poszi
16.04.09, 23:51
Zacznijmy od tego, że nie tak łatwo ustalić, czy i kiedy zaczyna się recesja.
Często w mediach przytaczana definicja, że recesja to dwa kwartały spadku PKB
ma bardzo wiele wad. Dane PKB znane są z ogromnym opóźnieniem, dotycza tylko
całych kwartałow i są bardzo mocno rewidowane nawet wiele miesięcy czy lat po
pierwotnym ogłoszeniu. Dlatego m.in. w USA o tym, kiedy wystąpiła recesja
decyduje (też do pewnego stopnia arbitralnie) NBER na postawie większej liczby
czynników. Sa to:
1. Produkcja przemysłowa
2. Zatrudnienie
3. Realne dochody osobiste (minus transfery socjalne)
4. Sprzedaż hurtowa
5. Miesięczny szacunek PKB
www.nber.org/cycles/recessions.html
Obecna amerykańska recesja, która zaczęła się wg NBER w grudniu 2007
www.nber.org/cycles/dec2008.html
zaczęła sie dużo wczesniej niż wynikałoby w szacunku PKB. Produkcja
przemysłowa osiągneła maksimum w styczniu 2008, zatrudnienie w grudniu 2007,
realne dochody w grudniu 2007, sprzedaż hurtowa w październiku 2007. Ładnie to
widac na tych wykresach:
www.econbrowser.com/archives/2008/09/back_to_the_rea.html
Postanowiłem odtworzyć cos podobnego dla polskich wskaźników. Zacznę od tego,
że GUS prezentuje dane w tak koszmarnej postaci, że ich wyciagnięcie w
sensownej postaci to droga przez mękę. Nastepnie dokonuje różnych dziwnych
zmian metodologii, które wymagają sporego głowienia się, żeby zachowac
spółnośc w dłuzszym okresie. Do tego wiekszośc danych jest niewyrównana
sezonoweo, więc musiałem to wyrównać sezonowo samodzielnie.
Ale oto one:
licznikmieszkan.atspace.com/gospodarka.html
Na wykresach zaprezentowałem:
1. Produkcje sprzedaną przemysłu w cenach stałych wyrównana sezonowe przeze mnie.
2. Zatrudnienie w przemyśle w sektorze przedsiebiorstw (tego nie ma w NBER,
ale ciekawiła mnie korelacja z produkcja przemysłową)
3. Zatrudnienie w całym sektorze przedsiębiorstw (to niezbyt doskonały
wskaźnik, pomija firmy poniżej 9 osób i całą sfere budżetową, ale to jedyny
wskaźnik dostepny co miesiąc)
4. Fundusz płac. To niedoskonały zapewne sposób na odtworzenie realnych
dochodów bez transferów socjalnych. Przemnozylem zatrudnienie w sektorze
przedsiebiorstw przez realne średnie wynagrodzenie, co daje pewien szacunek
dochodu, którymi rozporządzają zatrudnieni.
5. Z czystej ciekawości, produkcja przemysłowa na Słowacji.
Pominąłem sprzedaż hurtową, gdyż GUS nie dokonuje korekty na zmiany cen, a
robienie tego samoidzielnie jest dość ryzykowne.
Jak widać wszystkie te wskaźniki przeszły maksimum. Produkcja przemysłowa
zaczęła najwcześniej, zjechała najbardziej i to jest dużo mocniejszy zjazd niż
w czasie spowolnienia 2001/02, gdzie produkcja przemysłowa lekko usunęła się
tylko dając bardzo płaskie minimum. Nota bene w poniedziałek pojawi się odczyt
za marzec i media będą się podniecać, że spadek produkcji będzie mniejszy niz
w lutym licząc rok do roku, kiedy spadek wyniusł 14,7%. O ile w USA jest
obsesja na punkcie wyrównywania sezonowego, o tyle w Polsce prawie się o tym
zapomina. W tym roku Wielkanoc była w marcu, podczas gdy w zeszłym była w
kwietniu. To bardzio silny efekt sezonowy i przewidywany spadek produkcji w
marcu o 6% rok do roku, oznacza utrzymanie produkcji na poziomie lutowym, a
nie żaden wzrost.
Ciekawe jest, że produkcja przemysłowa zaczęła zjazd całkiem dawno temu i
doskonale koreluje się i z amerykańskim i ze słowackimi wskaźnikami. Szczyt
produkcji nastąpił w styczniu 2008.
Bardzo dla mnie zaskakujące jest to, że szczyt zatrudnienia w przemyśle
nastapił tylko minimalnie później (w marcu). Co prawda zatrudnienie nie spadło
tak mocno jak produkcja (więc wydajnośc pracy spada), ale to częsciowo zadaje
kłam tezie, że rynek pracy jest tak nieelastyczny.
Zatrudnienie w całym sektrze przedsiębiorstw zaczęło spadać od sierpnia 2008 i
obecnie spadek zaczyna przyspieszać.
Fundusz płac osiagnął maksimum (po wygładzeniu ) w październiku 2008.
Formalnie szczyt był w styczniu 2009, ale (i to bardzo ciekawe, że to widać w
tych danych) można wyraźnie zobaczyć, że obniżka podatków przesuneła częśc
wypłat z grudnia na styczeń i sumarycznie grudzień i styczen były poniżej
szczytu.
To sugeruje dość poważnie, że recesja już się zaczęła, prawdopodobnie w
okolicach przełomu III i IV kwartału 2008. Nie potwierdzają tego dane
dotyczące PKB (wzrost o 0,3% kwartał do kwartału, czy 1,2% anualizowane), ale
podobnie jak w przypadku Stanów Zjednoczonych, PKB to nie wszystko. Podejrzane
jest m.in. to, że choć produkcja przemysłowa w IV kwartale wyraźnie już
spadła, przymysł dał tylko 1% spadek wartości dodanej brutto. Wyraźnie też
spadły przewozy towarów, a usługi transportowe ciagle dawały solidnie
pozytywny wkład do wartości dodanej. Oznacza to, że albo dane te zostana
zrewidowane, albo gorsze dane za IV kwartał 2008 zobaczymy w szacunkach PKB w
I kw 2009.
Aczkolwiek ciągle jest możliwe, że sytuacja poprawi się w dalszych miesiącach,
tak głęboki spadek produkcji przemysłowej, musi wpłynąć na całą gospodarkę i
prawdopodobnie różne sprzężenia zwrotne sprawią, że coraz to kolejne działy
gospodarki zaczną się kurczyć, nawet jeśli nastapi stabilizacja produkcji
przemysłowej na obecnym poziomie.