Dodaj do ulubionych

2 dolary za 1 Euro. Watek numer 4

    • przycinek.usa piekna jazda na USD/JPY 15.12.05, 13:10

      Piekny koniec carrytrade na yenach.
      Najpierw szlo do gory 1.5 miesiaca aby teraz caly wzrost zawalil sie w dwa dni.
      To juz ponad 4% spadku w 2 dni, wiec czesc funduszy wlasnie bankrutuje.

      Troche dziwnie to wyglada z punktu widzenia zwolennikow "mocy" dolarowej.
      Ten ruch - swoja gwaltownoscia przypomina troche bananowe republiki, a nie
      walute mocarstwa swiatowego.

      • vice_versa Re: piekna jazda na USD/JPY 17.12.05, 04:07
        To chwilowe i mało istotne przesilenie.
        US Treasury ciągle będzie ograniczać tempo emisji a stopy FED będą iść w górę.
        To co widać to azjatycka wyprzedaż USD. Nie sądzę żeby zaczęli sprzedawać zanim
        FED obniży stopy, nie sądzę. Teraz trochę wybiegają przed szereg, ale zaraz
        przestaną, bo FED znowu pociągnie w górę. Zobaczysz.
        Cały impet w dół przyjdzie dopiero po zawaleniu się giełdy.
        Jeszcze nie teraz. Jeszcze co najmniej pół roku wzrostu USD.
        • przycinek.usa Re: piekna jazda na USD/JPY 17.12.05, 05:57
          Mowy nie ma. USD nigdzie juz nie pojdzie - nie ma szans.
          Pytanie jest ile spadnie. A nie czy spadek sie zaczal.

          www.freighttrainstrain.com/USDXpage.htm
    • vice_versa Historycznie S&P versus Yield Curve 17.12.05, 04:18
      Bardzo dobre zestawienie BardzoProstejZależności:
      www.financialsense.com/editorials/griess/2005/1213.html
      W dodatku potwierdza mój "aktualny" timing. Czyli ostateczny krach NYSE w
      okresie czerwiec-listopad 2006. Najpewniej będzie to jesień 2006. Do tego czasu
      podwyżki stóp i yield 10YTN poniżej zera. Coraz silniejszy strumień pieniądza
      napływający do USA. Złoto w okolice 600-650 USD. A S&P zacznie iść w dół już
      wczesną wiosną.
      • przycinek.usa Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 17.12.05, 05:42
        polecam takie zestawienie statystyczne yields:

        www.treas.gov/offices/domestic-finance/debt-management/interest-rate/
        ten stosunek nie spada ponizej zera, ale czasem ponizej 1.
      • wolo Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 18.12.05, 20:53
        Rzekłbym, że te wykresy dowodzą raczej przecinkowej racji - o tym, że większa
        wyprzedaż już niedługo, o ile się już nie zaczęła. To że ujemne nachylenie
        krzywej zazwyczaj poprzedza recesję to raczej oczywiste - na tych wykresach
        jest dobrze zaprezentowane.
        Ale zwróć uwagę na inny fakt - obecnie FED ma bardzo przejrzystą politykę - w
        tym sensie, że nie lubi rynku zaskakiwać, mniej więcej wiadomo jaki będzie
        następny ruch lub nawet kilka ruchów do przodu (nie wiem czy tak samo było
        przedtem w latach 70 i 80 a nawet w latach 90).
        Jeżeli tak, to w zasadzie krzywa jest już odwrócona! Nie trzeba czekać aż
        krzywa się odwróci i dopiero od tego momentu liczyć czas do katastrofy zgodnie
        z jakimś tam historycznym lead time.
        Jeżeli kolejne podwyżki stóp nastąpią to oznacza to oczekiwana stopa
        krótkoterminowa (ta oczekiwana za kilka miesiecy) jest już dobrze powyżej 10
        letniego treasurysa - tak więc de facto mamy już inwersję oczekiwanej krzywej i
        to od dobrych kilkunastu, jeżeli nie więcej, tygodni. Powienieneś oczekiwać
        kolapsu lada moment, w każdym bądź razie lokowanie go w okolicach jesieni
        przyszłego roku nie daje się uzasadnić tymi wykresami. Być może jakoś
        inaczej.
        • przycinek.usa Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 18.12.05, 22:47
          O, czyli temat cie zainteresowal? He he he. No widzisz.

          Ciesze sie, ze sledzicie ten watek, Panowie.
          Dlatego dopisze wam jedna istotna tutaj dygresje:

          WYDAJE MI SIE, ze tym razem ta krzywa bedzie troche inaczej wygladac jak te
          historyczne spadki.

          Dlaczego?

          Ano dlatego, ze FED daje nam do zrozumienia (komunikat o tym marcowym M3) ze
          bedzie wyplacal inwestorom "pieniadze" za posiadane obligacje. Prawda?

          To zas oznacza przyrost plynnosci i zaklocenie tej krzywej.

          Dla mnie najwazniejsza tutaj informacja to ta, ze obligacje NIE SPADNA, albo
          MALO spadna. A przeciez spadki obligacji sa zwykle skorelowane ze spadkami na
          NYSE, co jest o tyle interesujace, ze plynnosc determinuje ceny.

          FED bedzie wiec dazyl do ochrony wartosci zarowno NYSE, jak i rynku Treasury -
          co jednak doprowadzi w efekcie do ucieczki kapitalow i zmiany kursu USD.

          Dlatego ja sie szykuje na te zmiane kursu USD - bo to jest dla mnie pewna
          sprawa, a spadki na NYSE - sa dla mnie mniej pewne, bo latwo NYSE manipulowac.
          To samo dotyczy obligacji. Jezeli ja ciagle slysze, ze FED nawet do rynku zlota
          sie dobiera i manipuluje kursem futures na zloto, to ja nie mam watpliwosci:
          Jedyne, gdzie FED zostanie pokonany - to jest kurs USD.

          A stanie sie tak dlatego, ze zadne stopy procentowe nie wystarcza aby
          powstrzymac te 80 miliardow dolarow nierownowagi miesiecznej w wymianie
          handlowo-uslugowej.

          Ja to podkreslam:
          W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
          drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza sie
          czesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.
          Kupowanie akcji tez jest ryzykowne. Sprzedawanie akcji tym bardziej jest
          ryzykowne bo czesto wlacza sie czynnik FED. To nie jest paranoja - to sa fakty.

          I jedyny obszar ktory jest calkowicie poza kontrola FED - to jest wymiana
          handlowa i nastawienie zagranicznych inwestorow.

          Wymiana handlowa mowi za siebie a nastawienie wlasnie powoli ulega zmianie, przy
          czym Azjaci juz zmienili nastawienie a teraz czas na Europe.

          Krach USD nastapi wtedy, kiedy "analytycy" Europejscy zmienia nastawienie do
          inwestycji w USA z pozytywnego na neutralne. A na to wystarczy im chyba 3
          miesiace? Jak myslicie, wystarczy Europie 3 miesiace myslenia na zmiane zdania?

          • polarbeer Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 18.12.05, 23:41
            przycinek.usa napisał:

            >>>W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
            drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza sie
            czesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.<<<<

            Ryzykowne jest tez nie posiadanie zlota przy istnieniu wszystkich skadnikow
            ktore historycznie konczyly sie hiper-inflacja
            • przycinek.usa czynnik ryzyka nieobserwowany przez ludzi 19.12.05, 06:38
              ogolnie masz racje. Ale dodam od siebie, ze fundusze tzw. ryzyka i zawodowi
              spekulanci kalkuluja ryzyko w stosunku do lewaru. Kupowanie fizyczne zlota, bez
              lewaru jest czynnoscia malo sensowna. Zostawmy to jednak, bo sa rzeczy
              wazniejsze. Siadlem w koncu w niedziele aby przygladnac sie temu raportowi z
              piatku, bo wczesniej nie chcialo mi sie zupelnie na to patrzec. I jestem wrecz
              zaskoczony tym raportem. To jest w sumie zdumiewajaca sprawa!

              Zacznijmy od rzeczy prostych czyli od tego pliku:

              www.bea.doc.gov/bea/di/table1.xls
              wiecej informacji, jakby ktos chcial sobie poczytac:

              www.bea.doc.gov/bea/di1.htm

              Zagladnij do czesci kwartalnej "3 kwartal 2005":
              Zobacz sobie linijke z nazwa "Statistical discrepancy" (Numer 70)
              i zadaj sobie pytanie co to oznacza?
              To "statistical discrepancy" w 3 kwartale wynioslo -60.5 miliarda dolarow!

              po takich zjawiskach dolar zwykle dlugoterminowo spadal.

              Wygodnie jest zrobic sobie z tego wykres i poogladac w Excelu.
              Moim zdaniem 3 kwartal nie powinien byl absolutnie zakonczyc sie w taki sposob!
              To jest zdumiewajace!

              Ostatni podobnej skali kwartal byl w 4Q 2003 i dalej odsuwajac sie w czasie
              mielismy 3 i 4Q 2002 + 1Q 2003. Byly to najbardziej dynamiczne "zwalki" USD.

              Interesujace jest to, ze kiedy technicznie spekulanci probowali atakowac USD w
              4Q 2004 - wtedy byl najgorszy moment o czym przekonalismy sie kilka miesiecy
              potem bo okazalo sie, ze "statistical discrepancy", he he he, wynioslo prawie
              +64 miliardy bo specjalisci kupowali i Banki Centralne z Azji tez.
              I spekulanci niestety nie osiagneli sukcesu a dolar zanotowal wzrost.
              Dla mnie byla to sprawa prosta. Dane z 3Q byly wtedy dodatnie i dolar po prostu
              nie mogl sie zalamac! No ale wtedy gazety pisaly o nieskonczonym spadku dolarow.

              Ja uwazam, ze skoro 3Q przy takich stopach i takiej repatriacji ma saldo ujemne,
              to 4 kwartal tez bedzie ujemny i to w porownywalnej wielkosci! Przyszly rok
              uplynie pod znakiem totalnej jazdy USD!

              Bankom zostalo mniej czasu na wymiane aktywow niz kiedykolwiek dotad!
              Jest gorzej niz myslalem! Ten raport to gwozdz do trumny USD.
              A nikt o tym nie mowi a "analytycy" nawet mowia, ze te dane byly "niewazne".
              Mysle, ze wlasnie te dane przylozyly sie znaczaco do decyzji FED o stopie oraz
              zmianie warunkow publikacji M3. Oni po prostu wiedzieli juz wczesniej jak my.

              Wlaczaj stopper PolarBeer, bo zaczaly sie twoje kolosalne zarobki na zlocie.
              Odlicznie do konca dollara trwa. Marzec - kwiecien! Zobaczysz.

              Chyba, ze FED bedzie chcial to zatrzymac i podniesie stope na 7%.
              Wtedy moze USD ocaleje czasowo. No, ale wiesz co sie stanie z gospodarka przy
              takiej stopie? Wiesz, nie?
          • vice_versa Amerykański pic i ultramaryna 19.12.05, 10:23
            przycinek.usa napisał:
            > WYDAJE MI SIE, ze tym razem ta krzywa bedzie troche inaczej wygladac jak te
            > historyczne spadki.
            > Dlaczego?
            > Ano dlatego, ze FED daje nam do zrozumienia (komunikat o tym marcowym M3) ze
            > bedzie wyplacal inwestorom "pieniadze" za posiadane obligacje. Prawda?
            > To zas oznacza przyrost plynnosci i zaklocenie tej krzywej.

            Masz rację. Słowa FED SUGERUJĄ konieczność przyrostu płynności. Sam jednak
            zauważasz, że będzie wypłacał "pieniadze", co jak rozumiem, oznacza, że
            dopuszczasz możliwosć spadku wartości tych "pieniędzy", nie???

            TY to CZUJESZ NOSEM.

            Popatrz dalej, piszesz:

            > Dla mnie najwazniejsza tutaj informacja to ta, ze obligacje NIE SPADNA, albo
            > MALO spadna. A przeciez spadki obligacji sa zwykle skorelowane ze spadkami na
            > NYSE, co jest o tyle interesujace, ze plynnosc determinuje ceny.

            OK. Zrozumiałem: wg Ciebie płynność WZRASTA.
            (Wg mnie jest dokładnie odwrotnie, czemu napiszę niżej, ale to nie jest
            najistotniejsze, teraz Ci pokaże ze Ty też tak uważasz...)

            Piszesz:

            > FED bedzie wiec dazyl do ochrony wartosci zarowno NYSE, jak i rynku Treasury -
            > co jednak doprowadzi w efekcie do ucieczki kapitalow i zmiany kursu USD.

            To ja się pytam: jak może PRZED ucieczką kapitałów ROSNĄĆ PŁYNNOŚĆ?
            I odpowiadam: nie może.

            Ty zakładasz, że tempo napływu kapitału jest paraboliczne, ja że
            hiperboliczne...

            Rozumujesz POPRAWNIE logicznie, tyle, że cele FED są dokładnie odwrotne niż
            kierunek trendu, więc nie można ze słów FEDu rozumować o kierunku trendu...

            O ile trend FAKTYCZNIE powoduje zanik płynności, o tyle FED będzie robił co
            może by utrzymywać fikcję wzrostu płynności i fantastycznej kondycji
            gospodarczej, bo właśnie tego oczekują inwestorzy. Wysoka stopa zwrotu motywuje
            inwestorów, więc mamimy inwestorów po to, żeby przecenić aktywa które nabędą...
            Marketingowa fikcja która będzie przez jakiś czas podtrzymywana, więc trudno
            napisać: FED kłamie czy FED mówi prawdę...
            Na pewno nie mówi całej prawdy...

            Płynność maleje, a FED za wszelką cenę będzie chciał utrzymać obecny poziom
            płynności i spowodować jej wzrost. Tylko to niewykonalne. I FED też to wie.
            Cała sztuka polega na tym, żeby nie zbankrutować, lecz, żeby nachapać się jak
            najwięcej i przecenić jak najwięcej ogłaszając bankructwo, sugerując, że to
            zabawa "rynkowa", "rynek" tak zdecydował itp pierdoły...

            Im dłużej trwa trend stóp w USA tym po prostu mniej jest wolnych pieniędzy na
            globalnym rynku, bo większość pieniędzy napływa jeśli nie na początku to w
            środku trendu. To nie jest parabola, to hiperbola... Płynność napływu pieniędzy
            do USA spada.

            To prawda, że obligacje spadną MAŁO, ale co z tego skoro waluta w której są
            nominowane spadnie GWAŁTOWNIE? Zaraz PO spadku na NYSE. Tu pewnie też się
            różnimy, bo Ty przycinku wierzysz w rynek i w to, że rynek "uprzedza" fakty,
            więc liczysz na spadek już teraz.

            I to jest też odpowiedź czemu USD będzie się jeszcze umacniał, czemu NYSE nie
            spada, czemu wszystko wygląda inaczej niż powinno...

            > I jedyny obszar ktory jest calkowicie poza kontrola FED - to jest wymiana
            > handlowa i nastawienie zagranicznych inwestorow.

            Zgadza się. Dokładnie. Więc utrzymują fikcję NYSE. Mało tego: to widać,
            płynność rynków gwałtownie rośnie wraz ze spadkiem indeksów, co oznacza że
            rynki bardzo dobrze wiedzą co się stanie... Rynki są przygotowane, ale nie
            wiedzą kiedy...

            USD podtrzymuje się sam wraz maleniem tempa przyrostu pieniądza i zmianą
            proporcji ilościowych walut. Czasem są obsuwy, ale fundamentals trzymają USD na
            kotwicy. Inaczej zagraniczni by nie inwestowali tak chętnie, nie???

            > Jak myslicie, wystarczy Europie 3 miesiace myslenia na zmiane zdania?

            Myślę że nie wystarczy, że NYSE pójdzie na wiosnę w górę, żeby Europejcy
            zobaczyli jak to wspaniale gospodarka się rozwija... Serio. To jest absolutny
            cyrk, doskonałe kino akcji...


            > Ja to podkreslam:
            > W swietle znanego faktu manipulacji FED - nie wygrasz z FED, nie wygrasz z
            > drukowaniem pieniedzy, kupowanie zlota jest ryzykowne - bo spekulacje koncza
            > sieczesto trafieniem na korekte, ktora czasem wywoluje FED.
            > Kupowanie akcji tez jest ryzykowne. Sprzedawanie akcji tym bardziej jest
            > ryzykowne bo czesto wlacza sie czynnik FED. To nie jest paranoja - to sa
            > fakty.

            Natomiast co do złota, uważam, że jest dokładnie przeciwnie.
            Złoto rośnie NIE wskutek manipulacji tylko... wskutek działań rynkowych. Czyli
            bez bezpośrednich interwencji a na skutek przyczyn fundamentalnych, wyprzedaż
            papierów PRZED ich przeceną powoduje konieczność nabycia czegoś innego.

            Scenariusz jest taki: Amerykanie wychodzą z papierów i kupują złoto. Papiery
            kupują Europejcy i jak podkreślam wyzej wtopią. Skoro szykuje sie 30% wtopa,
            zjazd na nieruchomościach i masa bankructw, inflacja spowodowana wyprzedażą
            Chin i Japonii, to co Ty byś robił przycinku??? UST musisz sprzedać, akcje
            musisz sprzedać, nieruchomości nie warto kupować bo stopy wysoko a rynek idzie
            w dół, bo mniej USD dla banków to mniejsze nakręcanie koniunktury kredytem...
            Więc: Amerykanie (Ci niektórzy, rzecz jasna) sprzedają papiery, a kupują złoto.
            Złoto w górę.
            I mamy paradoks: USD w górę bo jak zauważyłeś wyżej "deflacja". I złoto w górę.
            Więc złoto w górę, USD stabilny z lekkim umacnianiem się, NYSE stabilna bądź w
            górę z... umacnianiem sie(mniejszym lub większym, to zależy od widzimisię
            reżysera)
            • przycinek.usa Re: Amerykański pic i ultramaryna 19.12.05, 17:36
              "OK. Zrozumiałem: wg Ciebie płynność WZRASTA.
              (Wg mnie jest dokładnie odwrotnie, czemu napiszę niżej, ale to nie jest
              najistotniejsze, teraz Ci pokaże ze Ty też tak uważasz...)"


              Nie. Gdzie ja tak napisalem?
              Plynnosc spada. Pewnie, ze spada.
              Bo inaczej FED nie ma powodu do interwencji.

              Zreszta to zalezy w ktorej fazie. Bo poczatkowo, jak chcesz miec poziom yields
              rynkowych ponizej FUNDS - to akurat musi plynnosc chwilowo wzrosnac.

        • vice_versa Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 19.12.05, 07:41
          Wolo, zgadzam się. Dokładnie, collapse POWINIEN już nastąpić. Pisałem o tym i
          to wróżyłem.
          Jeśli NIE NASTĄPIŁ to tylko dlatego, że ten rynek wolny nie jest. Mamy już
          uwaga 18ty miesiąc po podwyżce stóp, a rynki udają, ze tego nie widzą, a
          gospodarka nie odczuwa, w dodatku idą W GÓRĘ! To jest parodia. I tu dochodzimy
          do teorii quasispiskowej, czyli manipulacji rynkowych i zwykłego pompowania w
          rynek pieniędzy publicznych w celu podtrzymania tego rynku na odpowiednim
          poziomie... Cel jest jeden: przyciągnąć jak najwięcej pieniądza z zagranicy a
          potem PRZECENIĆ swoje aktywa.

          Banki kupują te papiery od siebie nawzajem, a indeksy pokazyją że rynek idzie
          w górę. To, wolo, jest taki cyrk, na taką skalę, że my się możemy tylko tego
          DOMYŚLAĆ, żadne wykresy i żadne liczby nie pokażą działania w porozumieniu...

          A rozpad tej zabawy insiderów będzie taki: najpierw PRZESTANĄ podtrzymywać
          giełdę, collapssss, zagraniczni stracą z 30% po czym... zaczną kupować USTBonds
          których emisja właśnie zacznie się zwiększać w związku z koniecznością zmiany
          stóp procentowych w dół. Efekt: zagraniczni zostaną przecenieni dwukrotnie, raz
          na NYSE, drugi raz na USD... Mówię Ci wolo, to jest taka ZABAWA wink

          Podane wykresiki są o tyle rozsądne, że uwzględniają właśnie to, że rynek NIE
          funkcjonuje w oparciu o OCZEKIWANIA rozwoju sytuacji w ciągu najbliższych
          miesięcy, tylko zawsze funkcjonował chwilą bieżącą... W przeszłości mechanizm
          wyglądał DOKŁADNIE tak samo, a MIMO TO rynek zawalał się dopiero w połowie
          okresu ujemnej yield curve... Zgadzam się wolo, że POWINNO być inaczej.
          • wolo Re: Historycznie S&P versus Yield Curve 19.12.05, 11:39
            Hm, mimo wszystko przecinkowa wersja bardziej mi się podoba, nawet jeżeli on
            maluje nam tu totalną katastrofę z czym akurat bym polemizował bo świat się
            raczej nie zawali a dolar i tak pozostanie najważniejszą walutą a nie jakąś
            totalną szmatą.
            Tak jak to rozumiem Przecinek nie może się pogodzić z tym, że te deficyty są
            takie duże i nie może zrozumieć dlaczego cały świat miałby dopłacać do Ameryki.
            Ja też nie.
            Przecena musi nastąpić. I tutaj też zgadzam się z Przecinkiem, że najprościej
            będzie przecenić dolara. Ruchy cen aktywów finansowych w USD będą wtórne i będą
            wynikać raczej z przeceny dolara - nie na odwrót jak mówisz Ty tzn. najpierw
            giełda potem dolar.
            Tutaj zależności rzeczywiście są bardziej skomplikowane i poniekąd możesz mieć
            rację - atrakcyjność aktywów finansowych w USD dla reszty świata jest napewno
            czynnikiem wspomagającym utrzymywanie nierównowagi, ale ta atrakcyjność musi
            się zmniejszyć - jak to lapidarnie ujął Przecinek: kiedy głupole w Europie to
            zauważą? No i on również dodaje a statystyki pokazują, że Azjaci już się
            opamiętali. I moment kiedy ta atrakcyjność się zmniejszy będzie ostatnim
            dzwonkiem dla USD tak, że w tym sensie masz rację.
            Otóż Europa powoli już to dostrzega - a jak jeszcze stopy w UE zaczną rosnąć
            szybciej niż USA to widoczność jeszcze się poprawi - a tem moment być może mamy
            blisko. Tyle, że to dotyczy raczej short term financing - giełda wcale nie musi
            dużo ucierpieć (dla inwestora w USD, bo dla każdego innego tak), nie muszą też
            ucierpieć obligacje długoterminowe (same as above + niska inflacja). Te aktywa
            ucierpią tylko na tyle na ile spowoduje to spadający dolar - ten musi się
            zwalić.
      • przycinek.usa ponowne spojrzenie na te wykresy 19.12.05, 07:52
        W sumie Vice wynalazl szalenie ciekawy artykul!
        Przypominam sobie jak mowilem o decyzjach monetarnych FED i tym, co sie dzialo
        ze stopa FUNDS przed 2000 rokiem.

        www.federalreserve.gov/fomc/fundsrate.htm
        To warto porownac!


        Od 2Q 2000 - 2Q 2001 mamy 5 kwartalow ciaglego wycofywania sie srodkow z USA i
        odwrocenie sie trendu USD. Tutaj jest bardzo interesujaca sprawa:
        Okazuje sie, ze TERAZ pojawia sie saldo ujemne ZANIM wystepuje szczyt na stopie
        FUNDS.

        Szczyt FUNDS byl w maju 2000 (6.5%) i wlasnie ten kwartal byl juz "pod kreska"!
        Obecnie mamy 3Q 2005 "pod kreska" - a stopa idzie w gore!!!
        Czy to nie jest najlepszy dowod na to, ze Allan sie martwi kursem USD?
        To nie chodzi "o inflacje". Allan ma gdzies inflacje. Gdyby Allanowi chodzilo o
        inflacje, to juz teraz bylby koniec zaciesniania po ostatnim CPI. (z energia)
        Obecnie, po tym kwartale - nie mam watpliwosci, ze Allan gra stopami "pod banki"
        zagraniczne. Tak to wyglada.

        To sa dwa wielkie strumienie sprzecznych sil:
        - import i jego finansowanie, ktorego struktura jest taka, ze latwo nie zniknie.
        - naplyw inwestycji spekulacyjnych z Europy, ktore z racji swojej struktury moga
        sie odwrocic lada moment.

        Teraz te przeplywy rownowaza sie wzajemnie, ale za momencik moga sie
        bezwzglednie zsumowac. I bedzie cyrk na USD. W sumie nie rozumiem takich
        inwestorow jak NBP. Po co oni trzymaja te obligacje USA? Co oni zwariowali?
      • bush_w_wodzie wow 19.12.05, 14:51

        facet odkryl dwie rzeczy:

        -ze silny spadek gieldy wyprzedza recesje o pol roku

        -ze wycofywanie pieniedzy z gieldy podbija cene obligacji

        nie mam slow wink
        • przycinek.usa Re: wow 19.12.05, 17:57
          Nie jecz. Chcialoby Ci sie takie zestawienie robic? Tyle pracy w to wlozyc?
          Zreszta to jest dobre zestawienie. Mozna sobie popatrzec na wykresy i
          przemyslec.

          To jest podobna sprawa do tego FRODORa Yardeniego. Prawda?
          Tamten tez odkryl Ameryke, ze jak banki przestaja kupowac obligacje, to ich
          zaangazowanie nie rosnie. No nie? I wtedy FED poprawia warunki finansowe i
          dollar zwykle sie umacnial. He he he.

          Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
          srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
          ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

          Malo tego - jeszcze nie mamy tej "inwersji" bo rentownosc 10 letnich papierow
          jest gdzies kolo 4.44% czyli cwierc procenta powyzej FUNDS.

          Podwyzka FUNDS w styczniu odwroci te stosunki - przy zalozeniu, ze obligacje
          poczatkowo nie zareaguja (to sie nie zdarzy, ale teoretycznie mozna sobie
          pogdybac) Czyli nie popyt a sam ruch stopy juz nam zbliza te wartosci do
          momentu "inwersji" na wykresie. Wez to pod uwage.

          I wez pod uwage, ze jezeli faktycznie wycofywanie pieniedzy z gieldy chwilowo
          podbija plynnosc na obligacjach - to warto sobie takie momenty zapamietac bo
          czasem to nie przejawia sie w zaden sposob na rynku NYSE czego dowodem byl ten
          okres czerwiec 1968-grudzien 1968. Prawda?

          Ogolnie to wszystko potwierdza nam teze o wielkiej pewnosci rynku, calkowitym
          braku strachu (bo jeszcze nikt nie panikuje i nie kupuje obligacji na wariata).

          Jednak masz racje, ze jest to odkrycie kategorii rzuc kamien i patrz - spada!
          • bush_w_wodzie Re: wow 19.12.05, 21:23
            przycinek.usa napisał:

            > Nie jecz. Chcialoby Ci sie takie zestawienie robic? Tyle pracy w to wlozyc?
            > Zreszta to jest dobre zestawienie. Mozna sobie popatrzec na wykresy i
            > przemyslec.



            zgadza sie. wszystko sie zgadza ze to jest ladnie przygotowane i pracochlonne.
            tylko ze ja nie moge sie dopatrzyc w tym artykule wielkiej odkrywczosci. raczej
            ladna prezentacja tresci dosyc dobrze znanych


            >
            > To jest podobna sprawa do tego FRODORa Yardeniego. Prawda?
            > Tamten tez odkryl Ameryke, ze jak banki przestaja kupowac obligacje, to ich
            > zaangazowanie nie rosnie. No nie? I wtedy FED poprawia warunki finansowe i
            > dollar zwykle sie umacnial. He he he.

            zgadza sie


            >
            > Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
            > srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
            > ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

            kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty.
            tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
            _recejse_ za 20-50 tygodni

            patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje okresu z yield
            ponizej jeden i zwalki na ws. z tymze obydwa te zjawiska typowo zaczynaja sie w
            tym samym momencie. i obydwu nie sposob przeiwdziec. jesli popatrzysz uwaznie na
            wykresy to zauwazych ze krzywa yield wielokrotnie odbija sie od poziomu jeden
            nie przebijajac go. nawet jesli osiaga go pod stromym katem. a priori zblizanie
            sie krzywej yield do jeden ma takie samo znaczenie jak wyhamowanie wzrostow na
            nyse i budowa formacji odrocenia trendu wzrostowego




            >
            > Malo tego - jeszcze nie mamy tej "inwersji" bo rentownosc 10 letnich papierow
            > jest gdzies kolo 4.44% czyli cwierc procenta powyzej FUNDS.
            >

            tylko co z tego? przeciez moze sie odbic.


            > Podwyzka FUNDS w styczniu odwroci te stosunki - przy zalozeniu, ze obligacje
            > poczatkowo nie zareaguja (to sie nie zdarzy, ale teoretycznie mozna sobie
            > pogdybac) Czyli nie popyt a sam ruch stopy juz nam zbliza te wartosci do
            > momentu "inwersji" na wykresie. Wez to pod uwage.

            racja - ale moze nastapic odbicie w rentownosci i skompensowac ta podwyzke z
            nadmiarem. nie mozna traktowac yield obligacji statycznie


            >
            > I wez pod uwage, ze jezeli faktycznie wycofywanie pieniedzy z gieldy chwilowo
            > podbija plynnosc na obligacjach - to warto sobie takie momenty zapamietac bo
            > czasem to nie przejawia sie w zaden sposob na rynku NYSE czego dowodem byl ten
            > okres czerwiec 1968-grudzien 1968. Prawda?


            w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
            sie nie mogl zdecydowac.
            >

            > Ogolnie to wszystko potwierdza nam teze o wielkiej pewnosci rynku, calkowitym
            > braku strachu (bo jeszcze nikt nie panikuje i nie kupuje obligacji
            > na wariata).
            >
            > Jednak masz racje, ze jest to odkrycie kategorii rzuc kamien i patrz - spada!


            wlasnie. generalnie ten artykul nie zawiera wielkiego odkrycia. zawiera
            natomiast jedo cenne spostrzezenie: wartosc krzywej yield ponizej jeden jest
            dobrym wskaznikiem bear market w czasie jego trwania. zaleta tego wskaznika jest
            wieksza stabilnosc i mniejsza podatnosc na fluktuacje niz to jest dla samych
            indeksow gieldowych (nieobrobionych analiaza techniczna).
            • przycinek.usa Re: wow 19.12.05, 22:04
              "kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty."

              Kurcze, dziwne.
              Cyt:

              "Recessions have been preceded by yield curve inversions since 1970. The lead
              time averages over 40 weeks."


              "tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
              _recejse_ za 20-50 tygodni"


              Kurcze, gdzie?
              I po co te "_re_ce_sje_" - czy to ma byc atrakcyjne z wygladu?


              "patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje"


              Kurcze, patrzysz na wykresy?
              To interesujace, bo nie wynika z nich nic trywialnego.
              Przypadkowe nasilenie popytu na obligacjach.
              Mozliwe, ze znalazloby sie kilka recesji, kiedy inwersji nie bylo.
              Z tego wynikaloby, ze to nie jest trywialne. Nie?


              "nie mozna traktowac yield obligacji statycznie"


              A kto robi?
              Ja tylko dalem przyklad Tobie, ze nie tylko popyt decyduje o poziomie ceny.
              Decyduje tez FED. A Ty nie zalapales albo zalapales i jak zwykle bawisz sie ze
              mna w ciuciubabke. To powtorze:

              Podwyzka stopy FED powoduje wzrost atrakcyjnosci obligacji w sensie calego
              rynku, bo nastepuje spadek cen obligacji i naplyw nowych kapitalow z zewnatrz.

              To zas powoduje zaangazowanie sie wiekszej ilosci spekulantow/pozyczkodawcow.
              To ma zas dzialanie wzmacniajace rynek i obnizajace roznice yields/FUNDS. To zas
              oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca, bo w ktoryms
              momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie te krzywe przetna i
              yields UST spadnie ponizej FUNDS.

              To zas oznacza, ze nie tylko "panika na NYSE" powoduje popyt na UST ale tez FED,
              ktory podnosi stope za duzo i to WTORNIE powoduje panike na NYSE.
              Czy cos nie tak z moim rozumowaniem, KURCZE, panie Bush, czy moze powtorzyc?


              "w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
              sie nie mogl zdecydowac."


              Bo to jest bez znaczenia "plytko", czy "nie plytko".
              Jak masz 0.25% na liczbie rzedu 4 to masz stosunek +/- 0.05 na ilorazie.

              4.5/4.25=1.059
              4.25/4.5=0.945

              i patrz na taki wykres i dojrzyj to! Bo ja tego nie widze.
              sam spadek ponizej 1.1 juz oznacza niebezpieczenstwo recesji.

              Jezeli mialbym sie kategorycznie wypowiadac o tym artykule czy yields/FUNDS jest
              lepszym wskaznikiem od FRODORa - to TAK absolutnie jest lepszy.

              Yields nam cos mowi o rynku w tym sensie, ze mamy szeroki oglad sprawy, podczas
              gdy ten caly FRODOR nie pokazuje nam nic oprocz decyzji Bankow Centralnych.
              Patrzac na FRODOR normalnie tracimy czas. Patrzac na Yields nie tracimy czasu a
              wrecz MUSIMY patrzec na te yields. Bo teraz obligacje kupuja w 90% inwestorzy
              prywatni a BC tylko w 5-10%. I Ty to KURCZE doskonale wiesz, Bush.












              • bush_w_wodzie Re: wow 19.12.05, 23:00
                przycinek.usa napisał:

                > "kurcze. albo ja cos zle orzumiem albo ty."
                >
                > Kurcze, dziwne.
                > Cyt:
                >
                > "Recessions have been preceded by yield curve inversions since 1970. The lead
                > time averages over 40 weeks."
                >
                >
                > "tam jest wyraznie powiedziane ze spadek krzywej yield ponizej jeden implikuje
                > _recejse_ za 20-50 tygodni"
                >
                >
                > Kurcze, gdzie?
                > I po co te "_re_ce_sje_" - czy to ma byc atrakcyjne z wygladu?
                >

                nie. podkreslenie mialo sluzyc ppowiedzi na twoja teze:


                > Dla mnie najistotniejsza jest informacja o wzroscie popytu na obligacje o
                > srednio 10 miesiecy przed momentem zawalenia sie NYSE. Uwazam, ze warto bylo
                > ten artykul zrobic, zeby sie tego dowiedziec.

                _recesja_ w odroznieniu o _zwalki_na_nyse_

                a z tymi 20 tygodniami to rzeczywiscie moja nadinterpretacja wykresow


                >
                > "patrzac na wykresy widze bardzo silna i _trywialna_ korelacje"
                >
                >
                > Kurcze, patrzysz na wykresy?
                > To interesujace, bo nie wynika z nich nic trywialnego.
                > Przypadkowe nasilenie popytu na obligacjach.


                przeciez pisze ze nieprzypadkowe. zwalka na nyse i wzrost popytu na bonds to dwa
                objawy tego samego ruchu pieniadza. ta prosta prawda moze byc czasami
                zaciemniona jakims dodatkowym silnym czynnikiem.

                np interesujacy jest przypadek roku 1987. crash bez ostrzezenia - czysto
                techniczny. ponoc skutek teog ze pozwolono komputerom grac na gieldzie bez
                nadzoru he he he


                > Mozliwe, ze znalazloby sie kilka recesji, kiedy inwersji nie bylo.

                a znalazloby sie po roku 1960?


                > Z tego wynikaloby, ze to nie jest trywialne. Nie?

                a nie jest?


                > "nie mozna traktowac yield obligacji statycznie"
                >
                >
                > A kto robi?
                > Ja tylko dalem przyklad Tobie, ze nie tylko popyt decyduje o poziomie ceny.
                > Decyduje tez FED. A Ty nie zalapales albo zalapales i jak zwykle bawisz sie ze
                > mna w ciuciubabke. To powtorze:


                zalapalem tylko pisze nazjwyrazniej zbyt skrotowo. chodzi o to ze stopa fed (i
                jej oczekiwane ruchy) wplywaja na rentownosc bonds. stad mozna sie spodziewac ze
                yields obligacji wzrosnie przed styczniowym posiedzeniem fed. moze wlasnie na to
                czekaja ci europejscy spekulanci z ktorych sie tak smiejesz?

                >
                > Podwyzka stopy FED powoduje wzrost atrakcyjnosci obligacji w sensie calego
                > rynku, bo nastepuje spadek cen obligacji i naplyw nowych kapitalow z zewnatrz.
                > To zas powoduje zaangazowanie sie wiekszej ilosci spekulantow/pozyczkodawcow.
                > To ma zas dzialanie wzmacniajace rynek i obnizajace roznice yields/FUNDS.


                mysle ze tu moge wyrazic nastepujaca watpliwosc. jesli pieniadz drozeje
                globalnie to w pierwszym przyblizeniu drozeje w tym samym stopniu dla panstwa
                jak i dla innych podmiotow. sama podwyzka stop ne powinna zmienosc yield w
                pierwszym przyblizeniu. znacznie wieksze znaczenie dla krzywej yield powinna
                miec ocena perspektyw zyskow firm i stanu gieldy.


                > To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
                > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
                > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.


                boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
                jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go za duzo

                >
                > To zas oznacza, ze nie tylko "panika na NYSE" powoduje popyt na UST ale
                > tez FED, ktory podnosi stope za duzo i to WTORNIE powoduje panike na NYSE.
                > Czy cos nie tak z moim rozumowaniem, KURCZE, panie Bush, czy moze powtorzyc?
                >

                mysle ze nalezy raczej zastanowic sie spokojnie czy naplyw funduszy na rynek
                obligacji i odplyw z gieldy to sa dwa rozne zjawiska czy dwa przejawy jednego
                zjawisko. kwestia przyczyn - czyli stopy fed - to druga sprawa. nie kwestionuje
                ze stopa fed ma wplyw na wywolanie ruchu z akcji do obligacji (lub vice versa).


                >
                > "w tym okresie yield bylo wjatkowo plytko ponizej jeden a s&p najwyrazniej tez
                > sie nie mogl zdecydowac."
                >
                >
                > Bo to jest bez znaczenia "plytko", czy "nie plytko".
                > Jak masz 0.25% na liczbie rzedu 4 to masz stosunek +/- 0.05 na ilorazie.
                >
                > 4.5/4.25=1.059
                > 4.25/4.5=0.945
                >
                > i patrz na taki wykres i dojrzyj to! Bo ja tego nie widze.
                > sam spadek ponizej 1.1 juz oznacza niebezpieczenstwo recesji.
                >
                > Jezeli mialbym sie kategorycznie wypowiadac o tym artykule czy
                > yields/FUNDS jest lepszym wskaznikiem od FRODORa - to TAK absolutnie
                > jest lepszy.
                >
                > Yields nam cos mowi o rynku w tym sensie, ze mamy szeroki oglad sprawy, podczas
                > gdy ten caly FRODOR nie pokazuje nam nic oprocz decyzji Bankow Centralnych.
                > Patrzac na FRODOR normalnie tracimy czas.


                zgoda


                > Patrzac na Yields nie tracimy czasu a
                > wrecz MUSIMY patrzec na te yields. Bo teraz obligacje kupuja w 90% inwestorzy
                > prywatni a BC tylko w 5-10%. I Ty to KURCZE doskonale wiesz, Bush.
                >

                porozmawiajmy jednak o tym wykresie. przypatrz sie na pierwsze 5 lat lat 80-tych
                90-tych i ostatnie 5 lat. pattern jest ten sam - choc efektywna stopa fed spada
                z dekady na dekade i to jest jedyna roznica. widzisz te czerwone kropeczki w
                okolicach 1985 i 1995? widzisz jakis totalny krach w danych pkb czy na gieldzie
                w polowie ktorejs z tych dekad?

                moj sceptycyzm jest glownie skierowany przeciw wnioskowaniu:

                yield zbliza sie do 1 -> za 40 tygodni mamy totalny krach na nyse

                nie twierdze ze to niemozliwe. byc moze nawet ryzyko takego scenariusza troche
                rosnie. sugeruje jedynie ze to ryzyko w swietle tego wykresu jest niewielkie.
                sporo ponizej 50%.

                to co mnie natomiast niepokoi to wciaz i nieodmiennie jest skala amerykanskiego
                ca oraz balon na rynku nieruchomosci (zwiazany z poziomem dlugu gospodarstw).
                ale tego akurat na tym wykresie nie widze.
                • bush_w_wodzie ps 19.12.05, 23:07
                  przepraszam za zupelnie skandaliczne literowki w ostatnim poscie. pospiech
                  pospiechem ale co za duzo to nie zdrowo. musze sie troche pilnowac
                  • przycinek.usa Re: ps 19.12.05, 23:19
                    jak chcesz, to ci ten post wykasuje...
                    He he he he.

                • przycinek.usa Re: wow 19.12.05, 23:19
                  "> To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
                  > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
                  > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.


                  boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
                  jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go za duzo"


                  Sluchaj:
                  Jak spada cena obligacji, to czy staja sie mniej atrakcyjne, czy bardziej
                  atrakcyjne?

                  Jak wzrasta stopa, to obligacje spadaja czy wzrastaja?

                  A jesli tak sie dzieje, to czy nastepuje NAPLYW pieniedzy na rynek obligacji,
                  czy odplyw pieniedzy z rynku obligacji?

                  Teraz po tych pytaniach pomocniczych - najwazniejsze:

                  Kiedy rentownosc obligacji spada najbardziej?
                  Kiedy rentownosc obligacji jest najbardziej zblizona do FUNDS?







                  • bush_w_wodzie Re: wow 19.12.05, 23:29
                    przycinek.usa napisał:

                    > "> To zas oznacza, ze nie mozna tak sobie podnosic stopy FUNDS bez konca,
                    > > bo w ktoryms momencie najazd pieniedzy na rynek bedzie tak duzy, ze sie
                    > > te krzywe przetna i yields UST spadnie ponizej FUNDS.
                    >
                    >
                    > boje sie ze mieszasz przyczyne ze skutkiem. stopy podnosi sie nie dlatego ze
                    > jest za malo pieniadza (w stosunku do wartosci) tylko dlatego ze jest go
                    > za duzo"
                    >
                    >
                    > Sluchaj:
                    > Jak spada cena obligacji, to czy staja sie mniej atrakcyjne,
                    > czy bardziej atrakcyjne?
                    >

                    trudne pytanie bo mozna je rozumiec na 2 przeciwstawne sposoby

                    jesli obligacje sa tansze to sprzedawca oferuje je po coraz atrakcyjniejszych
                    cenach bo kupiec jest nimi mniej zainteresowany. czyli sprzedawca daje
                    atrakcyjniejsze warunki


                    >
                    > Jak wzrasta stopa, to obligacje spadaja czy wzrastaja?
                    >


                    spadaja ceny a rosna rentownosci



                    > A jesli tak sie dzieje, to czy nastepuje NAPLYW pieniedzy na rynek obligacji,
                    > czy odplyw pieniedzy z rynku obligacji?


                    jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw.


                    >
                    > Teraz po tych pytaniach pomocniczych - najwazniejsze:
                    >
                    > Kiedy rentownosc obligacji spada najbardziej?


                    wtedy gdy naplywa duzo pieniadza na ten rynek


                    > Kiedy rentownosc obligacji jest najbardziej zblizona do FUNDS?


                    z wykresow wynika ze jest to skorelowane z momentem zmiany trendu na nyse

                    • przycinek.usa Re: wow 20.12.05, 00:02
                      "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw."

                      No niby na chlopski rozum ceny rosna jak jest popyt ale zastanow sie jeszcze raz.

                      Przeciez napisales, ze skoro FED podnosi stope, to znaczy, ze jest nadplynnosc.
                      I ustalilismy, ze jak FED podnosi stope, to rentownosc wzrasta.
                      A dlaczego?

                      I jezeli twierdzisz, ze nastepuje odplyw, to gdzie "odplywa"?
                      Bo skoro rentownosc "wzrasta" i jak mowisz - jest "odplyw" to chyba na "NYSE"?
                      Nie? Paradoks? A jest odwrotnie.

                      A zreszta - proponuje to zostawic, bo to mi podnosi ilosc wypowiedzi w watku, a
                      ja wole, zeby tu byl taki rejestr wydarzen - zamiast dyskusji o obligacjach.

                      • bush_w_wodzie Re: wow 20.12.05, 00:17
                        przycinek.usa napisał:

                        > "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw."
                        >
                        > No niby na chlopski rozum ceny rosna jak jest popyt ale zastanow sie jeszcze
                        > raz.
                        >
                        > Przeciez napisales, ze skoro FED podnosi stope, to znaczy, ze
                        > jest nadplynnosc.


                        jesli mam napisac na ten temat precyzyjnie to napisze tak: jesli fed podnosi
                        stope to oznacza ze popyt na pieniadz (czyli kredyt) rosnie lub fed oczekuje ze
                        bedzie rosl

                        rosnacy popyt na pieniadz oznacza ze tanieja obligacje czyli rosnie ich
                        rentownosc. oplaca sie bankom sprzedac obligacje na rynku i dac kredyt lub kupic
                        akcje. gdyby stopa fed za tym nie nadazala (a raczej tego nie wyprzedzala) to by
                        stwarzalo mozliwosci do latwego zysku kosztem bankow i pozycji dolara


                        > I ustalilismy, ze jak FED podnosi stope, to rentownosc wzrasta.
                        > A dlaczego?


                        bo pieniadz staje sie drozszy.


                        > I jezeli twierdzisz, ze nastepuje odplyw, to gdzie "odplywa"?

                        na gielde i na srodki do kredytowania

                        przy czym slowo `odplywa' jest tu o tyle umowne ze ust emituje nowe obligacje i
                        wiec dla wzrostu ceny wystarczy ze pieniadza przyplywa mniej niz obligacji


                        > Bo skoro rentownosc "wzrasta" i jak mowisz - jest "odplyw" to chyba na "NYSE"?
                        > Nie? Paradoks? A jest odwrotnie.
                        >

                        nie rozumiem

                        > A zreszta - proponuje to zostawic, bo to mi podnosi ilosc wypowiedzi w
                        > watku, a ja wole, zeby tu byl taki rejestr wydarzen - zamiast dyskusji
                        > o obligacjach.


                        no to przepraszam. szkoda ze wczesniej nie zaznaczyles ze dyskusja jest tutaj
                        niemile widziana. zaoszczedzilbym mnostwo czasu.
                        • przycinek.usa nie badz zlosliwy, dobra? 20.12.05, 03:03
                          "no to przepraszam. szkoda ze wczesniej nie zaznaczyles ze dyskusja jest tutaj
                          niemile widziana. zaoszczedzilbym mnostwo czasu."


                          O rany. Nie mow mi o oszczedzaniu czasu, bo to ja powinienem na to narzekac.
                          Wiecej cierpliwosci, prosze. Dobra? OK?


                          "jesli mam napisac na ten temat precyzyjnie to napisze tak: jesli fed podnosi
                          stope to oznacza ze popyt na pieniadz (czyli kredyt) rosnie"


                          NIE. Jak FED podnosi stope to popyt na pieniadz (kredyt) spada.
                          He he he. Ciekawa sprzecznosc lingwistyczna! Prawda? Bo Ty miales na mysli to,
                          ze najpierw kredyty za bardzo rosna a potem FED podnosi a ja rozwazam tak jak
                          sie powinno to rozwazac - czyli FED podnosi stope - a na rynku akcja kredytowa
                          zwalnia bo POPYT NA KREDYT MALEJE. Czyli przyczyna-skutek. Rozwazamy decyzje FED
                          i TO CO SIE PO NICH DZIEJE NA RYNKU. OK? Bo inaczej do ladu z tym nie dojdziemy.

                          "na gielde i na srodki do kredytowania"

                          Zastanow sie jeszcze raz. Uwaznie. Bo tu lezy pewien paradoks.

                          "jesli rentownosc rosnie to nastepuje odplyw. jesli cena rosnie to naplyw"

                          - jest odwrotnie! (A dokladnie to tutaj sa dwa zjawiska i trzeba stosowac ten
                          stosunek yields/FUNDS)


                          Popatrz:
                          Zwykle, jezeli FED podnosi stope - to znaczy, ze FED uznal, ze podaz pieniadza W
                          GOSPODARCE jest ZBYT DUZA i oznacza to rownoczesnie, ze ograniczajac stopami
                          poziom kredytow w gospodarce - kreujemy nadplynnosc na rynku obligacji.
                          Nastepuje wtedy przeplyw pieniedzy na rynek obligacji.

                          Wzrost stopy FUNDS - powoduje spadek akcji kredytowej w gospodarce a
                          spadek stopy FUNDS - powoduje wzrost akcji kredytowej w gospodarce.

                          Spadek akcji kredytowej = nadplynnosc rynku obligacji. Czyli - wzrost stopy
                          FUNDS powoduje odplyw pieniedzy z kredytow i z rynku akcji NYSE na rynek
                          obligacji. A wzrost akcji kredytowej = wzrost yields obligacji! (Tak zreszta
                          napisales)

                          Stopa FUNDS spada = Wiekszy popyt ludnosci na kredyt = wiekszy popyt na pieniadz
                          na rynku miedzybankowym = spadek portfela inwestycyjnego bankow = spadek
                          plynnosci rynku obligacji = podaz obligacji = wzrost yields.
                          Dlatego popyt na pieniadz oznacza wzrost yields!
                          I odwrotnie - Stopa FUNDS rosnie = spadek akcji kredytowej bankow = popyt na
                          rynku obligacji rosnie = rosnie nadplynnosc bankow = spadek stosunku
                          yields/FUNDS! (I tutaj wkladam * - bo to jest najwazniejszy fragment - skoro
                          jest popyt na rynku obligacji - bo oznacza przewage kupujacych, to dlaczego
                          spadaja obligacje?!)

                          Gdyby ludzie pozyczyli trylion dolarow w miesiac, to yields poszlyby w gore o 5%
                          w ciagu miesiaca. Yields spadaja, poniewaz NIKT nie chce pozyczac i limit
                          calkowitego zadluzenia w gospodarce osiagnal pewna granice GDP, powyzej ktorej
                          znalesc kredytobiorce jest niezwykle trudno! I dlatego banki zagraniczne tak
                          chetnie finansuja Marcinkiewiczowi jego wymazony deficycik.

                          "rosnacy popyt na pieniadz oznacza ze tanieja obligacje czyli rosnie ich
                          rentownosc."

                          Hmm. No tak, ale teraz w 2005 akcja kredytowa spada, czyli popyt na pieniadz
                          spada i obligacje tez tanieja. Czyli rosnie ich rentownosc. A przeciez popyt na
                          kredyt spada! O! Potrafisz to wytlumaczyc?


                          Reasumujac:
                          A co to wszystko oznacza?
                          Ano w styczniu, kiedy rynek uzna, ze cykl podwyzek FUNDS dobiegl konca na 4.5% i
                          taniej obligacji juz sie nie kupi - wtedy wszystkie banki rzuca sie do kupowania
                          obligacji i stopa Yields spadnie ponizej FUNDS. I wtedy za 10 miesiecy wystapi
                          recesja. BO NA RYNEK NIE BEDZIE DOPLYWAL PIENIADZ a agregat M1 jest w stagnacji.

                          Czyli w tydzien po decyzji FOMC w styczniu 2006 nastapi ta inwersja z wykresu,
                          ktory jest w tym artykule zacytowanym przez ViceVersa.
                          • szutnik Re:Rozmowa z królikiem... 20.12.05, 06:53
                            Taka sobie gadka Paula Mc Culleya z PIMCO z...królikiem. Co roku raz w roku tak
                            sobie gadają.W tym roku dużo gadają o MEWach. Nie wiem jak Wy, ja chętnie
                            czytam - ludzie z PIMCO zawsze mają coś ciekawego do powiedzenia:
                            www.investorsinsight.com/otb_va_print.aspx?EditionID=245
                            P.S. Przycinek, tego nie pisał John Mauldin smile, on tylko jest redaktorem (to
                            nie było złośliwe, więc się nie gniewaj, proszę. To tylko drobne przypomnienie).


                            To mój ostatni post w tym roku, więc życzę Wszystkim Wesołych Świąt i Do Siego
                            Roku 2006.
                            PZDR.
                            • polarbeer Re:Rozmowa z królikiem... 20.12.05, 14:29
                              Swietny link. Jako miejascowy goldbug szczegolnie podoba mi sie ta wymiana:

                              >>>
                              MLF: And gold? And commodities more generally?

                              PM: Hard to tell, as weaker global aggregate demand growth says lower, while a
                              lower dollar says higher. Kind of a push would be my guess, but only a guess.
                              <<<

                              Ten sposob widzenia przez tak waznych ludzi gwarantuje ze jestesmy jeszcze
                              bardzo daleko od konca wspinaczki zlota... Reflexive demand hasn't arrived yet.
                              <g> Ja nadal zastanawiam sie czy sprzedam dom w przyszlym roku czy nie...

                              • przycinek.usa oni tego nie widza. Kurza slepota. 20.12.05, 20:55
                                Oni tego nie widza. A to takie proste.

                                My sobie tu gadu gadu, a rynek reaguje na informacje z przeszlosci. Nie ma
                                myslenia perspektywicznego. Rynek jest bezwladny. Kazdy patrzy na decyzje
                                sasiada. Nikt sie nie przejmuje i wszyscy tkwia w takim snie - albo moze lepiej
                                w takiej blogiej hipnozie dobrobytu. Zaczeli budowac wiecej domow? Hurra! Musi
                                byc dobrze! Nikt nie mysli, ze ceny nowych domow juz spadaja, ze to jest presja
                                na assets i mozliwosc powstania zatoru. Wazne, ze liczba jest wieksza jak dotad!

                                Ja sie pytam - czego oni wszyscy sie spodziewali? Skoro jest szczyt na rynku
                                nieruchomosci i wszyscy developerzy sprzedaja rekordowe ilosci domow, to
                                przeciez oczywiste, ze beda chciec budowac coraz wiecej, bo to jest taki biznes.
                                I to sie zle skonczy!

                                A przeciez to jest takie proste!

                                1) Na rynku jest ogromna plynnosc! Mowia o tym wszyscy. Dziennikarze pisza
                                artykuly, jak duzo jest pieniedzy i ze nie ma co z nimi zrobic. Nie ma w co je
                                inwestowac - tyle tego! Dlatego jada pieniadze kontenerami do Polski i Europy
                                wschodniej.

                                2) Kazdy inwestor wie, co sie dzieje z obligacjami na koncu cyklu podwyzek stop.
                                To jest oczywiste. Wszyscy czekaja na to, ze w koncu Greenspan powie:
                                "Panowie, konczymy podwyzki". I to moze bedzie w styczniu, a moze bedzie w
                                marcu, a moze w maju. I w ktoryms momencie tak sie stanie. Ja uwazam, ze to
                                bedzie w styczniu. Wtedy rynek dostanie taka informacje. I ta informacja
                                oznacza, ze KONIEC SPADKU OBLIGACJI. Proste? No pewnie, ze proste!

                                I co sie wtedy stanie z ta rekordowa plynnoscia w USA? Co zrobia banki z ta gora
                                pieniedzy? Te wszystkie banki w USA, ktore maja nadplynnosc, ktore nie wiedza co
                                z pieniedzmi zrobic - rzuca sie do kupowania obligacji, bo to jest koniec
                                zaciesniania FED! Koniec spadku obligacji! Dolek! Trzeba kupowac na wariata! I
                                co sie stanie? Ano ceny obligacji pojda zaraz w gore od tego. I co wtedy zrobia
                                banki? Banki pomysla tak: "nic nam nie grozi, bo FED powiedzial, ze nie bedzie
                                publikowac M3 od marca, a wiec jak obligacje spadna, to FED je kupi i nie bedzie
                                strat i nie ma strachu!" Proste? Pewnie, ze proste!

                                Bo banki USA nie przejmuja sie kursem USD bo maja depozyty USD. Proste?
                                I banki beda dalej kupowac UST, bo beda mialy w dupie ryzyko!
                                I yields beda spadac, spadac, spadac. Az ponizej FUNDS.

                                I wtedy nagle okaze sie, ze spready sa mniejsze jak gdziekolwiek indziej.
                                PROSTE? Pewnie, ze proste!

                                I co sie wtedy stanie? Ano nagle okaze sie, ze UST w USA jest mniej atrakcyjne
                                inwestycyjnie jak w Europie i strumien spekulantow z Londynu WYSCHNIE.
                                Proste? A pewnie, ze proste!

                                I co sie wtedy stanie?

                                Ano spekulanci, ktorzy tutaj zostali dodadza sobie 2+2 i wykombinuja, ze skoro
                                jest deficyt wymiany handlowej na poziomie 230 miliardow kwartalnie a nowa kasa
                                nie naplywa - to trzeba spierdalac. Proste? Jasne, ze proste!

                                A kiedy to bedzie?
                                A to bedzie albo w styczniu, albo w marcu, albo w maju.
                                Bo do tego potrzeba tylko jednego komunikatu FOMC!

                                A ja pisze o tym, pisze o tym i pisze z wyprzedzeniem pol roku aby kazdy to
                                przeczytal i zrozumial i zdarzyl uciec.

                                Uwazam, ze najbardziej prawdopodone jest to w marcu, poniewaz wtedy jest
                                najwyzsze prawdopodobienstwo wystapienia szczytu na stopie.
                                Greenspan bedzie trzymal rynek w niepewnosci do samego konca i nastepnego
                                meeting FOMC. A koniec podwyzek stopy bedzie w styczniu. I rynek przekona sie w
                                marcu. I wtedy w tym okresie nastapi ta wasza "inwersja yields".

                                I w marcu bedzie od tego krach na USD.

                                I taki bedzie koniec tej calej bajki, o ktorej ja tu pisze i co mnie zaczyna
                                coraz bardziej denerwowac, bo rynek tego zupelnie nie rozumie i reaguje jak
                                pijany zajac - umacniajac USD - co jest zupelnie nieuzasadnione ani
                                fundamentalnie, ani technicznie, ani timingiem. To sa w ogole jakies jaja!
                                I jeszcze Wy mi tu dajecie jakies rzewne rozmowki o jakims zlocie, co moze
                                spadnie, albo nieurosnie. Co za paranoja!

                                Ten caly system finansowy wlasnie wam sie przewraca, Yen umocnil sie pionowo w
                                dwa dni czym doprowadzil czesc rynku do wielkich strat - bo sie Azjaci juz
                                skapowali co jest grane, juz spierdalaja, juz sie carry trade skonczyl z yenem,
                                a wy w Europie snicie sobie o tym, ze w przyszlym roku bedzie 30 miliardow PLN
                                deficytu budzetowego. A guzik bedzie! Bedziecie mieli taka sytuacje, ze PIES Z
                                KULAWA NOGA TAM SWOICH PIENIEDZY NIE ZAWIEZIE.

                                Po prostu sprawy sobie nie zdajecie z tego, co sie wlasnie szykuje!















                                • bush_w_wodzie Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 21.12.05, 10:23
                                  prawie ze wszsytkim sie zgadzam w ciagu twojego rozumowania.

                                  konczy sie cykl zaciesniania polityki pienieznej
                                  timing ktory podales jest ok
                                  to spowoduje lekka przecene obligacji
                                  yield prawdopodobnie spadnie ponizej 1
                                  prawdopodobnie spadek kursow dolara
                                  prawdopodobnie korekte na ws
                                  wzrost cen zlota
                                  moze nawet spadek cen nieruchomosci (opozniony efekt podwyzek)
                                  slabsze wyniki gdp


                                  ale to wszystko jeszcze nie implikuje krachu.

                                  dlaczego sadzisz ze bedzie krach?
                                  • przycinek.usa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 21.12.05, 20:43
                                    > konczy sie cykl zaciesniania polityki pienieznej
                                    > timing ktory podales jest ok
                                    > to spowoduje lekka przecene obligacji

                                    Najpierw obligacje ida do gory, bo jest najazd popytu bankow i wtedy yields
                                    spadaja. Dzieje sie tak dlatego, ze inwestycje gieldowe wydaja sie byc
                                    ryzykowne, bo przeciez kupuje sie "przyszlosc" a ponadto jest zbyt duzo
                                    pieniedzy. No i naturalnie stopa procentowa jest atrakcyjna np. w porownaniu do
                                    takich obligacji Japonskich.


                                    > yield prawdopodobnie spadnie ponizej 1

                                    Jak obligacjie ida do gory - to wtedy spada stosunek yields/FUNDS.

                                    > prawdopodobnie spadek kursow dolara


                                    Prawdopodobnie? Hm. - NA PEWNO!


                                    > prawdopodobnie korekte na ws
                                    > wzrost cen zlota
                                    > moze nawet spadek cen nieruchomosci (opozniony efekt podwyzek)
                                    > slabsze wyniki gdp
                                    >
                                    >
                                    > ale to wszystko jeszcze nie implikuje krachu.
                                    >
                                    > dlaczego sadzisz ze bedzie krach?


                                    Krach i zalamanie dolara!

                                    Sluchaj, wyobraz sobie porownanie do rzeki:
                                    Tak jak w szkole sredniej ucza pradu - porownujac do rury z woda.

                                    Mamy waskie gardlo rynku FOREX, ktory "przepuszcza" tylko okolo 5% realnych
                                    transakcji. To jest wielkosc MAKSYMALNA - ja oceniam to prywatnie na okolo 2-3%
                                    - ale to jest moje prywatne zdanie. Oficjalnie uznaje sie, ze 5% - a reszta to
                                    ciagle spekulacje bankow, funduszy, itp.

                                    Wyobraz sobie teraz strumien pieniedzy jak rzeka - plynacych w dwie strony -
                                    80 miliardow miesiecznie na zakupy plynie w jedna strone a w druga strone plynie
                                    strumien "inwestycji". Te strumienie sie znosza, ale stanowia o wiekszosci z
                                    tych 2-5% wymiany na FOREXie wypelniajac te waskie gardlo FOREXu.

                                    Strumien "na zakupy" - to saldo current account - bedacy bardzo stabilnym
                                    importem strukturalnym - zniwelowanie tej "nadwyzki" jest niezwykle trudne i
                                    prawie niemozliwe bez zmiany kursu USD.

                                    Strumien "inwestycji" to byl przez dlugi okres czasu pieniadz "pusty" - czyli
                                    kreowany przez Azjatyckie Banki Centralne w celu walki z deflacja i zalewania
                                    swoich rynkow wewnetrznych walutami. Ten strumien wynosil okolo 30-40%
                                    calkowitej liczby "inwestycji" i byly to po prostu pieniadze z sufitu w tym
                                    sensie, ze do Azji wedrowaly zapisy elektroniczne o posiadaniu obligacji i same
                                    obligacje a w Azji przybywalo Yenow, Yuanow i calej reszty - nawet nie chce mi
                                    sie wymieniac. To rownowazylo deficyt CA do 2004 roku.

                                    TERAZ strumien ten zmniejszyl sie do okolo 10% "inwestycji" miesiac do miesiaca
                                    a reszta tej rzeki forsy to prywatne inwestycje w tym petrodolary Arabow
                                    inwestowane za posrednictwem funduszy powierniczych z Londynu i bankow
                                    centralnych z np. Polski. - ))

                                    Te pieniadze plyna tak dlugo jak dlugo wystepuje dysproporcja w yields i
                                    "przekonanie" do "wartosci" USD i "stabilnosci" USA.

                                    Te dwie ostatnie sa najwazniejsze, bo nikt nie pozycza pieniedzy bez wiary i
                                    zaufania w kredytobiorce i jego "tenders".

                                    Przyczyna krachu lezy w tych wlasnie pieniadzach i w waskim gardle FOREX-owym.
                                    Rzeka pieniedzy wyplywajacych z USA nie ma szans wyschnac, ale strumien
                                    "inwestycji" znacznie spadnie po Nowym Roku, bo po pierwsze znikna naplywy
                                    wynikajace z Job Creation Act. To zmniejszy TIC o dobry kilkadziesiat miliardow,
                                    dalej nastapi wzrost obligacji i spadek atrakcyjnosci wzglednej UST i to
                                    zmniejszy naplyw o kolejne kilkadziesiat miliardow miesiecznie. Wtedy wartosci
                                    "naplywu" zbliza sie niebezpiecznie do wielkosci deficytu CA i pozostali gracze
                                    zacznal wpadac w panike. Do tego czasu kurs USD bedzie juz lecial, bo 3Q 2005
                                    pokazuje deficyt wymiany finansowej USA-reszta swiata co wystepuje pod oficjalna
                                    nazwa "statistical discrepancy". Do tego dochodzi oczywiste zjawisko ucieczki
                                    kapitalow z USA przez korporacje USA - ktore najlepiej wiedza co sie dzieje.

                                    I teraz w momencie, kiedy okaze sie nieuchronne, ze USD jednak spadnie, bo nie
                                    ma cudow i zadnej "szarej materii" - to nagle zacznie wymieniac USD caly swiat.
                                    Jest tego sporo - bo zgodnie z raportem banku international settlements udzial
                                    USD w trasnakcjach wymiany wynosi obecnie okolo 88%. Wszyscy maja dolary i
                                    wszyscy beda chcieli sie ich pozbyc!

                                    Wtedy okaze sie, ze nagle do sprzedazy jest wiecej dolarow, jak FOREX jest w
                                    stanie wymianic. Na kurs beda bowiem wplywac nie saldo wymiany handlowej ale
                                    saldo wymiany pomiedzy bankami na calym swiecie.

                                    Wedlug mnie spadek dolara bedzie straszny. Nie ma tutaj zadnego hamulca, zadnej
                                    rady nadzorczej gieldy, ktora zawiesilaby notowania, nie ma scentralizowanego
                                    systemu notowan - tylko banda bankow handlujacych "over the counter" przez
                                    telefon na calym swiecie. I spadek bedzie sie odbywal bez wzgledu na wszystko,
                                    jak czolg - bedzie nizej i nizej az wszyscy uznaja, ze dalej juz spasc nie moze.
                                    A to moze byc np. 3USD do EUR.

                                    Pamietaj o tym, ze dolarow przbedzie, bo wiekszosc tych dolarow - to beda
                                    obligacje foreigners "spieniezone" przez FED po marcu 2006. Nikt tego nie bedzie
                                    chcial trzymac, bo nie wiadomo ile tego bedzie w obiegu. Tym razem FED
                                    'wykreuje' pieniadze, tak jak dotad robil to BOJ i BoCH.
                                    I to jest troche inny kaliber operacji. Troche wiekszy zawodnik i troszke
                                    wieksze potrzeby. Dlugi rzadu federalnego zostana blyskawicznie splacone w
                                    krotkim czasie a wszystkie tandetne Chinskie "badziewia" produkowane z mysla o
                                    Amerykanach - podrozeja 3-krotnie. wtedy stopa procentowa podskoczy do sufitu na
                                    powiedzmy 15% i Bernanke bedzie zrzucal forse z Helikopterow w asyscie Gwardii
                                    Narodowej pod bronia, jak Amerykanie wyjda ze swoimi gunami na ulice
                                    Amerykanskich miast.

                                    A Mr. Putin ma na to raport swoich chlopakow - od dawna na to czekal i przykreci
                                    Polsce srube jak nigdy dotad, a Polska straci sojusznika - tak - jak zawsze
                                    dzialo sie to w Historii.

                                    Byc moze Polska zle zrobila poswiecajac sie w walce "o Ukraine" - bo mozliwe, ze
                                    graniczenie z Rosja byloby bardzo korzystne z handlowego punktu widzenia.
                                    No ale to jest inna bajka.













                                    • vice_versa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 21.12.05, 23:11
                                      Lubię Twoje posty, bo nie ograniczają się do suchych stwierdzeń a kipią życiem,
                                      logiką i sekwencją wydarzeń... Nawet jeśli w niektórych punktach się różnimy,
                                      to i tak wyrazy uznania dla Twojej pracy twórczej tu na forum.

                                      A różnimy się w kilku kwestiach. Ty przycinku uważasz, że:
                                      1. wszystko zacznie się od spadku USD a wąskim gardłem jest FOREX.
                                      Ja uważam, że spadek USD zacznie się od spadku na NYSE, a po którym nastąpi
                                      zmiana kierunku stóp. Do tego czasu stopy w górę, dolar w górę, złoto w górę.
                                      Nawet NYSE może pójść lekko w górę (ok10%), bo przecież ten napływ pieniądza do
                                      USA musi iść w coś, a to na pewno nie będą obligacje. Właśnie po to zacieśnia
                                      się politykę monetarną, żeby forignerzy MUSIELI kupować papierki które wkrótce
                                      ulegną przecenie.

                                      2. ostatnia podwyżka stóp FED będzie w styczniu, w lutym przerwa, w marcu
                                      Bernanke ogłasza, że już dosyć tych podwyżek i sam z siebie zmienia trend stóp.

                                      Ja uważam, że podwyzki jeszcze potrwają od 6-12mc, w zależności od tego w
                                      którym momencie NYSE się załamie. Deflacji nie można robić w nieskończoność, w
                                      którymś momencie strumień pieniędzy z zagranicy przyschnie na tyle, że nie
                                      będzie się już dalej opłacało podtrzymywać NYSE i zaprzestaną "operacji rynku
                                      otwartego". I to zaprzestanie interwencji pozwoli rynkowi runąć. Najsilniejszy
                                      wyjdzie z rynku kiedy zrealizuje cel...

                                      Wtedy wielkie ryby z jeszcze większymi cygarami będą już miały pełne kieszenie
                                      złota i opcji put. To co się stało i dzieje nadal ze złotem w ciągu ostatnich 3
                                      tyg jest zupełnie nieprawdopodobne. I jak z tymi kontraktami na złoto, wszedłeś
                                      w nie tak jak zapowiadałeś?

                                      > Te pieniadze plyna tak dlugo jak dlugo wystepuje dysproporcja w yields i
                                      > "przekonanie" do "wartosci" USD i "stabilnosci" USA.

                                      Moim zdaniem FOREX upadnie dopiero wtedy gdy to "przekonanie" o "stabiloności"
                                      wyparuje wraz z krachem NYSE. W warunkach wzrastających stóp procentowych musi
                                      być jakiś czynnik spustowy, jakis trigger dla tego spadku USD.

                                      Naprawdę polecam przestudiowanie relacji stopy FED i zachowania NYSE w latach
                                      1985-1987-1988. Ta obniżka stóp po krachu była, ale trwała rok, do momentu do
                                      którego stopy wróciły do poziomu sprzed krachu. Teraz to nie będzie rok, ale 2
                                      lata, i właśnie wtedy kiedy Chiny ostatecznie się udławią własną produkcją i
                                      kompletnie utracą płynność stopy FED znajdą się w okolicach 8-12%.

                                      P.S.
                                      Przycinek, nie uważasz że my trochę przeinwestowujemy z ilością słów?
                                      Nasze tezy ulegają lekkiej deprecjacji, nie uważasz?
                                      Moje w każdym razie na pewno. Ostatnie podsumowania busha dały mi do myślenia.
                                      Taki kubeł zimnej wody dobrze robi. A ja niesolonej nie lubię...
                                      • przycinek.usa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 21.12.05, 23:25
                                        He he he. Tak. Za duzo gadamy. No wlasnie.

                                        A co do meritum, to faktycznie jest jak napisales.
                                        Powiedzmy - ze to jest taki work in progress project - i zobaczymy w ktorym
                                        miejscu sie mylimy i o ile. Jak stopa wyjdzie wyzej jak 4.5% - to zapuszcze
                                        wasy. He he he.

                                        NYSE wyglada dokladnie tak samo - jak wygladalo w marcu 2002.
                                        Czyli jest mozliwe, ze nasz prognozowany spadek - ktory mogl byl wystapic w
                                        pazdzierniku 2005 a nie wystapil - wystapi teraz. Wtedy mialbys ten swoj spadek
                                        na NYSE i bylbys szczesliwy a ja mialbym spadek na USD i zastanawialbym sie nad
                                        przeprowadzka na jakies wyspy. No i wtedy bylby koniec podwyzek FUNDS niejako
                                        naturalnie.

                                        Zdaje sobie sprawe z tego, ze moge sie troche pomylic i dlatego decyzje
                                        przeprowadzki podejme dopiero wtedy, kiedy ten scenariusz sie spelni.
                                        Jak dolar poleci na pysk - tak jak mysle, ze sie stanie, to wyprowadzam sie z USA.


                                        Acha, te zjawiska przeplywow sa dosyc kompleksowe - ja w powyzszym poscie
                                        znacznie to uproscilem. Jednak byloby uczciwie z mojej strony podac linki do
                                        cyferek, wiec podaje:


                                        Export kwartalnie:
                                        research.stlouisfed.org/fred2/data/BOPX.txt
                                        Import:
                                        research.stlouisfed.org/fred2/categories/17

                                        To jest w ogole fajna strona, polecam.
                                    • bush_w_wodzie dzieki 22.12.05, 14:15
                                      dzieki za wyczerpujace i ciekawe wyjasnienie twojego punktu widzenia. musze to
                                      przetrawic a bede mial taka mozliwosc bo przz kilka dni bede chyba rzadziej na
                                      forum.

                                      jedna wazna korekta mojego poprzedniego postu. tak dlugo dyskutowalismy o cenie
                                      i rentownosci obligacji ze az pomiesalem w poscie. piszac o przecenie obligacji
                                      pomylilem sie. mialem napisac na odwrot - tj wzrost ceny obligacji.

                                      nie przecena obligacji a wzrost ich wartosci. reszta zostaje jak byla.

                                      pozdrowienia
                                      • przycinek.usa Re: dzieki 22.12.05, 20:51
                                        Sobie zobacz:

                                        www.clevelandfed.org/research/inflation/US-Inflation/chartsdata/index.cfm
                                        Punkt widzenia FED zalezy od tych wykresow.
                                        Stopa FED opiera sie wlasnie o te dane.
                                        Na tej podstawie mozna sadzic, ze cykl podwyzek dobiega konca.
                                    • polarbeer Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 22.12.05, 14:43
                                      przycinek.usa napisał:

                                      > > prawdopodobnie spadek kursow dolara
                                      >
                                      >
                                      > Prawdopodobnie? Hm. - NA PEWNO!
                                      -------------------

                                      wybralem ten kawalek, ale odnosi sie to to wielu innych punktow rowniez jako
                                      konsekwencja:

                                      Co wydaje mi sie prawdopodobne, to to ze banki centralne wroca jako glowny buyer
                                      dolara, tak jak to bylo rok temu. Jestem wrecz przekonany ze juz maja
                                      contingency plans jak zapchac dziure po ucieczce prywatnych inwestorow. To
                                      spowoduje nie krach ale kontolowana obnizke wartosci dolara. Efekt koncowy
                                      bedzie taki sam ale bedzie to trwalo o wiele dluzej... Banki Centralne w koncu
                                      zyja mottem Vice-versa
                                      • przycinek.usa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 22.12.05, 20:54
                                        nie ma czegos takiego jak kontrolowany spadek.

                                        Jak im zacznie spadac dolar po 1% dziennie przez 10 dni z rzedu - to wybuchnia
                                        panika i bedziesz mial dwie poprawki po 5-15% dziennie.


                                        • polarbeer Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 22.12.05, 21:21
                                          Wlasnie o tym mowie
                                          • przycinek.usa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 23.12.05, 18:45
                                            Juz to opisalem. Tobie sie wydaje, ze BC np. z Japonii, to tak sobie wydrukuje
                                            300 miliardow dolarow w jenach. Tak nie bedzie. Nie w 2006 roku. Jezeli jednak
                                            nadal jestes nieprzekonany, to wroc do wczesniejszych postow w jednym z watkow o
                                            dolarze. Banki nie drukuja pieniedzy bez okreslonych celow monetarnych. Obecny
                                            dodruk nie lezy w interesie BOJ. Ostatecznie gdyby NA PRZYKLAD w ciagu ostatnich
                                            2 miesiecy BOJ chcial kupowac USD to kurs yena spadlby na pysk do nawet 140
                                            USD/JPY. Jezeli teraz powiesz, ze BC bedzie dopiero interweniowal, kiedy kurs
                                            sie zlamie - to od razu uprzedzam, ze Japonczycy juz sie nauczyli, ze istota
                                            tych interwencji - to po malu i regularnie. Wiec jak nie ma takich dzialan
                                            teraz, to nie bedzie w przyszlosci.


                                            quote.bloomberg.com/apps/news?pid=10000006&sid=ao.snEJm2iL8&refer=home

                                            U.S. Economy: November New Home Sales, Equipment Orders Fall

                                            Dec. 23 (Bloomberg)
                                            • przycinek.usa Re: oni tego nie widza. Kurza slepota. 23.12.05, 19:17
                                              www.bloomberg.com/apps/news?pid=10000103&sid=a0_0SVQXYYxU&refer=us
                                              U.S. 10-Year Treasury Notes Rise After New Home Sales Decline

                                              Dec. 23 (Bloomberg)
                                            • polarbeer Interwencje 23.12.05, 21:04
                                              przycinek.usa napisał:

                                              >>>>Jezeli teraz powiesz, ze BC bedzie dopiero interweniowal, kiedy kurs
                                              sie zlamie - to od razu uprzedzam, ze Japonczycy juz sie nauczyli, ze istota
                                              tych interwencji - to po malu i regularnie. Wiec jak nie ma takich dzialan
                                              teraz, to nie bedzie w przyszlosci.<<<<

                                              Mam nadzieje ze widzisz, ze to jest wielkie "if" i opinia-nie-fakt
                                              • przycinek.usa Re: Interwencje 23.12.05, 21:59
                                                "Jezeli BC beda szykowaly interwencje, sygnalem takiej akcji beda dwu-zdaniowe
                                                notki na stronach internetowych BoJ i innych bankow centralnych ze idac sladami
                                                Fed-u dyskontynuuja raporty M3, poniewaz nie maja innego wyjscia... "


                                                To jest taka sama opinia nie poparta faktami.


                                                Mozliwe, ze inne banki ogranicza publikacje M3. Nie mowie nie.
                                                Ale nie bedzie masowych interwencji w celu obrony kursu USD.
                                                Przeciez FED wlasnie to chce osiagnac - obciazyc inne ekonomie kosztami dlugu USA.

                                                I co wedlug ciebie oznacza, ze Banki "nie maja innego wyjscia"?




                                                • vice_versa Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASSETS 23.12.05, 23:05
                                                  Kruca,
                                                  Czytam Was i nie wiem w czym Wy się różnicie. Serio. Przestałem kumać.

                                                  Moim zdaniem fundamentalna kwestia brzmi tak: KTÓRE PAPIERKI teraz będą
                                                  przeceniane, publiczne TBonds, czy prywatne NYSE i instrumenty pochodne...

                                                  I to jest ZASADNICZA kwestia:
                                                  Prywatne przeceniły się w 2000-> wzrosła emisja TBonds-> USD robaczkowo poszedł
                                                  w dół. W 2000-2004 robaczkowo przeceniano papierki publiczne.
                                                  Teraz czas na przecenę prywatnych. Nie będzie robaczkowo tylko robaczywie. Nie
                                                  robaczkowo tylko z bankructwami i huraganem na NYSE.
                                                  Nie sposób gwałtownie przecenić papierków rządowych, to się robi płynnie, i
                                                  dlatego FOREX nie działa na zasadzie krachów. Obsuwy, interwencje, tak, ale nie
                                                  30% zjazdy czy górki. Dokładnie odwrotnie niż Dow/S&P czy XAU/HUI.

                                                  Więc TERAZ będą przeceniane papierki prywatne.
                                                  Bezpośrednim skutkiem będzie przecena USD, która jednak będzie niewielka w
                                                  porównaniu z krachem na NYSE. Ponieważ REAKCJĄ na przecenę papierków prywatnych
                                                  będzie: ucieczka zagranicznego kapitału, i w konsekwencji obniżanie stóp i
                                                  dodruk pieniądza (aby nie dopuścić do deflacji i pokryć czymś odpływający
                                                  kapitał) USD znowu zacznie się obsuwać w dół tyle, że to są ruchy robaczkowe.
                                                  Najsilniejszy zjazd USD będzie na początku.
                                                  Więc przycinek ma rację, chociaż przyczyn upatruje nie w ruchach monetarnych a
                                                  w konieczności zniwelowania deficytów carry trade.
                                                  Timing z kolei będzie BARDZO podobny, z tym, że jeśli tylko coś zacznie się
                                                  dziać z opcjami USD to znaczy, że insiderzy wiedzą lepiej i FED przestaje
                                                  podtrzymywać NYSE. I tu ponownie jak w zeszłym roku, różnimy się nie tyle co do
                                                  faktów czy timingu, co co do skali zjawisk co zaraz postaram sie wyjaśnić...


                                                  I dlatego uważam, że: a) inwestycja w opcje put S&P oraz b) inwestycja w opcje
                                                  call na złoto będą bardziej opłacalne niż c) opcje put na USD...

                                                  Tego jestem tego pewien.

                                                  Przyczyna jest prozaiczna i prosta: skoro WSZYSTKIE waluty ulegają deprecjacji
                                                  a ceny na FOREXie jedynie oddają proporcje ILOŚCIOWE WALUT względem siebie, to
                                                  amplituda ruchów na innych assets MUSI być większa niż amplituda ruchów na
                                                  FOREXIE.
                                                  Przycinku bardzo Cię proszę przemyśl to 10 razy, bo to jest dokładnie to samo
                                                  co w zeszłym roku z ropą i USD. Ceny na Forexie to proporcja ilościowa walut
                                                  względem siebie. Skoro wszystkie są deprecjowane to ruchy na pozostałych assets
                                                  MUSZĄ być WYŻSZE o tę skalę deprecjacji której na FOREXIE NIE ZOBACZYSZ.

                                                  I w tym sensie Polarbeer ma rację ze złotem.
                                                  • polarbeer Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 23.12.05, 23:38
                                                    vice_versa napisał:

                                                    >>>Czytam Was i nie wiem w czym Wy się różnicie. Serio. Przestałem kumać.<<<

                                                    Nie sadze zebysmy sie roznili co do oceny sytuacji rynku. Mam jednak wrazenie ze
                                                    zlapales jednak nasza roznice co do "krachu"
                                                  • vice_versa Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 01:40
                                                    Gratuluję dużych zysków!

                                                    Mam takie pytanko polarbeer:
                                                    Wiesz gdzie i jak mam się zorientować w instrumentach pochodnych na złoto?
                                                    Widzisz ja też NIE CHCĘ day tradingu. I nie chcę zbankrutować tylko dlatego, że
                                                    w połowie okresu ktoś będzie wyciskał soki i spowoduje zjazd w dół a ja będę
                                                    musiał zwiększać depozyt w nieskończoność. Akcje też odpadają, bo krach na NYSE
                                                    spowoduje, że złote akcje też polecą. Więc odradzałbym przeciąganie strategii.

                                                    Ja chcę kupić opcje call na złoto i opcje put na NYSE i trzymać, chcę
                                                    podróżować i zaglądać do serwisów raz na dwa tygodnie. Nie wpatrywać się w
                                                    monitor. Wiesz jak mogę to zrobić? Opcje z datą wykonalności, żadnych dopłat po
                                                    drodze...

                                                    Tak na marginesie:
                                                    Sprawdziłem to BetOnMarkets, które polecał franzmaurer, ale tamte zakłady to
                                                    nie jest to, bo: 1) ustalają widełki, czyli np. dziś one-touch-bet możesz się
                                                    założyć o 590USD ale nie możesz o 750USD czyli nie korzystasz z silni w wypadku
                                                    większego wzrostu, 2) dziś maxymalny na 180dni i 10kUSD zakład o to, że złoto
                                                    przynajmniej raz dotknie 590USD kosztuje już 2790USD (porównaj to z majem2005
                                                    kiedy Franz o te same 10kUSD zakładu zapłacił 200USD smile
                                                    Po prostu stopy poszły w górę i szanse są inne... Franz się zakładal na
                                                    poziomie ok 417 USD to obstawiał 488USD, te same 17% marginesu a cena zmieniła
                                                    się 10 krotnie!!! ZUPEŁNIE INNA SZANSA i zupełnie inna cena kontraktu,
                                                    margines nadal ten sam 17%, kolesie na tej Malcie nieźle kombinują, he, he,
                                                    he...

                                                    polarbeer napisał:
                                                    > moim zdaniem bedzie to tylko
                                                    > spadek mierzony w cenach surowcow i niektorych assets, nie w porownywaniu
                                                    > walut do siebie

                                                    Przeca, że masz rację. Na Forexie cała siła deprecjacji idzie w powietrze, nie
                                                    ma jej tam. Przycinek widzi w Forexie spiritus movens całej reszty. Mówię Ci
                                                    polarbeer, dokładnie rok temu była ta sama debata: przycinek pisał o umocnieniu
                                                    dolara (fakt, że timing miał świetny, listopad-grudzień rozmowa, a wskazywał
                                                    styczeń) a ja o tym, że ropa jest lepsza. Uch... jeździliśmy po sobie
                                                    strasznie.

                                                    Pozdrawiam i jeszcze raz radosnych świąt życzę... A i cieszę się że sens
                                                    sygnaturki Ci się spodobał wink
                                                  • przycinek.usa Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 10:29
                                                    No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
                                                    takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
                                                    Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.

                                                    Lewarowac sie na zlocie? Hmm. Balbym sie.

                                                    "Never will a man penetrate deeper into error than when he is continuing on a
                                                    road that has led him to great success." - Friedrich Hayek

                                                    Czyli mowiac krotko - nie mozna uparcie tkwic przy jednej strategii.
                                                    Strategie nalezy zmieniac razem z rynkiem.


                                                  • vice_versa Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 12:31
                                                    > No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
                                                    > takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
                                                    > Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.

                                                    Mam inne "czucie w kościach".
                                                    Co Ty nazywasz lewarowaniem, jak biorę kredyt na zakup instrumentów czy jak
                                                    inwestuję w pochodne? Kredytu na pochodnych też bym się bał.

                                                    Przycinku wiesz jak to jest w USA z depozytami na kontrakty?
                                                    Trzeba uzupełniać depozyt jak rynek idzie w dół, czy można czekać na końcową
                                                    datę kontraktu? Gdzie mógłbym się tego wszystkiego nauczyć?
                                                    Te multum kursików tradingowych mało co tłumaczy moim zdaniem.

                                                    > "Never will a man penetrate deeper into error than when he is continuing on a
                                                    > road that has led him to great success." - Friedrich Hayek
                                                    >
                                                    > Czyli mowiac krotko - nie mozna uparcie tkwic przy jednej strategii.
                                                    > Strategie nalezy zmieniac razem z rynkiem.

                                                    Nie wiem czy to się odnosi do akcji polarbeera czy do mnie, że nie chcę być
                                                    day-traderem.

                                                    Zgadzam się, tylko liczy się też to jak spędzam mój czas. Luty spędzam w
                                                    rejsie do Rio. Nie ma sensu, żebym trzymał kasę na koncie, to byłoby dopiero
                                                    ryzyko!

                                                    Doskonale wiem, że można nieproporcjonalnie więcej zyskać na day-tradingu, ale
                                                    przy takich discrepances jakie już są na rynku, m.zd. równie łatwo jest sie
                                                    zagrać na śmierć, czyli nie zdążyć wyjść...


                                                    Hej
                                                  • polarbeer Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 15:59
                                                    >>>No coz, proponuje jednak zachowac rozwage i umiar z tym zlotem, bo zloto jest
                                                    takim instrumentem, ze zwykle wzrasta wtedy, kiedy yields spadaja.
                                                    Teraz yields rosna a zloto tez idzie do gory. To niebezpieczne.<<<

                                                    Moze to prawda, ale moim zdaniem to nie jest glowny powod ruchow w zlocie.
                                                    Glowny powod jest bardziej fundamentalny: Zloto idzie w gore gdy wiara w SYSTEM
                                                    podupada
                                                  • polarbeer Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 15:44
                                                    Vice, jednym z powodow dla ktorego uzywam prostej strategi, to to ze nie znam
                                                    sie na opcjach. Akcji i krachu sie nie boje, poniewaz historycznie to byl sektor
                                                    anty-krachowy. Po krachach na akcjach kopalni tworzyly sie wrecz mini balony.

                                                    Ja wole ten sektor poniewaz widze przyszlosc gdzie probujac zapopiec deflacji,
                                                    CB spowoduja hiper-inflacje
                                                  • polarbeer Re: Zmiany cen na FOREXie a zmiany cen INNYCH ASS 24.12.05, 16:04
                                                    >>>>Pozdrawiam i jeszcze raz radosnych świąt życzę... A i cieszę się że sens
                                                    sygnaturki Ci się spodobał wink<<<

                                                    Tak, wesolych swiat rowniez, ni o po sietach fajnej zabawy w Rio.

                                                    Co do cytatu, mam watpliwosci co do tego greka... Co sie stanie jak wroca
                                                    wlasciciele i zabiora zabawki? :0
                                                • polarbeer Re: Interwencje 23.12.05, 23:13
                                                  Przede wszystkim zgadzam sie ze to co napisalem to opinia nie fakt. Fakty sa w
                                                  przeszlosci, nie w przszlosci. (Chyba ze niektorzy nowoczesni fizycy maja racje
                                                  i zyjemy w multi-universie, gdzie kazda mozliwa przyszlosc jest faktem w
                                                  odrebnej wersji histori...)

                                                  >>>> I co wedlug ciebie oznacza, ze Banki "nie maja innego wyjscia"?<<<

                                                  Troche wiecej opini, ktore powoduja ze pozostaje sceptycznie nastawiony do
                                                  krachu w kwietniu:

                                                  Jezeli Japonia ma 700 bil amerykanskich dolarow to musi dbac o wartosc dolara.
                                                  • przycinek.usa snisz jak reszta rynku, panie kolego PolarBeer. 24.12.05, 11:28
                                                    "Jezeli Japonia ma 700 bil amerykanskich dolarow to musi dbac o wartosc dolara.
                                                  • polarbeer Re: snisz jak reszta rynku, panie kolego PolarBee 24.12.05, 15:19
                                                    Prosze nie zrozum mnie zle
                                                  • przycinek.usa Re: snisz jak reszta rynku, panie kolego PolarBee 06.01.06, 07:03
                                                    poslalem ci maila z zyczeniami.
                                                  • polarbeer Chinska wyprzedarz z dolara? 06.01.06, 15:09
                                                    Jeszcze raz dzieki za tip.
                                                    Oto link do artykulu ktory moze zainteresowac wszystkich:

                                                    news.ft.com/cms/s/f39fa8e4-7e25-11da-8ef9-0000779e2340.html
                                                    "Last updated: January 6 2006 02:43

                                                    Chiny daly do zrozumienia we Wtorek ze mogo rozpoczac diversifikacje swoich
                                                    szybko rosnacych rezerw obcych walut z daleka od dolara USA i ich rzadowych
                                                    obligacji
                                                  • przycinek.usa Re: Chinska wyprzedarz z dolara? 06.01.06, 19:01
                                                    business.timesonline.co.uk/article/0,,13132-1972871,00.html


                                                    Jim O’Neill, chief economist at Goldman Sachs, said that he already had a
                                                    bearish view of the dollar, and Beijing’s decision reinforced that view. He
                                                    expects a further 9 per cent fall of the dollar against the yuan this year, to
                                                    7.34 to the dollar, and a dollar drop of 7 per cent against the euro.

                                                    Nick Parsons, of Commerzbank, said that he did not expect the dollar to suffer
                                                    any immediate impact, but that “over three to six months, we could well look
                                                    back on this as a very important announcement [by Beijing]”.

                                                    Gerard Lyons and Stephen Green, of Standard Chartered, agreed that the decision
                                                    could prove important. “We believe this is a serious dollar negative,” Mr Green
                                                    said.

                                                    With Beijing having piled up as much as $600 billion of dollar assets, which
                                                    constitute up to 80 per cent of its foreign reserve holdings, an aggressive move
                                                    by Beijing to switch into non-US assets could trigger a precipitate drop in
                                                    America’s currency.
                                                  • przycinek.usa Buffet nadal pesymista 06.01.06, 19:31
                                                    www.bloomberg.com/apps/news?pid=10000085&sid=aqW0hweLasl4&refer=europe

                                                    Bankim Chadha, head of macro currency research in New York at Deutsche Bank,
                                                    forecasts a drop to $1.27 per euro by the end of 2006. Mansoor Mohi-Uddin, head
                                                    of currency strategy at UBS in London, expects $1.30, and Steven Saywell, chief
                                                    currency strategist at Citigroup in London, is the most bearish at $1.36.

                                                    Together, the banks account for about 37.1 percent of trading in the $1.9
                                                    trillion-a-day market for foreign exchange, according to an April survey by
                                                    Euromoney magazine.
                                                  • przycinek.usa do PolarBeera 12.01.06, 08:25
                                                    Sprawdz sobie poczte.
                                • bush_w_wodzie mroz? 21.12.05, 20:40
                                  wiem ze to tylko trzeci kwartal ale juz wtedy stopy fed byly powyzej 3.5%

                                  biz.yahoo.com/ap/051221/economy.html?.v=9
                                  <...>

                                  The Commerce Department reported Wednesday that the gross domestic product, the
                                  nation's total output of goods and services, rose at an annual rate of 4.1
                                  percent in the July-September quarter. It was the fastest pace of growth in 1
                                  1/2 years.

                                  While down slightly from the 4.3 percent GDP estimate made a month ago, the new
                                  figure demonstrated that the economy kept expanding at a strong pace during the
                                  summer, led by solid increases in consumer demand, especially for autos, and
                                  business investment.

                                  The third quarter performance was up substantially from a 3.3 percent GDP growth
                                  rate in the April-June quarter and was the best showing since the economy
                                  expanded at a 4.3 percent rate in the first three months of 2004.

                                  <...>
                                  • vice_versa What's in it for me? 24.12.05, 00:52
                                    Tak mi się skojarzyło:

                                    Siedzą w rzece trzy krokodyle,
                                    Jeden mówi do drugiego: - Ty, pamiętasz te czasy jak byliśmy zieloni?
                                    Drugi na to: - Yhmmm... A ty pamiętasz, że kiedyś potrafiliśmy pływać...
                                    A trzeci: - Chłopaki, nie gadać tyle, lecimy zbierać miód!


                                    Jest wspaniale tak jak piszą w gazetach, GDP rośnie, płynność rośnie a jak FED
                                    podnosi stopy to USTreasury zwiększa emisję. Wierzę Ci na słowo, mało
                                    tego,jestem pewien że masz rację. Tylko nie wiem ile z tego będzie miodu.
                                    Napisz mi ile, to może spróbuję Cię zrozumieć. Chodzi za mną ta piosenka:
                                    What's in it for me?

                                    Póki co znowu starasz się OBALIĆ tezę o deflacji. To się nazywa wymagający
                                    partner. OK, ja się poddaję bez bicia, ja tego NIE UMIEM wytłumaczyć, to jest
                                    paranormalne a ja widocznie medium jestem, albo szaman ekonomii, wyjdzie w
                                    praniu. A tymczasem: What's in it for me?

                                    bush_w_wodzie napisał:

                                    > wiem ze to tylko trzeci kwartal ale juz wtedy stopy fed byly powyzej 3.5%

                                    He,he,he, jak długo, tydzień czy dwa tygodnie???

                                    3Q to jest lipiec-wrzesień.
                                    Tu masz chart efektywnej stopy:
                                    www.economagic.com/em-cgi/PW_MChartOmni.exe/form
                                    albo tu numerycznie, też efektywna:
                                    2005 07 3.26
                                    2005 08 3.50
                                    2005 09 3.62
                                    www.economagic.com/em-cgi/data.exe/fedbog/fedfund
                                    Nie będę Cię przekonywał, że FED robi deflację. Jak będziesz chciał, to sam
                                    znajdziesz dane i argumenty na rzecz tej tezy. Chcesz z nią polemizować, OK,
                                    generalnie nie mam nic przeciwko. Mogę się nawet zgodzić. GDP rośnie i jest
                                    fantastycznie.

                                    Za rok powiesz: cholera, mieli rację, trafili.
                                    I będzie po sprawie.

                                    Przycinek będzie siedział na wyspach.

                                    A ja?

                                    Póki co gadamy jak krokodyle w stawie...
    • przycinek.usa Obligacje poszly dzisiaj pionowo do gory. 13.01.06, 20:42
      No wlasnie. Zgodnie z przewidywaniami znikaja ostatnie bariery trzymajace USD.

      Jakby kogo interesowalo - tutaj link do pracy naukowej n/t:
      www2.gsb.columbia.edu/faculty/aang/papers/GDP.pdf
      • trepptak Re: Obligacje poszly dzisiaj pionowo do gory. 13.01.06, 21:22
        Obligacje to bonds? Ilo letnie? Wszystkie?
        Masz jakis link?
        • przycinek.usa Greenspan a inwersje 14.01.06, 20:39
          finance.yahoo.com/bonds/composite_bond_rates
          Greenspan nie podniesie stopy wyzej jak pozwala rynek.
          Rynek najwyrazniej pozwala na 4.25% i koniec.
          Kurs obligacji determinuje stope FUNDS.
          Wyzsza stopa FUNDS spowoduje inwersje yields i sygnal sprzedazy stocks.
          Tak po prostu jest. Inwersja w USA prawie zawsze konczyla sie recesja.
          FED to doskonale wie. FED-owi zalezy na assets i nie bedzie wywolywal krachu na
          NYSE. Dlatego jezeli dojdzie do podwyzki stop procentowych w styczniu, to bedzie
          to ostatnia podwyzka w tym cyklu. Uwazam, ze istnieja przeslanki, ze nawet tej
          podwyzki MOZE NIE BYC. Najprawdopodobniej bedzie 4.5% przez najblizsze 6
          miesiecy. Z mozliwa obnizka juz w maju. Ale tego rynek sie nie spodziewa. Rynek
          mysli, ze bedzie ~4.715% w lipcu! Tak mysla futures na funds. Ale tak nie
          bedzie! Dlatego gra na tych futures jest stosunkowo latwa. Jak mawial Barnum
          "Nobody ever went broke underestimating the intelligence of the American
          people." Czyli tlumaczac to swobodnie: glupcy sa wszedzie - glupcy sie zawsze
          znajda.

          Sa jednak sprawy, ktorych nawet FED jeszcze nie wie: Na przyklad inflacja
          kosztowa. Dowodza tego podane wczoraj dane o cenach. FED wlasnie otrzymal
          zagadke, ktorej rozwiazania jeszcze nie zna. Spada sprzedaz, spada popyt, spada
          dynamika zatrudnienia, wzrastaja inventories a ceny dalej rosna! Nie moze byc!
          Tajemnicza sprawa! A ja pisalem kilka miesiecy temu, ze bedzie inflacja kosztowa
          i FED zglupieje i przestrzeli stope! I przestrzelili. Tacy to sa specjalisci w
          FED. To przykre.

          No ale skoro wszyscy juz to forum opuscili, to po co mam sie rozpisywac?
          Kogo to interesuje? No wlasnie.

          Dla Ciebie treptak wniosek jest prosty:
          Dolek na EURO byl pomiedzy 11 a 16 listopada 2005. (3 tygodnie pozniej jak
          myslalem.) A teraz juz tylko w gore. Bez konca. Z korektami po drodze.

          I w marcu/kwietniu katastrofa. Tak jak mowilem.
          Za dwa miesiace zaczna to dostrzegac "specjalisci".
          I wtedy bedzie juz za pozno na uplynnianie pozycji w obligacjach federalnych.
          I wtedy poleca glowy w NBP - kiedy okaze sie, ze zyski z 2005 zamieniaja sie w
          straty w kilka tygodni.



          • przycinek.usa report z notowan: 14.01.06, 20:46
            www.forbes.com/business/energy/feeds/ap/2006/01/13/ap2448899.html
            Associated Press
            Update 2: Bond Prices Are Higher at Midday
            01.13.2006, 12:02 PM

            Treasury bond prices rose by midday Friday.

            The price of the Treasury's 10-year note rose 5/16 point, or $3.13 per $1,000 in
            face value, while its yield fell to 4.37 percent from 4.41 percent late
            Thursday. Prices and yields move in opposite directions.

            The 30-year bonds rose 19/32 point and yielded 4.55 percent, down from 4.59
            percent late Thursday, according to Moneyline Telerate.

            Two-year Treasury notes rose 1/16 point and yielded 4.34 percent, down from 4.38
            percent late Thursday.

            Yields on one-month Treasury bills fell to 4.10 percent from 4.12 percent late
            Thursday. Yields on three-month Treasury bills rose to 4.33 percent from 4.31
            percent. Six-month yields were steady at 4.43 percent.

            Yields are the interest bonds pay by maturity.
          • przycinek.usa Inwersja a fundusze hedge'ingowe 14.01.06, 21:59
            Wiekszosc ludzi nie wie, ze jak sie odwracaja stopy procentowe na rynku, to
            koszt krotkiego pieniadza wzrasta - a stopa zwrotu z dlugiej pozyczki spada.
            Wtedy hedging na obligacjach jest nieoplacalny i fundusze lewarujace sie w
            roznego rodzaju carry trade zmniejszaja swoja aktywnosc. Wtedy tez spadaja
            obroty na FOREX. To zas zawsze powoduje wyplyw kapitalu z USA. I oczywiscie
            wplywa znacznie na USDX.

            Ciekawostka jest tez, ze inwersja jest od dawna w Londynie na ich wspanialych
            obligacjach - gilts. Jest cale mnostwo miejsc, gdzie jest podobnie. Np. w Nowej
            Zelandii. Wyglada to tak jakby caly swiat czekal na sygnal z USA - czy mozna
            sie juz zawalic? Pozwalacie?

            Ostatnia oaza taniego kredytu jest jeszcze w Japonii, ale czy oplaca sie brac
            takie kredyty? Wyglada na to, ze nie - przynajmiej tak mowi do nas kurs Yena,
            ktory nagle przypomnial sobie o umacnianiu sie.

            Co jeszcze mowia obligacje do zwyklego zjadacza chleba? No coz... mowia nam, ze
            Wielka Brytania wcale nie jest taka swietna jak wyglada na pierwszy rzut oka.
            Eksperyment FED ze stopa FUNDS moze sie okazac bardzo przykry dla Brytyjczykow.
            To zas wiaze sie bardzo scisle z oczekiwaniami placowymi Polakow pracujacych w
            Londynie.

            Byloby mi bardzo przykro, gdyby sie nagle okazalo, ze nastapi szybki wzrost
            bezrobocia w UK kosztem naszych pracowitych rodakow. Jest to niestety mozliwe i
            ja twierdze, ze to bedzie poklosie niedocenienia inflacji kosztowej przez
            Greenspana w 2005.

            Szkoda, ze te stopy wzrosly powyzej 3.5%

          • catmar Apel fana do Przycinka. 16.01.06, 18:08
            =No ale skoro wszyscy juz to forum opuscili, to po co mam sie rozpisywac?
            =Kogo to interesuje? No wlasnie.


            Prosze, pisz dalej.

            Mieszkam w kraju.
            Za mlody zeby umrzec i za stary aby zyc.
            Realia tutaj wokol sa zatrwazajace.

            Od czasu, gdy pare miesiecy temu natrafilem na Twoje posty, czytam je zachlannie. Te stare tez.
            Sledze linki, kopiuje na dysk...
            Po prostu - ucze sie.

            Nie moge powiedziec, ze juz jestem zorientowany w tej materii.
            Ale na pewno wszedlem juz gleboko w etap fascynacji ta wiedza.
            I chociaz czuje, ze chcesz pisac przystepnie, to czesto mam klopoty z zalapaniem meritum poruszanych spraw.
            A byc moze, bedzie musialo to byc moim jedynym sposobem na zycie i na przezycie.

            Twoje dyskusje prowokowane z "forumowym kolezenstwem" sa dla mnie bardzo wartosciowe.
            Piszecie ciekawie, kolorowo.
            Wlasciwie to dzieki Wam odkrywam ta tematyke, jakze rozna od kiedys indoktrynowanej sentymentalno- uczuciowo- naiwnej wykladni wspolczesnego swiata.

            Zainspirowales mnie do przekopywania netu; przyswajam slownictwo i pojecia, aby rozumiec o czym dyskutujecie.
            Zazdroszcze Wam wiedzy a Ciebie bardzo podziwiam za uparte propagowanie indywidualnego korzystania z tejze.

            Nie biore udzialu w dyskusjach bo jeszcze nie jestem partnerem.

            Przypuszczam, ze masz w tym watku bardzo, bardzo wielu takich kibicow (sluchaczy - uczniow) jak ja.

            Dziekuje Tobie.
            • salvatio Re: Apel fana do Przycinka. 16.01.06, 20:27
              Podpisuje sie pod kazdym slowem. Zreszta wiele postow temu juz o tym napisalem.
              Mam male pytanie. Napisales, ze nikt do Polski zlamanego centa nie przywiezie.
              Rozumiem, ze gdy dolar sie stoczy, to oczywiscie nikt wtedy nie bedzie
              inwestowal za granica. Ale w czasie spadku ludzie beda wyskakiwac z dolara na
              wyscigi. W cokolwiek. Na przyklad w zlotowke i gpw. Wiec powinno to prowadzic do
              wzrostu gospodarki i gieldy, a nie odwrotnie. Chyba, ze czegos nie rozumiem, w
              takim wypadku prosilbym o wytlumaczenie.
              • przycinek.usa kilka waznych artykulow - bo nie ma madrych 18.01.06, 09:16
                Najpierw pytania. To wcale nie jest takie proste! Zalozmy, ze dolar faktycznie
                sie zawali. Ten zawal moze byc albo silny, szybki i gwaltowny, albo slaby, wolny
                i rozplaszczony. W zaleznosci od tego moze wystapic skurcz rynku (1) - albo
                dalsza ekspansja (2). Dlaczego? Bo w (1) dolar spadnie i wywola impuls
                inflacyjny, ktory podniesie koszty, zmniejszy BARDZO obroty na rynku, wzrosnie
                bezrobocie i nastapi wyciskanie kredytow. Jak ludzie nie beda miec pracy, to
                nastapi przewaga splat kredytow nad pobieraniem nowych, emisja pieniadza bedzie
                ujemna, M3 spadnie, spadnie ilosc pieniadza na rynku miedzybankowym a wtedy
                nastapi wzrost rynkowej stopy procentowej (bo spadnie popyt na obligacje i
                obligacja spadna) i... dolar zacznie sie umacniac.

                w (2) jezeli spadek bedzie umiarkowany, to nie wystapi skurcz na rynku, nie
                bedzie wypychania kredytow - a dynamika PKB nie bedzie ujemna. Bedzie inflacja,
                stopa % niska i pieniadze beda dalej szukac inwestycji za granica w tym w Polsce.

                Roznica pomiedzy tymi wariantami polega na tym, ze im wyzej podniesiemy stope
                FUNDS PRZED spadkiem USD - tym bardziej gwaltownie gospodarka zwolni i tym
                gwaltowniejsza bedzie reakcja rynku. Uwazam, ze GDYBY stopa % FUNDS byla na
                poziomie 3,5% - to wariant (1) mialby bardzo niewielkie szanse powodzenia. (10%)
                Stopa 4.5% oznacza wedlug mnie podwyzszenie prawdopodobienstwa scenariusza (1)
                do 90%.

                Teraz w ramach przykladu sami ocencie ktory wariant wystapi:
                Wiekszosc "analytykow" fantazjuje, ze w 2006 bedzie wzrost GDP (PKB) USA - od
                3-4% w zaleznosci od zrodla. Prawie nikt nie prognozuje 2% i mniej. (Ja nie
                slyszalem.) Ci wszyscy optymisci twierdza tak bez ogladania sie na raporty
                analityczne dotyczace poziomu zatrudnienia wynikajacego z akcji kredytowej w
                2004. (A przeciez akcja kredytowa spadla o polowe). Nie patrza oni na prace
                naukowe (w tym FED), ktore mowia, ze przewaga popytu na rynku obligacji
                determinuje recesje w sredniej perspektywie okolo 10 miesiecy od tzw. inwersji
                rentownosci obligacji. Komu wierzyc? Glupolom z Wall Street czy naukowcom? Ja
                uwazam, ze naukowcom. Jezeli opracowania Arturo Estrella, Frederic Mishkin,
                Andrew Ang, Monika Piazzesi, Min Wei oraz FED z Nowego Yorku mowia, ze inwersja
                powoduje recesje w rok, to ja im wierze. Zreszta opieram swoje strategie na tych
                wskaznikach i daje wam slowo honoru, ze one dzialaja.
                www.newyorkfed.org/research/current_issues/ci2-7.pdf
                A co to jest recesja? SPADEK (Skurcz) PKB. Przynajmiej przez 3 kwartaly.
                To jak jest? "Analytycy" z wall street chca 4%, a wlasnie dochodzi do inwersji?!
                Jak FOMC podniesie stope w styczniu na 4.5% to koszt pieniadza krotkiego sam
                przebije sie przez poziom dlugoterminowych pozyczek. Przypominam:
                finance.yahoo.com/bonds/composite_bond_rates
                Inwersja juz prawie jest teraz, a obligacje 30 letnie wlasnie maja zamiar
                skoczyc na 4.4% - to jak FED ma podniesc stope i nie zrobic recesji? Co? Jak?
                Odpowie mi kto? Moze prof. Orlowski? Co?

                Wszystko zalezy od tego JAK ten dollar spadnie, ile spadnie, kto i ile na tym
                straci. Od tego zalezy wiele rzeczy, np. czy wyzwoli to skurcz kredytowy i
                przecene wartosci domow w USA? Bo jesli tak, to wtedy rentownosc obligacji za 2
                lata bedzie wyzsza DWUKROTNIE. Na pewno. Wtedy, NIE BEDZIE PIENIEDZY na
                inwestycje zagraniczne i bedzie taki brak plynnosci - ze nawet zloto spadnie.
                Ale to bedzie za jakis czas. Nie teraz. Nie ma sie co tym martwic teraz.
                Teraz trzeba sie natomiast martwic jaki bedzie ten raport TIC jutro rano.
                (U was to juz dzisiaj)

                Bardzo wazny artykul ukazal sie tutaj:
                www.ny.frb.org/newsevents/speeches/2006/gei060111.html
                To przemowienie mowi nam jedno:
                FED NIE WIE CO SIE STANIE Z POZIOMAMI WYCENY ASSETS w wyniku stopy procentowej!

                To bardzo wazna wiadomosc, bo czlonek FOMC MOWI WYRAZNIE, ze dzialanie FED jest
                DZIALANIEM PO OMACKU! Cyt: "The incorporation of asset price movements into
                monetary policy formation is hard to do, in part, because we don’t know that
                much about the transmission mechanism from movements in asset values to the
                underlying economic fundamentals we care about. We cannot estimate with a high
                degree of confidence the effects of realized asset price movements on economic
                outcomes. The relationship, for example, between changes in housing prices or
                equity prices and household savings and consumption varies substantially across
                time and circumstances, a fact that only exacerbates the difficulty of sorting
                out the effect of changes in wealth from other factors, such as greater
                confidence in future real growth resulting from the acceleration in productivity
                growth.

                And successfully integrating asset prices into monetary policy formulation is
                also hard to do because of the difficulty of assessing how potential alternative
                paths for monetary policy will feed through to overall financial conditions and
                thereby for output and inflation—in other words it is difficult to forecast how
                changes in current or expected policy will affect asset values."

                Dlatego NIKT nie wie co sie stanie - a jak sie to stanie - to zobaczymy.

                Ludzie nie beda "wyskakiwac z dolara" - bo nie zdaza zareagowac.
                Tak, jak nawet banki nie zdazyly zareagowac na przelomie roku i wszyscy dostali
                w tylek 3% na kursie w 2 dni. Z cala pewnoscia spadek USD nie spowoduje hossy na
                GPW. Wrecz odwrotnie. Znaczna dewaluacja USD spowoduje ogromne rozluznienie
                handlu miedzynarodowego i powiekszy dysproporcje bogactwa na swiecie wskutek
                wzrostu kosztow. Wzrost rentownosci obligacji (spadek obligacji) wywola wzrost
                obslugi zadluzenia zagranicznego i oznacza po prostu podwyzki podatkow WSZEDZIE.
                To sobie sami dopiszcie co sie stanie. Bo nikt nie bedzie mial pieniedzy. Ani
                banki, ani ludzie ani nikt. Za duzo socjalizmu jest naokolo i za duzo barier aby
                to sie dobrze skonczylo. (Np. VAT)

                www.newyorkfed.org/research/economists/estrella/predictive_feb05.pdf
                www.newyorkfed.org/research/economists/estrella/paper10restat.pdf
                www.newyorkfed.org/research/epr/00v06n2/0007estr.pdf
                (To ostatnie na przestroge bankowcom)
                • wolo Re: kilka waznych artykulow - bo nie ma madrych 18.01.06, 19:56
                  Tak a'propos jednego z tych artykułów.
                  Tak to już jest makroekonomiści próbują na podstawie cen obligacji wyszacować
                  przyszłe PKB, a analitycy od treasurysów próbują na podstawie szacunków
                  przyszłego PKB starają się ocenić czy obligacje mają właściwe ceny. Wszyscy
                  wiedzą, że te rzeczy chodzą parami lecz nie bardzo wiadomo dlaczego.

                  No i jeszcze jedna kwestia. Związek między globalizacją i inflacją. Jeden z
                  tych artykułów również trochę traktuje na temat. Być może dostęp do niemal
                  niegraniczonych zasobów siły roboczej w Chinach + wzrost produkcyjności wynikły
                  choćby z netowej rewolucji zachwiał na tyle procesami inflacyjnymi, że teraz ta
                  inwersja oznacza zupełnie coś innego i bardziej banalnego. Inflacja była niska -
                  inwersja krzywej może oznaczać tylko tyle, że zgodnie z oczekiwaniami taka
                  pozostanie również w przyszłości? Może, tak przecież było w ostatnich kilku
                  latach, te rzeczy przestały chodzić parami? A jeżeli nawet nie przestały, to
                  być może jeszcze daleko nam do potencjalnego wzrostu?
                  -
                  • przycinek.usa FED dementuje 18.01.06, 20:26
                    Nie inwersja krzywej, tylko inwersja yields. Oznacza ona, ze duze
                    portfele "przesiadaja sie" na dlugoterminowe obligacje oczekujac SPADKU stopy
                    procentowej w okreslonej przyszlosci. Czyli - "grubasy" nie wierza we wzrost.
                    O tym mowi inwersja yields. A poglad FED na ew. inwersje jest sprzeczny z ich
                    wlasnymi badaniami i taki komantarz jest dzialaniem "pod publike".




                    Fed's Lacker says yield curve fears overblown
                    Wed Jan 18, 2006 02:11 PM ET
                    BALTIMORE, Jan 18 (Reuters) - Richmond Federal Reserve President Jeffrey Lacker
                    on Wednesday said fears the rise of short-term Treasury bond yields above long-
                    term yields heralds an economic slowdown are unwarranted.
                    In response to audience questions after a speech to a Towson University
                    conference, Lacker said the situation differs from the 1960s, 1970s and early
                    1980s, when Federal Reserve credibility was weak and the component of the yield
                    curve dictated by inflation expectations varied widely.

                    "Some of the reaction, some of the discussion, reminds me of Medieval times
                    when the arrival of a comet would spark a sort of apocalyptic hysteria.
                    Concerns about inverted yield curves are somewhat overblown," said Lacker, who
                    is a voting member on the rate-setting Federal Open Market Committee under this
                    year's rotation.
                    • wolo Re: FED dementuje 18.01.06, 20:55
                      przycinek.usa napisał:

                      > Nie inwersja krzywej, tylko inwersja yields.
                      No zazwyczaj się mówi w polskim o krzywej dochodowości a w angielskim o yield
                      curve. Np. w cytowanym przez Ciebie artykule:
                      "and the component of the yield curve dictated by inflation expectations varied
                      widely"
                      Tak, że inwersja krzywej, czy inwersja yields same thing - wiadomo, że chodzi
                      o:
                      > Oznacza ona, ze duze
                      > portfele "przesiadaja sie" na dlugoterminowe obligacje oczekujac SPADKU stopy
                      > procentowej w okreslonej przyszlosci.

                      Tego dalej nie byłbym już taki pewien

                      >Czyli - "grubasy" nie wierza we wzrost.
                      > O tym mowi inwersja yields. A poglad FED na ew. inwersje jest sprzeczny z ich
                      > wlasnymi badaniami i taki komantarz jest dzialaniem "pod publike".

                      Po całych 15 latach niskiej inflacji i ostatnich kilku kiedy często powracał
                      temat deflacji, przekonanie o tym, że ten stan jeszcze trochę potrwa nie jest
                      całkiem pozbawiony sensu.
                      • przycinek.usa Re: FED dementuje 18.01.06, 22:27
                        Jesli podejmujesz decyzje o inwestycji w obligacje, to starasz sie wybrac takie,
                        ktore zagwarantuja najwyzszy dochod w swojej perspektywie inwestycyjnej. I tu
                        trzeba dokonac wyboru i odpowiedziec sobie na dwa pytania. Na jak dlugo
                        potrzebuje obligacje i jaka metoda inwestowac? Jezeli fundusz uwaza, ze
                        potrzebuje pieniedzy za rok, to nie kupuje obligacji 30 letnich. Wtedy jest
                        mniej kupujacych obligacje 30 letnie i normalny rozklad procentowy rentownosci.
                        (Normalny - czyli obligacje np. 5 letnie daja 3% a 10 letnie 4% a 30 letnie np.
                        5.5%)

                        Jezeli jednak fundusz dochodzi do wniosku, ze na rynku szykuje sie niezla
                        mizeria to idzie za tym decyzja, ze pieniadze najprawdopodobniej nie beda
                        potrzebne za rok i mozliwe, ze trzeba kupic obligacje o dluzszym horyzoncie
                        czasowym. Dodatkowo dochodzi obawa, ze cena pieniadza spadnie (stopa procentowa
                        spadnie) - co spowoduje brak odpowiednich instrumentow inwestycyjnych w
                        przyszlosci jak sie obligacje krotkie skoncza. To zas daje podstawy sadzic, ze
                        bardziej oplaca sie kupic pozyczke DLUGA TERAZ, zanim spadnie stopa na rynku.
                        Wtedy fundusze zaczynaja kupowac obligacje 30 i 10 letnie zamiast 5 letnich i 6
                        miesiecznych i nagle obligacje dlugie ida tak mocno do gory, ze ich rentownosc
                        spada ponizej aktualnego kosztu pieniadza. Dlatego, skoro nie byles tego pewien,
                        to wyjasnilem uprzejmie.

                        Fundusze wlasnie kupuja dlugoterminowe obligacje, a krotkoterminowych nikt nie
                        chce, bo wszyscy wiedza, ze jak sie ich czasokres skonczy, to nie bedzie co
                        zrobic z pieniedzmi, jak stopa spadnie. Za pol roku stopa FUNDS moze byc 3%, bo
                        juz Greenspan miesiac temu zapowiedzial, ze nie nalezy oczekiwac, ze stopa
                        zawsze bedzie sie poruszac w minimalnych przedzialach (o cwierc %).

                        Jak TERAZ sobie kupisz 6 miesieczny problem na 4.25%, to za pol roku znajdziesz
                        sie z koniecznoscia kupowania obligacji ponizej 3%.

                        Dodatkowo dochodzi do glosu analiza techniczna i jesli trader dochodzi do
                        wniosku, ze 30 i 10 latki beda fruwac, to sam z siebie nie bedzie podkladal sie
                        pod 3 miesieczne syfy, ktore leca i kupi 10 i 30 latki. To sie samo napedza.
                        Potem na wykresie obserwujesz odrocenie rentownosci i czytasz artykul Andrew
                        Anga i juz wiesz, ze za rok bedzie skurcz PKB.

                        Jeszcze jakies pytania?


                        • bush_w_wodzie Re: FED dementuje 18.01.06, 22:40
                          pisalem o tym gdzies troche szerzej wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa
                          wystepowala krtokoterminowa i plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z
                          niewielka korekta na gieldzie i nie poprzedzajaca recesji


                          odnosnie spadku yiels obligacji - takze powtarzajac - mozna sobie to takze
                          tlumaczyc wychodzeniem pieniedzy z gieldy w oczekiwaniu na korekte
                          • przycinek.usa Re: FED dementuje 18.01.06, 22:54
                            tylko raz inwersja nie wywolala recesji. 1 raz. Jak masz jakis link do swoich
                            wypowiedzi, to wklejaj, bo nikt nie pamieta i nikt nie bedzie szukal.
                            • bush_w_wodzie Re: FED dementuje 18.01.06, 23:04
                              przycinek.usa napisał:

                              > tylko raz inwersja nie wywolala recesji. 1 raz.
                              > Jak masz jakis link do swoich wypowiedzi, to wklejaj, bo nikt nie pamieta
                              > i nikt nie bedzie szukal.


                              racja choc odnosilem sie raczej do twojej pamieci ale jesli ci poprzednio nie
                              utkwilo to i tym razem raczje nie utkwi.


                              co do yields - za artykule od vice_versa:

                              www.financialsense.com/editorials/griess/2005/1213.html


                              chart 1.

                              czerwono widze np w 1986 i 1996
                              • przycinek.usa Re: FED dementuje 19.01.06, 02:29
                                Bez obawy o moja pamiec. Ten link jest nam dobrze znany. Mnie chodzilo o link
                                do twojej wypowiedzi. Skoro napisales, ze: "pisalem o tym gdzies troche szerzej
                                wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa wystepowala krtokoterminowa i
                                plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z niewielka korekta na gieldzie i
                                nie poprzedzajaca recesji"

                                - to myslalem, ze podasz link do siebie, a nie do artykulu w internecie.
                                Chyba nie jest jeszcze z toba tak zle, ze wlasnych wypowiedzi nie mozesz
                                zlokalizowac?


                                Zreszta jak juz jestes tak mily, ze sie do mojej pamieci odnosisz, to ja
                                pozwole sobie odniesc sie do twojej tezy o "srodku cyklu". O ktory cykl tobie
                                chodzilo? O dlugi (ten zaczynajacy sie w latach 30tych), czy krotki, ktory
                                zaczal sie pi razy drzwi 15 lat temu?


                                • bush_w_wodzie Re: FED dementuje 19.01.06, 03:24
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > Bez obawy o moja pamiec. Ten link jest nam dobrze znany. Mnie chodzilo o link
                                  > do twojej wypowiedzi. Skoro napisales, ze: "pisalem o tym gdzies troche szerzej
                                  >
                                  > wiec tylko krotko przypominam. na ogol w usa wystepowala krtokoterminowa i
                                  > plytka inwersja w srodku cyklu wiazaca sie z niewielka korekta na gieldzie i
                                  > nie poprzedzajaca recesji"
                                  >
                                  > - to myslalem, ze podasz link do siebie, a nie do artykulu w internecie.

                                  zgadza sie

                                  byla o tym cala dyskusja po tym poscie


                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=30745591&a=33720373

                                  niestety tresci sa dosyc rozrzucone w kolejnych postach dyskusji. nie jestem
                                  zachwycony sposobem ich przekazania wiec nie palilem sie do linkowania


                                  > Chyba nie jest jeszcze z toba tak zle, ze wlasnych wypowiedzi nie mozesz
                                  > zlokalizowac?
                                  >


                                  wydaje mi sie nawet ze wcale nie jest ze mna zle. odwolanie do wczesniejszych
                                  wypowiedzi mialo sluzyc glownie usprawiedliwieniu powtorzenia pewnych tresci
                                  niz sugerowac ponowna lekture. troche to nieprecyzyjnie napisalem


                                  >
                                  > Zreszta jak juz jestes tak mily, ze sie do mojej pamieci odnosisz, to ja
                                  > pozwole sobie odniesc sie do twojej tezy o "srodku cyklu". O ktory cykl tobie
                                  > chodzilo? O dlugi (ten zaczynajacy sie w latach 30tych), czy krotki, ktory
                                  > zaczal sie pi razy drzwi 15 lat temu?
                                  >
                                  >


                                  chodzilo mi rzecz jansa o podstawowe - z gruba dziesiecioletnie cykle koniunktury
                                  • przycinek.usa Re: FED dementuje 26.01.06, 04:07
                                    "chodzilo mi rzecz jansa o podstawowe - z gruba dziesiecioletnie cykle koniunktury"


                                    No dobrze. Nawet chetnie rzucilem okiem na te dyskusje.
                                    Sluchaj, slusznie laczysz cykle i inwersje z ew. brakiem kryzysu w srodku cyklu.

                                    Faktycznie tak jest, ze wzrost rynku i ekspansja kredytowa powoduje stopniowe
                                    wzrastanie prawdopodobienstwa recesji - na poczatku cyklu recesja jest prawie
                                    niemozliwa, w srodku cyklu i ekspansji kredytowej zdarzaja sie krachy - ale nie
                                    dochodzi do skurczu rynku, ekspansja jest kontynuowana i prawdopodobienstwo
                                    recesji jest niewielkie.

                                    Jednak teraz mamy inna sytuacje! Mamy calkowity kredyt powyzej poziomu 300 GDP!
                                    Mamy oszczednosci ludnosci z dynamika ujemna:

                                    research.stlouisfed.org/fred2/series/PSAVERT/112/Max
                                    To zas oznacza po prostu, ze cykl dobiegl konca i wchodzimy w skurcz.
                                    Gdzies nawet bylo takie opracowanie. Musze poszukac. Niestety nie pamietam
                                    dokladnie gdzie to czytalem. Chodzi o to, ze recesje determinuja z wielka
                                    pewnoscia dwa czynniki wystepujace lacznie. Spadek agregatu pienieznego albo
                                    popytu zagregowanego - (co w sumie jest pochodnym czynnikiem) + oczywiscie inwersja.

                                    Czyli spadek agregatu + inwersja daje 100% pewnosci recesji.
                                    Nie wydarzylo sie dotad nic takiego, co pozwalaloby stwierdzic historycznie, ze
                                    te dwa czynniki nie wywolaly depresji. Nie bylo ani jednego takiego przypadku.

                                    Teraz mamy sytuacje, kiedy zdarzylo sie w zeszlym roku, ze M2 spadlo, a M1 w
                                    zasadzie stoi w miejscu. Ten czynnik jest pochodna kredytu i jezeli przewidujemy
                                    kolaps rynku nieruchomosci, to ten czynnik wzmocni trend ewentualnego spadku
                                    agregatu.

                                    Mowiac krotko - recesja wisi na wlosku. Inwersje spowoduje decyzja FED za
                                    tydzien, a spadek agregatu wystapi najprawdopodobniej wskutek tej decyzji.
                                    Bylbym naprawde bardzo zdziwiony, gdyby Greenspan nie podniosl stopy.
                                    Nie dlatego, ze uwazam podniesienie stop za sluszne, ale dlatego, ze po prostu
                                    caly czas oni gadaja, ze podniosa. Nic sie nie boja. Tacy sa uparci.

                                    Nawet ten dzisiejszy raport o katastrofalnym spadku sprzedaz domow istniejacych
                                    na rynku nie powstrzyma FED. Oni stosuja "propagandologie stosowana" mowiac, ze
                                    w 2005 padl nowy rekord obrotu na rynku nieruchomosci, pieja z zachwytu jak to
                                    pieknie ceny domow poszly do gory i cena srodkowa wahlarza cen wynosi 211
                                    tysiecy. Oni sa wszyscy chorzy. Tak mysle. I nie jestem jedyny co tak mysli.
                                    Uwazam, ze spadek aplikacji kredytowych na mortage jest katastrofalny a spadek
                                    akcji kredytowej jest dramatyczny. Dla mnie sprawa jest oczywista i jasna jak
                                    slonce: rozpoczal sie okres skurczu! Moment w ktorym wystapi jazda - bedzie
                                    wtedy, kiedy znaczaco wzrosnie tzw. credit a M1 spadnie.
                                    Wtedy wzrosnie dynamicznie liczba defaults i bankructw i pojawi sie mnostwo
                                    ofert na rynku nieruchomosci. Spadnie cena domow i rozpocznie sie lawina.

                                    Popatrzmy na to trzezwo i bez emocji:
                                    NIC JUZ NIE JEST W STANIE POWSTRZYMAC TEGO PROCESU.


                                    Acha, nie mozna tutaj wyznaczyc cyklu 10 letniego.
                                    Ale to jest drobiazg. Pi razy drzwi pasuje do naszych rozwazan.
                                    Dodatkowa uwaga to taka, ze jak nastapi spadek USD, co wlasnie nastepuje - to
                                    politycy w USA beda to zwalac na wszystkich naokolo, na Arabow, teroryzm
                                    miedzynarodowy, na Azjatow, ktorzy nie chca nagle kupowac bondow oraz na
                                    Europejczykow, ktorzy nagle byli tacy niewdzieczni i wujkowi Samowi zabrali
                                    pieniadze ze stolu. Dodatkowo wszyscy powiedza, ze kryzys to niczyja wina, bo w
                                    zasadzie to przez Europejczykow i ich nowa walute. Wszyscy beda winni. Tylko nie
                                    politycy. Zobaczycie.
                        • wolo Re: FED dementuje 19.01.06, 11:04
                          Myślę, że pojawiają się w Twym poście zbyt daleko idące uproszczenia:

                          Fundusz nawet z jednorocznym horyzontem inwestycyjnym moze kupować obligacje 30-
                          letnie. Liczy się nie matura obligacji tylko to jak długo ją zamierzasz trzymać.
                          Nic nie stoi na przeszkodzie żeby kupić 30Y i trzymać przez rok. Nic nie stoi
                          na przeszkodzie żeby 30Y TBonds handlować intraday. Ten rynek jest płynny. (no
                          w tej chwili to może sektor 30Y lat stracił bo zdaje się nie ma nowych emisji,
                          w każdym bądź razie za Clintona przestali je wypuszczać). Nie stoi to w żadnej
                          sprzeczności z tym, że:

                          >starasz sie wybrac takie
                          > ,
                          > ktore zagwarantuja najwyzszy dochod w swojej perspektywie inwestycyjnej

                          Obecnie raczej nikt nie stosuje metody buy and hold (w rozumieniu do matury)

                          > Fundusze wlasnie kupuja dlugoterminowe obligacje, a krotkoterminowych nikt nie
                          > chce, bo wszyscy wiedza, ze jak sie ich czasokres skonczy, to nie bedzie co
                          > zrobic z pieniedzmi, jak stopa spadnie. Za pol roku stopa FUNDS moze byc 3%,
                          bo
                          > juz Greenspan miesiac temu zapowiedzial, ze nie nalezy oczekiwac, ze stopa
                          > zawsze bedzie sie poruszac w minimalnych przedzialach (o cwierc %).
                          >
                          > Jak TERAZ sobie kupisz 6 miesieczny problem na 4.25%, to za pol roku
                          znajdziesz
                          > sie z koniecznoscia kupowania obligacji ponizej 3%.

                          Pełna zgoda. Jeżeli ludzie wolą long-end to postrzegają ryzyko reinwestycji na
                          krótkim końcu jako istotne. Ale, ale.

                          W dość mechaniczny sposób zakładasz, że oczekiwania odnośnie przyszłych stóp są
                          zdeterminowane oczekiwaniami odnośnie przyszłego stanu koniunktury. Ty nawet
                          zakładasz, że tu jest prawie determinizm.
                          Ja mówię może tak być ale niekoniecznie! Oczekiwania odnośnie przyszłych stóp
                          (spadek stóp krótkich, ryzyko reinwestycji itp.) może wynikać z tego, że
                          ostatnio nie było dużej inflacji, obawy o stan gospodarki mogą się z tym łączyć
                          ale tu nie ma żadnego automatu. W ostatnich latach to co jest uznawane za
                          dogmat: wysoka inflacja=szybki wzrost, niska inflacja - recesja został trochę
                          poluzowany.

                          Mamy po prostu niską inflację i może ona towarzyszć szybszemu lub wolniejszemu
                          wzrostowi. W każdym bądź razie te zależności trochę się rozmywają. Zresztą ten
                          dogmat to raczej obserwowana korelacja a nie zależność przyczynowo skutkowa. O
                          tym dlaczego tak jest ludzie spierają się od dawna.

                          Jeszcze bardziej oczywiste, że nie jest to automat jest przykład Polski w
                          ubiegłych 10-15 latach. Co prawda nasz yield curve kończy się teraz na 20-
                          latach ale jeszcze parę temu było to tylko 5 lat to jednak co by nie mówić
                          przez większość tego okresu mieliśmy inwersję i to przy niekiedy solidnych
                          wzrostach. Tylko, że wówczas my schodziliśmy z dwucyfrowej inflacji do tej
                          normalnej.

                          Czy zatem będzie recesja, czy nie? Nie wiem - inverted yields są tylko jedną
                          przesłanką, której waga jest obecnie mniejsza niż było to kiedykolwiek. Ale
                          warto szykać innych przesłanek niż przyjmować to za pewnik jedynie na podstawie
                          inwersji.
                          • przycinek.usa Re: FED dementuje 19.01.06, 19:27
                            Bardzo zle, ze poruszyles temat handlu dziennego.
                            W ten sposob pomieszales wszystko. Ale skoro tak chcesz - to OK:
                            Twierdzisz, ze kupowanie obligacji nie jest ograniczone czasowo, bo obligacje sa
                            handlowane codziennie. To ja wobec tego zadaje tobie pytanie:
                            Dlaczego rynek determinuje wartosc dlugiej obligacji w ten sposob, ze wycenia
                            wyzej pozyczke 2 letnia, od 3 miesiecznej? Gdyby zastosowac twoje rozumowanie,
                            to rentownosci obligacji powinny byc takie same. Prawda? Bo mozna kupic i
                            sprzedac codziennie bez czekania na maturity! Twoja teoria niestety tego nie
                            tlumaczy, wrecz przeciwnie.

                            Tymczasem jednak do inwersji dochodzi (na szczescie SPORADYCZNIE), co oznacza,
                            ze DOMINUJACYM elementem na rynku w USA jest inwestycja dlugoterminowa.
                            Polska tez kupila papier w dlugim terminie. I nawet dokupili za jakies 2
                            miliardy w samym szczycie kursu USD. I teraz TOPIA.

                            Dodatkowo w kwestii obligacji 30 letnich. Wlasnie teraz jest w harmonogramie
                            powrot do tych obligacji. Teraz bedzie wkrotce przetarg na 30 latki. Beda znowu.

                            Ja rozumiem, ze interesujesz sie tym tematem z pozycji obserwatora zewnetrznego
                            i widzisz zarowno rynek UK jak i US - i rozumiem twoje stanowisko. Jednak ta
                            inwersja jest powaznym problemem i nie mozna tego lekcewazyc.

                            Jezeli ze statystycznego punku widzenia inwersja jest negatywnym stanowiskiem
                            najwiekszych inwestorow w sensie oczekiwan na rynku, to mozna miec powazne
                            watpliwosci co do dalszego wzrostu rynku.

                            Zjawisko inwersji i jej wplyw na rynek jest udokumentowane i sprawdzalne.
                            Nie ma zadnych przeslanek, ze tym razem bedzie inaczej. Wlasnie podali PhilyFED.
                            Jest spadek wbrew oczekiwaniom rynku. Duzo ponizej oczekiwan. Rynek jest od
                            miesiaca zaskakiwany danymi. Ja natomiast (zupelnie przypadkowo i niemierzenie)
                            siedze po drugiej stronie i jakos zupelnie mnie to wszystko nie dziwi.
                            Polacz te dane z inwersja i jakos latwiej przyjdzie zaakceptowac przyszle
                            wydarzenia.

                            Mysle Wolo, ze lepiej w inwestycjach zachowac ostroznosc, bo optymizm jest
                            bardzo niebezpiecznym nawykiem. Mozna byc optymista przez 2-3 lata, ale w dlugim
                            terminie pesymizm jest duzo bezpieczniejszy inwestycyjnie.
                            • wolo Re: FED dementuje 20.01.06, 12:48
                              przycinek.usa napisał:

                              > Twierdzisz, ze kupowanie obligacji nie jest ograniczone czasowo, bo obligacje
                              >sa handlowane codziennie.

                              Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą zapadalności.
                              Obligacje tak jak każdy inny towar kupujesz żeby sprzedać drożej, niekoniecznie
                              trzymać do zapadalności. To wyróżnia obligacje od tradycyjnego kredytu - możesz
                              łatwo sprzedać i przenieść ryzyko stóp (bądź kredytowe) na kogoś innego.


                              >To ja wobec tego zadaje tobie pytanie:
                              > Dlaczego rynek determinuje wartosc dlugiej obligacji w ten sposob, ze wycenia
                              > wyzej pozyczke 2 letnia, od 3 miesiecznej? Gdyby zastosowac twoje rozumowanie,
                              > to rentownosci obligacji powinny byc takie same. Prawda? Bo mozna kupic i
                              > sprzedac codziennie bez czekania na maturity! Twoja teoria niestety tego nie
                              > tlumaczy, wrecz przeciwnie.

                              Dlaczego rentowności powinny być takie same? Dlaczego wynika to z tego co
                              powiedziałem?
                              Dlaczego zatem yields są zróżnicowane? Nie wiem. Spośród teorii mających na
                              celu wyjaśnienie tego najbardziej popularne preferencje płynności i racjonalne
                              oczekiwania. Pierwsza tłumaczy, że standardowe dodatnie nachylenie krzywej
                              bierze się stąd, że ludzie wolą pożyczać na krótko. Z różnych względów ryzyko
                              jest mniejsze i dlatego mamy jako regułę niższe yields na krótkie terminy.
                              Druga mówi, że yields na długie terminy zależą od oczekiwań odnośnie przyszłych
                              stóp krótkich. Obydwie są przekonujące.

                              Z obydwu hipotez, głównie z expectations, można wywynioskować, że obserwowane
                              obecnie zjawisko inwersji oznacza przede wszystkim, że (jak zresztą zauważasz)
                              przyszłe stopy FED będą niższe. Takie oczekiwanie moze się wiązać z innym -
                              jeżeli FED ma obniżać stopy to pewnie będzie recesja. Przedłużenie racjonalnych
                              oczekiwań odnośnie stóp na cykl koniunkturalny jest potwierdzone historią. Ale
                              ten drugi związek jest słabszy, szczególnie w ostatnich latach kiedy to
                              znacznie większy wpływ na inflację miały inne pozakoniunkturalne czynniki - jak
                              już mówiłem Chiny i komputery. Wzrost produkcyjnosci wynikający z technologii i
                              lepszego podziału pracy pozwala teraz na znacznie szybszy rozwój niż kiedyś bez
                              groźby, że towarzyszyć mu bedzie inflacja. Możliwe jest zatem, że Fed obniży
                              stopy bo inflacja spadnie - a recesji wcale nie będzie. Możliwa jest przecież
                              również inflacja kosztowa - wzrostu nie będzie a ceny będą rosły - wówczas FED
                              podniesie stopy i obecne wnioski z yields będzie można o kant d. potłuc.


                              Piszesz o ostrożności. OK. Ostrożność oznacza również, że należy z
                              podejrzliwością podchodzić do hipotez, do generalizacji na podstawie tylko i
                              wyłącznie korelacji bez wnikania w mechanizmy. Jak ktoś powiedział rynki
                              finansowe nie mają historii. Że było kiedyś nie jest argumentem, że będzie
                              zawsze.
                              • przycinek.usa Re: FED dementuje 26.01.06, 03:04
                                "Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą zapadalności."

                                Bzdura. Gdyby tak bylo - to nie byloby bargain hunting i dlugie obligacje nie
                                szlyby masowo do gory a rentownosc nie odwracalaby sie.

                                Jezeli rynek wycenia wyzej obligacje 10 letnie od 2 letnich - to znaczy wprost,
                                ze sa ludzie, dla ktorych wazniejszy jest dlugi horyzont inwestycyjny a popyt
                                pochodzacy z ich portfeli inwestycyjnych decyduje o cenie doprowadzajac do
                                inwersji. Czyli mowiac krotko rynek wycenia obligacje poprzez popyt oraz dlugi
                                horyzont inwestycyjny DOMINUJE.


                                "Dlaczego rentowności powinny być takie same? Dlaczego wynika to z tego co
                                powiedziałem?"


                                Dlatego, bo gdyby obligacje byly traktowane tak samo - jako jedna masa pozyczki
                                krotkoterminowej - to wartosc obligacji bylaby determinowana popytem calkowitym
                                na calym rynku obligacji i wystepowalby rownowmierny rozklad kupna bez wzgledu
                                na instrument ani jego zapadalnosc. Sprzedaz jednej serii obligacji powodowalaby
                                CHWILOWE wahanie kursu i natychmiastowy arbitraz z innych serii - wyrownujacy ceny.

                                Roznice w cenie obligacji - zwlaszcza takie roznice w ktorych DROZSZE obligacje
                                to te, ktore mniej placa (Mniejszy yield) - sa niewytlumaczalne - jezeli nie
                                wezmiesz pod uwage dlugoterminowego oczekiwania rynku co do poziomu przyszlej
                                stopy procentowej na rynku.


                                Ty zas uwazasz, ze ceny obligacj biora sie z sufitu - bo mozna je sprzedac
                                kiedykolwiek. I to jest niestety nieprawda. Ceny biora sie z nadplynnosci
                                sektora bankowego i braku innych alternatyw inwestycyjnych w oczekiwaniu kryzysu.

                                Obecnie rentownosc pozyczki 2 i 10 letniej odwrocila sie juz pare razy.
                                To jest dosyc dziwne zjawisko - jak obligacje 10 letnie sa wyceniane podobnie
                                jak 2 letnie. Prawda?




                                • wolo Re: FED dementuje 26.01.06, 11:26
                                  przycinek.usa napisał:

                                  > "Twierdzę tylko, że horyzont inwestycyjny nie jest związany z datą
                                  zapadalności
                                  > ."
                                  >
                                  > Bzdura. Gdyby tak bylo - to nie byloby bargain hunting i dlugie obligacje nie
                                  > szlyby masowo do gory a rentownosc nie odwracalaby sie.
                                  >

                                  Niewielu trzyma obligacje do matuirty. Wśród tych co trzymają też znakomita
                                  większość zarządzać będzie w jakiś sposób ryzykiem - bądż poprzez futuresy bądż
                                  IRS, będą wydłużać i skracać swoje duration, BPV lub też ryzko stopy mierzone
                                  jakąkolwiek inną miarą - efektywnie będzą sprzedawać i kupować ryzyko stopy
                                  znacznie częściej niż zapdalność obligacji w portfelu.


                                  Przychodzą mi do głowy tylko dwa rodzaje podmiotów, które mogą mieć inklinacje
                                  do "buy and hold" - gospodarstwa domowe w przypadku obligacji oszczędnościowych
                                  i fundusze emerytalne. W tym drugim przypadku wynika to z tego że zobowiązania
                                  są cholernie długie, znacznie dłuższe niż dla pozostałych grup.

                                  Banki komercyjne? Tylko w pewnych sytuacjach - jeżeli mają odpowiednio długie
                                  pasywa (np. za takie można uznać osad na rachunkach bieżących - które choć
                                  bieżące są z reguły bardziej stabilne niż terminowe).

                                  Banki centralne - te mają zupełnie nieokreślony horyzont inwestycyjny - kupują
                                  i trzymają bądż sprzedają w zależności od potrzeb i tylko strukturalny
                                  charakter nierównowagi w obrotach bieżących sprawia, że często bywają
                                  inwestroami długoterminowymi. W każdym bądź razie bc. w ograniczonym zakresie
                                  spekulują na stopie im chodzi raczej o interwencje na FX i o jakikolwiek aktywa
                                  w walucie, którą kupują - byleby były to aktywa płynne i miały niskie ryzyko
                                  kredytowe. Obligacje są tego rodzaju aktywem.

                                  Pozostali inwestorzy - fundusze hedgingowe i banki inwestycyjne spekulują jak
                                  najbardziej - to oni spekulanci decydują o kształcie krzywej. Czy oby na pewno
                                  ich horyzont inwestycyjny równy jest zapdalności papierów? Wybacz Przecinku
                                  zarządzający są zainteresowani rocznym bonusem i rzadko patrzą dłużej niż
                                  koniec roku budżetowego w swojej organizacji. Nie interesuje ich "yield to
                                  maturity" są zainteresowani tylko i wyłącznie holding period yield a ponieważ w
                                  znakomitej większości są wyceniani mark-to-market to żywotny interes sprawia,
                                  że nie ważne jest dla nich to, ze otrzymają nominał w dacie zapdalności - ważna
                                  jest cena rynkowa w ostatnim dniu roku budżetowego.

                                  W kontekście inwestmentów i hedgingów buy and hold może pojawiać się np. w
                                  przypadku oferowania struktur drobniejszym inwestorom z tzw. gwarancją zwrotu
                                  kapitału. Jeżli produkt zawiera taką gwarancję to rzeczywiście zarządzający
                                  jest zobowiązany do zakupu, najczęściej zerokuponówek, o dacie zapadalności
                                  równej zapadalności oferowanego produktu i o nominale równym gwarantowanemu
                                  nominałowi.


                                  >Jezeli rynek wycenia wyzej obligacje 10 letnie od 2 letnich - to znaczy wprost,
                                  > ze sa ludzie, dla ktorych wazniejszy jest dlugi horyzont inwestycyjny a popyt
                                  > pochodzacy z ich portfeli inwestycyjnych decyduje o cenie doprowadzajac do
                                  > inwersji. Czyli mowiac krotko rynek wycenia obligacje poprzez popyt oraz dlugi
                                  > horyzont inwestycyjny DOMINUJE.

                                  Tak mówisz. A nie bierzesz pod uwagę tego, że inwestor dwuletni może rozważać
                                  następującą sytuację kupić dwulatkę czy kupić dziesięciolatkę która za dwa lata
                                  sprzedam (zabezpieczę IRS bądź futuresem)? i dopiero po tej analizie zdecyduje
                                  czy lepsze dwa lata czy też opłaca się wziąć ryzko stopy i kupić 10 lat?
                                  Dlaczego nie porównywać ytm 2Y z expected holding period 10Y za okres dwuletni?



                                  Reszta Przecinku to już Twoje spekulacje na temat tego co ja sądzę, nie
                                  związana koniecznie z tym co mówię. Powtórzę:

                                  - oczywiście, że oczekiwania odnośnie przyszłych stóp są najważniejszym
                                  czynnikiem decydującym o kształcie krzywej;

                                  - ujemnie nachylona krzywa jest mocnym argumentem, że może przyjść recesja -
                                  ale nie jest to argument wystarczający, w ostatnich latach tradycyjne
                                  zależności między cyklem i inflacją trochę się rozluźniły - permanentnie mamy
                                  niską inflację i downward slopping curve może wyrażać tylko te oczekiwania i
                                  nic więcej.

                                  BTW myślę że recesja, nazwijmy to spowolnienie wzrostu,przyjdzie.
                                  • przycinek.usa Re: FED dementuje 26.01.06, 17:12
                                    A nie bierzesz pod uwagę tego, że inwestor dwuletni może rozważać
                                    > następującą sytuację kupić dwulatkę czy kupić dziesięciolatkę która za dwa lata
                                    >
                                    > sprzedam (zabezpieczę IRS bądź futuresem)? i dopiero po tej analizie zdecyduje
                                    > czy lepsze dwa lata czy też opłaca się wziąć ryzko stopy i kupić 10 lat?



                                    To nie jest pytaniowy quiz telewizyjny.
                                    Wedlug mnie inwestor pomysli tak:
                                    Bedzie zle, trzeba kupic 10 letnie papiery, bo duzi inwestorzy beda sie pakowac
                                    w dlugoletnie papiery i one pojda bardziej do gory. Sprzeda sie to wtedy, kiedy
                                    bedzie trzeba sprzedac albo jak beda sygnaly sprzedazy w AT albo jak szef kaze
                                    sprzedac.

                                    Na tym polega cala skomplikowana komputerowa analiza rynku.
                                    Mozemy do tego dodac tone papieru w formie niepotrzebnej nikomu analizy i
                                    zaplacic analitykowi 10 zlotych polskich za stracony czas i miec dupochron.
                                    Zgadza sie?

                                    Inwestycje to nie jest nauka scisla.
                                    Decyduja te czynniki, ktore znamy.
                                    Najwazniejsze, zeby sie kierowac dominujacymi czynnikami.
                                    Takim czynnikiem jest najpierw inwersja - a potem dopiero krzywa yields.
                                  • przycinek.usa Re: FED dementuje 27.01.06, 02:55
                                    "Reszta Przecinku to już Twoje spekulacje na temat tego co ja sądzę, nie
                                    związana koniecznie z tym co mówię. Powtórzę:"


                                    Acha, ja nie chcialem byc niemily. Ta sugestia jest nietrafiona. Bez
                                    zlosliwosci. Bardzo ciekawie wyraziles swoja opinie w poprzednim liscie.
                                    Cenie bardzo osoby, ktore maja swoje wlasne przemyslane i ugruntowane opinie.
                                    Nie ma potrzeby na sile wymyslac argumentacji - aby sie ze soba nie zgadzac.
                                    Widzisz, tydzien temu gdzies pojawily sie na przyklad takie PUTy na EUR, ze
                                    strike price zrobili 1.15 a premia calkowita wyniosla 1,5 miliarda zielonych.
                                    Ktos tym obrocil, co oznacza, ze opinie o kierunku rynku sa bardzo znacznie
                                    rozbiezne. Ja wiem, ze to odbiega od tematu, ale jest to swietny przyklad na
                                    rozne interpretacje czynnikow kierujacych rynkiem. Taki PUT jest za duzy na
                                    pozycje obronna dla spadku, a z drugiej strony jest za ryzykowny dla writera -
                                    jezeli oceniamy, ze rynek kieruje sie jedynie roznica spreadu dlugu. W koncu
                                    gdyby trend byl najwazniejszy - to przeciez moze to wszystko spasc ponizej
                                    strike i koniec z writerem. Nie?

                                    Dlatego to jest kwestia opinii - i jedynie dowod matematyczny bylby racjonaly
                                    dla pokazania ktory czynnik jest wiekszosciowy.

                                    Ja doskonale zrozumialem twoj punkt widzenia w zwiazku z ocena rynku i cen.
                                    Roznica pomiedzy tymi naszymi dwiema ocenami polega na tym, ze mamy czynnik,
                                    ktory jest ukryty przed nami w sensie analitycznym. Nie da sie oszacowac
                                    racjonalnie horyzontu inwestycyjnego i decyzji inwestycyjnych procentowo w
                                    stosunku do obrotu. Ten temat pozostanie nierozstrzygniety. Chocbysmy chcieli
                                    zrobic doktoraty - to mamy brak danych. Bez zelaznych dowodow - to mozemy sobie
                                    nawet nawrzucac i nic z tego nie wyniknie.

                                    Ja kieruje sie jednak praktyczna ocena ruchu - oraz wynikajacymi z niego
                                    logicznymi konsekwencjami. Uwazam, ze w przypadku obserwacji czynnikow o
                                    znacznym stopniu niepewnosci - musimy wybalansowac ich wage wzgledem ruchu
                                    cenowego ktore powoduja.

                                    Dlatego - i musze to podkreslic - w praktyce musimy niestety olewac strategie
                                    krotkoterminowe, skoro o ruchu ceny decyduja strategie dlugoterminowe.
                                    Nawet najbardziej logiczne i racjonalne wyjasnienia sa bezwartosciowe - albo
                                    posiadaja wartosc ograniczona - jezeli ich wplyw na rynek jest marginalny.

                                    Praktycznie jednak patrzac na to - uwazam, ze zdecydowanie interesujaco
                                    wyraziles nam swoje poglady i szczerze zaluje, ze nie wpisujesz sie czesciej.
                                    Napisz nam czym sie zajmujesz i moze sprowokuje to kolejna ciekawa odnoge w
                                    dyskusji.

            • przycinek.usa Re: Apel fana do Przycinka. 18.01.06, 09:21
              dzieki za mile slowa, zgadzam sie, ze upor jest dobry.
              Wpadne w weekend i cos znowu skrobne.
    • przycinek.usa Soros said he expects a U.S. recession in 2007 25.01.06, 21:59
      "Chairman AlanGreenspan, who leaves office at the end of this month, said Nov.14
      that the U.S. is having little trouble attracting foreigncapital. Ben Bernanke,
      nominated to succeed Greenspan, says a``global savings glut'' is flooding the
      U.S. with internationalcash, offsetting the trade gap and capping interest
      rates. ``Idon't expect this demand would drop precipitously,'' he saidNov. 15."


      - tyle FED - calkiem optymistycznie.


      "Soros and Buffett both issued dire outlooks for theU.S. economy this month,
      suggesting they remain bearish towardits currency. Soros said he expects a U.S.
      recession in 2007,and Buffett said the trade deficit posed a ``big danger''
      andpredicted a ``big adjustment.''"


      - to juz widzimy mniej optymizmu.


      "Martin Feldstein, president of the National Bureau ofEconomic Research in
      Cambridge, Massachusetts, says the dollarrose in 2005 because of higher U.S.
      interest rates and a now-expired tax break that encouraged American companies
      torepatriate profits.

      ``None of these are a permanent solution for the currentaccount, so when they
      unwind we'll see declines in the dollar,''Feldstein says. ``The magnitudes and
      growth of the imbalancesare so great it's unsustainable.''"


      - ten pan mowi to samo co ja.


      I w ogole caly artykul jest tu:

      www.mabico.com/en/news/20060123/foreign_exchange/article59557/

      A ja pozostane skromnym pesymista - bo uwazam, ze to sie zawali szybciej.
      Powtarzam: Marzec - Kwiecien 2006. Bedzie jazda.

      • szutnik Krach na USD, dlaczego nie w 2006... 25.01.06, 23:03
        Witaj przycinku
        Nadal nie zgadzam się z Twoją tezą o krachu na USD już i postaram się
        wyłuszczyć krótko (bo muszę iść spać) dlaczego.
        1. Milcząco zakładasz, ze Azjatyckie banki centralne nie chcą już kupować USD,
        bo nie mają siły - i.e. Bretton Woods II upada "z braku sił i woli". Myslę, ze
        nie doceniasz Azjatów - oni nie grają w maksymalną efektywność - oni grają
        w "maksymalne zatrudnienie", za każdą możliwą cenę. I będą to robić tak długo,
        aż im koszty BW II dadzą się potężnie we znaki i będą nie do udźwignięcia. Ale
        to jeszcze musi potrwać. Jeszcze nie było wielkiej misji ratunkowej azjatyckich
        banków centralnych dla USD. Dopiero wtedy jakiś nowy azjatycki De Gaulle
        skopiuje ruch Francji z 1968 r i powie :BW II? Sprawdzam!! rozkladając system.

        2.Sprawdzałem - żaden kryzys walutowy nie występował w okolicahc lokalnych
        szczytów equities, a tak jest dziś w USA. Zazwyczaj giełdy spadały co najmniej
        rok nim to się przenosilo na walutę. Np tajski SET spadał prawie 2 lata od 1995
        r...., podobnie brazylijska Bovespa - rok i argentyński MERVAL - też rok. Nawet
        jeśli masz rację, że BW II się skończył, to krach na USD raczej w 2007...

        3. W pełni zgadzam się z Sorosem - w 2007 bedzie recesja. Ale głowna jej ofiarą
        nie bedzie USA - będą Chiny!!!Na USA jeszcze przyjdzie kolej, lecz nie teraz.
        Wiesz, ze w Chinach w 2005 r. o 5% spadły już i tak marne zyski firm w ujęciu
        USD? A produkcja wzrosla o prawie 20% i juan lekko się umocnił...
        Niedawno czytałem omówienie roadshow pewnej chińskiej firmy z Hang Seng Red
        China index.
        Słowa jej CEO: w zeszłym roku nie osiągnęliśmy prognoz zysków i przychodów, ale
        ( i tu wielka duma na twarzy) znacznie przekroczyliśmy plan inwestycji w moce
        produkcyjne!!!
        Główna strategią chińskiego managementu jest "too big to fail" - rośnij jak
        najbardziej, a gdy będą kłopoty gospodarcze, rząd nie da Ci upaść. Więc
        powiekszają park maszynowy do absurdu i zatrudniają ludzi ponad wszelką miarę.
        Ile z tego jest w owym oszałamiającym wzroście chińskiego PKB??
        Efekt? Np. ponad 300 producentów samochodów w Chinach (czy jest choć 150 w
        reszcie świata?) ma moce produkcyjne na prawie 7 mln aut. Chiński rynek ma
        pojemność 3 mln aut/rok...Chiny będą eksportować deflację w tej recesji, oj
        będą... i to im, a nie USA wypadnie trup z szafy.
        PZDR i jeszcze się odezwę.
        • przycinek.usa Re: Krach na USD, dlaczego nie w 2006... 26.01.06, 01:57
          "2.Sprawdzałem - żaden kryzys walutowy nie występował w okolicahc lokalnych
          szczytów equities, a tak jest dziś w USA. Zazwyczaj giełdy spadały co najmniej
          rok nim to się przenosilo na walutę. Np tajski SET spadał prawie 2 lata od 1995
          r...., podobnie brazylijska Bovespa - rok i argentyński MERVAL - też rok. Nawet
          jeśli masz rację, że BW II się skończył, to krach na USD raczej w 2007..."



          To jest swietny argument! Wiesz, to jest mozliwe.
          Tak, to wspaniala argumentacja. Sa jednak roznice pomiedzy scenariuszami zawalu
          w innych krajach. Fundamentalne roznice. Np. kwestie nadplynnosci bankowej.

          Dlatego ja jednak pozostaje przy swoim zdaniu.
          Krach na dolarze zbliza sie nieublaganie i bezwzglednie.
          A jak bedzie - zobaczymy juz niedlugo.


    • przycinek.usa Ciekawa sprawa - FED interweniuje na rynku 26.01.06, 17:40
      Zauwazylem, ze w 2gim tygodniu stycznia FED sprzedal na rynku obligacji za
      niecale 34 miliardy. To jest wstepny komunikat operacji otwartego rynku.
      Taka sprzedaz oznacza, ze FED chce wplynac na popyt instytucjonalny - i
      ograniczyc nadplynnosc pchajaca ceny obligacji w gore.
      To tez oznacza, ze FED przejal sie tymi inwersjami na obligacjach 2/10 letnich i
      stara sie podbic rentownosc obligacji.
      Oznacza to tez, ze FED martwi sie mozliwoscia spadku rentownosci ponizej stopy
      krotkoterminowej.

      Z drugiej jednak strony jest ogolnie wiadomo, ze w styczniu instytucje finansowe
      otwieraja nowe inwestycje i wtedy popyt jest nadzwyczaj duzy. To powoduje zwykly
      styczniowy najazd pieniedzy i tradycyjnie pewna ograniczona reakcje FED. Jednak
      wedlug mnie w tym roku FED sprzedaje zdecydowanie wiecej jak dotychczas. Duzo
      wiecej. Masowo. To badzo dziwne. Mysle, ze odpowiednie wnioski trzeba bedzie
      wyciagnac dopiero za kilka tygodni, jak pokaza sie dane ostateczne za caly
      styczen i porownamy to z wykresami kursu walutowego.

      To wszystko daje do myslenia, ze FED zastanawia sie nad dalsza polityka
      monetarna. Mysle, ze FED nie spodziewal sie takiego rozwoju wydarzen.
      Mysle, ze FED naprawde myslal, ze wzrost stop spowoduje automatycznie
      proporcjonalny wzrost rentownosci pozostalych papierow. Tymczasem obligacje nie
      spadaja, stopa na rynku maleje, a dane z gospodarki sa zatrwazajace. Ciekawe co
      teraz zrobi FED?


    • przycinek.usa dramatic slowdown in GDP rate for 4Q 27.01.06, 19:32
      www.marketwatch.com/news/story.asp?guid=%7B5869FC75-4B54-4C08-900A-5DF170530E18%7D&siteid=google&dist=


      To w sumie bardzo goracy headline. Ciekawe jak zareaguje rynek w srednim
      terminie, bo jak narazie nikogo to nie obeszlo.
      Mialo byc przynajmiej 3% wzrostu. Tak wszyscy mowili. Bedzie 3% albo 3.5%. Nie
      ma obawy. Na pewno. Tymczasem jest ... 1.1%


      Teraz zas jest sto tysiecy powodow i tlumaczen - czemu tak sie stalo.
      A bo rzad zawinil i za malo wydal a to ludzie zawiedli, bo Fordow nie kupowali
      a to mowia, ze na pewno bedzie rewizja tych danych w gore. No co jeszcze?


      Cytuje:
      "We expect big upward revisions," said Ian Shepherdson, chief U.S. economist
      for High Frequency Economics

      "The details of the report suggest many of these drags on growth were one-off
      factors and that the underlying trend in 2006 remains strong," said Charmaine
      Buskas, an economist for Moody's Economy.com.


      Oczywiscie. He he he.

      www.fxstreet.com/nou/noticies/afx/noticia.asp?pv_noticia=1138381997-f05e0f08-33253

      today.reuters.com/investing/financeArticle.aspx?type=bondsNews&storyID=2006-01-27T165354Z_01_N27346227_RTRIDST_0_ECONOMY-WRAPUP-
      2.XML



      • polarbeer Re: dramatic slowdown in GDP rate for 4Q 29.01.06, 00:22
        1.1 % wzrostu przy rosnacej (choc ukrywanej inflacji) to recesja
        • przycinek.usa Re: dramatic slowdown in GDP rate for 4Q 29.01.06, 04:37
          zgadzam sie.
          Dodatkowo Merrill Lynch pisze o wzroscie cen ropy w 2006:

          www.theglobeandmail.com/servlet/story/RTGAM.20060124.woilmerrill0124/BNStory/Business/

          "Merrill raised its 2006 oil target by $5 or 9.6 per cent to $57 a barrel and
          boosted its 2007 target by $5 or 12 per cent to $47 a barrel. Its 2008 oil
          price estimate was left unchanged at $42 a barrel."


          W zasadzie to ja nie wiem jak sie do tego ustosunkowac, bo uwazam te targety
          cenowe za absurdalne jednak jakas prognoza to jest. Dla mnie wazniejsze sa te
          fragmenty dotyczace dolara kanadyjskiego. To ciekawa opinia i ja bylbym sklonny
          zapytac jak na to wpadli. 86 centow za CAD w 2006 i 85 za CAD w 2007. Bardzo
          interesujace. Dostales maila?

          • polarbeer Re: dramatic slowdown in GDP rate for 4Q 29.01.06, 15:10
            Dostalem emaila i dziekuje. Bylem przez kilka dni offline z powodu przeprowadzki
            i dopiero teraz zaczynam wracac do wirtualnego swiata...

            Prawie na pewno zainwestuje w Kanadzie. Zastanwaiam sie tylko jak...
    • przycinek.usa W koncu jest decyzja. 4.5% rynek troche zaskoczony 01.02.06, 17:11
      Tylko jedna mala obserwacja. Podniesienie stopy spowodowalo jakby zdziwienie na
      rynku walutowym, dolar gwaltownie sie umocnil, co oznacza, ze podniesienie stop
      wcale nie bylo takie pewne - a gwaltownosc reakcji sugeruje, ze calkiem duzi
      gracze zakladali, ze podwyzki moze nie byc. Mozliwe tez, ze zaskoczenie
      wzbudzila ta czesc publikacji:
      "The Committee judges that some further policy firming may be needed to keep the
      risks to the attainment of both sustainable economic growth and price stability
      roughly in balance."
      - to moglo zostac odebrane jako obietnica bezwzglednej obrony wartosci USD.
      Tak wlasnie mysle.

      Mamy wobec tego juz zupelnie normalna inwersje na 2,3 i 5 letnich bondach, co
      sugeruje niezbyt przychylne nastawienie inwestorow do rynku USA.
      Powoli zaczyna sie pojawiac przekonanie, ze FOMC traktuje walke o USD powaznie -
      nawet kosztem wzrostu PKB. Jednak bondy 10 i 30 letnie trzymaja fason. Na razie.
      Rentownosc krotkich bondow (3 miesiecznych) w zasadzie nie drgnela po decyzji.
      To zaiste interesujace zjawisko. Tak wiec mamy stope na 4.5% - pogrozki
      Greenspana o mogacych nastapic kolejnych podwyzkach a rentownosc pozyczki 3
      miesiecznej na okolo 4.26%. Bardzo interesujace. Ameryka! He he he.

      • forall4a Re: W koncu jest decyzja. 4.5% rynek troche zasko 01.02.06, 17:44
        Zegnamy z Greenspanem mowiac adieu. Trudno, ale nie wyszlo. Pewnie nowy rok
        pomoze inaczej. Mam nadzieje, ze dostane zaproszenie na slub.
      • wolo Re: W koncu jest decyzja. 4.5% rynek troche zasko 01.02.06, 19:22
        przycinek.usa napisał:

        > Mozliwe tez, ze zaskoczenie
        > wzbudzila ta czesc publikacji:

        > "The Committee judges that some further policy firming may be needed to keep
        th
        > e
        > risks to the attainment of both sustainable economic growth and price
        stability
        > roughly in balance."
        > - to moglo zostac odebrane jako obietnica bezwzglednej obrony wartosci USD.
        > Tak wlasnie mysle.
        >

        Ktoś złośliwy mógłyby ten cytat odczytać jako dylemat FOMC co rozpirzyć
        najpierw walute czy nieruchomości.
        • przycinek.usa Re: W koncu jest decyzja. 4.5% rynek troche zasko 01.02.06, 20:57
          > Ktoś złośliwy mógłyby ten cytat odczytać jako dylemat FOMC co rozpirzyć
          > najpierw walute czy nieruchomości.

          He he he. Wlasnie.
          • polarbeer Re: W koncu jest decyzja. 4.5% rynek troche zasko 01.02.06, 21:31
            Ja to widze jako nieuchronna obrone reputacji nowego szefa FEDu... Pokazania ze
            ten "helikopter" to tylko karykatura, a tak naprawde to mamy w jego osobie
            nowego Volkera ktory golymi rekami zdusi smoka inflacji! <g> W miedzyczasie
            zatajone M3 pecznieje w cieniu, a prasa spiewa hymny o twardym dolarze i
            nieugietym FEDzie.
      • polarbeer 4.5% rynek troche zaskoczony -- Hat Trick Letter 02.02.06, 03:57
        Pamietajmy, ze prawie nigdy zadluzeni po uszy nie wychodza z recesji w
        calosci... Polecam ten artykul.


        www.gold-eagle.com/editorials_05/willie013106.html
        (...)
        "Statystiki rozwoju ekonomicznego (USA) w czwartym kwartale wyszly z nedznym
        1.1% wzrostu. To jest zalosna liczba. Kiedy z odpowiedzialnoscia odejmiesz 4%
        przesady, oszustwa i falszywego podnoszenia dla nie wyrazanego celu utrzymywania
        inwestycji zagranicznych w amerykanski system finansowy, dotrzesz do
        przejrzystego wniosku. (To jest gdy szczerosc jest priorytetem).

        UWAGA !!! UWAGA !!! UWAGA !!!

        EKONOMIA USA SKURCZYLA SIE W 4-TYM KWARTALE O CONAJMNIEJ 3%... "
        (...)

        ________________________________

        The Q4 economic growth statistic came out last week at a meager 1.1% expansion.
        This is a lousy number. When you responsibly remove the 4% exaggeration,
        deception, and false lift for the unexpressed purpose of maintaining foreign
        investment in the US financial system, you arrive at a clear conclusion. (that
        is, if honesty is a priority)

        ALERT !!! ALERT !!! ALERT !!!
        THE USECONOMY DECLINED BY AT LEAST 3% IN THE 4TH QUARTER




        • przycinek.usa Re: 4.5% rynek troche zaskoczony -- Hat Trick Let 02.02.06, 05:19
          No coz. To jest absolutna prawda i cala prawda.
          Ja sie tylko nie zgadzam z tymi wnioskami co do Greenspana.
          Mam zupelnie odmienna opinie. Greenspan to jest bardzo madry czlowiek i dobrze
          wie co robi. Jest tylko kwestia ocen, czy nie przesadza troszeczke ze stopami.

          Autor tego artykulu pisze tutaj:
          "Does the world accept our lies on face value? Not really."
          "When you responsibly remove the 4% exaggeration, deception, and false lift for
          the unexpressed purpose of maintaining foreign investment in the US financial
          system,"
          "There is no conundrum, except the mystery as to why Greenspan is respected at
          all, and not hanged in effigy on the Wall Street square."


          Zwlaszcza "unexpressed purpose of maintaining foreign investment in the US
          financial system" - to od razu widzimy, ze Greenspan dziala z korzyscia do USA
          probujac przerzucic koszt finansowania gospodarki USA na zagranicznych
          inwestorow. Greenspan wlasnie realizuje plan obnizenia wartosci dolara kosztem
          inwestorow zewnetrznych. To jest naprawde nieglupie i dziwie sie, ze ten
          komentator odgraza sie Greenspanowi. To dziwne. Przeciez to nie obywatele USA
          straca najwiecej, tylko zagranica. Banki centralne pelne "rezerwowych" papierow.
          Mysle, ze najlepiej byloby, gdyby w obliczu takich dzialan banki podjely obrone.
          Tylko, ze nie da sie masowo z tego wyjsc. Polska sama z siebie moglaby
          spokojnie ten tonacy okret opuscic. Ale czy dr balcerowicz pozwoli?


          Acha, prognoza na jutrzejsze payrolls:
          110-160 tysiecy. I ponowny atak EUR/USD na 1.2230
          • przycinek.usa FED - 4.5% NBP - 4.25% 03.02.06, 21:27
            Powyzsza proporcja nie wyglada za dobrze dla PLN w stosunku do USD.
            Gdyby kierowac sie samym spreadem to zloty powinien troszke przestac rosnac.

            I co teraz bedzie?

            No trudno jednoznacznie powiedziec, ale jedno jest pewne, trzymanie kredytow we
            Frankach Szwajcarskich albo w Euro staje sie po prostu nieprzyzwoicie ryzykowne.
            Osobiscie nie spalbym spokojnie majac taki hipotetyczny kredyt w Szanownej Polsce.

            Co do dziesiejszego payrolls, to wykonal sie znowu gruby numer.
            Mozliwe, ze byl to ostatni taki dobry syrvey w tym roku.
            Ale o tym moze innym razem.

            • bush_w_wodzie ad vocem 06.02.06, 11:29
              wysmiewal mnie lbs jak mu w sierpniu chyba pisalem ze stopy nbp zrownaja sie do
              konca roku ze stopami fed. no i mial racje bo nastapilo to dopiero na poczatku
              lutego - ale za to z nawiazka

              uwazam jednak za bledne wnioskowanie o kieurnkach ewolucji kursow walut tylko na
              podstawie spreadu. sytuacja polski i usa jest nieporownywalna. w szczegolnosci
              ryzyko deprecjacji usd wyglada na duzo wieksze niz dla zlotowki.

              ba! zlotowka ma szanse na dalsza aprecjacje wskutek gospodarczej integracji z
              ue. poza tym dla perspektyw zlotowki wazniejsza jest sytuacja monetarna w
              strefie euro a nie w usa. ze wzgledu na 2 przeczyny: dominacje strefy euro jako
              odbiorcy eksportu i na planowana konwergencje walutowa. a w strefie euro stopy
              sa w okolicach 2%. choc inflacja rosnie i pewnie niedlugo beda delikatne podwyzki


              uwazam ze nadal oplaca sie brac kredyty w dolarze czy chf ale z opcja
              przewalutowania i dobrze okreslonym poziomem stop loss
    • przycinek.usa co nam grozi? Porownanie Japoni i USA 06.02.06, 07:08
      Znalazlem przez przypadek zupelnie taka fajna strone i pomyslelem, ze wam
      wkleje. Proponuje maly rzut okiem na wykresy:

      www.cornerstoneri.com/comments/deflation.htm
      Potem proponuje przemyslec sobie te kilka zdan pod ostatnim wykresem.
      Komentarza na razie nie bedzie, bo ostatnio strasznie brakuje mi czasu.
      To jest naprawde ciekawa strona. Bardzo interesujace.

      • polarbeer Deflacja? Gdzie? 06.02.06, 14:07
        Ja to przeczytalem, poogladalem wykresy. Gdzie jest ta deflacja "o ktorej
        wszyscy wiedza" i ktorej "zaprzeczanie istnienia jest zaprzeczaniem tego co jest
        przed twoimi oczami"? Wiekszosc wykresow pokazuje wzrost w Japoni (choc bardzo
        powolny w porownaniu do poprzedniego okresu).

        Chyba ze deflacja to stock market albo real estate
        • przycinek.usa Re: Deflacja? Gdzie? 09.02.06, 00:03
          No wlasnie. O to chodzi. Skoro nie bylo dotad ani kryzysu, ani recesji, ani
          deflacji, to co bedzie, jesli ta deflacja w koncu wystapi?

          Te wykresy wykazuja jedynie niezwykly opor wzrostu cen, ktore swiadcza o tym,
          ze istnieje niesamowita konkurencja i spadajace marze. To zas oznacza, ze
          istnieje srodowisko ekonomiczne, w ktorym ewentualne, przyszle upadlosci firm
          wskutek np. wystapienia jakiegos czynnika zewnetrznego - moglyby wywolac
          zarowno spadek PKB jak i rownoczesny wzrost inflacji.

          A dlaczego tak sie zwykle dzieje?
          Dlatego - ze spadek konkurencji oznacza wzrost potencjalu inflacyjnego rynku.

          I np. wzrost konkurencji jest charakterystyczny dla ekspansji na rynku, czyli
          poczatku i srodku cyklu. Potem, w szczycie cyklu, konkurencji juz nie przybywa,
          bo sie nie oplaca, ale mechanizmy konkurencyjne narastaja. Wtedy widzimy wrecz
          modelowy schylek cyklu z mozliwoscia spadku konkurencji wraz z mozliwoscia
          skurczu rynku. Jezeli faktycznie wejdziemy w recesje i wystapi opadajaca faza
          cyklu koniunkturalnego - to wtedy liczba dzialajacych firm spadnie i potencjal
          inflacyjny rynku wzrosnie. W koncu, na dole cyklu wystepuje moment, w ktorym
          firmy juz nie bankrutuja, bo zbankrutowaly. Te firmy, ktore zostaly - podnosza
          ceny. Ceny wplywaja na popyt zagregowany i nagle okazuje sie, ze nikogo na nic
          nie stac. Wtedy tez wystepuje wielki brak kapitalu na rynku i rynkowa stopa
          procentowa idzie pionowo do gory. Wtedy tez bezrobocie bedzie maksymalne.


          Co to jest potencjal inflacyjny?
          To jest taka ulotna cecha rynku - sklonnosc do przesadnego reagowania wzrostem
          cen na zmienne czynniki kosztowe. Jak na rynku jest 5 firm w danym segmencie
          rynku - to potencjal inflacyjny takiego rynku jest wieloktornie wyzszy, od
          takiego, kiedy podobnych firm jest 20.

          I odwrotnie. Jak jest 20 firm i 3/4 z tych firm zbankrutuje, to okazuje sie, ze
          pozostale 5 firm podnosi ceny i nic sie nie przejmuje, bo konkurencja nie
          Chrystus, nie zmartwychwstanie, bo koszt odtworzenia biznesu jest wielokrotnie
          wyzszy od kosztu utrzymania. Wiec jezeli glupi politycy doprowadzaja rynek do
          upadlosci, to nie dosc, ze jest trudno taki rynek reanimowac, to jeszcze
          ludnosc "cywilna" placi za to wzrostem kosztow utrzymania!
          Tak dziala rynek.
    • przycinek.usa "maybe it's different this time" 08.02.06, 23:40
      www.prudentbear.com/archive_comm_article.asp?category=Guest+Commentary&content_idx=50806


      Fajny artykul.
      Troche momentami nudnawy, ale ja zwracam uwage na rysunek numer 2.
      Piekny trojkat rozbiezny z perspektywna zlotu w dol.


      I kolejny artykul, jakby sie komus chcialo czytac:

      www.prudentbear.com/archive_comm_article.asp?category=International+Perspective&content_idx=51357

      Tutaj gosc ujal na jednej stronie w punktach to, co ja wyprodukowalem w kilku
      watkach. Moze nawet i lepiej krotko?




      • przycinek.usa ale sie usmialem. 09.02.06, 01:58
        No, ale to jest specyficzny humor. W wielkim skrocie - system ubezpieczen
        emerytalnych w USA jest lekko nieefektywny - wobec czego dowcipkuje sie nad jego
        ulepszaniem. W ponizszym artykule zwraca sie uwage na donioslosc rozwoju
        medycyny - jako czynnika przyspieszajacego bankructwo systemu - bo emeryci zyja
        dluzej i dluzej "doja rynek z pieniedzy" - tymczasem kompanie produkujace tyton
        ratuja panstwa przed takim scenariuszem bankructwa - bo znacznie przyczyniaja
        sie do oczyszczania spoleczenstwa z nieprodukcyjnych emerytow.


        finance.yahoo.com/columnist/article/economist/2415

        "Our entitlement programs are basically a pyramid scheme, and, like any good
        pyramid scheme, it works fine as long as there are enough workers on the bottom
        to continue paying the retirees at the top. Those days are rapidly coming to an
        end, however. In 1960, there were five workers for every retiree. Now, there are
        around three. By 2030, there will be two.

        Death Is the Low-Cost Option

        (...)
        "Medical technology has given us a whole new set of expensive things that we can
        do to improve our health in old age. It used to be that when Aunt Myrna injured
        herself playing shuffleboard, she'd have to tough out the pain. Now we can
        replace her knee.

        That's good, but it's not cheap. Indeed, death is the low-cost option. Every
        time you patch someone up and send them back to the shuffleboard court, you
        merely ensure that they will return later with some other malady. Everybody dies
        of something
        • polarbeer Re: ale sie usmialem. 10.02.06, 01:37
          Phillip Moris powinien zaczac wspolpracowac z GM, Fordem, United Airlines i
          innymi bankrutami funduszow emerytalnych. Zproponowac im zeby placili za wysylke
          kilku kartonow Marlboro miesiecznie do kazdego adresu emerytow tych firm.

          Mogliby nawet wskrzesic stare nostalgiczne reklamy... ("Do you remember the way
          your Marlboro tasetd after your first night? You can't have that night back, but
          you can have this".) wink
    • przycinek.usa dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 19:40
      Nie wspominajac zupelnie zdumiewajacego zachowania FOREXu po danych - mamy
      calkowita inwersje na papierach od 2 letnich wzwyz. Wszystkie obligacje,
      2,3,5,10 i 30 letnie maja juz odwrocona rentownosc. Czekamy teraz na "dojscie"
      papierow 3 i 6 miesiecznych. Dodatkowo rynek nerwowo czeka na jakies komentarze
      z FED odnosnie ew, dalszych dzialan FOMC w marcu. Wszystkich zdenerwowal ten
      poprzedni statement. Teraz wszyscy sie boja ryzyka dalszych zwyzek FUNDS.
      Jednak sa tez tacy co sie nie boja i dlatego dlugie obligacje juz ida w gore.

      Rynek spekulantow FOREXowych jest juz przekonany, co do dalszego spadku dolara.
      Widac to dzisiaj swietnie. Wszyscy czekali na zle dane o deficycie i caly rynek
      byl dlugi na EUR. Nie trzeba bylo dlugo czekac na reakcje. Jeden fundusz
      rozpoczal rano po wynikach sprzedaz EURO i caly rynek zawalil sie pod ciezarem
      stopow. Skoro zmienil sie sentyment, to znaczy, ze za mala chwilke podaza za tym
      banki i rynek wypelni sie realnymi pieniedzmi. To zas juz tylko maly krok od
      scenariusza, ktory zapowiadam od kilku miesiecy.



      • bush_w_wodzie Re: dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 21:01
        no niezly macie ten deficyt handlowy. prawie 6% gdp. a deficyt obrotow biezacych
        bedzie o pol punktu wyzszy. no ale ropa tanieje i stopy rosna. to moze potrwac
        jeszcze nawet dwa lata zanim sie wyklaruje czy bedzie lot dolara czy tylko beda
        bardzo wysokie stopy.

        forex idzie an razie w przeciwnym kierunku niz twoje oczekiwania. chyba to jest
        jednak gra na zwyzke stop.
        • robisc Re: dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 21:17
          bush_w_wodzie napisał:


          > forex idzie an razie w przeciwnym kierunku niz twoje oczekiwania. chyba to jest
          > jednak gra na zwyzke stop.

          a niektorzy w Polsce juz uciekaja od kredytow dolarowych; bardziej boja sie
          ryzyka stopy procentowej, niz licza na glebsza deprecjace USD do PLN, co by
          potwierdzalo Twoja uwage
          • przycinek.usa Re: dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 21:23
            Czyli znowu jestem w mniejszosci.
          • przycinek.usa Re: dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 21:40
            ci "niektorzy w Polsce" maja najwyrazniej pelne przesuniecie w fazie wzgledem
            30 letnich obligacji federalnych. 30 latki dosc mocno poszly dzisiaj w gore.
            To zas sugeruje, ze zadnych dalszych podwyzek stop nie bedzie. Teraz rentownosc
            30 latkow wynosi 4.54 a rano bylo jeszcze drozej.

            finance.yahoo.com/q/bc?s=%5ETYX&t=5d&l=off&z=l&q=l&c=
        • przycinek.usa Re: dzisiaj prawie pelna inwersja 10.02.06, 21:22
          To moze potrwac. To prawda. Ale prawdopodobientstwo takiego wydarzenia jest
          niezwykle male.

          Ja obserwuje cos zupelnie odmiennego. Te ruchy, ktore obecnie widzimy - to sa
          jakies koncowe ruchy robaczkowe zwiazane z dzialaniami epigonow hossy.
          Im wyzsza stopa FED - tym gwaltowniejsze bedzie zalamanie rynku.
          Kazdy miesiac czekania - to jest powiekszanie zasiegu spadku cen i reakcji
          rynku. Zostalo nam najwyzej pol roku wzrostu gospodarczego, a kurs dolara jest
          niepewny jak nigdy dotad. Spokoj na rynku jest pozorny. Nie bedzie zadnego soft
          landing.

          Za chwile rentownosc obligacji zacznie spadac. To kwestia kilku najblizszych
          tygodni. Wtedy naplyw inwestycji z Londynu spadnie. I to byloby na tyle.
    • przycinek.usa Chinczycy zorientowali sie, ze lepszy mocny Yuan 14.02.06, 09:12
      Ostatnio Chinczycy umacniaja Yuana mocniej jak dotychczas.
      Juz w zeszlym tygodniu byly wieksze ruchy cenowe niz oczekiwal rynek.

      Ja mam wrazenie, ze Chyba Chinczycy zauwazyli, ze wyzszy kurs Yuana wcale im
      nie szkodzi.
    • przycinek.usa Wspaniale retail sales 15.02.06, 02:51
      Kto by pomyslal? Super dane za styczen w USA. Tak dobre, ze az sobie siadlem z
      wrazenia. Reakcji na walucie jakiejs specjalnej nie bylo - ale za to jaka
      reakcja na obligacjach! Strasznie dziwne rzeczy sie dzieje dookola mnie. He he
      he. Te moje pesymizmy chyba mi szkodza. Ide sobie herbate zrobic z podwojnym
      cukrem. Trzeba sobie zycie troche oslodzic!



      • polarbeer Re: Wspaniale retail sales 15.02.06, 04:48
        Handel czy inflacja?

        Wczoraj kupilem w Publixie chleb za $5
        • przycinek.usa Re: Wspaniale retail sales 15.02.06, 05:19
          Nie. To nie inflacja. Ludzie nie maja pieniedzy, wobec czego bardziej ostroznie
          podchodza do zakupow i wstrzymali sie z zakupami w grudniu - bo Swieta zwykle
          oznaczaja wyzsze ceny.

          Mysle, (Ale nie jestem pewien) ze to ma duzo wspolnego z poswiatecznymi
          wyprzedazami. Po prostu ceny w niektorych sklepach obcieli o 50% i ludzie
          kupuja. Wstyd sie przyznac, ale nakupilem wspanialych czekoladek po $1,50.
          Miesiac temu byly po 3 dolary. Na mnie nie zarobia. He he he.

          Mimo to jednak te dane sa lepsze niz myslalem. Praktycznie super dobre.

          Co do chleba, to faktycznie 5 lat temu mozna bylo spokojnie kupic dobry chleb za
          1.5 dolara a teraz - niestety - dobry chleb zaczyna sie od 3 za bochenek.
          Bardziej ekskluzywne sklepy oferuja zwykle pieczywo kminkowe (rye z kminkiem) za
          5 dolcow. To jakas paranoja. No, ale nic, jemy dalej, nie?

          W 2000 tankowalem Regular po 82 centy za gallon. To sie w pale nie miesci.
    • przycinek.usa TIC 'ujemny' 15.02.06, 19:48
      Co to jest TIC?
      To taki raport, ktory pokazuje saldo naplywu inwestycji zagranicznych na te
      nasze amerykanskie 'bony'.

      I ten raport byl dzisiaj za grudzien i wyszlo to saldo +56.6 miliarda.
      No a deficyt grudniowy (handlowy) szybuje gdzies wyzej w okolicach 65 miliardow.
      www.census.gov/foreign-trade/Press-Release/2005pr/12/
      Czyli mamy bilans na minusie, co oznacza, ze ja mam racje i to wszystko
      trzeszczy.

      Notowania niespecjalnie zareagowaly na te rewelacje.
      Ktos tam nawet masowo sprzedawal EUR.
      I powoli zaczynam sobie wyrabiac pewna teorie na te zdumiewajace zjawisko.
      Nasz wspanialy kraj broni sie przed spekulantami!
      Bo to zaczyna wygladac tak: podaja jakis zly raport i rynek troszke idzie do
      gory, po czym nagle ujawnia sie masowa sprzedaz i ktos zwala kurs o 150 pipsow
      w pare godzin. Teraz wyglada to podobnie. Tylko mniej spadlo. Tak, jakby ktos
      lopatami sypal EURO w zakladach finansowanych USD.


      Jednak ten raport zmieni optyke myslenia tzw. 'analytykow'
      Moze w koncu uwierzycie w tej Europie, ze to jest koniec i zabierzecie
      pieniadze ze stolu. Inaczej marny wasz los.

      • przycinek.usa Bernanke o deficycie handlowym 15.02.06, 20:03
        February 15. Bernanke is not alarmist in his first question on the current
        account gap. He says it can and should come down but that he does not expect it
        to disrupt the US economy. He calls it a very complicated phenomenon.
        • przycinek.usa ciekawie o yuanie: 15.02.06, 20:08
          February 15. USD/CNY closed last night at 8.0469, resuming its recent
          accelerated appreciation trend as China appears to allow "market forces" to set
          the rate of the currency. Political pressure is increasing on China with the US
          treasury releasing a report criticizing China yesterday and the reports
          overnight from Bloomberg that the treasury is sounding out the markets response
          if China is labeled a currency manipulator. Treasury"s Snow has weighed in,
          stating he is "not satisfied" with China"s progress, though the increased
          criticism is unlikely to encourage China, in the short term, to accelerated Yuan
          appreciation. Possibly, further moves may emerge on the currency before Hu"s
          visit to Washington in April. The USD/CNY at 8.069 is down from 8.0616 at the
          end of the January with the appreciation rate for yuan appearing to have
          quadrupled in the last two weeks.
          Some dealers blame the USD/JPY sell-off, as Bernanke was speaking, as a reaction
          to a regurgitation of the "currency manipulator" story.
          • polarbeer Re: ciekawie o yuanie: 15.02.06, 21:30
            Widzisz to sa powody dla ktorego ja tak gleboko siedze w walucie zlota... Mimo
            faktu ze jest kilkakrotnie wiecej zlotych kontraktow niz samego surowca,
            manipulaorzy nie sa w stanie robic tego co chca, kiedy chca...

            Z papierami tak nie jest, tutaj niebo nawet nie jest ograniczeniem. Daj kilkaset
            miliardow dolarow w rece fachowcow, plus dodatkowy (nieograniczony) kredyt,
            backup logistyczny, daj im na tym "serwisie" zarobic, oraz zapewnij im
            nietykalnosc
            • przycinek.usa Re: ciekawie o yuanie: 15.02.06, 22:08
              Tak, jak zobaczylem te retail sales, to tez pomyslalem, ze to wariacka teoria.
              He he heh.

              Ale moja teoria nie jest wariacka.
              Mnie to bardzo przypomina sytuacje z koncowki 2001 roku.
              Analogie sa zdumiewajace.
      • polarbeer Re: TIC 'ujemny' 16.02.06, 19:45
        Najciekawsze w tych raportach TIC sa Karaiby i Londyn
        • przycinek.usa Re: TIC 'ujemny' 16.02.06, 20:29
          Z Karaibow dziala wiekszosc funduszy hedge i spekulantow.
          A Londyn to jest dla mnie zagadka. To glownie fundusze arabskie i ropa.
          To ciekawe, ze Araby wrzeszcza na Ameryke, a pozyczaja nam pieniadze abysmy
          mogli ich pacyfikowac, he he he.
          • polarbeer Re: TIC 'ujemny' 16.02.06, 20:44
            wykres z danych TCI

            www.sortweb.com/cwsimages/Miscfiles/2461_Chartfor02-15-2006TreasyHldgs.pdf
            nie ma to jak spojrzec na dane graficznie...

            Mi sie wydaje ze Londyn to nie tylko Arabowie, ropa i zloto
            • polarbeer TIC wkrotce bedzie tajemnica jak M3 16.02.06, 20:50
              ...zbyt duzo informacji wychodzi na wierzch poprzez ten TIC. Taka informacja
              moze zachwiac wiare w system finansowy, wiec podejrzewam ze w najblizszym czasie
              bedzie dwuzdaniowa notka na internecie ze rzad zaprzestaje publikacji tych
              rapotow poniewaz juz zupelnie stracily znaczenie, i sa marnowaniem pieniedzy...
            • przycinek.usa Re: TIC 'ujemny' 16.02.06, 21:01
              Niedoceniam? No tak, gdyby nie Londyn, to pewnie EURO bylby juz 1.4 $
              Natomiast faktycznie, magicy z FED nie spotykaja sie z moim wielkim
              zainteresowaniem. Moze nieslusznie? Zobaczymy.
              USD zawali sie bez wzgledu na optymizm Bernanke i FED.

              Co do wypowiedzi Bernanke, to pojawia sie juz pewien obraz planu, ktory ma FED
              odnosnie USD i deficytu. Bernanke daje wszem i wobec do zrozumienia, ze deficyt
              handlowy zniknie w sposob naturalny. Deficyt nie jest problemem. Dla Bernanke.
              Bernanke bedzie trzymal wysokie stopy procentowe tak dlugo, az popyt w USA
              zmniejszy sie i relacja exportu do importu wyrowna sie bez zmiany kursu USD.
              To ciekawa koncepcja. Kolejny teoretyczny eksperyment z gospodarka.
              Ten model ma jednak pewna wade. Zaklada relatywny wzrost popytu na dobra
              produkowane w USA. To jest model statyczny. Nie uwzglednia wzrostu
              produktywnosci za granica. Nie uwzglednia wzrostu konkurencyjnosci produkcji
              Azjatyckiej. I oczywiscie nie zaklada skurczu rynku za granica. W ogole USA to
              jest takie wyizolowane zjawisko ekonomiczne. Dla Bernanke. Ale Bernanke sie
              myli. Jak ma bowiem zniknac deficyt "naturalnie" - to rownie naturalnie zniknie
              inflacja, wzrost gospodarczy, przyrost miejsc pracy i dobrobyt. Choc jak dotad
              metoda utrzymywania kursu dolara poprzez prawie comiesieczne podwyzki FUNDS
              dziala. Zastanowmy sie dokad dojedzie Bernanke, zanim mu sie NYSE zawali? 6.5%,
              7.5%? Ciekawe.
    • przycinek.usa inwersja na obligacjach faktem. 31.07.06, 05:56
      Ubiegly tydzien przebiegl pod znakiem inwersji na obligacjach skarbowych.
      Wystapila ona po raz pierwszy od 2000 roku. To + opublikowane dane wzrostu za
      2Q sugeruja powazne klopoty na rynku w przyszlym roku. Zaczynam tez sklaniac
      sie do opinni Szutnika, ze rynek istotnie spadnie dopiero po odwroceniu
      tendencji ekspansji kredytowej. Jestem tym zdumiony, ale wszystko wskazuje na
      to, ze Amerykanie dopiero wtedy przestana kupowac, kiedy skoncza im sie
      pieniadze z kredytow. Tej fali nie zatrzyma ani rozsadek, ani madrosc i
      przewidywanie - tylko prosta matematyka finansowa i zakrecony kurek z
      pieniedzmi. Dopiero odwrocenie sie tendencji przyrostu pieniadza i poczatek
      skurczu kredytowego moze przyniesc opamietanie i wstrzymanie
      strumienia "inwestycji" zagranicznych.

      Dolar wyrysowal nam formacje glowy i ramion i obecnie jest ona potwierdzona
      obrotem na rynku futures. Caly rynek po prosty trzeszczy w szwach. FED seria
      ostatnich podwyzek jedynie opoznil nieuniknione. Wyglada na to, ze przy tej
      stopie procentowej dolar zawali sie dopiero w 4 kwartale. Jednak nie mozna czuc
      sie bezpiecznie. Wszystkie zalozenia tego watku pozostaja aktualne.
      To sie moze zawalic doslownie w kazdej chwili. Pozdrawiam.

      • przycinek.usa wytlumaczenie krzywej rentownosci 31.07.06, 06:43
        Najlepiej widac to na rysunku tutaj:


        money.cnn.com/popups/2005/news/yield_curve/frameset.exclude.html

        A w praktyce chodzi o to, ze dlugoterminowi inwestorzy kupuja dlugie obligacje,
        bo przewiduja w przyszlosci spadek stop. Jak nastepuje inwersja, to znaczy, ze
        jezeli w prasie pisza o dalszym zaciesnianiu polityki monetarnej - to klamia w
        zywe oczy.
        • przycinek.usa do gory 19.12.06, 15:47
          Widze, ze uber-admini przesuwaja wszystkie starsze watki do archiwum, to trzeba
          wobec tego podniesc troche ten o walutach.

          Dolar jakos nie chce narazie pionowo spadac, ale czekamy cierpliwie.
          Zapraszam do dalszych komentarzy.

          Poniezej wklejam dwa linki znalezione na forum Swiat:

          "A federal budget deficit in the trillions of dollars is beyond the reach of
          fiscal control," Williams answered. "Even if the federal government raised
          individual and corporate income taxes to 100 percent, simply confiscating every
          penny every business and person in the U.S. made, we would still have a federal
          deficit."
          www.worldnetdaily.com/news/article.asp?ARTICLE_ID=53366

          "The Fed is in a very tough spot here," Chapman wrote, "If they raise rates,
          the real estate market will collapse, and if they lower rates, the dollar will
          collapse."

          www.rense.com/general74/dollar.htm
    • przycinek.usa phily fed -4 pkt. 22.12.06, 04:12
      www.dailyfx.com/calendar/briefing/phil.htm
      Sie tak generalnie mysli, ze jak ten wskaznik spada poniezej zera - to zaczyna
      sie recesja.

      Jednak pomimo to, Europejskie banki tak sobie wykalkulowaly - ze beda kupowac
      nasze obligacje az do usranej smierci naszej albo ich. (Albo wspolnej)
      Maja duzo pieniedzy i najwyrazniej chec dzielenia sie z bliznimi.


      Co prawda w prasie pojawiaja sie juz pewne lamenty, ze niby to nieruchomosci
      spadna, ze sie inwestorzy odwrocili plecami, ze nie ma kupujacych itp. Ale nikt
      sie tym zupelnie nie przejmuje, bo TICS ciagle jak byk przewyzsza deficyt
      handlowy.

      Ja oczywiscie swoje zdanie mam, troche uparcie siedze na tych swoich eurach i
      woza mnie z nimi tam i z powrotem, choc z pewna mala tendencja zwyzkowa. Tak
      wiec najwyrazniej siedzenie na pozycji przeciwnej do wiekszosci europejskich
      bankowych uczestnikow rynku najwyrazniej jest dobra strategia, bo przynosi
      dochod. Marny, bo marny ale jednak.





      • wolo Re: phily fed -4 pkt. 28.12.06, 20:51
        Z tą recesją to jest tak, że już od roku przychodzi i jakoś jej nie widać. W
        sumie gra na recesję w zeszłym roku była dość bolesna jeżeli chodzi o stopy. A
        dolarek, noż kurna nie ma siły, musi się zwalić. Z recesją czy bez niej. Ona by
        tylko troszku pomogła.
        • przycinek.usa dla kazdego cos ciekawego 29.12.06, 05:04
          FYI:

          web-xp2a-pws.ntrs.com/content/media/attachment/data/econ_research/0612/document/ec121506.
          pdf
          • przycinek.usa Re: dla kazdego cos ciekawego 29.12.06, 05:06
            oops.
            Teraz lepiej:
            tinyurl.com/so97x
    • przycinek.usa Do tego musialo dojsc 15.02.07, 17:20
      www.ustreas.gov/press/releases/hp263.htm
      Te cyfry mowia same za siebie. Ten raport stanowi poniekad gwarancje, ze stopa
      w USA nie spadnie przez dlugi czas. No i co teraz - 1.6?

      • polarbeer Re: Do tego musialo dojsc 23.02.07, 23:20
        Dawno nie bywalem na forum, od 9-ciu miesiecy buduje dom wiec trzymam sie z
        daleka od komputerow. Historia jednak idzie do przodu (czyli czas idzie w
        kierunku w ktorum haos sie powieksza - wedlug Stephen Hawking'a). Ja zazwyczaj
        trzymam sie z daleka od "kiedy" i raczj koncentuje sie na "dokad".

        "2 dolary za euro" juz sie starzeje, ale nie przestalo byc aktualne...

        www.gold-eagle.com/editorials_05/willie022207pv.html
      • przycinek.usa Re: Do tego musialo dojsc 28.04.07, 19:45
        wlasnie pobilismy szczyt notowan EUR z konca grudnia 2004.
        Powoli ale nieuchronnie USD pograza sie w spadku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka