Dodaj do ulubionych

3 * TAK ........... ? co myśle o UE

IP: *.intertranspks.com.pl 16.05.03, 14:53
W...... mnie to co widze w TV ludzie!!! KTOŚ WAS PRZEKUPIŁ? czy macie za mało
rozumu? ten wasz entuzjazm......... unia stała sie dla was bogiem? ciągle
myślicie o roku 2004 i dalej a przecież Polska już ponosi "kożyści" z
wstąpienia i co niby ma zmienić oficjalne wspąpienie? jeśli sami nic nie
zrobimy to kto nam coś zrobi? wstąpienie to nie reforma polskiej gospodarki!
unia ma kłopoty i My byliśmy jesteśmy i będziemy ich katalizatorem dla ICH
GOSPODARKI to przecież MY utrzymujemy niewielki ale wzrost PKB w unii bez nas
świat zobaczyłby co warta jest unia! zgoda jesteśmy cieniasy wstąpimy do
klubu bogaczy........ to dlaczego płacimy dlaczego mamy za dużo mleka stali?
to jest wolny rynek? od pierwszych dni wstąpienia mamy zapłacić składke ale
środki unijne z naszych składek dostaniemy gdy spełnimy jakieśtam warunki na
które niemieliśmy wpływu ........ bogatsze kraje najpierw dostawały a później
płaciły składki a MY zapłacimy a do dzielenia naszych pieniędzy dopuszczą Nas
za wiele wiele lat ..................................
Obserwuj wątek
    • cwi Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 18:08
      Gamoniu! Gamoniu! Gamoniu!

      Najpierw doinformuj się, wyucz, sprawdź...
      a potem przychodź i wyrażaj swe opinie.
      Inaczej wyjdziesz znowu na skończonego kretyna,
      który nie wie co gada, nie wie o czym, ale gada.

      Polecam Ci doskonały raport, przygotowany przez kilkudziesięciu
      spośród najlepszych polskich uniwersyteckich spejalistów kwestii
      na temat, o ktorym wyraźnie za mało wiesz.

      Zerknij tamże: www.natolin.edu.pl/publikacje.html
      i kliknij sobie w raport na temat kosztów i korzyści przystąpienia
      lub nie przystapienia do Unii.

      To aktualnie najlepsze z tego, co się ukazało.

      Cwi



      PS. Najbardziej denerwujące w demokracji jest to, że nawet gamonie
      mają prawo do głosu.
      • vuko3 Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 18:47
        Wypowiadać sie na sprawy ekonomiczne, gospodarcze nie będę, ale niech w takim
        razie jakaś mądra głowa mi powie co będzie, jak za przykładowe "X" lat będzie w
        kraju nad Wisłą rząd całkowicie przeciwny unii, obywatele również będą
        niezadowoleni z tego, ze w niej są; przeciez wejść do unii mozna ale wyjść już
        nie, więc co będzie wtedy kiedy wiekszość Polaków bedzie chciała z niej
        wystapić? Czy Luksemburg wyśle na nas czołgi? (ostatniego zdania proszę nie
        komentować :-)).
        Nigdzie nie dostałem na to pytanie odpowiedzi, co w takim wypadku, jeśli jakis
        kraj będzie chciał opuścić Unię?
        • kleszczo W kwestii formalnej 16.05.03, 19:02
          Drogi przedmowco,

          Nie bede probowal tlumaczyc Ci problem przez Ciebie poruszony, poniewaz (nad
          czym bardzo ubolewam) mam dzisiaj niewiele czasu. Polecam jednak strone -
          www.cie.gov.pl . Wszelkie pytania kieruj na adres - info@mail.ukie.gov.pl

          Co do osoby, ktora rozpoczela ten watek ... cwi powiedzial wystarczajaco duzo i
          w pelni sie z nim zgadzam.

          Pozdrawiam

          Kleszczo

          3 razy TAK! :)

          ---

          "Gdy orly milknal, zaczynaja jazgotac papugi"
      • wielblad13 Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 21:17
        cwi napisał:

        > Gamoniu! Gamoniu! Gamoniu!
        może jestem gamoniem a co powiesz o prezydencie RP wysłał ulotke do wsztstkich
        Polaków a w niej że dochód na mieszkańca wynosi pow 8 tyś euro to co ja mam sie
        douczyć? (chyba że euro będzie kosztowało coś koło 2zł)
        • Gość: czytajacy przypisy Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: *.acn.waw.pl 16.05.03, 21:41
          wielblad13 napisał:

          wsztstkich
          > Polaków a w niej że dochód na mieszkańca wynosi pow 8 tyś euro to co ja mam
          sie
          >
          > douczyć? (chyba że euro będzie kosztowało coś koło 2zł)

          Tak, masz sie douczyc czytac dopiski oznaczone gwiazdka i przeczytac ze PKB per
          capita bylo liczone wedlug parytetu sily nabywczej, stad takie a nie inne
          wartosci :P

          czytajacy przypisy ;-)
          • wielblad13 Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 23:28
            Gość portalu: czytajacy przypisy napisał(a):

            > wielblad13 napisał:
            >
            > wsztstkich
            > > Polaków a w niej że dochód na mieszkańca wynosi pow 8 tyś euro to co ja ma
            > m
            > sie
            > >
            > > douczyć? (chyba że euro będzie kosztowało coś koło 2zł)
            >
            > Tak, masz sie douczyc czytac dopiski oznaczone gwiazdka i przeczytac ze PKB
            per
            >
            > capita bylo liczone wedlug parytetu sily nabywczej, stad takie a nie inne
            > wartosci :P
            >
            > czytajacy przypisy ;-)
            nie przepisy a propagande! jaki przepis mówi o sile nabywczej ? to pole do
            popisu dla władzy by tumanów zadowolić !!!
            prawda jest taka że złoty zniknie będzie euro ceny zostaną przeliczone po 2zł?
            nie dużo wyżej i co? Niemiec pije tańsze piwo Polacy kupują u nich bo taniej a
            jakiś dupek czyta jakieś przepisy których NIMA
            To właśnie jest zwolennik unii
            • cwi Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 23:51
              Mówiłem, że gamoń...
              I weż tu argumenty jakiekolwiek przytaczaj...
              Tacy mają stuprocentową racje... spiski i te sprawy.
              Chyba sobie jakieś droższe piwo (belgijskie) walknę na
              antidotum.

              Dobranoc Państwu!

              Cwi
            • Gość: czytajacy przepisy Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: *.acn.waw.pl 17.05.03, 07:18
              wielblad13 napisał:

              > nie przepisy a propagande! jaki przepis mówi o sile nabywczej ? to pole do
              > popisu dla władzy by tumanów zadowolić !!!

              Nie prz*E*pisy tylko prz*Y*pisy, wiesz co to jest przypis ? To taki dopisek
              mniejsza czcionka umieszczony na dole strony lub koncu rozdzialu/ksiazki
              stanowiacy dodatkowe objasnienie. Przepis zaden, za to mowi o tym rozum i
              zdrowy rozsadek. Poducz sie o statystyce oraz o interpretacji danych
              ekonomicznych i pozniej wroc.

              > prawda jest taka że złoty zniknie będzie euro ceny zostaną przeliczone po
              2zł?
              > nie dużo wyżej i co?

              Gdzie to wyczytales ? Wyczytales a nie wydaje ci sie, ze przeczytales.

              >Niemiec pije tańsze piwo Polacy kupują u nich bo taniej a
              > jakiś dupek czyta jakieś przepisy których NIMA

              Przepisu w prawie nie ma, za to jest w ekonomii - nie porownuj zamoznosci
              ludnosci dwoch krajow na podstawie surowych danych o PKB bo sie przejedziesz.
              Musisz uwzglednic roznice w sile nabywczej ludnosci. I co Polacy kupuja w tych
              Niemczech, co tam jest taniej ? Samochody ? Samochod kupujesz codziennie ? Sile
              nabywcza pieniadza porownuje sie na przykladzie miesiecznych kosztow utrzymania
              a jak na razie 1000 Euro w Berlinie to nie tak duzo na przezycie (wynajem,
              zywnosc, rozrywka etc) niz w Warszawie (gdzie to nawet jak na Warszawe calkiem
              spora suma). A teraz idz i nie grzesz przeciwko rozumowi a za powyzsze
              korepetycje wplac jakas sume na cel charytatywny.

              > To właśnie jest zwolennik unii

              A przeciwnik nie rozroznia przypisu od przepisu :P
              • Gość: eurosceptyk Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.05.03, 07:27
                > A przeciwnik nie rozroznia przypisu od przepisu :P

                mimo wszystko ma sporo racji, niestety. i pewnie wiecej rozumu od nie jednej
                osoby zachwycajacej sie "unijnym rajem".
                • cwi Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 17.05.03, 11:29
                  1. Ależ nikt się niczym nie zachwyca. Unia to nie odpowiedź, tylko narzędzia.
                  Jak się komuś nic już nie chce, to i tak nic z tego nie będzie miał. Ale niech
                  nie pozbawia innych. To jest taka klasyczna mentalność roszczeniowo-
                  utylitarna... "Nie wejdę tam, bo mi nie załatwią moich kłopotów na moim
                  miejscu. A dokształcić się nie mam po co...".

                  2. "Mimo tego ma sporo racji".. :-)))
                  3+4=7... mimo tego wiele wskazuje, że nie siedem a pięć.

                  Cwi z nazajutrza.
                  • wielblad13 Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 17.05.03, 20:12
                    cwi napisał:

                    3+4=7... mimo tego wiele wskazuje, że nie siedem a pięć.

                    ja nie musze mieć racji ale ty ją dostałeś w dotacji unijnej ;-) masz rozumek?
                    to coś takiego co cie boli jak tego używasz sam se dobierasz "ekspertów" i
                    mówisz że jesteś nieomylny czepiasz sie tylko słów a o faktach nic nie mówisz
                    to jest ta twoja mądrość ? więc chyle głowe przed twoją unijną nieomylnością
                    stałeś sie moim guru ......... to że Polacy kupują w Niemczech to żadna
                    tajemnica jak chcesz wiedzieć co to piwo chemie AGD RTV artykuły żywnościowe
                    buty i wiele wiele innych byłeś kiedyś na rynku targowisku ? nigdy nie
                    zastanawiałeś sie gdzie "kupcy" kupili swoje towary? kurs euro coś koło 2 zł ?
                    tak bo to jedyna możliwość aby PKB na jedną osobę był większy od 8 tyś euro
                    to fakt jaśli mówisz że masz racje (o sile nabywczej) to dlaczego polski
                    eksport padał przy kursie 3.3 ? to i tak o 1 zł więcej niż siła nabywcza ? wiem
                    że dużo za dużo uprościłem ale tak nie można towary przemysłowe są u nas
                    droższe i to jest fakt a jak nam mleko zdrożeje do 3 zł to sytuacja gospodarcza
                    sie nie zmieni może mamy tańszą ziemie ale co to za kraj w którym obywateli nie
                    stać na swoje miejsce na ziemi ? czy jak ziemia zdrożeje to produkcja
                    przemysłowa ruszy? nieruchomości w Polsce nie są takie tanie oglądałem program
                    w TV o tej tematyce i okazało sie że w byłej NRD taniej i lepiej o czym to
                    świadczy? siła nabywcza? ciągle zapewne myślisz że jestem przeciwnikiem
                    wstąpienia do UE a to nieprawda jestem wsciekły za wszystkie kłamstwa które
                    temu toważyszą może jestem prostakiem ale zapewne nie większym niż ty czy
                    kiedyś pomyślałeś o rozczarowaniu po wstąpieniu? przecież jak sie słucha
                    zwolenników to w 2004 będzie raj a to jest kłamstwo i jeśli czasami główkę
                    używasz to o tym wiesz i co powiecie narodowi? kiedy też sie o tym dowie? mało
                    było już obiecanek? eksperci amerykańscy twierdzą że unia więcej na tym zarobi
                    od nas wiem wiem zaraz podasz im stronke i będzie git zapewne wiesz że
                    kupiliśmy od nich 48 samolocików za ich pieniądze i jeszcze u nas zainwestują
                    co tu dużo gadać kożyści będą podobne do tych unijnych ale jakim kosztem.....
                    stare kraje unijne chcą teraz uchwalić budżet na wiele lat a my będziemy płacić
                    i żadnego wpływu na wydatki tego chcesz eurogamoniu? jesteśmy biedni ale tu
                    mieszkają ludzie którym należy się szacunek ! wiem że to co pisze jest pełne
                    niedomówień ale to tylko słowa obywatela co ma oddać głos w referendum i radze
                    ci nie powołuj sie na mnie dupku

                    PS
                    wiem że liczyć już umiesz więc powiedz coś światu co ci się podoba w unii bo
                    ośmieszać (jak myśle) tylko potrafisz ja jestem gamoniem a ty jeszcze większym
                    idiątą ............ czyż wytyka sie cudzą ułomność?
                    • cwi Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 18.05.03, 00:12
                      Ha! No więc dobrze. Masz rację, nie powinienem się wyśmiewać.
                      Także pominę twoje inwektywy (przezwiska) i postaram Ci odpowiedzieć na
                      najważniejsze pytanie.

                      Jak się słusznie domyśliłeś oddam zdecydowny głos na "tak".
                      Składa się na to wiele racji, choć - oczywiście - nie wszystkie w tak dużym
                      stopniu jak inne. Niektóre uważam za ważniejsze, inne za mniej ważne.

                      Najważniejszą racją za oddaniem głosu na "tak" - dla mnie - jest fakt, że jest
                      to w tej chwili, UE jest jedynym międzynarodowym obszernym projektem mającym
                      na celu zapewnienie pokoju pomiędzy narodami. Taki jest pierwszy cel
                      jednoczenia się Europy, aby więcej nie powtózył się XX wiek, z nazizmem,
                      komunizmem, lecz również innymi ostrymi konfliktami. Projekt zjednoczenia
                      wychodzi z założenia, że ludzie któzy się znają, współpracują i identyfikują
                      jako przynależący do wspólnoty mają mniejszą skłonność do postrze3gania się w
                      kategoriach wrogów. Chciałbym, aby Polska dołączyła do tej coraz większej
                      grupy. TO jest dla mnie dużo ważniejsze niż wszystkie inne powody, dopłaty,
                      dotacje, itp.

                      Drugim argumentem jest to, że tworzy się w chwili obecnej nowy porządek
                      kontynentalny. Coraz mniej jest Europy poza Unią, w sensie geograficznym i w
                      sensie tematycznym. Chciałbym,, aby głos Polski, z jej tradycjami,
                      postrzeganiem świata, ideami wolności Narodów, tolerancji, solidarności był
                      słyszalny na arenie całej Europy. Uważam, że powinniśmy współdecydować o tym
                      co się w tej chwili tworzy. Tego nie powinno się tworzyć bez nas, bo i tak
                      będziemy pod olbrzymim wpływem tego, co powstanie. Przykładem jest Norwegia i
                      Szwajcaria, które i tak dostosowują swe prawo do prawa Unijnego, a nie mają
                      ani ksztyny wpływów w Unii. Nasze wpływy decyzyjne będą duże. Torchę mniej niż
                      większe od nas Niemcy, Francja i Anglia, na poziomie Włoch i Hiszpanii,
                      większe od pozostałych krajów. To się liczy.

                      Trzecim argumentem - w moim rankingu - jest argument negatywny. Nie stać nas
                      na izolacjonizm, zwłaszcza w dobie takiego przyspieszenia procewsów
                      globalizacyjnych. Nie możemy pozostać sami, wciśnięci pomiędzy Unię państw
                      europejskich a Białoruś i Rosję. To byłoby bardzo niebezpieczne na dłuższą
                      metę, gdyz wówczas bylibyśmy skazani na współprace z USA - na warunkach
                      amerykańskich. Nasz głos liczyłby się w świecie, tylko jeśli pokrywałby się w
                      pełni z głosem Ameryki.

                      Czwarty argument jest prosty. Nie ma w tej chwili - ani w najbliższej
                      przyszłości nie będzie - alternatywnego projektu. Nawet przeciwnicy innej
                      relanej propozycji nie mają. Jeśli ten nam, się nie podoba, to musimy mieć nań
                      wpływ. Jeśli chcemy wejść poźniej, to musimy mieć świadomość, że warunki będą
                      dużo mniej ciekawe, wchodząc za 5 lat z Rumunią i Bułgarią.

                      Piątym argumentem jest polityka Unii, która będzie w pozytywnym stopniu
                      wspierała te obszary, które nie potrafimy wesprzeć sami. Na Unii najbardziej
                      skorzysta sektor prywatny i samorządy. Jestem przekonany, że nasza polityka
                      państwowa nie będzie skłonna sama z siebie wspierać zbytnio samorządów czy
                      sektora prywatnego. mamy - niestety - bardzo marnych polityków. Unia ich do
                      tego pryzmusi, bo Unia jest nastawiona na samorządy i na sektor prywatny. Im
                      proponuje najwięcej funduszy. Te fundusze pochodzą z wpłat państw
                      członkowskich, więc to trochę, jakby przymuszać nasze państwo do zwiększenia
                      nakładów na obszary bliskie obywatelowi. To samo dotyczy innych sektorów, na
                      przykład ochrony środowiska.

                      Szóstym argumentem jest - dla mnie - argument natury chrześcijańskiej (jestem
                      katolikiem, więc ten argument nie musi być przekonywujący dla innych). Uważam,
                      zę moim obowiązkiem jest poczuwać się do szerszej odpowiedzialności dziś. Nie
                      moge być odpowiedzialny tylko za kraj, muszę widzieć szerzej. Po prostu pewne
                      procesy wymiany informacji się tak przyspieszyły, że nie da rady być poważnie
                      odpowiedzialny, będąc nim tylko na poziomie jednego kraju. Dziś muszę sobie
                      zadać pytanie, co ja chcę zrobić na rzecz Unii, na rzecz Europy, aby lepiej
                      odpowiadała ona mojej wizji społęczeństwa i człowieka. \Nie mam prawa
                      moralnego odrzucać tej możliwości, która jest mi dana. Inaczej, byłbym
                      odpowiedzialny za przyszłe konflikty w rozdrobionej i niezjednoczonej Europie.
                      W tej kwestii cieszę się, że Jan Paweł II okazał się odważniejszy od polskiego
                      episkopatu.

                      Siódmym argumentem, który dla mnie jewst ważny, to fakt, że przez najbliższe
                      kilkanaście lat będziemy dostawac więcej pieniędzy niż będziemy wpłacać. To
                      zaczenie być odczuwalne - na poziomie zwykłego obywatela - już poważniej od
                      2007 roku. Oczywiście zakłądam, ze nasz potencjał wykorzystywania funduszy
                      będzie coraz pełniej się rozijał. Z początku moga być z tym kłopoty,
                      analogicznie do Hiszpanii, czy Grecji. Ale potrzebujemy zastrzyku pieniędzy w
                      inwestycjach strukturalnych. Wolę, żeby to nie szło z więskzych jeszcze
                      podatków, lecz z kasy unijnej.

                      Ósmym - i jeśli pozwolicz na dziś ostatnim, jest już późno - powodem, który
                      mnie skłonił do decyzji na tak, jest proste spostrzeżenie. Proste, acz dające
                      do myślenia. Żaden kraj z piętnastu, który wczesniej lub później wchodził do
                      tej Wspólnoty, nie żałował tego później. Nigdzie nie powstał żaden większy
                      ruch na rzecz opuszczenia Unii.

                      Pozdrawiam i cieszę się, zę doszło do zadania prawdziwych pytań, zamiast
                      straszenia, że nas zniszczą, zjedzą, rozwalą, zniemczą lub kupią i sprzedadzą
                      na raz.


                      Cwi
                      • ireo może poszli do lasu/ a świstak siedzi 19.05.03, 15:00
                        Ach Cwi.
                        Piękny Twój tekst nie ma niestety wiele wspólnego z racjonalnym rozumowaniem,
                        ponieważ prawie nie zawiera argumentów, a jedynie emocje i życzenia (oby
                        chociaż pobożne).

                        Nie mogę powiedzieć, żebym był przeciwnikiem lub zwolennikiem wstąpienia do UE,
                        bo to trudno jednoznacznie określić, ale uważam, że nie tylko dałeś się
                        sprowokować nieskomplikowanej istocie z innego układu słonecznego, która
                        zapoczątkowała ten wątek, ale też stworzyłeś produkt wcale nie lepszy
                        jakościowo (tzn. względem treści), chociaż ładniejszy i napisany bez błędów
                        ortograficznych (co w sumie nie zdarza się tak znowu często, warto więc fakt
                        ten odnotować).
                        To po kolei (załóżmy, że teraz ja dałem się sprowokować).

                        1. UE nie jest „(jedynym?) międzynarodowym obszernym projektem mającym na
                        celu zapewnienie pokoju pomiędzy narodami”, bo cele UE są przede wszystkim
                        natury ekonomicznej. Jeżeli zaś ktoś uważa, że jakiekolwiek zmiany polityczno-
                        organizacyjne na jakimkolwiek kontynencie zapewnią wieczysty pokój między
                        narodami, to ja nie mam więcej pytań.

                        2. Udział w „nowym porządku kontynentalnym” to też nie argument. Nie
                        chodzi o to, żeby był „nowy”, tylko żeby przynosił korzyść, a tego nikt nie
                        jest w stanie z góry przewidzieć.


                        3. Być może „byłoby bardzo niebezpieczne” kiedy „bylibyśmy skazani na
                        współprace z USA na warunkach amerykańskich” i „nasz głos liczyłby się w
                        świecie tylko jeśli pokrywałby się w pełni z głosem Ameryki”, ale dokładnie to
                        samo będzie dotyczyć nowej Europy.

                        4. To, że nie ma „alternatywnego projektu”, to osobna kwestia. Ale
                        rozumowanie typu „jeśli ten się nam nie podoba, to musimy [do niego przystąpić,
                        żeby] mieć nań wpływ” jest absurdalne. Jeśli zdecydujemy, że coś się nam nie
                        podoba, to trzymamy się od tego z daleka.


                        5. Skąd ta radosna pewność, że celem unii będzie dogadzanie polskiemu
                        sektorowi prywatnemu i samorządom w stopniu większym, niż gdybyśmy dbali o to
                        sami? Czy jest jakiś powód, dla którego działania polityków unii na rzecz
                        Polski miałyby być korzystniejsze, niż polityków polskich?

                        6. Ja w Twoim tekście żadnego ”argumentu natury chrześcijańskiej” nie
                        widzę. Może niedokładnie czytałem?

                        7. To, że „przez najbliższe kilkanaście lat będziemy dostawać więcej
                        pieniędzy niż będziemy wpłacać”, jest nieścisłe. Powinno być: „przez najbliższe
                        kilkanaście lat będziemy MOGLI dostawać więcej pieniędzy niż będziemy wpłacać”.
                        Teoretycznie. Ponieważ korzystanie z tych pieniędzy będzie wymagać spełnienia
                        ścisłych warunków. A wpłacać będziemy jak najbardziej praktycznie i
                        bezwarunkowo. I być może masz rację, że „to zacznie być odczuwalne - na
                        poziomie zwykłego obywatela - już poważniej od 2007 roku” – a może nawet
                        wcześniej.


                        8. I to jest jedyny prawdziwy argument, który należałoby wziąć pod uwagę.
                        Z zastrzeżeniem, że w przeliczeniu na obywatela nasze spodziewane beneficja
                        wyniosą zaledwie ok. 20% kwot, które na wejściu do UE zyskała np. Irlandia.

                        Nie umniejsza to wszystko urody zaprezentowanego entuzjazmu, ale co z tego.
                        • cwi Re: może poszli do lasu/ a świstak siedzi 19.05.03, 19:13

                          Drogi Ireo,

                          Mi również dużo milej odpisywać na Twój list, gdyż zawsze przyjemniej jest, a
                          zarazem owocniej, rozmawiać na podstawie logicznych wywodów oraz sumiennie
                          skonstruowanych argumentów. NIe moge się jednak zgodzić z taktyką Twojego
                          podejścia do Unii. Ono zdradza - w moim przekonaniu - swoistą postawę
                          roszczeniową. Taka postawa oczywiście ma prawo stanowić podłoże takiej lub
                          innej deczji referendalnej, natomiast objawia ona zupelnie inna hierarchię
                          wartości, niż ta, którą zaproponowałem. Prawde mówiąc, nie obchodzi mnie
                          liczba dopłat do mleka, czy do ziemi, nie dlatego, że nie pijam mleka, ani nie
                          posiadam krów, ale że nie pieniądze wydają mi się w tym wyborze najważniejsze,
                          traktuję to jako wybór cywilizacyjny. Dalsze agendy (budżety) będą decydowane
                          w latach późniejszych, sądzę, ze Unia będzie się wycofywać z takiego wsparcia
                          roli, bo jest to lekkim absurdem (to na marginesie). W każdym razie nie wydaje
                          mi się, ze argument finansowy był argumentem pierwszorzędnym. A teraz punkt po
                          punktcie:

                          > 1. UE nie jest „(jedynym?) międzynarodowym obszernym projektem mającym na
                          > celu zapewnienie pokoju pomiędzy narodami”, bo cele UE są przede wszystki
                          > m natury ekonomicznej. Jeżeli zaś ktoś uważa, że jakiekolwiek zmiany
                          polityczno-organizacyjne na jakimkolwiek kontynencie zapewnią wieczysty pokój
                          między narodami, to ja nie mam więcej pytań.

                          Tu się mylisz. Założenia Unii są własnie takie, że wzajemne zależności natury
                          ekonomicznej pobudzą zależności natury politycznej, co doprowadzi do pokojowej
                          współpracy wewnątrz obszaru unijnego. Z resztą to się sprawdza jak na razie...
                          Tu nie chodzi o zmiany polityczno-orgtanizacyjne, ale o integracje, jakie one
                          maja pociągnąc. JEst to więc próba założenia podobnego mechanizmu jak przy
                          jednoczeniu Niemiec czy Włoch w XIX wieku, lecz a) na skalę kontynentalną, b)
                          przy zachowaniu odrebności państwowych.

                          >
                          > 2. Udział w „nowym porządku kontynentalnym” to też nie argument. Ni
                          > e
                          > chodzi o to, żeby był „nowy”, tylko żeby przynosił korzyść, a tego
                          > nikt nie
                          > jest w stanie z góry przewidzieć.
                          >

                          Oczywiście, że nikt nie jest w stanie przewidzieć, przynajmniej na 100%.
                          Natomiast udział w tworzeniu zwiększa gwarancje, że wypracowane rozwiązania
                          będą sprzyjały naszym podstawowym interesom, lub żeby przynajmniej nie były im
                          przeciwne.

                          >
                          > 3. Być może „byłoby bardzo niebezpieczne” kiedy „bylibyśmy sk
                          > azani na współprace z USA na warunkach amerykańskich” i „nasz głos liczyłby
                          > się w świecie tylko jeśli pokrywałby się w pełni z głosem Ameryki”, ale
                          dokładn ie to samo będzie dotyczyć nowej Europy.

                          Zupełnie, nie. To coś całkowicie innego. Na decyzje Stanów nie mamy wpływów i
                          nie będziemy. To są decyzje suwerenne stanów wchodzące w skład tego federalngo
                          państwa. Na decyzje Unii będziemy posiadać tyle wpływu,ile procent ludności
                          unijnej będzie miało obywatelstwo polskie.

                          > 4. To, że nie ma „alternatywnego projektu”, to osobna kwestia. Ale
                          > rozumowanie typu „jeśli ten się nam nie podoba, to musimy [do niego przys
                          > tąpić,
                          > żeby] mieć nań wpływ” jest absurdalne. Jeśli zdecydujemy, że coś się nam
                          > nie
                          > podoba, to trzymamy się od tego z daleka.

                          Ten argument czwarty skontrowałeś strzelając obok jego ciężaru głównego. Był
                          on kontrą idei, aby wstępować później. Nie ma alternatywnego projektu, ale z
                          tego nie wynika, że albo będziemy częścią Unii, albo czas się zatrzyma na tym,
                          czym były lata 90te. Jeśli integracja będzie szła dalej, to nasza izolacja
                          będzie coraz groźniejsza i ekonomicznie niedobra.


                          > 5. Skąd ta radosna pewność, że celem unii będzie dogadzanie polskiemu
                          > sektorowi prywatnemu i samorządom w stopniu większym, niż gdybyśmy dbali o
                          to sami? Czy jest jakiś powód, dla którego działania polityków unii na rzecz
                          > Polski miałyby być korzystniejsze, niż polityków polskich?

                          Ta pewność bierze się z dotychczasowych przestrzeni zainteresowania polityki
                          unijnej, która w niewielkim stopniu wkracza w obszary polityki rządów, a w
                          zasadniczej interesuje się regionami i wsparciem sektora prywatnego.
                          Olbrzymia, przytłaczająca większosc funduszy, to fundusze regionalne bądź
                          wspierania małych i średnich przedsiębiorstw. Siłą rzeczy sa to obszary
                          niepodległe w sposób bezposredni politykom ze szczebal centralnego.

                          > 6. Ja w Twoim tekście żadnego ”argumentu natury chrześcijańskiej” n
                          > ie widzę. Może niedokładnie czytałem..

                          Faktycznie, nie dopowiedzialem tego, co wydawalo mi sie ewidentne. Mea Clupa.
                          Jednośc Europy jest podłożem i realiami (teologicznie: znakami czasów) nowej
                          ewangelizacji. Odrzucenie tego narzędzia byłoby kapitulacją przed dzisiejszymi
                          wezwaniami. To byłoby de facto tworzenie Unii niechrześcijańskiej. To w dużym
                          skrócie, ale chyab uzupełnia to, co mówiłem.

                          > 7. To, że „przez najbliższe kilkanaście lat będziemy dostawać więcej
                          > pieniędzy niż będziemy wpłacać”, jest nieścisłe. Powinno być: „prze
                          > z najbliższe kilkanaście lat będziemy MOGLI dostawać więcej pieniędzy niż
                          będziemy wpłacać&#
                          > 8221;.
                          > Teoretycznie. Ponieważ korzystanie z tych pieniędzy będzie wymagać
                          spełnienia ścisłych warunków. A wpłacać będziemy jak najbardziej praktycznie i
                          > bezwarunkowo. I być może masz rację, że „to zacznie być odczuwalne - na
                          > poziomie zwykłego obywatela - już poważniej od 2007 roku” – a może
                          > nawet wcześniej.
                          >
                          Oczywiście, warunki będzie trzeba spełnić. Specjaliści szacują, że saldo
                          będzie dodatnie, jeśli skorzystamy z 48% możliwych dopłat. Acz nie uważam,
                          żeby te kwestie były najważniejsze. Nie oczekuję od Unii tak naprawde pomocy
                          finansowej w pierwszym rzędzie i mam nadzieję, ze jak najszybciej stanimy się
                          na tyle bogaci, że sami będziemy dopłacać do innych,tak jak oni teraz będa
                          dopłacać do nas. :PPP

                          > 8. I to jest jedyny prawdziwy argument, który należałoby wziąć pod uwagę.
                          > Z zastrzeżeniem, że w przeliczeniu na obywatela nasze spodziewane beneficja
                          > wyniosą zaledwie ok. 20% kwot, które na wejściu do UE zyskała np. Irlandia.

                          A właśnie ten argument dałem na końcu, zdecydowanie sprzeciwiając się temu
                          ogólnemu szaleństwu roszczeniowemu, które ogarnia cąłą Polskę (a niestety i
                          inne kraje europejskie). Decydenci, którzy wracają i olśniewająco sie chwalą
                          ile wyszarpali Unii, sa ciemnymi kretynami, którzy nie rozumieją w ogóle
                          słowa "integracja". Niestety takich mamy sporo. Trzeba wreszcie zrozumieć, że
                          jeśli Unia ma funkcjonować prawidłowo, to należy zastanowiać się nad wkłądem,
                          nad odpowieedzialnością zbiorową, nad inwestycjami wspólnymi, nad
                          uporządkowaniem infrastruktury... a nie nad wyciąganiem jak najwięcej. Ilość w
                          jakość nie przejdzie.


                          Pozdrawiam.

                          Cwi
                          • ireo Re: może poszli do lasu/ a świstak siedzi 19.05.03, 20:29
                            Że „przyjemniej”, to fakt :-)
                            [nie wiem, czy dam radę zastąpić Ola, aż tyle pewnie nie napiszę :-]

                            Ale
                            1. oczywiście, że istnieje podbudowa ideowa UE, ale pytanie, na ile
                            wytrzyma ona próbę czasu i okoliczności. Wydaje mi się, że wytrzyma na tyle, na
                            pozwoli na to postęp ekonomiczny. Innymi słowy, spodziewałbym się, że
                            integracja i współpraca owszem, będzie mieć miejsce, o ile PKB będzie rosnąć.
                            Jeśli zacząłby maleć (zła koniunktura, kryzys światowy, wojna itp.),
                            przypuszczam że ze szczytnych idei nie zostałoby nic, dlatego za rzeczywistą
                            podstawę istnienia UE przyjmuję ekonomię. Zresztą, podstawa ideowa budzi moje
                            zastrzeżenia – mam historyczną nieufność do „ładnie wyglądających” systemów
                            wartości (o czym później).
                            2. gwarancji takich nie ma; są jedynie przesłanki.
                            3. zgadza się; taki wpływ na decyzje w UE, jaki % ludności. Czyli – jaki?
                            A przecież żeby przeprowadzić jakąś zmianę, trzeba mieć większość. De facto
                            więc układ jest inny, niż wobec USA, ale potencjalny efekt - podobny.
                            4. ponieważ „ciężar główny” opierał się na myśleniu życzeniowym,
                            zakładającym niezmienne prosperity w UE. To nie jest jedyny możliwy scenariusz
                            w długiej perspektywie, a mówimy o sojuszu, z którego wystąpienie może
                            praktycznie nie być możliwe.
                            5. z tym nie można się zgodzić. UE „wkracza w obszary polityki rządów” w
                            bardzo znacznym stopniu – bezpośrednio lub pośrednio. Ustalenia Unii dotyczą
                            zarówno polityki wewnętrznej, jak zagranicznej.
                            6. nie zauważyłem, żeby UE realizowała gdziekolwiek jakąś „ewangelizację”.
                            Jeśli już, to raczej antyewangelizację. Na jakiej podstawie uważasz UE za
                            organizację chrześcijańską? Czy jest o tym chociaż słowo w dokumentach Unii?
                            7. też mam taką nadzieję, ale kluczowe jest tu słowo „JEŚLI”. Wrócę do
                            tego poniżej.
                            8. sam fakt, że nie podzielam Twojego entuzjazmu nie znaczy, że możesz
                            nazywać moją postawę „roszczeniową”. Chodzi o umowę polityczno-gospodarczą,
                            zawieraną dobrowolnie przez obie strony. W umowach obowiązuje zasada
                            wzajemności. O wzajemność mi chodzi, nie o roszczenia. To tak, jakbyś poszedł
                            do sprzedawcy samochodów mając w kieszeni 10 tys. zł i poprosił o nowego
                            malucha. Gdybyś próbował go kupić za 2 tys. i domagał się w dodatku składanego
                            dachu i klimatyzacji, mógłbym Ci zarzucić postawę roszczeniową. Ale gdybyś
                            próbował go kupić za 8 tys., raczej nie miałbym do Ciebie pretensji, że
                            negocjujesz. Nie próbowałbym Ci tez wpierać, że sam fakt nabywania nowego
                            malucha jest dla Ciebie takim zaszczytem i szczęściem, że ze względów ideowych
                            powinieneś do niego jeszcze dopłacić, a może z czasem staniesz się na tyle
                            zamożny, że będziesz sprzedawał maluchy innym.

                            To były odpowiedzi na Twoje argumenty, a teraz chciałbym się jeszcze odnieść do
                            interesującej wzmianki o „odpowiedzialności zbiorowej”. Nie chcę negować
                            istnienia tego zjawiska, bo co by nie mówić, w historii często jest tak, że
                            jedni coś robią, a odpowiadają za to zupełnie inni.

                            Więc w ramach zastanawiania się nad odpowiedzialnością zbiorową przypomina mi
                            się, jak zachodnioeuropejscy sprzymierzeńcy Rzeczypospolitej, związani
                            międzynarodowymi układami, złamali te zobowiązania powodując:
                            - całkowite osamotnienie militarne i polityczne naszego kraju w 1939 roku, a
                            pośrednio
                            – przedwczesną śmierć ok. 6 milionów obywateli Polski,
                            - utratę większości terytorium i
                            - ogromne zniszczenia, a później - na podstawie sfałszowanych wyborów
                            - bez mała 50-letnie rządy niechcianego i przestępczego ugrupowania
                            politycznego sterowanego zza wschodniej granicy, czemu towarzyszył
                            - wolniejszy niż w normalnych krajach rozwój gospodarki oraz
                            - terror pociągający następne ofiary.

                            Zaznaczam, że nie czynię z tych historycznych faktów argumentów na rzecz
                            określonego zachowania się wobec UE, ale proponuję, żebyś przed zaproponowaniem
                            jakichkolwiek ustępstw i możliwych strat ponoszonych dla wzniosłej
                            idei „integracji” - chwilę się zastanowił...
                            • cwi Re: może poszli do lasu/ a świstak siedzi 20.05.03, 10:34
                              :))) No dobrze, zbliżamy się w niektórych kwestiach, miło to zaobserwować. Więc
                              już odpowiem tylko na te, które są zupelnie w sprzeczności względem siebie.


                              1. to sa spekulacje. Oczywiście, że jełśi będzie duże załamanie rynku, to może
                              nastapić regres. Ale regres ten może się jednak bilansować dodatnio. Z tego nie
                              wynika, że nie warto próbowac.

                              2. co to znaczy, że gwarancji nie ma... W takim rozumieniu nie ma też
                              gwaracnji dla polityki wewnętrznej Polski. Dlaczego Śląsk miałby się nie
                              odłączyć od RP, skoro nie ma gwarancji, że polska polityka będzie nadal
                              uwzględniać specyfikę kopalń i hut (a nie będzie, jak byk!)... Udział w
                              procesie decyzyjnym zawsze stwarza możliwość dbania o własne interesy, to już
                              nie jest wyłącznie logika, to jest podstawa zarządzania. To nie znaczy
                              oczywiście, że zawsze wynik jest realizacją 100% założeń, ale możłiwość
                              realizowania więcej niż 0% jest lepsza niż jej brak.

                              3. Właśnie, że efekt końcowy w przypadku UE ma szanse być zupełnie inny, bo
                              tworzymy możliwość sojuszy. Na przykład w kwestii Iraku, większość byłaby po
                              tej samej stronie co Polska, pomimo Francji, Niemiec i Beneluxu. W przypadku
                              wspópracy wyłłącznej - podkreslam wyłącznej - ze Stanami wpływu nie mamy, gdy ż
                              nie jestesmy wogóle w obszarze podejmowania decyzji.

                              4. Integracja jest procesem. Jesli nastąpi załamanie, to tez nie będzie to
                              załamanie definitywne, po którym ekonomia Europy nie pdoniesie się w żadnym
                              wypadku. Jeśli takie załamanie nastąpi, to będzie to tragedia niezależnie czy
                              będziemy w Unii, czy na jej przedpolu. Ale po załamaniu nastepuje poprawa
                              koniunktury. Także nie opieram tego na myśleniu życzeniowym, ecz na obserwacji
                              statystyk gospodarczych, które znają wahania w dół i w góre. Aktualnie jest
                              dółnota bene, obserwatorzy twierdzą, że nie jest to kryzys strukturalny i że
                              powinno nastapić w ciągu 2-3 lat ożywienie, że pierwsze jego znaki są na
                              rynkach śwaitowych odczuwalne.

                              5. Oj przeczytaj mnie uważnie. Również w pierwszej części wywodu. Przeciez to
                              rzecz zupełnie fundamentalna, jest to zupełna podstawa polityki unijnej, nie
                              rozumiejąc tego, nie rozumiejąc polityki subsydiarności (de facto z pieniędzy
                              budżetowych, do projektów prywatnych bądź regionalnych) ani najważniejszej z
                              osi metodycznych UE: mianowicie pomocniczosci (czyli idei, ze kazdy problem
                              powinien byc rozwiazany na najnizszym mozliwym szczeblu, w duzym skrocie i
                              uproszczeniu), trudno w ogóle rozmawiać sensownie na temat unijnego projektu.
                              Porównaj dyrektywy odnoszące się do sfery prywatnej i do rządowej i zobacz kto
                              jest docelowym odbiorcą. Olbrzymia - powtarzam - cześć dotacji jest dla rozwoju
                              samorządowego, małych i średnich przedsiębiorstw. Dodatkowo ustawodawstwo
                              państwowe jest nastawiane na te same sektory. Dotacje budżetu są w zasadzie
                              piętnastorzędne. A współna polityka zewznętrzna jest na razie pobożnym
                              życzeniem, co nie zmaina faktu, że przydałaby się koordynacja poczynań UE w tym
                              zakresie, ze względu przede wszystkim na wpływ polityki zewznętrznej na
                              zdobywanie rynków.

                              6. Nigdy tego nie mówiłem. Mówiłem to z perspektywy chrześcijańskiej. Tu
                              odczuwam, niestety, nutkę złej woli, albo nieuważnego czytania. UE jest nowym
                              narzędziem również dla Chrześcijaństwa. To nie znaczy że ona sama jest
                              chrześcijańska, lub że prowadzi politykę chadecką.

                              8 i dalej. Własnie o to mi chodzi, że tego projektu nie da się sprowadzić do
                              umowy polityczno-gospodarczej. A już napewno nie dwóch stron! To jakaś zupełna
                              pomyłka. Właśńie takie uproszczenie jest największym przewinieniem naszych tzw.
                              decydentów. I stąd siębioerze niezrozumienie społeczne samej idei Unii. ALe
                              cóż, w przedostatnim paragrafie włąśnie podajesz te wszystkie powody, dla
                              którego Europa zachodnia w drugiej polowie XX wieku zdecydowała się zasadniczo
                              i nowatorsko zmienić swoje wzajemne stosunki. Gdyż ta Eurpoa, która wynikła z
                              powstania pańśtw nowoczesnych i upadku dynastii, okazała się być w dużej mierze
                              niewypałem. Tu nie chodzi mi tylko o krzywdy względem Polski, ale w ogóle ogrom
                              krzywd na Starym Kontynencie. To, co wymieniasz (pomijając że można polemizować
                              z niektórymi upraszczającymi stwierdzeniami - wszak w 1944-45 roku, nie
                              istniały poza Wielką Brytanią i Stanami wolne kraje porowadzące wolnąi
                              nieskrępowaną politykę na zachodzie Europy) stanowi najlepszy katalog tego,
                              czego nie chcemy, a co było pośrednim bądź bezpośrednim wynikiem Europu państw
                              narodowych powiązancyh systemami bilaterlanymi i zminnymi układami
                              krótkotrwałem polityki europejskiej. Ten czas musi odejść, aby właśnie tamte
                              dramaty się nie powtózyły, lub by - jak woli racjonalne spojrzenie historyka -
                              by mechanizmy, które je powodowały, zostąły w najwyższym stopniu utrudnione.

                              Na koniec jedna drobna uwaga, odnosząca się do ostatniego paragrafu: ja się
                              naprawde chwilę - i nie tylko chwilę - zastanowiłem.

                              Cwi
                              • ireo Re: może poszli do lasu/ a świstak siedzi 20.05.03, 14:12

                                1. no tak. przecież cały czas się na spekulacjach opieramy.
                                2. założenie, że będziemy mieć „możliwość realizowania więcej niż 0%” jest
                                prawdziwe, tyle że poza UE mamy teoretycznie 100% - w znaczeniu, że nie
                                istnieją zewnętrzne mechanizmy instytucjonalne, które mogłyby bezpośrednio
                                oddziaływać na rzeczywistość w Polsce. Istnieją oczywiście zewnętrzne
                                okoliczności ekonomiczne, kulturowe i polityczne, którym Polska podlega tak,
                                jak każdy inny kraj (im silniejszy, tym mniej), ale po wejściu do UE to się
                                zmieni i trzeba będzie bardziej słuchać większych i zamożniejszych, na drodze
                                bardziej formalnej. Tu należy ocenić, czy mniejsze jest ryzyko niezależności,
                                czy przyłączenia się, ale wydaje mi się, że niewielu specjalistów jest w stanie
                                ocenić to z góry, a z tych, którzy są w stanie, część zapewne się myli, jak w
                                każdej skomplikowanej sprawie.
                                3. to są spekulacje :-)
                                4. załamania i okresy prosperity są normalnym zjawiskiem, i niestety nie
                                da się jednocześnie skorzystać na wzroście i nie stracić na kryzysie. Nad czym
                                boleję.
                                5. nie w tym rzecz. Wykładając podstawy funkcjonowania UE nie możesz nie
                                zauważać ich efektu, którym jest, a w jeszcze większym stopniu powinna być -
                                tak jak piszesz - zintegrowana polityka, także zewnętrzna. Nie można twierdzić,
                                że UE nie prowadzi wspólnej polityki zagranicznej, bo gdyby jej nie było, to
                                np. przyjęcie nowych krajów nie byłoby możliwe. Inna sprawa, że proces
                                podejmowania wspólnych decyzji jest trudny i długotrwały, co zresztą zmniejsza
                                możliwości unijnej gospodarki w porównaniu z konkurencją. Wracając
                                do „docelowego odbiorcy” – to prawda, tylko że ów „odbiorca” niewiele będzie w
                                stanie odebrać, jeśli nie ma odpowiedniego przygotowania. I tu widziałbym
                                najbardziej niepewny punkt całej integracji z naszego punktu widzenia.
                                6. dlatego pytałem, że nie zrozumiałem. W jaki sposób UE „jest nowym
                                narzędziem również dla Chrześcijaństwa”? Owszem powinna być, tzn. stawać się
                                bardziej chrześcijańska, ale nie sądzę, żebyśmy przyłączając się stali się
                                lepszymi chrześcijanami (rozpatrując to w skali masowej należałoby może raczej
                                powiedzieć, że „chrześcijanami w ogóle”). A może się mylę i jednak okaże się,
                                że Europejczycy zbliżą się do Boga właśnie dzięki Unii (np. przez wspólny
                                udział w wielkich cierpieniach? :-/ - nie wiem).
                                8. nie „dwóch stron”? A ilu? Z jednej strony jest obecna UE, która (jako
                                wypadkowa) widzi w stowarzyszeniu się z Polską (i innymi krajami) wady i
                                zalety, i z drugiej Polska – jak wyżej. A co to niby jest, jeśli nie umowa? To
                                nie jest celowe uproszczenie, tylko jeden z wielu aspektów integracji. Bo są
                                jeszcze inne – kulturowy, duchowy, etyczny itp., ale one są chyba jeszcze
                                trudniejsze do dyskutowania. Uważam zresztą, że to doskonale, że jest to umowa
                                którą mogliśmy negocjować, a nie czyjaś jednostronna decyzja (jak
                                np. „Anschluss”, „bratnia pomoc”, „wyzwolenie” kogoś lub czegoś, itp.).

                                Tak, zastanowiłeś się. Ale „to, czego nie chcemy”, niekoniecznie „było
                                pośrednim bądź bezpośrednim wynikiem Europy państw narodowych (powiązanych
                                itd.)”. Nie lubię tego porównania i przytaczam je nie dlatego, że jestem jego
                                zwolennikiem, ale np. były Związek Radziecki też nie był państwem narodowym i
                                formalnie miał status federacji, w bardzo gęstym sosie ideologicznym zresztą.
                                Były odpowiednie pieśni masowe („...podaj nam dłoń, Ukrainooo!” – mimo, że nikt
                                Ukrainy nie pytał, czy chce podawać dłoń, czy tyły, albowiem akt „podania
                                dłoni” rozpoczął się 17.09.1939 r.), fajne nazwy i osobne godła poszczególnych
                                republik związkowych i ich reprezentacje parlamentarne, i ogólnie było fajnie.

                                Ale to taka refleksja. Generalnie nie boję się UE, ale uzasadnione
                                przypuszczenie, że po wstąpieniu do Unii będzie mi jeszcze lepiej niż teraz,
                                nie zmniejsza mojej troski o to, że o wielu rzeczach, które się wtedy w Polsce
                                staną, mało kto myśli i nikt o nie nie dba. Nie chciałbym, żeby robotnicy w
                                Polsce skończyli jako zbiorowisko pracowników zatrudnionych do obsługi środków
                                produkcji należących do kogoś innego, i tak się zastanawiam, czy możliwe jest,
                                że najwybitniejsi i najzdolniejsi ludzie w kraju będą pracować przeważnie na
                                zlecenie ośrodków działających całkowicie niezależnie od interesów narodowych,
                                i że dziennikarze i artyści będą tworzyć także za pieniądze tych ośrodków, i
                                czy to dobrze.
    • senne_marzenie Unijna lokomotywa:) 16.05.03, 20:12
      Siedzą w pociągu ważni Unici,
      Grubi, nadęci, lekko podpici,
      Wiozą do Polski ustaw czterdzieści,
      Każda w wagonie ledwo się mieści,
      Pierwsza zawiera setki koncesji,
      Pewną przyczynę rychłej recesji,
      Druga przynosi drogą benzynę,
      Kolejną naszych nieszczęść przyczynę,
      Trzecia wprowadza nowe podatki,
      Podnosi VATy, akcyzy, składki,
      By "ludzie pracy" pieniądze mieli,
      W kieszeniach swoich przedstawicieli,
      Czwarta rozwala polskie mleczarnie,
      Wszak smrodu i brudu to wylęgarnie,
      Piąta morderców od kary zwalnia,
      W więzieniach będzie miła sypialnia,
      Szósta pomnoży nam urzędników,
      W siódmej są wzory nowych pomników,
      W ósmej feminizm i parytety,
      Wybierz cymbałów - byle kobiety,
      W dziewiątej instrukcja indoktrynacji,
      Za hojną kasę z Eurodotacji,
      Aktorzy, panienki i dziennikarze,
      Wyklepią wszystko, co im się każe,
      Zaś szkolnej dziatwie,
      Przyniesie chlubę,
      Udział w błękitnym Eurojugent,
      Miłość do Unii w wierszu, w piosence,
      Wszystko co robisz, nawet w łazience-
      Robisz dla Unii, pomiętaj o tym,
      Inaczej szybko wpadniesz w kłopoty,
      Nie skończysz studiów,
      Wylecisz z pracy,
      Eurogestapo zrobi cię "cacy",
      W dziesiątej i dalej,
      Czytać się nie chce,
      Można z pociągu wyskoczyć jeszcze...

      to ja tylko tyle chcialam:)
      • kleszczo Re: Unijna lokomotywa:) 16.05.03, 20:38
        uhm ....


        Nic dodac ... nic ujac. Jedynie rece zalamac.

        Kleszczo :)
        • senne_marzenie Re: Unijna lokomotywa:) 16.05.03, 20:52
          kleszczo napisał:

          > uhm ....
          >
          >
          > Nic dodac ... nic ujac. Jedynie rece zalamac.
          >
          > Kleszczo :)

          ja wlasnie zalamuje. w ramach pocieszenia jem lody bananowe...
          ciekawe czy sa zgodne z unijnymi normami?:)

          PS.a w ogole to postuluje stworzenie jakiejs dyrektywy odnosnie
          czatu na gazeta.pl i forum o czacie:)
          • kleszczo Re: Unijna lokomotywa:) 16.05.03, 21:23
            Zamiast dyrektyw sugeruje wyniesc Leppera i Giertych (tlumaczone jako gamonie)
            na cokoly!
            Jupijajej

            Kleszczo

            ----

            "Umysly mierne potepiaja wszystko, co przechodzi ich miare"
            • senne_marzenie Re: Unijna lokomotywa:) 16.05.03, 21:32
              kleszczo napisał:

              > Zamiast dyrektyw sugeruje wyniesc Leppera i Giertych (tlumaczone jako
              gamonie)
              > na cokoly!
              > Jupijajej
              >
              > Kleszczo
              >
              > ----
              >
              > "Umysly mierne potepiaja wszystko, co przechodzi ich miare"

              klesio... jak by nie bylo, przepasc miedzy panem Lepperem a panem Giertychem
              (mlodym) jest nie do pokonania:) nie porownuj gwiazdy do .... <cenzura>
            • Gość: olek_ Re: Unijna lokomotywa:) IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.05.03, 23:24
              kleszczo napisał:

              > Zamiast dyrektyw sugeruje wyniesc Leppera i Giertych (tlumaczone jako
              gamonie)
              > na cokoly!
              > Jupijajej
              kleszczo wypluj te słowa.
              pozdr
              o.
              • Gość: pablo_slon Re: Unijna lokomotywa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.05.03, 22:52
                OLEK masz moje poarcie......
                kleszcze nie masz mojego poarcia.....
    • Gość: lew_ Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: *.proxy.aol.com 16.05.03, 21:22
      Less jestes nie do pobicia :) nie do podrobienia :))
      • senne_marzenie Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE 16.05.03, 21:33
        Gość portalu: lew_ napisał(a):

        > Less jestes nie do pobicia :) nie do podrobienia :))

        wiadomo:)
        (ale dziekuje, traktuje to jako komplement;))
        • Gość: jan z UE Re: 3 * TAK ........... ? Jestem juz w UE!!!!!!!!! IP: *.dip.t-dialin.net 19.05.03, 15:48
          senne_marzenie napisała:

          > Gość portalu: lew_ napisał(a):
          >
          > wiadomo:)
          > (ale dziekuje, traktuje to jako komplement;))
          >
          od kilku lat i mam kase, po prostu
          3.000,00€ netto na miesiac

          i przestancie pieprzyc.......farmazony o przepisach itd...........
          tylko jest jedno ale przyjaciele tutaj trzeba ZAPIER........ a nie sie
          OPIERD:::::
          jak to w PL bywa
          czakam na Was w UE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Gość: rybka Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: *.nat1.tvknet.pl 18.05.03, 23:44
      Moj Drogi...

      Owczy pęd bywa czasem... hmmmmmm owczym pędem i nie ma wyboru, nie ma, kurde,
      no nieeeeeeee!!!!!!!
      A niezaleznośc... miedzy bajki
    • Gość: smok_telesfor Gdzie jest olomanolo? IP: 62.65.141.* 19.05.03, 10:49
      ten post to woda na mlyn dla niego. Jestem wiec szczerze zaniepokojony brakiem
      wpisow od niego he he.

      smok_zaniepokojony
      • kleszczo "Niech sie mury pna do gory ..." 19.05.03, 21:57
        ...a najbardziej mnie smieszy, ze Ci ktorzy UE potepiaja, najmniej o niej
        wiedza...
        I kropka.

        Howk

        Kleszczo

        P.S. Ktos tam powiedzial, ze nie mam racji, ale najwidoczniej nie wylapal
        sarkazmu ... od tej pory bede go dobiniej podkreslal - moze tak - "(sarkazm)" :)

        K

        ---
        "Gdy orly milknal, zaczynaja jazgotac papugi"
    • Gość: smok_telesfor Re: 3 * TAK ........... ? co myśle o UE IP: 62.65.141.* 20.05.03, 10:19
      UE "byc moze ma tam swoje plusy, ale rozchodzi sie o to zeby te plusy nie
      przyslonily minusow"

      smok

      ps. nie mamy wyjscia i tyle, nie przeniesiemy sie do Ameryki, kto twierdzi
      inaczej ten trąba!
      • Gość: ździch Polska w UE..czy tak będzie? IP: *.stalowa-wola.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 13:39
        Warszawa, 13.12.2004 r.

        Kochana Mamusiu!

        W Unii jest fajnie, niczego tu nie brakuje. Cukier jest po 4 zł za kg,
        benzyna po 5,50 zł za litr, masło po 4,10 zł za kostkę, chleb po 3,20 zł
        za bochenek, a paczka papierosów po 12 zł.Jeśli chodzi o nasz dom, to latem
        przyjechał pan Helmut z Berlina. Najpierw postawił piwo, a potem pokazał akt
        własności z 1937 r. i powiedział, że teraz to jego ziemia i wszystko, co na
        niej. Może to i lepiej, i tak nie byłem w stanie płacić podatku katastralnego
        (Mamusia wie, 2% od wartości nieruchomości rocznie). Za to w przytułku mamy
        kolorową telewizję i fajne filmy.Pracy na razie nie ma, ale mówią, że będzie.
        Jak dożyję, to za 6 lat będę mógł pracować w Niemczech albo Austrii. W mieście
        budują nowy urząd.Unia dała trochę grosza. Firma Heńka Kowalskiego startowała
        w przetargu,ale rozstrzygano go w Brukseli i wygrali Szwedzi. Co prawda
        inżynierów sprowadzili od siebie, ale Heniek i tak się cieszy, bo uznali jego
        kwalifikacje i pozwolili nosić cegły. Niech sobie chłop zarobi, bo
        jego firma już nie wytrzymuje tego zwiększonego VAT-u w budownictwie.
        Chciał wysłać syna na studia do Francji, ale nie miał na to pieniędzy.
        Córka jednego z ministrów miała więcej szczęścia i dostała unijne stypendium.
        Chłopak Henia jest całkiem zdolny, więc zdawał na naszą politechnikę. Byłby
        się dostał, gdyby nie konkurencja młodzieży z innych krajów unijnych. W końcu
        tam uczelnie też są przepełnione. Na razie jest na darmowym stażu w
        hipermarkecie.Ostatnio w mieście pojawiło się mnóstwo byłych rolników. Mówią
        coś o nierównej konkurencji, niskich dopłatach i limitach produkcyjnych. Nie
        wiem o co im chodzi, przecież mieli najwięcej zyskać na integracji.Do domu
        naprzeciwko wprowadziło się młode małżeństwo - Tomek i Jacek. To bardzo
        wrażliwi ludzie,nawet starają się o adopcję. Pani kurator jest bardzo
        tolerancyjna i świeżo po aborcji, więc mają duże szanse.Niech Mamusia na razie
        siedzi na tej Białorusi,bo tu szaleje eutanazja, zwłaszcza, że ubezpieczalnia
        już o Mamusię pytała.To tyle, bo idę po zasiłek. Będę go pobierał jeszcze dwa
        miesiące.Całuję mocno. Zdzisiek!

        P.S. Niech mi Mamusia przyśle kilo szynki, ale takiej ze zwykłego prosiaka,
        bo te nasze świecą po nocach.

        P.P.S. Niech Mamusia wyśle ten list swoim znajomym. Może za kilkanaście
        lat do mnie wróci. Wtedy Polski już pewnie nie będzie, ale w końcu będę
        obywatelem nowego euroregionu...


        ...ta "humorystyczna wizja"niech zakończy dewagacje nad tym co zyskamy co
        stracimy po wejściu do UE,i tak całą prawdę znają nieliczni...a mój rocznik to
        i tak ma i będzie miał przejeba..:)Pozdro dla entuzjastów i przeciwników UE

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka