Dodaj do ulubionych

co z ta gielda?

21.01.08, 23:45
ciekawe - nieprawdaz?

kryzys subprime straty bankow i recesja - to wszystko uderza w pierwszym
rzedzie w gospodarke usa. tymczasem leca w dol na potege gieldy w europie (a
zwlaszcza w polsce) w azji i kurs euro w dolarach. a w usa spokoj. jesli dodac
dwa do dwoch to wyglada na to ze amerykanie desperacko sciagaja zaskorniaki z
calego swiata zeby unikac przewrotki

przycinku - czy nie pisales o takim scenariuszu zasysania kapitalu jakies pol
roku temu?

no to zapytajmy co bedzie dalej.
Obserwuj wątek
    • polarbeer Re: co z ta gielda? 22.01.08, 02:45
      w stanach gielda byla zamknieta dzisiaj. Jutro bedzie ciekawy
      dzien...
      • polarbeer obciecie stopy procentowej w nocy? 22.01.08, 03:03
        Wcale by mnie nie zaskoczylo gdyby jutro rano przed otwarciem gieldy
        byla konferencja prasowa o obnizeniu stopy procentowj pelen 1%...
        • przycinek.usa Re: obciecie stopy procentowej w nocy? 22.01.08, 06:27
          nie obetna, bo mieli lepsza okazje, na wygasnieciu opcji.
          A jak obetna, to dolar nie zejdzie ponizej 1.44 do EUR i potem po
          kilku dniach wyjedziemy do sufitu, mozliwe, ze do 1.6 jednym ruchem.
          • polarbeer Re: obciecie stopy procentowej w nocy? 22.01.08, 11:40
            przycinek.usa napisał:

            > nie obetna, bo mieli lepsza okazje, na wygasnieciu opcji.
            > A jak obetna, to dolar nie zejdzie ponizej 1.44 do EUR i potem po
            > kilku dniach wyjedziemy do sufitu, mozliwe, ze do 1.6 jednym
            ruchem. <<<

            Jak na razie masz racje (5:30 am
            • polarbeer .75 % 22.01.08, 14:34
              www.marketwatch.com/News/Story/Story.aspx?column=Indications
              Teraz moment prawdy, czy to wystarczy...
              • przycinek.usa Re: .75 % 22.01.08, 18:22
                jestem tym troche zaskoczony. Fakt, ze wczoraj w nocy gadalo sie o
                tym ale... No i USD polecial overnite
                FED jest w ewidentnej desperacji.

                • polarbeer Czyli... 22.01.08, 20:49
                  oficjalnie mamy stagflacje <g>

                  FED wlasnie nakarmil bestie inflacji, zeby miala sily walczyc z ta
                  druga, jak jej tam...

                  BTW. Jak tam strzelanie do trupow? te dwa o kotych byla mowa w
                  zeszlym tygodniu daly popalic dzisiaj tym na krotkiej stronie...
    • przycinek.usa Re: co z ta gielda? 22.01.08, 03:13
      No wlasnie. Co jest grane? Dlaczego to jeszcze sie trzyma?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=17007&w=64281603&a=66932354
      Trzy miesiace za dlugo.
      • sendivigius Re: co z ta gielda? 22.01.08, 18:42
        "No coz. Naprawde szkoda czasu na dalsze ciagniecie tego watku.
        Tego rynku nie da sie juz w zaden sposob ani zawrocic ani uratowac.
        Caly rynek zmierza prosto ku katastrofie i ja odliczam dni do
        momentu kiedy to sie wszystko zawali."

        My komunisci tez. Swit lepszego jutra nastaje. Proletariusze
        wszystkich krajow laczcie sie w walce z burzuazyjnym
        ciemiezycielami. Niech zyje Marks, Engel, Lenin i czwarty prorok.

