Przede wszystkim chciałam się z Wami oficjalnie przywitać. Często czytam
forum, ale rzadko piszę

. Przyszedł taki czas, kiedy człowiek chce się
podzielić z innymi swoją historią. Staramy się z M od ponad roku. W tym czasie
każdy miesiąc po nieudanej próbie wydawał mi się wiecznością. Mam PCO (dwa
jajniki), od odstawienia antykoncepcji nie miałam ani razu @ bez wspomagania
farmakologicznego, jestem po stymulacji clo i duphastonem/ luteiną w 5
cyklach. Wizyty u lekarzy się nie kończyły, a każdy miał inną wizję. Moje
jajeczka nie rosły, tylko się mnożyły. Zaproponowano mi laparoskopię nie
obniżając prolaktyny, za co wzięłam się sama- robiąc niezbędne badania.
Zdecydowała się na jednego lekarza (osobno ginekologa i osobno endokrynologa).
Porobiłam wszystkie badania. W ostatnim cyklu przyjęłam pregnyl i pierwszy raz
moje jajeczko miało 22 mm!!! Nie sądziłam, że można oglądać na USG wzrost
jajeczka i tak się z tego cieszyć

! Odniosłam mały sukces, ale niestety
robiłam dzisiaj test (pregnyl przyjęłam 17.09) - 25 dc i niestety jedna
kreseczka

. Pewnie wiele z Was przez to przechodziło. Czy sądzicie, że test
zrobiłam za wcześnie, czy też powinnam nastawić się już na próby w kolejnym cyklu?
Serdecznie Was wszystkie pozdrawiam i trzymam za nas kciuki!