Dodaj do ulubionych

psychika w czasie niepłodności

09.12.10, 13:22
Witam !! Prawie dwa lata staramy się z mężem o dziecko mam 27 lat. Początkowo nie miałam pojęcia, że starania o dziecko mogą tak długo trwać teraz już obawiam się czy w ogóle kiedykolwiek będziemy się cieszyć własnym potomstwem. Czuję taki smutek, rozczarowanie, że nie możemy tak jak nasi znajomi po dwóch, trzech miesiącach starania zobaczyć dwóch kresek na teście ciążowym. Wydaliśmy już sporo pieniędzy na badania u różnych lekarzy – monitoring owulacji , badania hormonalne, hsg, wrogość śluzu i wszystko wyszło dobrze nasienie męża też jest dobre. Trafilismy do doktora Sobkiewicza w Salve w Łodzi, który po 5 minutowej wizycie zaproponował inseminację. Wykonaliśmy już dwie i nadal nic. Nie wiem co robić ???? Serce mi pęka kiedy dowiaduje się jak kolejne osoby z mojego otoczenia zachodzą w ciążę niby normalna sprawa ale nie dla mnie. Strasznie boli mnie to kiedy koleżanka, która wie jak bardzo pragniemy dziecka, ile leków hormonalnych nabrałam które przepisali lekarze żeby mimo normalnej owulacji jeszcze zwiększyć szansę na ciążę. Jak się bałam badania drożności. Kiedy się z nią widzę albo dzwoni do mnie cały czas opowiada mi o swojej ciąży o szkołach rodzenia o ubrankach, pokoiku, przedstawia cały ranking szpitali gdzie dobrze rodzić a ja słucham jak głodne dziecko oglądające czekoladowe ciastko za szkłem. Po każdej rozmowie z nią mam ogromnego doła, i wzbiera we mnie złość, że to nie sprawiedliwe. Zastanawiam się czy ona może robić to specjalnie czy to ja tak bardzo jej zazdroszczę??Bardzo proszę o jakąś podpowiedź osób, które przechodzą lub przeszły przez to co ja z mężem. Może zna ktoś bardzo dobrego lekarza leczącego niepłodność z woj. Łódzkiego.
Obserwuj wątek
    • m.jak Re: psychika w czasie niepłodności 09.12.10, 14:55
      Droga Natko

      Myślę,że wszystkie jak tu jesteśmy i byłyśmy od wielu lat(bo już kilka lat to forum funkcjonuje), wszystkie przeżywamy to samo. Każdego miesiąca jest nowe rozczarowanie po nowych nadziejach. Ja zawsze mówię, że niepłodność to ciężka choroba psychicznie i nie zwracaj uwagi (na tyle na ile to możliwe) na głupie i nierozważne paplania innych.Tych szczęściarzy którym się udało. Nikt kto tego nie przeżył nie zrozumie Was, więc najlepiej po prostu powiedzieć wprost, by ciężarne koleżanki nie mówiły o swojej ciąży bo to Cię rani. Jeżeli tego nie zrozumieją to ich problem. I nie bój się tego powiedzieć, bo np możesz ich zranić. A jakim prawem one mogą Ciebie ranić?
      Ja wiem co to znaczy niezrozumienie, nietakt i nietrafione tematy do rozmowy. Nie dość, że nikt nie rozumiał, jak można nie zachodzić w ciążę to teraz przeżywam ból niezrozumienia ile można płakać po śmierci dziecka(mój Synek urodził się martwy dokładnie15miesięcy temu).
      Powiem Ci jedno. Dobrze jest być wśród swoich, wśród ludzi który Cię rozumieją i przeżywają to co Ty.Taka grupa wsparcia.

      Dobrze,że w sytuacji Waszych trudności trafiłaś na to forum.
      Pozdrawiam i życzę siły
      • smily4kama1 Re: psychika w czasie niepłodności 10.12.10, 15:07
        Tutaj na pewno zostaniesz zrozumiana...wszystkie tutaj borykamy sie z tym problemem i wszystkie wiemy o czym piszesz.

        Z mojego doswiadczenia wiem, ze trzeba mowic wprost o tym, co nas rani. Wydaje sie to byc wielka sztuka, ale wystarczy ze zrobisz to raz a za kazdym nastepnym bedzie latwiej.

        Nastepnym razem gdy zadzwoni Twoja kolezanka, powiedz jej, ze nie chcesz jej urazic i cieszysz sie jej szczesciem ale poniewaz sama masz problemy z zajsciem w ciaze, ktore kosztuja Cie wiele smutku i bardzo to przezywasz, bedzie lepiej dla Twojej psychiki i samopoczucia jesli na jakis czas zaprzestanie zasypywac Cie tymi wszystkimi nowinkami. Jesli ma w sobie odrobine altruizmu i szacunku do Ciebie na pewno to zrozumie.

        Powodzenia
    • sofi75 Re: psychika w czasie niepłodności 10.12.10, 16:56
      Kolezanke - jako przyklad skrajnego egocentryzmu i braku empatii - proponuje dla wlasnego zdrowia psychicznego wyslac na bambus.

      A Tobie - wiecej myslenia o sobie - wyjatkowo masz prawo do egoizmu smile

      trzym sie!
    • natka7777 Re: psychika w czasie niepłodności 10.12.10, 18:43
      Dziękuję Wam dziewczyny za odpowiedz!! Cieszę się, że trafiłam na to forum bo tu czuję się zrozumiana i wiem, że to co czuję w tej sytuacji jest normalne. Wysłałam taką samą wiadomość na inne forum chyba rodzice radzą gdzie też był wątek o niepłodności ale czytany przez rodziców. Niestety uznano, że nie umiem się cieszyć szczęściem innych, że koleżanka na pewno nie robi tego specjalnie, że jest w ciąży i trzeba ją wspierać. Tak też się czuję chodząc do lekarzy kobiety w ciąży są najważniejsze one noszą dziecko, o nie trzeba się martwić, niczego nie przegapić, wizyta musi być długa. A jak ja idę do lekarza to wizyta trwa chwilę bo teoretycznie to jestem zdrowa, żadnego zagrożenia życia, od niepłodności nic jej nie będzie, nie umrze. A psychika, a wsparcie choćby jednym dobrym słowem. U doktora Sobkiewicza w Łodzi w Salve wizyta trwa dosłownie 5 minut a kasuje 130zł zawsze jak wchodzę to wymienia jakieś nazwisko a potem przeprasza, że się pomylił. Niepłodność w takich klinikach to biznes. Czasami się zastanawiam czy w ich interesie jest to żeby taka inseminacja udała się za pierwszym razem. Jak nie wyjdzie to i tak przyjdę na następną aż wydam ponad 10 tys. Na In vitro. Chyba tak piszę bo jestem zła. Jeżeli sama nie napiszę jaki był wynik inseminacji to nawet nikt się nie zainteresuje czy się udało. Na siebie też jestem zła bo niby mam zapomnieć o problemie a siedzę i piszę na forum o niepłodności. Nie da się odciąć od problemu. I zawsze jestem ciekawa czy ktoś odpisał. I jeszcze raz dziękuję!!!
      Piszemy o sobie o kobietach bo one to bardzo przeżywają , ale to problem pary. Z mężem układa nam się bardzo dobrze pod każdym względem, ale boję się żeby nie było to do czasu, bo problem z czasem zacznie nas przytłaczać. On jak widzi, że jestem przybita szczególnie jak pojawi się @ to zawsze mówi, że nie żenił się ze mną dla dzieci, że liczę się ja, jeśli będą dzieci to dobrze, bardzo dobrze ale jeśli nie to damy sobie radę. W ostateczności myśleliśmy, że moglibyśmy zaadoptować dziecko, ale ta świadomość , że to nigdy do końca nie będzie nasze i zastanawianie się od jakich ludzi pochodzi. Nie wiem mam nadzieje, że to kwestia wychowania. Przepraszam, że czasami piszę egoistycznie i tak, że raczej nie wypada, ale chciałam być szczera .
      • baba-baba Re: psychika w czasie niepłodności 10.12.10, 21:04
        Hej Natka,
        a ja Cię zapraszam na stronę parenting.pl ,znajdziesz tam też dziewczyny w podobnej sytuacji i dużo wsparcia a także info o lekarzach od dziewczyn.
        A od takich co to proponują inseminację po 5 minutach to uciekaj od razu.
        Spokojnie,może nie jest tak tragicznie a tylko nie trafiłaś na dobrego lekarza.Ja też starałam się 2 lata a dodatkowo straciłam 3 ciąże.Mam nadzieję,że ta zakończy się dobrze(6m-c obecnie).Powodzenia,nie załamuj się jeszcze.
      • goka_s do natka7777 27.12.10, 12:16
        Każda z nas swój problem związany z niepłodnością przeżywa inaczej. Ja podobnie jak ty mam 27 lat od dwóch lat staramy się o maleństwo, ale nic z tego. Zrobiliśmy sporo badań u męża wszytko ok u mnie stwierdzono endometriozę, niedrożny lewy jajowód obecnie jestem leczona Danazolem, w lutym kończę kurację i liczę na zielone światło. Również leczę się w Łodzi ale u dr Budeckiej.
        Z tą psychiką bywa różnie raz mi się wydaje że jestem silna jednak przychodzą takie dni że myślę że to wszystko bez sensu. Również jak ty myślałam że zajście w ciąże nie będzie jakimś problemem, że przecież nigdy nie miałam problemów hormonalnych, wszystko było ok a tu taki klops. Boli mnie kiedy np. w czasie byle jakiej imprezy słyszę że mogli byśmy się postarać na co czekamy, czasem zaciskam zęby i odpowiadam że jak przyjdzie czas to będą. Po wyjściu z takiego spotkania "rodzinnego" jestem przygnębiona i czuję się gorsza od innych kobiet, jak wybrakowany towar.
        Na szczęście mam wspaniałego męża który wie jak to wszytko przeżywam wspiera mnie i mówi że jeszcze będziemy mieć drużynę piłkarską.
    • annajustyna Re: psychika w czasie niepłodności 11.12.10, 13:34
      Natka, a laparo nie mialas? Bo dopiero ona daje pelny obraz (u mnie w kazdym razie dala). Jestes jeszcze mlodziutka, masz czas na walke, a kolezanka sie nie przejmuj (wiem, ze latwo tak pisac). Najwazniejsze, by wykluczyc wszelkie powody natury fizycznej - jak tam Twoja tarczyca?
      • zosia9 Re: psychika w czasie niepłodności 12.12.10, 09:04
        Po pierwsze jesteś młoda i masz mase czasu na leczenie. Taka świadomość zawsze pomaga. Po drugie moze zmienić klinike nie wien czy ta do której chodzisz zajmuje się strikte niepłodnością ale warto poszukać właśnie takiej. Polecam strone nasz bocian, kopalnia wiedzy i zrozumienia. Teraz trwa akcja "Niepłodnoć boli" możesz pogadać przez skypa z osobami które przez to wszytsko przeszły. Polecam też fora eksperckie i komentarze psychologa, to pomoze ci trochę zrozumieć swoje uczucia.
        Pozdrawiam
        • olo.77 Re: psychika w czasie niepłodności 16.12.10, 11:01
          Kochana, wiem co czujesz i co przeżywasz. My z mężem staraliśmy się o malucha 2,5 roku. Ile łez wylałam, ile w moim sercu było smutku wie każda z nas. Przeszliśmy z mężem wiele badań, u nas problem leżał i po stronie męża i po mojej. Jednak w piękny lipcowy poranek miałam robioną kolejną inseminację, głęboko wierzyłam, że się uda i ..... teraz mam kochane bliźniaki. Więc Kochana walcz, walcz o szczęście i głęboko wierz w to, że się uda. Korzystaj z każdej szansy. Inseminacja to 22% szans na zajście w ciąże, może to mało a może aż 22%.
          Trzyma mocno kciuki za Was.
          A Twoja koleżanka wiedząc o Waszych problemach uważam, że jest nie taktowna. Może ogranicz troszkę kontakty lub po prostu powiedź jej o swoich odczuciach.
          Ps. inseminację można też zrobić na NFZ.
    • plumka25 Re: psychika w czasie niepłodności 17.12.10, 21:37
      Myślę, że naszych rozterek i łez nie mogą zrozumieć kobiety, które bardzo szybko zaszły w ciążę. Ja już nawet tego nie oczekuję, nie opowiadam ludziom o swoich problemach, bo to nie ma najmniejszego sensu, nie są w stanie nas zrozumieć.
      Po co mowić ludziom, żeby słyszeć teksty "komuś tam się udało to i wam się uda", tylko dlaczego się nie udaje? Wcale mnie to nie pociesza. Dlaczego czują taka straszną bezsilność, beznadzieję, idą święta a ja mam to gdzieś, nawet choinki nie chcę w tym roku, bo po co, dla kogo. Nie mam ochoty jej ubierać całe życie sama, nie chcę znów myśleć, następny rok za nami a my ciągle sami i nie wiadomo czy kiedykolwiek to się zmieni. A na domiar złego ludzie nie rozumieję mnie, bo niby czemu mieli by zrozumieć, przeciez teoretycznie mam wszystko, mieszkanie, kochającego męża, niezłą pracę, pieniądze, jestem zdrowa, myślę, że według znajomych jestem postrzegana jako osoba zadowolona z życia. A ja już nie dam rady żyć z myślą, że nigdy nie będę miała dziecka. Dziś jest pierwszy dzień @, pisząc to płaczę, łzy lecą mi po policzkach, może przynajmniej tochę mi ulży, jak podzielę się tym z Wami.
      Walczymy ponad 3 lata, wyniki niby w normie, to co jest nie tak? Czy jestem aż tak strasznie złym człowiekiem, że nie mogę spełnić się jako kobieta, matka? Przecież tak nie wiele potrzeba do szczęścia, a jednocześnie tak dużo.
      • zosia9 Re: psychika w czasie niepłodności 20.12.10, 20:24
        plumka w rzeczach które napisałaś, to co posiadasz wymieniłaś również zdrowie. A przecież nie jesteś zdrowa. Cierpisz na chorobę która nazywa się niepłodność, jak najbardziej zdefiniowaną majacą swój nr, chorobę którą się diagnozuje i leczy. może takie podejście do sprawy pomoże ci uporać się z samą sobą.
    • froobek Re: psychika w czasie niepłodności 18.12.10, 22:18
      Moja psychika była podczas nieudanych starań w strzępach. Nigdy nie byłam zdiagnozowana, ale uważam, że miałam depresję. Uważaj na siebie, jak tylko poczujesz, ze nie możesz normalnie funkcjonować, idź do terapeuty.

      Uważam, że ktoś, kto nie doświadczył niepłodności, nie zrozumie tego. To raz.
      Poza tym ciąża tak niesamowicie wypełnia człowiekowi cały świat, że trudno o niej nie mówić. Nie wierzę, żeby ktokolwiek chciał Cię ranić specjalnie.
      Weź tez pod uwagę, ze Ty wszystko odbierasz razy trzy. Może ona wcale nie mówi tak dużo, ale dla Ciebie nawet słowo "śpiochy" to już za dużo. Był taki czas, ze ranił mnie sam fakt, ze ktoś jest w ciąży,a co dopiero jakiekolwiek mówienie o tym. O ile będziesz w stanie, przypisuj "winę" za to nieporozumienie raczej swojej skrzywionej percepcji niż czyimś złym intencjom. To Ty funkcjonujesz w lekko nienormalny sposób - i masz do tego pełne prawo, żeby była jasność.

      Wszystko to nie zmienia faktu, że warto by koleżance w sprzyjającym momencie powiedzieć, jak to odbierasz. Oczywiście, że się poryczysz - nawet nie próbuj tego powstrzymać smile

      Życzę Spokojnych Świąt, bez życzeń dotyczących ciąży.
    • kate3535 Re: psychika w czasie niepłodności 26.12.10, 13:46
      Ja jestem pacjentką dr Sobkiewicza i szczerze Go polecam. Po 2 latach leczenie, przy 2gim in vitro udało mi się zajść w ciążę i mam synka, który teraz ma 17 miesięcy.Rozumiem Cię, bo sama dużo przeszłam, ale naprawdę warto zaufać dr Sobkiewiczowi. Pozdrawiam i życzę powodzenia!!
      • meg-i77 Re: psychika w czasie niepłodności 27.12.10, 17:56
        Oj jak dobrze Cie rozumiem,po 13 latach rozeszlam sie z męzem jakies 2 lata przed rozwodem poprosilam go zebysmy poszli zbadac sie do lekarza dlaczego ciągle nie ma dziecka,nie chcial -poszlam sama zrobilam wszystkie badania,lekarz jednak nalegal zeby przyszedl.Po dluzszej namowie poszedl z "łaski" i okazalo sie ze cos jest nie tak,lekarz kazal zrobic badania ponownie i wtedy zaczęlo sie pieklo,mąz i tesciowa zrobili mi awanture,ze to ja nie moge miec dzieci a obarczam winą jego.Od tamtego czasu cos we mnie pęklo,dalam sobie spokoj z badaniami,leczeniem itd...do tego doszly inne problemy i rozwod.Teraz mam nowego partnera i od kilku miesiecy staramy sie o malenstwo i narazie nic.Jakos w glowie mam zakodowane ze to moze i moja wina ze nie moge zajsc w ciąze,tez nie moge sluchac najczęsciej w pracy jak kolezanki chwalą sie swoimi malenstwami,usmiecham sie przez łzy,i te ciągle pytania-"A ty kiedy w koncu bedziesz miala swoje?" chwilami mam juz dosc,boje sie ze moj partner jak sie dowie ze jest jakis problem to mnie zostawi,ze nie zrozumie...a dodam ze mam juz 35lat wiec nie mam zbyt duzo czasu
    • bebe166 Re: psychika w czasie niepłodności 27.12.10, 23:39
      Kochana, naprawdę psychika w czasie starań o dziecko jest najważniejsza.
      Ja miałam wieeelkie kłopoty z zajściem w ciąże (problem po mojej stronie) i lekarz chyba z sympatii nie chciał powiedzieć mi że w moim przypadku to mało możliwe. Po prawie roku starań (a byłam już po 30) powiedział, że na razie czas odpocząć. I dałam sobie spokój. Jak sobie odpuściliśmy i postanowiliśmy, że po wakacjach zaczniemy zastanawiać się co dalej - to okazało się, że .... jestem w ciaży i do dziś nie wiadomo kiedy w nią zaszłam bo tak nie dało się ustalić terminu.
      Po 1,5 roku zaczęliśmy starania o kolejne dziecko. 2,5 roku starań, coraz gorsze moje wyniki (jak kobiety przy menopauzie), a ja już miałam osiągnąć 35 lat i coraz marniejsze szanse. W święta stwierdziliśmy, że już jednak opuszczamy. Mamy przecież 1 dziecko. I za chwilę okazało się, że znowu jestem w ciąży. Znowu jak sobie "psychicznie odpuściliśmy".
      Dziś mamy 2 piękne córki i poczucie, że pomimo kłopotów zdrowotnych - trzeba czystej psychiki - bez nacisków, wielkich pragnień i życzeń.
      Życzę Wam byś za kilka miesięcy była wsparciem na tym forum dla innych.
      A koleżankę odpuść sobie lub prosto powiedz jej w oczy: też bym tak chciała a nie mogę, czy nie jesteś szczęśliwa, kiedy cieszysz się w mojej obecności?
    • mari_stella Re: psychika w czasie niepłodności 30.12.10, 11:45
      Psychika w trakcie niepłodnośc LEŻY...
      Poziom depresyjności jest bardzo wysoki- (porównywalny jak u chorych terminalnie) Więc juz chyba nie jest dziwne czemu to wszystko takie trudne.
      Przeglądam notatki ze szkolenia, (nie wiem, skąd prowadząca miała dane i co to za grupa kontrolna, ona sama zna temat od podszewki, więc myslę ze mozna jej zaufać, bo ma dziecko adopcyjne)
      Te dane:
      po terapii kobiety 44% urodzeń dzieci
      bez terapii - 18%
      Nie wiem, co to za grupa kontolna, czy to kobiety i leczące się i po psychochoterapii, czy starające sie tylko naturalnie, bez leczenia. Jasne, że psychoterapia nie da gwarancji powodzenia, ale pewnie i porządkuję, pomaga w radzeniu sobie ze stresem.
      Ja korzystam z terapii. Jak wiecie z innego watku nie staram się dlugo, do tego mam dziecko, ale jestem stara i stranslokowana. Mam za sobą koszmarną ciążę, gdzie każde USG pokazywało ze jest coś nie w porządku: a to NT, a to serce. Potem amnipunkcja. 4 tygodnie wyjęte z zyciorysu na oczekiwania i mysli, co jesli wynik będzie zły, a ja już czuję ruchy.. Ze szpitala, po porodzie wychodziłam z informacją, że mogę miec głuche dziecko- nie przeszła badan przesiowowych uszek. Pomimo tego stresu- do dziś jak to wspominam, to lecą mi łzy- dziś marzę o 2 dziecku. I jak mam jazdy, że mi sie nie uda (bom stara i stranslokowana); bo dostałam odpowiedź od eksperta na Bocianie pt "Tak niestety przy translokacjach jest że rzadko pojawiają się ciąże, a urodzenie zdrowego dziecka jeszcze rzadziej. czy robić inseminacje czy in vitro nie ma tutaj mądrych ponieważ nie ma gwarancji na zdrową ciążę", to jednak ta terapia stawia mnie na nogi. Dodaje nadziei. Choć, wiem,ze nie musi mi sie udac i kiedys może przyjdzie mi sie zegnac z nadzieją na kolejne dziecko. Ale jeszcze nie dzis..
      Mnie to pomaga. Pomaga mi, jak pluję złością, zazdrością, że moja szwagierka w 6 (!!) tygodniu (!) ciązy pyta mnie czy pożyczę jej wózek. Wózek, który trzymam 6 lat dla naszego dziecka. Zazdroszczę jej bezproblemowej ciąży, bo ja do połowy ciązy starałam się do niej nie przywiązywac, bo wynik amnio moze byc zły. Terapia pomaga mi jak jestesmy bombardowani kolejnymi zdjęciami z USG mojej szwagierki, a mąz mówi, że to normalne, że ona sie tak cieszy... Pewnie, normalne.. dzięki tej terapii nie zwariowałam do cnawink I nawet z mężem jednak udaje mi się dogadywac, bo nie robię z siebie nierozumianej ofiary, ale konsekwentnie pokazuje mu że jest mi trudno i chcę zeby stał obok mnie.. I nawet niektóre rzeczy mój mąz już widzi podobnie.....
      No i co jakiś czas przynajmniej oficjalnie moge sobie poryczec w gabinecie, jak mija kolejny miesiąc i nic...
      trudne to wszystko..
      • audrey2 Re: psychika w czasie niepłodności 30.12.10, 12:19
        mari, swietny post
        zaluje, ze tak trudno bronilam sie przed mysla, ze psychika ma znaczenie, wplywa na zajscie, donoszenie
        do tego dochodzi jeszcze jeden problem, o ktorym bardzo niewiele osob mowi- co po urodzeniu dziecka, pi latach walki z nieplodnoscia? czasem sie zastanawiam, co sie dzieje z kobietami, ktore latami robily cuda, zeby zajsc, maja upragnione dziecko
        czy nieplodnosc i zawirowania emocjonalne koncza sie w momencie urodzenia dziecka? jak sie je potem wychowuje?
        podejrzewam, ze sprawa jest duzo bardziej zlozona i dlatego wydaje mi sie, ze warto sprobowac terapii (off topic- dlugo sie terapeucisz mari?)
        • mari_stella Re: psychika w czasie niepłodności 30.12.10, 13:17
          Na forum "Życie rodzinne" gdzie komentuje terapeuta, był post od dziewczyny która miała 2 dzieci, wywalczone, wymodlone po in vitro. Z opisem trudności, zmęczenia, zniecierpilwienia i potwornego poczucia winy, ze jak to tyle staran, wysiłków, a jej jest trudno i jej to nie cieszy. Dodatkowo się biczowała, że jest taka "niedobra" matka, bo ma ambiwalentne teraz uczucia do dzieci, a "powinna" być zachwytach. Bez zgody na to, że może jej być trudno z tak wyczekiwanymi dziecmi..
          Ja czasem też patrzę na nasz "cud". I tez miewam poczucie winy, skoro to że jest, to taki fart, to czemu czasem się na nią drę, brak mi cierpliwości etc.. Nie wiem, na ile prenatlne przezycia wpłynęły na nią (w końcu jest tez "psychologia prenatalna"), mój koszmarny stres. Eeeeeh. Okropne wspomnienia. Ale córeczka bywa trudna. Ma tez pewnie trudnych rodzicówsmile
          Po latach walki, pewnie przychodzi zycie. I to ze się uda nie zwalnia od zwykłych probelmów.
          P.S Terapeucę się dośc długo..( ludzie rózne maja hobby wink) ok. 2 lat. Zaczęłam terapię zupełnie na inny temat, a teraz w trakcie starań, a raczej niepowodzeń, prosze, jak znalazł wink)
          Ale uwaga, nie kazdy psycholog to terapeuta!!! Tutaj tez trzeba umieć sie rozeznac, by dobrze wybrać. Jak coś , to mogę cos doradzić wink
          • audrey2 Re: psychika w czasie niepłodności 30.12.10, 13:27
            dzieki mari, akurat temat jest mi bardzo bliski i rozrozniam psychologa od terapeutywink
            aczkolwiek nie wykluczam, ze za jakis czas sie do Ciebie zglosze po jakies sprawdzone nazwiskowink
          • zosia9 Re: psychika w czasie niepłodności 30.12.10, 15:24
            Mari_stella bo to kolejne tabu, z dziecka powinnaś się cieszyć i koniec. Ja miałam regularną depresj poporodową. Potem jak porozmawiałam w klinice na ten temat to okazało się ze nie ja jedna i szczególnie narażoneą na to dziewczyny z pco. Ale nikt o tym nie mówi bo wstyd.
    • lodzianka1505 Re: psychika w czasie niepłodności 22.12.13, 15:34
      natka7777 przeczytałam że leczyłaś sie lub nadal leczysz w salve medica i z tego leczenia doczekałaś sie potomstawa? Napisz mi cos o Salve ja chodziłam do Gamety a teraz mam zamiar przenieś się do Salve

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka