toulaa
01.11.03, 22:29
.....i nie zdarzy....z tej przyczyny narodzimy się bez wprawy i pomrzemy bez
rutyny.....
....Wisi to jedno się udało, pasuje na listopad, na pierwszy listopada....
...ile słów niewypowiedzianych? ile wypowiedzianych o jedno, o kilka za dużo?
ile okazji przegapionych? ilu ludzi, co tak szybko odeszli, a myśmy nie
zdążyli- bo wstyd, bo strach, bo skrępowanie, bo...? ile chwil niezręcznego
milczenia? ilu wędrowców nieprzyjętych? psów nienakarmionych? kwiatów
uschniętych, bo zapomnieliśmy podlać? ile kominków nierozpalonych? książek
nieprzeczytanych? filmów nieobejrzanych?
.....spotkań odłożonych, bo praca, bo sprzątanie? wiadomości z sekretarki
nieodsłuchanych?...ile szlachetnych porywów serca stłumionych w imię
dumy?.....pocałunków niezaangażowanych? rąk na zgodę wyciągniętych w
powietrzu zawisłych? ile łez nieotartych naszą ręką.....
..każdy z nas ma tyle tych tyle.....czy większa jest radość w Królestwie
Niebieskim z jednego nawróconego niż....teraz widzimy jakby w zwieciadle,
niejasno...czy musimy być aż zawołani po imieniu, żeby zobaczyć twarzą w
twarz?......
.....wieczór dawno temu, w Pięciu Stawach.....ciasto ze śliwkami pieczone w
znalezionym prodiżu...nie "uchowałam" tego ostatniego kawałka....nie
odwzajemniłam spojrzenia.....czy byłabym teraz innym człowiekiem, inną
kobietą?...czuję smak tej "magdalenki"....
"Panie Boże, zostaw mnie na drugie życie, jak na drugi rok w tej samej
klasie..."