Dodaj do ulubionych

Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc. )

31.05.04, 01:20
Stanley najbardziej lubił te poranki, kiedy budził go stukot kropli deszczu o
szybę okna dachowego nad jego łóżkiem- wstawało mu się od razu o wiele lepiej
niż wtedy, gdy pierwszym rannym widokiem były nieznośnie oślepiające
promienie słońca, wdzierające się pod powieki, i niszczące obrazy senne,
które chciał zachować.
Dziś niebo było szczelnie zasnute szarymi, ciężkimi chmurami, i po
przebudzeniu przez chwilę wspominał jeszcze ostatni dźwięk ze swojego snu-
był to odgłos trzepania dywanu za oknem. Ten sam odgłos obudził ich tego
ranka, gdy pojechali odwiedzić rodziców Carrie w tym mieście, którego nazwy
nie umiał nigdy powtórzyć. Pamiętał, że Carrie wytłumaczyła mu wtedy, że w
jej kraju wszyscy przed Wielkanocą trzepią dywany i myją okna- śmiał się, że
widocznie na tym polegają ich katolickie zwyczaje.
Jak dawno temu to było- pomyślał- to były ich ostatnie beztroskie dni- w dwa
tygodnie później Carrie zniknęła z jego życia, zniknęła ze świata. Teraz
jednak słyszał to trzepanie dywanu i jakieś szepty Carrie, których nie
rozumiał- zdarzało się, że zanim rozbudziła się na dobre, mówiła kilka słów w
swoim języku, co mu się strasznie podobało. Gdy ją prosił, żeby je powtórzyła
i przetłumaczyła, co znaczą, zawsze patrzyła na niego zdziwiona- po prostu
była jeszcze kompletnie nieprzebudzona i nie zdawała sobie sprawy, że w ogóle
coś mówi. Całował ją wtedy, zgodnie z ich rytuałem, po kolei- czubek nosa,
broda, policzek prawy, policzek lewy, znowu nos i dopiero usta- miała
najcudowniej wykrojone usta, jakie widział kiedykolwiek, zawsze ciepłe,
wspaniałe.
Dziś jednak zamiast jej ust, szepczących te niezrozumiałe wyrazy, jej
piegów na nosie i jej ciemnorudych długich włosów, rozsypanych na poduszce,
zobaczył obok siebie tylko dwa skręcone, jasnoblond włosy Bess, wyraźnie
ocinające się od tła granatowego, satynowego prześcieradła. Bess strasznie
wierciła się w czasie snu, to może było powodem, że po nocach, które spędzała
u niego, zawsze na wymiętoszonej pościeli znajdywał kilkanaście jej włosów.
Teraz słyszał, że bierze prysznic- nuciła coś swoim wesołym głosem; kiedy
usiadł, zobaczył, że przed prysznicem pomyślała o przygotowaniu śniadania- na
stole stał już toster, wyciskarka, koszyk z pieczywem i dzbanek z kawą. Kot,
najwyraźniej już najedzony, leżał na jego krześle.

Stanley wstał, owinął biodra ręcznikiem- po raz pierwszy od kilku
miesięcy miał ochotę zapalić, i to jeszcze teraz, przed śniadaniem. W
szufladzie, obok zapasowej broni, leżała zapomniana paczka- wyjął papierosa i
przesunął oszklone drzwi prowadzące na taras. Bess wyszła właśnie z łazienki-
na niedokładnie wytarte ciało zarzuciła jego szlafrok. Uśmiechnęła się do
niego, a on przygarnął ją do siebie, gdy przechodziła obok, i pocałował jej
mokre włosy. Przez krótką chwilę poczuł ochotę, by wrócić z nią do ciepłego
jeszcze łóżka, i znów, jak wieczorem, poczuć pod sobą jej miękkie ciało, ale
chęć na papierosa zwyciężyła. Bess znów uśmiechnęła się i poszła do kuchni, a
Stanley wyszedł na taras.
Stanął pod markizą, zapalił i patrzył na budzące się w dole miasto.
Czuł, że to, na co czekał, może przyjść, nawet dziś. Że jest gotowy na jego
przyjście. Na przyjście Nieuniknionego.
Obserwuj wątek
    • rohasek ja w kwestii formalnej 31.05.04, 09:48
      można dopisywać swoje akapity czy tylko czytać można ?? i komentować :)??
      • toulaa Re: ja w kwestii formalnej 31.05.04, 10:00
        rohasek napisała:

        > można dopisywać swoje akapity czy tylko czytać można ??

        Nie, nie można- TRZEBA:)
        Mam tylko prośbę, by zachowano erotyczno- kryminalny charakter powieści ( in
        spe:)


        >i komentować :)??

        Heh, jak wyżej- ale Stanley ma być suuuuper, ok?:)
        • rohasek Re: ja w kwestii formalnej 31.05.04, 10:18
          O.K. ;)
          dobra Stanley - super,
          ale taki bardziej Bruce Willice czy Keanu Reeves ??

          • toulaa Re: ja w kwestii formalnej 31.05.04, 11:02
            rohasek napisała:

            > O.K. ;)
            > dobra Stanley - super,
            > ale taki bardziej Bruce Willice czy Keanu Reeves ??


            Jak Pani Sobie życzy- ja proponuję bardziej Russel Crowe:)
            • milusiaa Re: ja w kwestii formalnej 01.06.04, 15:46
              toulaa napisała:

              > rohasek napisała:
              >
              > > O.K. ;)
              > > dobra Stanley - super,
              > > ale taki bardziej Bruce Willice czy Keanu Reeves ??

              A może charakter i "to coś" S.Connery'ego i oczy R. Redforda?;)
              >
              >
              > Jak Pani Sobie życzy- ja proponuję bardziej Russel Crowe:)
              >
              >
              >
    • senne_marzenie ktos moze strescic?;)) n/t 31.05.04, 09:55

      • toulaa Cicho, to dopiero zawiązanie akcji:P 31.05.04, 10:01
        ..jeszcze nie ma co streszczać- dream, musisz sama przebrnąć;)
        • senne_marzenie Re: Cicho, to dopiero zawiązanie akcji:P 31.05.04, 10:04
          to ja poczekam az skonczysz i wtedy poprosze o streszczenie, ok?;)))
          • toulaa Re: Cicho, to dopiero zawiązanie akcji:P 31.05.04, 10:06
            A nie lepiej samej Sobie skończyć, wg własnego gustu?:)
    • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 10:48
      Na przyjście Nieuniknionego.

      czeka na przyjscie rachunku z agencji?
      • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:04
        Zaraz- o jakiej agencji mówisz?:)


        Pardon, Stanley nie prowadzi agencji modelek- przynajmniej na razie nic o tym
        nie wiem.
        • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:10
          aa tam od razu agencja modelek:)
          najpierw musi zebrac doswiadczenia w innych rodzaju agencjach:P
          • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:14
            W tym czasie dwa tysiące kilometrów od Stanleya, dopalającego papierosa na
            logii swego penthouse'u, jego rudego kota, śpiącego na krześle, i Bess,
            pochłaniającej już czwartego tosta z dżemem pomarańczowym, ten sam poranek
            otwierał nowy dzień nad innym miastem. Miastem wyglądającym zupełnie inaczej,
            niż to widziane z tarasu Stanleya, miastem znacznie mniejszym i brzydszym, ale
            za to mającym nazwę, jakiej ani on, ani żaden z jego znajomych nie umiał
            powtórzyć.
            Barbara Katarzyna Szczygielska, przedstawiajaca się zwykle nowo poznanym-
            Sandra, jako że prawdziwe imię wydawało jej się nieciekawe i pospolite,
            absolwentka Technikum Gastronomicznego w Szczecinie, obecnie zatrudniona jako
            bufetowa w barku przy basenie miejskim, tego poranka przyszła do pracy w
            stanie, który w innych okolicznościach mógłby wyglądać jak stan upojenia
            alkoholowego. Przez całą noc nie udało jej się nawet oka zmrużyć- świdrujący
            ból wykluwającej się ósemki prawej dolnej, nie poddający się ani czternastu,
            słownie czternastu tabletkom różnych środków przeciwbólowych, ani płukaniu
            szałwią, ani okładom z mrożonki- marchewki z groszkiem, nie zelżał ani na
            chwilę.
            Sandra z rezygnacją włączyła ladę chłodniczą, napełniła ekspres i wyjęła towar
            z zamrażarki. Była już w stroju do pracy, tzn. wzorzystym bikini i czapeczce z
            logo Coca- Cola na daszku, i na myśl o czekających ją ośmiu godzinach
            spędzonych na podawaniu klientom lodów, kawy i zapekanek, chciało jej się wyć.
            Zwykle pół godziny przed przyjściem szefa wykorzystywała na czytanie, czy
            właściwie przeglądanie starych "Newsweeków" i "Men's Health", leżących pod
            szafką- wszak pani na kursie zawsze powtarzała, że najważniejsze to wykorzystać
            każdą okazję do kontaktu z językiem. Dziś jednak, kiedy każdy ruch głową tylko
            potęgował ból, Sandra wiedziała, że nie będzie w stanie nawet pooglądać
            obrazków, nawet jej ulubionego zdjęcia na stronie czwartej numeru 7/2001 MH,
            przedstawiającego uśmiechniętego szatyna w szarych obcisłych kąpielówkach i
            płetwach na nogach, reklamującego żel do kąpieli Adidas Sport for men.
            Sandra nalała sobie Coli z lodem, przekrzywiła głowę w prawo, by pulsująca
            czerwona górka z boku jej szczęki była zanurzona w zimnym płynie, i usiłowała
            zebrać myśli- co jeszcze mogłoby choć trochę jej pomóc i ulżyć w bólu. Że też
            wcześniej na to nie wpadła- w szafce na zapleczu szef miał zawsze butelkę lub
            dwie jakiegoś trunku- nie znosiła, gdy pił to świństwo, bo to znaczyło, że tego
            dnia będzie się o nią ocierał lub dotykał ją, niby przypadkiem, jeszcze
            częściej niż zwykle. Teraz jednak na myśl o tej butelce uśmiechnęła się i
            pożałowała tego natychmiast- fala bólu przeszyła ją od czubka głowy do
            obojczyka.
            Poszła na zaplecze i otworzyła szafkę- ani na środkowej, ani na dolnej półce
            nie było niczego, co wyglądałoby na alkohol. Czyżby kurdupel schował to przed
            starą na górnej?- pomyślała Sandra, i wspięła się na palce, by wymacać ręką
            butelkę. Zamiast niej wymacała coś twardego- owiniętego w foliową torebkę.
            Zajrzała do środka- przedmiot był dość duży, podłużny- pudełko ze steropianu,
            utrzymującego niską temperaturę przez kilkanaście godzin, takiego, w jakim
            dostawca przywoził zapiekanki. Sandra, zaciekawiona, odwijała kolejne warstwy
            czarnej folii i taśmy klejącej. Gdy zdarła ostatnią warstwę zobaczyła, że to,
            co trzyma, to wcale nie był przedmiot. Była to zamrożona, odcięta do łokcia
            ręka. Ludzka ręka.



            • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:21
              hmmm, wszedzie brzmia: "teraz Polska", "kupujcie polskie towary", "dobre, bo
              polskie"
              a tu same widze zagraniczne marki,
              a gdzie nasze rodzime: polo cokta, świerszczyk, jestem....
              a ta reka byla wyprostowana czy zgieta?
              • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:25
                Re, Ty nie wybrzydzaj, Ty pisz!

                ( zmrożona była przecie )


                P. S. To powieść, nie film! Uruchom wyobraźnię!:P
                • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:31
                  toulaa napisała:

                  Re, Ty nie wybrzydzaj, Ty pisz!

                  ( zmrożona była przecie )

                  wbrew pozorom, to czy byla zgięta czy nie jest bardoz ważnym faktem.
                  bo jak byla zgieta to ktoś wsadził ja tam zaraz po odcieciu z niedawno
                  zamordowanego( albo i nie) czlowieka,
                  a jak byla wyprostowana, to zostala odcieta juz jakis czas po zgonie

                  >
                  >
                  > P. S. To powieść, nie film! Uruchom wyobraźnię!:P
                  moja wyobraznia caly czas pracuje
                  zastanawiam sie czy ta reka lezala w zielonej budce czy w algidzie:P
                  • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 18:48
                    reery napisał:


                    > wbrew pozorom, to czy byla zgięta czy nie jest bardoz ważnym faktem.
                    > bo jak byla zgieta to ktoś wsadził ja tam zaraz po odcieciu z niedawno
                    > zamordowanego( albo i nie) czlowieka,
                    > a jak byla wyprostowana, to zostala odcieta juz jakis czas po zgonie

                    Re, no nie gadaj, tylko pokaż swoją wiedzę detektywistyczną w praktyce i pisz!
                    Jesteś świetny, naprawdę- na mój rozum to właściciel ręki był dead on arrival,
                    tak myślę.




                    > moja wyobraznia caly czas pracuje
                    > zastanawiam sie czy ta reka lezala w zielonej budce czy w algidzie:P


                    Czytasz nieuważnie- w szafce leżała, w pudełku po zapiekankach;)


                    pozdrawiam znad Magnum w mlecznej czekoladzie;))
                    • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 19:16
                      >
                      >
                      > > moja wyobraznia caly czas pracuje
                      > > zastanawiam sie czy ta reka lezala w zielonej budce czy w algidzie:P
                      >
                      >
                      > Czytasz nieuważnie- w szafce leżała, w pudełku po zapiekankach;)
                      >
                      >
                      > pozdrawiam znad Magnum w mlecznej czekoladzie;))
                      >
                      > bije sie w piers:)

                      tylko mnie zastanawia, jak sie przewozi zapiekanki w torbie utrzymujacej niska
                      temperature, tam raczej powinno byc stala temperature:)
                      a na pisanie moze i mnie wezmie, bo jezeli on byl zabity, a potem mu obcieli
                      reke, to może to świadczyć,że podłożenie tej ręki cos ma przekazac
                      wlasciecielowi tej szafki, bo raczej cieknacej krwia reki nikt by mu nie
                      podkladal. Byloby to trudne i zostawialoby duzo sladów. A tak owy wlasciciel
                      szafki, jakby ja otworzyl i zobaczyl mialby duzo powodów do przemyslen.
                      Z drugiej strony, ci co ja podlozyli nie podejrzewali, ze na drodze stanie im
                      owa bufetowa. Bo teraz ona biedna nie powie, szefowi ze znalala reke w jego
                      szafce, bo by wydalo sie, ze mu grzebie. Musi wiec bufetowa wywalic ta reke jak
                      najszybciej i udawac, ze wszystko jest ok. Tymczasem ci co podlozyli reke ( a
                      wlasnie lewa czy prawa?) musza powoli ucinac druga i owijac w folie. Ale tym
                      razem juz nie moga podkladac do szafki, tylko znalezc jakies inne bardziej
                      bezpieczne miejsce.
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 20:33
                        reery napisał:

                        > > bije sie w piers:)

                        Byle we własną;)


                        Co do innych Twoich słusznych uwag- to powtórzę, że jesteś świetny- czy to nie
                        Ty piszesz jako Joe Alex ? :)
                        Może więc Ty pociągnij wątek kryminalny, a stroną miłosną oraz tzw.
                        pogłębieniem psychologicznym postaci zajmie się Reszta ?:)
                        • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 20:37
                          toulaa napisała:

                          > reery napisał:
                          >
                          > > > bije sie w piers:)
                          >
                          > Byle we własną;)

                          wlasna, wlasna:)
                          >
                          >
                          > Co do innych Twoich słusznych uwag- to powtórzę, że jesteś świetny- czy to
                          nie
                          > Ty piszesz jako Joe Alex ? :)
                          > Może więc Ty pociągnij wątek kryminalny, a stroną miłosną oraz tzw.
                          > pogłębieniem psychologicznym postaci zajmie się Reszta ?:)
                          >

                          nie to nie ja:)
                          a co do pisania to pmysle:)
                          >
                          >


                        • reery nowe slady 31.05.04, 20:58
                          tak mi jeszcze cos zaswitalo, ze jezeli w szafce tej zazwyczj byla butelka
                          (albo dwie) alkoholu, to ten, który podłożył ręke musiał wyjąc te butelki. I tu
                          mamy kilka opcji, bo albo zostawil na nich slady (fakt mógł uzyć rekawic ale
                          zawsze warto sprawdzic) i rzucił w inne miejsce (do innej szafki, kata, itp)
                          albo wziąl te butelki ze sobą i po drodze wyrzucił je do smietnika (albo do
                          rowu) albo tez wziąl je do domu( lub miejsca ukrycia zwlok ewentualnie miejsca
                          przechowywania czlowieka z odcieta ręką) i ta ostatnia opcja jest najciekawsza
                          dla dalszego biegu fabuly. Dlaczego? Dlatego, że ta butelka może stanowić
                          koronny dowod w sadzie. Bo: na pewno sa na niej slady palcow szefa( bo popijal
                          z niej w barze); mogą być również slady bufetowej. A gdy okazaloby sie, ze tak
                          faktycznie bylo, policja wiedzialaby, ze ta butelka pochodzi własnie z tej
                          szafki, w której w dziwnych okolicznościach pojawila sie ręka. Więc teraz
                          kluczowym wydaje mi sie przaeszukanie pomieszczenia na zapleczu wcelu
                          znalezinia tych butelek z alkoholem. Wowczas bowiem, gdy okaże sie, ze butelek
                          tam nie ma jest raczej pewne, ze tej reki nie podlozyl sobie szef( bo wtedy
                          butelke odlozylby w inne miejsce w pokoju, zeby moc sobie jak zawsze popijac od
                          czasu do czasu). a swoja droga nurtuje mnie postac starej? czy to jest zona
                          szefa? bo jak tak to kto wie czy to ona nie stoi za ta cala intryga. Nawraca
                          meza skuteczna metoda- tam gdzie miles wodke masz teraz obcieta reke, wiec
                          lepiej zapomnij o dalszym piciu i o....... podrywaniu bufetowej. Wiec moze byc
                          tu tez romans bufetowej z szefem i zazdrosc starej, zniszczonej juz zony.

                          ps. 14 tabletek na bol zeba to raczej dawka przesadzona (chyba ze 1 tabletka
                          rowna sie naszemu 1/2 pannadolu)
                          • toulaa Re: nowe slady 31.05.04, 22:39
                            Of course stara to żona szefa.
                            14 zażytych tabletek tłumaczy przymulenie naszej miłej B. K. Sz. alias Sandry,
                            która i tak, jak mi się zdaje, z natury nie była zbyt lotna:)

                            Pan popchnij wątek naprzód, a nie pisz, co by się działo, gdyby...

                            Ja chwilowo nie mogę się zająć bufetową, bo mam scenę miłosną u "aliantów":)
                            • reery scena 2:) 01.06.04, 00:04
                              Zamarła. Wszystkie zmysły przestały w jednej chwili pracować. Jej umysł
                              milczał. Krople potu, które wcześniej spływały z jej czoła, momentalnie
                              znikły. Kto wie, ile jeszcze trwałaby w takim stanie. Kto wie, ile jeszcze
                              trzymałaby tą rękę. Było jednak coś, co nie pozwoliło Barbarze dłużej
                              pozostawać w bezruchu. Piorunujące uderzenie bólu wyrwało ją z tej
                              metafizycznej pustki. To co wcześniej nazywała bólem nie do wytrzymania, było
                              niczym w porównaniu z tym obecnym. Cholerna ósemka wszystkimi swoimi siłami
                              próbowała się teraz wydostać na powierzchnię. Właśnie teraz uznała, że
                              przyszedł odpowiedni moment na swoistego rodzaju erupcję. Niczym jak lawa w
                              wulkanie przedzierała się przez kolejne warstwy mięśni, tkanek i nabłonka.
                              Sąsiadującą z nią siódemkę rozpychała z całej siły, a ta pod jej naporem nie
                              była dłużna piątce z boku. Napór rósł w mgnieniu oka. Po chwili wszystkie zęby
                              uczestniczyły w tym koszmarze. Jednak ból nie byłby sobą, gdyby na tym
                              poprzestał. Zaczął promieniować od jamy ustnej do wszystkich zakątków ciała.
                              Nie było miejsca, które było wolne od naporu tej niewidzialnej, ale straszliwie
                              dającej o sobie znać siły. Ta nabierając coraz większego rozpędu w ciele
                              bufetowej, szukała już tylko jednego. Wyjścia. Znalazła je bardzo szybko.
                              Eksplodowała w rękach Barbary. Wrzasnęła przeraźliwie. Ból był tak ogromny, że
                              ręka, którą trzymała już od kilku dobrych minut, wyleciała jak z procy. Pech
                              chciał, że wyleciała z zaplecza do części barowej.
                              Jak dziki zwierz rzuciła się w pogoni za nią. Trzeźwość umysłu powróciła w
                              jednej chwili. Wpadła do baru. Ale ręka nie dawała za wygraną. Zmrożona skóra
                              spowodowała, że ślizgała się jak łyżwiarz na lodowisku. Pokonała ladę, kilka
                              stolików, krzeseł, by wreszcie wylądować pod zamrażarką w kącie. Barbara
                              skoczyła na kolana i już miała ją dosięgnąć, gdy do baru wszedł szef.
                              Był to wysoki mężczyzna w sile wieku. Jego jasne włosy lśniły teraz od promieni
                              słonecznych. Szorty i sandały były jedynymi rzeczami, które miał na sobie. Z
                              jego porośniętego torsu spływały krople potu.
                              To co ujrzał wprawiło go w zdumienie. Bufetowa klęczała tyłem do niego na
                              podłodze, z rękami wsuniętymi pod zamrażarkę. Jej bikini, a raczej dolna jego
                              część, doskonale przylegała do ciała. Szef Barbary, Michał Sentelski, powoli
                              zamknął dzrzwi wejściowe. Bufetowa ciągle w tej samej pozycji odwróciła głowę.
                              Wiedziała co ją czeka.
          • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:18
            reery napisał:

            > aa tam od razu agencja modelek:)
            > najpierw musi zebrac doswiadczenia w innych rodzaju agencjach:P


            Sorry, ale mój bohater ( tzn. nie, nie mój, już i Twój tak samo ) nie musi
            korzystać z TAKICH agencji- on może miec każdą:PPP ( jak się okaże, do
            czasu ? ).

            ;))
            • reery Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:26
              czekaj jakich TAKICH?
              ja myslalem o agencji sprzataczek:)
              wiesz przyszla posprzatac i zostala n a noc:P
              odpowiedz mi jeszcze na temat tej reki

    • grau Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:17
      Czuł, że ręcznik zsuwa się na zimną posadzkę. Nie zatrzymał.
      Spojrzał tylko uważnie. Tam.
      Uśmiech zadowolenia wypełzł mu na twarz.
      Wciąż plaski brzuch nie krył powodu satysfakcji.
      Stanley podrapał się z lubością.
      Czas na kąpiel. Nieuniknioną.
      • toulaa Do Autora 31.05.04, 11:23
        grau napisał:

        > Wciąż plaski brzuch nie krył powodu satysfakcji.

        Zaraz- płaski brzuch nie krył satysfakcji? Tzn. brzuch był usatysfakcjonowany
        swoim właścicielem, czyli Stanleyem? Czy też z powodu wciąż płaskiego brzucha
        Stanley widział swój powód do satysfakcji, pod tym brzuchem znaczy? ( coś mi
        mówi, że raczej to drugie- am I right? ).



        > Stanley podrapał się z lubością.

        W co, jeśli wolno zapytać?
        • kasia-s Re: Do Autora 31.05.04, 16:16
          Toula, nie chciałam być pierwszą krytykującą, ale jak sama zaczęłaś....
          dlaczego Stanley i Bess??? czy koniecznie musimy ulegać tej amerykanizacji...
          i nie wiem czy wiesz, ale dzisiaj mamy dzień bez papierosa, a Ty propagujesz
          powrót do nałogu, porzuconego przed kilkoma miesiącami... ;))
          • oldpiernik Re: Do Autora 31.05.04, 16:38
            Polsilver byłby pewnie bardziej polski ;)
            Na Bess chwilowo nie mam etykiety zastępczej :))
            • iga53 Do Oldpiernika - uprzejmie 31.05.04, 23:36
              oldpiernik napisał:

              > Polsilver byłby pewnie bardziej polski ;)
              > Na Bess chwilowo nie mam etykiety zastępczej :))

              Proponuję nieśmiało Porgy

              (choć rozumiem, że to może troszeczkę wypaczyć wątek, ale kogo to obchodzi?
          • rohasek Re: Do Autora 31.05.04, 18:12
            nie no jaaak? erotyzujący kryminał z polskimi imionami??
            toż to od razu można porucznika Borewicza trzasnąć i po sprawie...

            zresztą wyraźnie widać prześmiewczy zamysł autorki w wątku drugim, gdzie szydzi
            z Kaśki-przechrzty-Sandry,
            a w ramach globalizacji (ups! drażliwy wątek) doskonały jest pomysł na
            przeplatanie wątku polskiego i hamerykańskiego :))
            mnie się tam podoba.
            • toulaa Re: Do Autora 31.05.04, 19:01

              Pisz, rohasku, pisz, teraz bohaterowie żyją już własnym życiem, i tak samo jak
              od Ciebie czy ode mnie, tak i od Innych zależy, co będzie dalej;)

              Ja teraz zbieram siły przed napisaniem odcinka z momentami- Głos Czytelników
              prosi- powinien to dostać;)))
          • toulaa Re: Do Autora 31.05.04, 18:57
            kasia-s napisała:

            > Toula, nie chciałam być pierwszą krytykującą, ale jak sama zaczęłaś....

            Kasius, ależ krytykuj, pliiiissss, jako i ja krytykuję;)


            > dlaczego Stanley i Bess??? czy koniecznie musimy ulegać tej amerykanizacji...

            Zaraz, zaraz- wątek Stanleya i Bess rozgrywa się 2000 km od miasta z basenem,
            gdzie bufetową jest Barbara Katarzyna alias Sandra, ergo nie może to być w
            Ameryce- Ameryka nie jest przecież 2000 km od tego miasta, tylko dużo więcej,
            nie? ( choć pewności nie mam, nie znam się kompletnie na geografii:)
            Wątek Stanleya i Bess miał być wątkiem unijnym:)


            > i nie wiem czy wiesz, ale dzisiaj mamy dzień bez papierosa, a Ty propagujesz
            > powrót do nałogu, porzuconego przed kilkoma miesiącami... ;))


            Aaaa, to sorry ( powiem z amerykańska tak, heh, bo jam straszna amerykanofilka
            prywatnie :), nie wiedziałam, bo ja mam dzień bez papierosa od 33 lat i 7
            miesięcy, czyli od urodzenia.

            W naiwnej wyobraźni autorki palenie to czynność, jakiej oddają się Prawdziwi
            Bohaterowie, gdy dopadnie ich tęsknota;))))
            • ewka5 Re: Do Autora 31.05.04, 23:54
              toulaa napisała:

              > Aaaa, to sorry ( powiem z amerykańska tak, heh, bo jam straszna
              amerykanofilka prywatnie :),

              - lomatko!
    • rohasek Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 11:35
      Papierosowy dym przeplatał się z wilgotnym powietrzem, wciągał go łapczywie w
      płuca, szukając ukojenia. Tak wiele czasu minęło, a wciąż brakowało mu Carrie.
      Oplotła jego świadomość jak bluszcz, cholerny chwast, którego nie sposób się
      pozbyć.
      - Stanley - z pokoju dobiegł głos Bess - dzwoni twoja matka!
      Szybko zgasił papierosa, w kamiennej donicy i wbiegł do pokoju, pozostawiając
      na tarasie porzucony niedbale ręcznik, na którym swoje igraszki z uschnietym
      badylem rozpoczął kot.
      - Włóż coś na siebie - zawolała rozbawiona Bess - bo mnie dekoncentrujesz.
      • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 31.05.04, 22:32
        Odłożył słuchawkę. Przynajmniej rozmowy z jego matką były krótkie i rzeczowe.
        Mógł godzinami słuchać rozmów telefonicznych Carrie w tym jej śmiesznym języku-
        zawsze miał wrażenie, że mówi bardzo szybko. Matkę Carrie poznał nad talerzem
        czegoś, co nazywało się pierogi i okazało całkiem smaczne. Chyba w ciągu całego
        swojego życia nie zjadł tyle, co wówczas, podczas pobytu w Polsce- katolicy
        chyba zajmują się wyłącznie jedzeniem, oczywiście nie licząc trzepania dywanów
        i mycia okien przed Wielkanocą. Ilekroć mówił, że ma już dosyć, jego przyszła
        teściowa robiła bardzo smutną minę i wypowiadała jedyne, znane jej, angielskie
        zdanie: " Isn't it tasty ?".
        Matka Carrie była bardzo podobna do swojej córki, tylko jej włosy, zamiast
        rudawe, były siwe- tak zapewne będzie wyglądać Carrie, gdy będzie w jej wieku.
        To znaczy wyglądałaby. Gdyby żyła...

        Przestań- powiedział do siebie w duchu i spojrzał na Bess. Leżała nago na
        brzuchu na kanapie, przeglądając poranną gazetę i zajadając kolejnego tosta. "
        Ta dziewczyna je tyle, że powinna była urodzić się Polką"- uśmiechnął się.
        Patrzył z przyjemnością na jej smukłe łydki, o skórze gładkiej i śliskiej od
        świeżej depilacji, biodra, wznoszące się ku górze łagodnym łukiem, by znów
        opaść ku talii, i plecy, z maleńkim pieprzykiem między łopatkami. Tak, Bess
        była piękna, naprawdę piękna, była piękna, cudownie nieskomplikowana, zawsze
        uśmiechnięta, zawsze w dobrym humorze i nigdy nie śpiąca wtedy, kiedy Stanley
        miał akurat ochotę na seks.
        Nie miewała napadów rozdrażnienia ani melancholii bez powodu, jak Carrie, która
        czasem zacinała się i zamykała w sobie i to tym bardziej, im bardziej usiłował
        wybadać, o co właściwie chodzi. Carrie nie była nawet w połowie tak ładna, jak
        Bess; nie był w stanie przypomnieć sobie, co w niej właściwie zwróciło jego
        uwagę przy ich pierwszym spotkaniu- może jej oczy, o niesamowitym szaro-
        niebiesko- zielonym kolorze, w oprawie sztywnych, ku górze wywiniętych rzęs,
        może delikatne dłonie o długich, smukłych palcach...

        Bess nie czytała już gazety- przekręciła się na plecy i od dłuższej chwili
        wpatrywała się w niego, uśmiechnięta jak zawsze.

        "Dam pensa za twoje myśli"- powiedziała.
        "Lepiej nie, moja słodka Bess"- pomyślał."Moja kochana, kochana Bess, której
        jedyną winą jest to, że nie jesteś nią."

        Leżała teraz przed nim, w zachęcającym oczekiwaniu, cała jego, cała dla niego.

        "Tym razem się uda. Jestem jej to winien. Nie myśleć, ani razu nie pomyśleć
        o... Uda się. Na pewno."
        Podszedł do kanapy i uklęknął obok.

        Kot zeskoczył z krzesła i wycofał się dyskretnie do sypialni w chwili, gdy
        palce Stanleya dotknęły ciała Bess.
        • kreon1 Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 01.06.04, 00:15
          NO to teraz się zacznie........:)
        • rohasek Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 01.06.04, 00:28
          ;))) To nie był zwyczajny kot. To był łowny kot polski.
          Carrie przywiozła go pewnej jesieni ze Szczecina i podkreślała jego pochodzenie
          na każdym kroku, dając temu wyraz nawet w imieniu: "Brzęczyszczykiewicz". Nigdy
          nie ułatwiała, stawiała wysoko poprzeczkę i za to chyba Stanley najbardziej ją
          kochał. Kiedy po kilku wieczorach żmudnych ćwiczeń udało mu się w końcu wymówić
          imię kota, Carrie spojrzała na niego rozrzewniona i powiedziała :
          - obiecaj mi Stan, że nie pozwolisz go nigdy nikomu nazywać inaczej
          jak "Grześko Brzęczyszczykiewicz ze Szczecina".
          - Oczywiście kochanie - zgodził się bez namysłu.
          Następnego dnia na szyi Brzęczyszczykiewicza zawisła na srebrnym łańcuszku
          pięknie wygrawerowana tabliczka z jego imieniem. Kocur był gadżeciarzem więc
          pokochał Carrie za ten gest miłością dozgonną i nigdy do końca nie pogodził się
          z jej zniknięciem.
          Brzęczyszczykiewicz nie lubił Bess. Przekręcała jego imię, używała zdrobnień,
          skrótów i zrobiła rzecz chyba najgorszą z możliwych, zaprowadziła
          Brzęczyszczykiewicza do weterynarza w celu nadwerężenia jego kociej męskości.
          Nic wiec dziwnego, że nie mógł on znieść widoku rozpalonych, splątanych
          miłosnym uściskiem ciał i dał temu wyraz wychodząc do sypialni ;)))
          • toulaa Odcinek tylko dla dorosłych;) 01.06.04, 15:30
            ATTENTION!

            Warning: This post is not a toy. Please keep out of the reach of children.
            Contains words, which can cause serious mental problems, if swallowed. Causes
            eye and skin irritation. Avoid contact with eyes.
            Podpisano- Ruth M. Bukovsky, "Women against the Violence and Sexual Harrashment"



            Nie, jednak nie teraz- pomyślał Stanley.
            W dniach, kiedy miał do wykonania Zadanie, powinien być maksymalnie
            skoncentrowany, od rana. A dziś miał takie z gatunku tych szczególnie trudnych,
            takich, jakie lubił najbardziej. Powinien sprawdzić jeszcze raz ubranie, mapy,
            GPS-a, no i przede wszystkim broń. "Dziś popieszczę lufę mojego Walthera ppk
            zamiast twojej jedwabistej skóry, Bess"- powiedział w duchu.

            "Wybacz, kochanie. Wiesz przecież, że dziś..."

            Skinęła głową. Nigdy o nic nie pytała, bo wiedziała, że Stanley i tak jej nie
            odpowie.
            Usiadł na podłodze, tyłem do niej i popatrzył w okno, na pierwsze nieśmiałe
            promienie przebijające się przez szczelne do tej pory chmury. Znów będzie
            gorący dzień. Zajebiście gorący.

            "Myśleć tylko o Zadaniu. Za wszelką cenę nie dopuścić do siebie myśli o tamtym
            poranku z Carrie..."

            Z odrętwienia wyrwał go palec Bess, wędrujący wzdłuż jego kręgosłupa, powoli,
            od karku aż do pasa, i z powrotem, jakby Bess była ortopedą, badającym jego
            kręgi. Poczuł znajomy dreszcz- ten prosty gest sprawił, że jego ciało
            przebudziło się, zostawiając głowę pogrążoną w rozmyślaniach, jak oderwaną od
            reszty.
            "Nie, teraz nie"- pomyślał, usiłując wstać, ale Bess była szybsza.
            Błyskawicznym ruchem przekręciła się z kanapy na podłogę, i to tak, że nie
            wiedzieć jakim sposobem Stanley leżał teraz na dywanie- pod pośladkami czuł
            jego przyjemną szorstkość , a na sobie ciepłe ciało Bess- jej krągłe piersi
            uciskały lekko jego tors, a miękkie wargi przywarły do jego ust. Przymknął
            oczy, gdy wsunęła język między jego zęby; czuł zapach jej włosów, zapach, który
            poznałby wszędzie, zapach... Carrie.
            "Przestań, to nie Carrie, otwórz oczy, to Bess, dziś kochasz się z Bess, Carrie
            nie ma, otwórz oczy"- pomyślał. W radiu zaczęli grać tę piosenkę. Ich piosenkę.
            "Nie, to Bess!"- powiedział prawie na głos, i przytulił dziewczynę mocniej do
            siebie. Dotknąć, przekonać się, kim jest...zsunął dłonie z jej ramion na plecy,
            przesunął po łopatkach...nie było pieprzyka.
            Otworzył oczy natychmiast- zobaczył nad sobą szaro- niebiesko- zielone oczy
            Carrie i jej ukochaną twarz.

            "Najdroższa..tak tęskniłem za tobą...". Poczuł, że za chwilę oszaleje, chwycił
            dziewczynę za biodra, uniósł lekko i położył na dywanie obok siebie. Teraz
            widział ją tak blisko, tuż obok, jej uda dotykały jego kolan; zapragnął poczuć
            ją całym sobą, zatopić w niej, połączyć się z nią tak, by już nigdy mu nie
            zniknęła.

            Fale pożądania przebiegały przez ich ciała, gdy Stanley rozsunął kolana Bess i
            położył na niej, w niej, gdy stawali się jednością.
            Eksplozje rozkoszy ogarnęły ich jednocześnie. Zamknął oczy- nie czuł już nic
            prócz tego, że jest z Carrie, a Carrie z nim, że należy do niego. Teraz i na
            zawsze.
            • toulaa To już jest koniec 03.06.04, 01:46
              Chciał, by ta chwila trwała wiecznie, by szaleńczy taniec namiętności nie
              kończył się nigdy. Szczęście, odczuwane po raz pierwszy od tylu tygodni, uśpiło
              jego czujność. Czujność, dzięki której był najlepszym z agentów.
              Nie słyszał, jak płatny zabójca, nasłany przez Polaka, naciska klamkę, jak
              wchodzi, staje nad płonącymi jeszcze z uniesienia ciałami kochanków, jak
              przystawia zimną lufę Smith&Wessona do karku Stanleya.
              Kula przeszyła jego czaszkę na wylot, by dosięgnąć też czoła leżącej pod nim
              Bess. Zginęli razem, w tej samej chwili, tak, jak przedtem jednocześnie
              osiągnęli wyżyny swej ostatniej rozkoszy.


              K O N I E C

              Epilog

              Również w tej samej chwili dwa tysiące kilometrów od Stanleya i Bess kula
              mordercy dosięgła młodej piersi Sandry ( i jej narzeczonego Edwarda Cz., który
              jeszcze nawet nie zdążył pojawić się na kartach powieści *)



              * bo już mnie się nie chce

              P. S. Nie wiem, czy to Smith&cośtam to nie jest czasem wiatrówka, ale się nie
              znam. I szukać, co to, też mnie się nie chce.
    • moneoo Str. 1 odc. specjalnie dla Sennego Marzenia. 05.06.04, 12:41
      Streszczenie 1 odcinka.
      Powieść jest o tym, ja to bohater Stanley (znaczy się Stach?) budzi się
      zirytowany odgłosem trzepania dywanu za oknem, który to odgłos przypomina mu
      rodziców Carrie (Katarzyna?), tóra to Carrie znika z jego zycia, o co bohater ma
      zal, bo od tej pory nie ma ochoty na dywanów na Wielkanoc, bo ma uraz i przez to
      oddaje się nie bez pewnego obrzydzenia uciechom z Bess (Baśka?). Bohater wstaje
      i juz ma ochotę na jego mokry szlafrok, lecz odgłos trzepania dywanu jest tak
      niemiłosiernie głosny, że w desperacji wygląda przez okno i ma nadzieję, że
      przyjdzie Józef Nieunikniony.


      • moneoo Re: Streszczenie odc. 2 05.06.04, 12:47
        Tymczasem za 7 górami i 7 lasami, oraz za jednym oceanem bufetowa Baśka vel
        Sandra, dręczona kacem, zaniedbuje obowiazki wobec swojego pracodawcy.
        Na zaniedbaniu nie kończy, gdyz nielegalnie wypija (i nie płaci) Coli z lodem.
        Lecz nawet Cola nie pomaga jej w pozbyciu się majaczeń, gdyż napedzana nałogiem
        alkoholizmu, szuka i swojego pracodawcy trunków wyskokowych, a znajduje rekę,
        która wydaje się ludzka.
        • moneoo Re: Streszczenie odc. 3 05.06.04, 12:52
          W odcinku trzecim, oprócz telefonu od matki Staśka i ostatniego kuszenia Bess,
          Stasek zastanawia się cały czas, jak pozbędzie się odgłosu trzepania dywanu,
          który przewiercał mu tak mózg, że nie mógł się skupić na czynności, którą każdy
          zdrowy meżczyzna powinien podjąć po zobaczeniu Bess z tostem z dżemem w ręce.
          • moneoo Re: Streszczenie odc. 4 05.06.04, 12:59
            Staśek vel Stanley jest jednak niezbyt rozgarniętym meżczyzna, gdyz chce pieścić
            swój pistolet (motyw falliczny, czy tez zwykły onanizm, bądź lek przed kobietami
            i trzepaczkami?). Jednak Bless przejrzała plany Staska i zmusza go do odbycia
            stosunku, co chyba jest gwałtem, a gwałt jest czynem karalnym. Na koniec sceny
            Staśkowi się wszystko popie.... pomieszało, bo nie wie, czy Bless to Carrie, czy
            tez sandra - bufetowa z basenu, a najchetniej popieścił by swojego Waltera PPK.
            W tym odcinnku nadal czytelnik nie wie, czy reka była ludzka, i kto odczuwa brak
            owej ręki.

            • moneoo Re: Streszczenie odc. 5 05.06.04, 13:02
              W odcinku 5 pojawia się Józef Niewiadomy, który na zlecenie tajemniczej Ręki
              likwiduje jednym strzałem Staska z Bless, oraz ta samą kulą, która przenika na
              druga stronę kuli Ziemskiej i smiertelnie rani Sandrę, bufetową. Sandra
              wypuszcza z ręki rękę niewiadomego pochodzenia i malowiczo pada na podłoge,
              gdzie prawdopodobnie znajdzie ją Edwart, syn Józefa.
              I w tym odcinku nie wiemy, czyją rekę znalazła bufetowa i kto trzepał dywan za
              oknem Staśka.

              KONIEC STRESZCZENIA.

              • tygrrysica Touleeencjoo 05.06.04, 20:58
                Toulencjo droga,

                opowiesc booooska (szkoda ze taka krotka),naprawde niezle sie zapowiadajaca!
                Ale ale nie to mnie w tej calej historyi zachwycilo..
                Albowiem najwazniejsze jest to pospolite ruszenie, do ktorego nawolujesz aby
                sie czytalo i tworzylo ..no wlasnie kreowalo..mowiac krotko i dosadnie ruszylo
                komorkami i pobudzilo troche lekko zmurszala i odlozona gdzies w kat wyobraznie
                karmiona gotowymi mieszankami via tv i inne media..(a nawet jesli sie cos z
                tego wezmie i na swoj sposob pozlepia i dosztukuje to juz kreacja bedzie wlasna
                tudziez pastisz nasz wlasny na rzeczywistosc dookola)
                O!
                Oby tak dalej, czekam na nowe czesci powiesci!

                rrryska:P

                p.s Swoja droga, jak ludzie niesmialo sie dopisuja, hihi;)
                • toulaa Tygrrrrrri 06.06.04, 00:35
                  No, to byłoby trudne- nowe części- chyba, żeby jakiś motyw baśniowy teraz
                  wprowadzić, bohaterów ożywiający, albo kosmitów, albo, że to był sen bohatera,
                  albo jeszcze coś innego- wymyśl, Tygrrri:)))


                  P. S. A pamiętasz to trzynastozgłoskowcem ?:)
      • senne_marzenie Re: Str. 1 odc. specjalnie dla Sennego Marzenia. 07.06.04, 14:19
        moneoo:)) dziekuje ci kochany bardzo:))
        czy to w ramach gratisow do twoich uslug?;))
        • moneoo jaknajbardziej (n/t) 07.06.04, 14:37
    • postempowy_zastempowy Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 06.06.04, 20:45
      Uwielbiam patrzeć, jak Susan zrzuca z siebie łaszki. Robi to w tak
      hipnotyzujący sposób, że choć to idiotyczne, czuję się mocno zawiedziony,
      widząc, że na jej boskim ciele nie pozostało juz żadnej szmatki, którą mogłaby
      z siebie zsunąć z tą graniczącą ze sztuką gracją. Rozczarowanie trwa ledwie
      mgnienie oka, a kiedy moja miła stoi przede mną w stroju Ewy przychodzi pora na
      kolejny etap przedstawienia, w którym zwierzę, drzemiący we mnie demon, budzi
      się i rzuca się do ataku, kochana, słodka Susan odpowiednio zmotywowana moimi
      poczynaniami, z zapałem wygłasza, a raczej wykrzykuje swoją kwestię, i nawet
      jeśli są to same krzyki, to jakoś mi to nie przeszkadza. tak naprawdę to lubię
      jej wtedy słuchać. Wtedy lubię... cdn.
      • postempowy_zastempowy Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 06.06.04, 21:46
        Był ciepły majowy poranek; siedziałem w wygodnym fotelu i popijając kawę
        bezmyślnie wertowałem najnowszy numer Masters of Puppets. Ta nielegalna
        gazetka, mimo że drukowana w ciasnocie garaży i piwnic, nie odstawała
        przesadnie jakością od całego tego popcornowego chłamu, przywodzącego na myśl
        bombonierki bez zawartości, a wypełniającego tak obficie kioski. Tematy w niej
        poruszane, różniły się jednak zdecydowanie od tego co można znaleźć w
        Cosmopollitan. W Masters of Puppets można się było doszukać np. rankingu
        najgłupszych pisarzy, albo typów potencjalnych autorów konkretnych powieści, w
        których występujemy my, Papierowi Ludzie. Trzeba Wam wiedzieć, że w dzielnicy,
        w której mieszkam wcale to nie jest tematem tabu i większość z nas zdaje sobie
        sprawę skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Wyobrażacie sobie pewnie, że to
        straszne, odkryć nagle, iż jest się tylko wymyśloną postacią. Coś Wam powiem -
        wcale nie różnicie się od nas Papierowych Ludzi. I powiem więcej - część z Was
        o tym wie....cdn
        • postempowy_zastempowy Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 06.06.04, 23:29
          Paliłem papierosa, delektowałem się smakiem czarnej gorzkiej i wydmuchując
          kłeby dymu z rosnącym podnieceniem czekałem na autorski występ Susan, która
          przed paroma minutami zniknęła za drzwiami sypialni. Obiecała coś wreszcie
          włożyć na siebie, tak by striptease mógł stać się dla mnie bardziej czytelny.
          Nawiasem mówiąc wcale nie przeszkadza mi fakt, że moja łania przechadza się po
          domu bez ubrania, tak jak jej zdawał się nie przeszkadzac brak żaluzji w
          otwartych na oścież oknach naszego skromnego apartamentu. Spojrzałem na
          cyferblat, minęło już wystarczająco sporo czasu, by Susan zdołała przysłonić
          swe wdzięki zawartością obu szaf. Hmm... szykuje dla mnie coś specjalnego.
          Usłyszałem odgłosy dobiegające zza ściany i postanowiłem właśnie zgasić
          papierosa, by siwa mgiełka nie zasłaniała mi widoku, kiedy nagły powiew wiatru
          przewertował leżące na stoliku kartki Masters of Puppets. Mój wzrok padł na
          pierwszą stronę i oczom mym skolim ukazał się następujący artykuł:

          TARANTOULA ZNOWU ZABIJA
          Płatny Papierowy Zabójca na zlecenie osławionej pisarki Tarantouli
          z zimną krwią zamordował czworo bohaterów...

          Oszałem. Dokładnie nie pamiętam, co robiłem, ani co się wydarzyło potem... W
          głowie utkwił mi przecudny widok - Susan w stroju zakonnicy uśmiecha się do
          mnie wyzywająco, unosi lekko habit i odczytuje wyszyte tam imię - Mów mi
          siostro Saro, szepce figlarnie.
          Wolałem nie pytać skąd u licha wytrzasnęła te ciuszki, w ustach poczułem nagle
          smak drukarskiej farby i chyba właśnie wtedy straciłem ostatecznie kontakt z
          otoczeniem, tak to był ten moment...
          - Masz nasrane w głowie Frank, wiesz o tym!
          Muszę Wam powiedzieć, że Susan w zasadzie nie używa brzydkich wyrazów. Tylko
          raz byłem świadkiem, jak w podobny sposób potraktowała pewnego buca, nota bene
          swojego męża, ale to raz, jedyny, więc naprawdę, uwierzcie, to przemiła osóbka.
          Kiedy usłyszałem trzaśnięcie drzwiami zacząłem niespiesznie zbierać z podłogi
          fragmenty gazety i poszedłem wypłukać usta. Zadzwonił telefon.

          -Frank, czytałeś ten artykuł?
          -Tak Bob, zabiła ich, całą czwórkę...
          -Mało tego, ona napisała to Słowo!
          -Nie masz chyba na myśli...
          -Tak, mam, napisała KONIEC.

          Sami widzicie, zapowiadał się naprawdę interesujący weekend.
          C.D.N.
          • postempowy_zastempowy Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 16.06.04, 18:44
            Zdenek otarł pot z czoła i zręcznie umieścił gazetę w ulicznym koszu.
            Żadnych przecieków do prasy - ktoś tym razem spisał się na medal. Śmierć
            Stanleya i Bess ,a także Sandry i Edwarda Cz. została uwiarygodniona na łamach
            Master of Puppets. Teraz nawet opozycjoniści muszą w to uwierzyć. Nikt się nie
            dowie, że ten głupi Polaczek spartolił robotę; że ten nie rozróżniający
            kolorów kretyn pomylił szare z czerwonym, że cała czwórka zamiast małych
            dziurek w czaszce dorobiła się tylko olbrzymich siniaków... To prawda, że
            powinien był sprawdzić broń przed akcją, ale komu przyszło by do głowy, że
            dostanie spluwę załadowaną takim gumowym szajsem? To z pewnościa nie była jego
            wina. Tylko że teraz nie kto inny tylko on -Zdenek ,będzie musiał się gęsto
            tłumaczyć przed Szefową... Do wyznaczonej godziny kontaktu zostało ledwie parę
            minut, więc żwawym krokiem ruszył przed siebie i skręcił w Sacra Avenue, przy
            której mieściła się niewielka kafejka internetowa.
            Przekraczając próg lokalu odetchnął głęboko parę razy i usiadł przy jednym
            ze stanowisk. Klimatyzacja działała pełną parą, mimo to poczuł, że wciąż się
            poci. Drżącą ręką odpalił papierosa; zdawało mu się, że jego palce same
            wystukały adres-www.gazeta.pl/czat. Odczytał wypisane mazakiem na przedramieniu
            słowo i jego wzrok prześliznął się po pasku na którym wyświetlone były nick'i
            wszystkich użytkowników pokoju. Miss Baroc jeszcze nie weszła do sieci. Zdenek
            zdążył już przywyknąć do tego, że Szefowa każe mu czekać na siebie i zwykle
            czekał z radością, tym razem jednak jego psie serce czuło coś więcej niż tylko
            tęsknotę za swą Panią- czuło strach. Wydmuchując kłeby dymu w światło monitora
            zauważył otwierające się okno prywatnej rozmowy. Nie liczył na powitanie w
            kwiecistym stylu, którym zwykle posługiwała się jego Pani, ale lakoniczność
            komunikatu, jaki się nagle prze nim wyświetlił ,zmroziła mu krew w żyłach: DAJĘ
            CI OSTATNIĄ SZANSĘ - NIE ZMARNUJ JEJ.
            Żarty sie skończyły...

            P.S. Droga Tou, oddaję Ci Twoich bohaterów całych i zdrowych, no może lekko
            poobijanych, ale wciąż moga grać. W prezencie paru nowych-zupełnie gratis.
            Teraz wszystko w Twych rękach, pozdrawiam;-)
            • toulaa Re: Powieść erotyczno- kryminalna na lato ( w odc 16.06.04, 19:04
              postempowy_zastempowy napisał:

              > P.S. Droga Tou, oddaję Ci Twoich bohaterów całych i zdrowych, no może lekko
              > poobijanych, ale wciąż moga grać. W prezencie paru nowych-zupełnie gratis.
              > Teraz wszystko w Twych rękach, pozdrawiam;-)


              Drogi cynnie:), to nie moi bohaterowie, przestali nimi być w chwili zaistnienia
              tutaj, już to pisałam przecież. Straciłam dla nich serce, bo nie ma do kogo
              czuć sympatii- Bess i bufetowa są za głupie, Stanley, mimo boskiego zapewne
              ciała, ma usposobienie starej ciotki, co chciałaby, a boi się; Carrie chwilowo
              nie występuje. Jako czytelniczka poczułam sympatię właściwie wyłącznie do owej
              odciętej ręki i do pisarki Tarantouli, heh, tylko tak szybko zaniechałeś tego
              wątku:)

              Pozdrawiam więc, życząc sukcesów Tobie i Innym, nadmieniając na marginesie, że
              nie z przymiotnikami i -by z czasownikami piszemy łącznie:)))

              Aha, i może jeszcze, sakra:)), maleńka praca domowa: jak brzmiałyby W ORYGINALE
              słowa Szefowej skierowane do Zdenka?:)))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka