do logopedy.wroclaw

09.05.06, 14:14
moj synek wychowuje sie dwujezycznie, ma 2 lata i 2 miesiace i mowi "na
stale" jakies 6 "slow" w tym nasladowanie psa, samochodu i krowy
mama mowil do mnie na swieta w polsce, potem to slowo zniknelo
ale czasem cierpimy cala rodzina na zbiorowe "omamy" i jest tego duzo wiecej
niz mi sie swego czasu zdawalo u mojej corki:
na caly glos (bylam w lazience) powiedzial wyraznie "babciu" jak moja mama
poszla do kuchni
stal na parkingu i pare razy powiedzial auto, auto, auto - i nigdy wiecej
w wannie powiedzial "heissssss" (gorace)
oko (wbijajac mi palec w powyzsze) - raz i nigdy wiecej
appelsaf - jak mi przyniosl karton soku jablkowego

raz mu sie nawet udalo stworzyc zdanie, pokazujac na patyk,ktorym bawily sie
psy "wau wau (czyli pies, przyp. tlumacza) mam mam (czyli jedzenie)"

czy te "ochlapy" to nadzieja, ze zacznie mowic czy przeciwnie jakis sygnal
ostrzegawczy?

na pewno nie jest autystyczny, bo to slodka przylepka i perroruje caly czas
(obcy na placu zabaw mysla, ze on tak ze mna dyskutuje po polsku)
raczej dobrze slyszy (byl badany po urodzeniu jakims takim elektr. sensorem)
i podspiewuje sobie
wszystko rozumie
Pełna wersja