Dodaj do ulubionych

Jestesmy realistkami?

23.08.02, 11:42

Stawiamy na siebie,nie spieszy nam sie
do macierzynstwa. Czy to egoizm?
Nie, realizm. Trudno godzic prace i
macierzynstwo. Kobiety zdaja sobie z tego
sprawe. W dodatku nie stoimy wcale
przed dylematem teraz albo nigdy -
wiemy, ze mozna urodzic dziecko po
trzydziestce.
Wiele kobiet odklada macierzynstwo na
przyszlosc, bo na razie nie ma nawet
partnera. Co trzecia z nas jest samotna. I
oczywiscie wyksztalcona, niezle zarabia i
jeszcze na dodatek ladna.To typowy
rysopis kobiety, ktora ma dzis problemy
na rynku malzenskim. Dla mezczyzny ona
jest 3 razy T.
Trudno jej sprostac.
Trudno jej zaimponowac.
Trudno ja zdominowac.
Mezczyzna ma potrzebe szacunku, jesli
ona czuje sie slabsza, mniej zarabia, jest
nieco gorzej wyksztalcona, on czuje sie
bezpieczniej. Innymi slowy: mezczyzna
szuka "nizej", a kobieta "wyzej".
Dziewczyna z topu chce partnera
podobnego do niej:moze gorzej zarabiac,
ale niech bedzie wyksztalcony albo znany
w branzy. Dla dziewczyny z topu nie
zostaje nikt.
Co o tym myslicie?:)

Paiha

Obserwuj wątek
    • Gość: wkamil Re: Jestesmy realistkami? IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 23.08.02, 12:10
      Szkoda (na szczęscie), ze Kinga Dunin nie bywa na czacie, ani chyba miałabyś
      elaboracik ;)
      pozdrawiam z męskim 3 x T ;)
      wkamil
      • Gość: pytek Re: Jestesmy realistkami? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 01.09.02, 20:44
        A skąd wiesz, że nie bywa?
        :)
        • Gość: wkamil Re: Jestesmy realistkami? IP: *.sieradz.mediacom.pl 15.09.02, 08:43
          Bo się nie odzywa ;)
    • rena_pierwsza Re: Jestesmy realistkami? 23.08.02, 13:09
      Zgadzam się i z tym późnym macierzyństwem i z tymi wymaganiami kobiet i
      mężczyzn. Ale czy wykształcenie i bycie kimś w branży = szczęście we dwoje????
      Pozdrawiam
      R.
    • szumuszu Re: Jestesmy realistkami? 23.08.02, 15:21
      Cześć :))))))))))))) można?
      A pytam Cię Paiho czy można, ponieważ wiesz - nie jestem realistką ;-)
      No dobra, żarty żartami aaale - moim zdaniem problem jest duży i żaden zarazem.
      Duży, ponieważ to prawda - tak myślę.., żaden natomiast, ponieważ to jedna z
      tych prawd, które są w szczęśliwym życiu kompletnie nieprzydatne.
      Miłość ...
      a branże, top-y, serwety, majonezy...sorry - bez komentarza.
      Myślę, że jak ktoś chce mieć rodzinę, to będzie ją miał...kwestia czasu.
      Przepraszam, że tak na szybko, ale muszę iść - dzieciaki
      roznoszą drugą część chaty, swoją drogą - jeśli można - żadna satysfakcja
      zawodowa tego nie zastąpi, choć są momenty (oczywiście), że chce się wyć do
      księżyca.
      Kończąc, życzę Ci Paiho życia takiego jakim jest, bez zastanawiania się zbytnio
      nad nim, bo to zbyt częste zastanawianie się może świadczyć o wielu rzeczach...
      ale najmniej o szczęściu - tak sądzę..
      (nie mylić z odbieraniem świata - to co innego).

      Pozdrawiam - Maciek




    • ireo Re: Jestesmy realistkami? 23.08.02, 15:40
      Tekst ten, o wyszukanej (jak zwykle u Autorki) formie i niewyszukanej (hm...)
      logice, zaslugiwalby na glebsza dyskusje z powolaniem sie na historie idei, ale
      wtedy nasza recenzja bylaby jeszcze bardziej za dluga :-).

      Ograniczmy sie wiec do analizy wewnetrznej, bez zbyt dalekiego wychodzenia poza
      tresc i szukania mozliwych motywow, takich jak np. ‘chec poprawienia sobie
      samopoczucia na tle bycia kobieta’.

      Najbardziej podobal nam sie ‘typowy rysopis kobiety, ktora ma dzis problemy na
      rynku malzenskim’ :-), bo:
      1. samotna (tak jakby latwiej było wyjsc za maz tym, które juz sa zamezne :-)
      albo co najmniej pozostaja w zwiazkach nieformalnych), 2. oczywiscie
      wyksztalcona (to jest w miare jasne – wyksztalceni szukaja wyksztalconych, wiec
      populacja szukajacych sie maleje ze wzrostem wyksztalcenia) – ale
      dlaczego ‘oczywiście’? przeciez w Polsce wyzsze wyksztalcenie ma zaledwie
      7_koma_cos %!; 3. niezle zarabia (przeciez kobiety skarza sie na to, ze w tej
      samej pracy zarabiaja mniej od mezczyzn, czyli co? walczylyby o to, zeby
      zmniejszac wlasne szanse znalezienia partnera? :-); 4. i jeszcze (na domiar
      nieszczescia) ladna :-))) – tak jakby mezczyzni po prostu zabijali sie dla
      brzydul :-))). A moze wg Autorki najbardziej ‘typowe’ jest wystepowanie
      powyzszych cech lacznie? Wówczas Autorka moglaby miec powod do uruchomienia
      infolinii z trzema telefonistkami, bo kawalerowiena pewno beda dzwonic i pytac,
      gdzie owa dama mieszka.

      Zastanawia zdanie ‘wiele kobiet odklada macierzynstwo na przyszlosc, bo na
      razie nie ma nawet partnera’, a szczególnie to ‘nawet’ :-). Tak jakby
      macierzynstwo było dla kobiety jakims celem glownym, po drodze do którego (albo
      obok, bo nie osmielamy sie powiedziec, ze ‘na’) stoi ten ‘partner’. Na
      zasadzie – chcialabym mieć zmywarke, ale na razie nie mam nawet odkurzacza :-).

      Idzmy dalej w ciemnosc i zajmijmy sie owymi rzekomymi ‘3T’. (Trudno: sprostac,
      zaimponowac, zdominowac...). Mozemy potwierdzic, ze przyjemnie jest imponowac
      kobiecie i ze niekiedy bywa to trudne, szczególnie zas wtedy, kiedy ma inna
      hierarchie wartosci i imponuje jej cos innego, co z kolei nie imponuje nam. Ale
      czy mogę wiedziec, po co mialbym chcieć dominowac albo sprostac? ‘Dominowac’,
      czyli podporzadkowac sobie. Milosc nie polega na podporzadkowaniu, tylko na
      wolnosci do udzielania siebie. Chyba, ze zwiazek nie jest na niej
      oparty. ‘Sprostac’ – czyli dorownac. To nonsens. Nigdy nie będę
      umial ‘sprostac’ kobiecie np. w czulosci dla dziecka. Kobiety i mezczyzni sie
      roznia. Kto mysli, ze w zwiazku nalezy dazyc do rownosci w sprawnosciach i
      umiejetnosciach meskich i kobiecych, albo do jakiegos wspolzawodnictwa, jest
      bliski autorowi hasla ‘kobiety na traktory!’.

      ‘Mezczyzna ma potrzebe szacunku’ – tak jakby kobieta nie miala :-). Czy
      mezczyzna ma te potrzebe wieksza, bardzo watpie. Podobno czuje sie
      bezpieczniej, kiedy ma partnerke ‘slabsza, zarabiajaca, i nieco gorzej
      wyksztalcona’:-))) – w ten sposób wiemy już, dlaczego kobiety zgadzaja sie
      zarabiac mniej – one to robia dla bezpieczenstwa swoich mezczyzn! :-))) Nie
      bardzo rozumiem, w jaki sposób ‘slabosc’ albo ‘nizsze wyksztalcenie’ mojej zony
      mogloby mi poprawiac poczucie bezpieczenistwa, a jej medale sportowe i
      doktorat - pogarszac.

      Poglad, ze mezczyzna szuka "nizej", a kobieta "wyzej", to znow pretekst do
      studiow nad stereotypami. Prawde mowiac zauwazylismy, ze mezczyzni sa malo
      wymagajacy, ale kobiety tez (nieraz sie przeciez po cichu zastanawiamy, co on w
      niej, albo ona w nim widzi, i chyba rownie czesto). Mozna by powiedziec
      zlosliwie, ze teza ‘nizej/wyzej’ jest prawdopodobna, bo kobiety mniej
      realistycznie niz mezczyzni postrzegaja wlasna atrakcyjnosc, ale byłoby to
      twierdzenie nie potwierdzone zadnymi powaznymi badaniami.

      Mielismy jeszcze ochote podyskutowac z ostatnim zdaniem, ze ‘dla dziewczyny z
      topu nie zostaje nikt’, ale pomyslelismy sobie, ze jesli naprawde mysli to
      wszystko, z czym polemizujemy powyzej, to moze rzeczywiscie.... :-))))))

      i.
      • nonstop Re: Jestesmy realistkami? 23.08.02, 15:55
        buahahahah ireo....
        przeczytałem Twój post w trakcie pisania mojego, więc może dlatego trochę
        powtórzyłen jedna z Twoich tez.
        Staram się zresztą w bardziej skondensowanej formie wyrażać opinie hyhy.
        Ceterum censeo, ze paiha chciała nas sprowokować, co zapewne znakomicie się Jej
        udało! :-)))
        pozdrawiam,
        non

        P.S.
        caetera desunt...
        hihi
        pzdr,
        n.
        • Gość: zla_kobieta Re: Jestesmy realistkami? IP: *.devs.futuro.pl 30.08.02, 23:11
          non podwójnie zapętlony:)))
          z wyrazami sympatii
          zla_
      • woman-in-love Re: Jestesmy realistkami? 24.08.02, 03:45
        Ireo - podpisuję sie z zastrzeżeniem: możesz dorównac kobiecie w czułosci do
        dziecka ( i do niej samej)pozdrawiam
      • melancho do ireo 24.08.02, 16:39
        Drogi ireo!! Napisałeś:

        > Tekst ten, o wyszukanej (jak zwykle u Autorki) formie i niewyszukanej (hm...)
        > logice, zaslugiwalby na glebsza dyskusje z powolaniem sie na historie idei,
        ale wtedy nasza recenzja bylaby jeszcze bardziej za dluga :-).

        hmmm...do tego zdania jeszcze powrócimy


        > Ograniczmy sie wiec do analizy wewnetrznej, bez zbyt dalekiego wychodzenia
        poza tresc i szukania mozliwych motywow, takich jak np. ‘chec poprawienia sobie
        > samopoczucia na tle bycia kobieta’.

        Mimo,że chciałeś ograniczyć się do analizy-w jednym zdaniu, bez argumentacji i
        dowodów stawiasz tezę (tak to przynajmniej ja jako czytelnik rozmumiem)
        dotyczącą autorki postu.
        1-o nie podoba mi się metoda,
        2-o sądzę, że w zgadywance co do motywów autorki mylisz się (zgadzam się ze
        spostrzeżeniem nona o konstruktywnej prowokacji) -najlepiej wyjaśni to jednak
        sama autorka.

        >
        > Najbardziej podobal nam sie ‘typowy rysopis kobiety, ktora ma dzis proble
        > my na
        > rynku malzenskim’ :-), bo:
        > 1. samotna (tak jakby latwiej było wyjsc za maz tym, które juz sa zamezne :-)
        > albo co najmniej pozostaja w zwiazkach nieformalnych), 2. oczywiscie
        > wyksztalcona (to jest w miare jasne – wyksztalceni szukaja wyksztalconych
        > , wiec populacja szukajacych sie maleje ze wzrostem wyksztalcenia) – ale
        > dlaczego ‘oczywiście’? przeciez w Polsce wyzsze wyksztalcenie ma za ledwie
        > 7_koma_cos %!; 3. niezle zarabia (przeciez kobiety skarza sie na to, ze w tej
        > samej pracy zarabiaja mniej od mezczyzn, czyli co? walczylyby o to, zeby
        > zmniejszac wlasne szanse znalezienia partnera? :-); 4. i jeszcze (na domiar
        > nieszczescia) ladna :-))) – tak jakby mezczyzni po prostu zabijali sie dla
        > brzydul :-))). A moze wg Autorki najbardziej ‘typowe’ jest wystepowanie
        > powyzszych cech lacznie? Wówczas Autorka moglaby miec powod do uruchomienia
        > infolinii z trzema telefonistkami, bo kawalerowiena pewno beda dzwonic i
        pytac,gdzie owa dama mieszka.


        Tutaj (tak mi się zdaje) przedstawiasz brak logiki w rozumowaniu autorki.
        Punkt 1 rozumiem jako żart (skoro autorka mówi wyrażnie jako typowych o
        kobietach z problemami na rynku małżeńskim, czyli samotnych poszukujacych)
        Punkt 2 chyba już żartem nie jest, bo pojawia się jakże istotna przy wszelkiego
        rodzaju poważnych dyskusjach statystyka.Z wpisu autorki można się domyślić, że
        zwraca się/ pisze nie do/o kobiet Rzeczpospoltej Polskiej jako takich, tylko do
        zamieszkujacych duże miasta (dostęp do internetu, choć oczywiście nie jest to
        zasada)i stosunkowo młodych (zgodzisz się chyba że tu odsetek wykształconych
        kobiet jest znacznie wyższy niz 7 %)
        Punkt 3 również traktwać trzeba jako żart, chyba że przyjmiemy że kobiety to
        jest wieloosobowy byt podejmujacy świadome decyzje i zasatanawiający się nad
        ciągmi przyczynowo-skutkowymi typu duża pensja-mniejsza atrakcyjność
        Z punktem 4 można by się w zasadzie zgodzić, gdyby nie słowa piosenki "nikomu
        nie żal pięknych kobiet..."



        Później następuje krytyczny passus dotyczący 3xT (nie cytuję już żeby nie
        wydłużac postu). Drogi ireo!! Mogę osobiście przyznać się, że ja również nie
        mam do kwestii stosunku ambicjonalnego. Co więcej uważam go za niedojrzały i
        głupi. Również uważam ,że nie na tym polega miłość. Nie zmienia to faktu, że ja
        sądzę, że tak jak pisze autorka myśli wielu, a my dwaj bynajmniej nie
        przewazymy szali;-))

        > ‘Mezczyzna ma potrzebe szacunku’ – tak jakby kobieta nie mial
        > a :-).

        Z tego co też zauważyłem, autorka nie wspomniałą o niżjesz potrzebie szacunku
        kobiet. Tą tezę postawiłeś Ty po czym ( o tym zdaniu) zgrabnie ją obaliłeś :-)))



        > Mielismy jeszcze ochote podyskutowac z ostatnim zdaniem, ze ‘dla dziewczyny z
        > topu nie zostaje nikt’, ale pomyslelismy sobie, ze jesli naprawde mysli to
        > wszystko, z czym polemizujemy powyzej, to moze rzeczywiscie.... :-))))))
        >
        > i.
        Chyba doszliśmy do powodu , dla którego zajmuję tu miejsce kobiet , które w
        tym wątku wpisywać się miały (to sugeruje tytuł, nieprawdaż? ;-)W pierwszym
        zdaniu wpisu wyraziłeś wątpliwość w logikę treści wpisu autorki dobierając się
        do kazdego nieomal zdania sprowadzając cały wpis do absurdu (tak to odebralem).
        Moim zdaniem jeśli któś proponuje dyskusje nad problemem, nie jest właściwym
        postępowanie, w którym autor wpisu nie wykazuje zrozumienia dla intencji
        autorki komentowanego wpisu. Intencji! Nawet nie poglądów. Należy zastanowić
        się nad powodem dla którego ktoś KONKRETBNEGO wpisu dokonał.Zastanowienie się
        przybliża do empatii, ta zas do szacunku do drugiej osoby, szacunek zaś pozwala
        nam obejść się bez zwrotów o braku logiki i braku sensu z polemiki z kimś kto
        smie mieć takie poglądy.

        Ponadto sądze,że powyżej wykazałem, że z tą logiką nie jest to taka oczywista
        sprawa, jak by się wydawało (nie ma logiki wyszukanej i niewyszukanej-jest
        jedna). Skoro wspominamy o precyzji wyrazania myśli, wiedzmy też że nauki
        społeczne( a problem ma charakter społeczny) nie są naukami ścisłymi i nie ma
        prostych wyników równań, jakie (takie odniosłem wrażenie) przedstawiłeś.


        Na koniec pragnę Cię upewnić, że mój wpis nie jest osobistym atakiem na Ciebie,
        tylko dyskusją z Twoim wpisem. W związku z powyższym serdecznie pozdrawiam.

        Twój melancho
        • ireo Re: do melancho...:-) 25.08.02, 15:49
          ależ oczywiście mel, że nie upatruję w tym żadnego ataku, tylko nie wiem,
          dlaczego Twój detektor konstruktywnych prowokacji, zwykle działający bez
          zarzutu, tym razem zaczyna szwankować...:-) może burza idzie?

          nie martw się, że nie zawsze wiadomo, które zdanie jest żartem, a które
          poglądem - gdyby to było takie oczywiste, to każdy głupi by potrafił :-))

          i dziękuję za analityczny wpis :-)
      • bigott do Ireo i Mela... 24.08.02, 21:12
        Mialem odpowiedziec tylko Ireo,
        ale w miedzyczasie i Mel dolaczyl
        do milego towarzystwa.

        Mam przyjaciela, dzieki ktoremu dowiedzialem sie
        sporo m. in. o malowaniu obrazkow. Swego czasu
        malowal sporo, nie przeszkadzalo mu podgladactwo,
        czy naiwne pytania laikow zerkajacych przez ramie.

        Pewnego dnia namalowal martwa nature, ktorej elementem
        byl blyszczacy noz (prosze nie komentowac tematu,
        bylo na zamowienie). Noz ten autentycznie blyszczal!
        Podszedlem blizej, by sprawdzic jak to jest namalowane...
        Zobaczylem odcienie rozu, seledynu, blekitu i czego jeszcze
        tam nie bylo... jednak z dystansu byl to arcyrealistycznie
        blyszczacy noz. I co to ma do rzeczy?

        Czasem, gdy zbyt wielka wage przywiazuje sie do pojedynczych
        slow czy zdan, nie da sie objac calosci... widzisz seledyn,
        moze odrobine rozu, ale nic nie bedzie blyszczec.
        Moze troche odejsc... nabrac dystansu, latwiej wtedy
        o szacunek i szansa na zrozumienie intencji piszacego
        znacznie wzrasta.

        Swiadomie nie wypowiadam sie na temat tresci waszych postow,
        wybaczcie, przy calym szacunku, nie dotrwalem do konca.
        Polemika wydaje sie intrygujaca, ale zwiazek z watkiem glownym
        gdzies umyka... miedzy analiza slow, zwrotow, zdan...

        pozdrawiam,
        b.
        • ireo Re: do bigota... 25.08.02, 15:45
          - zabierz jej
          zabierz jej
          zabierz jej
          cienki nóż!
          :-)))
    • Gość: 40i4 Re: Jestesmy realistkami? IP: *.rsk.pl / *.rsk.pl 23.08.02, 15:43
      hmm
    • nonstop Re: Jestesmy realistkami? 23.08.02, 15:47
      paiha napisała:

      > Mezczyzna ma potrzebe szacunku, jesli
      > ona czuje sie slabsza, mniej zarabia, jest
      > nieco gorzej wyksztalcona, on czuje sie
      > bezpieczniej. Innymi slowy: mezczyzna
      > szuka "nizej", a kobieta "wyzej".

      A w życiu!
      Dlaczegóż to miałbym niby szukać "niżej"???
      Często można tu przeczytać damskie opinie o potrzebie rozmowy, wzajemnego
      kontaktu.
      A jak można rozmawiać z kimś, z kim nie ma o czym?
      Czyż może być coś równie fascynującego i podniecajacego (hyhy) od pełnej
      perełek dowcipu i skrzącej się iskierkami chwytanych w lot aluzji rozmowy?
      :-)))
      Pozdrawiam,
      nonstop

      P.S.
      ...prudentes sicut serpentes, et simplices sicut columbae...
      :-)))
      pzdr,
      non
    • suu Re: Realistka?..minęło lat..kilkanaście 24.08.02, 01:46
      Jest matką.Pracuje.Ciągle męczą ją wyrzuty sumienia ,że zbyt mało czasu
      poświęca dzieciom,a w pracy zmęczenie nie pozwala na wykonywanie ..solidne
      wykonywanie,swoich obowiązków.Nie można więc powiedzieć ,że godzi te dwie
      dziedziny życia.
      Zarabia tyle co nic,uroda przemija w zastraszającym
      tępie,wyksztalcenie ...wciąż bez zmian-mało pocieszające.
      Partner jest..i owszem ,obecny ..czasami:-)
      Dla mężczyzny nadal istnieje 3 razy T:
      Trudno się z nią dogadać
      Trudno sprostać jej wymaganiom
      Trudno...i tak jest już moją żoną;-)
      Jeśli ona jest słabsza(tutaj można podyskutować),mniej zarabia ,wykształcona w
      podobnym stopniu,to on i tak czuje się panem sytuacji bo w dwóch dziedzinach
      nigdy mu nie dorówna.

      ..to tak z przymrużeniem oka;-)

      pozdrawiam
    • Gość: maverick Re: Jestesmy realistkami? IP: *.rpscomputers.cz / 194.228.75.* 24.08.02, 21:50
      Paiho,

      Twoj post...hm ...wypisz wymaluj z kobiecego czasopisma...tak sadze...-))).

      Sadzisz, ze my mezczyzni jestesmy tak prosci...?

      Nie chce wplywac na zmiane opinii Twej o nas, o mezczyznach...pewnie i tak bym
      jej nie zmienil (jestes dorosla kobieta i pewnie swoje przezycia juz masz za
      soba...), ale prosze Cie tylko o jedno...nie generalzuj, nie uogolniaj...i nie
      wrzucaj wszystkich do jednego worka.

      PS.1 Sadze, ze to napisalas aby dyskusje wyprowokowac...i udalo Ci sie....:-)))
      macte!!!:-))

      PS.2 Na zlot przyjezdzasz na 100%? Prosze o potwierdzenie....:-))


      mave
    • Gość: agni_me Jestesmy realistkami i nie tylko ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 09:44
      Samotne bywają i źle opłacane panienki z pocztowych okienek i "krezuski" z
      konsultingu, i brzydule i prawdziwe piękności, i erudytki i takie, które IQ
      maja mniejsze od obwodu pod biustem w calach. Nie wierze, ze samotność kobiet
      można powiązać tak bezpośrednio z zarobkami czy wykształceniem, a już doprawdy
      z tym, ze są ładne... Trudno także wierzyć,że „top” ma inne zasady „doboru
      naturalnego” niż mniej doskonały świat.
      Kiedyś rola kobiety było przyjąć "pozycje" żony i matki przy wybranym przez
      innych mężczyźnie, teraz wybieramy same i jesteśmy wybierane i hm mm... czy
      robimy to lepiej?
      To prawda, dużo pracujemy, te z mężem i dziećmi równie dużo jak te wolne. Ale
      macierzyństwo odkładamy na potem nie tylko ze względu na prace i karierę. Świat
      daje nam teraz tyle innych radości, tyle spełnień..... Miara kobiecości
      przestała być gromadka dzieci i maź.
      Mam wrażenie, ze oczekiwanie ze Książe z bajki czy inny „człowiek, co jest
      znany w branży” POWINIEN paść na kolana przed piękną kobieta sukcesu, a nie
      przed recepcjonistka z firmy jest śmieszne. Tak samo jak śmieszne jest uważać,
      ze wybrał recepcjonistkę, bo ona mniej zarabia, dopiero się uczy i ma krzywe
      nogi i ze w związku z tym będzie lepsza partnerka i milsza żoną.....
      A co jeśli mężczyźni tez wybierają „wyżej”??? I uważają, ze skoro maja
      pieniądze i wykształcenie i brzuch jak tabliczka czekolady to ICH kobieta
      powinna być nieziemska pięknością z pięcioma fakultetami i posagiem perskiej
      księżniczki??? A jeśli już nie ma posagu to, choć niech będzie najpiękniejsza z
      żon....? Może, dlatego te TYLKO ładne i mądre i dobrze zarabiające są same;-)))
      a piękni i bogaci i wykształceni wciąż szukają?
      A tak poważnie znam takie „top dziewczyny”, które nie mogą się opędzić od
      kandydatów na mężów (kandydaci piękni, wykształceni i bogaci) i takie, co to
      nawet pan z ochrony ich nie chce.... I za bogów patrząc na nie, nie jestem w
      stanie odgadnąć, czemu to tak, bo w końcu jak top to top.....
      agni_me_zastanawiajaca_się_czy_może_pisac_w_watku_dla_pieknych_mlodych_bogatych_
      samotnych_kobiet_w_dodatku_na_topie;-)


      • Gość: wisia Re: Jestesmy realistkami i nie tylko ;-) IP: 217.97.175.* 25.08.02, 10:06
        brawo agni :-)))))))))))
        • paiha Brawo!:) 26.08.02, 16:35
          Brawo dla Non-a, ktory jako pierwszy zrozumial intencje autorki:) Piszac
          ow post nie myslalam jednakze o prowokacji, raczej mialam nadzieje na
          konstruktywna dyskusje, co z jednym wyjatkiem prawie sie udalo:)

          Brawo dla Szumuszu, ktory kiedys wybral ( moim zdaniem) dobrze, a z
          czasem przekona sie, ze nie mogl wybrac lepiej:)

          Brawo dla Mel-a, ktory potrafi ( dlaczego to dla niektorych takie trudne?:)
          czytac uwaznie i empatycznie:)

          Brawo dla Big-otta ( piekna historia, Big:), ktory subtelnie wskazal droge
          do zrozumienia.

          Brawo dla Agni wreszcie!, ktora z kobieca intuicja i madroscia przeniknela
          calosc. Jej znakomita odpowiedz niech posluzy za poczatek mojej:)

          Zaczne ja uwaga, jej adrestem przede wszystkim Maverick, chociaz echa
          bledu recepcji zauwazylam tez w innych postach:) By przedstawic
          problem, pokazac zjawisko, nie trzeba byc wyrazicielem tychze pogladow:)
          Ba, zbytnie emocjonalne zaangazowanie w temat moze sprowadzic nas
          na manowce przedstawianego obrazu. Mave:), popelniles powszechny
          dosc blad identyfikacji, uznajac, ze skoro o tym pisze i w dodatku w
          pierwszej osobie musze sila rzeczy dokladnie tak samo myslec:) Biedny
          Janusz Gajos, ktory przez cale swoje zycie musi sie tlumaczyc, dlaczego
          prywatnie nie jest taki zabawny jak Pan Turecki:)

          A tymczasem w rzeczywistosci ( teraz juz moge sie przyznac:) post moj
          powstal po rozmowie z psychologiem, ktory opierajac sie na najnowszych
          badaniach, jakie przeprowadzono w ostatnich tygodniach wsrod mlodych
          kobiet, stwierdzil, co nastepuje ( wiem, ze mozna pisac krotsze zdania:))
          Bylam zdziwiona, zaskoczona i nie chcialam wierzyc:) Ja zreszta z zasady
          nie wierze statystyce:) Stad post i pytanie do Was, chcialam zwyczajnie
          sprawdzic, kto ma racje: ow psycholog czy ja, ktora uwaza zdecydowanie
          inaczej:) Celowo nie ujelam postu w cytat i pominelam cudzyslow:)
          Mozecie na mnie za to nakrzyczec:) Chociaz bylam pewna, ze wyrazenie
          "dziewczyna z topu" jest absurdalne i zabawne samo przez sie:)
          Wszystko to jednak nie zmienia faktu, ze Agnis ma racje....

          Z pozdrowieniami dla wszystkich:)
          Paiha
          • nonstop Re: Brawo!:) 26.08.02, 17:31
            Hmm paiha cieszę się z powodu "brawo" rzecz jasna, lecz później piszesz, że
            prowokacja nie była Twoim zamiarem.
            Czyżby udało mi się trafić do Twojej podświadomości?
            :-)))))
            A poza tym mam nadzieję, że i drugi mój wpis przeczytałaś.
            I tak sobie czasem myślę, że nazywane przez Ciebie "dziewczynami z topu"
            kobiety same zamykają się w wieży z kości słoniowej...
            Na blogach to znakomicie widać.
            Lecz być może należy czekać na Xsięcia z Bajki?
            :-)))
            pozdrawiam,
            nonstop

            P.S.
            I nie byłbym sobą gdybym nie dodał: może to "embarras de richesse"?
            :-)))
            pzdr,
            non
            • paiha Re: Brawo!:) 26.08.02, 17:51
              Non,
              "prowokacja to podstepne dzialanie majace na celu naklonienie kogos do
              okreslonego postepowania, zwykle zgubnego w skutkach dla tej osoby i
              osob z nia zwiazanych", chcialam niesmialo zauwazyc, ze nie spelniam
              wszystkich wymienionych "kryteriow":), chyba, ze za zgubne w skutkach
              uznamy podniesienie poziomu adrenaliny u Ireo, jesli tak jest /bylo w
              istocie, serdecznie przepraszam:)
              A nawiazujac do dziewczyn z wiezy z kosci sloniowych w odpowiedzi wroce
              do postu Bigotta i majac go w pamieci, co bardzo przyjemne:), napisze po
              prostu, ze One takie sie zdaja tylko jesli sie oglada je przez lornetke,
              wystarczy wspiac sie po warkoczu na gore, wiem, wiem, proponuje
              wysilek, ale moze warto, by sie przekonac, ze jest inaczej: nie tak zimno,
              nie tak wyniosle, nie tak daleko, nie tak wymagajaco:)
              Pozdrowka serdeczne i zostaw moja podswiadomosc w spokoju:)), bo
              jeszcze znajdziesz cos, z czym nie bedziesz wiedzial, co zrobic:)
              Paiha
          • szumuszu Re: Brawo!:) 27.08.02, 00:21
            Cześć:)))
            Paiho... zaproponowałem jedynie, żeby czasem spojrzeć w siebie.
            Niewiele to ma wspólego z dokonywaniem wyboru.
            Podobnie jak niewiele wspólnego ma określenie "dziewczyna z topu"
            z człowiekiem..
            z tym, co dana osoba sobą naprawdę reprezentuje,
            z jej wrażliwością,
            z jej(jak to nazywam na własny użytek) "potencjałem uśmiechu"
            i sercem po prostu,
            z jej honorem,
            z jej prawdą o niej i o świecie,
            z jej sposobem na smutek i na radość,
            z jej marzeniami..i tymi "teraz", i tymi ciągnącymi się jak ser topiony,
            wreszcie z jej miłością..tę prawdziwą, za którą dałaby sie pociąć w cienkie
            plasterki tępym nożem.
            (a propos noży - impresjoniżm jest niezmiernie życiowy, zgadzam się w 100%) :)

            Innymi słowy "topowość" to ślepa uliczka, podobnie jak rozprawianie o elitach,
            układach lobbystycznych, grupach wzajemnej adoracji, tzw. lożach szyderców
            itd., itd..
            Paiho, wiesz dlaczego nie uzywam słowa "ludziki"? - właśnie dlatego...
            Wszyscy mają w sobie moc kochania, wszyscy mają w sobie magiczną kulke dobra,
            która albo rośnie, albo nie - reszta jest kolejnym odcinkiem "Sprawy dla
            reportera", statystyką, zimną analizą tzw. faktów (?) - nie wiem co to fakty,
            może mi ktoś kiedyś wytłumaczy... ;-)
            Sądzę, że podział na sfery społeczne podobnie jak tzw. prawo jest kwestią
            społecznej umowy, a przecież mówimy o miłości, prawda? - chyba, że nie - to
            przepraszam, nie zrozumiałem tematu - często mi się to zdarza.
            Aha - wiem co miałaś na myśli mówiąc, że dokonałem wyboru...dzięki za te słowa,
            szczególnie są mi bliskie. :)))))))

            ...zaś "quizowe" zwieńczenie tej rozmowy z rozdaniem nagród.. cóż, tak
            widocznie miało być - absolutnie mi to nie przeszkadza:))

            (a....dziękuję za "brawo" - miła rzecz)
            Pozdrrrawiam z lekka szszumiąc :)))))

            Maciek

      • Gość: margit Re: Jestesmy realistkami i nie tylko ;-) IP: *.stacje.agora.pl 26.08.02, 15:44
        Agni,
        nic dodać nic ująć. hmm... moze poza jednym: uroda jednak w życiu pomaga, ech...
        • Gość: qqłka Re: Jestesmy realistkami i nie tylko ;-) IP: *.jgora.dialog.net.pl 27.08.02, 01:05
          Ja zacytuje fragmet książki

          Po raz pierwszy w zyciu zrozumiałem nagle, dlaczego męzczyżni w moim wieku (30
          lat) powinni wiązać się z młodszymi kobietami.
          Przedtem nigdy tego nie pojmowałem. Ciała trzydziestolatek są nadal
          sprężyste i mozna z nimi o wielu rzeczach pogadać. Są wciąz młode i poznały
          trochę życia - prawdopodobnie w tym samym stopniu co my.
          Z jakiej racji jakikolwiek mężczyzna miałby zmieniać tego rodzaju
          autentyczne partnerstwo na dziewczynę z przekłutym pępkiem, dla której gorąca
          randka oznacza spędzenie kilku godzin w jakimś strasznym nocnym klubie i pół
          tabletki czegoś, co udaje Ecstasy?
          Jeśli możesz spotykac się z kimś, kto czyta te same ksiązki, kto ogląda te
          same programy i uwielbia te samą muzyke co ty, dlaczego miałbys wiązac się z
          kimś, dla kogo uosobieniem piosenkarza soul jest członek zespołu Jamiroquai?
          Teraz jednak załapałem o co chodzi. Teraz rozumiem, co nas w nich pociąga.

          "Męzczyżni w moim wieku lubią młodsze kobiety, ponieważ mają one mniej
          powodów, by popaść w zgprzknienie.
          Jest o wiele mniej prawdopodobne, że serce młodszej kobiety ucierpiało od
          widoku rozbitej rodziny, adwokatów rozwodowych i dzieci, którym brakuje jednego
          z rodziców. Młodsza kobieta nie doznała jeszcze tych wszystkich rozczarowań,
          które kobiety - oraz mężczyżni, nie zapominajmy o męzczyznach - koło
          trzydziestki wloką za soba niczym gigantyczny dodatkowy bagaż.
          To okrutne, lecz prawdziwe. Istnieje o wiele mniejsze prawdopodobieństwo,
          że młodszej kobiecie zdążył juz spieprzyć życie jakiś facet.
          Mężczyzna koło trzydziestki i czterdziestki nie wiąże się z młodszą kobietą
          dla jej jędrnego ciała i przekłutego języka. To czysta propaganda.
          Wiąże się z nią, by móc stać się tym, kto spieprzy jej życie.
          pozdrawiam:)))
          • ireo Re: Jestesmy realistkami i nie tylko ;-) 27.08.02, 13:09
            qqłka, to prawda. z gatunku tych, o których mówią, że lepiej ich nie znać.
    • a_marat Re: Już to gdzieś czytałem .... 29.08.02, 14:34
      Wydaje mi się, że powtarzasz tezy raportu Polityki sprzed dwóch chyba lat. Nie
      jest to odkrywcze, ale problem rzeczywiście pozostaje niezmiernie istotny.
      Samotność młodych kobiet najlepiej widać na czacie! Ileż ich jest....
      Tęskniących do normalnej rozmowy, odrobiny flirtu, łatwo zakochujących sie w
      słowach, chcących wierzyć, że jeszcze można odmienić swoje zycie.
      Bo rzeczywiście co ma zrobić przeciętny mężczyzna, który widzi przystoją
      kobietę, wykształconą, realizującą się w pracy i posiadającą kilka cennych dóbr
      materialnych, jak mieszkanie, czy samochód? Jeśli nie ma przynajmniej tyle samo
      czuje się gorszy (to niestety typowo męskie). Bo czym ma oczarować taka
      kobietę? Najczęściej do głowy mu nie przychodzi, że ona, jak każdy człowiek,
      potrzebuje ciepła, miłości i elementarnego bezpieczeństwa, pewności partnera. A
      o resztę potrafi zadbać sama. Ale samczy instynkt nie pozwala facetowi "być
      gorszym"... I tu leży pies pogrzebany, drogie super-dziewczyny!
      Życzę Wasz szczęścia i miłości!
      • paiha Hymn Realistow:) 29.08.02, 15:04
        Zwierciadelko

        Ladne dziewczyny wychodza˛ za maz za ladnych chlopców
        A brzydkie dziewczyny wychodza za maz za brzydkich chlopaków
        Ladni chlopcy zenia sie z ladnymi dziewczetami
        A brzydkie chlopaki zenia sie z brzydkimi dziewuchami

        Ladne dziewczyny w czarnych ponczochach
        Terroryzuja˛ podmiejskich bogaczy
        Którzy za czeresnie i za winogrona
        Testuja je w nocy
        A brzydkie dziewczyny spod saturatora
        Które sa warte góry zlota
        Oddaja sie za talon na hokejówki
        Lub amerykanski opiekacz

        Ref: A co wam powie zwierciadelko
        Kiedy staniecie przed nim z rana
        Wy studentki uniwersytetów
        Wy robotnice huty 'Warszawa'
        A co wam powie zwierciadelko
        Kiedy staniecie na bacznosc przed nim z rana

        Ladni chlopcy reklamuja sie
        Najnowszymi modelami 'Pobiedy'
        Stare kobiety paralizujace mysli
        O wspólnej z nimi kapieli
        A brzydkie chlopaki w pocie i trudzie
        Buduja pociagi, spychacze i statki
        Wszystko to dla dziewczat z kas dworcowych
        Za slodkie ciastka, te tanie kwiatki

        Ref: A co nam powie zwierciadelko
        Kiedy staniecie przed nim z rana
        My studenci uniwersytetów
        My robotnicy huty 'Warszawa'

        Powie nam, ze nasze dziewczyny
        Sa dla nas najpiekniejsze
        Ze my dla naszych dziewczyn
        Jestesmy najwazniejsi
        Nie patrz, nie patrz, nie patrz, nie patrz
        Nie patrz tylko w telewizor
        Spójrz czasami
        W zwierciadeko

        Ref: Co wam powie zwierciadeko x2
        Powie wam cala prawde


        :)
        • Gość: wkamil Re: Hymn Realistow:) IP: *.sieradz.sdi.tpnet.pl 30.08.02, 08:56
          Taaa, Róże Europy... bardzo ładnie kiedyś grali ;)
          A saturatory, to już chyba tylko w muzeum techniki (albo raczej osobliwości).
    • Gość: Józef Re: Jestesmy realistkami? IP: 158.75.35.* 29.08.02, 15:16
      Piszecie bzdury. Kobieta, która chce urodzić dziecko po trzydziestce ma już
      zaschniętą macicę, a i werwę do kochania nieco mniejszą niż w młodości. Każdy
      chłopak wie, że warto przygarnąć się do młodej kozy, a nie starej rumpy. Jednym
      słowem - starajcie się o dzieci jednak przed 30 rokiem życia. Jeśli miałyście
      pecha i nie spotkałyście jeszcze swojego kochasia, to na pewno któryś z
      czatowników podejmie się roli dawcy plemników.
      • ireo Re: Jestesmy realistkami? 29.08.02, 20:06
        "Co ty wiesz o macicy."
        [kwestia wypowiedziana z grymasem Lindy, oczywiscie]
        :-)
      • nonstop Re: Jestesmy realistkami? 30.08.02, 07:54
        Gość portalu: Józef napisał(a):

        "...Jeśli miałyście pecha i nie spotkałyście jeszcze swojego kochasia, to na
        pewno któryś z czatowników podejmie się roli dawcy plemników."

        Napisał "Józef" z nadzieją...
        (lecz bez pewnej takiej nieśmiałości)
        :-)
        • Gość: agni_me Re: Jestesmy realistkami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.08.02, 10:01
          nonstop napisał:

          > Gość portalu: Józef napisał(a):
          >
          > "...Jeśli miałyście pecha i nie spotkałyście jeszcze swojego kochasia, to na
          > pewno któryś z czatowników podejmie się roli dawcy plemników."
          >
          > Napisał "Józef" z nadzieją...
          > (lecz bez pewnej takiej nieśmiałości)
          > :-)

          taaaaaaak i nie tylko nieśmiałości mu brakuje...... oj nie tylko
          ;-)
    • Gość: lew_ Re: Jestesmy realistkami? IP: *.proxy.aol.com 01.09.02, 19:24
      Do paihy:taaaaaaaak...masz racje a glupi chlopcy zenia sie z glupimi
      dziewczetami...
      Do jozefa:podobnych idiotyzmow jak ty napisales dawno juz nie slyszalem...zal
      mi cie ....mysle ze powinnienes sie juz dawno o miejsce w domu chamow starac!!!

      Tak ogolnie jednak to ..mysle ze to tylko w polssce i w bylach krajach
      komunistycznych sie taka sytuacje spotyka ...bo przeciez zenic powinni sie
      ludzie ktorzy sa wyksztalceni i maja zawod...zycie jest dlugie i trudne ...ale
      wpolsce zenia sie gowniarze w wieku 23 lat...kobiety ktore studiuja i zdobeda
      wykszatlceniew wieku 25 lat czy pozniej maja z tym problemy ...znalesc
      wartosciowego partnera..i nie chodzi tu mysle o jakies tam obawy faceta przed
      wyksztalcona kobieta...bo wszak moze kobieta (czy mezczyzna)umiec doskonale
      konstruowac domy ale zyciowo moze byc taka glupia ze az wprost fizycznie boli...
      Na zachodzie rzeczy normalna jest ze zeni sie (facet)w wieku od 30 wzwyz..a
      kobieta od 26...czy pozniej i z dziecmi tez sie nie ma problemow:))
      lew_
    • Gość: orni nalepiej umawiać się na piwo... IP: *.jgora.dialog.net.pl 02.09.02, 09:58
      ... z mężatkami ze stażem i co najmniej dwójką dzieci, które ukończyły studia i
      prowadzą do tego własne fimy. Jeżeli uda im się zorganizować 2 godzinki na
      relaks to korzystają z tego - a nie siedzą i zamartwiają się na zapas...

      Pozdrawiam
      Orni
    • olomanolo Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 15:26
      Atrakcyjna, Bogata, Wyksztalcona (Inteligentna),
      bezdzietna kolo trzydzieski. Ehhh raz kozie smierc. Biore
      Cie z caloscia inwentarza. Bedziemy zyli dlugo i
      szczesliwie!!

      Jak widzisz mimo tylu Twych wad, gotow jestem zaryzykowac! :)

      Mam nadzieje, ze Ci zaimponowalem :).

      Olosupermenolo
      • runek Re: Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 16:02
        A 'z kond' wiesz, że ona jest wolna ?
        • kriek Re: Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 16:20
          taaaaak, trzezwa uwaga runek!
          Wbrew temu, co mowia cytowani psychologowie, wolnych atrakcyjnych, bogatych i
          wyksztalconych jest tak malo, ze zawsze znajda te rownie nieliczne meskie
          odstepstwa od reguly dominacji, imponowania i jak tam dalej, juz nie pamietam,
          co powinienem robic jako facet. (choc osobiscie sadze, ze calkiem liczne sa te
          odstepstwa)
          Po przeczytaniu pierwszego wpisu Paihy chcialem z pocztku wybuchnac po prostu
          smiechem albo machnac reka na tak okropne generalizacje. Ale smiech mi stezal
          na ustach, kiedy sobie uzmyslowilem, ze mniej wiecej takie uzasadnienia w
          rodzaju reguly 3T slysze od calkiem kilku niezgeneralizowanych, jednostkowych i
          znanych konkretnie kolezanek, ktore maja klopoty z facetami.
          Coz... kiedys ich pocieszalem, ze znalezienie i oswojenie kogos nie tylko
          dobrego do pokochania ale i zycia razem na stale, zajmuje okropnie duzo czasu,
          wiec samotnosc jest konsekwencja zbyt wielu godzin w bibliotece czy w biurze -
          i najwyzsza pora zeby pieprznely swoja pozycja zawodowa o sciane i spedzily
          troche czasu na rozmowach... i tu wlasnie wychodzi ze mnie skatalogowany przez
          Paihowego psychologa samiec tepiacy kobiety "na topie" (jakie to urocze
          sformulowanie)... bledne kolo, ratujcie.
          Precz z regulami i ogolnymi-zasadami-wszystkiego, o!

          przy okazji witam powakacyjnie:-))))
        • olomanolo Re: Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 16:23
          runek napisał:

          > A 'z kond' wiesz, że ona jest wolna ?

          Mufisz rze nie jezd?

          Cholera :((((((( a tak sie napalilem "ehh zyzn'" jak
          mawiaja rosjanie.
          Znow klapa :(.

          ;) olo
          • runek Re: Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 16:31
            olomanolo napisał:

            > runek napisał:
            >
            > > A 'z kond' wiesz, że ona jest wolna ?
            >
            > Mufisz rze nie jezd?
            >
            > Cholera :((((((( a tak sie napalilem "ehh zyzn'" jak
            > mawiaja rosjanie.
            > Znow klapa :(.
            >
            Nie posiadam na ten temat żadnych informacji.
            Mało posiadam informacji.
            Mało posiadam.
            Jestem mały :)

            > ;) olo
      • paiha Re: Paiho Moja Luba!!!!!! 02.09.02, 16:42


        Olo, a pies?:)

        P.
        • Gość: olomanolo Re: Paiho Moja Luba!!!!!! IP: *.Veg-Physiol.Med.Uni-Goettingen.de 02.09.02, 16:55
          paiha napisała:

          > Olo, a pies?:)
          >

          Jesli to nie jamnik, coby uczynil nasze pozycie koszmarem
          to nie ma sprawy 8).

          Olorozochocolo :))))
    • Gość: agni_me Uhm zamykamy watek? IP: *.u.mcnet.pl 06.09.02, 10:02
      No nie moglam sie oprzec, nie moglam ;-)))))
      Pozdrawiam
      Agni_ me_z_piatego_pietra??? ;-)))))))))))))

      SALON SPRZEDAŻY MĘŻÓW

      Otworzono specjalny salon ,,sprzedaży", w którym kobiety mogły wybierać z
      pośród wielu kandydatów na mężów. Salon był spory, zajmował 5 pięter, na
      każdym wyższym ponoć miał się znajdować ,,towar" coraz lepszej jakości. Ale
      obowiązywała pewna zasada - jeśli weszłaś już na jakieś piętro, to albo
      decydowałaś się na faceta z tego piętra, albo szłaś wyżej, albo... do
      widzenia". Schodzić w dół w każdym razie nie można było..

      No więc pewnego razu para psiapsiółek wybrała się tam, by znaleźć
      odpowiednich chłopów.

      Na drzwiach na pierwszym piętrze napis - "Ci mężczyźni mają pracę i lubią
      dzieci" Czytają, patrzą po sobie i stwierdzają "Cóż, zawsze to lepsze niż
      gdyby mieli być na zasiłku i nie lubić dzieciaków. No ale zobaczmy co jest
      wyżej!"

      Na drugim piętrze - "Ci mężczyźni mają dobrze płatną pracę, lubią dzieci a
      na dodatek są bardzo przystojni". Dziewczyny: "Hmmmm! Dobre zarobki i w
      dodatku przystojniacy! No ale ciekawe, co jest jeszcze wyżej?"

      Na trzecim piętrze - "Ci mężczyźni dobrze zarabiają, są bardzo przystojni,
      kochają dzieci, a na dodatek pomagają żonie w domu". Dziewczyny: "O kurcze!
      bardzo kuszące, no ale zobaczmy co też będzie jeszcze wyżej!"

      Na czwartym: "Ci mężczyźni dobrze zarabiają, są bardzo przystojni, kochają
      dzieci, pomagają w domu, a na dodatek potrafią być niezwykle romantyczni".
      Dziewczyny "No nie mogę! Ale jazda! Ale tylko pomyśl, jacy faceci muszą być
      jeszcze wyżej!"



      Idą na piąte piętro: a tam napis: TO PIĘTRO WYBUDOWANO TYLKO PO TO, BY
      UDOWODNIĆ, ŻE KOBIETOM NIE SPOSÓB DOGODZIĆ. DZIĘKUJEMY ZA ZAKUPY. ŻYCZYMY
      MIŁEGO DNIA.





      • runek Re: Uhm zamykamy watek? 06.09.02, 10:28
        byłaś w tym sklepie ?
        • Gość: agni_me Re: Uhm zamykamy watek? IP: *.u.mcnet.pl 06.09.02, 11:32
          runek napisał:

          > byłaś w tym sklepie ?

          Tak, a potem wyskoczylam z okna na piatym pietrze ;-)))))))

      • Gość: [S2K].R.I.P. Re: Uhm pytanie?? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 18:03
        Gość portalu: agni_me napisał(a):

        > No nie moglam sie oprzec, nie moglam ;-)))))
        > Pozdrawiam
        > Agni_ me_z_piatego_pietra??? ;-)))))))))))))
        >
        > SALON SPRZEDAŻY MĘŻÓW
        >
        > Otworzono specjalny salon ,,sprzedaży", w którym kobiety mogły wybierać z
        > pośród wielu kandydatów na mężów. Salon był spory, zajmował 5 pięter, na
        > każdym wyższym ponoć miał się znajdować ,,towar" coraz lepszej jakości. Ale
        > obowiązywała pewna zasada - jeśli weszłaś już na jakieś piętro, to albo
        > decydowałaś się na faceta z tego piętra, albo szłaś wyżej, albo... do
        > widzenia". Schodzić w dół w każdym razie nie można było..
        >
        > No więc pewnego razu para psiapsiółek wybrała się tam, by znaleźć
        > odpowiednich chłopów.
        >
        > Na drzwiach na pierwszym piętrze napis - "Ci mężczyźni mają pracę i lubią
        > dzieci" Czytają, patrzą po sobie i stwierdzają "Cóż, zawsze to lepsze niż
        > gdyby mieli być na zasiłku i nie lubić dzieciaków. No ale zobaczmy co jest
        > wyżej!"
        >
        > Na drugim piętrze - "Ci mężczyźni mają dobrze płatną pracę, lubią dzieci a
        > na dodatek są bardzo przystojni". Dziewczyny: "Hmmmm! Dobre zarobki i w
        > dodatku przystojniacy! No ale ciekawe, co jest jeszcze wyżej?"
        >
        > Na trzecim piętrze - "Ci mężczyźni dobrze zarabiają, są bardzo przystojni,
        > kochają dzieci, a na dodatek pomagają żonie w domu". Dziewczyny: "O kurcze!
        > bardzo kuszące, no ale zobaczmy co też będzie jeszcze wyżej!"
        >
        > Na czwartym: "Ci mężczyźni dobrze zarabiają, są bardzo przystojni, kochają
        > dzieci, pomagają w domu, a na dodatek potrafią być niezwykle romantyczni".
        > Dziewczyny "No nie mogę! Ale jazda! Ale tylko pomyśl, jacy faceci muszą być
        > jeszcze wyżej!"
        >
        >
        >
        > Idą na piąte piętro: a tam napis: TO PIĘTRO WYBUDOWANO TYLKO PO TO, BY
        > UDOWODNIĆ, ŻE KOBIETOM NIE SPOSÓB DOGODZIĆ. DZIĘKUJEMY ZA ZAKUPY. ŻYCZYMY
        > MIŁEGO DNIA.
        >
        >
        >
        >
        > Agni Mila czwarte pietro to dla ciebie malo?
        Gdzie wiec swojego meza kupilas?

        [S2K].R.I.P_z_trzeciego_poziomu_pod_ziemia
        • Gość: agni_me Re: Uhm pytanie?? IP: *.u.mcnet.pl 11.09.02, 18:26
          Gość portalu: [S2K].R.I.P. napisał(a):

          > > Agni Mila czwarte pietro to dla ciebie malo?
          > Gdzie wiec swojego meza kupilas?
          >
          > [S2K].R.I.P_z_trzeciego_poziomu_pod_ziemia

          A co chcesz sobie kupic meza, czy zazdroscisz mi mojego? ;-))))
          (Meza latwiej znalezc na powierzchni, dodam, chyba ze ktos lubi podrywac w
          metrze.)
          Pozdrawiam i moze niech Ci wystarczy zona co ja masz ;-))))

          agni_me_z_parteru

    • Gość: rybka:-) Re: Jestesmy realistkami? IP: *.nat.tvknet.pl 08.09.02, 14:44
      Paiho droga... mozna by wiele pisać, ale zem leniwa pokuszę się tylko o
      przytoczenie mysli prawie starej jak świat "Kiedy przyjdzie to, co jest
      doskonałe, zniknie to, co było tylko częściowe". Wiesz, to spada jak grom z
      jasnego nieba i kiedy czujesz, ze to ten, ze to ta - nie zastanawiasz się, czy
      ty zarabiasz więcej, czy mniej. Nie zaglądasz tej drugiej osobie w papiery.
      Wiesz, dlatego nie warto nad tym mysleć, bo myślenie powoduje, ze zaczynamy się
      motać, zatracamy to co nam podpowiada intuicja. Tworzymy sobie jakieś nierealne
      wymagania, a obok przechodzi nam coś istotnego, coś, co czasem dostrzegamy zbyt
      późno. Znam wiele par, w ktorych kobieta jest bardziej wyksztalcona, więcej
      zarabia - i o dziwo, są to pary szczęśliwe. Moze dlatego, ze zawierzyly
      intuicji i nie popadły w bezsensowne rozmyślania... Takie jest moje skromne
      zdanie
      Ryba

      • Gość: margit Re: Jestesmy realistkami? IP: *.stacje.agora.pl 11.09.02, 20:26
        Gość portalu: rybka:-) napisał(a):

        "Kiedy przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co było tylko częściowe". Wiesz, to spada jak grom z
        jasnego nieba i kiedy czujesz, ze to ten, ze to ta - nie zastanawiasz się, czy ty zarabiasz więcej, czy mniej.
        Nie zaglądasz tej drugiej osobie w papiery.

        Taaak Rybka, bardzo ładnie. Tylko co zrobić, kiedy ta druga osoba właśnie się nad tym zastanawia? I to
        za dwoje? Wiem, powiesz, że to pewnie nie ten, ale �rozumując tak...� można dojść do... Bursy ;-))
        Cóż, widać �Natura aliud alii iter ostendit�
        m.
        • Gość: agni_me Re: Jestesmy realistkami? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.02, 20:44
          Gość portalu: margit napisał(a):


          Wiem, powiesz, że to pewnie nie ten, ale �rozumując tak...� można doj
          > ść do... Bursy ;-))
          > Cóż, widać �Natura aliud alii iter ostendit�
          > m.

          Uhm Margit czy to znaczy, ze wolisz pantofelka, czy pantofelki??? ;-)))
          agni_me_co_woli_Burse
          • Gość: margit Re: Jestesmy realistkami? IP: *.stacje.agora.pl 13.09.02, 11:41
            Lubię pantofelki, agni, ale został mi tylko Bursa ;-)

            margit_co_też_lubi_Bursę
      • Gość: rena Re: Jestesmy realistkami? IP: 213.17.194.* 11.09.02, 20:43
        rybko, moim skromnym tyż....
    • zeb Re: Jestesmy realistkami? 12.09.02, 08:30
      Pytanie czy warto byc realista?
      Tak naprawde wynika ze nie, dlaczego? Dlatego, ze każdy realnie myślący,
      zakładajac rodzine stara sie ja utrzymać i dać jej wszystko z siebie, jednakże
      druga osoba majac do czynienia wyłącznie z wychowaniem dzieci i pełnym dostępem
      do netu prowokuje i rozbija rodzine. (tak zaraz ktoś powie ze wina leży po
      każdej ze stron, i racja). Pytanie dlaczego to robi, pozostaje bez odpowiedzi -
      bynajmniej dla mnie, inni moga być wiecej zoorjentowani gdzyż spedzali wiecej z
      nia czasu. Nasuwa sie wniosek, ze nie warto walczyć i poświecać sie dla rodziny
      SAMEMU, trzeba walczyć we dwójke, samemu można sie dorobić zawału albo innej
      dolegliwości. A ci, którzy nie myślą realnie żyją o wiele dłużej i napewno sa
      bardziej szczęśliwi nie zamartwiając się trudnościami codzinności. Po
      trzydziestce widać nie liczy się tylko pozycja i kasa, liczy się również
      ciepło ogniska domowego, ogniska które stwarza kobieta. Ale ognisko wygasa
      wtedy gdy więcej czasu poświeca się na rozmowy i żale w necie niż z
      domownikami. Jestem rozżalony do życia, że jest takie niesprawiedliwe i będące
      bez odwzajemnienia. Jednego jestem pewien, że korzystanie z netu nie jest dobre
      dla rodziny.



      ("`-''-/").___..--''"`-.__
      `6_ 6 ) `-. ( ). `-.__.`)
      (_Y_.)' ._ ) `._ `. ``-..-'
      _..`--'_..-_/ /--'_.' ,'
      (il),-'' (li),' ((!.-'

      "niedobry kotek".
    • tessa13 Ja jestem realistką... 12.09.02, 18:29
      Hallo Paiha,

      > Stawiamy na siebie,nie spieszy nam sie
      > do macierzynstwa. Czy to egoizm?
      > Nie, realizm.

      To jest mieszanka z obu aspektów, moja Droga... Jeśli ktoś jest zdania, że
      jestem egoistką - proszę bardzo. Ja nigdy nie miałam ambicji w kierunku dzieci;
      mój mąż także nie.

      > Trudno godzic prace i
      > macierzynstwo. Kobiety zdaja sobie z tego
      > sprawe.

      To jest kwestia organizacji, jeżeli jest miejsce w przedszkolu itd. Tutaj (tzn.
      w Niemczech) to nie jest takie łatwe. W teorii (= w przepisach) mówi się
      wprawdzie, że każdym dziecku przysługuje miejsce w przedszkolu; rzeczywistość
      wygląda jednak zupełnie inaczej: przedszkola są przepełnione, za drogie i mają
      poza tym czasami najniemożliwsze godziny otwarcia. Kobieta, która sama
      wychowuje dwójkę dzieci nie może sobie po prostu finansowo na przedszkole
      pozwolić.

      > W dodatku nie stoimy wcale
      > przed dylematem teraz albo nigdy -
      > wiemy, ze mozna urodzic dziecko po
      > trzydziestce.

      Oczywiście można. Ale: chce się? Szczerze mówiąc, taki mały wrzeszczący potwór,
      to nie na moje nerwy. ;-)

      > Wiele kobiet odklada macierzynstwo na
      > przyszlosc, bo na razie nie ma nawet
      > partnera. Co trzecia z nas jest samotna. I
      > oczywiscie wyksztalcona, niezle zarabia i
      > jeszcze na dodatek ladna.To typowy
      > rysopis kobiety, ktora ma dzis problemy
      > na rynku malzenskim.

      Chwileczkę... OK, co trzecia z nas żyje sama. Ale jest ona też naprawdę samotna?

      > Dla mezczyzny ona
      > jest 3 razy T.
      > Trudno jej sprostac.
      > Trudno jej zaimponowac.
      > Trudno ja zdominowac.

      *ggg*

      > Mezczyzna ma potrzebe szacunku, jesli
      > ona czuje sie slabsza, mniej zarabia, jest
      > nieco gorzej wyksztalcona, on czuje sie
      > bezpieczniej. Innymi slowy: mezczyzna
      > szuka "nizej", a kobieta "wyzej".
      > Dziewczyna z topu chce partnera
      > podobnego do niej:moze gorzej zarabiac,
      > ale niech bedzie wyksztalcony albo znany
      > w branzy. Dla dziewczyny z topu nie
      > zostaje nikt.

      Po pierwsze: to jest wprawdzie fakt, ale jedynie dla słabych mężczyzn... Po
      drugie: każdy człowiek ma potrzebę szacunku. Mniej zarabiać? Hmmm... U nas było
      to tak, że mój mąż przez dwa lata nie pracował. Moja teściowa chorowała na
      raka; on został w domu, chociaż ja jestem wykształconą pielęgniarką (nie
      pracuję już od lat w tym zawodzie). W tym czasie ja płaciłam za urlop, w
      restauracji, itd. No i co z tego? U nas było już zawsze tak, że ja
      byłam/jestem "silniejsza" od niego. Jeszcze raz: no i co z tego? Mam dlatego
      mieć mniej szacunku?

      Ciao

      Tessa
      • runek Re: Ja jestem realistką... 13.09.02, 15:11
        tak mi troche glupio,że byłem wrzeszczącym potworem.
        Nie mogę sobie wyobrazić - jak można nie chcieć mieć dzieci.
        Chyba jestem jakiś dziwny.
        • paiha A ja jestem kobieta...:) 18.09.02, 16:24
          Zaluje, ze ostatnio ma tak niewiele czasu na lekture Forum, umykaja mi
          watki, a autorzy postow do mnie skierowanych musza czekac na
          odpowiedz:) Co sie jednak odwlecze to...:)

          Rybko....
          Ladny, cieply i bardzo idealistyczny post:) Jak przystalo na swoj
          nickoznak:) Wiele racji w nim, pozwol, ze zostawie tylko jedna uwage.
          Moim zdaniem nie nalezy papadac w skrajnosci, nie ignorowac sygnalow,
          nie idealizowac sytuacji, nie myslec, ze jakos to bedzie. Wystarczy
          kochac... Sklanialabym sie raczej ku postawie Margit i tak jak ona
          uwazam, ze to, co dla Ciebie nie jest problemem, nie znaczy, ze nie jest
          nim dla Twego partnera, a zamykanie oczu nie sprawi, ze on zniknie (
          problem, nie partner:), chociaz moze sie zdarzyc, ze obaj:))

          Tesso, Twoj post poruszyl mnie, zatrzymal przy sobie dluzej, nie wiem
          nawet , czy zdajesz sobie sprawe, jak jest prowokujacy:), az sie dziwie, ze
          spotkal sie tylko z jedna reakcja i nie zostal przerobiony na jakis forumowy
          przeboj:) Ale jesien przyszla i artysci najpewniej chronia gardla w
          szalikowych ubrankach milczenia pozostajac:)

          Piszesz 'Ja nigdy nie mialam ambicji w kierunku dzieci'....Tesso, co ma
          ambicja wspolnego z potrzeba macierzynstwa?? Jesli ktos decyduje sie
          miec dziecko, by "przez niego" ( okropne sformulowanie:) realizowac
          swoje wlasne ambicje to popelnia blad juz z zalozenia. Rodzimy dzieci nie
          dla siebie, tylko dla nich samych. Tak naprawde pomagamy im na tym
          swiecie sie pojawic. Od pierwszej chwili zyja swoim wlasnym zyciem,
          chociaz naturalnie przez dlugi czas ono i rodzice ida jedna droga.
          Intrygujace zdanie:) Bo jakie mozna miec ambicje 'w kierunku dzieci'? By
          bylo ich wiecej niz jedno? By byly ladne? Madre? A moze zrealizowaly
          nasze niespelnione marzenia i ambicje? Mam dzieci, wiec jestem
          ambitna? Nie mam dzieci, bo jestem ambitna?

          Piszesz w innym miejscu, ze godzenie obowiazkow zawodowych z
          macierzynstwem jest tylko kwestia dobrej i sprawnej organizacji.
          Tak, naturalnie masz racje, jesli jest wszystko okej. Wystarczy jednak, ze
          dziecko ( juz nie wspomne o sytuacji, kiedy w rodzinie jest wiecej niz jedno
          dziecko, ale nie chce Cie przerazac:) zachoruje i wowczas w neonowych
          barwach pojawia sie, co dla Ciebie jest najwazniejsze, co jest na
          pierwszym planie...:) Nie udaje sie wowczas godzic, musisz wybierac.

          Ty wybralas jeszcze wczesniej.

          Zeb piszesz: 'Nie moge sobie wyobrazic, jak mozna nie miec dzieci'
          Zeb
          ( piekne i madre posty, przeczytalam z przyjemnoscia, zwlaszcza ten ze
          refleksja, ze 'korzystanie z netu nie jest dobre dla rodziny'), nie mozesz
          sobie wyobrazic, poniewaz
          - albo je masz:)
          - albo nosisz w sobie gotowosc, by je miec

          Z macierzynstwem, z rodzicielstwem moim zdaniem tak wlasnie jest.
          Albo gotowosc do niego nosi sie w sobie, bywa jednak i tak, ze instynkt
          pojawia sie wraz z narodzinami dziecka i to nie zawsze z odcieciem
          pepowiny, ale pozniej, zdarza sie jednak i tak, ze rodzi sie tylko dziecko.
          Kiedy dorosnie inne dzieci moga mu sie wowczas wydawac wylacznie
          malymi wrzeszczacymi bachorami... Najgorzej jest, kiedy nosisz w sobie
          gotowosc do rodzicielstwa, ona dojrzewa z latami i z miloscia do
          ukochanej osoby jak piekny owoc, a rece, ktore przygotowujesz do
          kolysania i tulenia pozostaja puste.

          Z serdecznymi pozdrowieniami dla wszystkich
          Paiha
          • Gość: julieska Re: A ja jestem kobieta...:) IP: *.walbrzych.cvx.ppp.tpnet.pl 20.09.02, 22:03
            miło jest poczytać Wasze ciekawe dygawacje, ale zmykam do łóżka, bo tam czeka
            od godziny moje kochanie i na pewno nie będziemy rozmawiać o takich "ciężkich"
            rzeczach.:-)))
            pozdrawiam i miłych jesienno-zimowych wieczorów życzę
            julieska
            • moszek Re: A ja jestem kobieta...:) 24.09.02, 18:05
              Julieska!
              Trafilas w sedno! Lozeczko to lozeczko,a nie sruty pierduty na takim forum!
              Hi,hi - Moszek.
    • Gość: jazzik Re: Jestesmy realistkami? IP: *.dip.t-dialin.net 06.10.02, 23:04
      • paiha Re: Jestesmy realistkami? 07.10.02, 11:23
        Pozdrawiam serdecznie:)
        Paiha
        • runek Re: Jestesmy realistkami? 07.10.02, 12:03
          jazzik cos pewnie sympatycznego sympatycznym atramentem tu napisał.
          Ale jak ty to odczytałaś ?
          • paiha Re: Jestesmy realistkami? 07.10.02, 12:07

            Rownie sympatycznym spojrzeniem:)
            Pai-ha
          • bigott Re: Jestesmy realistkami? 07.10.02, 18:52
            Runiu,
            wiem, ze znow poglebie Twoja alienacja niezlotowa,
            ale ci, co widzieli doskonale wiedza, ze jazzik
            opanowal do perfekcji sztuke porozumiewania sie
            bez pomocy slow...

            b.
            • jazzik Re: Jestesmy realistkami? 07.10.02, 20:53
              bigott napisał:

              > Runiu,
              > wiem, ze znow poglebie Twoja alienacja niezlotowa,
              > ale ci, co widzieli doskonale wiedza, ze jazzik
              > opanowal do perfekcji sztuke porozumiewania sie
              > bez pomocy slow...
              >
              > b.

              co do opanowania sztuk roznych (takze tej o ktorej mowa) brakuje mi jeszcze
              wiele, ale jak sie czlowiek bardzo postara to czasami tez bez gestow moze :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka