toulaa
03.12.04, 12:58
Rodzaje czatowych podrywaczy (ek):
Płeć brzydka:
1. Podstarzałe adonisy (PA)
Piszą najczęściej z pracy. Jako kierownicy magazynów czy warsztatów mają
dostęp do netu. Z
domu raczej nie, chyba że ich żony, Wstrętne Hetery (WH) zasną na tyle mocno,
że chrapanie dobiegające z sypialni pozwoli im, z duszą na ramieniu co
prawda, przycupnąć przy kompie. Ponieważ w domu PA przeistaczają się
natychmiast w Safandułowate Popychadła (SP), trzęsące gaciami, w necie
kwitną, roztaczając nieco przywiędły urok i image rozumiejących i
współczujących psychologów-amatorów.
2. Złoci Chłopcy (ZCh)
Mimo że najpierwsza młodzieńczość minęła, ani myślą się ustatkować, ani w
życiu, ani w necie, bo wciąż jeszcze wszystko przed nimi. Chcieliby, ale nie
wiedzą czego, tęsknią, ale nie wiedzą, za czym. Niesłowni,
niepunktualni, "zapominają" o terminach i obietnicach. Atrakcyjni szczególnie
dla pań w wieku postrubensowskim, którym przypominaja ich mężów z czasów, nim
stali się PA. Czatują często nocami, po których śpią do południa, zawalając
zajęcia na drugim roku studiów (na którym sa po raz piąty), za dnia raczej z
kafejki, jeśli akurat nie przypada termin (nie częściej, niż raz w miesiącu)
randki z Zołzowatą Narzeczoną (ZN).
Płeć czasem piękna:
1. Niezrozumiane zgorzkniałe (NZ)
Nikt ich nie rozumie. Ani zawistne koleżanki z biurka obok w sekretariacie
urzędu gminy, gdzie pracują jako starsze referentki, ani SP, którymi los je
pokarał, dając ich za mężów, ani tym bardziej skaranie boskie, czyli dzieci.
Na necie odnajdują wszystko: przyjaciółeczki (co prawda przyjaźń trwa do
czasu rywalizacji o jakiegoś PA lub ZCh), zrozumienie, dawane przez PA i
adorację ze strony ZCh.
2. Wieczne Dziewice (WDz)
To te wszystkie kwiatuszki, króliczki i rusałki. Podstawowy rezerwuar działań
psychoterapeutycznych PA, którzy widzą w nich WH 30 lat i kilo temu. Kolejna
zima mija, a ona niczyja, WDz więc to najbardziej zdesperowany i zdecydowany
twór netowy. Chętnym okiem spoglądają w stronę ZCh, ci, niestety, wolą
mamuśkopodobne NZ; WDz nie pozostaje więc nic innego, jak poddać się terapii
PA i opowiadać mu o kłopotach z Odległym Związkofobem (OZ), którego zdjęcie
stoi na szafce nocnej WDz. Na necie z domu, popołudniami, po pracy jako
kierowniczki biblioteki miejskiej. Uwaga: część ich wpisów dokonywana jest
przez przewalające się po klawiaturze koty.