Nie wiem czy pamiętacie ale zaszłam w ciążę i niestety prawdopodobnie w 6
tygodniu serduszko dzidzi przestało bić...Jestem po szpitalu,właśnie wróciłam
do pracy i chce mi się wyć. Mam depresję i niechęć do życia,płaczę,ryczę....
Brałam duphaston bo miałam za niski progesteron, analizuję co się mogło
zdarzyć ,że ciąża mi obumarła. Lekarze oczywiście nic nie mogą powiedzieć.
Jeden z nich powiedział,że statystyka. To mnie nie pociesza. Szukam
przyczyny, tak pięknie miało być...
Na pytanie jakie badania mam zrobić to usłyszałam,że po 3 miesiącach poprostu
się starać. Co mogło być nie tak???Może Wy mnie nie zbycie?

(((