Dodaj do ulubionych

FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE

27.09.08, 21:05
Ilosc waznych informacji, ktora nas bombarduje codziennie od 3 tygodni
przekracza wielokrotnie to, co sie dzieje zwykle na rynku. To jest nie do
opisania. 700B bedace ewidentnym wymuszeniem na podatniku to jest dopiero
preludium wydarzen, ktore wkrotce nastapia.

Ale po kolei. Nie mam na razie zadnych wiadomosci dotyczacych warunkow
bailoutu, ale na podstawie szczegolow, ktore ukazywaly sie tu i tam wnioskuje,
ze to jest naprawde gra o wysoka stawke. Sprobuje to wytlumaczyc. Rynek
naprawde sie sypie. Jest to wywolane wieloma czynnikami, fundamentalnymi i
politycznymi. Fundamentalnie mamy skurcz i przecene aktywow, co powoduje
ogromna presje na przelewarowane firmy i rynek kredytowy. Z drugiej strony
mamy Paulsona i towarzystowo, ktore z sobie tylko znanych powodow wywrocilo
dwa wazne banki do gory nogami. Najpierw Lehmana, a potem WM. W mojej ocenie
Paulson najwyrazniej CHCIAL polozyc Lehmana. W tym celu zwolal posiedzenie
najwyzszych oficerow firm finansowych w piatek przed bankructwem i tym ludziom
(okolo 30 osob) wylozyl kawe na lawe, prosto z mostu, ze Lehmana ratowac nie
bedzie i oni (tych 30 - Lehmana szefa nie zaproszono) maja rozwiazac sytuacje
pomiedzy soba. Oni nie rozwiazali. Lehman zbankrutowal. I... nagle zaczely sie
dziac rzeczy nieoczekiwane. Posypaly sie kontrakty wzajemne i
najprawdopodobniej zagrozilo to JPM. FED nagle musial wylozyc 87 miliardow w
poniedzialek za posrednictwem JPM dla Lehmana. To nie wystarczylo. We wtorek
poszlo 51 miliardow. Nikt nie wie dokladnie co sie stalo ale fakty swiadcza za
siebie. AIG dostalo zawalu.
Przelewarowana instytucja nalezaca do AIG, zajmujaca sie derywatami zabila
AIG. FED wkroczyl do akcji na 85 miliardow. To jednak nie koniec. Paulson i BB
poszli do Kongresu z prosba o pomoc. Calkiem slusznie. Maja obaj racje. Rynek
prawie sie przewrocil. Nie powiedzieli jednak Kongresowi, ze jest grupa
spekulantow, ktorzy maja osobisty interes w tym bailoucie. BB i HP moga nawet
o tym nie wiedziec. To moga byc nawet zupelnie niezalezne uklady. To wymaga
wyjasnienia. Otoz jest ten instrument zwany CDS. I on zabezpiecza rozne
papiery. I jest taka obecnie modna metoda inwestowania, ze wybiera sie
najwiekszy syf, ktory jest na rynku. RMBS z Inland Empire, albo jakis inny
commercial shit z LA i placi np. 65c za dolara. Potem kupuje sie na to CDS i
czeka. CDS sprzedaja zwykle takie glupki jak Merril Lynch, Bank Of America,
JPM albo na przyklad AIG. I wszyscy trzymaja. Trwa wojna nerwow. Kupujacy ten
shit modla sie, zeby to za bardzo nie spadlo i... zeby jak najszybciej
zbankrutowalo. Jak zbankrutuje, to CDS wypaca FACE VALUE. Teraz ci wszyscy
idioci z MER, BAC, JPM itp. widzac co sie swieci, odkupuja ten shit na rynku
aby najlepiej nie wyplacac CDS i skasowac exposure. No i ceny najwiekszego
shitu rosna nawet do 90c za dolara.
Super interes. No, ale sa tacy chciwcy, ze nie sprzedaja tylko siedza na tym,
bo wiedza, ze te papiery na pewno zbankrutuja i to jest tylko kwestia czasu,
kiedy to sie wyplaci na 100%. I teraz Bernankie z Paulsonem wykombinowali, ze
zeby uratowac najwieksze banki (te co sa najwiekszymi idiotami, bo wystawiaja
CDS) to trzeba NA SILE (forcibly) zabrac z rynku caly shit po cenie nabycia
(np. 65c) - co spowoduje, ze spekulanci, ktorzy nabyli CDS i shit beda mieli
gowno a nie zysk i powinni sie modlic a idioci czyli AIG, Meryle, JPMy i inni
debile nie beda musieli sie wyplacac z miliardow za defaulty. I wlasnie tym
debilom z JPM, BAC, MER, MS, GS zalezy na bailoucie najbardziej.

W kazdym przypadku ktos traci pieniadze. Podatnicy traca 700B. Chinczycy
traca, jezeli te obligacje trafia na rynek.
Spekulanci traca zyciowa szanse wystrzenia idiotow z pieniedzy.
Na bailoucie straca tez idioci, bo przeciez tez trzymaja shit i CDS.
Gielda tak naprawde nie docenia niebezpieczenstwa wymiany figur na szachownicy
rynku. JPM po przejeciu WM dostal nowy zastrzyk shitu i bedzie musial podniesc
kapital. WM po ukradzeniu przez FDIC doprowadzi do WIELKICH strat instytucje
finansowe ubezpieczajace wielkie transze CDO, ktore WaMu posiadal. Banki w
Japonii i w Europie dostana od tego takiego strzala w przyszlym tygodniu, ze
sie zesraja. Tymczasem na te wszystkie wymiany potrzeba pieniedzy, a pieniadze
maja tylko odpowiedzialne instytucje i firmy. Te firmy nie dadza grosza na
zadne idiotyzmy. I FED slusznie ma zgryz. Calkiem naprawde wchodzimy w wielka
depresje. To nie sa zadne zarty.
I dlatego Bernankie dostal apopleksji i wariuje. To sa setki miliardow dolarow
i nawet drukarnia nie pomoze. Jest dokladnie tak samo jak za pierwszej
depresji. Cala kasa zniknie z rynku. FED bedzie musial to zadrukowac. No ale
Bernankie sie boi, bo zadrukowanie tego wraz z Paulsonem to jest w zasadzie
kryminal.
I poszli do Kongresu a ludzie sie wsciekli. To jednak ich zupelnie nie
powstrzymalo. Juz zaczeli drukowac. Jest ekspresowe wyczarowywanie dolarow -
zaczelo sie od marnych 40 miliardow tydzien temu, o ile dobrze pamietam a w
tym tygodniu ... no ale sami przeczytajcie artukul z Barronsa ktory ukaze sie
w przyszlym tygodniu. I uprzejmie wklejam link do statystyki. Czyli BEZ
BAILOUTU Ben + Paulson zaczeli monetyzowac kryzys co wzbudza moj wielki
niepokoj, choc to bylo do przewidzenia. A co z gielda? No coz. Tak naprawde to
nikogo to nie obchodzi. Przy monetyzacji i drukowaniu, to roznie moze byc.
Zalezy jak szybko Bernankie z Paulsonem beda psuc walute. Zalezy ile tego
wchlonie rynek i jak szybko. W wielkim kryzysie FED tez pompowal pieniadze w
rynek ale za malo i nie wystarczylo bo sie rynek skurczyl. Bernankie nie ma
ani ograniczen anie hamulcow. Jego nic nie powstrzyma, chyba, ze go ktos
zastrzeli. Dopoki baza jest stabilna, to bedzie drukowal. Ale czy baza jest
stabilna? Zobaczmy:

3.bp.blogspot.com/_H2DePAZe2gA/SNxmTnPymPI/AAAAAAAAEf0/d4AS9BNJB5U/s1600-h/monetarypercentchange.png
To oznacza jedno - inflacje. Przyszla, duza i niszczaca inflacje oraz wysoka
stope procentowa w przyszlosci. A w miedzy czasie beda klotnie, awantury i
czesc spolek pewnie pojdzie do gory. Mozliwe, ze JPM, BAC i WFC stana sie
liderami wzrostu. Ja tego nie wiem. Jak przesadza z drukowaniem, to najwiecej
zyskaja wlasnie one.
Takiej sytuacji NIGDY NIE BYLO. To jest calkowicie bez precedensu. To moze byc
faktycznie kleska systemu fiat money. Jest calkiem mozliwe ze to wlasnie TERAZ
bedzie czas ladowania sie wzloto. Tak
czy inaczej FED stracil dziewictwo i ja na miejscu Chinczykow wypiepszylbym te
wszystkie rezerwy i kupowal zloto. Pierwszy raz w zyciu mysle, ze zloto moze
byc jedyna forma ochrony oszczednosci w dlugim terminie. Naprawde pierwszy raz.

Acha, nie zapominajmy o tysiacach mniejszych instytucji finansowych, ktore
maja jakis shit i jak im Paulson na sile z Bernankie to zabierze po cenie
rynkowej, to tysiace firm zbankrutuje i beda zabieranie przez FDIC. I dlatego
Chinczycy zakazali pozyczac pieniedzy firmom z USA, bo nie wiadomo kto ma
shit, a kto nie ma. Paulson i FDIC powiedzieli wyraznie, ze zadnych pieniedzy
nie zobacza ani akcjonariusze WM, ani wierzyciele bondow WM. I nikt bankow nie
bedzie ratowal. Nikt nie da zlamanego grosza. Ani prywatnie, ani jako firma.
To jest prawdziwa katastrofa. To jest upadek instytucjonalnej Ameryki, ktorej
nadzor i rzad nie wykonuja swoich obowiazkow. Aktywa WM powinny byly zostac
wystawione na przetarg publiczny i powinny byly byc sprzedane na zasadach
rynkowych. Tymczasem okradziono inwestorow a JPM prawdopodobnie dostal WM za
jakis wczesniejszy przewal, mozliwe, ze to bylo za te 51 miliardow ktore FED
mial im przelac, ale ja nie wiem, czy to zrobil. To jest wszystko jeden wielki
kryminal.
Pod spodem artykul z Barronsa i linki.
Obserwuj wątek
    • przycinek.usa Re: FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE 27.09.08, 21:06
      www.federalreserve.gov/releases/h41/Current/
      online.barrons.com/article/SB122246736869980375.html?mod=9_0031_b_this_weeks_magazine_market_week

      Offstage, the Fed Strives Mightily
      By RANDALL W. FORSYTH | MORE ARTICLES BY AUTHOR

      Fed adds $200 billion to ease the credit crisis as D.C. debates.


      WHILE INTERNECINE WRANGLING OVER the treasury's $700 billion rescue plan for mortgage securities dragged on in Washington, the Federal Reserve mounted its own $200 billion relief program
    • bush_w_wodzie deflacja czy inflacja? 27.09.08, 22:44
      przycinek - mam wrazenie ze twoja analiza - jakkolwiek zgadzam sie z nia w
      wiekszosci - jest w pewnym momencie wewnetrznie sprzeczna. jesli mamy skurcz
      kredytowy i znikanie dlugiego pieniadza na wielka skale - to `dodruk' dlugiego
      pieniadza (czyli de facto przejmowanie dlugow bankow przez panstwo) nie musi
      doprowadzic do inflacji tylko moze do mniejszej deflacji? oczywiscie - popyt na
      amerykanskie obligacje powinien po czyms takim drastycznie spasc. czyli dolar
      powinien silnie slabnac a stopy rynkowe rosnac... czyli polaczenie inflacji i
      recesji. nieco inaczej moze wygladac sytuacja w strefie euro czy w japonii. nie
      wiem na ile europa i nippon dostana po lbie wprost - ale slaby dolar oznacza
      automatycznie silne: euro i yen. a wiec recesje i deflacje... chyba ze tez beda
      zadrukowywac deflacje tak by nie dopuscic od deprecjacji usd. no ale
      `zadrukowywanie' inflacji poprzez przejmowanie zobowiazan padajacych bankow -
      nie powinno powodowac inflacji cen...

      konkluzja: to co rzad i fed robia w tej chwili to jest sponsorowanie hostile
      takeovers tych ktorych nie lubimy przez tych ktorych lubimy.
      placa za to akcjonariusze tych ktorych nie lubimy. na swoje wyjda akcjonariusze
      tych ktorych lubimy (byc moze to tlumaczy ruch buffetta). czyli nie musi byc tak
      ze padnie caly system finansowy usa. moze sie tak zdarzyc ze system wyjdzie na
      swoje a za cala operacje zaplaca ci ktorych nie lubimy... np ci z pekinu. to by
      oznaczalo ze nalezy wchodzic nie w zloto tylko w akcje tych bankow ktore lubimy

      to oczywiscie jedna z wielu mozliwych spekulacji... moze bzdurna (choc zgadza
      sie z twoimi intuicjami) ale pozostaje centralny problem ktory doprowadzil do
      pewnych sprzecznosci w twojej analizie: bedzie deflacja czy inflacja?
      • kierny Re: deflacja czy inflacja? 27.09.08, 23:34

        mam pytanie zwiazane z tymi analizami
        co teraz robic z IRA, czy warto inwestowac w zloto, kopalnie?
        ogladalem ceny zlota w latach 20-30
        www.nma.org/pdf/gold/his_gold_prices.pdf
        zadnych praktycznie ruchow przez caly kryzyz lat 29-30
        dopiero w 31 spadek, nic ciekawego z tego nie wynika

        moze lepsza opcja na przeczekanie bedzie zwykle konto na 5%
        pl.psfcu.com/Oprocentowanie_126.html

        warto jeszcze poczekac na zwyzke oprocentowania takich kont?

        pozdrawiam K.

        • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 01:09
          Ja przyjalem zasade niedoradzania komukolwiek, poniewaz sa trudne czasy, mozna
          sie pomylic, a Ty stracisz pieniadze. Ostatnio nawet patrzylem i myle sie w
          okolo 1/3 razy. Na szczescie sa strategie, ze mozna sie mylic 70% i zarabiac.
          Inwestycje w kopalnie sa ryzykowne. Zauwazylem, ze ostatnio wspolczynnik sily
          wzglednej kopalni do zlota sugeruje, ze albo zloto pojdzie w dol, albo kopalnie
          w gore. Kopalnie podejrzanie spadaja w dol. Bardzo silnie. A zloto stoi.
          Historia zlota z lat 30 jest do pominiecia, bo wtedy rynek byl regulowany. Tzn.
          rzad mowil co i jak. Teraz jest inaczej.
          Zloto moze zrobic numer. Ale ja nie zamierzam ryzykowac.

          Jezeli ktos ma strategie utrzymania sily nabywczej za wszelka cene z minimalnym
          ryzykiem, to nalezy rozwazyc waluty krajow w ktorych nie ma deficytu budzetowego
          i jest male zadluzenie. Osobiscie rozwazam Chile, bo mam blisko. Ale jest cala
          masa innych opcji w tym zakresie.
          IRA trzeba trzymac z powodow podatkowych.
          • weev Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 02:16
            More generally, apocalyptic thinking appears to have no place in the
            world of money. For if the doomsday predictions are fulfilled and
            the world does come to an end, then all the money in the world —
            even if it be in the form of gold coins or pieces of silver, stored
            in a locked chest in the most remote corner of the planet — would
            prove of no value, because there would be nothing left to buy or
            sell. Apocalyptic investors will miss great opportunities if there
            is no apocalypse, but ultimately they will end up with nothing when
            the apocalypse arrives. Heads or tails, they lose.

