Dodaj do ulubionych

Specjalne miejsce dla pompona

    • lubie.pomponiki Ciechowski 24.11.04, 01:41
      powiem ci co myślę tak prosto w twarz
      kiedy cię widzę to się wstydzę że ciągle nosi ciebie świat
      i wiedz że teraz znam każdą odpowiedź
      no powiedz coś
      na wszystko mam odpowiedź ostrą i nie uciekniesz teraz mi
      zakrywasz twarz przed ciosem i robisz milion głupich min
      poczekaj no już ja cię urządzę powtarzasz to wszystko co robię
      już mam cię dość tych oczu pustych poczekaj zaraz zbiję lustro
      tak tam w lustrze to niestety ja ta sama
      dopiero teraz gdy nie słyszy nikt (bądź spokojna w domu jesteś sama)
      do wanny wlałaś ciepłą wodę i ogłaszasz w lustrze że chcesz zmienić świat
      ja wiem że trochę się starasz lecz powiedz mi ile przed lustrem spędziłaś dni
    • poziomeczka2 hejka:) 24.11.04, 23:51
      biegnie biegnie łoś
      ma przypięte coś
      ma przypiętą na ogonie
      informację
      że to
      KONIEC
    • lubie.pomponiki Sen 25.11.04, 02:39
      Śniło mi się, że poznałam lalkę barbie. Był piekielny upał. Siedziałam w
      ogródku kawiarenki i nie czułam się zagrożona tym, że ktoś się dosiądzie do
      mojego stolika, bo jestem wyjątkowo nieatrakcyjna. Lalka barbie usiadła obok
      mnie nie pytając, czy może. W ogóle mnie nie zauważyła. Patrzyła i nic nie
      widziała. Była pogodnie, beztrosko uśmiechnięta. Wszystko w niej było doskonałe
      i śliczne. Piersi, pośladki, twarz. Spytałam jej (w snach bowiem zdarza się
      wszystko): jak ma na imię. Pogodnie na mnie spojrzała i pogodnie powiedziała:
      Małgosia. I znowu przestała mnie widzieć. Nie mogłam się oprzeć pokusie i znowu
      zapytałam: w co wierzysz? Nie musiała się zastanawiać. Odpowiedziała jak
      poprzednio: pogodnie, po prostu i bez namysłu: w pieniądze. Ani mnie, ani jej
      nie spieszyło się nigdzie. W taki upał, o takiej porze, śpieszą się tylko
      ludzie pracujący w banku. Albo psychoterapeuci.
      Zaskoczyła mnie. Sama, nie pytana, powiedziała liżąc powoli lody: kocham boga.
      Powiedziała to patrząc gdzieś daleko; nie patrzyła ani na mnie, ani na nikogo
      innego. Może powiedziała: kocham Boga. Na jej ślicznej twarzy pojawiło się coś
      w rodzaju skupienia. Na małą chwilkę, ale to na pewno było skupienie. Czyżby
      plastik z domieszką nieplastiku? Po dłuższej chwili powiedziała: "kiedy widzę
      na ulicy jakąś inną piękną kobietę, to mam ochotę uderzyć ją w twarz". A więc
      jednak czysty, niczym nieskażony plastik. Najdoskonalsza jego odmiana. (Jak to
      dobrze, że istnieje na tym świecie coś tak doskonałego i pewnego.).
      Nigdy nie spotkałam tak idealnie różniącego się ode mnie człowieka.
      To był sen, który pamiętam od początku do końca. Nie zapytałam jej już o nic.
      Ona też już nic nie powiedziała. Nigdy się nie dowiem, czy dobrze zrobiłam, nie
      pytając jej o inne sprawy, bo się obudziłam.
      Dzień, który nastąpił po tej nocy, był dniem dobrych myśli. Śmierci nie było w
      ogóle. Poszłam do podobnej ze snu knajpki. Obserwowałam wszystko, bo wszystko
      było fascynujące. Wyobrażałam sobie różne rzeczy. Wyobraziłam sobie, że mam na
      imię Małgorzata, że przysiądzie się do mnie Asasello, da mi cudowny krem, a
      potem poznam Wolanda. O tym, że odzyskam Mistrza nie marzyłam, bo nie można
      odzyskać kogoś, kogo się nigdy nie spotkało.
      luty 2000, Kraków.
      • hippy_pottamus protest\ 25.11.04, 11:17
      • hippy_pottamus protest 25.11.04, 11:19
        protestuje wogle i w szczegle, Pani Jolusiu, przeciwko nazywaniu kogo popadnie w
        byle snie per "Malgosia";
        i mnie to bardzo denerwuje zwlaszcza ze z barbie mam co najwyzej plastik, bez
        formy ;-)))
        hipek_plasticzany
    • lubie.pomponiki Ciechowski 25.11.04, 12:42
      kocham na zawsze
      nie kłamię
      kocham do końca
      urządzam pogrzeb wam umarłe słowa
      i z waszych martwych ciał układam jeszcze kilka zdań
      waszych oprawców znam stoją dokoła
      pilnują tak jak ja byście nie mogły z martwych wstać
      kocham na zawsze
      nie kłamię
      kocham do końca
      zachowujecie blask umarłe słowa
      wciąż wyglądacie jak wypowiadane pierwszy raz
      kłamcy gwałcili was ciągle od nowa
      mówili to nie gwałt jeżeli lgniecie do nas
      oto umarłe słowa
      kocham
      na zawsze
      do końca
      nikt inny
      umarły słowa w nas oto umarłe słowa wierzę ufam ci naprawdę nie kłamię
      kocham na zawsze kocham nie kłamię kocham do końca
      oto komunia ma umarłe słowa spadajcie ptaki z gniazd dzieci urządzą pogrzeb wam
      woda przelewa się przez moje dłonie gdy piję czuję smak wypowiadanych dawno zdań
      wypowiadane pierwszy raz mają inny smak
      kocham na zawsze nie kłamię kocham do końca
      wypowiadane pierwszy raz poszukujecie przecież mnie
      dlaczego mnie dlaczego właśnie ja mam wypowiadać was
      dlaczego właśnie tak
      • lubie.pomponiki Ciechowski 25.02.05, 17:03
        to nie ludzie słowa, ale słowa ludzi niosą
        • lubie.pomponiki Ciechowski 25.02.05, 21:24
          słowami można więc uprawiać brudną grę, która zawsze jest nierówną walką
          • lubie.pomponiki Ciechowski 25.02.05, 21:34
            jednak bywa i tak, że role się odwracają i twój przeciwnik staje się
            zakładnikiem swoich słów
    • lubie.pomponiki Kofta 25.11.04, 17:57
      wy mnie słuchacie a ja śpiewam tekst z muzyką
      taka konwencja taki moment więc tak jest
      zaufaliśmy obyczajom i nawykom
      już nie pytamy czy w tym wszystkim jakiś sens
      a ja zaśpiewać dzisiaj chcę w obronie ciszy
      choć wiem nie pora nie miejsce i nie czas
      bo gdy się milczy to apetyt rośnie wilczy
      na poezję co być może drzemie w nas
      przecież już dosyć mamy huku i jazgotu
      ale gdy cicho to źle i głupio nam
      jakby się zepsuł życia niezawodny motor
      coś nie w porządku jakbyś był już był ten sam
      cisza zagłusza sam już nie wiesz jaki jesteś
      więc szybko włączasz wszystko co pod ręką masz
      a gdy się milczy to apetyt rośnie wilczy
      na poezję co być może drzemie w nas
      bo gdy się milczy to apetyt rośnie wilczy
      na poezję co być może drzemie w nas
      gdy kiedyś łomot nagle umrze w dyskotekach
      do siebie nam dalej będzie niż do gwiazd
      zanim coś powiesz tak jak człowiek do człowieka
      cisza zgruchocze i wykrwawi wszystkich nas
      dlatego uczmy się ciszy i milczenia
      to siostry myśli świadomości przednia straż
      bo gdy się milczy to apetyt rośnie wilczy
      na poezję co być może drzemie w nas
      (Jonasz K.)
      • lubie.pomponiki Kofta 03.03.05, 23:37
        uczmy się ciszy i milczenia
        to siostry myśli
        świadomości przednia straż
        • lubie.pomponiki Kofta 05.03.05, 14:34
          trzeba marzyć żeby coś się zdarzyło
          żeby mogło się zdarzyć
          trzeba marzyć zamiast dmuchać na zimne
          na gorącym się sparzyć z deszczu pobiec pod rynnę
          trzeba marzyć w chłodnej pustej godzinie
          na swój los się odważyć
    • poziomeczka2 Nosowska 25.11.04, 23:21
      mam na imię kasia dla przyjaciół agnes
      bo agnes lepiej brzmi co się samo przez się słyszy
      z zainteresowań ja wymienić mogę
      przyrodę urodę modę wygodę kubę snowboard tao kino
      iching feng-shui suchi i yng-yang dramen bas buena vista social club
      przepraszam na chwileczkę muszę w toalecie przypudrować nosek
      dżony masz może puder?
      (ja przepraszam państwa najmocniej za zgrzytanie zębami)
      jesoo mówię wam bez wyjazdu do indii dłużej rady nie dam
      słyszałam że w indiach oświeceni ulicami razem z krowami z krowami ulicami
      mam już spodnie khaki na miejscu kupię sari
      pojem trochę ryżu pojem trochę curry
      kiedy wrócę to sobie pogadamy
      relację zdam z pobytu mego w indiach
    • lubie.pomponiki czym jest real 28.11.04, 21:54
      rumunia
      • lubie.pomponiki czym jest real 30.12.04, 03:31
        Słowacki Raj z ann :))))))))
    • lubie.pomponiki Seks, odc. 1 29.11.04, 09:53
      Byłam żoną i rozwiodłam się.
      • lubie.pomponiki Seks, odc. 2 04.12.04, 07:24
        Byłam żoną i rozwiodłam się.
        Moje małżeństwo to były karczemne, prymitywne kłótnie. Niepotrzebne, głupie
        kłótnie. I jeszcze moja praca. Niepotrzebna, głupia praca. Co robić? Gdyby
        przynajmniej świeciło słońce; niestety jest zimno i pada. Smutna wiosna, smutne
        życie. Tworzyć. Sztuka. Oto jedyny sens istnienia. To oczywiście nieprawda.
        • lubie.pomponiki Seks, odc. 3 04.12.04, 07:26
          Spotykamy się, kołyszemy nasze dzieci na huśtawkach, i czasami stoimy tak
          blisko siebie, że dotykamy się ramionami, dostatecznie blisko, by czuć
          wibrującą pustkę, coś w rodzaju głodu.
          (Dilys Rose)
    • lubie.pomponiki Cioran 30.11.04, 18:24
      Pisać? Po co i dla kogo?
      Jest jednak pewna wewnętrzna konieczność, nie mieszcząca się w tej wizji,
      konieczność innej natury, bardziej tajemnicza, irracjonalna.
      Skrajnej świadomości nicości nie da się pogodzić z niczym, z żadnym gestem...
      Wierność, autentyczność itp. - to wszystko lipa. Tylko ta tajemnicza witalność
      każe nam coś robić.
      I być może to jest właśnie życie: robimy rzeczy, na które godzimy się, nie
      wierząc w ich sens... Tak, to chyba to...
    • kaszanka.w.aerozolu nie znacie się w ogóle 30.11.04, 18:36
      obojętność może być sposobem na uniknięcie bólu i często traktuje się ją
      błędnie jako przejaw powierzchowności uczuć
      • kocurek_rasowy nie znacie się w ogóle 19.02.05, 13:21
        szukaj za horyzontem, podróżuj, tańcz, świętuj codzienność, baw się, bądź
        szalony i bądź niedojrzały


        --
        Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny.
        Ajar
        • lubie.pomponiki nie znacie się w ogóle 21.02.05, 18:21
          każdy ma prawo żyć
          ale nie każde życie jest tyle samo warte
          na szczęście nie ma miary, która by to zmierzyła
          dlatego mówię stanowcze nie dalszemu zabijaniu mrówek, komarów, karaluchów,
          pluskiew, a najbardziej protestuję przeciwko eksterminacji wszelkich bakterii,
          mikrobów, wirusów i yeti


          --
          W Wilnie i wszędzie
          Ajar
          • lubie.pomponiki nie znacie się w ogóle 23.02.05, 18:41
            Nie jest konieczne, byś poszedł z domu. Pozostań przy stole i słuchaj. Nawet
            nie słuchaj, czekaj tylko. Nawet nie czekaj, bądź całkiem cicho i sam. Świat
            sam się przed tobą odsłoni, nie może być inaczej, będzie się wił przed tobą w
            ekstazie.


            Kafka
            (przekł. Roman Karst)
            • lubie.pomponiki nie znacie się w ogóle 24.02.05, 08:12
              [...] to, co ma być czynnie zniszczone, musi być przedtem bardzo mocne [...].

              Kafka
              (91)
          • lubie.pomponiki każdy ma prawo żyć 03.03.05, 18:24
            człowiek jest wartością najwyższą i nie wolno traktować go jako środka nawet do
            najbardziej wzniosłych celów - tak głosi papież, umierający i nawet tego
            nieświadomy, że już dawno umarł, podobnie jak jego martwe słowa

            kilka miesięcy temu w prasie można było przeczytać krótką notatkę na 27 stronie
            o kobiecie, która zagłodziła na śmierć siebie i swoje nieuleczalnie chore
            dziecko, bo nie miała pieniędzy, aby je nakarmić

            dziś, na pierwszych stronach gazet, codziennie, podawane są informacje, o tym,
            jak czuje się papież

            każdy ma prawo żyć a człowiek jest wartością najwyższą
            ta kobieta i jej dziecko nie byli ludźmi
            to były bakterie



            --
            Wszędzie
            Ajar
    • lubie.pomponiki symbioza 02.12.04, 21:35
      Lillian Hellman tkwiła po uszy w skandalicznym i bezczelnym zakłamaniu.
      Na nieszczęście dla Hellman brak szacunku dla prawdy zajął główne miejsce w jej
      życiu i pracy.
      Przełomowa chwila w jej życiu nastąpiła w 1930 roku, gdy Hellman spotkała
      Dashiella Hammetta, autora powieści sensacyjnych.
      Hammett był głęboko uzależnionym alkoholikiem. Sukces jego książki (The Maltese
      Falcon) był prawdopodobnie najgorszą rzeczą, jaka mogła mu się przydarzyć.
      Wkrótce po poznaniu Lillian Hellman uderzył ją w szczękę i znokautował. Związek
      ich nigdy nie był łatwy. W roku 1931 i ponownie w 1936 zaraził się od
      prostytutek rzeżączką i za drugim razem miał duże trudności w wyleczeniu się.
      Kłócili się stale z powodu jego kobiet.
      Później mieszkał przez pewien czas u niej w domu. Zwykł jednak odwiedzać domy
      publiczne w Harlemie, które bardzo mu się podobały.
      W ich przyjaźni widoczne jest, że Hellman jako pisarka zawdzięczała Hammettowi
      bardzo wiele. W rzeczywistości zaznacza się dziwna asymetria ich karier
      pisarskich. Niedługo po spotkaniu Hellman pisarstwo Hammetta skurczyło się do
      malej strużki, później wyschło zupełnie. Ona, dla kontrastu, zaczęła pisać z
      wielką łatwością i powodzeniem. Wyglądało to, jakby duch twórczy spłynął z
      jednego na drugie, tkwiąc w niej aż do jego śmierci.
      Zadziwia fakt, że spustoszenie spowodowane przez kłamstwa, fascynowało zarówno
      Hellman, jak i Hammetta.
      Podczas gdy nadal utrzymywała z Hammettem sporadyczne kontakty seksualne miała
      liczne romanse z innymi mężczyznami.
      W zaawansowanym wieku średnim Hellman po prostu kupowała towarzystwo
      przystojnych, młodych ludzi. Sukcesy jej były na tyle znane powszechnie, że
      dały jej osobliwą reputację, którą żywiły się różne pogłoski. Mówiono na
      przykład, że uczestniczyła w męskim pokerze: wygrywający zabierał Hellman do
      sypialni.
      Podstawą władzy Hellman był niezwykły mit, jaki stworzyła o sobie w swych
      autobiografiach.
      Skarga o zniesławienie zwraca jedynie uwagę na oskarżenie.
      Śledztwo zdjęło zasłonę z innego mrocznego zakątka życia Hellman - ujawniło jej
      pogoń za pieniędzmi. Hellman zawsze była skąpa i skłonność ta wzrastała z
      wiekiem. Większość jej procesów toczyła się o pieniądze.
      Tak jak chłopi z południowych Włoch nadal składają ofiary i znoszą prośby do
      swoich ulubionych świętych, mimo że istnienie tych świętych okazało się czystym
      wymysłem, tak też miłośnicy postępu trzymają się swoich idoli, nawet gdy są ona
      na glinianych nogach.
      Pomimo wszystkich rewelacji i ujawnienia tak wielu fałszerstw mit Lillian
      Hellman istnieje nadal.

      Paul Johnson, Intelektualiści, przekł. Andrzej Piber, Editions Spotkania,
      Warszawa 1994, str. 371-394.
      • lubie.pomponiki symbioza 12.12.04, 16:45
        Klatka poszła szukać ptaka.
        Kafka, 16
        • hippy_pottamus Re: symbioza 13.12.04, 17:25
          tu ptak, znalazłem sie sam
          herbatka, 17
          ;-) buha!
        • lubie.pomponiki symbioza 11.03.05, 14:54
          Zwierzę odbiera panu bat i samo się chłoszcze, aby zostać panem, nie wiedząc,
          że jest to tylko kaprys wywołany nowym węzłem na pańskim bacie.

          Franz Kafka
    • lubie.pomponiki Ciechowski 03.12.04, 22:10
      naprawdę pragnę ciebie tak jak chłodu Moskwy
      naprawdę pragnę każdej z twoich bram jestem Paryżem
      i w tajnych mapach szukam mam rysuję kręgi coraz bliżej
      tak ty jesteś Moskwą jestem Paryżem
      i nad Europą pochylony tak dotykam Moskwy
      więc sen udawaj błagam nie budź wart bo płonie Paryż
      nie budź wart nie zamykaj bram nie chcę twoich wart
      piorunochronów wieży Eiffla blask od twoich iskier
      transparent swój rozwijam tam kocham cię Moskwo
      o pochyl nad Sekwaną Moskwo pochyl się i rozpuść oszronione włosy swe
      nad nami Moskwo
      o pochyl ponad ogniem Moskwo pochyl się i rozpuść oszronione włosy swe
      bo płonie Paryż bo płonie Londyn bo płonie Madryt pali się w Rzymie
    • lubie.pomponiki Herbert 03.12.04, 22:14
      to wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór
      mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      tak smaku
      w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
      kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
      słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
      lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
      lecz piekło w tym czasie było jakie
      mokry dół zaułek morderców barak nazwany pałacem sprawiedliwości
      samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce posyłał w teren wnuczęta Aurory
      chłopców o twarzach ziemniaczanych
      bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
      zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
      (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
      łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
      dialektyka oprawców żadnej dyskryminacji w rozumowaniu
      składnia pozbawiona urody koniunktiwu
      tak więc estetyka może być pomocna w życiu
      nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
      zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać kształt architektury
      rytm bębnów i piszczałek
      kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
      nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
      książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
      to wcale nie wymagało wielkiego charakteru mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
      lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
      tak smaku
      który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
      choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
      głowa
      • lubie.pomponiki errata 03.12.04, 22:28
        to wcale nie wymagało wielkiego charakteru nasza odmowa niezgoda i upór
        mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
        tak smaku
        w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
        kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
        słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
        lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
        lecz piekło w tym czasie było jakie
        mokry dół zaułek morderców barak nazwany pałacem sprawiedliwości
        samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce posyłał w teren wnuczęta Aurory
        chłopców o twarzach ziemniaczanych
        bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
        zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
        (Marek Tulliusz obracał się w grobie)
        łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
        dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
        składnia pozbawiona urody koniunktiwu
        tak więc estetyka może być pomocna w życiu
        nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
        zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać kształt architektury
        rytm bębnów i piszczałek
        kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
        nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
        książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
        to wcale nie wymagało wielkiego charakteru mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
        lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
        tak smaku
        który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
        choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
        głowa
      • lubie.pomponiki jesteś niezwykły 12.12.04, 04:02
        retoryka oprawcy, który działa w białych rękawiczkach może być myląca
        uwielbiam Cię
        jesteś niezwykła
        kocham kocham tylko Ciebie
        zawsze tak było
        zawsze tak będzie
        z oprawcą rozpoznanym przez Herberta łączy go tylko sposób wykonania wyroku:
        strzał w tył głowy
        spełnię Twoją prośbę
        zabiję Cię
        wprawdzie nie czytał Conrada ale znalazł kiedyś w antykwariacie Proces Kafki
        zapamiętał ostatnie zdanie: "było tak, jak gdyby wstyd miał go przeżyć"
        zdanie to odnosiło się do niego, nie do jego ofiary
        nigdy się o tym nie dowiedział
    • lubie.pomponiki Śliwonik 03.12.04, 22:18
      Okrutni wobec bezbronnych Bezbronni wobec innych
      szukamy tych których można zranić Szukamy tych
      którzy nas nie zranią I jak mogę wierzyć w twój gest
      łagodnie zatoczony nade mną
      może chcesz uśpić moja czujność Może chcesz uśpić
      czujność swoją Nie wiem kiedy ugodzisz
      oddając uderzenie które otrzymałeś
      nie wiem kiedy ugodzę Broniąc siebie
      I ciebie przed tobą

      pory ciepłe obdarzają nas kwiatami i falowaniem zielonym
      kolorami odwracającymi uwagę
      pory zimne zapominają o nas i my zapominamy o sobie
      wszystko jest bardzo daleko
      i wszystko jest przeciw nam
      mówimy pełni mylnej wiary
      chcemy nazwać obojętność rzeczy i ludzi
      chcemy drewno nazwać drzewem

      a spójrz na ten cud jedyny
      zdarzający się raz w życiu każdemu kto żyje tysiąc lat
      zbliżamy się do siebie Idziesz w moją a ja w twoją stronę
      i na moment zakwita coś
      zakwita na pewno Nie wiem Może nawet coś ludzkiego
      czego nikt jeszcze nie potrafił nazwać

      Roman Ś. 1971 bez tytułu
      • lubie.pomponiki coś ludzkiego 09.12.04, 14:42
        - czuję się fatalnie, fatalnie
        - to za mało, za mało, zapewniam Cię, że wreszcie poczujesz ból, bo nie masz
        pojęcia tak naprawdę, co to jest prawdziwy ból, dopiero ja Ci pokażę jak cierpi
        człowiek, mam nadzieję, że to Cię zabije
        • lubie.pomponiki coś ludzkiego 09.12.04, 17:00
          Wojciech Tochman: Dlaczego Pani to robi?
          Małgorzata Chmielewska: Bo Pan tego nie robi.
          • lubie.pomponiki coś ludzkiego 15.12.04, 00:29
            pia desideria
            pobożne (nie dające się spełnić) życzenia
            • hippy_pottamus Re: coś ludzkiego 15.12.04, 12:21
              to jezd cuś nieludzkiego, pompon [te życzenia]! ;-)
              qrde, podobno mam anioła, czy to już schizofrenia czy jeszcze paranoja? ;-))))
              • lubie.pomponiki zobaczysz sobie :)) 15.12.04, 15:06
                hippy_pottamus napisała:
                to jezd cuś nieludzkiego, pompon [te życzenia]! ;-)
                qrde, podobno mam anioła, czy to już schizofrenia czy jeszcze paranoja? ;-))))

                -----------
                przysięgam - zabiję Cię własnoręcznie, kiedy do mnie przyjedziesz
                nie masz żadnej paranoi - to zwykła szajba (bo nie czytsz Junga)
                buha
                :))))))
            • lubie.pomponiki coś ludzkiego 16.12.04, 20:26
              mam jeszcze do wyboru mało śmieszną siebie z lustra

              • lubie.pomponiki coś ludzkiego 24.12.04, 14:51
                Puk, puk.
                Kto tam?
                To ja, DużyKopniakwDupę

                • mietowe_loczki afrofos, gdzie jest sz.& #35; ? 24.12.04, 14:54

                  • mietowe_loczki przysięgam, że to & & #35; 35; wskoczyło mi samo :] 24.12.04, 14:55

                  • ramon1 Re: afrofos, gdzie jest sz.& & #35; 35; ? 24.12.04, 15:01
                    pomponiki, WESOŁYCH ŚWIĄT !

                    Wspaniałego sylwestra, miłej zabawy, tego Ci zyczy,
                    kochający , Ramon



                    Kochajcie bliżniego. Ja nim jestem....
                • kocurek_rasowy coś ludzkiego 08.01.05, 16:28
                  jedzenie, picie, oglądanie telewizji, pustogłowie, błogostan
                  • lubie.pomponiki coś ludzkiego 12.01.05, 01:27
                    pustosłowie nadętych mędrków
                    • lubie.pomponiki coś ludzkiego 13.01.05, 22:29
                      przepraszam
                      • hippy_pottamus Re: coś ludzkiego 14.01.05, 18:18
                        to nieludzkie!!!!
                        • lubie.pomponiki Hipku! 14.01.05, 19:33
                          bardzo Cię przepraszam, ale za karę, że mi znowu tu bruździsz, za tydzień zjesz
                          SAMA przy moim stole 50 ruskich pierogów; ja w tym czasie będę robiła z kotami
                          i paliła papierosy
                          pozdrawiam krótkim żołnierskim: jogurt rzondzi
                          buha:)))
                          • annuszka jak mozna? 14.01.05, 19:38
                            bez bruzdzenia?zalapac sie na pierogi?
                            no moze nie od razu 50?
                            dajmy na to 27?
                            • lubie.pomponiki kobieto bez oleju:)) 14.01.05, 19:45
                              należy dziś wykonać telefon celem umówienia, omówienia i pomówienia
                              pozdrawiam krótkim żołnierskim: maratończycy rzondzom
                              buha:)))
                              • annuszka maratonczycy rzondzom! 18.01.05, 23:22
                                od siebie dodam tylko wykrzyknik;)

                                ;)

                                pozdr;)
                                • lubie.pomponiki nie:)) 19.01.05, 08:54
                                  tak naprawde rzondzi tylko zakazny fioł
                                  i Ajar
                                  i Leconte
                                  buha:))


                                  -------------
                                  Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkal niejaki Pan Piekielny
                                  Ajar


                                  • annuszka Re: nie:)) 19.01.05, 15:56
                                    lubie.pomponiki napisała:

                                    > tak naprawde rzondzi tylko zakazny fioł
                                    > i Ajar
                                    > i Leconte
                                    > buha:))
                                    >

                                    e...no to jak,chorera, maratonczycy nie rzondzom,to moze chciaz
                                    maratończyczki,co?
                                    (chociaz troche)


                                    • lubie.pomponiki ok:)) 19.01.05, 16:06
                                      dobra, ale tylko w dni parzyste
                                      buha:))
                            • hippy_pottamus Re: jak mozna? 16.01.05, 20:17
                              annuszko, pliss, zrob to nawet z bruzdzeniem ;-))) ale sie zalap, w przeciwnym
                              razie jestem skazana na los wawelskiego smoka ;-))))
                              buha!
                              • lubie.pomponiki ewent.sory :))) 16.01.05, 21:22
                                zaraz zaraz dziewuchy, czy Wy myślicie, że ja przeżyję sytuację, w której DWZC
                                (czyt. Dwie Wariatki Z Czata), Gośka i trzy koty są obecne jednocześnie w moim
                                śmietniku?
                                a jeśli padnę, to kto pociągnie dalej mój wątek?
                                a jeśli padnę, to kto będzie opowiadał koffanym czatusiom każdego wieczora
                                "Pianistkę"?
                                pierogi są już zrobione i czekają, więc spoko
                                ale co dalej?
                                poproszę o wypowiedź: co się wydarzy, kiedy pompona zabraknie na czacie?
                                buha:))
                                • hippy_pottamus Re: ewent.sory :))) 17.01.05, 13:29
                                  gdy zabraknie na czacie pompony
                                  applet stanie wpół dróg zadziwiony
                                  i wybuchnie upstreamer,
                                  no a potem to z dymem
                                  pójdzie serwer
                                  ignorem razony
                                  • lubie.pomponiki Re: ewent.sory :))) 09.02.05, 09:05
                                    pomponik był chory i leżał w łóżeczku
                                    i przyszedł poziomka: jak się masz koteczku?
                                    kaszana rzuciła: to są tylko dąsy
                                    gargulec zaaplikował elektrowstrząsy


                                    --
                                    tym postem opiekuje się agni
                      • lubie.pomponiki coś ludzkiego 20.01.05, 16:33
                        głupota


                        ------
                        Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                        Ajar
                        • lubie.pomponiki coś ludzkiego 24.01.05, 20:49
                          wodogłowie, zespół Downa i inne odpady



                          ------
                          Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                          Ajar
                          • lubie.pomponiki coś ludzkiego 20.02.05, 13:11
                            wolność


                            wolność wyboru, działania, odpowiedzialność
                            człowiek jest wartością najwyższą i nie wolno traktować go jako środka nawet do
                            najbardziej wzniosłych celów
                            człowiek w wolny sposób, przez nikogo nie przymuszany winien kształtować swoją
                            indywidualność
                            jesteśmy wolni, ale dokonując wyboru, musimy pamiętać, że zezwalamy zarazem
                            innym na takie same wybory w ich życiu; możemy oczywiście nie słuchać naszych
                            nakazów wewnętrznych, jednak skazujemy się wówczas na cierpienie

                            Immanuel Kant
                            • lubie.pomponiki coś ludzkiego 24.02.05, 18:42
                              grzebanie w śmietniku
                              • kangur12 coś ludzkiego 25.02.05, 13:46
                                tchórzostwo
                            • lubie.pomponiki wolność 03.03.05, 17:49
                              z czym ci się wszystko kojarzy?
                              z seksem, pieniędzmi, karierą, sławą?
                              co cię opętało, że ze środka uczyniłeś cel, że w szczególe zobaczyłeś istotę,
                              sens życia?
                              i czy zdajesz sobie z tego sprawę?
    • lubie.pomponiki przyjaźń 04.12.04, 07:30
      połóż się i zaśnij a ja zajmę się wszystkim, o nic się nie martw, czuj się
      bezpiecznie, nie skrzywdzę cię, wyciągnę cię z tego
      • lubie.pomponiki przyjaźń 20.01.05, 07:33
        podejdź tylko i jak zawsze przytul się o nic nie pytaj
        • lubie.pomponiki przyjaźń 24.02.05, 18:40
          umrzeć, to znaczy nigdy więcej nie spotkać przyjaciół
          • lubie.pomponiki przyjaźń 25.02.05, 23:55
            dialog między przyjaciółmi:
            - zostań
            - nie mogę
            jest próbą
            pozostaje wówczas wiara


            "Wiara jest jak gilotyna, taka ciężka, taka lekka"
            Kafka, 87
            • lubie.pomponiki przyjaźń 11.03.05, 14:56
              o tym, kim jesteśmy, decydują nasze wybory, działania, nasze czynne życie, a
              nie słowa


              Immanuel Kant


              --
              im więcej masz tym więcej chcesz
              • lubie.pomponiki przyjaźń 04.11.05, 23:41
                kiedy żegnasz przyjaciela nie smuć się
                jego nieobecność pozwoli ci dostrzec to, co najbardziej w nim kochasz
    • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 04.12.04, 07:36
      lecz niewiedza o tym świadczy o naszej ignorancji i naszych uprzedzeniach, nie
      wiemy bowiem, że kalki degradują nas samych
      • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 02.02.05, 07:04
        "Auschwitz [...] To miejsce zagłady [...] Zostało wtedy wyjęte z ludzkiego
        świata". (Halina Bortnowska, GW, 28.01.2005)

        Nie proszę Pani. To był świat ludzki. Hitler był człowiekiem.
        W Auschwitz można było zobaczyć, co można zrobić drugiemu człowiekowi, kiedy
        można z nim zrobić wszystko.
        I nie było to jedyne takie miejsce na naszym pięknym świecie.
        I z całą pewnością nie będzie.
        • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 16.02.05, 00:46
          Na kongresie psychiatrów w Madrycie Don Kichota uznano za wzór człowieka
          zdrowego psychicznie, w przeciwieństwie do jego giermka. Sancho Pansa myślał
          tylko o jednym - jak najwygodniej się urządzić. Natomiast Don Kichot miał
          odwagę żyć po swojemu. Wbrew wszystkim. Bardzo ważne, aby zaakceptować siebie,
          mieć poczucie wewnętrznej prawdy i słuszności. Choćby traktowano nas jak
          wariata, albo dziwaka.
          • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 23.02.05, 18:47
            Prawda o Sancho Pansie

            Sancho Pansa, zresztą nigdy się tym nie chełpił, wieczorną i nocną porą dawał
            diabłu, którego później nazwał Don Kichotem, mnóstwo rycerskich i rozbójniczych
            powieści, przez co udało mu się z biegiem lat tak dalece odwrócić od siebie
            uwagę, że ten potem bez opamiętania dokonywał najbardziej zwariowanych czynów,
            ale nie szkodziły one nikomu z braku upatrzonego przedmiotu, którym miał
            właśnie być Sancho Pansa. Sancho Pansa, człowiek wolny, towarzyszył w spokoju
            ducha, a może z jakiegoś poczucia odpowiedzialności, Don Kichotowi w jego
            wyprawach i miał z tego dużą i pożyteczną rozrywkę do końca swych dni.


            Franz Kafka
            przekł. Roman Karst
            • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 23.02.05, 18:57
              Ludzie nigdy nie byli zadowoleni ze swego życia, zawsze marzyli o czymś więcej,
              a ponieważ nie chcieli zrezygnować ze swych marzeń, żyli snami, to jest
              historiami, które sobie opowiadali. Dzięki sztuce pisania, w jakiś cudowny
              sposób, to inne życie, stworzone, by wypełnić przepaść między rzeczywistością a
              marzeniami, które pozwalają ludziom przeżyć, zyskało prawo obywatelstwa, zaś
              postaci wykreowane przez wyobraźnię, stały się częścią naszego życia [...].
              Fikcja to "nie" powiedziane rzeczywistości. To droga ucieczki dla tych
              wszystkich, którzy, pozamykani w zbudowanych przez siebie samych więzieniach,
              nie czują się dobrze w prawdziwym świecie, tych, których ożywia "kuszenie
              niemożliwego". Fikcja pozwala człowiekowi opuścić własne życie, stać się
              bohaterem innego życia niż to, które przypadło mu w udziale. Don Kichot pokazał
              nam, że fikcja jest czymś dużo ważniejszym niż tylko sposobem na nudę. Fikcja
              jest lekarstwem na egzystencjalny ból świata, pokarmem, który zaspokaja głód
              na "coś innego", niż to, kim jesteśmy, niż to, co nam dostępne. Dzięki fantazji
              drugie życie sprawia, że zaczynamy zdawać sobie sprawę z tego, jak mali
              jesteśmy w porównaniu z tymi wykreowanymi przez nas samych "olbrzymami". Fikcja
              jest źródłem i świadkiem niezgody na świat. Racja bytu fikcji nie polega na
              odzwierciedlaniu rzeczywistości, ale na jej negacji.


              Mario Vargas Llosa
              Don Kichot, czyli fikcja nad fikcjami
              • lubie.pomponiki Ewa Braun żyje 27.02.05, 09:14
                Prawda jest niepodzielna, nie może więc poznać sama siebie; kto ją chce poznać,
                ten musi być kłamstwem.

                Kafka, 80
    • lubie.pomponiki miłość y patryotyzm 04.12.04, 08:04
      pomagałam napisać pracę magisterską pewnemu Palestyńczykowi

      tytuł pracy: ZATRUDNIENIE W HOTELACH W ŚWIETLE PRAWA PRACY

      pracę tę ów Pan zadedykował swoim Rodzicom i całemu mojemu Narodowi
      • kaszanka.w.aerozolu ech pompon 04.12.04, 08:25
        pracę tę ów Pan zadedykował swoim Rodzicom i całemu mojemu Narodowi

        ---------
        jak to mojemu? chyba swojemu?
        pompon, idź lepiej dospać co?
        • lubie.pomponiki miłość 08.12.04, 01:03
          79-letnia rzymianka Wanda Dina Fontani dwukrotnie stłukła do nieprzytomności, a
          po docuceniu - zabiła swojego 85-letniego męża, który po wspólnym powrocie z
          niedzielnej mszy tradycyjnie obrzucił ją wyzwiskami
          • lubie.pomponiki miłość 24.02.05, 08:16
            Miłość polega na tym, że Ty jesteś nożem, który ja obracam w swojej ranie.


            Kafka
    • lubie.pomponiki to ja, pomponia 06.12.04, 13:15
      Sensem życia jest walka.
      O zwycięstwie lub klęsce decydują bogowie.
      A więc opiewajmy walkę.
      • lubie.pomponiki to ja, pomponia 07.12.04, 07:59
        patrzę na świat z nawyku więc to nie od narkortyków
        mam czerwone oczy doświadczalnych królików
        wstałem właśnie od stołu więc to nie z mozołu
        mam zaciśnięte wargi zgłodniałych Mongołówa
        słucham nie słów lecz dźwięków więc nie z myśli fermentu
        mam odstające uszy naiwnych konfidentów
        wszędzie weszę bandytów więc nie dla kolorytu
        mam typowy cień nosa skrzywdzonych Semitów
        widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
        i to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
        w odróżnieniu od was którzy państwo wybaczą
        jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu
        dosyć sztywną mam szyję i dlatego wciąż żyję
        że polityka dla mnie to w krysztale pomyje
        umysł mam twardy jak łokcie więc mnie za to nie kopcie
        że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie
        wrażliwym jest jak membrana zatem w wieczór i z rana
        trzęsę się jak śledziona z węgorza wyrwana
        zagłady świata się boję więc dla poprawy nastroju
        wrzeszczę jak dziecko w ciemnym zamknięte pokoju
        ja bardziej niż wy jeszcze krztuszę się i duszę
        ja częściej niż wy jeszcze żyć nie chcę a muszę
        ale tknąć się nikomu nie dam i dlatego
        gdy trzeba będzie sam odbiorę światu Witkacego

        Kaczmarski
        • lubie.pomponiki errata 07.12.04, 08:03
          patrzę na świat z nawyku więc to nie od narkortyków
          mam czerwone oczy doświadczalnych królików
          wstałem właśnie od stołu więc to nie z mozołu
          mam zaciśnięte wargi zgłodniałych Mongołów
          słucham nie słów lecz dźwięków więc nie z myśli fermentu
          mam odstające uszy naiwnych konfidentów
          wszędzie weszę bandytów więc nie dla kolorytu
          mam typowy cień nosa skrzywdzonych Semitów
          widzę kształt rzeczy w ich sensie istotnym
          i to mnie czyni wielkim oraz jednokrotnym
          w odróżnieniu od was którzy państwo wybaczą
          jesteście wierszem idioty odbitym na powielaczu
          dosyć sztywną mam szyję i dlatego wciąż żyję
          że polityka dla mnie to w krysztale pomyje
          umysł mam twardy jak łokcie więc mnie za to nie kopcie
          że rewolucja dla mnie to czerwone paznokcie
          wrażliwym jest jak membrana zatem w wieczór i z rana
          trzęsę się jak śledziona z węgorza wyrwana
          zagłady świata się boję więc dla poprawy nastroju
          wrzeszczę jak dziecko w ciemnym zamknięte pokoju
          ja bardziej niż wy jeszcze krztuszę się i duszę
          ja częściej niż wy jeszcze żyć nie chcę a muszę
          ale tknąć się nikomu nie dam i dlatego
          gdy trzeba będzie sam odbiorę światu Witkacego

          Kaczmarski
          • lubie.pomponiki to ja, pomponia 07.12.04, 08:05
            kombinat pracuje oddycha buduje
            kombinat to tkanka ja jestem komórką
            nie wyrwę się to tylko wiem
            kombinat pulsuje nikt nie wie że żyje
            nic nie wiem o sobie mam tętno miarowe
            te biurka się ciągną aż hen po widnokrąg
            zasypiam w szufladzie dokładnie wskazanej
            nie wyrwę się teraz już wiem

            Ciechowski
            • lubie.pomponiki to ja, pomponia 07.12.04, 08:12
              w kamieniołomach moi ludzie pracują szybko i dokładnie
              daje się zauważyć zapał i szczere zaangażowanie
              do pracy stają co dzień wszyscy nikt się nie leni i nie kradnie
              wszystkie okowy i narzędzia są zawsze w doskonałym stanie
              praca przebiega zgodnie z planem marmur jest tu najwyższej klasy
              śmiertelność niska stan fizyczny kontrolujemy przez badanie
              wydajność pracy stale wzrasta i niezależna jest od rasy
              chociaż na wszystkich frontach robót wciąż najwytrwalsi są Germanie
              wszyscy zdajemy sobie sprawę ile dla państwa trud nasz waży
              dzięki któremu staną gmachy co świat zadziwią swym ogromem
              place ulice proste drogi łuki tryumfalne dla cesarzy
              porty świątynie i posągi gospody i publiczne domy
              w nich nasza cząstka trudów tłumu duma co przetrwa wieki całe
              i stąd czerpiemy swoją siłę choć po nas nie zostanie znaku
              lojalni i do końca wierni będziemy marmur kuli dalej
              o czym melduje dziś jak co dzień starszy niewolnik
              Trak Spartakus

              Kaczmarski
              • lubie.pomponiki to ja, pomponia 10.12.04, 06:20
                połamane kwiaty które żyją samotnie każdego z nas wiatr kiedyś dotknie
                • lubie.pomponiki to ja, pomponia 27.01.05, 19:25
                  ziarno piasku w klepsydrze
                  • hippy_pottamus Re: to ja, pomponia 28.01.05, 12:52
                    a klepsydra dla jaj?
                    ;-))
      • annuszka Re: to ja, pomponia 08.12.04, 16:24
        (a ja mialam nadzieje,ze tu znajde link do strony z pomponami...)
        • lubie.pomponiki kobieto z olejem :)) 08.12.04, 17:28
          ann, wybacz, mam małe moce przerobowe, zasuwam prawie jak gumek83: świątek,
          piątek i w niedzielę, ale jak mi miłe Himalaje: znajdziesz jutro coś
          specjalnego na poczcie:))
          buha
          :))
          • annuszka jak mi miłe Himalaje;) 08.12.04, 17:42
            bede sprawdzac skrzynke co godzine;)

            O co cholera chodzi z tym olejem?
            Czy ktos mi to w koncu wytlumaczy?

            ---
            let it snow
            • lubie.pomponiki jak mi miły Bułhakow :)) 08.12.04, 18:52
              bede sprawdzac skrzynke co godzine;)
              ------
              ann, będzie w samo południe, ok?
              a z olejem to non będzie wiedział, jak w smalcu robi to i olej pewnie żłopie:))
              buha
              :))



              -------
              ewent.sory
      • lubie.pomponiki Re: to ja, pomponia 25.02.05, 22:04
        lubie.pomponiki napisała:

        > Sensem życia jest walka.
        > O zwycięstwie lub klęsce decydują bogowie.
        > A więc opiewajmy walkę.


        Od prawdziwego przeciwnika wstępuje w ciebie bezgraniczna odwaga.
        Kafka, 23
        • lubie.pomponiki walka 06.03.05, 15:48
          I najważniejsza sprawa,
          Walcz i się nie poddawaj.
          Każdy z podjętych celów,
          Wymaga starań wielu.

          Szczególnie twa odwaga,
          Wymaga ciągłych zmagań,
          Bo człowiek całkiem nagi
          Zostaje bez odwagi.

          Nie waż sie celu zmieniać
          Dopuszczać do zwątpienia,
          Podstępnych ludzi słuchać,
          Osłabiac swego ducha.

          Nie po to sie rodziłeś,
          By tracić swoją siłę,
          Lecz żeby ją rozwijać,
          W tym czasie, co przemija.

          I nigdy w żadnym razie
          Nie padaj na kolana,
          Niech zawsze ci przyświeca
          Zwycięstwo i wygrana.


          Michał Zabłocki
    • lubie.pomponiki hm hm 08.12.04, 00:35
      życie jest gó.. warte poza Ajarem, Haendlem i Panem Agopian
    • kanarek2 Re: Nowe miejsce dla pompona 08.12.04, 20:11
      www.nowypompon.pl/
      buha,
      k
      np: Moskwa – Ałganow, jadąc na spotkanie z Kulczykiem, nie wiedział, że Kulczyk
      jest biznesmenem.
      • hippy_pottamus Re: Nowe miejsce dla pompona 09.12.04, 14:08
        niewiedza nie zwalnia od odpowiedzialności [za biznesmena], kanarku ;-)
        buha!
        hipek
        • nonstop Re: Nowe miejsce dla pompona 09.12.04, 17:15
          kiedyś było Moskwa-Pietuszki, a dziś zostało Moskwa-Ałganow...
      • hippy_pottamus 200 ;-) n/t 15.12.04, 19:32
        • lubie.pomponiki buha :)) 16.12.04, 20:29
          hipku, cóż w tym śmiesznego?
          200?
          znam śmieszniejsze rzeczy
          opowiem Ci o tym na uszko :))
          • hippy_pottamus 200? 17.12.04, 21:03
            lubie.pomponiki napisała:

            > hipku, cóż w tym śmiesznego?
            > 200?
            > znam śmieszniejsze rzeczy
            nie wontpiem wontpiami, aczkolwiek byc moze rozniem siem nieco w poczuciu, tzw.
            humoru zreszto, w zwionzku zezczym sugeruje zatknonc sie rurkom ;-)
            hipek_w_beretce
    • lubie.pomponiki Antoni, 19.12.04, 15:18
      Kochanie
      odchodzę nim Ty to zrobisz odchodzę nim przestaniesz mnie pożądać
      bo pozostanie nam już tylko czułość a wiem że to nie wystarczy
      odchodzę zanim będę nieszczęśliwa
      odchodzę zabierając ze sobą czułość naszych uścisków
      Twój zapach spojrzenie pocałunki
      odchodzę zabierając wspomnienia najpiękniejszych lat mojego życia
      tych które mi dałeś
      całuję Cię długo aż do śmierci
      zawsze Cię kochałam i tylko Ciebie
      odchodzę żebyś mnie nigdy nie zapomniał
      Matylda
      --------------
      MĄŻ FRYZJERKI (LE MARI DE LA COIFFEUSE)
      Scenariusz i reżyseria: Patrice Leconte
      W rolach głównych: Anna Galiena (Matylda) i Jean Rochefort (Antoni)
      • lubie.pomponiki Matyldo, 19.12.04, 19:12
        tak kocham że trudno aż zmarznąć w twych dłoniach mi danych na własność
        zatrzymać tę noc hojną w cuda
        życie zatrzymać
        stoimy wtuleni we własne czekanie
        stoimy by później dopadła nas wieczność
        niech czas się zatrzyma
        niech czas się zatrzyma
        Antoni
      • lubie.pomponiki Antoni, 21.12.04, 17:23
        ulice są puste ulice wymarłe to dla mnie są puste ulice
        w wąwozach stworzonych przez gmachy z granitu sylwetki przejrzyste migają
        cienie z żelatyny widać przez nie kamień ulice są puste wymarłe
        to dla mnie są puste to dla mnie wymarłe już cienie przejrzyste znikają
        czekam na ciebie jak ziemia na wodę jak ziemia spękana wśród żaru lata
        czekam na ciebie jak ktoś obłąkany czekał już kiedyś na koniec świata
        zawsze już czekać tak będę na ciebie dopóki jest słońce jest dla mnie i obłok
        dopóki słońce jest dla mnie na niebie zawsze już czekać tak będę na ciebie
        ulice są puste ulice wymarłe to dla mnie są puste ulice
        i nagle się wszystko przez ciebie odmienia ulica jest tłumna i gwarna
        cienie z żelatyny zmieniają się w ludzi prawdziwe ich ciała i śmiechy
        ty idziesz naprzeciw to ty mnie wskrzesiłeś i także wskrzesiłeś ulice
        czekam na ciebie jak ziemia na wodę jak ziemia spękana wśród żaru lata
        czekam na ciebie jak ktoś obłąkany czekał już kiedyś na koniec świata
        zawsze już czekać tak będę na ciebie dopóki słońce jest dla mnie i obłok
        dopóki słońce jest dla mnie na niebie zawsze już czekać tak będę na ciebie
    • lubie.pomponiki lubię pomponiki 20.12.04, 12:10
      wreszcie Wam powiem, że ja nie lubię pomponików :))
      pomponiki lubi pan Agopian, mój ulubiony paderasta, jeden z bohaterów filmu
      mojego życia "Mąż Fryzjerki" Patrica Leconte
      mój nick to hołd dla Pana Agopiana, jest bowiem ów Pan osobą pełną melancholii
      i urody duchowej
      • kaszanka.w.aerozolu ech pompon 20.12.04, 13:44
        nie paderasta jeno pederasta
        pompon znowu nie dospałaś
        • maggy Re: ech pompon 20.12.04, 14:00
          kaszanka.w.aerozolu napisała:

          > nie paderasta jeno pederasta
          > pompon znowu nie dospałaś
          nie dospala, nie dojadla [nikomu],...
          moze choc dopalila?? ;-))
          Pani Filusia z drzewnem
      • annuszka Re: lubię pomponiki 20.12.04, 16:06
        w myslach mi czytasz najwyrazniej...bo pytanie meczylo mnie od dawna-lubisz te
        pomponiki na serio,czy tylko sie zgrywasz forumowo. A jesli lubisz rzeczywiscie
        to wlasciwie za co? A jesli nie lubisz,to co lubisz w zamian? i tak dalej i
        tepe.


        POzdrawiam;)
      • lubie.pomponiki lubię pomponiki 06.03.05, 17:29
        "Mąż Fryzjerki" Patrica Leconte to film o czasie


        ci tam, stojący przy pianiście - on, ona, wszyscy: sopran, tenor, bas
        ulubione ich piosenki, świece wbrew cieniom jasne, wbrew dniom żywe dźwięki...
        czy ktoś im rzekł, że lat bieg...
        ci tam, przycinający krzewy - starsi i młodsi - brzegi ścieżek oczyszczający z
        mchu starannie, warstewka świeżej farby na ławkach i altanie...
        czy ktoś z nich zgadł, że bieg lat...
        ci, na polanie, w dzień gorący - chłopcy, dziewczęta - obrus w cieniu,
        śniadanie wydobyte z koszy - i w rozbawieniu śmiech, kiedy pies wiewiórki
        płoszy...
        czy ktoś im rzekł, że lat bieg...
        ci tam, z ufnością tak olbrzymią - on, ona, wszyscy - przez trawniki nowego
        domu stół taszczący, kilim, dwa foteliki - co najlepszego w życiu zgromadzili...

        Thomas Hardy,
        Gdy wiatr i deszcz (Bieg lat)
        przekł. Stanisław Barańczak
    • lubie.pomponiki religia 24.12.04, 15:34
      nic się nie kończy prostym tak lub nie
      i nie na darmo giną wojownicy
      dlatego mówię to początek końca
      a lud pijany wspina się na mury
      bo pustką zieją szańce barbarzyńców
      strzeżcie się tryumfu jest pułapką losu
      i nic nie znaczą wrogów naszych hołdy
      jeden jest ogień którym płoną stosy
      miecz o dwóch ostrzach trzyma tępy żołdak
      ja wam nie bronię radości
      bo losu nie zmienią wam wróżby
      ale pomyślcie o własnej słabości
      zamiast o tryumfie nad ludźmi
      o straszne święto co poprzedza zgon
      szczęśliwe miasto pod rządami Priama
      rynki świątynie freski poematy
      zbezcześci zabłocony but Achaja
      ślepota dzieci twych otwiera bramy
      już mrówcza fala toczy się po polu
      gdzie niewzruszenie tkwi Czerwony Koń
      ach jakbym chciała być jak oni być jak oni
      ach jak mi ciąży to co czuję to co wiem
      bawcie się pijcie dzieci jak się bawić i pić potraficie
      są ludy co dojrzały do śmierci
      z rąk ludów niedojrzałych do życia

      Kaczmarski
      • lubie.pomponiki religia 24.12.04, 18:15
        odkopywaliśmy miasto Pompeję
        jak się odkrywa spodziewane lądy
        gdy okiem ludzkim nie widziane dzieje
        jutro ujrzane potwierdzą poglądy
        z których dziś jeszcze głupców tłum się śmieje
        w miarę kopania miejski cień narastał
        jakbyśmy wszyscy wracali do domu
        wjeżdżając wolno w świt wielkiego miasta
        cicho by snu nie przerwać nikomu
        tylko pies szczekał i łańcuchem szastał
        czemu pies szczeka rwie się na łańcuchu
        szybkie dłonie masują mięśnie dostojnika
        który w łaźni na własnym kołysząc się brzuchu
        wydaje rozkazy pyta niewolnika
        pies szczeka bo się boi wielkiego wybuchu
        bzdura na chwilę przerwij i bolą kości
        co z poetą którego rozkazałem śledzić
        nic nowego meldują podwładni w ciemności
        w swoim mieszkaniu przy kaganku siedzi
        i pisze za wierszem wiersz dla potomności
        czemu pies szczeka targa się po nocy
        tej którą objął twarz znieruchomiała
        bzdura może chuligan trafił kundla z procy
        mruczy chce wydobyć uległość z jej ciała
        ale ona w oknie utkwiła już oczy
        ziemia drży czy nie czujesz objął ją od tyłu
        i szepnął do ucha to drżą członki moje
        świat nie zginie dlatego że bydlę zawyło
        odwraca jej głowę i długo całuje
        na dach pada gorące pierwsze ziarno pyłu
        czemu pies szczeka słychać w całym mieście
        więzień szarpie kratę czuje duszny powiew
        strażnicy otwórzcie ludzie gdzie jesteście
        ja jestem żebrak spod muru odpowie
        ślini się nóg nie ma drzemał przy areszcie
        ratuj mnie wypuść ten tylko się ślini
        i ślina w ciemnościach już błyszczy czerwono
        mogę pomodlić się w jakiejś świątyni
        tyle ich ostatnio tutaj postawiono
        nic żaden z bogów dla nas nie uczyni
        czemu pies szczeka patrz jak płonie niebo
        z pieca wyciągaj bochenki niezdaro
        ziemia dygoce uciekać stąd trzeba
        nie chcę być własnej głupoty ofiarą
        weź wszystkie pieniądze i formę do chleba
        czemu pies szczeka tak to już koniec
        lecz jeszcze zabiorę te misy z ołtarza
        nikt nie zobaczy gdy wszystko zniszczone
        nie zdążę nie zdążę noc w dzień się rozjarza
        biegnę jak ciężko powietrze spalone
        psa który ostrzegał nikt nie spuścił z łańcucha
        zastygł pysk otwarty łapy w próg wtopione
        podniosłem oczy i objąłem wzrokiem
        ulice stragany stadiony sklepienia
        wtem słyszę szmer pada z nieba popiół
        a to się tylko obsunęła ziemia
        pod czyimś szybkim nierozważnym krokiem
        • lubie.pomponiki Re: religia 24.12.04, 18:17
          Kaczmarski
        • lubie.pomponiki religia 26.12.04, 18:29
          szepczemy dość szczerze naiwne pacierze
          • wichrowe_wzgorza Re: religia 26.12.04, 18:44
            Francois Villon

            Dopóki nam ziemia kręci się,
            dopóki jest tak czy siak,
            Panie ofiaruj każdemu z nas,
            czego mu w życiu brak -
            mędrcowi darować głowę racz,
            tchórzowi dać konia chciej,
            sypnij grosz szczęściarzom...
            I mnie w opiece swej miej.

            Dopóki nam ziemia obraca się,
            o Panie daj nam znak -
            tym, którzy pragną władzy,
            niech władza im pójdzie w smak,
            daj szczodrobliwym odetchnąć,
            raz niech zapłacą mniej,
            daj Kainowi skruchę...
            I mnie w opiece swej miej.

            Ja wiem, że Ty wszystko możesz,
            ja wierzę w Twą moc i gest,
            jak wierzy żołnierz zabity,
            że w siódmym niebie jest,
            jak zmysł każdy chłonie z wiarą
            Twój ledwie słyszalny głos,
            jak wszyscy wierzymy w Ciebie,
            nie wiedząc, co niesie los.

            Panie zielonooki, mój Boże jedyny spraw -
            dopóki nam ziemia toczy się,
            zdumiona obrotem spraw,
            dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej -
            daj każdemu po trochu...
            I mnie w opiece swej miej.

            B.O.


            • lubie.pomponiki wiara 26.12.04, 19:04
              rybko, to jest wiara, która nie ma nic wspólnego z religią
              na szczęście
              • wichrowe_wzgorza Re: wiara 26.12.04, 19:27
                Modlitwa wypływająca z wiary też nie ma nic wspólnego z religią, na szczęście.

                PS. Wiara z religią nie ma nic wspólnego prócz tego, że religia chciałaby być
                blisko wiary:)
                • lubie.pomponiki Rybko :)) 26.12.04, 19:35
                  nie chcę aż tak głęboko w to wchodzić, bo się nie znam
                  nie wyznaję żadnej religii i czasem mi tego brakuje
                  ale nie przeszkadza mi to wierzyć w Boga
                  • wichrowe_wzgorza Re: Rybko :)) 26.12.04, 19:49
                    Juz wychodzę, bo się też nie znam:)
    • lubie.pomponiki szedł sam 31.12.04, 08:35
      wiatr musi wiać, ja muszę iść



      Marek Kamiński, Moje bieguny
    • lubie.pomponiki Kasztany 16.01.05, 17:56
      Miałem dwanaście lat, biegłem rano do szkoły. Było pięknie, świeciło wrześniowe
      słońce. Było dość chłodno, ale to nie miało żadnego znaczenia, nie czułem tego,
      bo na chodniku leżało mnóstwo kasztanów: błyszczących i świeżych. Spadły z
      drzewa nocą albo dopiero co. Zbierałem je i wkładałem do wszystkich kieszeni,
      do plecaka, wszędzie. W tramwaju dotykałem ich, cały czas trzymałem je w
      dłoniach i doznawałem uczucia szczęścia. Tego uczucia nie zakłócały myśli o tym
      co będzie później, co będzie w szkole, co będzie po południu, co w ogóle będzie
      potem. Była tylko ta piękna chwila dotykania kasztanów.
      Dzisiaj wracałem do domu i znowu na chodniku leżały kasztany. Podniosłem jeden,
      trzymałem go przez chwilę w dłoni i przypomniałem sobie tamten poranek.
      Poczułem nawet coś w rodzaju zadowolenia, ale silniejsze od zadowolenia było
      wspomnienie sprzed wielu lat.
      A potem poczułem żal, że tych uczuć już we mnie nie ma, że nie potrafię cieszyć
      się tym, co jest, że żyłem głupio i źle, skoro utraciłem radość dotykania
      kasztanów.


      dedykuję bigottowi
      • lubie.pomponiki Kasztany 25.02.05, 16:57
        Jego zmęczenie jest znużeniem gladiatora po walce, jego praca była bieleniem
        kąta w pokoju urzędniczym.

        Kafka
        (34)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka