Witajcie.
Byłam dziś w Praskim na kontrolnym KTG, wcześniej chodziłam na Kondratowicza,
a w pierwszej ciąży na Inflancką, więc mam jakie takie porównanie. MOje
wrażenia? WOW!!! To już nie jest szpital lat `70. Na położnictwie ładne
kafelki, na izbie przyjęć nowe ławeczki, podłogi i ściany. Aż przyjemnie
popatrzeć.
Kontrolne KTG przy biurku położnej, a nie w samotnym pokoju. Położna
włąściwie cały czas obserwowała zapis, przy okazji o wszystko wypytywała.
Nawet prosiła o opowiedzenie pierwszego porodu, kóry miałam zakończony
cesarką. Chciała wiedzieć wszystko, co i jak było, jakie komplikacje etc.
Dokłądnie przeczytała kartę ciąży i najnowsze badania, które ze soba wzięłam.
Potem przyszła pani doktor. W osobnym pokoju (bez towarzystwa osoby
wypisującej dokumentację wizyty) zbadała mnie i poprosiła o relację z
cesarki. Na jej oko ciąża duża i nie ma co ryzykować przenoszenia (dziś mam
termin). Poza tym po pierwszej cesarce nie chce ryzykowac samego porodu
dużego dziecka, tymbardziej, że szyjka (jak i przy pierwszej ciąży) nie
wydaje się być chętna i gotowa do porodu
Jutro mam się stawić o 9 rano ze wszystkimi papierami i rzeczami. Zrobią mi
jutro USG i jeżeli potwierdzi się, że dzidzia ma ok. 3,5- 3,7 to będą mnie
szykowac do planowanej cesarki.
Poza tym Praski to szpital, w kórym nie ma tłoku. Nikt tam nie leży na
korytarzach jak w innych "słynnych" placówkach i nie stoi w trzygodzinnych
kolejkach do zapisu KTG (jak np. na Kondratowicza). Myślę, że też nikogo nie
wypisują stamtąd zbyt wcześnie tylko dlatego, że jest przepełnienie...
Dodatkowe wrażenie - również b.pozytywne - to, że czułam się pacjentem a nie
petentem. Osobą, a nie kolejnym przypadkiem. Było to bardzo miłe...
A, na ścianie wisi nagroda dla tamtejszego oddziału położniczego przyznana 23
czerwca 2005r. jako "miejsce przyjazne kobiecie (i chyba dziecku... bo
dokładnie nie pamiętam, ale napewno kobiecie...)" przez pismo "Twój Styl",
podpisana przez Kwaśniewską i Pieńkowską.
Także te dziewczyny, które brały pod uwagę szpital Praski zachęcam, bo sama
przekonałam się, że to dobry wybór
Resztę tu dopiszę, jak wrócimy do domu już po wszystkim...