory dawal wam przyklad jak nalezy
          klamac.



          I JA bede Cie cial i tepil wszedzie. Dopoki nie przestaniesz bredzic, ze ziemia
          jest plaska, grawitacja to oszustwo, a cukier nie jest slodki.
          Bo mniej wiecej tak sie wypowiadasz.
          • klip-klap Re: bla bla bla 03.10.05, 21:31
            E tam zaraz ciac, spokojnie. Jak ktos pisze glupoty to swiadczy tylko o nim, jak
            ktos nie odpowiada konkretnoie, to tez. Przeciez jacek.boczkowski nie jest
            reydywista forumowym, tylko nowym uzytkownikiem. Nie ma go co zniechecac.
            • przycinek.usa Re: bla bla bla 03.10.05, 21:42
              Dobra, to wobec tego wybaczamy Panu Jackowi te drobna "pomylke" i prosimy Pana
              Jacka grzecznie o intensywna prace nad soba. Watek zas zostaje.
              • jacek.boczkowski dla forumowych terrorystów podaję adres i telefon 03.10.05, 22:11
                Jacek Boczkowski
                ul. łomżyńska 52
                61-048 Poznań
                tel. +48-502-363-792

                I co? Sczęka wam opadła. Podajcie też swoje adresy jeżeli macie cywilną odwagę.
                A wasze wypowiedzi was dyskwalifikują waszą wiarygodność. Powiedziałbym więcej
                ale nie chcę tutaj nikogo obrażać.
                • klip-klap my tu gadu gadu, a odpowiedzi brak 03.10.05, 22:14
                  Niezle, ale to nie zmienia faktu, ze nie odpowiedziales przycinkowi na temat.
                  Po co ma z Toba dyskutowac skoro olewasz, to co napisal ? Mial prawo sie
                  zdenerwowac.
                  Wycinania nie bedzie, juz napisalem.
                  • jacek.boczkowski Re: my tu gadu gadu, a odpowiedzi brak 03.10.05, 22:27
                    Ja mam dyskutować z człowiekiem, który pisze:
                    "Ja Ci chlopie pisze, ze nie masz racji, a TY zamiast grzecznie zmienic zdanie,
                    to dyskutujesz."
                    On nie dyskutuje ze mną, on po prostu pisze, że ja nie mam racji ! Czyli że sa
                    poglądy bardziej słuszne i mniej słuszne. Skąd my to znamy ?
                    • klip-klap my tu gadu gadu, a odpowiedzi brak 03.10.05, 22:31
                      Na poczatku Ci tak nie napisal, tylko ladnie wszystko rozpisal.
                      Szukasz pretekstu by nie odpowiedziec na konkrety.
                    • przycinek.usa Re: my tu gadu gadu, a odpowiedzi brak 03.10.05, 22:31
                      Bo ja Ci pisze 2+2=4

                      Ty natomiast do mnie piszesz, ze 2+2=5

                      I podajesz mi swoj telefon, jakbys chcial, zebym ja cie jeszcze blagal o
                      zrozumienie.

                      Na szczescie jest konkurencja i miliony wyborcow i juz niedlugo zmieni sie
                      nastawienie spoleczne do wiedzy ekonomicznej. Sam sie przekonasz. Wkrotce.
                      Nadal uwazam, ze jestes manipulatorem, ktory specjalnie pojawil sie na forum w
                      celu siania zametu, jak na innych forach w GW. Dalej uwazam, ze robisz to celowo.
                • szczurek.polny Re: dla forumowych terrorystów podaję adres i tel 03.10.05, 22:24
                  I tu mi jakaś taka myśl zaświtała, że wkurzony uczeń trzeciej klasy technikum
                  postanowił swojemu znienawidzonemu profesorowi zafundować parę telefonów
                  wieczorową porą...
                  No ale ja mam zdiagnozowaną obsesję maniakalną i może to dlatego.
                  • przycinek.usa dzwoniles tam? 03.10.05, 22:28
                    Bo ja mialem ochote sprawdzic czyj to telefon, ale mnie nie laczy.
                    Mam zajete. Czy tez masz zajete?
                    • szczurek.polny Re: dzwoniles tam? 03.10.05, 22:29
                      Nie. Nie dzwoniłem. Ale mi się podobna "podpucha" przypomniała.
            • lastboyscout Re: bla bla bla 03.10.05, 23:23
              Choc wcale nie jestem pewny czy liberal ma rownie liberalnie traktowac
              komunistow jak np. chorych psychicznie, to zgadzam sie, ze kontrasty pogladow i
              uczestnikow dyskusji sprzyjaja ciekawej rozmowie.
              Nie mam jednak zadnych watpliwosci, ze o zadnym "wycinaniu" nie nie moze byc
              mowy jak dlugo nie jest lamane prawo.
              Zresztą chyba kazdemu z nas zdarzylo sie byc "wycietym" przez brak reakcji
              innych na swoja niezbyt madra wypowiedz i pewnie to jest najlepszy mechanizmem
              wskazujacym zainteresowanemu, ze nie jest zrozumiany w swoim geniuszu lub mu
              tego geniuszu po prostu brak !... wink

              Jackowi sugerowalbym zapytanie TATY o praktycznym trenowaniu teorii syna w
              socjalistycznym zakladzie pracy swojego ojca przez 50 lat, kiedy probowano
              efektywnie ustalać wydawanie NIE SWOICH pienędzy na ...zebraniach partyjnych smile

              "....Na kazdym zebraniu jest taka sytuacja , ze ktos musi zacząć pierwszy"....

          • damkon Re: bla bla bla 03.10.05, 23:43
            Panie Przycinku, po coz te emocje, skoro wiedza panskiego oponenta jest tak
            uboga?
            Co zas się tyczy nijakiego Darr.darka to moim zdaniem nie jest to
            tylko "forumowy awanturnik" jak Pan go okreslil ale ktos, kto jest dosc
            specyficznym i zarazem ciekawym rozmowca. Dlaczego wystawil Pan mu taka
            etykietke?
            • przycinek.usa Re: bla bla bla 04.10.05, 00:15
              Dlatego, poniewaz Darr.Darek jest sfrustrowanym czlowiekiem i jego wypowiedzi sa
              mieszanka wysokiej wiedzy ekonomicznej i pieniactwa.

              Trudno akceptowac rownoczesna madrosc i agresywne wariactwo.
              Wynika to stad, ze dyskusje sluza ALBO:

              1) mieszaniu, pluciu, obrzucaniu sie wyzwiskami i obelgami. (do czego nie
              potrzeba wiedzy ekonomicznej)

              2) albo konstruktywnej wymiany mysli prowadzacej do kompromisu lub uzgodnienia
              stanowisk niekompromisowych. (do czego trzeba miec nie tylko wiedze ekonomiczna
              ale i pewna elastycznosc myslenia pozwalajaca na ewolucje pogladow o ile nasze
              poglady sie zestarzeja)

              Dyskusje z darrdarkiem sa niestety agresywne i koncza sie obelgami i sa
              rownoczesnie niekompromisowe. Dlatego podtrzymuje opinie, ze jest forumowym
              awanturnikiem, a fakt posiadanej wiedzy jest akurat mala pociecha.

              Co do felusiaka, to mielismy kilka przykladow, wsrod ktorych nawet koledzy byli
              zdziwieni i posty zostaly usuniete. (nie przeze mnie)

              Co do mojej postawy w tym watku, to oswiadczam wszystkim, ze ja NIE WIERZE temu
              "Jackowi", ze naprawde wyraza swoj wlasny poglad.

              Twierdze, ze jest to celowo puszczony balon. Puszczony przez osobe, ktora
              doskonale wie, ze to jest nieprawda i uwazam, ze takie wypowiedzi sa arogancja i
              ublizaja naszej inteligencji.

              Malo tego. Nie odbieram tego jako "oponenta w dyskusji".
              To jest po prostu zwykle sondowanie wytrzymalosci ludzkiej na manipulacje.

              Ciekawe skad to sie bierze?
    • szczurek.polny Re: Zmniejszać czy zwiększać koszty pracy ? 03.10.05, 22:12
      Panie Jacku!
      Mój szef może moją pracę sprzedać po 1000 PLN/dzień. Nie może jej sprzedać
      drożej, bo sprzedaje Anglikom, a tuż za rogiem czai się Chińczyk gotowy
      sprzedawać się po 800 PLN/dzień (Chińczyk jest trochę "mniej kumaty" i w razie
      czego ma dalej do Angli, więc Anglik woli płaćić za mnie po 1000 PLN/dzień niż
      za Chińczyka 800 PLN/dzień).
      Mój szef z tych pieniędzy odpłaca podatki (powiedzmy 20%), koszty stałe (biuro,
      sprzęt, marketing i sprzedaż, "kadry i płacze" - razem następne 20%), bierze
      swoją dolę (10%), a dla mnie zostaje 500 PLN/dzień.
      Jak Pan mu podniesiesz podatki do 30%, to on mnie na zbity pysk wywali, bo on
      nie jest głupi i nie będzie swojego majątku w biznesie narażał za 0%. A Anglik
      mnie za 1100 PLN/dzień nie weźmie, bo wtedy już woli Chińczyka. A jak mnie szef
      nie wywali, to mi pensje obetnie o 20%!
      Podobnie będzie, jak w trosce o "uchronienie mnie przed wyzyskiem" namieszasz
      Pan w przepisach i całkowity kosztu utrzymania
      działów "HR", "BHP", "obowiązkowej bezpłatnej opieki" i "zakładowej straży
      pożarnej" zwiększy koszty stałe do 30%.
      Na miłość boską nie podnoś Pań kosztów pracy, bo ja mam rodzinę do wyżywienia!!!
      Ulituj się Pan, nie pomagaj mi!
      • jacek.boczkowski Tony daje 5,05 funta 03.10.05, 22:22
        Proszę przeczytać w dzisiejszej Wyborczej:
        Wzrost płacy minimalnej w Anglii
        "Od 1 października pracodawcy muszą płacić pracownikom co najmniej 5 funtów i 5
        pensów na godzinę. (przy kursie 5,76 daje to 29 PLN, chyba brutto ?). To 20
        pensów wiecej niż poprzednia stawka... Kolejna powyżka stawki minimalnej jest
        planowana w październiku 2006".
        • szczurek.polny Re: Tony daje 5,05 funta 03.10.05, 22:29
          To oznacza tylko tyle, że jak ktoś zatrudniał człowieka w budce z hamburgerami,
          płacił mu płacę minimalną 4,85 funta za godzinę i "łupił go niemiłośniernie"
          zarabiając na jego pracy statystycznie 0,15 na godzinę, to teraz:
          a) wywali go na zbity pysk i zwinie interes, albo
          b) zatrudni na czarno

    • szutnik Re: TYLKO ZMNIEJSZAĆ...Szanowny Jacku 03.10.05, 22:56
      Ale uwaga - zmniejszać głównie jeśli nie wyłącznie POZAPŁACOWE koszty pracy!
      W odróżnieniu od większości tu piszących nie jestem liberałem. Ale w tej
      sprawie muszę wszystkim, piszącym tutaj przyznać BEZWZGLĘDNĄ RACJĘ!!!
      Piszesz:
      Dodatkowe dochody
      > budżetu można by wtedy przeznaczyć na aktywną walkę z bezrobociem, wspieranie
      > przedsiębiorczości czy też zasiłki dla bezrobotnych.
      Aktywna walka z bezrobociem? Prowadzona przez urzędników? To bujdy.
      Znam taki przykład.
      Facet pracował na czarno - kafelkarz, bardzo dobry, a do tego bardzo bystry.
      Chciał się zalegalizować i tanio dostać kredyt na sprzęt komputerowy. Poszedł
      więc do "inkubatora przedsiębiorczości", gdzie się "aktywnie zwalcza
      bezrobocie". Przeszedł wszystkie kursy pisania ofert biznesowych, biznesplanów
      itp. Dostał kredyt - 7000 zł, akurat na sprzęt komputerowy. Narzędzia już miał,
      samochód też. Ułatwiono mu założenie legalnej firmy.
      Do dziś jest to JEDYNY pozytywny przykład tego inkubatora, którym urzędnicy
      chwalą się dookoła. Wszyscy inni nie dali rady, głównie dlatego, że nie każdy
      ma DAR do prowadzenia biznesu. On ten dar ma. Ale czy nie lepiej było
      zmniejszyć mu obciążenie finansowe, zamiast tworzyć takie inkubatory - kupiłby
      sam ten sprzęt komputerowy, bez kredytu, ale nie utopiono by tylu pieniędzy
      w "aktywne zwalczanie",prawda?
      Tacy jak on mają ten dar, "potrafią" jak napisał Bush w wodzie. Trzeba
      inwestować w ten dar, nie dając mu ulgę uznaniową - to ów dar przytępia, ale
      zmniejszając mu obciążenia. A jego chciwość + smykałka do biznesu zrobią resztę.
      On chciał zatrudnić pomocnika. Legalnie. Jak poznał przepisy, zrobił to
      nielegalnie, wziął dorywczego. Legalnie nie był w stanie - zbyt duże koszty.
      Straciło i Państwo (ZUSy itp.)i ów dorywczy (składka emerytalna, zdrowotna itp).

      Zwiększenie podatków o
      > 20 % spowoduje zwiększenie kosztów pracy tylko o ok. 10%.
      Nie, zwiększenie podatków o 20% spowoduje, że ów pan X zwolni nawet tego
      dorywczego na czarno. On sam weźmie mniej roboty, na siebie zarobi, jest niezły.
      Dorywczy pojdzie po zasiłek lub do opieki społ. Pytanie - co się Państwu
      bardziej opłaci w kosztach finalnych???
      • przycinek.usa Re: TYLKO ZMNIEJSZAĆ...Szanowny Jacku 04.10.05, 01:33
        Najwiekszym problemem ekonomi jest OPIS.

        Opis jest trudny. Nie wiadomo czym sie poslugiwac.
        Czy poslugiwac sie wartoscia wymiany? (PKB)
        Czy poslugiwac sie pracochlonnoscia wymiany? (roboczogodziny)
        A moze wprowadzic jednostke ilosciowa? (ilosc transakcji)
        Wszystkie takie opisy sa obarczone wielkimi bledami!

        nie wchodzac w szczegoly jasne jest jedno:

        Wzrost optymalny jest wtedy, kiedy wiekszosc pracuje bo rezerwy pracownicze sa
        zagospodarowane. Kazdy inny model powoduje powstawanie niedoborow rozwoju.

        Kiedy jednak doraznej polityce podporzadkowujemy zasady wymiany
        handlowo-uslugowej i ograniczamy funkcje pieniadza, to gospodarka napelnia sie
        "niewolnikami" i osobami "wyrzuconymi poza nawias".

        Dobry opis byl tutaj:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=17063398
        No wiec w zamierzchlych czasach wymiany barterowej, 1 hydraulik i 1 lekarz
        dentysta brali tyle samo za godzine pracy. Zamiana byla mozliwa 1:1 wiec
        zarowno hydraulik pracowal dla lekarza jak lekarz dla hydraulika.

        Dentysta mial wspaniale rury a hydraulik plomby. Wszyscy mieli prace.
        A rynek rozwijal sie, bo ILOSC PRACY DETERMINOWALA ILOSC POTRZEB NA RYNKU.


        Powracamy do Polski.
        Gdzie noge nie postawie, tam sa potrzebne inwestycje.
        Zrujnowane drogi, zrujnowane mosty, psujace sie samochody, cieknace dachy,
        nie wyremontowane domy, a we Wroclawiu, to nawet kilka lat temu pamietam w
        elewacjach dziury po kulach z czasow II wojny.

        Dlaczego tak sie dzieje?

        Bo dentysta, (ktorego godzina pracy kosztuje dla przykladu 100 zlotych), jak
        wezmie 100 zlotych + 22 Vat od pacjenta, to odprowadza 22 Vat, potem
        odprowadza podatek (np. 19 PLN) potem placi ZUS (to wy mi powiedzcie ile, ja
        zakladam, ze 20% czyli 20 PLN) i zostaje mu z tej "faktury" kwota 61 zlotych.
        Pracowal godzine? Pracowal. Dostal 122 PLN? Dostal! Ale MA 61 PLN!


        Teraz lekarz potrzebuje naprawic rure w domu, dzwoni do hydraulika i prosi o
        przyjazd. Za taka usluge Hydraulik zada 100 PLN + Vat czyli 122 PLN.
        I lekarz szybko sobie to liczy i okazuje sie, ze...
        NIE STAC GO NA TO!
        Bo do 1 godziny naprawy rury musialby dolozyc prawie 2 godziny swojej pracy
        przy plombach.

        Co sie wtedy dzieje?

        NASTEPUJE REZYGNACJA Z TRANSAKCJI!
        (Pamietajmy, ze jest to tylko przejaskrawiony przyklad uproszczony; w skali
        makroekonomicznej takie mechanizmy dzialaja a w skali Polski zapewne dotyczy
        to polowy populacji niepracujacej)

        Bezrobocie bierze sie stad, ze NA RYNKU JEST POTENCJALNIE OLBRZYMIA ILOSC
        POTRZEB NIE ZASPOKOJONYCH W WYNIKU BRAKU OPLACALNOSCI PODJECIA DZIALAN.

        ILOSC POTRZEB WZRASTA WRAZ Z WIELKOSCIA BEZROBOCIA!!!!

        Proste?
        Im wiecej bezrobotnych, tym mniej uslug i bardziej zaniedbane panstwo i TYM
        WIEKSZA POTENCJALNIE ILOSC POTRZEBNEJ PRACY!!!!!!!

        Co to oznacza?

        POTENCJAL POTRZEB ROZWOJU I POTENCJAL POTRZEB PRODUKCJI WZRASTA wraz ze
        wzrostem bezrobocia!!!!! Dlaczego nie nastepuje za tym wzrost produkcji i
        wzrost rozwoju?

        BO SIE NIE OPLACA!!!
        Kalkulacja biznesowa w segmencie rynku powoduje ZANIECHANIE DZIALAN.

        Jakie jest na to remedium?

        Zlikwidowanie fiskalizmu co spowoduje oplacalnosc uslug i ZLIKWIDUJE
        BEZROBOCIE W 1 ROK.

        O co dokladnie chodzilo pradziadom wprowadzajacym WALUTE i PIENIADZ?
        Chodzilo o UPLYNNIENIE rynku uslug.

        Czyli, zeby wymiana mogla zachodzic pomiedzy ludzmi biednymi i bogatymi,
        ktorych czas pracy byl wyceniany w roznym stopniu.
        TERAZ, fiskalizm jest hamulcem rozwoju, sprowadzajacym na rynek powrotna
        wymiane barterowa, poniewaz od wynagrodzenia za kazda godzine pracy, Panstwo
        zada absurdalnego haraczu. I WYMIANA BARTEROWA OPLACA SIE PONOWNIE.

        Cecha charakterystyczna Polskiej ekonomii jest tzw. wymiana przyslug.
        Bo znajomy prosi znajomego, aby wykonal usluge w zamian za inne uslugi.
        Jest to zjawisko calkowicie niespotykane np. w USA.
        Dlaczego?
        W USA jest to niedopuszczalne. Znajomy musi znajomemu zaplacic, bo wartosc
        netto godziny pracy jest zblizona wartosci brutto. I nikomu nie oplaca sie
        nikogo o nic prosic, tylko podnosi sie sluchawke i dzwoni do jakiejs malej
        prywatnej firmy. I prawie kazda usluga jest wykonana w 2-3 godziny.

        Praca jest w Polsce w istotnym stopniu opodatkowana. Lecz wplyw tego
        opodatkowania na rynek jest zupelnie niedoceniany i nawet "wybitni" wybitnie
        bredzacy ekonomisci, specjalisci rzadowi, nie widza, ze wystarczy to przeciac
        i bezrobocie zniknie. CALKOWICIE.

        Dlaczego calkowicie?

        Bo powtarzam:
        ILOSC POTRZEB WZRASTA WRAZ Z WIELKOSCIA BEZROBOCIA!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka