herm_iona
21.11.08, 08:09
Od jakiegoś czasu obserwuję coraz większe zniecierpliwienie mojej
szefowej spowodowane moimi częśtymi nieobecnościami w pracy. Jestem
dość oszczędna jeśli chodzi o informowanie przełożonej o przyczynach
niebecności. Na dzień dzisiejszy wie tylko tyle, że mam problem z
tarczycą i moja absencja wynika z konieczności robienia badań.
Jestem zdania, że nie mam obowiązku podawania jej szczegółów
dotyczących choroby i postępów w leczeniu.
Moja częsta absencja wynika też z faktu, że moja szefowa nie uznaje
wyjść prywatnych w trakcie dnia pracy (7:00-15:00). I tak np. jak
muszę iść na podglądanko pęcherzyków, to biorę dzień wolny albo L4.
To samo dotyczy badań z krwi. Mieszkam w niedużym mieście, gdzie
przejechanie z jednego końca na drugi zajmuje max. 10 min. Czy macie
podobne problemy w pracy???? Jak sobie radzicie???