she1961_lodz
02.11.02, 01:34
Ona:
Szanowny Panie!
Pisałam ten list z 50 razy - w myślach, na piasku na plaży, na
najlepszym papierze, jaki można dostać w Rzeczpospolitej Polskiej,
sobie długopisem na udzie, na obwolutach płyt z muzyką Ennio
Morricone. W końcu wystukałam go na klawiaturze mojego peceta.
Przeczytałam "S@motność w sieci". Przeczytałam ją dwa razy (w
odstępie 21 godzin), jestem jeszcze trochę pod wrażeniem i jest mi
tak cholernie dobrze, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być
ktoś zupełnie obcy. Nareszcie przyda się na coś cały ten Internet.
Trafiło na Pana. Czy mogę Panu o tym opowiedzieć?
Jestem kobietą, czyli istotą różniącą się od pozostałych istnień
tylko tym, że mam piersi, nie muszę się golić i można na mnie
bardziej polegać. Najbardziej w życiu boję się tego, że moje serce
będzie kiedyś biło nad urodzinowym tortem tragicznie pełnym
świeczek i wtedy pomyślę, że mój czas minął, a ja nic nie
przeżyłam. Przecież tylko dla przeżyć warto żyć. I dla tego, aby
móc je komuś potem opowiedzieć.
Jestem mżatką. Składałam przysięgi! Mamy dom - to mój dom. On tak
się stara. Mamy takie plany. Rodzice go uwielbiają. Jest
pracowity. Dba o dom. Nigdy mnie nie zdradził. Mamy wspólne
dzieci. On zrobiłby dla mnie dosłownie wszystko. To dobry
człowiek. Ale przecież płomienie co noc mają tylko strażacy, ze
wszystkich rzeczy wiecznych miłość trwa najkrócej, a racjonalizm
jest zimny i nieprzytulny jak opuszczone igloo. Dlatego pewnie,
zupełnie dla siebie niespodziewanie, w pewien kwietniowy poranek,
odkryłam czat!
W Internecie wszyscy są na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko
wiedzieć, jak tę rękę wyciągnąć. Okazałam się pojętną uczennicą.
Odtąd coraz częściej zdarzało mi się mawiać: "Rozum, zrobisz coś
dla mnie? Mógłbyś mi wyłączyć na jakiś czas Sumienie? Mam takie
niesamowite myśli na myśli, że nawet moja podświadomość się
rumieni." Moje oczy coraz częściej z brązowych stawały się zielone
(zawsze są tego koloru, gdy jestem szczęśliwa), a deszcz stał się
dla mnie tylko krótką fazą przed nadejściem słońca. Jego głos
przez telefon podnosił stężenie tlenku azotu w mojej krwi tak, że
w żyłach robiły się bąble.
I oczywiście nigdy, przenigdy nie zapomniałam, że
TO TYLKO INTERNET!
I jak po tym wszystkim, i po przeczytaniu powieści nie myśleć, że
jeżeli Bóg naprawdę stworzył ludzi, to przy
Autorze "S@motności..." spędził trochę więcej czasu???
Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tę książkę napisała kobieta. Za
to czytać powinni ją właśnie mężczyźni!
PS. Dopisze mnie Pan, proszę, do listy swoich przyjaciół? Na
przykład do tych na liście GG?
On: ...............................................................
.......................................................