Witam wszystkich, w zasadzie to nie wiem jak zacząć ale po kolei, staralismy sie z mezem o dziecko ponad rok czasu, wkoncu przyszedl czas ze zglosilismy sie do kliniki nieplodnosci, wczesniej zrobilam na wlasna reke podstawe hormony czyli LH,FSH, progesteron i estrogen, lekarz w klinice zauwazyl ze stosunek LH do FSH jest troche zaburzony i kazal zrobic androstendion i testosteron, zrobilam i okazalo sie ze androstendion podwyzszony 2-krotnie,potem w wyniku innych badan okazalo sie ze ten podwyzszony androstendion pochodzi od nadnerczy, dostalam metoformax, po miesiacu brania tego leku androstendion spadl i zaszlam w ciaze naturalnie bez zadnych klopotow, jestem w 7 tc, moj ginelokog kazal odstawic metofmax za to przepisal duphaston i luteine dopochwowo, powiedzial ze te leki miaja dzialanie androgenne czyli hamuja dzialanie m.in androstendionu i maja dzialanie przeciwporonne, czuje sie dobrze, wczoraj na wizycie zobaczylismy z mezem serduszko, nie mam zadnych plamien ale lekarz stwierdzil wiek ciazy z USG duzo sie rozni od wieku ciazy wedlug OM, wedlug OM powinien byc 9 tc a wedlug USG jest 7tc, stwiedzil ze to moze byc wplyw wlasnie tego parszywego androstendionu i dlatego dostaje dodatkowo progesteron, przez ten adrostendion mialam tez cykle w caly swiat i akurat w tym cyklu w ktorym zaszlam owulacje mialam ok 19 dc (robilam testy owulacyjne) i w zasadzie jak liczylam to wiek ciazy wedlug usg sie zgadza ale mimo wszystko troche mnie to martwi, czy moze jest ktos kto mial lub ma podobna sytuacje do mojej, wybaczcie mi moja litanie ale nie jestem w stanie opisac mojej sytuacji w 2 zdaniach, martwie sie jak ten androstenion moze wplynac na rozwoj mojego maluszka, bedac w ciazy nie robilam tego hormonu i nie wiem tez czy jest sens, pomozcie jezeli ktos mial taka sytuacje, wielkie dzieki