Dodaj do ulubionych

Morsztyn i skoorwysyny na czacie

30.12.04, 01:31
...ale jeśliby Andrzej Morsztyn, Podskarbi Wielki Koronny, jeden z ojców
współczesnej polszczyzny - jakby może kto nie wiedział - na czacie napisałby
to, co napisał setek lat ileś temu: "Sameś sku..syn, ku.. twoja żona..."...
To co z nim zrobić? Opie? Powiedz!
A Kochanowski Jan jakby się zalogował i napisał to, na co w szkole się nie
powołuje?
A Witkacy?
A Bruno?
Nawwt nie można cytować wierszy, bo kickują z niewiedzy! Ughhh...
Opa przeszkolić!
Obserwuj wątek
    • freya Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 10:01
      Kormo, masz rację jak najbardziej. Tylko nie uwzględniłeś zmian w wymowie tych
      słów - kilkaset lat temu brzmiały znacznie słabiej niż dziś. A bywają także
      zmiany odwrotne: gdybyś czatując w XIX wieku użył słowa "kobieta", wyleciałbyś
      natychmiast:))
      • nonstop Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 11:12
        a jeszcze gorzej, gdyby w pewnych latach, napisać na czacie "Sralin"
        hyhy,
        to już by mrozem nad Kołymą groziło
      • oranje Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 31.12.04, 03:40
        freya - czy Ty chcesz mi powiedzieć, hehehe, no nie mogę..., czy chcesz
        powiedzieć, że np. 300 lat temu termin "sku..syn" (to z Morsztyna m.in.)
        inaczej się konotował niż teraz? A może inny miał desygnat? Słabszy wydźwięk
        miał?! A jaki?! A skąd wiesz? A o ile słabszy?! A kto Ci powiedział albo gdzie
        to napisali?

        hehehehe
        e hehehe
        eeeeee hehehehehehe...:))))))))))))))
        • bigott Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 03.01.05, 08:29
          Zdziwilbys sie chlopie jak wielu ludzi
          poswieca swoj czas i energie na to,
          by wiedziec (nie przypuszczac, domniemywac)
          jaka konotacje, desygnat, wydzwiek mialo to,
          co my egocentrycznie uwazamy za wlasciwe
          dla danej rzeczy SLOWO.
          Smiech Twoj... blazenski jakos mi sie zdaje,
          choc przypuszczam, ze innaczej Ci sie to slowo
          konotuje.

          b.
          • oranje Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 04.01.05, 20:57
            ...jak piszesz bigot: "my", to kogo masz na myśli?!
            No weź powiedz.
            Proszę.
            He he he.
            • bigott Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 05.01.05, 11:58
              Masz racje, przepraszam za niescislosc.
              Piszac "my" mialem na mysli ludzi wspolczesnych,
              ktorzy traktuja slowa tak, jakby zawsze byly takie,
              jakimi nam sie jawia, jakby nie mialy swojej historii,
              zmian znaczeniowych czy chocby ich odcieni.
              Ktos nieopacznie moglby zrozumiec przez to "my",
              ze sie solidaryzuje z Twoim do sprawy podejsciem.

              b_odcinajacy_sie_zdecydowanie
              • freya Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 05.01.05, 13:52
                Dzięki, bigott, za merytoryczne wsparcie:))

                fr z uczuciem ciepłym
              • toulaa Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 05.01.05, 18:38
                bigott napisał:

                > Ktos nieopacznie moglby zrozumiec przez to "my",


                Nie, nie, chyba ktoś właśnie OPACZNIE mógłby zrozumieć przez to "my", a nie
                nieopcacznie.
                Ewentualnie - nieopatrznie.




                PS. To nieporozumienie dedykuję tym, co uważają ortografię za kompletnie
                nieważną.
    • wojtek33 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 12:29
      Święta racja oranje, daj znać, gdy pojawią się na czacie wspomniani panowie,
      wtedy się zastanowimy. Bo jak na razie trudno spotkać kogoś ich pokroju.
      • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 15:48
        prawda, że super pomysł? przypalić z Witkacym, ech... poczuć się choć raz w
        życiu jak sama Krzywicka, ech...
        ale czym różniłaby się moja ku..a od jego ku..y?
        • hippy_pottamus Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 17:10
          lubie.pomponiki napisała:

          > ale czym różniłaby się moja ku..a od jego ku..y?

          aksętem, qr...a, aksętem, pompon ;-)))
          • iga53 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 17:12
            aksętem, qr...a, aksętem, pompon ;-)))

            A może i klasą?
          • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 18:19
            hippy_pottamus napisała:
            > aksętem, qr...a, aksętem, pompon ;-)))


            na czacie nie ma czegoś takiego jak aksęt, ewent.sory
            • nonstop Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 19:50
              Krzywickiej też nje ma, jakby
              :-)
              • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 30.12.04, 20:08
                ale Erika Kohut czasem wpada jakby
          • moneoo Się obśmiałem, dzięki Margiu (n/t) 04.01.05, 21:27

        • bigott Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 03.01.05, 08:31
          > ale czym różniłaby się moja ku..a od jego ku..y?

          sensem
          jako ze slowa powinny byc
          kladzione z sensem,
          nawet te odswietne
          a zwlasza one.

          b.
          • ewka5 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 03.01.05, 08:47
            bigott napisał:

            * Bigo, bucha.
          • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 06.01.05, 16:19
            bigott napisał:
            > sensem
            > jako ze slowa powinny byc
            > kladzione z sensem,
            > nawet te odswietne
            > a zwlasza one.



            taaa, poczytałam sobie troche twoje wpisy bigo (ale tylko troche, bo nie lubie
            sobie zadawac bolu), troche sobie pomyslalam (to mnie troche mniej boli) i
            doszlam do wniosku, ze nadrabiasz zaleglosci "wyzbywajac sie dystansu", ba,
            wiecej, zdobywasz sie takze (odpowiadajac w taki, a nie inny sposob, kormo)
            na "zdecydowane odciecie sie"; szalenie sie z tego ciesze i dedykuje ci swietny
            tekst Kelusa, pozostajac w nadziei, ze moj wpis jest rownie glupi jak i twoj



            --------------
            • lubie.pomponiki Kelus 06.01.05, 16:21
              nadziei miałem bardzo niewiele że na coś przyda się to jeżdżenie
              mówiąc po prostu raczej myślałem że to się znowu skończy wiezieniem
              sto kilometrów to niedaleko można się było w końcu pocieszać
              logicznie biorąc mógł ktoś im spalić miejski komitet w miasteczku Cieszyn
              czerwony Radom pamiętam siny jak zbite pałką ludzkie plecy
              szosę E7 na dworcach gliny jakieś pieniądze jakieś adresy
              strach w ludzkich oczach upokorzenie w spotniałych palcach świstki wyroków
              pamięć odbitą na ścieżkach zdrowia listy z więzienia lekarz adwokat
              Kuba jeździła zwykle w soboty wracała stamtąd jakby z daleka
              pamiętam dobrze te jej powroty każdy z nas wolał jeździć niż czekać
              ta moja żona jest taka drobna czasem jest całkiem trudno uwierzyć
              że przesiedziała w więzieniu dłużej niż ta wariatka Angela Davies
              szosa E7 znajoma szosa jak na gitarze akord E7
              długie wieczory oczekiwania Kuba wracała ze świeżym chlebem
              to był jej taki prywatny pomysł gdy raz myślała że za nią idą
              stanęła w zwykłej kolejce w sklepie gdy wyszła z siatką tajniak już spłynął
              a tak naprawdę lubiłem tylko z tego Radomia po prostu wracać
              zmęczony z lewej profil kierowcy nocna E7 i wozów światła
              w szumie silnika strzępy rozmowy wspólne patrzenie na szosy wstęgę
              ta romantyczna tania sceneria co z urzędnika robi włóczęgę
              na różnych szosach jadąc nocami wiem że się Radom przypomni jeszcze
              gdy wycieraczki będą zmazywać półkola w kroplach rzadkiego deszczu
              szum zagłuszaczki to o Radomiu jak o procesach mówią już brzeskich
              znowu jesteśmy z dala od miasta co też tam słychać u Romaszewskich
              Kuba coś mówi że nie rozumie przy mikrofonie ktoś ponoć zasłabł
              to już naprawdę pięć lat minęło znowu jesteśmy z dala od miasta
              i tylko nie wiem czy będę umiał znowu pojechać szosą E ileś gdy przyjdzie pora
              i co odpowiem gdy ktoś mnie spyta: gdzie wtedy byłeś?
            • bigott Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 10.01.05, 09:59
              Podziwiam Cie szczerze za umiartwianie sie moimi tekstami,
              choc jest to podziw pozbawiony zrozumienia; zawsze mi sie
              wydawalo, ze w tych konspumcyjnych czasach ludzie robia
              tylko to, co im dobrze robi, widac chcesz byc oryginalna.

              Nie bylo mnie pare dni, chory bylem
              i juz niewiele rozumiem.
              Napisalem cos o zwracaniu uwagi na sens stawianych slow,
              w odpowiedzi zanalizowalas moj forumowy dorobek tworczy
              i pozostawilas nieutulonego w zalu z powodu braku komentarza.

              Zacytowany pozniej tekst Kelusa, w kontekscie sensu slow
              pozostawil mnie w nieznosnym stanie niepewnosci,
              czy chcialas bym wiedzial, jak postawione slowa uwazasz za bezsensowne
              czy wrecz przeciwnie - chcialas mi to za wzor postawic.

              Zwazywszy na watlosc mojego zdrowia, nie oczekuje odpowiedzi,
              gdy przyjdzie mi znow udac sie na kilka dni w pielesze, moja absencje
              i brak reakcji gotowa jestes calkowicie opacznie zrozumiec.

              pozdrawiam serdecznie
              b.

              ps. zdaje sobie sprawe, ze nie ma powodu dla ktorego
              moglabys sie interesowac moimi sugestiami,
              ale moze czesciej rob rzeczy, ktore sprawiaja Ci przyjemnosc.
              • hippy_pottamus Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 10.01.05, 13:15
                no, bigo, umartwiasz mnie. zdrowia zycze, bo z kim bedziem tego calvadosa
                obalac? ;-))
                hipek
                • bigott Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 10.01.05, 13:54
                  mala megi,
                  Ty mi tu nie nawijasz makaronu na uszy
                  tylko precyzujesz w sprawie tego calvadosu...
                  kiedy? bo ze u mnie, to rzecz jasna :))

                  b.
                  • hippy_pottamus Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 10.01.05, 15:08
                    no wlasnie z powodu, ze u ciebie, to musze sprecyzowac doprecyzowanie, a to
                    zabiera troche czasu ;-)
                    poza tym, chyba zapytasz najpierw Migo, czy mje nie wywali zez hukiem? ;-)
                    m.
              • lubie.pomponiki Drogi B.:) 11.01.05, 23:49
                Nie bylo mnie pare dni poniewaz bylam, jestem i bede chora (mam wodoglowie,
                nadmiar plynu musi byc systematycznie usuwany).
                Dziekuje Ci Drogi B. za wyrazenie podziwu dla mojej jakze ulomnej osoby.
                Zawsze mi sie wydawalo, ze w tych konsumpcyjnych czasach ludzie sa tylko
                zawistni, zli, podstepni, nieczuli i tylko to im dobrze robi, widac Ty chcesz
                byc oryginalny.
                Skoro dwukrotnie napisales o zwracaniu uwagi na "sens stawianych slow", a ja
                nadal nie wiem, o co Ci chodzi, byc moze trzecia proba bedzie pomyslna.
                Wyjasniej mi wiec Drogi B.:
                jesli Witkacy mowi: "kur.a" co to znaczy?
                jesli ja mowie: "kur.a" co to znaczy?
                Przykro mi, ze nie zrozumiales mojego komentarza, napisalam wszak wyraznie, ze
                uwazam Twoj wpis za glupi (mam nadzieje, ze nie dojdzie miedzy nami do sporu o
                sens slowa "glupota").
                Zacytowalam pozniej tekst Kelusa aby Ci pokazac, ze zamiast gledzic,
                rozdrabniac, doszukiwac sie dziury w calym mozna po prostu dzialac, nawet
                wowczas, gdy ma sie watpliwosci albo gdy popelnia sie w trakcie tego dzialania
                pomylki.

                Wpis oranje byl, wg mnie, zartem, a Ty (swoim zwyczajem) niepotrzebnie to
                rozdmuchales i zrobiles to na swoj sposob: pouczajac maluczkich.
                Z Twoich wpisow czesto nic nie wynika. Bywaja one nadete, mnozysz tam
                wyimaginowane trudnosci, a robisz to wszystko tonem zdystansowanego arbitra. W
                wielu swoich wpisach jawisz mi sie jako nadety balon cierpiacy (podobnie jak
                Sartre) na slowna biegunke.

                Odpowiadajac oranje (kormo) piszesz tak: "Piszac "my" mialem na mysli ludzi
                wspolczesnych, ktorzy traktuja slowa tak, jakby zawsze byly takie, jakimi nam
                sie jawia, jakby nie mialy swojej historii, zmian znaczeniowych czy chocby ich
                odcieni".
                Ja rozumiem to zdanie tak: "wspolczesnie jezykoznawcy sa gatunkiem wymarlym".

                Zwazywszy na watlosc Twojego zdrowia, nie oczekuje odpowiedzi,
                gdy przyjdzie Ci znow udac sie na kilka dni w pielesze, Twoja absencje
                i brak reakcji zrozumiem, bo chec zrozumienia innych ludzi jest oryginalna w
                naszych wspolczesnych, konsumpcyjnych czasach.
                pozdrawiam serdecznie
                pompon w tenisowkach z kaszanka, jogurtem, kotami oraz IQ minus 135

                ps. tym razem dedykuje Ci wspanialy utwor Kaczmarskiego z nadzieja, ze
                zrozumiesz dlaczego wlasnie ten



                -------------
                Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                Ajar
                • lubie.pomponiki Kaczmarski 11.01.05, 23:52
                  na smyczy trzymam filozofów Europy podparłam armią marmurowe Piotra stropy
                  mam psy sokoły konie kocham łów szalenie a wokół same zające i jelenie
                  pałace stawiam głowy ścinam kiedy mi przyjdzie na to chęć
                  mam biografów portrecistów i jeszcze jedno pragnę mieć
                  (stój Katarzyno! koronę carów sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć)
                  kobietą jestem ponad miarę swoich czasów
                  nie bawią mnie umizgi bladych lowelasów
                  ich miękkich palców dotyk budzi obrzydzenie już wole łowić zające i jelenie
                  ze wstydu potem ten i ów rzekł o mnie: nie wyżyta niemra
                  i pod batogiem nago biegł po śniegu dookoła Kremla
                  (stój Katarzyno! koronę carów sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć)
                  kochanka trzeba mi takiego jak imperium co by mnie brał tak ja daje całą pełnią
                  co by i władcy i poddańca był wcieleniem i mi zastąpił zające i jelenie
                  co by rozumiał tak jak ja ten głupi dwór rozdanych ról
                  i pośród pochylonych głów dawał mi rozkosz albo ból
                  (stój Katarzyno! koronę carów sen taki jak ten może Ci z głowy zdjąć)
                  gdyby się taki kochanek kiedyś znalazł wiem sama wiem kazałabym go ściąć
                • bigott Re: Drogi B.:) 12.01.05, 12:39
                  Droga P,
                  w odpowiedzi mojej ponizszej postanowilem
                  maksymalnie dopasowac do Twoich oczekiwan
                  wobec formy i liczby uzytych slow, by Ci
                  moja nieznosna maniera nie przeslaniala sensu,
                  a mnie Twoje pozniejsze proby parodiowania
                  nie utrudnialy odbioru Twoich odpowiedzi.
                  A wiec w punktach:

                  > Wyjasniej mi wiec Drogi B.:
                  > jesli Witkacy mowi: "kur.a" co to znaczy?
                  > jesli ja mowie: "kur.a" co to znaczy?
                  Nie znam Cie na tyle, by wiedziec w jakich sytuacjach
                  podpierasz sie tym slowem, ale znam ludzi dla ktorych
                  ono nic nie znaczy oraz takich, ktorym przez usta
                  nie przejdzie. Matematyka mowi, ze w takim wypadku,
                  pomiedzy tymi skrajnosciami jest cale continuum stanow posrednich.
                  Nigdzie nie zabieralem sie za to, by okreslac co to slowo
                  dla kogo znaczy, podkreslam tylko, i bede sie przy tym upieral,
                  ze dla kazdego znacz co innego.

                  > Przykro mi, ze nie zrozumiales mojego komentarza,
                  > napisalam wszak wyraznie, ze uwazam Twoj wpis za glupi

                  przypomne, ze chodzilo o moja wypowiedz
                  o sensownosci stawiania slow odswietnych.
                  Zastanawialem sie dlugo, co moglas uznac tu za glupie
                  i doszedlem do wniosku, wybacz - pewnie blednego,
                  ze chcialas ten wpis ta glupota zdeprecjonowac, bo personalnie
                  poczulas sie dotknieta faktem, ze twoja kur_we nie uznalem
                  za rownie sensowna jak witkacowska.

                  > Wpis oranje byl, wg mnie, zartem, a Ty (swoim zwyczajem) niepotrzebnie to
                  > rozdmuchales i zrobiles to na swoj sposob: pouczajac maluczkich.
                  oranje doslownie wysmial zdanie frey'i o roznym znaczeniu slow,
                  wiec wspomnialem cos o braku szacunku dla oczywistych przeciez zmian
                  w znaczeniu slow. Nie chce mi sie wierzyc, bys zgadzala sie z tym,
                  co napisal oranje.

                  > Z Twoich wpisow czesto nic nie wynika. Bywaja one nadete, mnozysz tam
                  > wyimaginowane trudnosci, a robisz to wszystko tonem zdystansowanego arbitra.
                  > W wielu swoich wpisach jawisz mi sie jako nadety balon cierpiacy
                  > (podobnie jak Sartre) na slowna biegunke.
                  Z moich wpisow zawsze cos wynika, chocby Twoja na ich podstawie
                  opinia o mnie, irytacja innych, zainteresowanie innych, komentarze,
                  brak komentarza, ktory tez czesto cos znaczy... przepraszam, znow
                  doszukuje sie wyimaginowanych trudnosci.
                  A pytania stawia sie czasem nie dlatego, ze nie zna sie odpowiedzi.
                  Za Sartra w pokorze dziekuje.

                  > Odpowiadajac oranje (kormo) piszesz tak: "Piszac "my" mialem na mysli ludzi
                  > wspolczesnych, ktorzy traktuja slowa tak, jakby zawsze byly takie, jakimi nam
                  > sie jawia, jakby nie mialy swojej historii, zmian znaczeniowych czy
                  > chocby ich odcieni".
                  > Ja rozumiem to zdanie tak: "wspolczesnie jezykoznawcy sa gatunkiem wymarlym".
                  A ja rozumiem to tak: "piszac my, myslalem o tych sposrod ludzi wspolczesnych,
                  ktorzy traktuja slowa..." czyli dalsza czesc zdania miala za zadanie zawezic
                  znaczeniowo okreslenie "ludzie wspolczesni" do tych tylko, ktorzy z nonszelancja
                  traktuja zmiany w znaczeniach slow.
                  Nie usmiercilem wiec nikogo, kto pracuje w slowach, moze tylko swoja
                  niezrecznoscia odrobine sie im narazilem.

                  Co do cytatow, ktore mi podrzucilas, dziekuje serdecznie,
                  nie bede sie silil, by pisac czy i jak je zrozumialem.
                  Jedno jest absolutnie pewne - zupelnie inaczej niz Ty.

                  z wyrazami szacunku
                  b.



                  ps.
                  poniewaz obiecalem, ze bede sie staral w liscie,
                  to pomnoze wyimaginowane trudnosci dopiero w pe-esie:
                  napisalas:
                  > mam nadzieje, ze nie dojdzie miedzy nami do sporu o sens slowa "glupota".
                  widzisz, nigdy jeszcze nikomu nie napisalem na forum,
                  ze to co pisze, mowi, mysli jest glupie;
                  Tobie przychodzi to o wiele latwiej.
                  Jezeli kiedys ktos wymusi na mnie podobna deklaracje,
                  to przez swoja niecodziennosc, bedzie ona zupelnie co innego znaczyla,
                  niz Twoje pod adresem innych podobne okreslenia.
                  • lubie.pomponiki Bardzo Drogi B.:) 15.01.05, 11:53
                    Bardzo Drogi B.,
                    z pewna taka niesmialoscia udalam sie na konsultacje do Profesora Zimbardo,
                    ktory jest dla mnie autorytetem w swojej dziedzinie. Byl laskaw przyjac mnie i
                    po bardzo krotkiej rozmowie zalecil, abym sie poddala lobotomii. Jak Ci
                    niewatpliwie wiadomo Bardzo Drogi B. osobniki agresywne po takim zabiegu staja
                    sie lagodne jak baranki. Poniewaz bylam agresywna nazywajac Twoj wpis "glupim"
                    chce Cie w tym miejscu przeprosic z nadzieja, ze przeprosiny te beda przyjete.
                    Profesor Zimbardo zalecil mi takze, abym nie nawerezala swojego watlego
                    "umyslu" i starala sie formulowac swoje "mysli" krotko i jasno.
                    Tak wiec w odpowiedzi mojej ponizszej postanowilam maksymalnie dopasowac sie do
                    Twoich oczekiwan wobec formy i liczby uzytych slow po to, aby moj debilizm nie
                    przeslanial Ci Bardzo Drogi B. jej sensu (po lobotomii moj iloraz inteligencji
                    wynosi minus 342).
                    1. Oranje (zwany dalej kormo) zaproponowal watek "Morsztyn i skoorwysyny na
                    czacie", ktory byl riposta na wczesniejszy watek o wulgaryzmach na czacie;
                    watek kormo - moim zdaniem - jest zabawny i prowokatorski no i bardzo dobrze,
                    bo smiechu i zabawnych prowokacji nigdy nie za wiele
                    2. Wojtek zareagowal tak jak zareagowal
                    3. Ja na wpis Wojtka zareagowalam tak jak zareagowalam
                    4. Ty zareagowales na moj wpis oswiadczeniem, ze moja ku..a od ku..y Witkacego
                    roznilaby sie sensem, dodajac, "jako ze slowa powinny byc kladzione z sensem,
                    nawet te odswietne a zwlasza one". Powiedz mi Bardzo Drogi B.: w ktorym miejscu
                    kormo zaproponowal dyskusje na temat sensu slow odswietnych?
                    5. Poniewaz Twoja odpowiedz byla dla mnie niezrozumiala, przeczytalam
                    kilkadziesiat Twoich wpisow Bardzo Drogi B., aby troche blizej poznac Twoj
                    sposob myslenia i dzialania i doszlam do wniosku, ze Twoim ulubionym zajeciem
                    jest bicie piany, a Twoja najwieksza potrzeba jest komplikowanie rzeczy
                    prostych tylko po to, aby je komplikowac, w zwiazku z czym popelnilam wpis, w
                    ktorym Cie obrazilam, za co jeszcze raz bardzo Cię przepraszam z nadzieja, ze
                    przeprosiny te beda przyjete
                    6. Otrzymalam od Ciebie Bardzo Drogi B. odpowiedz, w ktorej powtorzyles, ze
                    moja ku..a od ku..y Witkacego roznilaby sie sensem (w tym miejscu pragne Ci
                    pogratulowac Bardzo Drogi B. przenikliwosci umyslu i wyciagniecie jakze
                    slusznego wniosku, ze jestem debilem w zwiazku z czym nalezy mi powtarzac
                    rzeczy oczywiste co najmniej dwukrotnie [oczywiste oczywiscie dla Ciebie Bardzo
                    Drogi B.]); poniewaz dla mnie wciaz ta oczywistosc jasna nie byla, ponownie
                    zadalam Ci pytanie: "jesli Witkacy mowi: "kur.a" co to znaczy?, jesli ja
                    mowie: "kur.a" co to znaczy?", wyjasnilam, dlaczego moj komentarz byl taki,
                    jaki byl (w tym miejscu jeszcze raz Cie przepraszam Bardzo Drogi B. za to, ze
                    Cie obrazilam), wyjasnilam, dlaczego zadedykowalam Ci Bardzo Drogi B. tekst
                    Kelusa, wyjasnilam, jak rozumiem watek kormo, wyjasnilam tez jak mi sie jawisz
                    Bardzo Drogi B. po przeczytaniu Twoich wpisow.
                    7. Poniewaz w swoim poprzednim poscie uprzedziles, ze ze wzgledu na watle
                    zdrowie mozesz nie zareagowac na moj wpis wyrazilam swoje zrozumienie, albowiem
                    jak kazdy debil staram sie zrozumiec innych ludzi, zwlaszcza tych cierpiacych.
                    8. Bylam wstrzasnieta Twoja prawie natychmiastowa reakcja poniewaz staralam sie
                    sobie wyobrazic, w jak wielkich bolach siadales do komputera, aby udzielic mi
                    odpowiedzi i sadzac (na podstawie tonu, w jakim list ow jest napisany), ze
                    czynnosc ta nie sprawila Ci Bardzo Drogi B. przyjemnosci (zdaje sobie sprawe,
                    ze nie ma powodu dla ktorego moglbys sie interesowac moimi sugestiami, ale moze
                    czesciej rob rzeczy, ktore sprawiaja Ci przyjemnosc) totez nie odpisalam od
                    razu, aby zaoszczedzic Ci stresu Bardzo Drogi B.
                    8. Oto moja odpowiedz:
                    8.1. jesli nigdzie nie zabierales sie za to, by okreslac co slowo "kur.a" dla
                    kogo znaczy to po co zareagowales na moj wpis?
                    8.2. podkreslaj i upieraj sie nadal, ze slowo "kur.a" dla kazdego znaczy co
                    innego - ja w tym nie bede brala udzialu.

                    Z pokora dziekujesz mi za porownanie Cie do Sartre'a. Skadinad wiadomo mi, ze
                    czlowiek ten zajmowal sie glownie produkowaniem setek tysiecy niepotrzebnych
                    slow, byl egoista i egocentrykiem, dawal sobie prawo krytykowania wszystkiego i
                    wszystkich, wyglaszal kazania szerokim rzeszom ludzi ale przede wszystkim byl
                    hipokryta, stosujacym w zyciu podwojne standardy moralne. Piszesz do mnie
                    tak: "nigdy jeszcze nikomu nie napisalem na forum, ze to co pisze, mowi, mysli
                    jest glupie; Tobie przychodzi to o wiele latwiej. Jezeli kiedys ktos wymusi na
                    mnie podobna deklaracje, to przez swoja niecodziennosc, bedzie ona zupelnie co
                    innego znaczyla, niz Twoje pod adresem innych podobne okreslenia". Toulaa
                    zalozyla 22.11.2004 watek "Najczestszy tekst foczowy". Ty odpowiedziales Jej
                    23.11.2004 tak: "Jezeli naprawde zalezy Ci na "najczestszym" proponuje
                    powrzucac niektore w wyszukiwarke forumowa i porownac wyniki. Jezeli jednak ma
                    to byc kolejny plebiscyt na najglupszy, najwydumanszy, najbledniejszy to jest
                    wlasnie jednym z nich".

                    Nic o mnie nie wiesz, a tak lekko stawiasz tezy: "personalnie poczulas sie
                    dotknieta" oraz "jestem absolutnie pewien, ze cytaty, ktore mi podrzucilas,
                    rozumiem zupelnie inaczej niz Ty". Ja dotychczas bylam pewna tylko jednego: ze
                    kiedys umre. Dzis jestem pewna takze tego, ze nie bede sie wdawac w jalowe
                    polemiki z Toba.

                    Moim ulubionym zajeciem jest wsiadanie na hulajnoge aby pojechac do Pacanowa i
                    spotkac sie tam z moim serdecznym przyjacielem - Koziolkiem Matolkiem, co w tej
                    chwili wlasnie czynie z ogromna radoscia.

                    pozdrawiam Cie bardzo goraco Bardzo Drogi B.

                    pompon w tenisowkach z kaszanka, jogurtem, kotami oraz IQ minus 342



                    -------------
                    Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkal niejaki Pan Piekielny
                    Ajar
                    • ona205 Re: Bardzo Drogi B.:) 15.01.05, 12:18
                      www.mp3s.pl/ku../
                      • ona205 Re: Bardzo Drogi B.:) 15.01.05, 12:20
                        www.mp3s.pl/ku..
                        moze teraz nie utnie koncowki:)
                        • ona205 Re: Bardzo Drogi B.:) 15.01.05, 12:21
                          ucielo, to dopisz pomoniki koncowke ku..a i poczytaj :)
                    • bigott Re: Bardzo Drogi B.:) 17.01.05, 10:44
                      Dziekuje za odpowiedz, znalazlem w niej wreszcie,
                      napisane bez niedopowiedzen i niedomowien to,
                      czego brakowalo mi w poprzednich.

                      piszesz:
                      > Nic o mnie nie wiesz, a tak lekko stawiasz tezy: (...)
                      > "jestem absolutnie pewien, ze cytaty, ktore mi podrzucilas,
                      > rozumiem zupelnie inaczej niz Ty".
                      i teraz juz wiem, ze nie dociera do Ciebie,
                      ze moim zdaniem nie trzeba nic wiedziec o drugim czlowieku,
                      by moc z gory zalozyc, ze zupelnie roznie odbieramy wszystko,
                      co sie dookola nas dzieje, ze szczegolnym uwzglednieniem
                      czegos tak niejednonacznego jak slowa, obrosle w konteksty,
                      zabarwione wspomnieniami.
                      Zrozumialem rowniez, ze nie podzielasz moich w tej kwestii watpliwosci,
                      uwazasz ja za bicie piany i szukanie trudnosci tam, gdzie wszystko jest proste.
                      W swietle powyzszego oczywistym jest, ze dalsza dyskusja
                      jest nie tyle jalowa, jak bylas uprzejma ja okreslic
                      (nie lubie tego slowa, bo pojawia sie w tak wielu sytuacjach i kontekstach,
                      ze prawie nic juz nie znaczy) a raczej bezcelowa.
                      To co napisalas o Sartrze daje mi pelniejszy poglad na temat tego,
                      w jaki sposob postrzegasz moje pisanie, po raz kolejny dziekuje.
                      Wydaje mi sie jednak, ze lekkim naduzyciem jest pisanie,
                      ze cokolwiek Ci o Nim wiadomo.
                      Nie chcialbym tu absolutnie kwestionowac Twojej znajomosci tematu,
                      a jedynie podkreslic roznice pomiedzy wiedza a opinia.
                      Wydaje mi sie, ze mozna o koms wiedziec co lubil jadac, czytac,
                      kogo skrytykowal czy zdradzil, znac kazde napisane przez niego slowo.
                      I tu konczy sie wiedza, a zaczyna sie interpretacja, wyrabianie opinii
                      (chyba, ze wolimy zdac sie na cudze, czytajac tzw. biografie).
                      Twoja opinie juz znam (dziekowalem wczesniej).
                      Mojej nie poznasz, przepraszam (bo skadinad wiadomo jaki byl,
                      wiec po co bic piane, szukac wyimaginowanych trudnosci).


                      pozdrawiam serdecznie
                      b.

                      ps.
                      Nie przejmuj sie tym, ze Twoje slowo moglo mnie dotknac czy obrazic.
                      Zabawne, ze martwisz sie akurat tym okresleniem,
                      co do ktorego wyraznie napisalem, ze przez latwosc z jaka sie nim
                      poslugujesz, stracilo na mocy i znaczeniu.
                      • lubie.pomponiki Milujacy Prawde Intelektualisto :)) 19.01.05, 11:00
                        Bardzo Drogi B., Milujacy Prawde Intelektualisto,
                        Tym razem to Profesor Zimbardo pochylajacy sie z nieustajaca troska nad kazdym
                        ludzkim odpadem skontaktowal sie ze mna za pomoca zelazka i naparstka i
                        zalecil, abym przez dwa dni jadla tylko margaryne.
                        Dzis, po zjedzeniu pieciu ton margaryny, znalazlam wreszcie odpowiedz na
                        nurtujace mnie od dawna pytanie o istote margaryny i teraz juz wiem bez
                        niedopowiedzen i niedomowien to, czego nie wiedzialam dotychczas: ze nie trzeba
                        nic wiedziec o drugim pudelku z margaryna, by moc z gory zalozyc, ze zupelnie
                        roznie kazde pudelko z margaryna odbiera wszystko, co sie dookola nas dzieje,
                        ze szczegolnym uwzglednieniem czegos tak niejednonacznego jak slowa, obrosle w
                        konteksty, zabarwione wspomnieniami.
                        Bardzo Drogi B., Niepokalany Intelektualisto,
                        ok, wchodze w to, chobym miala zjesc cala margaryne swiata i popic to
                        hektolitrami denaturatu - nie ma takiej mozliwosci, nigdy mnie nie przekonasz.
                        Znow zadam Ci konkretne pytanie: skad to wiesz, ze nie trzeba nic wiedziec o
                        drugim czlowieku, by moc z gory zalozyc, ze zupelnie roznie odbieramy wszystko,
                        co sie dookola nas dzieje?
                        Skad to wiesz? Na swiecie jest iles tam miliardow ludzi, czy do kazdego z nich
                        podchodziles i pytales: jak rozumiesz slowo: kur.a? kalamarz? drewno?
                        Drugie pytanie: czy wedlug Ciebie mozna dyskutowac z faktami? Jesli ktos
                        ukradnie Ci portfel to jest to fakt: masz do czynienia ze zlodziejem i
                        niewazne, jak to nazwiesz, bo Twoja kieszen bedzie pusta, a jego pelna.
                        Otoz Sartre byl czlowiekiem nieuczciwym i byl hipokryta i to sa fakty, nie
                        opinie.
                        Przez cale lata nie placil podatku dochodowego, a obowiazujace prawo nie
                        zezwalalo na takie dzialania. To tylko jeden fakt z jego zycia. Chcesz z tym
                        dyskutowac? Prosze uprzejmie. A hipokryzja? Mowil innym jak maja zyc i czym
                        maja sie kierowac we wlasnym zyciu natomiast jego to nie obowiazywalo, bo sobie
                        samemu dawal zezwolenie na dzialania dokladnie odwrotne. To sa fakty
                        udowodnione i sprawdzone, nie zadne interpretacje.
                        W tym watku, podobnie jak w innych, postepujesz dokladnie tak jak Sartre i
                        wielu innych, podobnych mu nawiedzonych intelektualistow: bedziesz do konca
                        swiata udowadnial sobie, nie mnie tylko sobie, ze racje masz Ty a ja jej nie
                        mam prawa miec, bo ty wiesz lepiej, bo tylko ty poznales Prawde.
                        I bedziesz stosowal jego metody: bedziesz pomijal fakty, bedziesz kluczyl,
                        bedziesz uprawial pokretna sofistyke aby postawic na swoim. A przede wszystkim
                        bedziesz mi zarzucal to, co robisz sam stosujac slowne gierki i manipulacje.
                        Piszesz tak: "Wydaje mi sie jednak, ze lekkim naduzyciem jest pisanie, ze
                        cokolwiek Ci o Nim wiadomo. Nie chcialbym tu absolutnie kwestionowac Twojej
                        znajomosci tematu, a jedynie podkreslic roznice pomiedzy wiedza a opinia".
                        Wiec teraz, jesli Cie na to stac, zaprzecz temu, co napisales, bo wyzej podalam
                        Ci fakty z jego zycia, nie opinie.
                        W poprzednim moim poscie wykazalam Ci, ze zarzucasz mi lekkosc rzucania slowem
                        glupota, a sam (twierdzac ze nigdy tego nie robisz) nazywasz watek Touli
                        najglupszym i beztrosko w nastepnym swoim poscie do mnie ten fakt pomijasz, nie
                        odnosisz sie do niego w zaden sposob.
                        I pozwalasz sobie teraz, w tym watku postepowac w sposob, ktory zarzucasz Touli:
                        rozbierasz poszczegolne czesci calosci mojego wpisu tylko po to, aby wykazac,
                        ze nie mam racji. Wiecej: pomijasz moje konkretne pytania, odpowiadasz tylko na
                        to, na co wygodnie Ci odpowiedzec, po to, aby wykazac, ze racje masz Ty, a ja
                        jej nie mam prawa miec.
                        W watku Touli "Najczestszy teks foczowy" piszesz do Niej 25.11.2004 tak:
                        "Droga T., jestem szczerze poruszony (i to bez podtekstow) iloscia Twojego
                        czasu poswieconego na polemike ze mna. Zapewne bedzie to jak zwykle
                        nadinterpretacja z mojej strony, ale wnioskuje ze musialo to byc dla Ciebie
                        wazne. Czytajac te wszystkie wypunktowane uwagi przyszlo mi do glowy pewne
                        porownanie. Slowa w zdaniu maja role podobna do tej, jaka pelnia cyfry w
                        liczbach, zdania w tym sensie maja strukture "pozycyjna". Nie sposob dociec
                        sensu calosci analizujac kazdy skladnik z osobna, kazdy tez skladnik zupelnie
                        inny sens bedzie przydawal calosci, w zaleznosci od miejsca i otoczenia w jakim
                        sie pojawi.Tak wiec rozumiem porzadkujacy aspekt wypunktowanej analizy, nijak
                        nie przybliza to do objecia sensu calosci". Itd, itp, slowem: slowna biegunka.
                        I jeszcze jeden cytat z tego samego postu: "I po raz kolejny upieral sie bede,
                        ze nie ma absolutnie powodu, dla ktorego mamy krytykowac wszystko, co naszym
                        zdaniem na krytyke zasluguje. W jakim celu? pomniejszyc kogos czy powiekszyc
                        siebie? [...] Szanujmy sie poprostu". Tak napisales do Touli.
                        Wiec odpowiedz mi teraz Bardzo Drogi B., Milujacy Prawde Intelektualisto: czy
                        Ty naprawde MUSISZ robic to co robisz teraz?
                        Bedziesz chcial mnie wdpetac w glebe tylko po to, aby udowodnic sobie, nie
                        mnie, tylko sobie ze masz racje, bo ja jej nie mam prawa miec i bedziesz to
                        robil dokladnie to samo co robili ci pieprzeni intelektualisci pokroju Sartre'a
                        i w taki sam sposob: w takim MAJESTACIE: ty malutki stul pysk, bo sie nie
                        znasz, wiec jakim prawem w ogole sie odzywasz.
                        Bedziesz brnal w slepa uliczke tylko po to, aby nie powiedziec tego magicznego
                        ludzkiego slowa: przepraszam, puscilem baka, kazdemu sie zdarza, w koncu
                        jestesmy tylko ludzmi. Tak jakbys nie mogl sie sam z siebie obsmiac,
                        powiedziec: no juz, dobra, to byla skucha, niewazne, kazdemu sie zdarza, a
                        teraz napijmy sie wodki.
                        Nic o Tobie nie wiem, moze piszesz nogami a nie rekami.
                        Moze chcesz odpoczac troche?
                        Pozycze Ci swojej hulajnogi, chcesz?

                        pozdrawiam Cie bardzo goraco Bardzo Drogi B., Milujacy Prawde Intelektualisto,
                        krotkim zolnierskim: margaryna rzondzi i podrzucam na deser: salceson z rana
                        jest jak bita siemtana

                        pompon w tenisowkach z kaszanka, jogurtem, kotami oraz IQ minus 342



                        -------------
                        Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkal niejaki Pan Piekielny
                        Ajar
                        • bigott Re: Milujacy Prawde Intelektualisto :)) 20.01.05, 14:07
                          Moja Droga,
                          widze, ze zawarta w moim ostatnim wpisie sugestia,
                          ze calkowicie zgadzam sie z Toba co do bezcelowosci
                          dalszej dyskusji umknela Twojej uwadze.

                          Dobrze sie stalo, ze zadalas pytanie, ktore pozwala
                          wrocic do poczatkow naszej wymiany pogladow.

                          > Wiec odpowiedz mi teraz Bardzo Drogi B., Milujacy Prawde Intelektualisto: czy
                          > Ty naprawde MUSISZ robic to co robisz teraz?
                          > Bedziesz chcial mnie wdpetac w glebe tylko po to, aby udowodnic sobie, nie
                          > mnie, tylko sobie ze masz racje.

                          Co ja takiego MUSZE robic? Wszystko co wpisalem wyzej w tym watku
                          polegalo na ODPOWIADANIU, na ile bylem w stanie,
                          na Twoje pytania, na prezentowaniu swoich na dane tematy pogladow.
                          Nigdzie nie sugerowalem nawet, ze uwazam je za wazniejsze od Twoich,
                          na kazdym kroku podkreslam, ze kazdy patrzy na wszystko po swojemu
                          i ma do tego prawo (choc Ty zdaje sie nie podzielasz tego pogladu).
                          Przez mysl mi nie przyszlo by oczekiwac, ze bedziesz chciala przyjac moje
                          poglady za wlasne, choc wydawalo mi sie, ze skoro pytasz,
                          bedziesz chciala je przeczytac i starala sie je zrozumiec.
                          Niczego nie propaguje, nie narzucam, nikogo nie naprawiam,
                          nie umoralniam.

                          W zamian otrzymalem kilka szalenie emocjonalnych odpowiedzi,
                          przepelnionych krytyka tego, co i jak pisze; zawierajacych
                          na kazdym kroku oceny, epitety czy wrecz insynuacje.
                          Jak moge domniemywac po wstawianych przy okazji cytatach
                          uwazasz moj stan nie tylko za patologiczny, ale wymagajacy szybkiej interwencji.
                          Stawiasz sie w roli osoby, ktora nie tylko jest tego swiadoma,
                          ale podjela sie tej ciezkiej pracy, by mnie z Tego wyprowadzic.
                          Wiem juz doskonale, co wedlug Ciebie robie zle, czego wedlug Ciebie
                          nie powinienem robic, czego nie pisac, jak nie pisac.
                          Skad w Tobie ta pewnosc, ze bede chcial myslec podobnie,
                          ze podziele Twoja diagnoze i czy obrane przez Ciebie srodki zaradcze
                          beda czyms chocby interesujacym?

                          Zapominasz, ze to, co dla Ciebie jest tylko slowna biegunka
                          dla innych jest punktem wyjscia do rzeczowej rozmowy, zupelnie
                          czesto dla wyrazenia zupelnie innego na sprawe spojrzenia.
                          Czyzby otumaniona, bezrozumna masa, nie majaca Twojej przenikliwosci
                          i zdolnosci krytycznej oceny?

                          Uwaga czysto formalna: Jezeli Ty czegos nie rozumiesz, to nie znaczy,
                          ze to cos jest glupie - i wybacz, nie bede na ten temat dyskutowal.
                          (na wszelki wypadek, gdys chciala zanegowac powyzsze, prowadzilo by to
                          do paradoksu, ze wszystko co jest dla Ciebie za madre, jest glupie)

                          I jeszcze raz sprobuje, moze tym razem uda mi sie jasniej:
                          > nie ma takiej mozliwosci, nigdy mnie nie przekonasz.
                          > Znow zadam Ci konkretne pytanie: skad to wiesz, ze nie trzeba nic wiedziec o
                          > drugim czlowieku, by moc z gory zalozyc, ze zupelnie roznie odbieramy
                          > wszystko, co sie dookola nas dzieje?
                          > Skad to wiesz? Na swiecie jest iles tam miliardow ludzi,
                          > czy do kazdego z nich podchodziles i pytales: jak rozumiesz
                          > slowo: kur.a? kalamarz? drewno?

                          Czy trzeba kazdego pytac, by wiedziec, ze dla kazdego co innego znaczy
                          sniadanie, film, seks? ale powaznie.

                          Bo slowa to nie sa literki, czy definicje w slowniku.
                          Jezeli uzywasz slowa, na sensie ktorego Ci bardzo zalezy,
                          nigdy nie mozesz miec pewnosci, jakie ono przywola skojarzenia,
                          konotacje, jakie wspomnienie sie do niego przykleilo.
                          Dla jednych stol jest symbolem modlitwy przed kazdym, wspolnym posilkiem,
                          dla innych radosnym wspomnieniem seksu w jadalni, jeszcze inny
                          do dzis nie moze zapomniec, w jaki wymyslny sposob byl przy tym stole
                          karany przez pomyslowego tatusia. Wydumane?
                          Cytujesz Kaczmarskiego. Gdybym tak, po ktoryms z jego dawnych kocnertow,
                          uniesiony moca jego slow, zapragnal nie tyle autografu, co chocby
                          blizszego spojrzenia, udal sie za kulisy i tam uslyszal, jak bard
                          zwraca sie do obslugi technicznej "spierd... z tym ciulstw..."
                          czy te Twoje cytaty odbieralbym teraz dokladnie tak, jakbys chciala?
                          Czy wtedy nazwisko i kazde jego slowo znaczyloby dla mnie to samo co dla Ciebie?

                          > Jesli ktos ukradnie Ci portfel to jest to fakt: masz do czynienia
                          > ze zlodziejem i niewazne, jak to nazwiesz, bo Twoja kieszen bedzie pusta
                          i to bedzie fakt, z ktorym sie nie dyskutuje, jest w miare obiektywny.
                          Ale reakcje, odbior sytuacji - a o tym rozmawiamy, bedzie szalenie rozny.
                          Naprawde mam wymieniac? Dlaczego ktos machnalby reka, ktos inny dostal by zawalu
                          a ja nie umialbym pogodzic sie ze strata drobiazgu,
                          ktorego ze wzgledu na znaczenie, w zasadzie nie powinienem nosic przy sobie?
                          I po tym zdarzeniu, jakrze brutalnie obiektywnym, znow dla kogos slowo
                          portfel nabierze INNEGO znaczenia.

                          A co do kur_wy, ktorej rozny sens chyba legl u podstaw sporu.
                          Pamietam moja siedemdziesiecioletnia sasiadke, ktora kilka dni
                          nie mogla dojsc do siebie po tym, jak z banalnego powodu
                          zostala na ulicy nazwana stara kur_wa. Myslisz, ze ona rozumie
                          to slowo tak samo, jak Ty? Jak Ja?
                          Nie moge pozbyc sie wrazenia, ze tlumacze rzeczy oczywiste.

                          pozdrawiam serdecznie
                          b.

                          ps. niestety nie udalo mi sie dociec, co takiego mialas na mysli
                          piszac, ze "puscilem baka, to byla skucha", choc zapewne Ty tez
                          nie potrafilabys tego sprecyzowac. Niezaleznie od przyczyn,
                          skoro z jakis powodow uznalas, ze naleza Ci sie przeprosiny ode mnie,
                          to z gory przepraszam.
                          • lubie.pomponiki Re: Milujacy Prawde Intelektualisto :)) 20.01.05, 16:06
                            Żadne ps., żadne z góry. Dopóki nie przeprosisz mnie za to, że zarzuciłeś mi
                            łatwość posługiwania się słowem "głupota" twierdząc jednocześnie, że Ty nigdy
                            tego nie zrobiłeś na forum, a ja wykazałam Ci, że to zrobiłeś, a więc za to, że
                            aby dopiąć swego celu skłamałeś, żądam abyś mnie przeprosił.
                            Dopóki tego nie zrobisz - nie będę z Tobą rozmawiać.
                            Wystarczy, jeśli napiszesz:

                            Pomponio, przepraszam Cię.
                            b.

                            Pomponia
                            • bigott Re: Milujacy Prawde Intelektualisto :)) 21.01.05, 08:47
                              Pomponio, zgadzam sie z Toba,
                              nie bedziemy juz dalej rozmawiac.

                              Gdybys czytala to co pisze, a nie to co Ty chcesz wyczytac
                              zauwazylabys, ze to co napisalem o przepraszaniu bylo niczym innym,
                              jak tylko zartem z Twojego sposobu traktowania dyskusji jako walki,
                              w ktorej sie kogos wdeptuje w ziemie, krzywdzi, wymaga deklaracji,
                              niedlugo pewnie i slubowan, przeprosin.
                              Przepraszanie z gory to przeciez jawna kpina z przeprosin,
                              ale nie po raz pierwszy nie probujesz zrozumiec,
                              tylko wykorzystujesz cudze slowa.

                              A reszta mojego poprzedniego wpisu, a w zasadzie caly on,
                              nie wart jak rozumiem komentarza.

                              A logicznie rzecz ujmujac, bedac w Twoim mniemaniu klamca,
                              (a mozesz wyciagac takie wnioski, jakie tylko dyktuje Ci to, czym wnioskujesz,
                              np. ze pisze nogami, co zapewne tez w Twoim mniemaniu
                              w jakis sposob wynika z tresci moich wpisow)
                              czy klamalem mowiac, ze latwo przychodzi Ci uzywanie slowa "glupota",
                              krytykowanie innych, narzucanie im Twojego punktu widzenia?
                              Ten watek jest tego najlepszym dowodem.

                              pozdrawiam serdecznie,
                              b.

                              EOT
                              • lubie.pomponiki Re: Milujacy Prawde Intelektualisto :)) 21.01.05, 10:23
                                slowna biegunka

                                pozdrawiam bardzo serdecznie
                                Pomponia

                                EOT

                                -------------
                                Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkal niejaki Pan Piekielny
                                Ajar


                      • kozenka Re: Bardzo Drogi B.:) 19.05.05, 12:45
                        sławek to ty?
    • oranje Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 08.01.05, 17:27
      pompom; hm. Do mnie to piszesz (bo w nawiasie "kormo" było) czy do kogoś innego?
      Bo nie wiem.
      • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 27.01.05, 23:10
        oranje napisał:
        > pompom; hm. Do mnie to piszesz (bo w nawiasie "kormo" było) czy do kogoś
        innego? Bo nie wiem.


        kormo, mówiłeś, że Twoja kotka ma lizawkę, ja natomiast mam trochę inny
        problem: jeden z moich kotów, no prawdziwy skoorwysyn, ma chroniczne zaparcie
        możesz wiesz, co się wtedy robi z takim kotem?
        • poziomeczka2 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 02.02.05, 07:26
          lubie.pomponiki napisała:
          jeden z moich kotów, no prawdziwy skoorwysyn, ma chroniczne zaparcie
          > możesz wiesz, co się wtedy robi z takim kotem?


          pomponiku, znowu brzydko się wyrażasz, idź do kąta, sio
          :-)
          • hippy_pottamus Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 02.02.05, 11:19
            to ffstytt byc takim nieuzytym i nie poradzic kolezance poziomeczce [innej
            wjadomej oryjentacyi zreszta] ;-)
            z niesrajacym kotem robi sie tak: sie go puszcza do pokoju gdzie sa kwiatki, on
            je obgryza - a potem to wjadomo ;-)))
            alternatywnie mozna mu kupic kwiatka marki papirus
            pozdrowienia
            Wasz Weteryniasz
            • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 02.02.05, 14:05
              Hipku kuchany:)
              ja Ciebie bardzo sękuju, poziomeczka poszła robić makijaż, więc nie będę mu
              przeszkadzać; z kotem zrobiłam, jak poleciłaś, właśnie skończyłam odkażać
              mieszkanie (łącznie ze sufitami:)
              a tak na marginesie Hipku, mam pytanko: nie wiesz jak to właściwie jest, z tym
              przepraszaniem u bigosa?
              za wuja nie rozumiem, a dręczy mnie to pytanie jak skoorwysyn
              buha:)



              ---
              Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
              Ajar
              • kaszanka.w.aerozolu Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 03.02.05, 09:30
                pompon, może bigos szuka sensu i dlatego zgubił słowo "przepraszam"?, no bo
                gdzieś tam napisał: "Czy istnieje jakis wzorzec "sensu"? Przypuszczam ze nie,
                wiec dlaczego jedne sposoby myslenia o nim maja byc bardziej uprzywilejowane
                niz inne? b."
                hm hm, sama nie wiem
                trzymaj się pompon i idź dziś na spacer, jest pięknie, całe miasto wygląda jak
                z bajki: wszystko pokryte białym, śniegowym puchem
                twoja kaszana
                buha:)


                --
                Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                Ajar
                • prosty_gargulec Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 03.02.05, 20:41
                  kaszana, daj spokój, nie ma takiej możliwości, żeby pompon to zrozumiał, ona
                  jest całkiem zaimpregnowana na dialog, potrafi tylko monologować, czasem
                  śpiewa, sam słyszałem, nawet nieźle jej to wychodzi



                  --
                  Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                  Ajar
                  • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 04.02.05, 13:55
                    nieprawda gargulcu, nieprawda, ja właśnie szukam bigosa, bo chcę mu dać
                    cymbałki, na których na pewno będzie chciał grać w naszej kapeli "hore mozgi w
                    stringah"; acha, i jeszcze zamierzam namówić Go do udziału w naszym hapenningu
                    i jestem przekonana, że w roli błazna żonglujacego słowami uda Mu się
                    rozśmieszyć nawet ireo
                    buha:)

                    ---
                    Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                    Ajar
                    • poziomeczka2 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 11.02.05, 14:23
                      pomponiku, przepraszam bardzo, ale my teraz z bigosem uprawiamy radosny seks na
                      stole w jadalni
                      dobrze, że nie ma kaszanki obok, bo pewnie znowu zrobiłaby coś głupiego i
                      mogłyby mi się od tego rozmazać rzęski


                      --
                      Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                      Ajar
                      • kaszanka.w.aerozolu Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 11.02.05, 17:38
                        jestem już, jestem, schodźcie z tego stołu, na którym w jakże wymyślny sposób
                        karał mnie mój pomysłowy tatuś, bo czytałam (czyt. oglądałam) pod kołdrą
                        Hustlera
                        i wiecie co chłopaki? zwłaszcza do ciebie mówię bigos: musisz, no musisz
                        przeczytać wreszcie Junga, serio
                        buha:)


                        --
                        Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                        Ajar
                        • prosty_gargulec Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 11.02.05, 20:43
                          kaszanka, masz jakąś obsesję?
                          idź już lepiej spać, ok?
                          buha:)


                          --
                          Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                          Ajar
                          • lubie.pomponiki Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 12.02.05, 19:33
                            Nie, nie, tu się zgadzam z kaszaną: bigos nie czytał Junga. Czytałyśmy
                            wczoraj "Archetypy i symbole":
                            "Jego życie [artysty] jest z konieczności pełne konfliktów, gdyż walczą w nim
                            dwie moce: z jednej strony zwykły człowiek ze swoim usprawiedliwionym dążeniem
                            do szczęścia, zadowolenia i poczucia bezpieczeństwa, z drugiej zaś bezwzględna,
                            twórcza pasja, która niekiedy potrafi zniszczyć wszelkie osobiste pragnienia.
                            To jest powodem, dla którego osobiste życie tylu artystów jest tak bardzo
                            niezadowalające, a nawet tragiczne [...]."
                            No i bigos tego nie rozumie, nie dociera to do niego, że gdyby tak, po ktoryms
                            z dawnych kocnertow Kaczmarskiego, uniesiony moca jego slow, zapragnal nie tyle
                            autografu, co chocby blizszego spojrzenia, udal sie za kulisy i tam uslyszal,
                            jak bard zwraca sie do obslugi technicznej "spierd... z tym ciulstw..." to
                            te "cytaty", które mu podrzuciłam odbieralby tak, jak nalezy je odbierać.
                            Czytajcie Junga, proszę.
                            Ajara to już obowiązkowo, wiadomo: Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem
                            16 mieszkał niejaki Pan Piekielny.


                            --
                            Na założenie wątków samokrytycznych nie powinniśmy chyba zbytnio liczyć :)
                            bigott
                            • kangur12 Re: Morsztyn i skoorwysyny na czacie 13.02.05, 11:13
                              ech pompon pompon, chcesz mi wmówić, że to usprawiedliwia Jego "spierd... z tym
                              ciulstw..."?
                              poza tym kiedy ja mówię spierd... to po prostu sobie skaczę, bo mówię do
                              siebie, a On mowił do obsługi technicznej
                              buha:)

                              --
                              Na Wielkiej Pohulance, w Wilnie, pod numerem 16 mieszkał niejaki Pan Piekielny
                              Ajar
    • moneoo "Waćpan tu morsztynujesz, a ja tu gore*" 12.01.05, 10:49
      Gore w otchłani piekielnej skasowanych listów.

      * parafrazując dialog z filmu:
      "Waćpan się tu z dziewką zabawiasz, a ja gore !!!"
      (dla sprawnych intelektualnie inaczej: gore=płonę)
      • hippy_pottamus Re: "Waćpan tu gorzesz a innym zimno" 03.02.05, 12:10
        w obliczu trudnych warunkow atmosferycznych stan Waszeci wydaje sie jak
        najbardziej poozadany ;-)
        skasowac moze cos jeszcze dla podtrzymania plomieni?
        ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka