sandra123
19.04.05, 08:03
Nie pisałam o tym ale od pewnego czasu zbieraliśmy pieniądze na in vitro.
Wiele poświęceń i zaciskanie pasa dosłownie na wszystkim i zbieranie po
rodzinie -tych którzy wiedzą o naszym problemie. Czułam się trochę podle,
jak żebraczka, ale jak wiecie pragnienie macieżyństwa pozwala wiele znieść.
Uzbieraliśmy tyle że wystarczy (na styk).
Wczoraj byliśmy u prof. Radwana kupiliśmy leki i opłaciliśmy pierwszą ratę.
Zadecydował o długim protokole- więc leki będę brać dopiero za 21 dni a samo
in vitro za następne ok. 21 dni. Trochę szkoda, że tak długo bo ja bym
najchętniej już zaczynałą, ale najważniejsze że mamy wszystkie badania
dopuszczające i leki czekają w lodówce.
Mam dużo czasu żeby się przygotować psychicznie i wymodlić pomoc Wyższej
Instancji.
Poprzednie in vitro nam się nie powiodło. Tym razem musi się
udać!!!!!!!!!!! - na więcej nie mamy i jesteśmy dosłownie spłukani a przede
wszystkim już chyba tego nie zniosę psychicznie.
Całuje wszystkich goróco i trzymam kciuki za wszystkie starakjące się.
s