        Wszystkie katastrofy dzieja sie tak samo, system ma drugie minimum
        ale nie moze sie do niego przeniesc, jak lawina wystarczy kamyk. W
        systemie finansowym tym kamykiem jest "skapniecie sie" ludzi ze
        pieniadze sa lipne a praca nie poplaca. Pisalem jakis czas temu ze
        moje mieszkanie w Polsce zarabia (poprzez wzrost wartosci) wiecej
        niz srednia krajowa. To juz o krok od wniosku ze tak naprawde wogole
        nie warto pracowac bo wartosc tworzona jest gdzie indziej. Poprzez
        produkje wirtualnego pieniadza papierowego stworzono system gdzie
        bardzo malo kto pracuje. Obsluga tego systemu nawet nazywa
        takich "robolami". A tera moi drodzy czeka was albo opcja lopata
        albo futures miotla.
        • polarbeer komunizm 23.01.08, 15:28
          Sen o komunizmie jest tego samego rodzaju co marzenie o silniku
          zrobionego tylko i wylacznie z trwalych magnesow. Taki silnik jedno-
          sowowy. (Hej mi sie taki rowniez marzy! Podobno nic nie stoi na
          przeszkodzie zeby zamienic sile magnetyczna do wykonywania pracy ale
          jak na razie nikomu sie to nie udalo).

          Silnikiem spoleczenstwa jest strach i pragnienie... Raz ludzie boje
          sie bardzniej niz chca czegos, drugim razem odwrotnie
    • szczurek.polny Re: co z ta gielda? 23.01.08, 11:17
      Amerykanie wyprodukowali 'stinking paper'. Cala wielka
      gore 'stinking paper'. I zaczeli go zachwalac i sprzedawac:
      patrzcie, jaki fajny 'stinking paper'!
      Czesc tego sprzedali Amerykanom. A ci sprzedali go znowu Amerykanom
      i to jeszcze z zyskiem. Amerykanie zakrzykneli: patrzcie, jaki
      fajny 'stinking paper' i do tego jeszcze jakie przynosi zyski! (W
      wyniku tej operacji cala kasa i tak pozostala u Amerykanow, no moze
      u innych Amerykanow niz na poczatku, ale w dalszym ciagu w Ameryce).
      Kto by nie chcial zarobic, kiedy mozna niezle sie oblowic
      handlujac 'stinking paper'em? Zaczeli wiec kupowac 'stinking paper'
      i Europejczycy, i Japonczycy, a moze nawet Chinczycy (choc podobno
      niewiele). Na calym swiecie managerowie dostaja premie za zyski. W
      razie krachu - no coz, po trzech latach kasowania sutych premii
      odejda w nieslawie na wczesniejsza emeryture... Zwlaszcza, ze
      europejskie banki sa czesto polpanstwowe, a w razie wiekszych
      problemow mozna liczyc na dyskretna pomoc panstwa.
      Teraz okazalo sie, ze 'stinking paper' jest produktem nietrwalym i
      po prostu gnije i smierdzi. Polowa gory 'stinking paper' jest w
      Stanach, ale druga polowa rozlala sie po swiecie. Spora kupka (jak
      pieknie tu pasuje to slowo!) tego towaru jest w Europie. Kasa cala
      jest w Ameryce.
      Od sierpnia 2007 FED rzucil na rynek 90 mld USD w celu 'podtrzymania
      plynnosci'. W tym czasie ECB rzucil 364 mld EUR. Czy ECB ratuje
      plynnosc amerykanskich bankow? Czy BOJ ratuje plynnosc amerykanskich
      bankow?
      Po prostu gowno szybciej wyplynelo na wierzch w Stanach. Ale
      najciekawsze jeszcze przed nami. I wcale nie jest powiedziane, ze to
      Ameryka najbardziej na tym ucierpi.
    • bush_w_wodzie i co dalej? 24.01.08, 23:50
      coz. okazalo sie ze jestem niezle off-tuned ostatnio. tym niemniej jakim psim
      swedem wyszlo nienajgorzej. amerykanska gielda naprawde nie zaliczyla istotnych
      spadkow

      panowie przewidzieli precyzyjnie odpowiedz fed - ale dolar jakos nie chce
      spadac. za to gieldy pieknie rosna. panike gieldowa i korekte oficjanie
      odwolano. madry inwestor ufajacy doradcom inwestycyjnym zostal nagrodzony.
      zaufanie do systemu wzroslo a ceny wrecz zachecaja do zakupow

      widac ze operacja zostala bardzo dobrze przygotowana. na dlugo starczy?
      • przycinek.usa Re: i co dalej? 25.01.08, 09:37
        ale dolar jakos nie chce
        > spadac.

        Bo po obnizce stop o 0.75 rentownosci obligacji ... wzrosly.
        Rynek jest na krawedzi paniki. Dolar lata tam i z powrotem.
        Nic nie wiadomo, co sie stanie. Technicznie obligacje wygladaja do
        spadku! Ale dopoki nie zmienia sie trendy na obligacjach, to nie
        mozna nic konkretnego powiedziec. No i nie da sie na tej podstawie
        konkretnie oszacowac przeplywu gotowki. I dlatego dolar sie waha.


        gieldy pieknie rosna. panike gieldowa i korekte oficjanie
        > odwolano.


        Technicznie sygnaly kupna.
        Wieksze zwalki zwykle tak sie zaczynaja.
        Maly spadek, male odbicie i .. jazda bez konca.


        Tak czy inaczej nie widze mozliwosci utrzymania ceny przez obligacje
        w srednim terminie. Obligacje spadna na rowni z akcjami.

      • polarbeer dobrze przygotowana operacja? 25.01.08, 14:34
        Nie sadze... raczej odrobina szczescia. Gielda w stanch byla
        zamknieta kiedy poczatek paniki rozlalo sie po swiecie. To dalo FED-
        owi mozliwosc reakcji. Czysty "crisis management".

        Teraz cena tego. FED i rzad USA dal jasno do zrozumienia ze juz nie
        interesuja sie "mocnym dolarem" czy inflacja. Pogrzebali to zupelnie.

        Helikopter Ben zamiast pilotem okazal sie pocztowcem - zaczyna
        wysylac czeki tym ktorzy naprawdopodobniej szybko je wydadza (Wiem,
        wiem ze te cheki beda od Treasury a nie od Fedu
    • szutnik Co z giełdą? Pobudka i tyle 26.01.08, 23:43
      Po prostu ktoś wreszcie się obudził i stwierdził, że przesada w
      trzymaniu cen pod niebiosami może nie wyjść na zdrowie.

      Ale...moja czarodziejska kula podpowiada, że to jeszcze nie jest
      Wielkie Bum. Taki SP500 co prawda powinien spaść do okolic 1170, ale
      potem wyruszyć z powrotem ku szczytom. Jeszcze raz numer FED
      pt "Tnij po oczach" powinien się udać i dzień rozliczenia uda się
      przesunąć na przyszłość
      • wolo Re: Co z giełdą? Pobudka i tyle 27.01.08, 01:41
        Osobiscie sadze, ze jednak nie. W Stanach indeksy spadly za malo.
        Zejdzie ponizej 11500 na DJI a pewnie jeszcze nizej. Z pozostalymim
        gieldami jest pewien problem bo one juz pospadaly - ale jakas
        korelacja musi byc zachowana. Tak wiec sadze, ze nasza bedzie
        spadac duzo wolniej taki wolny trend spadkowy.
        A w przyszlym tygodniu FED musi, musi obnizyc o kolejne 50 jezeli ma
        nie byc jakiejs mega zwalki. Nawet jezeli po FED-zie bedzie odbicie
        to nie bedzie wieksze niz do 12 750.
        Wydaje mi sie, ze i technicznie i fundamentalnie Stany wygladaja po
        prostu okropnie.
        U nas fundamenty lepsze ale nie sadze zebysmy odkleili sie od Stanow
        a pewnie i fundamenty zaczna sie psuc szybciej niz mozna sie tego
        spodziewac
        • przycinek.usa Re: Co z giełdą? Pobudka i tyle 27.01.08, 02:22
          100% zgody. I zaczal sie skurcz monetarny, co juz jest potwierdzone.
          • przycinek.usa Re: Co z giełdą? Pobudka i tyle 27.01.08, 09:16
            img253.imageshack.us/img253/5240/ffrdx1.png
          • polarbeer dwa do tanga 27.01.08, 16:59
            > 100% zgody. I zaczal sie skurcz monetarny, co juz jest
            potwierdzone.

            A co z odwrotna strona argumentu? Przeciez juz wylatuja
            helikoptery... Ten czek bez pokrycia na $150,000,000,000 juz pisza --
            a to przeciez tylko ta widoczna czesc. Ile tej manny po cichu
            pompuja dla sektorow bankowych, wojskowych i innych rurociagami
            podziemnymi w glebokich piwnicach bialego domu? (i nie tylko)

            "Obvious is obviously wrong"
            • przycinek.usa Re: dwa do tanga 27.01.08, 17:57
              "A co z odwrotna strona argumentu? Przeciez juz wylatuja
              helikoptery... Ten czek bez pokrycia na $150,000,000,000 juz pisza"


              Nie ma potwierdzenia tego w statystyce.
              Sam Bernanke mowi, ze jest mozliwa deflacja.
              Widziales ten helikopter?
              • polarbeer Re: dwa do tanga 27.01.08, 18:05
                > Nie ma potwierdzenia tego w statystyce.
                > Sam Bernanke mowi, ze jest mozliwa deflacja.
                > Widziales ten helikopter?

                Statystyka? Masz na mysli m3? <g> Mniejsza o to
                • przycinek.usa Re: dwa do tanga 28.01.08, 03:51
                  a co jak bedzie tak:
                  obniza stopy, dolar spadnie, spadna obligacje, wzrosna stopy na
                  rynku i bedzie deflacja pomimo Bena Helikoptera?
                  • polarbeer Ciezko mi sobie to wyobrazic 28.01.08, 04:33
                    zeby stopy poszly w gore mimo sprzeciwow FED-u...

                    Oczywiscie jest jeszcze jeden, na razie maly faktor
                    • bush_w_wodzie liquidity trap 28.01.08, 11:22
                      o ile dobrze rozumiem przycinek pisze o takim scenariuszu w ktorym w wyniku
                      defaultow dochodzi do deflacji cen i kontrakcji monetarnej. nominalna stopa fed
                      w zasadzie nie nie moze byc nizsza niz zero wiec jesli mielibysmy poglebiajaca
                      sie deflacje to oznacza koniec mozliwosci stosowania monetarnej stymulacji

                      taki fenomen opisal niejaki keynes zainspirowany zapewne obserwacjami z czasow
                      wielkiej depresji

                      no - sa pewne przeslanki by sadzic ze niektorzy biora powaznie to zagrozenie:

                      ft.onet.pl/11,5655,dramatyczny_apel_szefa_mfw,artykul.html

                      >>
                      Dominique Strauss-Kahn, dyrektor Międzynarodowego Funduszu Walutowego ostrzegł w
                      czasie ostatniego weekendu, że rosnące załamanie na rynku kredytowym jest tak
                      poważne, iż sama obniżka stóp procentowych nie wystarczy do wyjścia z
                      zaistniałej zapaści.

                      W dramatycznej zmianie stanowiska tej międzynarodowej instytucji, która całkiem
                      niedawno, bo w jesieni, nawoływała do stałej konsolidacji fiskalnej w Stanach
                      Zjednoczonych, Dominique Strauss-Kahn, nowy szef MFW, dał zielone światło dla
                      zaproponowanego w USA pakietu stymulującego i wezwał inne kraje do podobnych
                      działań. – Nie sądzę byśmy pozbyli się kryzysu stosując wyłącznie instrumenty
                      monetarne – powiedział, dodając, że "nowa polityka fiskalna jest obecnie
                      właściwą odpowiedzią na kryzys".

                      <...>


                      Wezwanie MFW skierowane do krajów silnie nadzorujących budżety, by je
                      poluzowały, znalazło uznanie u ministrów finansów Francji Christine Lagarde i
                      Indii Palaniappana Chidambarama. Pani minister Lagarde zasugerowała, że Niemcy
                      byłyby pierwszym kandydatem do rozluźnienia budżetu, podczas gdy minister
                      Chidambaram powiedział: "Indie mogą znaleźć trochę miejsca dla niektórych
                      bodźców fiskalnych".

                      Ale w nadzwyczajnym, bezpośrednim odwołaniu się do Chin, wezwał on Pekin do
                      zaangażowania. – Chiny mają olbrzymie możliwości stymulowania wewnętrznej
                      konsumpcji. Jednak to wątpliwości, jakie żywi wspólnota światowa co do gotowości
                      udziału Chin w likwidowaniu spowolnienia na rynku konsumenckim w Stanach
                      Zjednoczonych spowodują, iż może się okazać, że trzeba będzie się uciec do
                      większego rozluźnienia fiskalnego w wielu krajach.
                      <<

                      zliczajac liczbe bezprecedensowych zdarzen w ostatnim czasie mozna podejrzewac
                      ze sytuacja swiatowego systemu finansowego jest po prostu dramatyczna. jak
                      chinczyk z niemcem japoncem i hindusem nie pomoga to na pewno bedzie wywrotka. a
                      jak pomoga... to moze uda sie spasc na na... plecy a nie na kark


                      polarbeer napisał:

                      > zeby stopy poszly w gore mimo sprzeciwow FED-u...
                      >
                      > Oczywiscie jest jeszcze jeden, na razie maly faktor
                      • polarbeer Re: liquidity trap 28.01.08, 15:07
                        Ja mam niewiele watpliwosci ze finalem tego kryzystu bedzie ogromna
                        deflacja. Ta deflacja jest wrecz konieczna zeby pozbyc sie tych
                        idiotyzmow z rynku na calym swiecie.

                        Mimo ze akcja toczy sie w bardzo szybkim tempie, to widowisko
                        przeciez jest na historyczna skale
                        • bush_w_wodzie Re: liquidity trap 28.01.08, 23:06
                          polarbeer napisał:

                          > Ja mam niewiele watpliwosci ze finalem tego kryzystu bedzie ogromna
                          > deflacja. Ta deflacja jest wrecz konieczna zeby pozbyc sie tych
                          > idiotyzmow z rynku na calym swiecie.
                          >
                          > Mimo ze akcja toczy sie w bardzo szybkim tempie, to widowisko
                          > przeciez jest na historyczna skale
                        • herr7 Warszawa 31 sierpnia 1939 r.? 29.01.08, 08:13
                          Czytajac wspomnienia ludzi ktorzy przezyli wojne zadziwia mnie brak
                          poczucia zagrozenia jeszcze na pare godzin przed wojna. Warszawa 31
                          sierpnia 1939 r. nie przypominala bynajmniej miasta szykujacego sie
                          do wojny. Kawiarnie byly pelne socjety, ludzie byli przewaznie
                          zadowoleni i zarazem bardzo pewni, ze "nie oddadza nawet guzika..".
                          Wystarczylo pierwsze niemieckie bombardowanie, zeby ten nastroj sie
                          zasadniczo zmienil - beztroske i pewnosc siebie zastapilo
                          przerazenie i chaos.

                          Mysle ze beztroska i zadowolenie Amerykanow tez moze sie zmienic z
                          dnia na dzien. Problemy amerykanskiej gospodarki sa realne, a sama
                          Ameryka nie jest w stanie udzwignac kosztow zwiazanych z utrzymaniem
                          hegemonii w swiecie. Stad byc moze gra na nowa wojne swiatowa, ktora
                          ma przyniesc nowe rozstrzygniecia, eliminujac przede wszystkim
                          opozycje dla amerykanskiej hegemonii ze strony Chin i Rosji. Za
                          dziesiec lat bedzie to juz niemozliwe, gdyz gospodarka chinska
                          przescignie amerykanska, a BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny)
                          beda wytwarzac produkt porownywalny do produktu USA i EC razem
                          wzietych.

                          • polarbeer w '35-tym tez nikt sie nie bal 29.01.08, 14:38
                            >>>> Stad byc moze gra na nowa wojne swiatowa, ktora
                            ma przyniesc nowe rozstrzygniecia, eliminujac przede wszystkim
                            opozycje dla amerykanskiej hegemonii ze strony Chin i Rosji. Za
                            dziesiec lat bedzie to juz niemozliwe, gdyz gospodarka chinska
                            przescignie amerykanska, a BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny)
                            beda wytwarzac produkt porownywalny do produktu USA i EC razem
                            wzietych. <<<<

                            Na "wojenne rozwiazanie" juz jest za pozno... Stany po prostu nie
                            maja ani zaplecza gospodarczego ani fanatycznej ludnosci gotowej na
                            takie poswiecenia. Tego typu mrzonki moze mieli zboczency bawiacy
                            sie super-komputerami, ale "buty na ziemi" w Afganistanie i Iraku
                            rozwialy te fantazje... Slowo "pobor" jest rownie czesto widziane w
                            mediach jak Ron Paul (i zazwyczaj to on o tym ostrzega). "Gospodarka
                            Stanow" wlacza w to "gospodarke finansowa" i "inowacje" ktore sa
                            zbudowane z dymu a nie cegiel...

                            • herr7 amerykanski problem 30.01.08, 08:50
                              Wedlug ostatnich wyliczen, Ameryka w przyszlorocznym budzecie
                              przeznacza 1100 mld$ (ponad trylion) na wojny, zbrojenia i wszystko
                              co sie z tym biznesem wiaze. To pokazuje skale problemu. Z drugiej
                              strony, pomimo tak kolosalnych wydatkow, uzyskiwane rezultaty sa
                              raczej nikle. Ameryki nie stac na wojne z krajem o sredniej
                              wielkosci, majacym raczej przestarzaly sprzet, takim jak np. Iran.
                              Nie przypominam sobie podobnego w skali marnotrastwa bogactw i
                              zasobow kraju, jak ma to miejsce w przypadku amerykanskiego
                              militaryzmu. Rewolucja w Ameryce powinna sie zaczac przede wszystkim
                              od pytania, jaki jest sens wydawac takie krocie i po co tworzyc
                              ulude superimperium skoro jest oczywiste ze Ameryki na to nie stac,
                              a imperium Ameryce nie jest do niczego potrzebne. Amerykanie powinni
                              przepedzic waszyngtonskie elity, a byc moze przeniesc tez stolice.
                              • polarbeer this is the end 30.01.08, 15:16
                                >>> Rewolucja w Ameryce powinna sie zaczac przede wszystkim
                                od pytania, jaki jest sens wydawac takie krocie i po co tworzyc
                                ulude superimperium skoro jest oczywiste ze Ameryki na to nie stac,
                                a imperium Ameryce nie jest do niczego potrzebne. Amerykanie powinni
                                przepedzic waszyngtonskie elity, a byc moze przeniesc tez stolice.
                                <<<<

                                Poszperaj na www.youtube.com uzywajac Ron Paul w wyszukiwarce.. <g>

                                To jest dokladnie glowna platforma tego lekarza i powod dla ktorego
                                jest zagluszany (jak rowniez powod jego sukcesu poza kontrolowanymi
                                mediami). To ze ta "rewolucja" w przypadku USA oznacza powrot do
                                konstytucji jest rownie piekna ironia jak to ze w sierpniu 1980
                                wlasnie robotnicy zbuntowali sie przeciwko "parti robotniczej"... (A
                                moze to nie ironia, ale prawidlowosc
                                • herr7 zgadzam sie... 31.01.08, 03:49
                                  Sadze, ze amerykanskie imperium gra na wojne i to duza. Najlepiej w
                                  Europie lub na Bliskim i Srodkowym Wschodzie. Potrzebuje do tego
                                  sojusznikow ktorzy ubezpiecza cala te awanture pod wzgledem
                                  przynajmniej finansowym. Moga z pewnoscia liczyc na Japonie, gdyz to
                                  kraj podbity i nigdy suwerennosci nie odzyskal. Moze tez liczyc na
                                  UK. Nie jest pewna postawa reszty Europy. Co prawda rzadzi
                                  proamerykanska Merkel, ale samo wspomnienie Niemcom o sojuszu
                                  wojennym z jankesami odbija sie tam czkawka w tamtejszej polityce.
                                  Niemcy sa konsekwentenie pacyfistyczni, a tym samym antyamerykanscy.
                                  Moga liczyc teraz na Francje, ale duo Sarkozy-Kouchner zdazyli juz
                                  mocno rozczarowac Francuzow, ktorzy z pewnoscia nie chca zamiany
                                  masla na armaty. Wybory w Ameryce wskazuja, ze wbrew panujacym tam
                                  nastrojom wygra "partia wojny". Ale moze sie to okazac za malo -
                                  swiat sie zmienia, a jednym z tego przejawow jest uniezaleznianie
                                  sie od amerykanskiej ekonomii - dotyczy to przede wszystkim takich
                                  krajow jak Chiny (ktore maja potezny rynek wewnetrzny), jak i
                                  Niemcy, ktorzy coraz wiecej sprzedaja Rosji, Chinom, Brazylii i paru
                                  jeszcze innym krajom.
                  • wolo Re: dwa do tanga 28.01.08, 21:14
                    Jak bedzie deflacja to dlaczego stopy maja rosnac? Jaka ma byc
                    deflacja to zerowa stopa jest calkiem duza. TIPS-y beda do dupy i
                    trzeba je bedzie z dyskontem kupowac.
                    • przycinek.usa Re: dwa do tanga 29.01.08, 04:13
                      Nastapi utrata kontroli FED nad stopami rynkowymi i stopa bedzie
                      rosnac. Niska stopa Funds NIE OZNACZA NISKIEJ STOPY NA RYNKU
                      OBLIGACJI.

                      Stopa Funds to jest target overnight na rynku rezerwy czastkowej.
                      To jest malutki fragment rynku. Tam stopa moze byc nawet i 0%.
                      Skurcz kredytowy wystapi, poniewaz na rynku jest ogromna ilosc
                      kredytu poza systemem bankowym.

                      Ludzie, ktorzy inwestuja w zloto, uwazaja, ze FED zaleje rynek
                      pieniedzmi w operacjach otwartego rynku i wykupie obligacji od
                      rzadu. To jednak nie wystarczy, bo nie beda to wielkie pieniadze.
                      Stopy nieuchronnie musza wzrosnac. Czasokres? 2-3 lata.
                      • polarbeer Re: dwa do tanga 29.01.08, 06:02
                        >>>>Ludzie, ktorzy inwestuja w zloto, uwazaja, ze FED zaleje rynek
                        pieniedzmi w operacjach otwartego rynku i wykupie obligacji od
                        rzadu. To jednak nie wystarczy, bo nie beda to wielkie pieniadze.
                        Stopy nieuchronnie musza wzrosnac. <<<<

                        Ja nie wiem o innych ludziach ktorzy inwestuja w zloto, ale
                        przynajmniej ja nie zakladam ze Fed, inne banki centralne i rzady
                        beda dzialaly na otwartym rynku. Wrecz przeciwnie, bedzie to wojna
                        zarowno otwarta jak i partyzancka. Informacja i dezinformacja beda,
                        tak jak sie to odbywalo dotychczas, ladnie wymieszane. Dzisiejsze
                        reguly gry sa na dzisiaj
                      • wolo Re: dwa do tanga 29.01.08, 21:59
                        przycinek.usa napisał:

                        > Nastapi utrata kontroli FED nad stopami rynkowymi i stopa bedzie
                        > rosnac. Niska stopa Funds NIE OZNACZA NISKIEJ STOPY NA RYNKU
                        > OBLIGACJI.
                        >
                        > Stopa Funds to jest target overnight na rynku rezerwy czastkowej.
                        > To jest malutki fragment rynku. Tam stopa moze byc nawet i 0%.
                        > Skurcz kredytowy wystapi, poniewaz na rynku jest ogromna ilosc
                        > kredytu poza systemem bankowym.
                        >
                        > Ludzie, ktorzy inwestuja w zloto, uwazaja, ze FED zaleje rynek
                        > pieniedzmi w operacjach otwartego rynku i wykupie obligacji od
                        > rzadu. To jednak nie wystarczy, bo nie beda to wielkie pieniadze.
                        > Stopy nieuchronnie musza wzrosnac. Czasokres? 2-3 lata.

                        Caly czas nie rozumiem dlaczego przy deflacji mialyby stopy rosnac.
                        Jasne, ze FED kontroluje tylko krotkie stopy. Ale od tych krotkich
                        zaleza te dluzsze i dluzsze itd. Majac dostep do kasy za zero%
                        procent od FED kazda instytucja finansowa bedzie miala zysk bez
                        ryzyka kupujac jakiekolwiek oprocentowane aktywo np. obligacje
                        skarbowe. Co najwyzej moga wzrosnac spready kredytowe dla emitentow
                        o ryzyku kredytowym.
                        • przycinek.usa Re: dwa do tanga 30.01.08, 03:18
                          "Caly czas nie rozumiem dlaczego przy deflacji mialyby stopy
                          rosnac."


                          Bo deflacja oznacza spadek cen obligacji.
                          Stopa procentowa banku centralnego determinuje wzrost lub skurcz
                          TYLKO WTEDY, kiedy podaza za nia rynek. Jezeli nastapi rozdzielenie
                          oczekiwan co do stop - to bedzie spadek stopy FFR i wzrost stop
                          rynkowych.
        • wolo Re: Co z giełdą? Pobudka i tyle 05.02.08, 22:44
          wolo napisał:

          > Osobiscie sadze, ze jednak nie. W Stanach indeksy spadly za malo.
          > Zejdzie ponizej 11500 na DJI a pewnie jeszcze nizej. Z
          pozostalymim
          > gieldami jest pewien problem bo one juz pospadaly - ale jakas
          > korelacja musi byc zachowana. Tak wiec sadze, ze nasza bedzie
          > spadac duzo wolniej taki wolny trend spadkowy.
          > A w przyszlym tygodniu FED musi, musi obnizyc o kolejne 50 jezeli
          ma
          > nie byc jakiejs mega zwalki. Nawet jezeli po FED-zie bedzie
          odbicie
          > to nie bedzie wieksze niz do 12 750.0
    • bush_w_wodzie 3 procent 30.01.08, 22:19
      ...czyli realnie zero. a gielda cos nie chce rosnac

      takoz gdp. sadzac po gwaltownosci reakcji wszelkich instytucji i plynacych z
      nowego jorku sygnalach s.o.s sytuacja jest powazna

      gigantyczne stymulanty fiskalne i monetarne z poczatku a.d. 2000 wypalily sie
      znacznie szybciej niz mozna bylo oczekiwac. a recepta znowu ma byc znowu ta
      sama... dolac smaru zamiast rozwiazac problemy strukturalne. jakos nie jestem
      przekonany ze dzialania majace na celu
      wymazanie i rozmydlenie konsekwencji kardynalnych bledow moga przyniesc cos
      dobrego w srednim i dlugim okresie
      • wolo Re: 3 procent 30.01.08, 22:36
        Czasami jednak środek przeciwbólowy trzeba wziąć nawet jak nie leczy
        choroby.
        No to mamy recesję. Kwestia tylko jak długo i jak to się rozleje po
        świecie.
        • bush_w_wodzie Re: 3 procent 30.01.08, 22:40
          wolo napisał:

          > Czasami jednak środek przeciwbólowy trzeba wziąć nawet jak
          > nie leczy choroby.


          gospodarka to nie ludzki organizm - i leczenie paliatywne w pewnych warunkach
          moze znczaca zwiekszyc straty


          > No to mamy recesję. Kwestia tylko jak długo i jak to się rozleje po
          > świecie.

          recesja to pikus. to co budzi prawdziwe zaniepokojenie to dynamika trendu i jego
          kierunek... oraz wyraz oblicza strazakow
          • wolo Re: 3 procent 30.01.08, 23:06
            Oblicza strażaków i owszem spokojem i pewnością siebie nie emanują.
            Na dodatek to oni sami podkładali ten ogień to muszą wiedzieć co się
            święci.
            • polarbeer Re: 3 procent 30.01.08, 23:28
              Prawde mowiac zaskoczylo mnie te .50% obnizki

              Myslalem ze .25 bylby lepszym rozwiazaniem gdyz kupuje wiecej czasu
              gdy Fed nadal ma jeszcze jakies naboje... Czyli mozna wyciagnac
              wniosek, ze nie o czas juz tutaj chodzi, ale o konkretne zagrazenia
              teraz.

              Jedyne co mogloby cos takiego spowodowac to reakcja lancuchowa
              derywow
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka