Gość: Kim jestes?
IP: 217.98.71.*
11.01.03, 12:17
Kobieta pogrążona w śpiączce umierała. Nagle odniosła wrażenie, że
została wzięta do nieba i stoi przed Sądem.
- Kim jesteś? - rzekł do niej Głos.
- Jestem żoną burmistrza - odparła.
- Nie pytałem, czyją jesteś żoną, ale kim jesteś?
- Jestem matką czworga dzieci.
- Nie pytałem, czyją jesteś matką, ale kim jesteś.
- Jestem nauczycielką.
- Nie zapytałem, jaki masz zawód, ale kim jesteś.
I tak dalej. Niezależnie od tego, co odpowiedziała, nie wydawało się to
być zadowalającą odpowiedzią na postawione pytanie: "kim jesteś?"
- Jestem chrześcijanką.
- Nie pytałem, jaką religię wyznajesz, lecz kim jesteś.
- Jestem ta, która co dzień chodziła do kościoła i zawsze pomagała
biednym i potrzebującym.
- Nie pytałem, co czyniłaś, ale kim jesteś.
W końcu, najwidoczniej przesłuchanie okazało się niezadowalające, bo
została z powrotem przysłana na ziemie. Gdy wydobrzała po chorobie,
postanowiła odkryć, kim jest. I na tym polegała cała różnica.
(Twoim obowiązkiem jest być. Nie być kimś ani też nikim - bo w tym leży
chciwość i ambicja - nie być tym lub tamtym - a więc uwarunkowanym -
ale po prostu być.)
"Kim jesteś?"
Anthony de Mello