Dodaj do ulubionych

Zdecydowana na cc

14.03.11, 16:39
CC nie podlega żadnej dyskusji. Jestem na to całkowicie zdecydowana bo w żadnym wypadku nie wyobrażam sobie porodu i zdania nie zmienię. Tym nie mniej chciałabym poznać Pani fachową opinię w sprawie możliwych powikłań w trakcie i po planowanym cc. Dodam, że nie cierpię na żadne choroby, które mogłyby mieć wpływ na mój stan po cc, ogólnie okaz zdrowia. O ile już się orientuję sam zabieg cc nie wydaje mi się jakoś straszny o tyle jestem nieco zaniepokojona informacjami w sprawie braku dostatecznego znieczulania bólu pooperacyjnego po zabiegu. Właściwie wszyscy mówią, że jest to problem około 2 dnia po zabiegu. Czy to jest prawda ? Co i jak długo można podawać aby ten dyskomfort całkowicie zlikwidować. Dodam jeszcze, że nie będę karmić piersią także ewentualny niekorzystny wpływ środków p-bólowych na pokarm możemy pominąć.
Obserwuj wątek
    • monikakum Re: Zdecydowana na cc 14.03.11, 16:50
      Z autipsji powiem, że ból jest do zniesienia, mnie bolało tylko w nocy, kilka godzin po cc (nieplanowana-spadek tętna dziecka) i wydaje mi się, że bardziej obkurczanie macicy niż rana.
      Poprosiłam dwa razy o środek przeciwbólowy do kroplówki, odczuwałam jeszcze ból przy podciąganiu się do karmienia synka. Ale znam kobiety, które długo, bo około dwa tygodnie po cc "dochodziły do siebie, nawet ciężko im było chodzić. Myślę, że jest to kwestia indywidualna.
      • julita165 Re: Zdecydowana na cc 14.03.11, 16:55
        Pewnie że indywidualna ale ja wiem że mój próg bólu znajduje się jakieś pół cm od podłogi bo nawet potrzebuję znieczulenie do znieczulenia u dentysty. Wiem też oczywiście, że ból jest do zniesienia tylko mi chodzi o to, żeby go nie znosić a zlikwidować.
        • born_to_be_mum Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 12:19
          Jak zlikwidować to tramal ;). Prześpisz wszystko, tylko nie będziesz mogła zajmować się dzieckiem. Karmić piersią i tak nie chcesz, więc odpada wpływ na mleko.

          Rozbawiłaś mnie tym znieczuleniem do znieczulenia, bo ja robię to samo :D - wara mi z igłą bez żelu z lidokainą (takiego dla dzieci, wiśniowego :P). No i przy podobnej wrażliwości na ból urodziłam sn bez znieczulenia. I było ok.
    • katarzynaoles Re: Zdecydowana na cc 14.03.11, 17:41
      Trudno mi wymieniać wszystkie możliwe powikłania po cc - najczęściej nie dotyczą one przebiegu operacji, choć też mogą się zdarzyć (np. uszkodzenie pęcherza moczowego. W praktyce dość często obserwuje się powikłania pooperacyjne - związane z gojeniem, możliwością zakażenia (powyżej 30%), zrosty pooperacyjne (można zakupić preparaty, które stosowane podczas operacji zapobiegają powstawaniu zrostów), urazy pęcherza moczowego.
      Osobna sprawa to ewentualne powikłania u dziecka. Jeśli chodzi o ból pooperacynych to oczywiście można go skutecznie znieczulać, ale to raczej sprawa do omówienia z anestezjologiem w szpitalu, w którym będzie Pani rodziła. Pozdrawiam serdecznie :)
    • miska-moniska Re: Zdecydowana na cc 15.03.11, 07:52
      Ja też miałam cc planową bez żadnej akcji. I o ile ze mną było wszytsko ok, to z dzieckiem nie bardzo. Mimo bezproblemowej ciąży dostało 7 punktów, miało wodę w płucach, pół dnia leżało w inkubatorze. Potem przez prawie 2 dobry była walka najpierw o obudzenia potem o jakiekolwiek jedzenie. Dziecko spało mimo rozbierania, kąpieli, pobierania krwi. Jeść nie chciała wcale, obojętnie czy cycka czy butelkę. Także tutaj głównie był problem. A na bół pooperacyjny w pierwszej dobie dają leki w kroplówce, potem na życzenie można było dostać paracetamol. Jak jakaś dziewczyna mocno histeryzowała to lekarz zapisywał jej mocniejsze środki. Acha - no i dopóki się samemu nie chodzi trzeba być podłączonym do cewnika. W drugiej - trzeciej dobie ja się czułam fatalnie jakbym miała grypę, ale to podobno normalne zmęczenie. Ogólnie - po 2 dniach było całkiem normalnie, mnie już mogli wypisać do domku, gorzej było z dzieckiem.
    • posh_emka O matko.... 15.03.11, 10:37
      To po co ci to dziecko ?
      Rodzić- NIE
      Karmić piersią- też NIE

      Pewna jesteś,że będzie ci się chciało je dobrze wychować ?

      Na twoim miejscu bardziej bym się martwiła o ewentualne powikłania u dziecka niż u siebie- CC nie niesie tylko ryzyka powikłań u matki ale i u dziecka- a to chyba jest najgorsze- narażać świadomie własne dziecko : "bo w żadnym wypadku nie wyobrażam sobie porodu i zdania nie zmienię."
      • julita165 Re: O matko.... 15.03.11, 10:55
        Moim zdaniem wychowanie dziecka nie ma nic wspólnego z formą jego przyjścia na świat a o tym czy matka jest dobra czy zła na pewno nie decyduje to czy akceptuje fakt, że coś ją boli czy też chce skorzystać z tego co ma do zaoferowania w tej sprawie współczesna medycyna. Mogę się zgodzić, że z karmieniem piersią sprawa jest bardziej skomplikowana tym nie mniej karmienie butelką nie jest zbrodnią ani też krzywdą wyrządzaną dziecku. Sama byłam karmiona tylko sztucznie, a od urodzenia jestem okaz zdrowia. Znam natomiast jedną taką ślepo wierzącą w magiczną moc karmienia piersią, która w ten sposób dosłownie katowała siebie i dziecko przez 5 miesięcy aż jej w końcu jakiś lekarz dosłownie nakazał przejście na butelkę. A co do powikłań - położnikiem nie jestem tym nie mniej jak sięgnę pamięcią i pomyślę o wszystkich znanych mi przypadkach powikłań to wszystkie one zdarzyły się przy okazji porodów sn, a nie znam żadnego po cc
        • milamala Re: O matko.... 15.03.11, 14:20
          Julito, nie tlumacz sie tym dziwnym paniom, ktore wiedza lepiej co dla Ciebie dobre. Rob jak uwazasz. Ty masz instynkt, Ty znasz swoje cialo i ty wiesz najlepiej. Skad w zwolenniczkach porodow sn za wszelka cene taka agresja i brak tolerancji tego nie wiem. Ze tak trudno im zrozumiec, ze maja prawo do decydowania wylacznie za siebie.
          Powodzenia Julito. Tez uwazam, ze o wiele wiecej zagrozen czyha na dzieciatko przy porodzie sn.
      • mysza_myszynska Re: O matko.... 15.03.11, 10:56
        o matko, a może by się tak powstrzymać od ocen????
        ja też jestem w pełni ZA porodem naturalnym i ZA karmieniem piersią ale co mi do czyjeś decyzji - nie znasz kontekstu jej decyzji - może ma jakąś traumę z przeszłości. W każdym razie nic Ci do tego. A poza tym chyba nie można się nie zgodzić, że dziecko to coś więcej niż poród naturalny i karmienie piersią.
        • cheeringup Re: O matko.... 15.03.11, 12:46
          ja też będę rozmawiać z lekarką o możliwości CC. Na razie jeszcze daleka roga, ale jeśli mój lekarz nie zagwarantuje mi ZZO to na pewno będę działać w sprawie CC.
          Niestety w Polsce panuje pogląd, że zdolność do bycia mamą jest proporcjonalna do natężenia bólu i cierpienia podczas porodu:)
          nikt nie powiedział, że cc jest lekkie, łatwe i przyjemne....ale wydaje mi się jednak lepszą opcją w przypadku gdy kobieta panicznie boi bólu i może ten poród zwyczajnie opóźniać. Żona mojego kolego całkowicie nie współpracowała z lekarzem przy porodzie, nie miała siły przeć z bólu wiec i tak ją pocięli...
          Wszystko jest dla ludzi, trzeba być tylko świadomym swojego wyboru.
        • tully.makker Re: O matko.... 15.03.11, 12:51
          A poza tym chyba nie można się nie zgo
          > dzić, że dziecko to coś więcej niż poród naturalny i karmienie piersią.

          Tm niemniej nalezy uznac, ze zarowno porod sn, jak i karmienie piersia to obcje lepsze dla zdrowia i dlugotrwalego dobrostanu dziecka. Nie najlepiej rokuje sytuacja w ktorej od godziny zero priorytetem sa potrzeby sa matki, a na potrzeby dziecka nie zwraca sie najmniejszej uwagi.
          • mysza_myszynska Re: O matko.... 15.03.11, 13:07
            wszystko prawda, ale nie Tobie oceniać czyjąś decyzję i wybór, najzwyczajniej nie masz do tego prawa.

            żeby nie było -swoje dzieci rodziłam naturalnie i długo karmiłam piersią.
          • julita165 Re: O matko.... 15.03.11, 13:56
            tully.makker napisała:

            Nie najlepiej rokuje sy
            > tuacja w ktorej od godziny zero priorytetem sa potrzeby sa matki, a na potrzeby
            > dziecka nie zwraca sie najmniejszej uwagi.
            >
            Ale ja się z Tobą zgadzam tylko nie uważam że poród cc jest jakąś szkodą dla dziecka podobnie jak karmienie butelką skoro miliardy ludzi się na tej butelce wychowały i mają się dobrze. Ale nie jestem zdania, że z chwilą poczęcia czy urodzenia dziecka moje potrzeby się nie liczą. Szczęśliwe dziecko jest w dużym stopniu konsekwencją zadowolenia z życia matki, także przy okazji narodzin.
            • justcam Re: O matko.... 15.03.11, 14:27
              to wszystko teoria, tysiące, tysiące a są pewne sprawy które trudno wjaśnić puki się samemu ich nie doświadczy, najwięcej mądrego podpowiada instynkt macierzyński, ale chyba czasem go kobiety nie słysza ;-) takie czasy...
              za nim zostałam matką nie rozumiałam wielu spraw związanych z rodzicielstwem itd. w pewnych kwestiach miałam podobne podejscie. Ale ta teoria którą sie kierujesz jest bardzo nieżyciowa , daleka od prawdy tylko dobrze brzmi :-) i to bardzo trudno zrozumiec puki sie samemu tego nie doświadczy :-)) bardzo trudno... ale powodzenia
              • julita165 Re: O matko.... 15.03.11, 14:43
                Chyba nie za bardzo rozumiem co chciałaś mi przekazać ? Że trudno jest pogodzić potrzeby dziecka i własne ? Ale ja zdaję sobie z tego sprawę, nie mam złudzeń, że dziecko spowoduje rewolucję w życiu i pojawią się ograniczenia, z którymi wcześniej nie miałam do czynienia. I rozumiem też, że nie mogę dokonywać wyborów będących ewidentną krzywdą dla dziecka np. nie chodzić w ciąży do lekarza, upijać się itp. Ale przecież fakt bycia w ciąży czy potem posiadania dziecka nie znaczy, że muszę ze wszystkiego co uważam za słuszne i dla mnie ważne rezygnować ! A już na pewno nie muszę rezygnować z czegoś co w moim najgłębszym przekonaniu, popartym rozmowami z lekarzami, ludźmi, którzy mają dzieci, wcale nie jest dla dziecka jakąś krzywdą ! Przy cc jeśli komuś coś grozi to raczej mnie niż dziecku. Ok, nie będę karmić piersią, ja wierzę że pokarm matki jest lepszy ale uważam że bebiko też nie najgorsze :-) Przecież później w życiu też nie dam rady dać dziecku wszystkiego co najlepsze na świecie więc ten pokarm to chyba mały pikuś.
                • justcam Re: O matko.... 15.03.11, 15:54
                  hm choć twierdzisz ze jesteś w 100% przekonana o slusznosci cc jednak tu napisałaś , tak samo jak uważasz że cc nie ma skutków ubocznych na dziecku to jednak je ma ... bebiko nie jest najgorsze , ale być moze jak juz urodzisz swe dziecie to zrozumiesz że nie jesteś wstanie dać dziecku wszystkiego co perfekcyjne , ale jednocześnie będziesz chciała zapewnić dziecku tyle ile jesteś wstanie dobrego. Tak może sie zdażyć i nie chodzi mi o moralizowanie kogoś ani tlumaczenie teraz tego co lepsze czy właściwsze bo kazdy decyduje i wybiera za siebie. Chciałam wprowadzić bardziej taką dygresje że zanim się dziecię narodzi to możemy kierować sie rożnymi teoriami(np moje spojrzenie na poród i ból z nim zwiazany były podobne do Twoich), ale z czasem teorie są wypierane przez własne doświadczenie i instynkt który nam podpowiada kierunek :-) i trudno uwierzyc że tak bardzo mogą się zmienić.... Dlatego tak trudno jest wyjaśnić w teori sens porodu sn za nim samemu się nie urodzi.
              • milamala Re: O matko.... 15.03.11, 14:57
                Ja widze, ze niektore kobiety "slysza"instynkt macierzynski za innych i jakos im trudno zrozumiec, ze inni moga decydowac za siebie. Moze warto w dzisiejszych czasach nauczyc sie tolerancji dla odmiennych form wyborow zyciowych.
                • justcam Re: O matko.... 15.03.11, 15:32
                  cyt > Ja widze, ze niektore kobiety "slysza"instynkt macierzynski za innych i jakos i
                  > m trudno zrozumiec, ze inni moga decydowac za siebie.
                  to zdecydowanie nadinterpretacja , za nikogo nic nie usłyszę a jeśli Julita też nie bedzie słyszeć tego tzw instynktu to bedzie sie kierować tymi dobrze brzmiącymi teoriami i jak najbardziej ma do tego pełne prawo jak i ja czy Ty do wypowiadania się w pewnych tematach zwłaszcza jeśli się samemu ich doświadczyło. A czy owe teorie w praktyce przyniosą tyle szczęścia co reklamują to każdy przerobi lub przerobił we własnym doświadczeniu czyż nie prawda?
                  • julita165 Re: O matko.... 15.03.11, 15:41
                    A już kończąc temat co lepsze cc czy sn to napiszę tylko, że wśród swoich koleżanek mam mniej więcej po równo tych po sn i po cc a też 2 co jedno dziecko sn, a drugie cc. I ich opinie są takie: te po sn dzielą się na dwie grupy. Jedna grupa twierdzi, że to trauma, masakra, rzeźnia, nigdy więcej żadnych dzieci, druga twierdzi że to masakra ale można przeżyć, a dodam, że część z nich ( w obu grupach ) miała zzo ! Plus obie grupy zgodnie twierdzą, że może i wcześniej wstały niż po cc ale różne dolegliwości ciągnęły się do kilku miesięcy, a jedna ma je nawet po 7 latach ! W grupie po cc wszystkie ! sobie to rozwiązanie chwalą, zgodnie twierdzą że ból pooperacyjny skutecznie likwidowały odpowiednimi środkami, część miała tylko silne zawroty głowy i osłabienie do 3 dób. I twierdzą, że po miesiącu czuły się zupełnie normalnie.
                    • klarci Re: O matko.... 16.03.11, 12:02
                      ehh, miałam się nie wtrącać, bo staram się szanować czyjeś decyzje.

                      ale właśnie o to chodzi niektórym dziewczynom. że powinnaś się skupić na tym, alby pród był dobrym przeżyciem dla Ciebie i jak najlepszym dla dziecka, a nie zapewnieniem sobie spokoju i wstaniu po określonym czasie.
                      niestety cc to operacja, która powinna być wykonywana dla ratowania życia.
                      osobiście uważam za nadużycie cc na życzenie.
                      matki domagają się swoich praw, bo ich ciało itp. i to prawda. to Ty rodzisz i Ty karmisz. ale dziecko nie posiada sie dla siebie samej, tylko dla niego.
                      pójście w kierunku wyborów lepszych dla matki niestety zazwyczaj ma swoje konsekwencje dla dziecka.
                      tu chodzi o podejście do macierzyństwa, a nie strach przed bólem porodowym.
                      wiem, ze nie o to pytałaś, ale pozwoliłam sobie wyrazić swoje zdanie, bo nie ukrywam przerażam mnie kierunek w jakim idziemy. niedawno pisałam o programie na temat tego co dzieje sie w usa i jakie są tego konsekwencje. a są, nie uciekniemy przed tym.

                      to uogólnienie, a nie założenie, ze Ty tak robisz, czy zrobisz - dlatego nie obrazaj się, to nie personalne - na serio, nie oceniam Ciebie akurat, bo Cię nie znam.
                      ale dla mnie ciąża i posiadanie dziecka to jednak zgoda na pewne zmiany i niedogodności, a nie winko w ciąży, bo szkoda zreyzygnować, cc na życzenie, butla, bo jest sie mniej uwiązanym, najlepiej wakacje zaraz po połogu, bez dziecka oczywiście, nauka samodzielnego zasypiania, najlepiej we własnym pokoju od urodzenia, żeby nei przeszkadzało i koniecznie żłobek po pół roku, bo szkoda kariery. niestety widzę taki kierunek i to straszne. a potem psycholog dla matki niespełnionej w swojej roli, i dziecka, które czuje się jak drogi mebel w domu.
                      to prawda, mamy przerąbane w chaosie informacyjnym, w jednopokoleniowym społeczeństwie, ale na własną prośbę brniemy w jednokierunkową uliczkę.
                      "Seksmisja" przestaje być fantastyką

                      trochę się naprodukowałam ;)

                      podjęłaś oczywiście własną decyzję i przekonywanie Cię jest bez sensu - pewnie tylko wywoła Twoja obronę stanowiska.
                      nie będę Cie przekonywać.
                      ale proszę i Ciebie i inne mamy, poczytajcie fachowej literatury, dowiedzcie się o konsekwencjach określonych decyzji. a jeżeli mimo wszystko je podejmiecie takie a nie inne, to nie piszcie, że to bez znaczenia dla dziecka, tylko szczerze, że robicie to z własnych pobudek.
                      tak jest uczciwiej :)
                      • klarci Re: O matko.... 16.03.11, 12:04
                        aha i nie słuchaj koleżanek - to na prawdę najgoszy argument, ze ktoś coś powiedział.
                        bez urazy dla Twoich znajomych, ale ludzie takie głupoty wygadują, że się słabo robi. a często im mniej wiedzą, tym pewniej sie wypowiadają.
                        koleżanka to nie położna, nie lekarz.
                        zajrzyj do statystyk, badań długofalowych, porozmawiaj z doświadczoną położną. to jest źródło rzetelnej wiedzy.
                        • julita165 Re: O matko.... 16.03.11, 14:24
                          Dzięki za Twoje posty. Wcale się nie obrażam, że ktoś ma inne zdanie niż ja i cenię sobie różne uwagi. Swoją decyzje podjęłam naprawdę świadomie, wcale nie kierując się opiniami koleżanek. Moim zdaniem najważniejsze jest prawo wyboru i jeśli na czymś mi zależy to tylko na tym, żeby taki wybór mieć a nie na tym żeby kogoś przekonywać że mój wybór jest dobry a czyjś zły. I zgadzam się na konsekwencje swoich wyborów.
                          A swojego pierwszego posta napisałam w tak zdecydowanym tonie nie po żeby kogoś przekonywać do swoich racji tylko uzyskać informacje na konkretne pytanie.
                          • klarci Re: O matko.... 16.03.11, 16:49
                            jasne, absolutnie nie twierdzę, że kogoś próbujesz przekonać.
                            bardziej chodziło mi o to, że ja nie chcę nikogo na siłę przekonywać, a jedynie wyrazić swoje zdanie.

                            co do wyboru się zgadzam jak najbardziej. ale ja ktoś kiedyś mądrze napisał na forum mam długo karmiacych, liczy się nie tylko wybór matki, ale i dziecka. a tak na prawdę to drugie jest bohaterem i najważnieszym podmiotem narodzin itd. prawa mamy są bardzo ważne, ale prawa dziecka nei mniej, jak nawet nie więcej w tej danej sytuacji. stąd odwołanie do tego co dla dziecka jest lepsze :)

                            masz jeszcze czas, poczytaj, i pozwól sobie na wątpliwości.
                            a decyzję wszystkie wiemy, że podejmiesz Ty. i to nie ulega wątpliwości :)
                            jako matki całe życie musimy podejmować decyzje sugerując się dobrem swoim i dziecka :)
                        • araceli Re: O matko.... 17.03.11, 09:32
                          klarci napisała:
                          > aha i nie słuchaj koleżanek - to na prawdę najgoszy argument, ze ktoś coś powie
                          > dział.

                          HAHAHAHAHAHAHA!!!

                          Nie słuchaj koleżanek ale słuchaj Klarci - Klarcia prawdę Ci powie :D :D :D
                    • antosiczek Re: O matko.... 22.03.11, 21:02
                      Rodziłam i przez cc i sn. I tu Cię rozczaruję. Po stokroć wybrałabyn sn, gdyby jeszcze raz przyszło mi rodzić. Niewłaściwe podanie znieczulenia podpajęczynówkowego poskutkowało jedynie połowicznym znieczuleniem ciała. Chyba nie muszę mówić jak się czuje człowiek cięty na żywca? Nie mogłam od razu usiąść i wziąć swego malucha, przystawić do piersi, byłam zdana na łaskę i niełaskę personelu. Kilka tygodni obniżonego nastroju, ciągłe rozdrażnienie. Po porodzie sn, który trwał półtorej godziny, w niecałe dwie godziny po siedziałam na własnym tyłku i karmilam swego maluszka, szybko do siebie doszłam, żadnych baby bluesów. Po prostu super.
                    • asia-fb Re: O matko.... 30.03.11, 00:32
                      mam kumpelę po cc, ktora obiecuje, że jak ktoś w jej przytomności rzeknie iż cc to poród bezbolesny to osobiście mu w dziób da. Powód takiego gwałtownego zachowania jest niefajny- nie do końca ją znieczulili do cesarki. Ładowali w nią kolejne dawki znieczulenia, kumpela jednakowoż twierdzi, że czuła absolutnie wszystko i że masakra to była.
                • tully.makker Re: O matko.... 15.03.11, 16:37
                  Moze warto w dzisiejszych
                  > czasach nauczyc sie tolerancji dla odmiennych form wyborow zyciowych.

                  Sugerowalabym tez pilne przyswojenie sobie tolerancji dla pogladaow innych osob oraz uswiadomiemia siobie, ze kazdy ma prawo do ich wyrazania.
            • tully.makker Re: O matko.... 15.03.11, 16:35
              Szczęśliwe dziecko jest w dużym stop
              > niu konsekwencją zadowolenia z życia matki, także przy okazji narodzin.

              Nie wiem, kto ci takich glupot nagadal. jest mnostwo matek z roznymi zaburzeniami, ktore sa perfekcyjnie zadowolone z siebie pod kazdym wzgledem, co a zadnej mierze nie przeklada sie na szczescie ich dzieci. Nie jestem zwolenniczka poswiecania wszystkiego w imie macierzynstwa, i nie uwazam, by moment zostania rodzicem automatycznie amputowal u czlowieka inne potrzeby czy aspiracje. Sadze jednak, ze jesli decydujemy sie na dziecko, powinnismy w swoich decyzjach zyciowych rozwazac wplyw jaki wywieraja one nie tylko na nas, ale i na nasze otoczenie, w tym szczegolnie na dzieci.
              jesli odczuwa sie lek przed normalnymi fizjologicznymi stronami macierzynstwa, to warto przyczyna takiego stanu zglebic na terapii PRZED zostaniem matka, by oszczedzic traumy niewinnej istocie. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze to musztarda po obiedzie.
      • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 08:52

        posh_emka napisała:

        > To po co ci to dziecko ?
        > Rodzić- NIE
        > Karmić piersią- też NIE
        >
        > Pewna jesteś,że będzie ci się chciało je dobrze wychować ?



        sorry, ale co ma do dobrego wychowania karmienie piersia i rodzaj porodu???
        • madziab83 Re: O matko.... 18.03.11, 10:13
          Bezpośrednio nic, ale jeżeli nie karmienie piersią i rodzaj porodu wynikają z widzimisię matki, to można domniemywać, że matka stawiająca na pierwszym planie swoje potrzeby, przed zdrowiem dziecka, będzie postępowała podobnie w przypadku opieki i wychowania.
          O ile jeszcze mogę zrozumieć, że paniczny lęk, może skłonić kobietę do cc, bo lepiej cc niż niewspółpracująca matka przy porodzie, o tyle ciężko mi pojąc, dlaczego kobiety rezygnują z karmienia piersią, wiedząc, że to najlepszy pokarm jaki mogą dać dziecku. Ostatecznie bez powodu nie mamy mleka w piersiach, a jeszcze nikt nie wymyślił mleka modyfikowanego, które dostosowuje się składem do potrzeb dziecka.

          [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/iv0973sb0r9k3klw.png[/img][/url]
          [url=https://www.suwaczki.com/][img]https://www.suwaczki.com/tickers/bhywanliqgzmzfae.png[/img][/url]
          • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 10:27
            przepraszam, ale dlaczego TRZEBA karmic piersia?
            jesli kobieta nie chce, jej sprawa.
            na rynku od groma mieszanek, ktore mozna podac dziecku i zadne jeszcze od tego nie umarlo:D
            rzeczywiscie wielka mi atrakcja, miec non stop przy cycku dzieciaka, nie moc wyjsc do lazienki, bo dziecko ciagle na tym cycku wisi i wisi...
            • posh_emka Re: O matko.... 18.03.11, 11:14
              No popatrz- karmiłam i nadal karmię piersią- jakoś do kibla chodzę- bynajmniej nie w pampersach siedzę jak dziecko.
              Jak czytasz o "wiszeniu na piersi" to użyj rozumu i odpowiednio to zinterpretuj.

              "przepraszam, ale dlaczego TRZEBA karmic piersia?
              > jesli kobieta nie chce, jej sprawa.
              > na rynku od groma mieszanek, ktore mozna podac dziecku i zadne jeszcze od tego
              > nie umarlo:D"

              Najpierw piszą takie wystraszone po forach czy aby po kichnięciu "fasolce" się nic nie stało, latają na USG co miesiąc, doczekać się nie mogą- a potem jak już ta "fasolka" się urodzi to ją w doopie mają. Karmić piersią- no przecież to takie nie naturalne i w ogóle wymyśliły hasło "terror laktacyjny"- lepiej kupić mm na bazie mleka krowiego, a potem lamet na forum podnosić,że dziecko ma alergię, kupy nie takie robi jak trzeba albo za rzadko i inne cuda wianki. Piszesz,że to sprawa kobiety- a co z dzieckiem ? Jaki ono ma wybór bo wychodzi,że z takimi "matkami" to żadnego.

              Po co takim kobietom dzieci skoro karmienie piersią przez tylko !!!! 6 miesięcy to już kłody pod nogi i takie utrudnienie- to tylko 6 !!! miesięcy z kilkunastu lat w których przyjdzie się matce zmagać z dużo większymi niedogodnościami niż KP.
              • madziab83 Re: O matko.... 18.03.11, 11:34
                Popatrz, jak karmię nadal synka a ma już rok, nie jestem uziemiona, chodzę do toalety, ba nawet pracuję, spotykam się ze znajomymi i... przesypiam całe noce. NORMALNIE KOSZMAR.
                • klarci Re: O matko.... 18.03.11, 14:43
                  uziemienie przede wszystkim nie zależy od sposobu karmienia, a temperamentu dziecka.

                  j ateż karmie już dwa lata i nie narzekam na uwiązanie :) owszem pierwsze miesiące były trudne - ale tak już jest.
                  a jak ktoś nie jest gotowy, to można lalkę sobie kupić, zamiast brać odpowiedzialność za małego człowieczka :>
                  • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 14:55

                    > a jak ktoś nie jest gotowy, to można lalkę sobie kupić, zamiast brać odpowiedzi
                    > alność za małego człowieczka :>




                    a w realu tez taka madra jestes i mowisz takie rzeczy kobietom, ktore karmic piersia nie chca?:D
                    • klarci Re: O matko.... 18.03.11, 15:57
                      nie, ale mam jedną koleżankę, która otwarcie powiedziała, że będzie karmic butelką. ale też urodzi naturalnie itp.
                      powiedziałam, że to jej decyzja, chociaż szkoda, że nie chce spróbować.
                      tylko, że to jej drugie dziecko - pierwsze próbowała karmić.
                      sama powiedziała, ze wie, że to egoistyczne, bo dla dziecka byłoby to lepsze, ale nie jest w stanie próbować po raz kolejny.

                      i sprawdź dobrze, bo ja nie napisałam do autorki (stram się byc ostrożna z oceną personalną osoby, której nie znam), tylko w odpowiedzi na dyskusję.

                      bo tak, prywatnie uważam, że jak ktoś nie dojrzał do macierzyństwa (o tym świadczy łańcuch decyzji), to powinien sobie lalkę kupić, a nie w ciąże zachodzić - i mówię to otwarcie. póki co nikogo nie zaszokowałam. moi znajomi mają podobne zdanie na ten temat.
                      • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 16:43

                        > bo tak, prywatnie uważam, że jak ktoś nie dojrzał do macierzyństwa (o tym świad
                        > czy łańcuch decyzji), to powinien sobie lalkę kupić, a nie w ciąże zachodzić



                        czyli jak kobieta nie chce karmic piersia, to znaczy, ze nie dojrzala do macierzynstwa, tak?
                        ciekawe:D
                        • klarci Re: O matko.... 19.03.11, 12:23
                          przeczytaj jeszcze raz mój post ze zrozumieniem :>

                          złośliwość bynajmniej nie jest wykładnia inteligencji ;) - choć niekótrzy maja zwyczaj tak mawiać ;)
                • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 14:53
                  madziab83 napisała:

                  > Popatrz, jak karmię nadal synka a ma już rok, nie jestem uziemiona, chodzę do t
                  > oalety, ba nawet pracuję, spotykam się ze znajomymi i... przesypiam całe noce.
                  > NORMALNIE KOSZMAR.





                  no z reguly przesypia sie cale noce, jak dziecko ma juz rok:D
                  miedzy rocznym dzieckiem a noworodkiem/niemowleciem, jest sporo roznica, nie sadzisz?
                  • klarci Re: O matko.... 18.03.11, 16:02
                    to Cię zdziwię.
                    poza miesięcznym pobytem w szpitalu, pamietam może kilka zarwanych nocy.
                    moje dziecko na piersi, w naszym łóżku, karmiło się tak, ze nawet mnie nie wybudzało. a, ze w nocy zawsze mao sikał, to odkąd pamiętam przesypiałam noce :)
                    przy butli byłby koszmar na bank, bo dziecko ładniej zasypiało przy piersi, to raz, a dwa, że przy próbach odbijania (koniecznych przy butli) wybudzało się i zaczynał sie cyrk.
                    i z tego co wiem wiele mam piersiowych, śpiących z niemowlęciem ma tak samo - to najbardziej naturalne i jak widać często skuteczne.

                    ja dokarmiałm w dzień i jestem wdzięczna mojemu dziecku, że w nocy starczała mu pierś.
                    po roku, jak zaczęło sie upalne lato, przy łóżku stanęła butelka z wodą. budził się raz, dwa razy w nocy na kilkanaście sekund.

                    nie wiem co to niewyspanie młodej matki ;) :D
                    • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 16:44

                      poza miesięcznym pobytem w szpitalu, pamietam może kilka zarwanych nocy.
                      > moje dziecko na piersi, w naszym łóżku,




                      no kochana, jak dziecko spalo w Waszym lozku, to Ty bylas po prostu wygodna i tyle:D
                      i jakby na to nie patrzec, to tez egoistyczne:P
                      • klarci Re: O matko.... 19.03.11, 12:31
                        co jest egoistyczne? :D
                        że zakładałam w ciąży, że będzie spało w łóżeczku, ale moje dziecko zdecydowało inaczej, a ja to zaakceptowałam. i na szczęście znalazłam wokół ludzi, którzy mi uświadomili, że to dobre rozwiązanie, wbrew jakimś śmiesznym obiegowym opiniom.
                        co egoistycznego jest w dawaniu dziecku maksimum bezpieczeństwa, także fizycznego, w dodatku na jego życzenie i z pewnością z korzyścią dla jego rozwoju ? :D

                        dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp. - bezpodstawnie zresztą, nie dość, że nie chcą czytać ze zrozumieniem, to sprowadzają dyskusję do przerzucania się wyśmiewczymi postami, a jak to nic nie daje, to do agresywnych tekstów? złośliwość i kąśliwość ma nadrobić brak argumentów?
                        • deodyma Re: O matko.... 19.03.11, 17:07
                          nie jestem ani zlosliwa, ani kasdliwa, tylko stwierdzam fakt.
                          a co do tej Twojej kolezanki, ktora drugiego dziecka nie chciala karmic piersia, no to coz...
                          jej prawo.
                          wiedziala, czym to pachnie i karmienie piersia sobie podarowala, ale pisac bzdety, ze jak ktos nie chce karmic cycusiem, to powinien kupic sobie lalke, wszak nie dorosl do macierzynstwa, no to sorry, ale jak dla mnie, to smieszne jest i tyle:D
                          akurat Ty tam najwiecej wiesz, czy ktos taki powinien miec dziecko, czy nie.


                          > dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp. - bezp
                          > odstawnie zresztą



                          wcale nie tak bezpodstawnie.
                          maja racje.
                          • klarci Re: O matko.... 20.03.11, 17:49
                            > nie jestem ani zlosliwa, ani kasdliwa, tylko stwierdzam fakt.
                            fakt, że ...?

                            > a co do tej Twojej kolezanki, ktora drugiego dziecka nie chciala karmic piersia
                            > , no to coz...
                            > jej prawo.
                            > wiedziala, czym to pachnie i karmienie piersia sobie podarowala, ale pisac bzde
                            > ty, ze jak ktos nie chce karmic cycusiem, to powinien kupic sobie lalke, wszak
                            > nie dorosl do macierzynstwa, no to sorry, ale jak dla mnie, to smieszne jest i
                            > tyle:D
                            mogę z Tobą dyskutować, jeżeli spróbujesz czytać moje posty ze zrozumieniem, a nie przeinaczając je na to co Tobie wygodne ...
                            piszesz bzdury o tym co napisałam.

                            > > dlaczego to osoby które zarzucaja innym terror laktacyjny, fanatyzm itp.
                            > - bezp
                            > > odstawnie zresztą
                            >
                            >
                            >
                            > wcale nie tak bezpodstawnie.
                            > maja racje.
                            >
                            nieprawda. to zależy od podejścia do innych i do siebie.
                            ja mogłabym zarzucić terrror butelkowy w szpitalach- wszystko jest kwestią nastawienia, założenia jakie ktoś ma intencje...
                            inna sprawa, że u nas hasło: karm piersią, jest puste, bo oczekuje sie od matek karmienia, a jednocześnie za mało je na prawdę wspiera, kiedy próbują, przez co powstają problemy i sytuacje zniechęcające do dalszych prób.
                            • klarci Re: O matko.... 20.03.11, 18:14
                              > ja mogłabym zarzucić terrror butelkowy w szpitalach- wszystko jest kwestią nast
                              > awienia, założenia jakie ktoś ma intencje...

                              o dyskryminacji kp, a szczególnie karmieniu powyżej roku, zgdonie z zaleceniami chociażby WHO, nawet nie wspomnę ... :/
                      • klarci Re: O matko.... 19.03.11, 12:43
                        a poza tym ja nigdzie nie napisałam, że mama musi cierpieć i tylko się poświęcać. wręcz przeciwnie, uważam, ze rodzicielstwo powinno być radością, przy jednoczesnym zapewnianiu potrzeb dziecka. to da sie pogodzić.
                        zarzuciłaś, że kp uziemia - napisałam Ci, że nie.
                        zaśmiałaś się, że spanie razem jest dla mojej wygodny. a co w tym złego, jeżeli tego chciało moje dziecko? nie kumam. obojgu (całej trójce) było nam z tym świetnie, więc to chyba dobrze :>
                        poród też może być i powinien dobry dla wszystkich. warto do tego dążyć. nie zawsze jest to możliwe. ale zakładanie z góry rozwiązań dobrych dla jednej strony może być wejściem w ślepą uliczkę.
                        • deodyma Re: O matko.... 19.03.11, 17:11

                          > zaśmiałaś się, że spanie razem jest dla mojej wygodny. a co w tym złego, jeżeli
                          > tego chciało moje dziecko? nie kumam. obojgu (całej trójce) było nam z tym świ
                          > etnie, więc to chyba dobrze :>


                          jestes tego pewna, ze calej waszej TROJECZCE taka sytuacja odpowiadala?
                          nie wiem,, moze ja dziwna jestem, ale jakos nie wyobrazam sobie spania z mezem i dzieckiem w jednym lozku, nawet na naszej rogowce, na ktorej spokojnie moga spac 3 osoby postury mojego meza, ktory jest wielkim chlopem.




                          > poród też może być i powinien dobry dla wszystkich. warto do tego dążyć. nie za
                          > wsze jest to możliwe. ale zakładanie z góry rozwiązań dobrych dla jednej strony
                          > może być wejściem w ślepą uliczkę.

                          kazda kobieta jest inna i nie kazda chce sie meczyc podczas psn.
                          zatem zyj i pozwol zyc innym.
                          • klarci Re: O matko.... 20.03.11, 17:39
                            1. tak - jestem pewna

                            2. decyzja należy do matki, co nieznaczy, że należy przytakiwać, nawet jeżeli decyzja wydaje się powierzchowna. dyskutujemy i skazujemy inne rozwiązania.
                            tak jak napisałam, łatwo wpaść w jednokierunkową uliczkę. wychowanie, to nie jazda samochodem po wyznaczonym torze, to ciągłe niespodzianki, trudy i konsensusy ...
                  • madziab83 Re: O matko.... 18.03.11, 21:56
                    Wyobraź sobie, że mój syn od pierwszego dnia w domu spał 6h bez przerwy, później 8, teraz doszedł do 12h, także wysypiałam się od zawsze. Aha i nie śpi z nami w łóżku. Także jak widzisz, nie zawsze dziecko na piersi to uziemiona i niewyspana matka.
              • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 14:51

                > Po co takim kobietom dzieci skoro karmienie piersią przez tylko !!!! 6 miesięcy
                > to już kłody pod nogi i takie utrudnienie- to tylko 6 !!!



                a co Cie to obchodzi?
                idac tokiem Twojego myslenia ( i nie tylko, bo takich nawiedzonych znam wiecej w realu), po co komus prawo jazdy, jak nie ma auta?
                a po co ktos sie zeni/wychodzi za maz, jak nie ma dzieci?:D
                niech kazdy robi to, co uwaza za sluszne a Ty jak chcesz karmic cycusiem, karm nawet i 10 lat.
                co to kogo obchodzi:D
              • mia_siochi Re: O matko.... 20.03.11, 19:37
                posh_emka napisała:


                > m na bazie mleka krowiego, a potem lamet na forum podnosić,że dziecko ma alergi
                > ę, kupy nie takie robi jak trzeba albo za rzadko i inne cuda wianki.


                Oooo tak, te cyckowe to alergii nie mają. Nie siej herezji kobieto.
        • posh_emka Re: O matko.... 18.03.11, 11:07
          W jej przypadku dużo- na pierwszym miejscu od razu stawia swoje potrzeby. CC bez wyraźnych wskazań jest zawsze gorszym wyjściem od SN dla matki i dla dziecka- nie przemawiają do mnie wypowiedzi o "straszliwych porodach SN" - poczytaj sobie zalecenia stowarzyszeń ginekologicznych i WHO i nie próbuj udawać mądrzejszej od armii specjalistów w tej dziedzinie.
          O ile na rodzaj porodu i sposób karmienia piersią panna może mieć wpływ i będzie po jej myśli to już na to jak życie po urodzeniu dziecka będzie wyglądało- no nie bardzo w 100 % będzie miała wpływ- nie zaplanuje sobie tego. I tu może się rozczarować, zawieść - skutki mogą być opłakane bo przecież miała od samego początku wszystko zaplanowane - zaczynając od sposobu przyjścia dziecka na świat.

          Upraszczając- teraz nie chce jej się rodzić SN, karmić piersią- co potem-0 nie będzie jej się chciało przewinąć, może nakarmić o określonej porze etc................

          Rozumiem kobiety, które muszą mieć cc i NA PRAWDĘ nie mogą karmić piersią.
          • deodyma Re: O matko.... 18.03.11, 14:56

            > Upraszczając- teraz nie chce jej się rodzić SN, karmić piersią- co potem-0 nie
            > będzie jej się chciało przewinąć, może nakarmić o określonej porze etc.........



            glupoty wypisujesz i tyle.
      • lilka69 posh_emka 18.03.11, 17:15
        o widze tu matke boska! karmi piersia do 3 lat i porod uwaza za magiczne przezycie...

        ja jestem dobra matka dla swojego syna, dlugo na wychowawczym , pozniej praca na pol etatu a rodzilam przez cc i karmilam miesiac. teraz tez bedzie cc i brak karmienia piersia. na wychowawczym znowu bede 3 lata i harowac bez widzenia dziecka caly dzien.

        pewnie jestes matka, ktora w krotkim czasie wrocila do pracy, sciagala mleko i miala poczucie, ze jest super-matka.
        • posh_emka Pudło 19.03.11, 23:50
          "pewnie jestes matka, ktora w krotkim czasie wrocila do pracy, sciagala mleko i miala poczucie, ze jest super-matka."

          Jestem matką, której chciało się "poświęcić" spróbować urodzić dziecko SN (choć nie było łatwo 4100, że nie wspomnę o długości porodu), według zaleceń karmiłam małego wyłącznie piersią przez 6 miesięcy.
          "Wróciła do pracy"- ha ha ha- a to dobre, "ściągała mleko"- jeszcze lepsze :)

          Jak na razie to ty dla lepszego samopoczucia wmawiasz sama sobie i innym,że cc bez wskazań jest super i ok, a karmienie butelką to sama natura.

          Litości...........
          • sengas Re: Pudło 20.03.11, 09:44
            > Jestem matką, której chciało się "poświęcić" spróbować urodzić dziecko SN (choć
            > nie było łatwo 4100, że nie wspomnę o długości porodu), według zaleceń karmiła
            > m małego wyłącznie piersią przez 6 miesięcy.
            > "Wróciła do pracy"- ha ha ha- a to dobre, "ściągała mleko"- jeszcze lepsze :)

            I co z tego? Myślisz że jak uprawiasz formę automasochizmu to taka super z ciebie matka? Myślisz że twoje dziecko to doceni jak dorośnie i powie: jesteś super matką bo mnie wypychałaś na świat parę godzin zamiast mieć CC? No proszę cię....

            Ja rodziłam przez CC, zero bólu, na sali operacyjnej śmiechy, chichy z anastezjologiem. Dzieciaczek przytulany do policzka zaraz po wyjęciu więc od ręki mieliśmy super więź. Ból po operacji niwelowany lekami więc z sąsiadką (też po CC) plotkowałyśmy, czytałyśmy gazetki i oglądałyśmy TV. Dzieciaczki spokojne spały w wózeczkach obok. No sorry że poród przeszłam z uśmiechem na ustach. Przeszkadza Ci to? Przeszkadza ci to że inni też tak chcą a nie cierpieć tak jak ty? Jeśli chodzi o komplikacje to mogą wystąpić zawsze i wszędzie i trzeba by być wróżką żeby je przewidzieć.

            Powiem ci więcej. NIE KARMIĘ PIERSIĄ (o matko, koniec świata!). Dziecko od 2 miesiąca przesypia noce, jest spokojne, uśmiechnięte i zrelaksowane bo WYSPANE i rodzice też. Więc dla nas wszystkie opowieści od trudnych pierwszych miesiącach to science fiction. Dla nas to raj. Dziecko tylko je śpi, pouśmiecha się, pogaworzy. Karmimy ją na zmianę i już w 2 miesiącu zostaje sama z babcią a my na basen, to kina itd. pobyć razem i odpocząć. A babcia zachwycona i córka też. Dzieciak nie choruje, nie ma alergii, a kiedy z mężem złapaliśmy ciężką postać grypy to ona tylko przez 2 dni miała katar a my się przez tydzień męczyliśmy.

            Także jak chcesz to się męcz. Co ci do tego że inni nie chcą? Tak cię to męczy że ty cierpiałaś a inni nie muszą?
    • klarasz ciekawe na ilu forach 15.03.11, 21:10
      masz zamiar jeszcze wałkować ten sam temat? Bo jeśli faktycznie to dopiero 12 tc to jeszcze pół roku można spodziewać się twoich postów o podobnej treści, budzących niezdrowe emocje i nie wiem czy nie o to ci tylko chodzi :-) Spokojnej ciąży życzę ale radzę oswajać się z myślą, że poród to dopiero początek "bólu" wychowania, za równo fizycznego jak i psychicznego czy emocjonalnego. I to żadnej z matek nie ominie :-)
      • milamala Re: ciekawe na ilu forach 15.03.11, 23:12
        Klaro, kazdy ma prawo sie wypowiadac na forum, kiedy chce i jak chce. Ani Tobie ani mnie nci do tego ile razy autorka forum bedzie pisac o swoim problemie. Ja jak nie mam ochoty czegos czytac bo mnie nudzi czy denerwuje, to tego nie robie, ale nie wymagam od innych zeby o tym nie pisali.
        Kazdy ma swoje problemy, ktore sa dla niego w danym momencie wazne. Trcohe wiecej tolerancji.
    • edytazynda Re: Zdecydowana na cc 16.03.11, 00:53
      gratuluję zdecydowania i życzę powodzenia
      co do powikłań to nie jestem ekspertem więc się nie wypowiadam, a w kwestii środków przeciwbólowych to w pierwszej dobie miałam podawane w kroplówce i ogólnie mało z tego dnia pamiętam bo większość przespałam. Drugiego dostawałam zastrzyki, a trzeciego ketonal.
      Rano czwartego dnia pojechaliśmy do domu. Najgorzej jest usiąść po leżeniu. Ale po 6-7 dniach już nic nie brałam.
      Dziecko też na butelce, a na hamowanie laktacji brałam bromergon. Mi lekarz kazał wziąść pierwszą dawkę od razu po przewiezieniu z sali operacyjnej.
      A tak na marginesie to zawsze przy takich wątkach zastanawia mnie misja do spełnienia "wielbicielek psn".
      Pozdrawiam
    • aleksandra1357 Re: Zdecydowana na cc 16.03.11, 23:18
      Jestem nietolerancyjna i uważam, że Julita stawia swoje potrzeby wyżej niż potrzeby dziecka, a to nie jest dobre, szczególnie już na wstępie.
      A jak się będzie budzić w nocy co godzina to wymienisz na inny model czy dasz czopek na sen?
      • jaga07 Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:06
        Każdy niech robi jak chce i szanuje decyzje inych, jedyne co mnie zastanawia to jak zwykle nietolerancja ze strony tych rodzacych sn i karmiacych piersia (oczywiście nie wszystkich), to potepienie i ta agresja spotykana na forach, skad to sie bierze? A moze zazdrosc? A moze polskosc, a co tam, będę cierpieć, nie spać rok, bo musze udowodnic sobie i światu jaka ze mnie dobra matka? Myslę że to bardzo złożony temat, dlatego zwolenniczki sn i cc szanujmy się nawzajem.
        A sposób porodu i karmienia nie ma wpływu na jakość bycia matką!
        I wiem to z praktyki a nie teorii.
      • madziab83 Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:29
        Wiem, że moja wypowiedź nie zmieni zapewne postanowienia autorki wątku, ale jako matka 2 dzieci po 2 porodach sn, czuję się uprawniona do wyrażenia opinii:
        - wszystkie kobiety, które znam opowiadały mi o traumie porodu, ja mimo wszystko zdecydowałam się na poród sn i nie żałuję, bo:
        * pierwszy poród sn , bez zzo ( mogła skorzystać) był szybki, ból do zniesienia, brak nacięcia, chodziłam już po godzinie, brak konsekwencji późniejszych dla mojego zdrowia,
        * po pierwszym udanym porodzie, synka również zdecydowałam się urodzić sn, mimo ułożenia pośladkowego, poród jeszcze szybszy, jeszcze lżejszy, mimo pokaźnych rozmiarów synka, bez nacinania, bez konsekwencji późniejszych dla mojego zdrowia
        * życie seksualne absolutnie nie jest gorsze po porodzie sn, już po 6 tygodniach uprawiałam seks z mężem bez bólu i z nie mniejszą przyjemnością dla obojga.

        Po takich doświadczeniach, nie mogę sobie wyobrazić jak mogłabym dać się pociąć, ryzykować swoim i dziecka zdrowiem, narażać malucha na traumę ( obejrzyj jakiś filmik z cc, jak dziecko jest raptem wyszarpywane przez małe nacięcie w brzuchu matki). Natomiast, zdaję sobie sprawę, że nie każda kobieta może tak urodzić, ale większość tak i nie powinno się z góry zakładać, cc, tylko traktować to jako mniejsze zło.

        Co do karmienia piersią:
        * przy pierwszym dziecku z braków w umiejętnościach, miałam nieco pogryzione brodawki, ale po paru tygodniach wszystko się unormowało
        * przy drugim od samego początku nie było problemów
        * karmienie jest wygodne, nie trzeba podgrzewać butelek, pokarm zawsze jest dostępny
        * to mit, że dzieci karmione piersią budzą się non stop w nocy, moje na początku budził się pierwszy raz po 6h, kolejne pobudki co 3-4h, mając ok 4-5 m-cy zaczynały przesypiać całe noce po 8h, kolejna pobudka po ok 5h. Mając 6-7 m-cy sen prze 12h bez przerwy.
        * To prawda bebiko nie jest złe, ale na początku warto dać zastrzyk odporności w postaci własnego mleka, teraz jeszcze karmię mojego rocznego synka, ale pija również bebiko.
        * jeżeli martwisz się o kształt piersi, to powiem Ci, że karmienie na nie nie wpływa, piersi już kompletnie się zmieniają po ciąży, kiedy są ciężki o troszkę grawitacja je ściąga.

        Na tak wczesnym etapie ciąży nie podejmuj ostatecznych decyzji, pozwól sobie na przemyślenia, poczytaj obiektywną prasę, literaturę, porozmawiaj z położnymi. Poszukaj dobrego szpitala, poproś położną, by pomierzyła twoje możliwości porodu sn, czy masz obszerną miednicę, potem niech to porówna z wymiarami dziecka. Możesz skorzystać z zzo ( choć dla mnie ból wbijania igły i strach przed tym byłby większy, niż ten towarzyszący porodowi sn, które były dla mnie fantastycznym przeżyciem). Pomyśl też o karmieniu piersią, może spróbuj, a jak stwierdzisz, że to nie dla Cibie zawsze możesz zrezygnować, a co dasz dziecku już trochę przeciwciał, to już mu tego nikt nie odbierze. Będziesz wówczas wiedziała, że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy.
        Nie musisz odpisywać na mój post, zwyczajnie pomyśl o tym co napisałam, naprawdę poród sn nie musi być koszmarem, nie musi mieć konsekwencji na przyszłość, wystarczy, że przygotujesz się do niego emocjonalnie, teoretycznie, znajdziesz właściwy szpital i dobrą położną, której będziesz ufała i z którą będziesz współpracowała, a gwarantuję Ci, że będziesz miała dobre wspomnienia.
        • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:37
          madziab83 napisała:
          > - wszystkie kobiety, które znam opowiadały mi o traumie porodu, ja mimo wszystk
          > o zdecydowałam się na poród sn i nie żałuję, bo:
          (...)
          > Po takich doświadczeniach, nie mogę sobie wyobrazić jak mogłabym dać się pociąć
          > , ryzykować swoim i dziecka zdrowiem, narażać malucha na traumę

          Zagwarantujesz wszystkim rodzącym ekspresowy poród? Jak jak kocham kobiety, które miały łatwe porody i się wymądrzają :D Normanie uwielbiam te teksty!
          • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:09
            ale zastanów się nad swoją pseudoargumentacją.
            po pierwsze nikt nie mówi, że ma rodzić sn, tylko, żeby nie zamykała takiego rozwiązania, bo jest lepsze i bezpieczniejsze dla zdrowia dla dziecka. to nie kwestia przekonań, tylkofaktów.
            po drugie, a ty zagwarantujesz, że cc będzie bezpieczne?

            i znowu ta agresja.
            pozwól wyrażać innym swoją opinię, póki nikogo nie obrażają.
            a nie od razu skaczesz ze złością, bo ktoś śmie zauważyć, że cc nie jest tak piękne. a sn dobrze przygotowany prawie zawsze jest. to tylko kwestia przygotowania.
            • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:17
              klarci napisała:
              > pozwól wyrażać innym swoją opinię, póki nikogo nie obrażają.
              > a nie od razu skaczesz ze złością, bo ktoś śmie zauważyć, że cc nie jest tak pi
              > ękne.

              Taaaa... jasne. Każdy ma prawo powiedzieć 'miałam łatwy poród więc na tej podstawie uważam, że powinno się rodzić sn' :D
                • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:33
                  klarci napisała:
                  > to ja Cie zaskoczę - nie miałam łatwego porodu
                  > wyciągasz wnioski wygodne dla siebie, nie starasz się zrozumieć rozmówcy

                  Jeżeli nie potrafisz czytać to Cię zaskoczę co odnosiłam się do wypowiedzi madziab83.
                  • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:39
                    rozumiem do jakiej podpowiedzi sie odnosiłaś. odpowiadałaś jednak na mój post.
                    więc Ci odpisałam, że ja mimo trudnego porodu zgadzam się z madziab83 i z tym, że poród sn może być łatwy i piękny, nawet jeżeli bolesny. a cc to nie jest rozwiązanie.
                    zawsze wcześniej czy później, omijanie trudnych sytuacji odbija się czkawką. tu akurat odwołujemy się z kilkoma dzieczynami do tego, że to jedna z pierwsyzch decyzji podyktowana "ja", a nie my, czy dziecko.

                    najzabawniejsze, że o tolerancji najwiecej krzycząć Ci, co agresywnie reagują, a nie Ci co spokojnie przedstawiają swoje zdanie :)
                    • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:53
                      klarci napisała:
                      > rozumiem do jakiej podpowiedzi sie odnosiłaś. odpowiadałaś jednak na mój post.

                      Odpowiedź na Twój post jest wyżej. W strukturze forum funkcjonuje coś takiego jak drzewko - radzę się dowiedzieć co to jest.
                      • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 12:14
                        po pierwsze, znowu nadrabiasz złośliwością.

                        po z tym drzewniek wypaliłaś :D
                        sprawdź sobie jeszcze raz ;) poza pierwszym postem odpowiadałam na Twoje posty do mnie, w których nawet mnie cytujesz :D


                        dobra, szkoda mi czasu na bezsensowne rzucanie postami i zaśmiecanie.
                        swoje zdanie wyraziłam :)
                  • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:51
                    posta mi wcięło chyba :/

                    rozumiem, że odnosisz sie do wypowiedzi madziab83, ale odpisujesz na mojego posta, w którym się z nią zgadzam, więc Ci piszę, że nie jest tak, że tylko te co miały super porody sn uważają, że cc wiąże sie z konsekwencjami i decyzja powinna być skonsultowana i przemyślana.
                    poza tym z dobrym przygotowaniem i zaufaną położną, autorka ma ogromne szanse mieć swietny poród sn. gdyby okazało się, że nie da rady zawsze może zmienić decyzję.

                    to po prostu źle wróży planowanie wszystkiego od początku ciąży.


            • cota Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:21
              ale warto przeczytać jej post - kwestia cc nie podlega dyskusji...nie pyta sie jak ma rodzić , tylko chce być doinformowana o cc. i tyle..a tu na siłe nawracanie na sn..zarówno cc jak i sn mają sowje wady/zalety. Ona wybrała cc i nie pyta się o kwestię jak ma rodzić. Tylko wyłacznie o cc. I tyle. Więc po co ją nawracać?? ja tego nigdy nie zrozumiem..sama rodziłam przez cc i było dla mnie super rozwiązaniem, ale do głowy by mi nie przyszło, aby osobę zdecydowaną na sn nawracać na cc...nie wiem co wami kieruje tak nawracać?
              rozumiem jakby było tak,z e jedna opcja ma same wady, druga same zalety. ale tak nie ma. i ta ma wady i zalety i ta. a decyjże je warto uszanować i czytac, czytac, brain
              • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:33
                tu oczywiście masz rację.
                jednak to jest forum otwarte i każdy ma prawo wyrazić swoją opinię.
                poza tym, ja nei znam autorki, ale ktoś zauważył, że to początek ciąży, więc wiele sie może jeszcze zmienić. znam masę takich przypadków. zechce to przeczyta i przemyśli, nie to nie, może przyda sie komuś innemu, kto się boi, ale nie jest zdecydowany.
                choćby przytoczona literatura.

                a namawiać tez nie mam zamiaru - jak napisałam, namawianie na siłę, tylko utwardza zdanie danej osoby.
                starałam się w miarę taktownie zwrócić uwagę na dobro dziecka, ale oczywiście tez na to, że to, że kooleżanka miała kiepski poród, nie znaczy, że jej nie może byc piękny i bezproblemowy. a decyzjęo cc można podjąć dopiero jeżeli okaże się, że nie daje rady sn.
                zawsze jest jakaś alternatywa ;)
        • cota Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:39
          a ja nie rozumiem po co ja przekonujecie..nie chce rodzic sn i tyle. proste??
          Chce rodzić przez cc i fajnie. i ok. Wcale was nie prosiła o nawracanie. jest zdecydowana na konkretny rodzaj porodu. I ok. a nagle cc uratsa do rangi zbrodni na miarę XXI wieku ;) i smieszno i straszno..
          Po cc - ja miałam swój ketonal, który likwidował ból do minimalnego stopnia. Dwa razy cc - przeżyłam (o dziwo, sądząc po postach iż jest to masakra), ból minimalny, raczej dyskomfort, zmniejszający się bardzo sybko z każdym dniem. na 3 dzień już byłam na chodzie. Ostatnie cc w niedzielę, we wtorek rano do wypisu, niemniej dziecko miało żółtaczkę i zostałam dłużej. Miesiąc po - zaczęłam chodzic na siłownię , ćwiczyłam pod katem instruktorki, aby nie obciążac mięśni. I tyle.
          I na koneic - wszystkeigo dobrego dla Ciebie i dziecka - bez względu jaki rodzja porodu wybierzesz, jak będziesz karmić. To ty będziesz rodzić, przechodzić przez to - nie forumowiczki, wybierz to co ci najlbiższe. Psychika działa bardzo, jeśli idziesz zdecydowana na dany rodzaj porodu i taki będziesz miała, to wszystkie idzie łatwiej. a nietolerancyjnymi się nie przejmuj, wypadałoby, aby tę swoja nietolerancją obróciły jakoś korzystniej nie zadzac się na np. przemoc w rodzinie, dla dzieci - przynajmniej jakies plus z tego będą ;)
          Pozdrawiam
        • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 11:25
          więc zauważ, że stajemu tu w pewnien sposób w obronie prawa dziecka, które nie ma wyboru i musi się zgodzić na decyzję matki, mimo, ze to jego wielki dzień.
          co innego wskazania. czy nawet decyzja poprzedzona rozmową z położną, wyjaśnieniem za i przeciw - określmy to świadoma.
          pewnie, że to dziewczyna w końcu podejmuje decyzję i tą i wiele innych, dotyczących wychowania.
          nie ma jednak nic złego w próbowaniu ukazania, że nie warto decyzji o cc podejmować na początku ciąży, bez konsultacji, a na podstawie kilku opisów strasznych porodów sn przez koleżanki. prawda jeste taka, ze większość porodów jest ok, tylko w necie i wśród koleżanek zazwyczaj najwięsze emocje budzą te straszne opisy, sprawiajac wrażenie, że to nie do przeżycia. a to fałszywy obraz.

          ja miałm nieciekawy poród, ale nie wyobrażam sobie cc. po prostu inaczej sie przygotuję do porodu, porozmawiam z położną, wybiorę szpital, któremu zaufam i wierzę, że mimo bólu (mam dość niski próg) będzie to dobre przeżycie, a na pewno bezpieczniejsze dla dziecka. chyba, że lekarze podejmą inną decyzję.
          leżałam dwa tygodnie na 6-osobowej sali poporodowej, więc się napatrzyłam na różne przypadki. i tylko upewniłam się, że cc to poważna operacja, a nie zabieg kosmetyczny. i że w większości przypadków kobiety po cc przede wszystkim psychicznie dłużej dochodziły do siebie.

          piszę o tym i tylko od zrozumienia i tolerancji właśnie osób zależy reakcja. czy ktoś to odbierze jako wciskanie swojej prawdy, czy może chwilę na zastanowienie. jakby dzieci miały sie rodzić przez powłoki brzuszne, to natura tak by to wymyśliła. natura nie jest idealna, ale takie procesy jak pród mają nie tylko na celu po prostu wydanie dziecka z brzucha, ale i tysiące innych procesów zachodzących w jego i matki organiźmie.
          nie chwalę mojego szpitala, ale podobała mi się jedna rzecz, którą praktykowali. kobiety do planowego cc przyjeżdzały dopiero ze skurczami, bo jest zupełnie inna fizjologia, nawet niefizjologicznego porodu przez cesarkę.

          a i dzieki za tytuł książki :)
          • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 12:04
            Totalnie rozśmiesza mnie taka argumentacja :D

            > więc zauważ, że stajemu tu w pewnien sposób w obronie prawa dziecka, które nie
            > ma wyboru i musi się zgodzić na decyzję matki, mimo, ze to jego wielki dzień.

            To może dziecka zapytać? Na przykład takiego, które doznało urazów na skutek vaccum, bo matce po kilkudziesięciu godzinach porodu odmówiono cesarki bo 'naturalnie jest najlepiej'?

            > prawda jeste taka, ze większość porodów jest ok

            Jakaś oficjalna statystyka do tej 'prawdy' się znajdzie? Bo ja znam bardzo nieiwile (w zasadzie garstkę) kobiet, które uważają, że ich poród był 'ok' ;)

            > wierzę, że mimo bólu (mam dość niski próg) będzie to dobre przeżycie,

            Podziwiam Twoją wiarę - ja jednak wolę mieć więcej pewności niż wiary :)

            > jakby dzieci miały sie rodzić przez powłoki brzuszne, to natura tak by to wymyśliła.

            Natura wymyśliła np. gorączkę. Leków przeciwgorączkowych też dziecku nie dasz bo natura wie najlepiej? Leków nie podasz bo to nienaturalne?
            • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 12:21
              słuchaj, poczytaj najpierw o konsekwencjach nawet udanego cc, a potem próbuj dyskutować.

              męczy mnie to.
              dyskutuję między innymi po to, żeby uczyć sie od kogoś czegoś nowego. od Ciebie nic się nie nauczę.
              naciągasz sytuacje, pisząc to co Ci pasuje. kleszcze nie są rutynowym zabiegiem, a wynikają zazwyczaj z niezastosowania cc mimo wskazań. natura dała także możliwość swtorzenia penicyliny. poza tym natura niestety jest trochę mądrzejsza od człowieka - jedyna jej głupota, to to, że dała sie człowiekowi opanować w dużej mierze. bo jako ludzie mamy tendencję do nadużywania rozwiązań i możliwości, ktore mamy. ale to już dłuższy temat, myślę, ze nie to forum.

              nie przekonujesz mnie zupełnie.
              idę na spacer.
              pozdr. :)
              • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 12:23
                chaotycznie mi wszyło - jak pisałam natura idealna nie jest (z naszego punktu widzenia), bo puki nas nie było świetnie sobie radziła.
                ale mądrością człowieka jest korzystanie z praw natury a jednocześnie z osiągnięć innych ludzi rozsądnie :)
              • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 13:11
                klarci napisała:
                > słuchaj, poczytaj najpierw o konsekwencjach nawet udanego cc, a potem próbuj dy
                > skutować.

                Wszystko ma swoje konsekwencje - poród sn również. Wiesz jakie mogą wystąpić komplikacje i powikłania po sn? Jak ktoś chce się przygotować do porodu to powinien czytać o wadach i zaletach wszystkich opcji a nie tylko zalet i pobożnych życzeń na temat sn i komplikacji po cc. I na tej podstawie świadomie podjąć decyzję.

                Nie przekonujesz mnie zupełnie 'argumentacją' pt. 'nastawiam się i wierzę, że tym razem będzie ok'.
                • klarci Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 15:08
                  > Wszystko ma swoje konsekwencje - poród sn również. Wiesz jakie mogą wystąpić ko
                  > mplikacje i powikłania po sn? Jak ktoś chce się przygotować do porodu to powini
                  > en czytać o wadach i zaletach wszystkich opcji a nie tylko zalet i pobożnych ży
                  > czeń na temat sn i komplikacji po cc. I na tej podstawie świadomie podjąć decyz
                  > ję.
                  i tu się zgadzam. dlatego nie toleruję także zwlekania z cc w razie komplikacji. ale też robienia cc bez powodu.
                  podejrzewam, jestem wręcz pewna, że nie znajdziesz rzetelnej publikacji medycznej podważającej wyższość sn nad cc w przypadku fizjologicznej ciązy i prawidłowego porodu, jak i nie znajdziesz takiej publikacji mówiącej, że tylko sn i kropka.

                  > Nie przekonujesz mnie zupełnie 'argumentacją' pt. 'nastawiam się i wierzę, że t
                  > ym razem będzie ok'.
                  i ok, nie mam nawet zamiaru Cię przekonywać.
                  po prostu mi to wystarczy, wypływa z przekonania o tym, że na podstawie doświadczeń swoich i położnej jestem w stanie przygotować sie dobrze do sn, cc to dla mnie ostateczność, ale też na pewno omówię na jakie warunki wtedy będę mogła liczyć. ot, tyle :)
            • posh_emka Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 23:15
              A sama siebie przypadkiem nie rozśmieszasz- bo powinnaś.

              "To może dziecka zapytać? Na przykład takiego, które doznało urazów na skutek va
              > ccum, bo matce po kilkudziesięciu godzinach porodu odmówiono cesarki bo 'natura
              > lnie jest najlepiej'?"

              Ty nie widzisz podstawowej różnicy- cc ze wskazania, a cc bo matka ma focha i jej się już na wstępie rodzić nie chce.
              Podaj nam jakie to urazy dziecko odnosi po vacum- pytam o trwałe urazy- no i statystyki.

              "Natura wymyśliła np. gorączkę. Leków przeciwgorączkowych też dziecku nie dasz b
              > o natura wie najlepiej? Leków nie podasz bo to nienaturalne?"

              Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.
              • araceli Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 09:48
                posh_emka napisała:
                > Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.

                Gorączka jest jak najbardziej naturalnym, fizjologicznym stanem organizmu przy walce z chorobą. Doucz się zanim zaczniesz pluć jadem!
                • posh_emka Re: Zdecydowana na cc 26.03.11, 00:11
                  Gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny - bo człowiek miałby ją cały czas. Gorączka to jest owszem naturalny stan ale obronny organizmu.

                  I kto tu jest niedouczony........

                  Plucie jadem ?- no tak mogłam się takiej śpiewki spodziewać od kogoś komu argumenty się skończyły i postanowił rozpocząć pyskówkę.
                  • katriel Re: Zdecydowana na cc 16.10.11, 02:21
                    posh_emka napisała:
                    > Tylko,że gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny, a poród nim jest.
                    i w następnym poście:
                    > Gorączka to nie jest normalny stan fizjologiczny - bo człowiek miałby ją cały c
                    > zas.

                    E no, stosując tę logikę, to poród to nie jest normalny stan fizjologiczny, bo
                    człowiek rodziłby cały czas.
      • araceli Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:35
        aleksandra1357 napisała:
        > Jestem nietolerancyjna i uważam, że Julita stawia swoje potrzeby wyżej niż potr
        > zeby dziecka, a to nie jest dobre, szczególnie już na wstępie.

        Jestem nietolerancyjna i uważam, że poświęcalstwo dla dziecka jest dla niego szkodliwe już na wstępie :)
        • cota Re: Zdecydowana na cc 17.03.11, 09:48
          >
          > Jestem nietolerancyjna i uważam, że poświęcalstwo dla dziecka jest dla niego sz
          > kodliwe już na wstępie :)

          dobre!!
          Dodam jeszcze, iz bardziej niż cc - jest szkodliwe posiadanie nietoleranycjnej matki, która uczy (świadomie lub podświadomie) dziecko szerzenia nienawiści i agresji do osób inaczej myślących, czujących etc
    • villemo86 Literatura. 17.03.11, 10:40
      Ja ze swojej strony polecam książkę M. Odent "Cesarskie cięcie a poród naturalny". Przeczytaj na chłodno, bo skoro pytasz to ta książka odpowie Ci na wiele pytań. Można ją kupic tutaj:
      www.preetigin.pl/index.php?menu=wydawnictwa&id_men=3
    • magdal-enas Re: Zdecydowana na cc 18.03.11, 16:32
      Dla wszytskich zdecydowanych na cc polecam filmik. Sama miałam cc (ale zagrożenie życia dziecka), i już bym sie nie zdecydowała tak "na zimno"...
      www.youtube.com/watch?v=GZUAVBcBZo0&feature=related
    • elle1100 Re: Zdecydowana na cc 19.03.11, 20:55
      Julito,
      nie chce mi się czytać co napisały koleżanki wcześniej, domyślam się, że zostałaś potępiona za chęć skorzystania z cc i odmowę karmienia piersią :) nie przejmuj się, to nie jest tak, że te kobiety które urodziły naturalnie są lepszymi matkami, choć mam wrażenie, że myślą, iż dały dziecku dar na całe życie i robią z siebie męczennice.
      Ja urodziłam dwoje dzieci przez cc.
      Z synkiem miałam skierowanie od okulisty do cc, ale lekarze na porodówce powiedzieli, żebym się nie ośmieszała. Poród rozpoczął się naturalnie, ale ze względu na spadki tętna szybko zrobiono mi cc. Za drugim razem cc planowane.
      Lekarze ginekolodzy i położne uważają cc za straszliwą operację, myślę, że trochę wyolbrzymiają. Wynika to z promowania porodów naturalnych.
      Na marginesie: mój teść jest chirurgiem i on uważa cc za zabieg którego nie trzeba się bać. Ostatnio do przestraszonej wizją cc swojej córki żartował, że to prawie jak wycięcie migdałków :)
      Co do bólu w trakcie i po: mnie bolała obkurczająca się macica, ogólnie nic strasznego. Spokojnie wystarcza paracetamol później, można przy tym karmić piersią. Ja wspominam cc bardzo dobrze, jedyne co złego pamiętam to to, jak przerzucili mnie ze stołu operacyjnego na łóżku, taką bezwładną, nie mogłam się ruszyć.

      Co do karmienia piersią to spróbuj, może akurat Ci się spodoba :)


      • villemo86 Tutaj bulwersuje... 19.03.11, 22:23
        najbardziej chyba większość nie sytuacja cc na życzenie, czy założenie nie karmienia piersią, tylko motywacja przyszłej mamy. Z tego co widzę Julita nie chce karmić nie dlatego, że takie jest jej przekonanie, ale dlatego żeby móc dostawać silniejsze środki przeciwbólowe. Niestety, bólu całkowicie zlikwidować się nie da :(

        Siostra mojej przyjaciółki jeszcze przed zajściem w ciążę mówiła, że według niej karmienie jest ohydne i ona karmić nie będzie. Po porodzie, pierwsze co zrobiła (i było to dla niej automatyczne), to przystawiła małego do piersi. Karmi obecnie 6 miesiąc
        • poli07 Re: Tutaj bulwersuje... 19.03.11, 22:55
          Szczerze powiedziawszy brak slow na ten watek, jak zwykle my ludzie próbujemy byc mądrzejsi od naszej Matki natury. Wiec wklejam urywek:

          Cięcie cesarskie

          Cięcie cesarskie może być zabiegiem ratującym życie matki i dziecka, ale często zapomina się o tym, że jest to poważna operacja brzuszna. Cięcie cesarskie czterokrotnie zwiększa ryzyko śmierci matki i może znacząco wpłynąć na stan zdrowia matki i dzieci w trakcie kolejnych ciąż. Statystyki cesarskiego cięcia wyglądają obecnie tak: 27% wszystkich porodów wykonywanych rocznie w Australii oraz 27,6% - najwyższy wynik z dotychczas notowanych – w USA.

          Z oczywistych względów aktywny poród przy cesarskim cięciu jest krótszy lub nie ma go wcale, a szczytowe poziomy hormonów oksytocyny, endorfin, katecholamin i prolaktyny są mocno zredukowane lub w ogóle nie występują. Co więcej matki i dzieci są odseparowane od siebie przez kilka godzin po porodzie, więc pierwsze karmienie jest zwykle opóźnione. Oboje też są pod wpływem leków podawanych podczas zabiegu (znieczulenia zewnątrzoponowego, podpajęczynówkowego lub ogólnego) oraz pod wpływem pooperacyjnie podawanych leków przeciwbólowych.

          Na skutki takiego zdecydowanego odejścia od naturalnego planu hormonalnego wskazuje praca badaczy australijskich, którzy zrobili wywiady z 242 kobietami w późnym okresie ciąży i ponownie po porodach. 50% kobiet, które doświadczyły spontanicznego porodu pochwowego, najczęściej przeżywały zauważalną poprawę nastroju i wzrost własnej samooceny po porodzie. W porównaniu z 17% kobiet, które miały cesarskie cięcie i najczęściej doświadczały spadku nastroju oraz poczucia własnej wartości. Pozostałe kobiety rodziły z użyciem kleszczy lub próżnociągu i ich nastrój oraz samoocena pozostawały u większości bez zmian.

          W innych badaniach zajmowano się hormonami związanymi z karmieniem piersią: prolaktyną i oksytocyną. Na drugi dzień po porodzie porównywano kobiety, które urodziły siłami natury z kobietami, które przeszły nieplanowaną operację cesarskiego cięcia. W grupie po cesarkach poziom prolaktyny nie wzrastał tak jak powinien w wyniku przystawiania dziecka do piersi, a pulsacyjne wydzielanie oksytocyny było mocno zredukowane lub w ogóle nieobecne. W tych badaniach stwierdzono, że pierwsze przystawianie dziecka po cesarce odbywało się średnio po 240 minutach, a po porodzie naturalnym po 75 minutach od narodzenia. Komentarz autorów: „Te dane wskazują na to, że wcześnie rozpoczęte karmienie piersią oraz fizyczna bliskość powoduje nie tylko większą ilość interakcji pomiędzy matką i dzieckiem, ale także endokrynne [hormonalne] zmiany u matki.”

          W innych badaniach wykazano, że wczesne i częste przystawianie do piersi pozytywnie wpływa na wytwarzanie pokarmu i długość karmienia piersią. Autorzy tych badań sprawdzali poziomy hormonów i odkryli, że nie wpływały one na długość karmienia piersią. Wyciągnęli więc wnioski, że: „′ inne czynniki′mogą zrekompensować ograniczone wydzielanie hormonów.”

          Te badania nie tylko wskazują na istotne powiązania pomiędzy porodem i karmieniem piersią, ale także prezentują w jaki sposób optymalne doświadczenie porodu wpływa na długofalowo rozpatrywane zdrowie matki i dziecka. Na przykład skuteczne karmienie piersią przynosi korzyści takie jak: mniejsze ryzyko zachorowania na raka piersi i osteoporozę dla matki oraz mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę bądź otyłość w długiej perspektywie czasowej dla dziecka. Wzmocniona samoocena po naturalnym porodzie - która, jak wynika z mojego doświadczenia i obserwacji, może być efektem utrzymującym się przez resztę życia - jest solidną bazą do startu w macierzyństwo.
          www.shantala.pl/mama/ekstatyczny_porod.html
    • mia_siochi Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 07:23
      Nie słuchaj ich;)
      Miałam planowane cc, bo bałam się neurologicznych powikłań po akcjach typu próżnociągi, kleszcze, niedotlenienia itp.
      To, że mam jednak wskazanie do cc wyszło przypadkiem, inaczej zapłaciłabym każde pieniądze.
      cc nie boli, znieczulanie nie boli, wstawanie (to osławione "musiałam wstać i ledwao to przeżyłam") też bolało mnie średnio- wystarczyło nie leżeć plackiem, tylko się wiercić, co pochwaliły pielęgniarki.
      Bolało odklejanie plastra;)
      Wstawanie do dziecka nie było komfortowe, ale tylko dlatego, że łóżko było za wysokie- narzekałyśmy na to zarówno my, po cc, jak i dziwczyny po sn.
      Szwy trochę ciągną, ale zdejmowane są po 8 dniach.
      W tydz po cc byłam już na zakupach, od początku zajmowałam się dzieckiem.
      Powtórzę to, co pisałam wielokrotnie: od cc dużo gorsze jest karmienie piersią. Jeśli nie chcesz karmić- nastaw się na walkę. forum.gazeta.pl/forum/w,570,119417857,122707054,Re_terror_laktacyjny_dlugie_.html
      • sengas Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 09:54
        Chcesz CC to bierz. Ja miałam i było super. Poród z uśmiechem na ustach. Pełny relaks. Dzieciaczek 10 pkt. Pobyt w szpitalu wspominam bardzo dobrze. Życie erotyczne po 6tyg wróciło do poziomu sprzed ciąży. Jest super :-)

        I też nie karmię piersią. Dzieciak zdrowy, nie ma alergii, ani żadnych kolek. Butla jest bardziej kaloryczna więc od 2 miesiąca przesypia noce. Mam typ śpiocha więc dziecko jest w pełni zrelaksowane bo wyspane. My też nie wiemy co to trudny z niemowlakiem. Dla nas to raj dziecko tylko gaworzy, uśmiecha się, je i śpi. Od 18-19 do 7 rano dziecka nie ma, bo śpi tak mocno że nic jej nie obudzi. Nie muszę się stresować co jem i czy to mogło spowodować ból brzuszka. Z mężem karmimy na zmianę więc żadne nie jest przemęczone i zajmowanie się małą to przyjemność. Mąż pracuje w domu więc jak ma mało zleceń to zostaje z małą a ja mam czas dla siebie. Jak mąż ma pracę to z małą jestem ja. I tak się zmieniamy. Więc mała nie jest uwieszona maminej spódnicy, tylko traktuje nas na równi i nie ryczy jak mama znika z jej pola widzenia. Jest pogodnym i otwartym na ludzi dzieckiem. A jak mamy ochotę odpocząć to my do kina, na basen zacieśniać więzi ;-) a mała z babcią - obie przeszczęśliwe.

        PS. Do wszystkich pokutnic cierpiętnic. Myślicie że wasze dzieci będą was bardziej kochać i uważać za dobre matki bo rodziłyście je w bólach kilka godzin? Myślę że to od czegoś innego jednak zależy. A komplikacje mogą wystąpić zawsze i wszędzie - przy każdym porodzie. Tu tylko szklana kula by pomogła zadecydować w każdym indywidualnym przypadku.

        I co was tak boli że inne nie chcą cierpieć i się stresować przy porodzie? Jak lubicie cierpieć to cierpcie. A co wam przeszkadza że inni nie chcą?
        • mia_siochi Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 11:16
          Mnie rozśmiesza argument a propos kp, że to wygodne.
          Jakie wygodne?
          Mam ssaka na cycku non stop- bo taki żerty się trafił.
          Przy butli karmić może każdy, nie muszę to być ja. Więc gdzie a osławiona "wygoda"? I żeby nie było ze to propaganda butelkowych- mówie to ja, karmiąca biustem.
          • klarci Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 18:06
            ja karmiąca piersią i dokarmiająca butlą - dużo bym dała, żeby nie dokarmiać. problem z mlekiem (o koszcie nie wspomnę), wodą, a ciepłą, a odpowiednią, szczególnie przy wyjazdach - przerąbane.
            a, że ktoś może nakarmić. jak wychodzisz na zakupy, czy do kina, to nie jest problem dokarmić piersiowe.
            a na dłużej, to raczej rzadko kto zostawia dziecko przed rozszerzeniem diety. potem to też zazwyczaj nie problem ;)
            • sengas Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 19:04
              > roblem z mlekiem (o koszcie nie wspomnę), wodą, a ciepłą, a odpowiednią, szczeg
              > ólnie przy wyjazdach - przerąbane.

              Dżisas, ludzie to mają problemy. A nie możesz sobie kupić podgrzewacza z termostatem? U mnie grzeje wodę w jakieś 2-3 minuty. A dziecko nie jest zwykle aż tak wygłodzone, żeby tych paru minut nie wytrzymało.

              > a na dłużej, to raczej rzadko kto zostawia dziecko przed rozszerzeniem diety. p
              > otem to też zazwyczaj nie problem ;)

              Bardzo często zostawiałam dziecko na dłużej albo z tatą, albo z babcią. (najdłużej wyjechaliśmy z mężem załatwiać sprawy do innego miasta na jakieś 10 godzin). Teraz zamierzamy jechać na 2 dni. Mała ma niecałe 5 miesięcy.To właśnie przewaga butelki.
              Przynajmniej nie będzie lamentu z odstawieniem jak będzie trzeba zająć się na dobre pracą.
              • klarci Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 10:36
                sory, ale podchodząc w ten sposób musielibyśmy zarabiać 3 razy tyle co zarabiamy, żeby kupowac wszystko co mogłoby ułatwić życie. zresztą amo mm z wyższej póki kosztowało sporo miesięcznie. z piersi jest za darmo. dla mnie więc to większa wygodna, podać pierś, niż kombinować z mm. mam porównanie i dla mnie sto razy wygoidniejsze jest kp.

                ja nie zostawilabym małego dziecka za dłużej niezależnie od sposobu karmienia. ale gdyby była konieczność po prostu byłoby dokarmione. a odstawianie ze względu na powrót do pracy to kolejny mit. chyba, że ktoś ma taka pracę, że go nie ma cały tydzień w domu. ale to już inna sprawa.
                moje dziecko miało ograniczone, teraz samo się odstawia, bez jednej łzy. po prostu dorósł do tego, i oboje czujemy się z tym świetnie. przy kolejnym dziecku na pewno postaram się o pełną laktację, będę pozwalała sobie na kilkugodzinne wypady bez dziecka, ale jednocześnie cieszyła z więzi.

                każdy podejmuje decyzję o karmieniu sam. dla każdego karmienie jest innym przeżyciem i nie chcę zakładać, że każda kobieta ma mieć satysfakcję z kp. jednak z innymi osobami zwracamy uwagę na to, że dziecko to podmiot i też ma coś do powiedzenia. jeżeli mleko mamy jest dla niego zdrowsze lżej strawne itp., to wiadomo, że ogromna większość noworodków, jakby mogła mówić wybrałaby mleko mamy.
                wybór kobiety, ale i wybór dziecka. tak samo jest z porodem, i z wieloma decyzjami dotyczącymi wychowania. czasy średniowiecza minęły i dziecko stało się podmiotem, a nie tylko przedłużeniem gatunku.i nie chodzi mi tu o rzadne rządy dziecka (bo znając życie, to i takie głosy zaraz się pojawią, po powierzchownym przeczytaniu moich słów), tylko o istotność jego potrzeb
                • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 10:54
                  klarci napisała:

                  > a odstawianie ze względ
                  > u na powrót do pracy to kolejny mit. chyba, że ktoś ma taka pracę, że go nie ma
                  > cały tydzień w domu.

                  Przeciętny czas pracy to 8h, do tego dochodzą dojazdy, powiedzmy średnio po 45 min w jedną stronę. Czyli razem mamy 9,5h poza domem. Ja się pewnie na tym nie znam ale czy naprawdę większość kobiet może sobie dzień w dzień naściągać tyle pokarmu żeby starczyło na ten czas ? Owszem znałam kiedyś taką jedną, która miesiąc po porodzie, karmiąc piersią, na imprezie normalnie piła winko bo mówiła że ma tyle pokarmu, że sobie na 3 dni ściągnęła ale to jednak, jak wynika z moich obserwacji, był wyjątek. A weź też pod uwagę, że nie samą pracą człowiek żyje. A jeśli po pracy matka chce iść na zakupy, albo do fryzjera, albo do dentysty? czyli musi sobie tego pokarmu naściągać na jeszcze dłużej !?
                  • klarci Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 15:08
                    tak, znam takie mamy.
                    do pracy nie wraca sie raczej przed rozszerzeniem diety, więc to nie jest taki problem. dziecko przeważnie je już co najmniej kilka produktów.
                    mleko można ściągnąć na jedno karmienie, albo jak ktoś nie ma ochoty się poświęcać, to na pewno lepszym wyjściem jest karmienie piersią po powrocie do domu, a w czasie kiedy mamy nie ma podanie raz mieszanki, drugi raz innego produktu mlecznego.
                    podobnie z wypadami. jeżeli rodzice chcą wyjść na miasto, można przecież albo odciągnąć, albo podać miesznkę (po 6 miesiącu), a nakarmić po powrocie. co jest zresztą cudne, bo zazwyczaj i mama i dziecko są tak stęsknione, że to sama przyjemność, jak maluch zasypia błogo przy piersi. znam to bo po ukończeniu przez mojego syna pół roku wróciłam do szkoły (zaocznie, ale nieraz całe dni).
                    na prawdę zawsze jest wyjście. kwiestia jest w nastawieniu :)
                      • klarci Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 17:44
                        a więc z tego co pamietam, to już jest 22 tygodnie (mogę się mylić), a to ponad 5 miesięcy, do tego zaległy wypoczynkowy, ktróy jest zazwyczaj brany i masz 6 miesięcy, jeżeli tak się czepiasz arytmetyki. o tym, że można wziąźć miesiąc dwa wychowawczego nawet nie wspomnę - ale oki, są mamy, które z różnych względów muszą wrócić od razu po macierzyńskim
                        jak już wspomniałam, wszystko się da, i to bez wielkich wyrzeczeń, kwestia podejścia.
                        i odwrotnie, ze wszystkiego można zrobić problem, jak się chce.
                      • klarci Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 18:08
                        zgadza się 20 tygodni, czyli około 5 miesięcy + zaległy urlop i ewentualnie miesiąc, dwa wychowawczego - tak robiły wszystkie moje koleżanki, które musiały szybko wrócić do pracy. żadnej z tych co znam osobiście nie przeszkadzał ten powrót w kamieniu piersią.
                        • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 18:46
                          Ja się całkowicie z Tobą zgadzam, że wszystko jest kwestią organizacji. Tylko, że to dla mnie żaden argument za karmieniem piersią. Podkreślam dla mnie ! Może ja nie potrafię racjonalnie tego wytłumaczyć, może to i nie ma żadnych racjonalnych podstaw ale po prostu czuję, że wszystko się we mnie buntuje przeciwko karmieniu piersią, że to jest nie dla mnie, że robiłabym to wbrew sobie na takim nawet czysto fizycznym ( a może raczej psychicznym ) poziomie. Nie jestem jakimś psychologiem i może nie potrafię tego wyjaśnić...Rozumiem wszystkie medyczne argumenty ale i tak nie będę tego robić !
                          Znam różne przypadki, i zupełnie łatwego karmienia piersią kiedy ono obiektywnie może i było wygodniejsze, i strasznie ciężkich - jeden dosłownie prawie do zagłodzenia dziecka i matki, wcale nie wyciągam z tego wniosków jak byłoby to w moim przypadku...tylko sama znam się najlepiej i po prostu wiem, czuję, że to nie dla mnie.
                          • klarci Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 20:38
                            toteż nikt Ciebie do tego nie zmusi.
                            inna sprawa, że po porodzie możesz po prostu zmienić zdanie. jeżeli nie zmienisz, to powiedz to otwarcie w szpitalu i już.

                            ja swoją argumentację na temat kp wniosłam, kiesy zaczęło sie debatowanie, że to niewygodne itp. wyraziłam po prostu swoje zdanie i cieszę się, że potrafiłyśmy na spokojnie wymienić się postami na ten temat. bez agresji żadnej ze stron.

                            ja myślę, że na razie zaczekaj z planami - jeżeli to faktycznie początek ciąży. teraz skup się na jej pozytywnym przeżywaniu.
                            a pytanie zadawaj nie pisząc, co i dlaczego. łatwiej jest zapytać o to jakie środki przebiwbólowe podawane są po cc. myślę, że otrzymałabyś sporo odpowiedzi na ten temat bez dyskusji. bo sam tytuł brzmi lekko prowokacyjnie, stąd ta dyskusja, teochę na własne życzenie.
                            • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 21:40
                              Teraz wiem, że post mógł zostać odebrany prowokacyjnie ale było to niezamierzone, a wręcz przeciwnie - chodziło mi o podkreślenie, że wybór cc już zapadł i o uniknięcie dywagacji w tej sprawie.
        • posh_emka Re: Zdecydowana na cc 26.03.11, 00:22
          "I też nie karmię piersią. Dzieciak zdrowy, nie ma alergii, ani żadnych kolek. B
          > utla jest bardziej kaloryczna więc od 2 miesiąca przesypia noce. Mam typ śpioch
          > a więc dziecko jest w pełni zrelaksowane bo wyspane. "

          Ile to twoje dziecko ma ?- kilka miesięcy, lat czy tak ze 40 lat,że z taką pewnością wypowiadasz się o jego faaaantastycznej kondycji zdrowotnej. Na ewentualną cukrzycę czy otyłość trzeba będzie trochę poczekać. Sadzisz, że bardziej cię będzie kochało bo przesypiało całe noce bez pobudek bo byłaś leniwa i KP ci się nie chciało i mu zafundowałaś choroby, których mogłoby uniknąć gdyby było KP.

          "Nie muszę się stresować co jem i czy to mogło spowodować ból brzuszka. "
          No to się popisałaś wiedzą na temat KP- nie ma co. Nie dość,że wierzysz w te brednie to je jeszcze na forum publicznym powielasz wprowadzając inne matki w błąd.
          Wszystko jadłam zaraz po porodzie- zaczynając od bigosu, kończąc na truskawkach i cytrusach- jakoś moje dziecko nie miało problemów z brzuszkiem.
          No i KP mam dziecko które jest zadowolone i gaworzy- żadna to zasługa butelek- jak próbujesz nas przekonać.

          "A co wam przeszkadza że inni nie chcą?"

          Przeszkadzać nie - tylko dziwi nas jak można być takim "odpowiedzialnym" i zażyczyć sobie cc wiedząc, że niesie ze sobą większe ryzyko dla dziecka i dla matki niż SN.
          No ale dla ciebie za trudne jest to do pojęcia i wolisz sobie i innym wmawiać,że cc jest takie suuuper- byle zagłuszyć własne sumienie.
          • vanilla4 Re: Zdecydowana na cc 26.03.11, 09:00
            kolejna matka polka co to wszystkie rozumy pozjadała i narzuca innym swoje zdanie... zabawne.
            i znowu teoria wyssana z palca o tym, że CC jest groźniejsza dla dziecka niż SN. Chodzę teraz do SR i lekarz na pytanie czy cc jest bardziej niebezpieczny powiedział, że i jedna i druga metoda niosą ryzyko.
            BTW rodziłam SN - dziecko urodziłam przyduszone i nie uważam, że SN to jedynie słuszna droga. Widziałam też zdjęcia z cc krok po kroku - mnie osobiscie przeraziły i nie chciałabym jednak cc - ale nie odmawiam tego prawa innym. Trochę tolerancji. Niech każdy decyduje za swoje dziecko. Macie jakąś moherową misję do spełnienia?
            • posh_emka Re: Zdecydowana na cc 26.03.11, 12:33
              Nie w przeciwieństwie do ciebie nie pozjadałam wszystkich rozumów i wiem jaka jest różnica między cc na życzenie, a cc ze wskazań.
              "i znowu teoria wyssana z palca o tym, że CC jest groźniejsza dla dziecka niż SN"
              Jasne- całe WHO i Polskie Towarzystwo Ginekologiczne na czele z ich specjalistami jest wyssane z palca- ty wiesz lepiej od nich- skoro śmiesz negować ich zalecenia poparte wieloletnimi badaniami doświadczeniem.
              "Chodzę teraz do SR i lekarz na pytanie czy cc jest bardziej niebezpieczny powiedział, że i jedna i druga metoda niosą ryzyko."
              A kto twierdzi,że SN nie niesie za sobą ryzyka ? taki który niesie powinien być zakończony cc- kapujesz różnicę czy nadal to za trudne dla ciebie?

              Reszty twojej wypowiedzi nawet nie chce mi się komentować skoro ty najprostszych rzeczy nie potrafisz rozróżnić.
              • vanilla4 Re: Zdecydowana na cc 26.03.11, 12:57
                ja rownież nie mam zamiaru z tobą dyskutować - widzę, że gdzie się nie poajwisz chcesz robić za mentora i udajesz że na wszystkim się znasz. Najchętniej upuszczając jad. Czytuję cie w ramach rozrywki. Daruj sobie to "kapujesz".
          • magdal-enas Re: Zdecydowana na cc 27.03.11, 00:18
            No np moje dzieci mają po 18 i 14 lat, karmiłam tylko butelką i są zdrowe!! to chyba wystarczający wg Ciebie wiek, abym mogła cokolwiek ocenic?
            czy moja opinia też dla Ciebie nie jest wystarczająca???
      • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 10:47
        Przeczytałam Twój post o doświadczeniach z karmieniem. Ja wiem, że może nie miałaś do tego wtedy głowy ale moim zdaniem tego typu zachowanie personelu medycznego to się kwalifikuje na pozew, a przynajmniej do jakiejś skargi do organów nadzorujących działalność szpitala.
        Ja w ogóle to jestem mega asertywna :-) i na pewno nie zgodziłabym się na to żeby jakaś pielęgniarka dyktowała mi co mam robić i jak mam karmić swoje dziecko. Powiedziałabym grzecznie jednej z drugą, że szanując ich fachową wiedzę chętnie wysłucham co mają do powiedzenia na temat zalet karmienia piersią, a potem równie grzecznie ale stanowczo zażądałabym karmienia butelką. Jeśli by tego nie zrozumiały to w końcu chyba mają przełożonych, jest lekarz dyżurujący, jest lekarz prowadzący, są w końcu ordynator i dyrektor ! Moim zdaniem nie ma się czego w takich sytuacjach bać czy wstydzić tylko trzeba głośno i stanowczo żądać tego czego się chce ! Najlepiej to chyba od razu po porodzie albo przy przyjęciu do szpiata powiedzieć, że ma się zamiar karmić butelką i koniec kropka. Ja już na sam koniec ciąży ustalę z lekarzem czy podają coś na powstrzymanie laktacji, a jak nie to po prostu załatwię sobie na taki specyfik receptę, sama kupię i sobie zaaplikuję i wtedy to będą mi mogli...:-) może to jest też metoda na takie niesympatyczne babsztyle :-)
        • mia_siochi Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 12:08
          Kochana, rozmawiasz z mistrzynią asertywności.
          Ale jak Ci się baby blues włączy,to będziesz tak jak ja płakac nad kupą i daleko Cie bedzie do dyskusji z personelem.
          Jeśli rodzisz prywatnie- to ok, wezmą Twoje zdanie pod uwagę.
          Ja rodziłam w klinice (dobra neonatologia- to mnie skusiło, wiedziałam że mnie tam psychicznie skopią i rzucą w kąt), codziennie inna położna z codziennie innymi fochami... Uwierz, mimo szczerych chęci nie da się wygrać z systemem;/
          • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 12:16
            A nie mogłaś poprosić kogoś z rodziny żeby Ci przyniósł czajnik elektryczny i mleko dla dziecka i po prostu sama sobie zorganizować sobie tego karmienia. Gdzieś chyba jakieś gniazdko elektryczne jest w szpitalu dostępne ?
            Ja nie mam większych doświadczeń ze szpitalami, na szczęście -) Tylko raz, z 10 lat temu byłam w szpitalu w związku z żółtaczką ( taką pokarmową, bez dalszych konsekwencji ). Myślę, że do tej pory mnie tam wspominają :-) Pokrótce: mimo, że przy chorobach zakaźnych jest ( był ? ) ustawowy obowiązek hospitalizacji przez min 14 dni wyszłam po 12 i widziałam po twarzach że się cieszą, że już sobie idę :-)
            • mia_siochi Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 12:28
              julita165 napisała:

              > A nie mogłaś poprosić kogoś z rodziny żeby Ci przyniósł czajnik elektryczny i m
              > leko dla dziecka i po prostu sama sobie zorganizować sobie tego karmienia. Gdzi
              > eś chyba jakieś gniazdko elektryczne jest w szpitalu dostępne ?

              Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoich czajników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli tym nieszczęsnym bebiko).
              • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 12:52
                mia_siochi napisała:

                > Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoich cza
                > jników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli tym ni
                > eszczęsnym bebiko).

                A co grozi za złamanie zakazu ? Wyrzucają ze szpitala czy od razu stryczek ? Po co się przejmować głupimi zakazami ?
                • mia_siochi Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 13:05
                  julita165 napisała:

                  > mia_siochi napisała:
                  >
                  > > Nie wiem jak jest w innych szpitalach, ale w tym jest zakaz używania swoi
                  > ch cza
                  > > jników i grzałek i karmienia noworodków innym mm niz tam dostępne (czyli
                  > tym ni
                  > > eszczęsnym bebiko).
                  >
                  > A co grozi za złamanie zakazu ? Wyrzucają ze szpitala czy od razu stryczek ? Po
                  > co się przejmować głupimi zakazami ?

                  Też byłam bojownicza ;)
                  Jednak burza hormonalna i 30 stopni w pokoju odbierają rozum;)
                  Najśmieszniejsze, że karmię, więc bojowniczki o cudzą laktację wygrały ;)
    • douglas.beauty Re: Zdecydowana na cc 20.03.11, 11:34
      Pogadaj ze swoim lekarzem - on ma lepszą jednak wiedzę niz położna.
      Ja po cc blyskawicznie doszlam do siebie, powiklania zdarzaja sie i po psn i po cc - ale jednak dosc rzadko. W Polsce jest jakas histeryczna "promocja" rodzenia naturalnego nawet mimo wskazań i powikłania po cc sa wyolbrzymiane do granic absurdu.
      Bedziesz dostawala srodki przeciwbolowe a sam bol jest do przezycia.
      No i polecam Ci prywatna klinike bo opieka jest tam nieporownywanie lepsza i personel bez ględzenia uszanuje Twoja decyzje co do karmienia.
      • julita165 Re: Zdecydowana na cc 21.03.11, 10:34
        Oj nie spodziewałam się aż takiego odzewu :-) widzę włożyłam kij w mrowisko :-) a wcale nie miałam takiego zamiaru, miałam konkretne pytanie i tyle :-) Ja szanuję prawo każdego człowieka do własnego zdania i cenię sobie bardzo wolność dokonywania wyborów i ponoszenia ich konsekwencji. Ale widzę, że na tym forum jest mnóstwo ...przepraszam za słowo..."terorystek", które chciałyby chyba postawić policjanta na porodówce, żeby mandaty wlepiał za cc i butelkę :-)
        Ja już naprawdę z różnymi lekarzami, których w swoim otoczeniu mam sporo rozmawiałam i np opinia anestezjologa, wiele lat pracującego na oddziałach położniczych i intensywnej opieki dla noworodków jest taka, że jakkolwiek ryzyko dla dziecka i podczas sn i podczas cc jest niewielkie ( o ile oczywiście matka i dziecko są zdrowe ) to jednak jest mniejsze podczas cc. Po prostu wtedy sytuacja praktycznie w 100% jest kontrolowalna. Tylko też pod warunkiem, że cc jest planowane a nie wykonywane z uwagi na nieprawidłowy przebieg porodu, czasem po wielu godzinach. Tak więc uważam, że niezależnie od moich własnych motywacji dla dziecka też będzie bezpieczniejsze cc.
        I pewnie, że wybrałam szpital prywatny. Wiem już na pewno, że tam nie będzie żadnego problemu z cc i żadnego "terroru laktacyjnego" :-) Też mam nadzieję, że wspomnienia związane z przyjściem dziecka na świat będą piękne i nie będę musiała wspominać godzin bólu, tego że byłam zziajana, zasapana, spocona, brudna, rozczochrana, a na koniec wykończona :-) to moim zdaniem nie ma nic wspólnego z dobrym macierzyństwem.