            Tak mi sie skojarzylo.
            • darkbloom Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 05:22
              Mnie też się skojarzyłosmile

              "indukcja niezupełna (indukcja enumeracyjna niezupełna), polega(...) na uznaniu jakiejś ogólnej prawidłowości na podstawie skończonej liczby zdań stwierdzających niektóre wystąpienia tej prawidłowości. Jest to jedno z podstawowych narzędzi nauk doświadczalnych, jej stosowanie wymaga jednak odpowiedniej metodologii"
              pl.wikipedia.org/wiki/Indukcja_logiczna
              • weev Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 16:54
                Myslal indyk o niedzieli, a w sobote leb mu scieli. Proponuje zapoznac
                sie z Blackswanem.
                • darkbloom Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 18:14
                  "Apocalyptic investors will miss great opportunities if there
                  is no apocalypse, but ultimately they will end up with nothing when
                  the apocalypse arrives. Heads or tails, they lose."

                  Nie wiem czy się dobrze zrozumieliśmy. Teza o "apocalyptic investors" zakłada, że albo będzie apokalipsa albo nie będzie. W obu przypadkach gold bugs tracą. Wydaje mi się, że to indukcja niezupełna bo mogą zajść też inne wydarzenia (np. hiperinflacja) gdzie gold bugs zyskają. Dlatego taki wniosek ("they lose") jest słaby. Ale może się mylę.
                  pzdr.
                  d.
            • polarbeer Apokalipsa 28.09.08, 15:36
              Koniec systemu to nie apokalipsa
            • bush_w_wodzie Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 23:06

              jest gleboki sens w tym cytacie. jesli zalamie sie globalny system finansowy i
              znikna z niego 10-ki tysiecy mld usd o ktorych ludzie mysleli ze sa ich
              oszczednosciami i jesli zniknie kredyt i medium wymiany - to zalamie sie szereg
              waznych mechanizmow gwarantujacych efektywnosc gospodarcza i stabilnosc
              spoleczna. to by nas wiodlo w kierunku zupelnego chaosu w ktorym posiadanie
              zlota niczego nie a priori nie gwarantuje... z drugiej strony jednak wspolnoty
              ludzkie - jesli to potrzebne - to bardzo szybko i spontanicznie rozwijaja
              dzialalnosc o charakterze ekonomicznym (produkcja i handel). w takiej sytuacji
              zloto moze spontanicznie stac sie akceptowanym medium wymiany... a wiec
              pozwoliloby przeniesc jakis ulamek oszczednosci z czasu przed kryzysem na czas
              po kryzysie

              trzeba jednak pamietac ze nawet w sytuacji chaosu monetarnego panstwo nie traci
              swoich kompetencji w dziedzinie tworzenia prawa i stosowania przemocy. to
              wprowadza istotna niepewnosc w rachunkach zwolennikow zlota
              • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 23:38
                Sens moze i jest, tylko ze jemu chodzi o to, ze my siejemy doom i gloom he he he
                i nic nie mozemy na tym zarobic, bo w domysle zloto spada a apokalipsy nie ma. -))

                System finansowy nie zalamie sie, to jest wlasnie doom i gloom.
                Role sie odwrocily. Media trabia o mozliwym zalamaniu, ludzie sprzedaja akcje, a
                rynek idzie w gore. Teraz jest gra na zabranie frajerom 700B i odjazd rynku w
                gore na 12500.

                Obecnie najwieksza panike sieje Paulson, Bush i Bernankie. He he he.
                Blackswan event, he he he dobre sobie. Nie przy rentownosci dobrego corporate
                commercial paper na poziomie 2%. Bez jaj.
                • weev Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 00:24
                  Wlasnie dokladnie o to mi chodzi. smile

                  Nie ma sensu w ogole patrzec na to wszystko az tak pesymistycznie, ze
                  sie posypie, od poczatku do konca, bo jezeli sie posypie, to posypie
                  sie wszystko i dlugoterminowo nawet zloto nas od tego nie wyratuje. Bo
                  co po zlocie, gdy zalamie sie handel i zniknie zaufanie?

                  Dlatego tez, nie nalezy zupelnie planowac pod tym katem i patrzec na
                  to wszystko optymistycznie, nie wchodzac w szczegoly.

                  Co do Blackswana - Blackswan nie musi byc zdarzeniem ktore przynosi
                  ogromny spadek. Blackswan moze byc zdarzeniem po prostu trudno
                  przewidywalnym. I to co sie dzieje teraz - poczawszy od tych
                  gownianych papierow a skonczywszy na grze na zwyzke - to po prostu cos
                  nieumieszczonego w normalnych, klasycznych modelach.
                • bush_w_wodzie Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 00:36
                  przycinek.usa napisał:

                  > Sens moze i jest, tylko ze jemu chodzi o to, ze my siejemy doom
                  > i gloom he he he
                  > i nic nie mozemy na tym zarobic, bo w domysle zloto spada a
                  > apokalipsy nie ma.
                  > -))


                  no - nie tylko o to chodzilo. bo przeciez kazdy sie moze pomylic sie w ocenie
                  trendu. nasze zbojeckie prawo. ale tam byla mocniejsza teza: nawet jak bedzie
                  apokalipsa to i tak nic nam z tego zlota (ktore hipotetycznie gromadzimy) nie
                  przyjdzie. i z ta druga teza dyskutowalem


                  >
                  > System finansowy nie zalamie sie, to jest wlasnie doom i gloom.
                  > Role sie odwrocily. Media trabia o mozliwym zalamaniu, ludzie
                  > sprzedaja akcje, a rynek idzie w gore. Teraz jest gra na
                  > zabranie frajerom 700B i odjazd rynku w gore na 12500.
                  >


                  no - tak wlasnie zrozumialem komentarz weev. i bardzo mozliwe ze tak wlasnie
                  bedzie - ze juz po raz ostatni ten doom zadrukuja. bo ten dodruk tylko zaostrzy
                  problemy strukturalne



                  > Obecnie najwieksza panike sieje Paulson, Bush i Bernankie.
                  > He he he. Blackswan event, he he he dobre sobie. Nie przy
                  > rentownosci dobrego corporate commercial paper na poziomie 2%.
                  > Bez jaj.


                  no ja wlasnie nie wiem jak tego black swana rozumiec w kontekscie postu weev.
                  mnie sie zdawalo ze chodzi mu o zastosowanie podejscia kiedys okreslanego jako
                  kontrarianskie. czyli gdy wszyscy panikuja to grac na wzrosty. tylko ze dzis to
                  nawet nie do konca wiadomo czy wiekszosc jest juz w euforii czy jeszcze w
                  depresji albo vice versa
                  • weev Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 00:44
                    Co do Blackswana, chodzi mi o to, ze wiekszosc modeli jest projektowana
                    na normalne warunki i wiekszosc kryzysow uwzglednia tylko jedna zmienna.

                    To troche tak jak z ubezpieczaniami. Standardowy model zaklada, ze
                    jezeli upadnie dana firma, to ubezpieczyciel z danej bazy

                    Moj post byl polemika z "wszystko idzie zle, zloto was uratuje". Ale wg
                    mnie, rozpatrywanie tego scenariusza nie ma duzo sensu bo jezeli
                    wszystko sie posypie, wszystkie relacje handlowe, zaufanie, to bedziemy
                    mieli kryzys, ktory jest po prostu poza nasza imaginacja.
                    • weev Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 00:46
                      Erm, ucielo.

                      Dopisuje:

                      > To troche tak jak z ubezpieczaniami. Standardowy model zaklada, ze
                      > jezeli upadnie dana firma, to ubezpieczyciel z danej bazy

                      ...puli pieniedzy od innych firm, zaplaci. Co jednak jezeli
                      wszystkie firmy popelnia ten blad? Tutaj wywala sie analiza
                      jednoczynnikowa, prostota myslenia.

                      Wydaje mi sie, ze bledem jest traktowanie Blackswana w kategoriach
                      zdarzen negatywnych. Blackswan to przede wszystkim ulomnosc naszych
                      modeli. (tak juz lekko filozofujac)
                      • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 06:22
                        To jest walka o pieniadze i dlatego nie mozna tak filozofowac.
                        Jezeli w obecnym srodowisku nastapi trzesienie ziemi w San Francisco, albo u mnie - to bedzie krach jak raz na sto lat. Oczywiscie. Bez watpliwosci.

                        Ale mnie chodzi o cos innego - o stopniowe rozwalanie gospodarki poprzez zle decyzje ORAZ decyzje podejmowane w zlej wierze. To powoduje powazne zmiany w ocenie rynku. I te zmiany zachodza TERAZ.
                        Ja uwazam, ze jestesmy w bardzo przelomowym historycznie momencie.
                        Obserwujemy rozpad systemowy calego organizmu finansowego na swiecie.
                        To jest scenariusz, ktorego Gold Bugs nie rozwazali. Ja nie pamietam, aby ktos mowil publicznie o S. 2856 [109th] Financial Services Regulatory Relief Act of 2006. Nigdzie nie bylo mowy o rozdawaniu pieniedzy za darmo dla kolesiow. Gold Bugs nie przewidywali skandalicznych manipulacji finansowych pomiedzy najwiekszymi uczestnikami rynku. Cala tzw. Teoria Apokalipsy opiera sie na jakis prostych rozwazaniach, ktorych dwa zasadnicze nurty rozwazaja teorie deflacji i inflacji. Nikt nie przewidywal ze zasadnicza role bedzie odgrywala korupcja, zlodziejstwo, szantaz i walka polityczna. Dodatkowo swiat sklada sie z osrodkow analitycznych i ludzie po drugiej stronie nie sa glupi. Rosjanie swietnie wiedza, czym to sie moze skonczyc. Chinczycy juz DZIALAJA.
                        Gadanie sie skonczylo. A dla twojej informacji wlasnie ktos powiedzial mi plotke, ze w ciagu ostatnich 3 tygodni w gospodarce zwolniono 3 miliony osob. Czy to jest normalny stan panstwa, w ktorym ktos rozsiewa takie plotki? Czy to jest normalne, ze sa ludzie, ktorzy rozwazaja takie informacje? Ja rozwazam. Miesiac temu wysmialbym takiego informatora. Dzisiaj sytuacja jest odmienna od tej z sierpnia. Jezeli taka plotka ma w sobie chociaz 20% prawdy -
                        to jestesmy TYDZIEN od krachu!
                        • polarbeer Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 07:50
                          >>>>Gold Bugs nie przewidywali skandalicznych manipulacji finansowych pomiedzy
                          najwiekszymi uczestnikami rynku.<<<<


                          Hehe... widac ze nie czytales Gold Bugs przez te cale lata. Jim Willie i Jim
                          Sinclaire pisali juz dawno o "Mussolini Business Model" (korupcja na najwuzszym
                          szczeblu... Ksiazka Perkinsa "Spowiedz Ekonomicznego Zamachowca" byla bardzo
                          popularna w tym srodowisku. Powiedzilabym ze to wlasnie to srodowisko jest
                          najbardzie przeczulone na finansowe przekrety ktore sa samy sednem papierowego
                          pieniadza. Feteke np rok temu pisal ze centralni bankierzy maja jeszcze bardzo
                          duzo "narzedzi" w swoim "bag of tricks"... To w tym srodowusku przestano
                          doszukiwac sie roznicy miedzy bankierami i gangsterami i ustalono wspolna nazwe
                          "banksters".

                          Najbardziej mnie dzisiaj rozsmieszyla Perlosi gdy z "ponura mina" oswiadczyla:
                          “We are sending a message to Wall Street that … no longer will US taxpayer
                          bailout the recklessness of Wall Street.” dajac im $700 bil na kontynuacje
                          zabawy. Czy ci ludzie naprawde nie rozumieja slow ktore plyna z ich ust?
                          Schizofrenia czy co?
                          • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 04.11.08, 17:03
                            Faktem jest, ze okreslenie banksters dobrze okresla charakter dzialan wladz. Ale
                            goldbugs sa przesunieci w czasie o 10 lat. Reklama zlota jest wysoce
                            denerwujaca. Jest tak denerwujaca, ze najlepsze nawet maile laduja w koszu. Jak
                            widze korespondencje w ktorej pada zdanie "buy gold" - to od razu wywalam do
                            smieci. Sorry Polarny.
        • polarbeer Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 15:49
          IRA moze miec "hedging"
          • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 29.09.08, 07:16
            On sie pytal co zrobic z IRA, a nie co zrobic w obrebie IRA.

            • polarbeer IRA 29.09.08, 07:33
              >>>> On sie pytal co zrobic z IRA, a nie co zrobic w obrebie IRA.

              Jezeli chce likwidowac IRA (Czyli przewidywanie calkowitego rozpadu nie tylko
              finansowego ale i panstwa) to jedynie co ma sens na taki scenariusz to fizyczne
              zloto i srebro...

              Ja mam byc tutaj tym "doom & gloom" ale jakos nie widze az tak czarno... Ja
              przynajmniej nie mam zamiaru likwidowac wlasnego IRA
              • kierny Re: IRA 29.09.08, 15:54

                - zamierzam przeznaczyc polowe IRA na zloto-srebro reszta gotowka
                w zwiazku z tym pytanie, na ile istotny jest broker, chce zalozyc
                konto w Charles Schwab, mialem kiedys u nich konto i dobrze
                wspominam doradce, zarekomendowal mi w 98 sprzedaz akcji i kupno
                komercyjnej nieruchomosci

                - sporo moich znajomych wycofuje teraz pieniadze z rynku i trzyma,
                z tego co sie orientuje to sa spore ilosci gotowki, w domu.
                na ile jest to sensowne przy zalozeniach duzej inflacji lub co
                gorsza jakiejs superinflacji o ktorej piszecie na forum?

                pozdrawiam K.
                • polarbeer Re: IRA 29.09.08, 16:20
                  Oczywiscie ze broker jest istotny, ale w przypadku IRA chyba mniej niz w
                  przypadku normalnych opodatkowanych kont (sczegolnie margin). Konto powinno miec
                  ubezpieczenie SEC (podobne do FDIC nie pamietam dokladnie nazwy) i powinno
                  przetrwac nawet upadek brokera...
                • przycinek.usa Re: IRA 29.09.08, 17:40
                  Czekaj, bo nie zrozumialem, LIKWIDUJESZ IRA? Dlaczego?
                  A skad wywnioskowales, ze my uwazamy, ze bedzie hiperinflacja?
                  Spowolnij, chlopie, bo utopisz pieniadze. My tu prowadzimy dyskusje od lat.
                  Nawiazujemy do innych dyskusji i ogolnie obecnych watkow nie mozna traktowac
                  jako jednoznacznie pokazujacych kierunek ruchu.
                  Ja ciagle uwazam, ze jestesmy w fazie skurczu. Czyli zloto w dol, gielda w dol,
                  obligacje w dol, dolar w miejscu z tendencja w gore. Ja nie biore
                  odpowiedzialnosci za twoje inwestycje i jak stracisz.

                  Schwab jest mala firma i jest dobry.
                  Warty rozwazenie jest interactivebrokers - discount broker.
                  Ogromna firma majaca supertanie prowizje.
                  Jego duza wada jest jednak brak dobrej obslugi.
                  Mam z nimi zle doswiadczenia, uwazam, ze mnie kiedys chcieli huknac na kase i
                  mialem z nimi konflikt, ktory skonczyl sie w FINRA i udalo mi sie wyjsc bez
                  szwanku.

                  Polecam thinkorswim.com
                  Jest drozszy - ale mozna sie powolac na prowizje z interactive brokers i oni
                  daja normalne stawki, choc nie tak niskie jak IB.
                  Jest jednak warto - bo oni sa w miare rozsadni i maja dobrych ludzi, ktorzy cos
                  doradza i odpowiadaja na pytania. Najwazniejsze, ze mozna sie do nich normalnie
                  dodzwonic.

                  Co do zlota, to jest to dlugoterminowa inwestycja, ktora zaangazuje twoje srodki
                  na kilka lat. Kupujac zloto podejmujesz gre, ze inne banki centralne beda to
                  kupowac. Osobiscie uwazam, ze jest to dobra strategia. Uwazam, ze BC beda
                  kupowac zloto w ciagu najblizszych 2 lat. Oceniam ze jest mozliwy wzrost cen
                  zlota. Jednak kupno zlota w obecnej sytuacji jest szalenie ryzykowne. Uwazam, ze
                  zloto moze spasc w okolice $500 - to bedzie wedlug mnie za kilka miesiecy.
                  Wtedy trzeba sie nakupic po uszy.
      • przycinek.usa cheerleader Paulin 28.09.08, 00:40
        Bush, calkiem uczciwie przyznam ci sie, ze nie wiem.
        Bede nad tym myslal, ale jest sprawa oczywista, ze 700B czy nawet 1T nie
        zahamuje skurczu rynku. Czyli deflacyjny skurcz obowiazuje w krotkim terminie.
        Bez wzgledu na ingerencje FED i Treasury. W dlugim terminie powstaje baza
        przyszlej hiperinflacji. Intensywne obecne drukowanie w powiazaniu z
        rownoczesnym (jeszcze hipotetycznym) duzym wzrostem bezrobocia = spadek popytu
        zagregowanego = upadek firm i natychmiast wzrosnie potencjal inflacyjny. Czyli
        za jakis czas nalaza sie na siebie dwa zjawiska - mala konkurencja i duza ilosc
        pieniadza. To moze byc trudno robic biznes.

        To nie jest wewnetrznie sprzeczne poniewaz czas ktory uplywa od momentu, kiedy
        oni zaczeli drukowac az do momentu, kiedy te pieniadze trafia na rynek jest
        bardzo dlugi. Ludzie nie chca pozyczac. Jest slaba reakcja M0 ma M3. Te
        pieniadze kumuluja sie, a rynek wpada w depresje od dolu, od strony konsumenta.
        Rynek od dolu sie kurczy, a od gory jest pompowany. Dlatego najpierw bedzie
        depresja, ktora usunie firmy, a potem te pieniadze uderza i wszystko oszaleje.

        A ponizej zamieszczam link do wywiadu z Paulin, ktora ewidentnie nic nie rozumie
        z ekonomii. Jest mi z tego powodu przykro. Komentarz jest zbyteczny.

        www.youtube.com/watch?v=L8__aXxXPVc
        • przycinek.usa errata 28.09.08, 00:58
          "To moze byc trudno robic biznes."

          To na pierwszy rzut oka moze sie wydawac sprzeczne z "mala konkurencja" i duza
          iloscia pieniedzy. Ale to nie jest sprzeczne, bo jak jest mala konkurencja na
          calym rynku to input costs ida do sufitu, powstaja monopole, a rownoczesnie
          spada volumen transakcji. W efekcie przecietne firmy kwicza, bo nie wchodza w
          faze ekspansji rynkowej. Otworzysz firme, a ona po 5 latach trwania, stoi w
          miejscu i nie rozwija sie. To jest wlasnie objaw zlej alokacji inwestycyjnej.
          (w monopole zamiast w mikroobszary) To jest objaw zlej polityki gospodarczej.
          • darkbloom z bloga D. Merkela 28.09.08, 06:19
            Autor wskazuje na jeszcze jeden skutek pompowania bazy monetarnej przez FEd. To wszystko idzie na utrzymanie płynności "lending" markets". Jeśli FED poniesie tam straty, to mniej odprowadzi do Treasury i to jeszcze powiększy deficyt...

            In general, the increases are not being pumped into the banks, but into specialized programs to add liquidity to the lending markets. Now, I’ve written about this before, but it bears repeating. What happens if the Fed takes losses on lending programs. It reduces the seniorage profits that they pay to the Treasury, which means the Treasury has to tax or borrow that much more. The Fed isn’t magic; it’s a quasi-extension of the US Government in a fiat currency environment. It’s balance sheet is tied to the US Treasury.

            alephblog.com/2008/09/26/entering-the-endgame-for-monetary-policy/#comments
            btw. ci z FED to jednak figlarze są, podoba mi się ta nowa nazwa:
            "Asset-backed commercial paper money market mutual fund liquidity facility" smile
            Sam bilans niestety przerażający.
            www.federalreserve.gov/releases/h41/Current/
            • przycinek.usa Re: z bloga D. Merkela 28.09.08, 08:12
              No tak. To wynika z faktu utraty kontroli nad stopami rynkowymi przez FED.
              Dotychczasowe metody podwyzszania akcji kredytowej zawiodly. Rynek nie reaguje
              na gotowke!

              FED dziala pod presja rynku. Chce obnizyc stope, ale zdaje sobie sprawe, ze moze
              jej nie obronic. Dodatkowo doszlo niemalze do inwersji stop na rynku LIBOR. To
              jest nieslychane. Dla wszystkich jest jasne, ze FED przegral na calej linii.
              Dlatego teraz Bernankie przestal sie patyczkowac i laduje z grubej rury.
              Bailout, czy nie - bedzie ladowanie forsy w rynek. Prawdziwa czy wyczarowana
              gotowka - dla Bernankie bez znaczenia. Mnie to osobiscie przeraza. Nawet nie
              chce myslec co sie dzieje w gabinetach KC Chin.
      • polarbeer Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 16:14
        Czy pacjent przytyje czy straci na wadze? Myslalem ze wiesz ze pacjent jest w
        stanie krytycznym i ta debata jest na inne czasy... Najpierw musi przezyc!

        Tutaj cytat z bloga Williego z 18 wrzesnia:

        "www.gold-eagle.com/editorials_08/willie091808.html

        The key is for monetary inflation to enter the mainstream, which is underway
        finally. One can benefit little from putting the unique crisis into convenient
        cans for purposes of organization. This is not simple, and people should not
        attempt to simplify the ongoing collapse of the Great American Experiment in
        Counterfeit Monetary Systems. To be sure, we have gone past a tipping point. The
        move to flood the monetary pools of phony money beyond Wall Street is the big
        event. To be sure, the bankruptcies and deep insolvent events are accelerating.
        To be sure, the desperation for attempted mergers is palpable. To be sure,
        central bank activity with lending, swapping, and even accepting stock equity as
        collateral is a sign of total absence of any safeguard toward respect of moral
        hazard.

        Looking for inflation vs deflation labels when the failure and default of
        USTBonds and receivership occur TOTALLY MISSES WHAT IS GOING ON. This is a death
        event for the US finances, US banking system, USEconomy structure, and
        USTreasurys, all rolled together like a gigantic vortex hurricane. Looking for
        (in) vs (de)flation in this environment is like observing color schemes on
        walking dead as they attempt to merge at a ceremony. They are of DEAD PARTIES
        ATTEMPTING TO SHARE COUNTER-PARTY RISK. Looking for (in) vs (de)flation when
        dead partners are marrying is like DECIDING WHETHER A HONEYMOON SHOULD TAKE
        PLACE IN THE CARIBBEAN OR FRENCH COAST. They both go to the recycling cemetery
        instead. <<<

        • bush_w_wodzie Re: deflacja czy inflacja? 28.09.08, 22:49
          polarbeer napisał:

          > Czy pacjent przytyje czy straci na wadze? Myslalem ze wiesz
          > ze pacjent jest w stanie krytycznym i ta debata jest na
          > inne czasy... Najpierw musi przezyc!


          dla ciebie zarowno zrodlem jak i spodziewana ofiara tego kryzysu jest po prostu
          pieniadz papierowy i derywatywy. oczekujesz ze na koncu tego kryzysu pieniadz
          papierowy zniknie i zastapi go zloto. nie piszesz jednak w jaki sposob to
          mialoby sie stac. a to bardzo wazne niestety...


          bo jesli uwazasz ze to sie stanie niejako spontanicznie - to oznaczaloby ze
          dolar straci zupelnie sile nabywcza w wyniku hiperinflacji. o ile rozumiem
          mechanizmy spoleczno ekonomiczne to przepis na duza wojne lub rewolucje albo
          nawet maly koniec swiata. w tym scenariuszu to nie pieniadza (zloty czy
          papierowy) bedzie gral pierwsze skrzypce tylko _sila_ i _ideologia_. np moga ci
          zloto odebrac za pomoca dekretu. a wiec rozwazania na temat lepszych czy
          gorszych lokat traca sens


          jesli natomiast podjete zostana proby ratowania wartosci pieniadza papierwowego
          to bedzie oznaczalo depresje i deflacje. pieniadz bedzie znikal z rynku poprzez
          fale bankructw instytucji finansowych firm i konsumentow. w tym scenariuszu
          struktura ramowa: banki centralne i pieniadz papierowy - zostaja niezmienione.
          to co sie zmienia to sruktura wzajemnych zobowiazan i - najpewniej - regulacje.
          w tym scenariuszu sila nabywcza gotowki rosnie. takze wzgledem zlota. natomiast
          sztuka jest te gotowke zarobic i zachowac... skoro jest recesja i padaja
          banki... ten scenariusz to scenariusz:
          -radykalnego obnizenia emerytur
          -drastycznego spadku wartosci firm gieldowych i nieruchomosci
          -drogiego pieniadza _papierowego_ wzmocnionego wymazaniem piramidy dlugow droga
          bankructw


          jak widac inflacja i deflacja to sa dwa istotnie rozne scenariusze rozpadu
          istniejacej piramidy dlugow. piramidy dlugow a nie pieniadza jako takiego


          oczywiscie - w calym rozumowaniu dotyczacym deflcyjnego scenariusze jest jeden
          dosyc istotny haczyk. tym haczykiem jest dlug publiczny (wlasnie nakrecany przez
          paulsona et consortes). otoz jesli dojdzie do deflacji - to dzisiejsze gwarancje
          i pozyczki rzadu i bankow centralnych dla instytucji finansowych stana sie
          wymagalnymi dlugami skarbu panstwa - i zwieksza dlug publiczny wymagajacy
          obslugi. jednoczesnie jednak spadna bardzo znaczaco wplywy podatkowe (deflacja i
          recesja) i prawdopodobnie wzrosna rynkowe stopy procentowe. i wtedy mamy
          faktyczne bankructwo usa i koniec obecnie funkcjonujacego globalnego systemu
          finansowego... poprzez hiperinflacje


          tak czy inaczej: pytanie inflacja czy deflacja - jest zupelnie kluczowe a nie
          jest wisienka na apokaliptycznym torcie
          • polarbeer deflacja i inflacja 28.09.08, 23:50
            Od trzech lat jest dyskusja na temat "czy" jedno czy drugie, a tymczasem
            obserwujemy CALY CZAS jedno "i" drugie.

            Patrz co sie dzieje: zarowno inflacja jak i deflacja nabieraja tempa. Pieniadze
            sa tworzone i niszczone jednoczesnie w coraz szybszym tempie. Glownie na
            WallStreet jak dotychczas
            • bush_w_wodzie Re: deflacja i inflacja 29.09.08, 00:24
              polarbeer napisał:

              > Od trzech lat jest dyskusja na temat "czy" jedno czy drugie,
              > a tymczasem obserwujemy CALY CZAS jedno "i" drugie.
              >

              rozumiem ze `i' na rozrozniac rozne skale czasowe. to szalenie wazne zeby dobrze
              rozumiec problem skali czasowej w dyskusji o pieniadzu i dlugu

              moim zdaniem do niedawna byla czysta inflacja pieniadza dlugiego - rozumiana
              jako przyrost masy tego pieniadza. niedawno zaczela sie deflacja pieniadza
              dlugiego i rosnaca inflacja cen konsumentow. plan paulsona ma powstrzymac
              znikanie pieniadza dlugiego. tak jak napisales: pieniadze sa niszczone i
              kreowane jednoczesnie. to jednak nie oznacza inflacji czy deflacji - to oznacza
              zmiany struktury wlasnosci i dlugu



              > Moim zdaniem to jest glowny blad w mysleniu mas wierzacych
              > w falszywa religie Friedmana: ze tylko "ilosc pieniadza" i
              > nic wiecej sie nie liczy.


              to nie tak brzmi i nie jest religia. oczywiscie - u friedmana pieniadz traktuje
              sie jak towar ze wszystkimi konsekwencjami. ale esencja jego doktryny monetarnej
              jest to zeby polityka pieniezna byla prowadzona niejako technokratycznie (tzn
              byla podporzadkowania osiagnieciu zalozonego niewielkiego wspolczynnika inflacji
              cen - i byla przejrzysta) a nie podporzadkowana polityce


              > Dlatego nie zauwazyli, ze rosnie
              > monster piramidy ZABEZPIECZEN na wypadek niewyplacalnosci i
              > wlasnie ten monster pozera system.
              > To nie inflacja czy deflacja jest sednem
              > obecnej katastrofy ale rosnocy geometrycznie BRAK ZAUFANIA.
              >


              alez ja ci dokladnie to samo napisalem powyzej. ze podstawowym problemem jest
              zbyt duza do udzwigniecia piramida wzajemnych zobowiazan (czyli dlugu)


              > To zaufanie wroci w jeda chwile gdy Fort Knox otworzy bramy
              > i ksiegowi zaczna liczyc w telewizji zlote sztabki.


              juz o tym mowilismy - piramida dlugu wywrocila gospodarke usa w 1929 mimo
              scislego powiazania dolara za zlotem. bo wierzyciel ktory nie ma gotowki - tym
              bardziej nie ma zlota. i zly dlug zlym dlugiem pozostaje

              ekwiwalentem zlota w papierowym systemie monetarnym jest baza monetarna czyli
              ilosc gotowki w obiegu - a nie podaz pieniadza dlugiego m2 czy m3 (zbierajace
              dlugoterminowe zobowiazania). problemy obecne dotycza pieniadza dlugiego - ktory
              oczywiscie rowniez w przypadku zlotej bazy monetarnej ma racje bytu - jako kwota
              wzajemnych zobowiazan pewnego typu - a nie jako ilosc zlota w fort knox
              • polarbeer Re: deflacja i inflacja 29.09.08, 03:05
                Moja glowna sugestia jest zeby patrzyc na wzrost albo zmniejszanie sie zaufania
                a nie jaka jest baza monetarna w tej chwili... Jezeli ludzie ustawia sie w
                kolejkach przed wszyskimi bankami, bedzie po wszystkim.

                Tego typu numery ktore sie wydarzyly w zeszlym tygodniu mialy za zadanie
                odbudowac zaufanie... Jak sadzisz udal sie ten manewr? Wyglada na to ze
                niezaleznie od tego czy bailout bedzie czy nie, ogromna masa ludzi obudzila sie
                do faktu ze "cos jest nie tak". Szczegolne zmiany widze wstrod ludzi starszych,
                na emeryturach, zazwyczaj glosujacych na republikanow (Floryda dostarcza duzej
                ilosci rozmowcow w tej kategori <g>wink
          • viva_barca Re: deflacja czy inflacja? 03.11.08, 23:50
            Jezeli deflacja jest wynikiem credit crunch czyli spadkiem kreacji kredytu,
            ktory z kolei jest spowodowany czynnikami natury emocjonalnej - spadkiem
            zaufania bankow i niechecia do udzielania kredytow (teraz mamy nadplynnosc
            niektorych bankow prez dodruk pieniadza), a drukowanie dolarow i euro powinno
            sprowokowac inflacje, to w sumie "wygra" inflacja, jezeli zaniedlugo/ w
            przyszlosci confidence wroci do bankow, czy tak?
            • przycinek.usa Re: deflacja czy inflacja? 04.11.08, 02:45
              To nie sa czynniki natury emocjonalnej ani zwiazane z "zaufaniem" tylko spirala
              dodatniego sprzezenia zwrotnego pomiedzy spadkiem wartosci aktywow i zwiazanej z
              tym utraty zdolnosci kredytowej.

              Rynek nie moze sie juz wiecej zadluzac bez znacznego poniesienia ryzyka utraty
              pieniedzy przez banki. Jezeli FED powstrzyma fale skurczu monetarnego - to
              nastapi stablizacja PKB i przejdziemy przez recesje bezbolesnie. Kazdy blad
              polityczny moze pokrzyzowac te plany.
              • bush_w_wodzie Re: deflacja czy inflacja? 04.11.08, 09:36
                przycinek.usa napisał:

                > To nie sa czynniki natury emocjonalnej ani zwiazane z "zaufaniem"
                > tylko spirala dodatniego sprzezenia zwrotnego pomiedzy spadkiem
                > wartosci aktywow i zwiazanej z tym utraty zdolnosci kredytowej.
                >

                dokladnie o to chodzi. o zupelnie realny i bardzo trudny do powstrzymania
                proces. w dodatku ta sprezyna kurczy sie tym szybciej im bardziej jest lewarowana

                oczywiscie kwestia `emocji i zaufania' gra role zapalnika. to znaczy emocje i
                brak zaufania spowodowaly skokowa zmiane wyceny ryzyka ktora
                doprowadzila do uruchomienia dalszej `reakcji lancuchowej'. no ale do tego zeby
                taki zapalnik mogl zadzialac - to system finansow musial sie wczesniej znalezc
                na granicy stabilnosci


                > Rynek nie moze sie juz wiecej zadluzac bez znacznego poniesienia
                > ryzyka utraty pieniedzy przez banki. Jezeli FED powstrzyma fale
                > skurczu monetarnego - to nastapi stablizacja PKB i przejdziemy
                > przez recesje bezbolesnie.


                czyli znowu marzenia o japonii... z jej zdyscyplinowanym spoleczenstwem
                nadproduktywna jednorodna gospodarka i preznie rozwijajacym sie i chetnie
                konsumujacym otoczeniem


                niestety - nie wierze. juz widac ze skurcz kredytowy uderzyl w transport. czyli
                w handel. a mniejszy handel to mniejsza produktywosc swiatowej gospodarki - tu
                widac wyraznie roznice miedzy jednorodna japonia a niejednorodnym swiatem. to
                relatywnie wyzsze koszta i straty dla wszystkich. do tego dokladamy straty
                wynikajace ze wstrzymania inwestycji wkutek zalamania sie prognoz sprzedazy i
                zaciecia sie linii kredytowych. do tego straty wynikajace z mozliwej zmiany
                wzorca zachowania konsumentow. i od czasu do czasu jakies dodatkowe bankructwa
                mniejszych lub wiekszych krajow zaliczanych do emerging markets. to jest
                dodatnie sprezenie zwrotne w sferze realnej gospodarki. dzialajace wolniej niz
                w obszarze finansow ale znacznie glebiej i w istocie - bardziej dotkliwie. i o
                wiele wiele trudniejsze do powstrzymania


                czy to wszystko da sie zadrukowac? pieniadzem krotkim - nie. bo to prosta droga
                do hiperinflacji i chaosu. pieniadzem dlugim... - czyli dlugiem panstwowym? moze
                na jakis czas. dopoki nie okaze sie ze juz wszelkie plynne zasoby zostaly
                wyssane a powstaly dlug trzeba jakos obslugiwac. to moze byc kwestia kwartalow.
                a potem okaze sie ze sie juz nie da pozyczac (a oddawac trzeba). jesli to
                jeszcze sie spotka z zapascia sfery realnej radykalnie obnizajaca wplywy
                podatkowe - to nastapi finalna faza tego kryzysu: globalne bankructwo panstw i
                rozpad swiatowego systemu finansowego


                > Kazdy blad polityczny moze pokrzyzowac te plany.

                odkad kupiles te papiery stales sie optymista smile
                • polarbeer blue screen 04.11.08, 14:49
                  >>> oczywiscie kwestia `emocji i zaufania' gra role zapalnika. to znaczy emocje
                  i brak zaufania spowodowaly skokowa zmiane wyceny ryzyka ktora doprowadzila do
                  uruchomienia dalszej `reakcji lancuchowej'. no ale do tego zeby taki zapalnik
                  mogl zadzialac - to system finansow musial sie wczesniej znalezc na granicy
                  stabilnosci <<<

                  Witaj w "nowoczesnym rynku": reakcja lancuchowa jest spowodowana istnieneim
                  tysiacy komputerowych transakcji, gdzie "emocjonalny element" zostal usuniety
                  calkowicie. Komputery czytaja wykresy i reaguja wedlug programow z gory
                  ustalonych przez geniuszy Elliota i innych TA.

                  Zanim jednak roboty zabiora sie do multiplikacji, wazniejsze decyzje sa
                  podejmowane przez ludzi
                  • coondelboory Re: blue screen 04.11.08, 15:09
                    [...]
                    > u ludzi podejmowanie decyzji jest aktem
                    > emocjonalnym. Kilka lat temu bylo sporo szumu na ten temat...
                    > Czesc muzgu ktora sie "zapala" w momencie podejmowania decyzji
                    > to ta czesc kotra jest odpowidzialna za emocje
                    [...]

                    Co więcej - całkiem niedawno dowiedziono, że decyzja jest podjęta jeszcze zanim świadomie przeanalizujemy wszystkie za i przeciw. Nasze świadome, bezemocjonalne analizy to nasze złudzenie!
                  • bush_w_wodzie Re: blue screen 04.11.08, 16:45
                    polarbeer napisał:

                    >
                    > Witaj w "nowoczesnym rynku": reakcja lancuchowa jest spowodowana istnieneim
                    > tysiacy komputerowych transakcji, gdzie "emocjonalny element" zostal usuniety
                    > calkowicie. Komputery czytaja wykresy i reaguja wedlug programow z gory
                    > ustalonych przez geniuszy Elliota i innych TA.
                    >


                    nie zgadzam sie z ta teza. co prawda slyszalem o tym ze crash 1987 wystapil
                    dokladnie z tego powodu ze intensywnie handlujace komputery dzialaly w oparciu o
                    podobny algorytm i sie skorelowaly ale ponoc od tego czasu wprowadzono
                    zabezpieczenia przeciw takim efektom


                    reakcja lancuchowa ktora mialem na mysli jest innej - bardziej fundamentalnej
                    natury. jej zrodlem jest zbyt duze odejscie od stanu rownowagi. cos o czym mowil
                    mandelbrot - gwaltowna zmiana rezimu.
                    tak jak pisze przycinek - zaczyna dzialac dodatnie sprzezenie zwrotne zamiast
                    ujemnego. czyli odchylenie od rownowagi (wzrost ryzyka) wywoluje takie
                    (racjonalne!) zmiany reakcji (strategii) podmiotow rynkowych ze ryzyko rosnie
                    jeszcze bardziej. wszelkie strategie opracowane o oczekiwania globalnej
                    rownowagi rynkowej w tym momencie moga wziac w leb. ale sadze ze to nie ma
                    wiele wspolnego z komputerami. to raczej normalny znany od tysiacleci mechanizm
                    burst. `tylko' ze zupelnie gigantyczny





                    > Zanim jednak roboty zabiora sie do multiplikacji, wazniejsze decyzje sa
                    > podejmowane przez ludzi
    • przycinek.usa Fed Pumps Further $630 Billion Into Financial Syst 30.09.08, 15:23
      the Fed's balance sheet is about to explode.''

      www.bloomberg.com/apps/news?pid=20601087&sid=a9MTZEgukPLY&refer=home
      • robisc czyzby jednak deflacja 12.10.08, 19:10
        chocby w krotkim terminie?

        www.rp.pl/artykul/132584,203269_Uwaga_na_impuls_deflacyjny__z_amerykanskiego_rynku__.html
        • przycinek.usa Re: czyzby jednak deflacja 02.12.08, 19:51
          oczywiscie, ze deflacja.
    • stoje_i_patrze Re: FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE 02.12.08, 15:46
      Na razie nie wiadom oczy to jeszcze monetyzacja długu. Polecam poniższe wpisy z
      innego forum (capitalstool.com).Wiele tłumaczą, szczególnie odpowiedzi DrStool
      który śledzi wszelkie zmiany

      1.User:rationalize
      (answer to 1)
      Umm, ok I am confused.
      If the FED buys Treasuries means it is printing money to finance government
      spending, right?
      Money supply explosion.

      2. Userbig_grinRStool
      They've already announced that they will by $600 billion of GSE and MBS paper.
      That would have the same effect and virtually everybody reached the conclusion
      you did. But as I've been saying, while it would seem likely that it would be
      direct monetization, it depends on whether they continue to attract reserve
      deposits apace. If they don't, then it is monetization. Whether that results in
      an increase in the money supply depends on what the players do with it. If
      intermediaries continue to hoard cash, then there will be no growth in M.
      I remain a skeptic until the data tells me otherwise, and I don't trust the
      money supply data one iota. It' hasn't reflected the collapse of the debt
      backing the money. If too many economic units decide that they want their money
      at the same time it will bring about the collapse of not only the financial
      system, but potentially the US government as well given that it has taken upon
      itself to guarantee all this "money" in the bank, and MMFs.
      We are sitting on a tinderbox and it could blow at any time if confidence sags
      any more.

      3. user:coastiepilot
      (qestion to 2)
      Doc,

      Am I correct in stating that regardless of whether or not the new reserves that
      will be added once the FED purchases the GSE/MBS paper are utilized to increase
      fractional-reserve lending (at least initially), there would still be
      substantial direct monetization because the Treasury account at the FED will be
      credited by the same amount of the purchases ( since they are the conservators
      now?). Unless the FED and Treasury have some sort of agreement for the latter to
      not spend that fresh cash, I don't understand how this would not be inflationary.
      Am I way off base here?

      (patrz dalszy ciag w kolejnym podwpisie)
      • stoje_i_patrze Re: FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE 02.12.08, 15:48
        4
        User:rationalize
        (answer and question to 3)
        * If the GSEs use the $ purely as reserves then it is effectively sterilised.
        Not lent = no multiplier effect = no 'add'.

        Did I get that backward

        5
        User: ChicagoBear
        (answer to 2)
        I think we need to look at where the money comes from. If the Fed is using funds
        from the SFP, then they are not monetizing. The money was borrowed by our
        government who then gave it to the Fed to use. This would only be jello moving
        around the plate.

        Maybe this is too simple and I'm missing something, but I don't think we can
        call it monetization.
        I'm looking forward to Doc's next Fed report

        6
        User: DrStool (Doc)
        (answer to 2)
        Whether any expansion of the Fed's balance sheet is inflationary or not depends
        on what the recipients of the cash do with it. Obviously it also depends on
        whether the expansion is really monetization or just a circle jerk. If the
        Treasury or the banks are deposting cash at the Fed, and the Fed then lends that
        to somebody else, or back to the same players, that's just a circle jerk. Only
        if those players then lend to other third parties does the money supply expand.

        We need a lawyer to explain how conservatorship works. I don't think that the
        accounts of Fannie and Freddie are consolidated with the Treasury's balance
        sheet. I also don't know that the the funds would be deposited at the Fed, or
        where or what the GSEs would do with the funds. I also don't know how much of
        the paper would be purchased directly from Fannie and Freddie and how much from
        third parties. What will the third parties do with the funds; hoard or lend?

        Also, as I have discussed in the Fed report, the Fed is now stepping in where
        the FCBs have stepped out. What difference does it make to substitute a subsidy
        from one set of central banks with a subsidy from another central bank? I guess
        it depends on the relative size and timing of the purchases. The FCBs have
        already dumped over $100 billion of GSE paper in the past two months. The Fed
        says it will buy $100 billion. Not enough, since the FCBs will only pick up
        their pace of selling now that the Fed is willing to replace them as bagholder
        of last resort. The Fed says that it will buy $600 billion of other MBS. What
        will the holders do? Will they lend, or will they just breathe a sigh of relief,
        say "thank you very much" and stick the cash in their pocket?

        So although virtually everyone is doing it, I don't think it's prudent to
        automatically assume that any of this will result in inflation at any time in
        the forseeable future. We remain in a deflationary debt collapse, and until I
        see evidence that this slide is beginning to reverse, I want no part of any
        major committment to an inflation trade.

        I am more interested in what is than in what will be, because I don't think in
        this environment that you can count on any particular outcome. The trick is to
        identify when the game is changing as early as possible, but not too early. That
        is the point at which we adjust our strategy and tactics.

        Japan already tried all this crap and they were never able to inflate. Why the
        inflation camp ignores this obvious and undeniable fact, I don't understand. I
        suppose it comes back to what I have said in the past about the attachment to
        gold being more like religion. Goldbugs hold gold as a matter of faith. Not that
        there's anything wrong with that. Sometimes it works. It has worked since 2001.
        I'm just not sure that it will continue to work in this environment. So call me
        an agnostic on the potential for future inflation.

        Those are my thoughts at this time. I will continue to discuss these issues in
        greater depth in the Wall Street Examiner Professional Edition Fed Report. An
        update will be published today.
        • przycinek.usa Re: FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE 02.12.08, 19:50
          Zartujesz, czy powaznie piszesz? Przeciez ten stool to jakis idiota.
    • stoje_i_patrze Re: FED zaczelo sie wielkie DRUKOWANIE 06.12.08, 14:40
      Inni też robią QEsmile
      www.telegraph.co.uk/finance/economics/interestrates/3551328/Bank-of-England-mulls-nuclear-option-of-cash-injection.html
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka