Dodaj do ulubionych

Nalewkowy temat

20.07.04, 21:36
Skoro tak delikatnie przewija sie przez forum temat ciast, likierow tudziez
nalewek - to moje pytanie nie bedzie szczegolnie odkrywcze: jakie nalewki
lubicie (pic/robic)?

Skoro taki upal za oknem, to na pierwszy ogien daje nalewke (a jakze inaczej)
z zielonych orzechow i cytryny.


fuihui
Obserwuj wątek
    • paiha Ksiazeca porzeczkowka 20.07.04, 22:45
      (Na goraczke i bol gardla)

      Skladniki:
      1 kg czarnych porzeczek
      5 g anyzu
      2 gozdziki
      1 kg cukru
      1 l zytniej wodki

      Rozgniesc porzeczki, dodaj anyz, gozdziki i cukier, zalej wodka.
      Odstaw w cieple miejsce na 4 tygodnie, nastepnie przefiltruj przez gaze, zlej
      do butelek.
      Nalewka powinna lezakowac okolo roku.


      Paiha
      * Wywolales nalewkowego wilka z lasu, Fuihui:) Serdecznie pozdrawiam znad
      malin:) Znasz przepis na dworska malinowke?:)
      • fuihui krystalicznie czysta... 20.07.04, 23:02
        Porzeczkowa znalem ale w wersji "wiosennej" (swieze galazki i listki, z
        dodaniem syropu cukrowego). Smak ciezkawy, slodki - malo ozezwiajacy, raczej
        jako dodatek do mocnej i czarnej kawy. Cos przypominajacego nalewke z
        dziurawca, zatem odpowiednia na temperatury inne niz +30:)))

        A wlasciwie na lato nadaje sie cos krystalicznie delikatnego i odswiezajacego,
        chocby to:

        1 kg cytryn
        1 kg cukru
        1 l mleka
        1 l spirytusu :)

        Cytryny umyc - obrac ze skorki (zostawiajac sobie skorke z jednej cytryny) -
        pokroic w plasterki, wywalic precz pestki oraz wlozyc do gasiorka;) Nastepnie
        dopiero dodajemy cukier, mleko, spirytus oraz wlasnie skorki z tej jednej,
        zachowanej cytrynki.
        Gasiorek zamykamy i odstawiamy w chlodne i ciemne miejsce (co kilka dni
        wstrzasajac nim delikatnie, aby sie skladniki wymieszaly). Filtrujemy potem
        klasycznie - kroplami, korzystajac z bibulek filtracyjnych (one sa, paiho,
        najlepsze). I to wszystko juz, naprawde ozezwia i dodaje sil.


        fuihui
        • toulaa Zezem z boku 22.07.04, 23:23
          fuihui napisał:

          > I to wszystko juz, naprawde ozezwia i dodaje sil.


          Po raz kolejny czuję się wygrana, że nie pijam alkoholu, nawet nalewek. Teraz
          dowiaduję się , że od tego jeszcze zeza można dostać!


          toulaa nieozezwiona
          • fuihui Ku czci.... 23.07.04, 11:00
            Lubie rzeczowe komentarze, a nie czepianie sie pieeeeerdol:) Nech zyje madra
            krytyka! Hip-hip-hip-dup.

            fuihui
            • toulaa a ja lubię jedno i drugie:P (n/t) 23.07.04, 12:12
              Czepianie się nieistotnych szczegółów (pozwól, że tak to ujmę, "eleganciej":)
              bywa równie przyjemne, jak rzeczowe komentarze.
              Zresztą ortografia nie jest nieistotnym szczegółem, bo czasem błąd uniemożliwia
              prawidłowe zrozumienie tekstu, jak chyba wykazałam (czy jestem orzeźwiona, czy
              ozezowiona?:))

              Poza tym, czy można rzeczowo komentować i konstruktywnie argumentować np.
              pogodę, czy smak tarty lotaryńskiej, czy oglądane obrazki? Czasem wystarczają
              całkiem nierzeczowe machanie nogami i całkowicie nielogiczne, rzucane od
              niechcenia, uwagi.

              Zapraszam (do machania i rzucania).

              P. S. Leniuchu jeden, używaj diakrytyki, przecież możesz, tylko Ci się nie
              chce:)
              • fuihui Radocha 23.07.04, 12:45
                Wierze, ze czepianie sie pierdolowatych i nieistotnych szczegolow (pozwol, ze
                bedziemy sie eleganciej trzymali faktow), moze byc mile. Samo w sobie daje
                satysfacje i porcje tego, co ja skromnie zwe "masa radochy". Tak, to w pelni
                zrozumiale.

