szczurwa
04.12.05, 22:01
Jestem przerażony inwazją chińskich produktów na rynki zachodnie. Właśnie
wróciłem z hipermarketu, gdzie chciałem kupić markową lalkę dla córki.
Praktycznie wszystkie zabawki renomowanych firm produkowane są w Chinach. To
samo dotyczy praktycznie wszystkich innych wyrobów poza artykułami
spożywczymi. Dlaczego pozwalamy na tak wielki eksport miejsc pracy do Chin ?
Przecież, jeśli produkcja w takim tempie będzie przenosić się tam, wkrótce za
produkcją i dochodami z niej pójdą "badania i rozwój", a u nas zostaną
jedynie urzędnicy oraz personel handlowych firm importowych. Z góry uprzedzam
argumenty tzw. "liberałów", którzy twierdzą, że tani import to oszczędność w
portfelu konsumenta, który zaoszczędzone pieniądze wydaje w innych działach
gospodarki. Otóż, jeśli np. przenosimy produkcję do Chin, to zatrudnieni
robotnicy na ogół wędrują na zasiłek, a zatem, przynajmniej w Polsce, ich
siła nabywcza drastycznie się kurczy, w sytuacji bowiem 18 procentowego
bezrobocia szanse na nową posadę są nikłe. W ślad za zmniejszoną siłą
nabywczą zredukowanego robotnika idą redukcje w innych działach gospodarki,
ponieważ globalna siła nabywcza konsumentów się zmniejsza, a tej różnicy nie
wyrównają wysokie zyski właścicieli i managerów-stosunkowo
nielicznych,zatrudnionych w firmach importowych. Mło tego, państwo,
utrzymując stale wzrastajacą wskutek delokalizacji produkcji liczbę
bezrobotnych podnosi podatki, najczęściej najłatwiejsze do ściągnięcia
podatki pośrednie, co podnosi cenę produktu i jeszcze bardziej obniża
konsumpcję. Na marginesie dodam, ze cena markowych produktów, pomimo
groszowych kosztów produkcji w Chinach nie zmniejsza się i pozostaje
niezmiennie bardzo wysoka, co sprawia, że rzekomy konsument praktycznie nie
odnosi z faktu obniżenia kosztów produkcji żadnej korzyści, a jedynie straty
w postaci podwyższonego opodatkowania lub, co gorsza, bezrobocia, zaś zysk
zostaje w centrach finansowych multikorporacji, zlokalizowanych w tax havens.
Co o tym myślicie ?