Gość: wisia
IP: 217.97.175.*
18.08.02, 12:13
Halo? Poproszę panią zamniejscowa, Lubartów 33. Czy co? Nie "Czy" pytajne
tylko "Trzy" wzięte liczebniczo. Taa, mój numer 333. Już jest połączenie?
Dziękuję ślicznie. Halo? Halo? HALO???
- Haloooo.
- Kuba?
- Kto mówi?
- Ale czy Kuba?
- Ale KTO mówi?
- Jeżeli nie Kuba, moje nazwisko pana nic nie powie. Kuba?
- Jaki Kuba?
- Goldberg.
- A jeżeli Kuba, to kto mówi?
- Rappaport!
- BINIEK???
- TAK!!
- Tu Kuba.
- Goldberg ?
- Tak.
- Co jest?
- Jest interes do zrobienia.
- Interes? Ile można stracić?
- Co się mnie pytasz ile można stracić! Się mnie natychmiast zapytujesz ile
można zarobić!
- Ile się zarobi, to się zarobi. Ja sie pytam: ile trzeba mieć żeby ryzykować
w razie że sie straci.
- Niewiele. dwa, trzy tysiące masz?
- Mam mieć... Co jest?
- Jest tak: Friedmann ma weksel Szapira z żyrem Glassa, rewindykator jest
Barmsztajn. On daje dwadzieścia procent, franko loco towar jest Lutmana,
tylko ten towar jest zajęty przez Honigmanna z powodu weksel Reuberga. Za ten
weksel Reuberga można dostać gwarancje od jego teścia Rozencwajga, tylko on
jest przepisany na Rozencwajgową, a Rozencwajgowa jest chora.
- A co jej jest?
- Co by i nie było, to my dziedziczymy dwadzieścia procent, tylko Lutmann
musi miec pewność, że Honigmann go wypuści, oczywiście, jeżeli Rozencwajgowa
jeszcze dziś sie przeniesie na łono Abrahama, to Malwina Fajnsztajn nie ma
nic przeciwko, tylko Lipszyc musi mieć piećset dolary.
- Cooo?
- Nie gotówka, tylko połowe na reszte zwolnienie od protestu. Jassne?
- Oczywiscie, że rozumiem.
- No !
- Tylko skad pewność, że Rozencwajgowa by wyzionęła ducha?
- W tym sęk...
- Co?
- Sęk!!
- Kto??
- SĘKKK !!!
- Nic nie rozumiem...
- Deska, w szrodku sęk!
- Jaka deska?
- Drzewo. Deska drzewniana, w szrodku sęk...
- Kto ma drzewo? LUTMANN???
- Jaki Lutmann, Lutmann ma manufakturę, a drzewo jest z lasu... Się ścina,
się rżnie na deski, jest deska, jest sęk.
- A gdzie jest ten las?
- Jaki las ?
- No, że wspominałeś...
- Co Ciebie obchodzi nagle ? W puszczy Białowieszczańskiej jest las! Rosną
stuletnie drzewa, się ścina, się rżnie, jest deska, jest sęk !
- A kto ma ten las?
- Kuba, o co Ciebie iidzie ? NIKTTT!
- To można kupić?
- Tę manufakturę?
- Nie, ten tartak.
- Jaki tartak, do cholery?
- No ten co sam mówiłeś, że sie ścina i się rżnie.
- Kuba, odczep sie, chodzi o to czy Rozencwajgowa wytrzyma do licytacji!
- A ona sprzeda ?
- Co ?!
- Ten tartak?
- Kuba, przecież... Jaki tartak do cholery???!
- No, że się ścina i się rżnie...
- Kuba!. Że mnie coś podkusiło powiedzieć jego ten sęk. Kuba, ja cofam ten
sęk... Ja cofam wszystkie sęki na świecie !
- Co ?
- Sęk.
- Który ?
- Że pisze w Kurierze Warszawskim tych sztychów. TO JA JEGO COFAM !!!
- W Kurierze Warszawskim ? To było ogłoszenie ?
- Jakie ogłoszenie ?
- No że on sprzedaje
- KTO ???
- No ten, co pisze, że parceluje ten las. Słuchaj, tylko ten tartak to ja bym
zatrzymał dla siebie.
- Kuba. Po co tobie ten tartak ?. Zleź z tego tartaka!!!
- No wiesz, Rappaport, że ja Ciebie nie rozumiem... Ty budzisz mnie w nocy.
Pół godziny namawiasz mnie, żebym kupił las... A teraz odmawiasz mnie od tego
tartaka... To co to jest za interes ???
- Kuba...
- Zaraz, chwileczkę, spokój! Owszem, dajmy na to, ja daję dwa tysiące na las.
To kto inny będzie miał tartak, tak? Będzie mnie dyktował ceny? Będę jego
dawał zarabiać na rżnięcie? To gdzie jest LOGIKA ?. To wolę kupić ten tartak!
Mam rację?
- Teoretycznie tak... Tylko, że mie coś podkusiło... Staropolszczyznę się
mnie zachciało. Sęk, sęk, równie dobrze mogłem powiedzieć, ja wiem? - Tu leży
pies pochowany...
- ...piees?
- PIES!
- Piesek! Jaka rasa?
- Szlag mnie trafi!!!
- Słuchaj, Rozencwajgowa ma na sprzedaż psa? Czy to jest moze łyżew ? Wiesz,
ja bym chętnie kupił, bo Hipek bardzo chce mieć łyżwa. No, ostatecznie może
być sweter. Albo bulgot? Albo taki mały, biały dupelek. Słuchaj, tylko broń
Boże jajnik! A to jest - jaka rasa?
- Jaka rasa?. NORDYCKA, psiakrew odczep sie od tego zwierzęcia, nieszczęście
ty moje!
- Słuchaj, Binieku, dwa tysiące za psa? Ja mogę dać... trzydzieści złotych.
Duży piesek?
- OLBRZYMIE BYDLĘ!!! [słyszy telefonistke] Złociutka, to nie do pani! Znaczy,
co? Chwileczke, Kuba, ta rozmowa za chwilę będzie kosztowała czterdzieści dwa
złote!
- No co to znaczy czterdzieści dwa złote, jak się kupuje i las, i tartak, i
psa.
- Wiesz co ja ciebie powiem? Ty weź sobie ten las za darmo.
- A tartak?
- A TARTAK? A tartak to ty sobie weź tyż za darmo...
- A pies?
- A pies?. A pies ci mordę lizał!!!!!!!!!!!!!!!