                Wyjasnij mi tylko z laski swojej, dlaczego uwazasz ortografie za tak
                gigantycznie wazny aspekt wypowiedzi pisanej? Sa ludzie, ktorzy z zapasem duzej
                sily i energii tlumaczyli mi na chacie, iz nie tresc ale forma jest wazna. Z
                zalozenia, z gruntu - nie jest wazne co piszesz, ale jak piszesz. Idac na
                kompromis, uwazam, iz wazne jest jedno i drugie. Ale niech nie determinuje
                zainteresowania danym glosem to, czy jest napisany zgodnie z cala masa regul
                gramatycznych, czy tez nie.

                Zreszta, niedawno dostal rzad RP list od pewnego ugrupowania, ktore zwracajac
                sie do "nikczemnego premiera Marka Belki " sygnalizowalo chec utopienia tego
                pieknego i zabawnego kraju nad Wisla we krwi. List napisany w zlym stylu, z
                masa bledow gramatycznych i stylistycznych. Powiedz mi - co zrobisz?
                Potraktujesz powaznie taki glos jako ostrzezenie, czy tez olejesz spokojnie,
                napawajac sie w skrytosci ducha liczeniem bledow w wyrazie 'Allah' (PzN)?

                Ja nie znam wyrazu "ozezowiony" (ozezowionym byc?). Wiem co to jest "zez" - ale
                nie usilowalem nigdy tworzyc od niego formy przymiotnikowej. Widocznie wynika
                to z mojego malego zainteresowania regulami polskiego, a moze z
                lenistwa...Czort jeden wie, w kazdym razie, ja widze roznice miedzy 'byciem
                orzezwionym' (sokiem z cytryn np) a byciem "ozezowionym" (to jakis neologizm?).

                Moge, ale drazni mnie przerzucanie rodzaju alfabetu w panelu klawiatury. Wole
                pisac tak:PPPPPP Czasami pisze po polsku ze znakami (czasami:PP), a wiekszosc
                czasu nie (:PPP).

                Jezor pokazany, nic do dodania nie mam w TYM poscie. Leniuchem jest ten, komu
                sie nie chce logicznie majtac nogami (jezor last time:P)


                fuihui
                • toulaa Re: Radocha 23.07.04, 13:20
                  fuihui napisał:

                  Samo w sobie daje
                  > satysfacje i porcje tego, co ja skromnie zwe "masa radochy".

                  Mój Drogi, spróbuj raz podziękować za poprawienie, zwrócenie uwagi, ew. obrócić
                  w żart, i przejść nad tym do porządku dziennego (wiesz, jak to się robi?:).
                  Zapewniam Cię, że też można mieć z tego "masę radochy".


                  > Wyjasnij mi tylko z laski swojej, dlaczego uwazasz ortografie za tak
                  > gigantycznie wazny aspekt wypowiedzi pisanej?

                  Już pisałam wyżej - bo błąd często wypacza, przeinacza sens całej wypowiedzi.
                  Tak, jak złe obliczenie jednej operacji matematycznej wpływa na wynik całego
                  zadania, prawda? (oj, wiem coś o tym:(
                  Zgodzisz się chyba, że całkiem inne znaczenie mają słowa "żyć" i "rzyć", i nie
                  należy stosować ich wymiennie, prawda?:) Podobnie "krzyk" i "kszyk", itd.
                  Tyle o ortografii, również nawet interpunkcja to nie wymysły czepiających się
                  drobiazgów filologów, ale rozkłada ona akcenty w wypowiedzi, modyfikując jej
                  sens (słynny spór religijny, czy jest: "Powiadam ci, dziś będziesz ze mną w
                  niebie", czy "Powiadam ci dziś, będziesz ze mną w niebie"), itd.

                  Jak ważne jest świadome i staranne używanie języka przekonał się polski
                  dyplomata ze znanej anegdoty, gdy chcąc skomplementować broszkę w kształcie
                  czerwonej róży na piersi żony radzieckiego kacyka, powiedział: "Kakaja u was
                  krasnaja roża" (zamiast "krasiwaja roza"; czyli powiedział: "Ale ma pani
                  czerwoną gębę"). Wywołało to skandal, rzecz jasna.


                  >Sa ludzie, ktorzy z zapasem duzej
                  > sily i energii tlumaczyli mi na chacie, iz nie tresc ale forma jest wazna.

                  Nie wiem kto, ja mogłam tłumaczyć, że ważne jest jedno i drugie. Dochodzi tu
                  argument natury estetycznej, a więc niedyskutowalny (nie lubisz takich, wiem:).
                  Wolę słuchać nie tylko mądrych, ale i schludnych, ładnych kobiet/przystojnych
                  mężczyzn, nic na to nie poradzę, i czytać mądre treściowo, ale też poprawnie
                  napisane i zredagowane teksty. Mam poczucie, że autor zadał sobie trud, że
                  nie "przyjmuje mnie" u siebie w brudnym podkoszulku i gaciach.



                  > Zreszta, niedawno dostal rzad RP list od pewnego ugrupowania, ktore
                  zwracajac
                  > sie do "nikczemnego premiera Marka Belki " sygnalizowalo chec utopienia tego
                  > pieknego i zabawnego kraju nad Wisla we krwi. List napisany w zlym stylu, z
                  > masa bledow gramatycznych i stylistycznych.

                  Ależ to właśnie woda na mój młyn! Zauważ, że właśnie dzięki tym błędom część
                  komentatorów jest uspokojona, bo arabiści uważają, że nie pisał tego rdzenny
                  Arab, ale ktoś, kto dopiero uczy się arabskiego. Tak więc błędy lub ich brak
                  mogą dostarczać cennych informacji:)


                  > nie usilowalem nigdy tworzyc od niego formy przymiotnikowej. Widocznie wynika
                  > to z mojego malego zainteresowania regulami polskiego,

                  Zapewniam Cię, że to kolejna rzecz, z której można mieć "masę radochy"- zabawa
                  językiem (tzn. chcę być dobrze zrozumiana, słowami, lingua !:))


                  >Leniuchem jest ten, komu
                  > sie nie chce logicznie majtac nogami


                  Haha, tu Cię mam: nie da się l o g i c z n i e majtać nogami. Można tylko od
                  niechcenia, na luzie, bez sensu. Ale jest to do nauczenia:)
                  • fuihui Re: Radocha 23.07.04, 13:32
                    toulaa napisała:

                    > fuihui napisał:
                    >
                    > Samo w sobie daje
                    > > satysfacje i porcje tego, co ja skromnie zwe "masa radochy".
                    >
                    > Mój Drogi, spróbuj raz podziękować za poprawienie, zwrócenie uwagi, ew.
                    obrócić
                    >


                    Obracam w zart jak wszystko (nikomu nie kaze rozumiec mego poczucia humoru). A
                    za poprawiania dziwkowal nie bede, nie kaz mi po raz n-ty rozwijac tematu
                    pt.: "dlaczego fui nie dziekuje za poprawiania".


                    > w żart, i przejść nad tym do porządku dziennego (wiesz, jak to się robi?:).
                    > Zapewniam Cię, że też można mieć z tego "masę radochy".
                    >

                    > Wiem, wiem - w przeciwienstwie do lyzki, dla mnie jest to mozliwe;)


                    > > Wyjasnij mi tylko z laski swojej, dlaczego uwazasz ortografie za tak
                    > > gigantycznie wazny aspekt wypowiedzi pisanej?
                    >
                    > Już pisałam wyżej - bo błąd często wypacza, przeinacza sens całej wypowiedzi.
                    > Tak, jak złe obliczenie jednej operacji matematycznej wpływa na wynik całego
                    > zadania, prawda? (oj, wiem coś o tym:(
                    > Zgodzisz się chyba, że całkiem inne znaczenie mają słowa "żyć" i "rzyć", i
                    nie
                    > należy stosować ich wymiennie, prawda?:) Podobnie "krzyk" i "kszyk", itd.


                    Rzenie znam, krzyku nie znam.


                    > Tyle o ortografii, również nawet interpunkcja to nie wymysły czepiających się
                    > drobiazgów filologów, ale rozkłada ona akcenty w wypowiedzi, modyfikując jej
                    > sens (słynny spór religijny, czy jest: "Powiadam ci, dziś będziesz ze mną w
                    > niebie", czy "Powiadam ci dziś, będziesz ze mną w niebie"), itd.
                    >

                    Ja widzialem w tym raczej potwierdzenie Mk 16:16, ale niech Ci bedzie:)


                    > Jak ważne jest świadome i staranne używanie języka przekonał się polski
                    > dyplomata ze znanej anegdoty, gdy chcąc skomplementować broszkę w kształcie
                    > czerwonej róży na piersi żony radzieckiego kacyka, powiedział: "Kakaja u was
                    > krasnaja roża" (zamiast "krasiwaja roza"; czyli powiedział: "Ale ma pani
                    > czerwoną gębę"). Wywołało to skandal, rzecz jasna.
                    >
                    >
                    > >Sa ludzie, ktorzy z zapasem duzej
                    > > sily i energii tlumaczyli mi na chacie, iz nie tresc ale forma jest wazna
                    > .
                    >
                    > Nie wiem kto, ja mogłam tłumaczyć, że ważne jest jedno i drugie. Dochodzi tu
                    > argument natury estetycznej, a więc niedyskutowalny (nie lubisz takich,
                    wiem:).
                    >
                    > Wolę słuchać nie tylko mądrych, ale i schludnych, ładnych kobiet/przystojnych
                    > mężczyzn, nic na to nie poradzę, i czytać mądre treściowo, ale też poprawnie
                    > napisane i zredagowane teksty. Mam poczucie, że autor zadał sobie trud, że
                    > nie "przyjmuje mnie" u siebie w brudnym podkoszulku i gaciach.
                    >
                    hmmm
                    >
                    > > Zreszta, niedawno dostal rzad RP list od pewnego ugrupowania, ktore
                    > zwracajac
                    > > sie do "nikczemnego premiera Marka Belki " sygnalizowalo chec utopienia t
                    > ego
                    > > pieknego i zabawnego kraju nad Wisla we krwi. List napisany w zlym stylu,
                    > z
                    > > masa bledow gramatycznych i stylistycznych.
                    >
                    > Ależ to właśnie woda na mój młyn! Zauważ, że właśnie dzięki tym błędom część
                    > komentatorów jest uspokojona, bo arabiści uważają, że nie pisał tego rdzenny
                    > Arab, ale ktoś, kto dopiero uczy się arabskiego. Tak więc błędy lub ich brak
                    > mogą dostarczać cennych informacji:)
                    >

                    Zatem czesc komentatorow jest glupia, poniewaz nie nalezy lekcewazyc zadnego z
                    takich sygnalow. W Izraelu nie byloby to mozliwe.


                    > > nie usilowalem nigdy tworzyc od niego formy przymiotnikowej. Widocznie wy
                    > nika
                    > > to z mojego malego zainteresowania regulami polskiego,
                    >
                    > Zapewniam Cię, że to kolejna rzecz, z której można mieć "masę radochy"-
                    zabawa
                    > językiem (tzn. chcę być dobrze zrozumiana, słowami, lingua !:))
                    >

                    Jestes.


                    > >Leniuchem jest ten, komu
                    > > sie nie chce logicznie majtac nogami
                    >
                    >
                    > Haha, tu Cię mam: nie da się l o g i c z n i e majtać nogami. Można tylko
                    od
                    > niechcenia, na luzie, bez sensu. Ale jest to do nauczenia:)
                    >
                    Za to tez nalezy podziekowac, prawda?


                    fuihui
                    • oldpiernik coraz ostrzejsza nalewka 23.07.04, 13:40
                      już chciałem przejść nad tym wątkiem do nieporządku dziennego...
                      nie mogę ;))
                      idzie do głowy jak słynna jabłonkowska "miodónka"

                      OLDUZALEŻNIONY
                      orzeźwiająco ozezowiony też
                      • toulaa A co to jest jabłonkowska "miodónka"?(n/t) 23.07.04, 13:42
                        ..bo się nie znam.
                        • fuihui przepis:P 23.07.04, 13:54
                          Znam tylko "miodowke":

                          1 l spirytusu
                          500 ml wody
                          50 dag miodu
                          250 ml rumu
                          szklanka wody
                          5 dag kawy naturalnej (arabica moze byc, jest odpowiednio....aromatyczna)

                          Miod zrumienic, wlac wode - zagotowac - zdjac z ognia. Potem polaczyc z NAPAREM
                          kawy naturalnej, rumem i spirytsem. Przleac do butelek i zostawic na 5-6
                          tygodni. Potem przez lejek i watke przecedzic do butelek, zakorkowane odstawic:)


                          fuihui




                        • oldpiernik a wybierz się, Siostro, do Jabłonkowa... 23.07.04, 14:06
                          na Gorolski Świynto
                          albo Gorolskie Święto
                          zawsze mam kłopot z tą nazwą
                          i spróbuj :)
                          nie tylko "miodónka" tam warta spróbowania...

                          OLDPRZYGRANICZNY
                          • toulaa To mnie zaproś:P, Bracie:)... 23.07.04, 14:23
                            ..chętnie odwiedzę Bratową i Bratanków:)))
                            • oldpiernik sprawdzę tylko termin ;) 23.07.04, 14:54
                              i dam znać...

                              Zaproszenie ma być imienne?
                              OLDPIERNIKGOŚCINNY ;)
                              • toulaa ok, zatem czekam:) 23.07.04, 20:17
                                oldpiernik napisał:

                                > Zaproszenie ma być imienne?
                                > OLDPIERNIKGOŚCINNY ;)


                                Jak najbardziej, ale mam nadzieję, że naprawdę posiadasz tę staropolską cechę,
                                bo ja często podróżuję, powiedziałabym, orientalnie (albo, sic!, jak dawni
                                Słowianie), tzn. z całym dobytkiem: Mężem, córkami na wydaniu in spe, zięciami,
                                jak już będą, psami, kotami, świnkami, rybkami, osłami, wołami, wielbłądami i
                                nałożnicami (tzn. zaraz, coś się rozpędziłam chyba:)
                          • fuihui Re: a wybierz się, Siostro, do Jabłonkowa... 23.07.04, 14:32
                            Moze ja? "Gorolskie Swinto". I jest ok.


                            fuihui
                      • fuihui Oldzie 23.07.04, 13:50
                        Ale w tym wypadku, Oldzie, jest to tzw: "dobre uzaleznienie". Mnie cieszy tym
                        bardziej, ze swiadczy o normalnosci w tym zwariowanym swiecie.

                        fuihui
                    • toulaa Oj, zdecydowanie nie dziwkuj:P, i dziękuj!:) (n/t) 23.07.04, 13:40

                      • toulaa Re: Oj, zdecydowanie nie dziwkuj:P, i dziękuj!:) 23.07.04, 13:43
                        To powyżej to reakcja na post fuihuia, ofkors.



                        (Aha, no i dlatego m.in. inna sytuacja jest u nas niż w Izraelu, bo tam muszą
                        braż wszystkie takie groźby na bardzo poiważnie).
                        • uszatek1 Re: Oj, dajcie se spokój z tym pisaniem, bzdurnym! 23.07.04, 13:47
                        • fuihui yhm;) 23.07.04, 13:57
                          Izrael nie wpusza na poklad zamachowcow, NIGDY. Ale to juz kwestia
                          bezpieczenstwa:))


                          Nie dziwkuje i nie mam zamiaru. Wiesz, to dosc osobiste, ale jest taka jedna z
                          ktora mi dobrze. I tak zostanie:)


                          fuihui
                          • toulaa Ciiii... 23.07.04, 14:03
                            fuihui napisał:

                            > Izrael nie wpusza na poklad zamachowcow, NIGDY. Ale to juz kwestia
                            > bezpieczenstwa:))

                            No tak, o Izraelu też możemy długo, więc lepiej nie zaczynajmy.



                            > Nie dziwkuje i nie mam zamiaru.

                            Ależ to było a propos tej pomyłki Twojej w poście, zamiast dziękowania tak
                            napisałeś. Lubię wychwytywać takie lapsusy.



                            Wiesz, to dosc osobiste, ale jest taka jedna z
                            > ktora mi dobrze. I tak zostanie:)

                            Szczęściara:)
                            • fuihui Dziekuje. 23.07.04, 14:13
                              toulaa napisała:

                              > fuihui napisał:
                              >
                              > > Izrael nie wpusza na poklad zamachowcow, NIGDY. Ale to juz kwestia
                              > > bezpieczenstwa:))
                              >
                              > No tak, o Izraelu też możemy długo, więc lepiej nie zaczynajmy.
                              >
                              Podejscie Slawistki:P
                              >
                              > > Nie dziwkuje i nie mam zamiaru.
                              >
                              > Ależ to było a propos tej pomyłki Twojej w poście, zamiast dziękowania tak
                              > napisałeś. Lubię wychwytywać takie lapsusy.
                              >
                              >:)))
                              >
                              > Wiesz, to dosc osobiste, ale jest taka jedna z
                              > > ktora mi dobrze. I tak zostanie:)
                              >
                              > Szczęściara:)
                              >

                              A jaki ja happy, nie masz pojecia:)


                              fuihui
    • jacus60 Re: Nalewkowy temat 21.07.04, 06:02
      Przepalanka Tescia:
      Pol litra polskiego spirytusu (96%),
      laska wanilii,
      pare suszonych sliwek,
      6 gozdzikow,
      pare kawaleczkow cynamonu,
      garsc rodzynek,
      4-5 lyzek cukru – najlepszy ciemny trzcinowy,
      0.75l wody.
      Wode wlewamy do garnka, dodajemy sliwki, wanilie, gozdziki, cynamon, rodzynki.
      Gotujemy wszystko razem. Gdy sie zagotuje, na patelnie wsypujemy cukier i na
      malym odniu karmelizujemy go caly czas mieszajac. Gdy stanie sie ciemny,
      zdejmujemy z ognia. Powoli dodajemy pare lyzek ugotowanego wywaru (uwaga, moze
      pryskac), caly czas mieszamy, gdy przepalony cukier rozpusci sie dokladnie
      mieszamy go z reszta wywaru. Pozostawiamy na noc do ostygniecia. Przelewamy
      przez drobne sitko. Mieszamy ze spirytusem. Powinno byc 1.25L jezeli jest mniej
      dopelniamy przegotowana woda. Rozlewamy do butelek. Proces przegryzania
      powinien trwac minimum 6 tygodni, ale bez paniki butelki, zebow nie maja mozna
      sprobowac wczesniej.
      Zdrowie Wasze w gardla nasze.
      Jacek
    • lucy.berliner Re: Nalewkowy temat 21.07.04, 06:43
      pigwówka

      smak trudny do opisania,nieoczywisty, zlozony, cierpkawy i skodki...ale
      wysmienity. przepisu nie podam, bo robie na oko. jak sie pigwy pojawia mozemy
      wrocic do tematu.

      slicznie wyglada i genialnie smakuje. i bardzo rozgrzewa. i poprawia humor w
      szczegolny sposob.
      • paiha Mysliwska tarninowka 21.07.04, 10:29
        Skladniki:
        1 kg dojrzałych owoców tarniny,
        od 1 do 1 i 1/2 kg cukru (w zależności od tego czy chcemy uzyskać nalewkę słodką czy
        wytrawną,
        1 i 1/2 l ginu

        Tarninę obierz z ogonków, nakłuj owoce z obu stron, aby sok mógł z nich wyciekać. Wsyp do
        zamykanego słoja , owoce powinny go wypełniać do połowy, dodaj cukier, zalej ginem. Zakręć
        słój wstrząśnij mocno, by składniki dobrze się wymieszały. Maceruj owoce przez 4 tyg.,
        wstrząsając słojem 2 razy dziennie, potem odstaw na 3 miesiące, by dojrzewała. Następnie
        przefiltruj, zlej do butelek z ciemnego szkła, odstaw do dalszego leżakowania.

        Doskonała w razie przemarznięcia, ale uprzedzam, jej przygotowanie jest pracochłonne!
        Pozdrawiam
        Paiha
        • paiha Likier Benedictine 21.07.04, 10:45
          Ten korzenno-ziołowy likier zaczęli wytwarzać benedyktyni z Fecamp w Normandii. Miał służyć
          wzmocnieniu chorych i osłabionych mnichów. Klasztor wprawdzie zburzono doszczętnie w
          czasie Rewolucji Francuskiej, ale nie przeszkodziło to w wytwarzaniu znakomitego trunku i do
          dziś butelki są sygnowane znakiem D.O.M. (Deo Optimo Maximo czyli Bogu Najlepszemu
          Najwyższemu). Likier ma zielonożółtą barwę i niepowtarzalny smak i zapach. Jest zrobiony z
          koniaku, miodu i nalewu brandy na 30 ziołach i korzeniach (m.in. mięcie, arcydzięgielu,
          miodowniku, kardamonie, gałce muszkatołowej, cynamonie).

          Skrócony przepis:
          po 50 g goździków i gałki muszkatołowej, po 10 g cynamonu, mięty pieprzowej, skórki
          cytrynowej, imbiru, 2 g korzenia arcydzięgla, 3 g kłącza tataraku,1 litr spirytusu, 5 szklanek
          wody destylowanej, 1 litr gęstego syropu, karmel
          Rozdrobnij surowce w moździerzu, przełóź do słoja lub gąsiora i zalej spirytusem. zakręć słój,
          pozostaw na dwa dni. Następnie dodaj wodę i znów zostaw na 10 dni, a następnie przecedź
          przez gazę, dodaj syrop i karmel.

          Paiha
          * Zamarzyl mi sie zlot czatownikow przy wielkim stole z ogromna iloscia rozmaitych nalewek:)
          • hippy_pottamus Re: Likier Benedictine 21.07.04, 11:27
            Paiha napisała:
            > * Zamarzyl mi sie zlot czatownikow przy wielkim stole z ogromna iloscia
            rozmaitych nalewek:)

            hmmmm, Paihu; wiśnie wyszły, ale stoi właśnie u mnie jakowaś nalewka z
            poziomek ;-) reflektujesz? degustujesz? :-)
            serdecznie zapraszam
            hipek_spod_winogrona
            PiEs
            osobiście uwielbiam nalewkę z zielonych orzechów, ale też robię ”na oko” :-)
            • paiha Nalewka z poziomek 21.07.04, 11:31
              Kochana Moja, primo to poprosze o przepis nan, moze byc po degustacji, secundo juz oliwie
              moja Gazelle i przygotowuje ja/siebie?:) psychicznie do trasy w dobrym =Twoim kierunku:) Ewa
              • hippy_pottamus Re: Nalewka z poziomek 21.07.04, 11:32
                wrrrumm wrrumm :-) czekam nawet dziś.
                i Łóżko czeka gościnne ;-)
                • fuihui Melony lepsze;) 21.07.04, 11:41
                  Jakies szesc godzin lotu od Polski w kierunku poludniowym robi sie nalewki z
                  melonow - probowalas? Przepis banalny, a smak niezapomniany (to apropos
                  poziomek, jakos nie moge sie do tych owocow przelamac).


                  fuihui
            • fuihui Hip Hip 21.07.04, 11:35
              Hip, na nalewke z zielonych orzechow i cytryn mam niezly przepis -
              reflektujesz?:))


              fuihui
              • hippy_pottamus Re: Hip Hip 27.07.04, 16:48
                fuihui napisał:
                > reflektujesz?:))
                na przepis zawsze, fui ;-) zwłaszcza, że zielone orzechy [w przeciwieństwie do
                cytryn] obrodziły łońskiego roku, hihi
                m.
                • fuihui Re: Hip Hip 27.07.04, 23:13
                  Hipie drogi, przepis juz podaje:)

                  Sparz wrzatkiem 25 zielonych, wloskich orzechow. Zostaw je potem w tej wodzie,
                  po godzinie zas odlej ja - nalej zimnej, w ktorej z kolei orzechy beda lezaly
                  przez trzy godziny (czyli raz przez godzine we wrzacej, teraz trzy godziny w
                  zimnej).

                  Po uplywie tego czasu, pokroj je w drobne kawalki, dodaj zoltej skorki
                  (pamietaj - BEZ bialego miazszu) z jednej cytryny. Nastepnie dodaj do tego 2 g
                  gozdzikow, odrobinke galki muszkatolowej i zalej to wszystko 2 litrami czystego
                  spirytusu:)

                  Szczelnie zakorkowany gasior, pozostaw w spokoju przez trzy tygodnie. Zlej plyn
                  znad owocow. Przefiltruj. Nastepnie zrob syrop (1 l wody, 1 kg cukru). Polacz
                  to wszystko ze sciagnietym z gasiora plynem. Przefiltruj raz jeszcze i zlej do
                  butelek.


                  fuihui
                  • hippy_pottamus Re: Hip Hip 28.07.04, 18:00
                    mniamm musi byc; dzięki - wypróbuję [choc moze na mniejszej ilosci spirytusu,
                    hihi] :-)
                    m.
                • toulaa Margitu, ale łoński rok znaczy zeszły chyba!:)(n/t 28.07.04, 21:37

          • fuihui Re: Likier Benedictine 21.07.04, 11:37
            Pai, mnie sie wydaje - czy to przepis na slynna "Benedyktynke"? Jesli tak,
            dodac nalezy, iz zakonnicy juz od poczatku XX wieku powierzyli wyrob, sprzedaz
            & marketing produktu firmie LeGrand. Ale zgadzam sie w pelnej rozciaglosci,
            pyszne:)))


            fuihui
            • toulaa Re: Likier Benedictine 22.07.04, 23:27
              Ależ to dostaniecie (jak wiele innych, podobno świetnych trunków) za południową
              miedzą - pod nazwą "Klášterní tajemství" - "Klasztorna tajemnica" - cena ok.120
              koron.
      • fuihui Re: Nalewkowy temat 21.07.04, 11:27
        lucy.berliner napisała:

        > pigwówka
        >
        > smak trudny do opisania,nieoczywisty, zlozony, cierpkawy i skodki...ale
        > wysmienity. przepisu nie podam, bo robie na oko. jak sie pigwy pojawia mozemy
        > wrocic do tematu.
        >
        Ja w kazdym razie nie robilem:)

        > slicznie wyglada i genialnie smakuje. i bardzo rozgrzewa. i poprawia humor w
        > szczegolny sposob.

        Czyli wszystko w jednym:)


        fuihui
        • lucy.berliner Re: Nalewkowy temat 21.07.04, 12:41

          >
          > Czyli wszystko w jednym:)
          >
          >
          > fuihui

          czyli chyba dobrze?

          lucy
      • rivers Re: Nalewkowy temat 21.07.04, 14:09
        lucy.berliner napisała:

        > i bardzo rozgrzewa. i poprawia humor w szczegolny sposob.

        Wiem, doswiadczylem :))

        Pozdrawiam,
        rivers ;)
        • paiha A wracajac do naszych baranow - miodowka:) 23.07.04, 16:40
          Składniki:
          litr spirytusu
          2 szklanki miodu - dobrze użyć części miodu gryczanego
          wywar korzenny: litr wody, garść goździków, gałka muszkatołowa, 3 cm korzenia imbiru,
          jałowiec (20 ziaren), skórka pomarańczowa, mięta (3 suszone listki), cynamon (2 cm kory),
          kolendra (6 ziaren), ziele angielskie (6 ziaren), gorczyca, skórka z cytryny

          Sposób przyrządzania:
          Wywar ogrzewamy na małym ogniu ok. 30 min, nie może kipieć. Jeśli zapach jest za słaby,
          należy dodać goździków. Miód ogrzać na ogniu, delikatnie skarmelizować. Połączyć razem z
          wywarem i wlać do spirytusu.

          Pai
          • paiha Nalewka dla leniwych albo zabieganych :) 23.07.04, 16:44
            Nalewka z czeresni

            Składniki:
            1 kg czereśni, spirytus
            Sposób przyrządzania:
            1 kg umytych i wydrylowanych czereśni włożyć do słoja, lekko ucisnąć, zalać spirytusem, aby
            tylko pokrył owoce. Zakryty słój postawić w ciemnym pomieszczeniu w temperaturze
            pokojowej. Po 7-8 dniach płyn zlać do butelek i odstawić na 6-8 miesięcy.
          • paiha Fuihui-u, czy likwor to nalewka?:) 23.07.04, 16:47
            Nie robilam, jeszcze nie, ale juz sie nie moge doczekac, kiedy powiem Mu tak:)

            Likwor z dzikiej róży
            (wzmacnia organizm i chroni przed przeziebieniem)

            Składniki na 2 l likworu:
            60 dag rozdrobnionej naowocni dzikiej róży
            2 g cynamonu
            2 goździki
            50 dag cukru
            800 ml spirytusu

            Wymieszaj dziką różę z przyprawami, wsyp do dużego słoja i zalej spirytusem. Przykryj i
            maceruj 4 - 6 tygodni.
            Przecedź przez filtr do kawy i w klarownym wyciągu rozpuść 50 dag cukru. Uzupełnij wodą do
            objętości 2 litrów i przelej do butelki, szczelnie zakręć.

            Serdecznie:)
            Paiha
            • fuihui kosc z kosci, krew z krwi 23.07.04, 20:10
              Pai, juz odpowiadam:)

              W zasadzie, Likwor czy likier to pojecia tozsame (banal, ale wart podkreslania,
              aby nikt nie pomyslal inaczej). Jedyna roznica miedzy likworem a likierem byla
              dosc ograniczona gama kombinacji produkcyjnych (likwor to spirytus z winem i
              olejkami). Obecny zas likier jest raczej kontynuacja nalewki - mozna rzec
              smialo, ze z nalewek wyrosl:) Jest oczywiscie kilka roznic pomiedzy nalewka a
              likierem. Oto one:)

              1.W produkcji nalewek zalewa sie owoce lub ziola spirytusem - likier zas to
              kombinacja alkoholu zbożowego z rozmaitymi przyprawami smakowymi i syropem.

              2.Nalewki sa zasadniczo mocniejsze od likierow (te pierwsze maja przynajmniej
              40%, te drugie zas moga miec swobodnie o polowe mniej).

              3.Likiery zwykle sa slodzone, nalewki niekoniecznie

              4.Nalewek sie nie barwi - likiery owszem:)

              5. Nalewki sa zwykle ubozsze skladnikowo, przez co mniejsza radosc z ich
              smakowania.

              Te roznice przyszly mi "na goraco" na mysl.


              fuihui
            • hippy_pottamus Re: o róży 26.07.04, 17:46
              a skąd ty tę dziką różę, Paihu? :-) bo mnei zawsze odstręcza wydłubywanie
              włosków, hehe
              m.
          • fuihui Miodowka - (n/t) 23.07.04, 20:13
            Podalem przepis na miodowke nieco inny niz Ty, Pai. Z pewnoscia ubozszy (chocby
            w spirytus ja proponuje 1 l, Ty az 2) - ale za to na glowe bijesz mieta z
            cynamonem i kolendra. Tylko, ze wyjdzie Ci to dosc "ziolowe". Ale pyszne:)


            fuihui

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka