Dodaj do ulubionych

Czekanie na Dzieciatko Boze

03.12.08, 18:56
Dziewczyny,

siedze sobie oto w przytulnym domku udekorowanym juz na swieta, kominek
zapalony iskrzy sie od swiezo zapalonego drzewa,....... swiezo spalona zywica
drzewna wypelnia moje nozdza nadajac mi niesamowite uniesienie....,

Zapalone swiece dekoruja sciany niesamowitymi cieniami, zmieniajacymi od czasu
do czasu swoje kontury i poswiate...... moze ten stan to wspomnienia? jakas
tesknota?....
......ciezka glowa od problemow spada mi na ramie,.... ja czekam......,
czekam....., ale nie wiem na kogo? na mojego meza? ktory ma zamiar przyjsc za
godzinke z pracy? czy na kogos innego?....., ale nie wiem na kogo ja tak
czekamsad moze to czekanie jest nierealne jakies wyimagowane?

Takie oczekiwania mialam bardzo czesto i sie okazywalo, ze to jednak nie moj
maz, na ktorego czekam, ktorego kocham do szalenstwa, nasilaly sie zawsze w
swieta Bozego narodzenia,....z dadejsciem narodzin dzieciatka Bozego......

Nie zrozumcie mnie zle, niby wierze, ale jestem zazdrosna o to
dzieciatko......wiem glupie, ale te swieta przysparzaja mi smutek,
przypominaja mi o niespelnionym marzeniu........, wszystko sie kreci wokol
dzieciatka, a te przyspiewki wyciskaja ze mnie ostatnie lzy: "lulaj ze
Jezuniu.......".

Mam trwoge przed tym rodzinnym przyjeciem, jak sie rodzina zbierze z glupimi
pytaniami, ze szczesliwymi matkami tulace swoje dzieciatka w ramionach........
kolejne swieta wypelnione wyczekiwaniem, ze lzami w oczach, z nadzieja
czekajace na cod.......

Zamykajac oczy wyobrarzam sobie moja mala rodzike w tym tlumie wigilijnych
gosci..., ja, moj maz, no i nasze malenstwo......, sorry ale dalej nie moge
pisac....(nie jestem masochostka)

Jak wy spedzacie swieta narodzin Jezusa? nie kojarzy sie wam z wlasnymi
marzeniami? bo ja wariuje

Obserwuj wątek
    • biedronka.online Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 20:08
      Boję się świąt, Wigilii. Również tej w pracy, bo wiem, że trzeci raz
      będą życzyć tego samego, może nawet z głębi serca, ale nieświadomie.
      Dla mnie to koszmar, trudno nawet opisać. Nie jesteś sama sad
      • luna67 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 20:22
        Dzieki biedronka,
        u nas juz 4-ty rok zbliza sie do schylku, w poprzednim roku zauwazylam glupie
        wzroki matek jak bawilam sie z "bablami" baraszkujacymi pod choinka. Kuzynka
        mojego meza (daleka) nie obeznala sie bez komentarza: "za leniwi i wygodni na
        swoje"?....... cholerka jak to bolalo. A nie mam zamiaru kazdemu tlumaczyc.
        • wiewiorka76 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 20:33
          Ja na nic nie czekam, a zwłaszcza na święta. Życzenia to jedno, ale
          w tym roku w święta właśnie miałam zacząć wyciszanie do inv. A
          tymczasem znaleźli mi guzka w piersi i niczego nie zacznę, dopóki
          dziadostwa nie usunę. Zamiast szykować się do świąt, będę się wozić
          po szpitalach i czekać na wyniki. crying( Kilka innych badań też wyszło
          ch..........o sad(
          • luna67 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 20:48
            Wiewora, nie martw sie tym gozkiem, nie usuwaja od razu, u mnie tez cos 3 lata
            temu wykryto i sie okazalo blachostka, ktora sie wchlonela po paru tygodniach.
            Ale wyciek w II polowie cyklu z piersi mam dalejsad nikt nie wie dlaczego.
            • wiewiorka76 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 21:06
              Luna, nie dopuszczą mnie do inv jeśli nie usunę. Podobno teraz
              trzeba takie rzeczy jak najszybciej usuwać, odchodzi się w
              medycynie od czekania i obserwowania. Zresztą lada dzień będę miała
              opinię onkologa i zobaczymy co dalej, ale jestem pewna, że mi to
              wytną.
              • luna67 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 23:00
                Wiewora, nie lubilam nigdy lekarzy (juz jako dziecko), umieralam w ich ramionach
                nie razsad, ale staram sie ufac.

                Z tego co wiem; jezeli guzek jest zlosliwy (po diopsji) to sie usuwa i naswietla
                chemia, ale jak nie zlosliwy to sie obserwuje.

                Moze moj ginekolog z perspektywy czasu popelnil katastrofalny blad wysylajac
                mnie zaraz na OPeracje? a moze mi zycie uratowal? tego sie nigdy nie dowiem.

                Mialam nadzerke szyjki mac. za pierwszym razem wyszedl PAD III, i od razu wyslal
                mnie na OP, bez obserwacji i innych lekow, nastrszyl rakiem itp. (bylo to pare
                lat temu). Mowil mi, ze moge stracic cala macice, to byl dla mnie horror.
                Pare lat po OP inny lekarz ogladajac moje wyniki tamtej cytologi, podrapal sie
                po glowie i powiedzial, ze by mnie wtedy wyleczyl bez "uposledzania" mnie i sie
                zapytal : "czy wtedy mnie poinformowano o tym, ze beda klopoty z zajsciem?"
                ..... Nie wiesz jak sie czulam, jak ofiara wlasnej glupoty, ale z drugiej strony
                moze ta OP mi zycie uratowala ?(tego sie nigdy nie dowiem).

                Trzymam kciuki, bedzie dobrze

              • malwes Guzek 09.12.08, 19:58
                Wiewiórka - ja 6 lat temu miałam małą zmianę litą w piersi. Z
                biopsji wszystko wyszło ok ale jednak kazali usunąć i usunęłam. Sam
                zabieg trwał może z godzinkę, nic nie bolało (znieczulenie
                miejscowe) i o dziwo nic nie bolało potem - może troszeczkę. Nie był
                mały ale chirurg był z tych "estetyków". Została mała 1cm blizna.
                Nic nie było mowy o tym, aby czekać z ciążą - z histopatologii się
                potwierdziło, że to niegroźny włókniak był. Ja bym wydziabała.
                Nie wiem skąd jesteś ale jeśli z W-wy to mi to wycinał chirurg
                onkolog R. Sopyło w CM LIM - jeszcze pracuje człowieczek.
                • malwes Przepraszam za suwaczka 09.12.08, 20:00
                  Tak szybko chciałam Wiewióreczce odpisać, że zapomniałam wyciąć -
                  ale ja też "stąd", z tego forum. Starszy z "odbicia" po tabletkach
                  a młodsze "Invimedowe" więc mam nadzieję, że nie urażę a może trochę
                  opytmizmem powionie (ja z tych z PCO co w życiu własnej miesiączki
                  nie miały).
                • wiewiorka76 Re: Guzek 10.12.08, 15:42
                  Malwes, na szczęście nie mają czego usuwać. Bylam z tym na
                  onkologii w wawie, po badaniu i usg okazało się, że to tylko
                  pobudzony gruczoł. Ale i tak dzięki za wsparcie smile
    • diwianna Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 03.12.08, 20:57
      Przeczytałam Wasze wypowiedzi i ... się poryczałam. Walczę o Nasze Szczęście a zbliżające się Swięta zamiast wielka radością i optymizmem, wiarą w lepsze jutro napawają mnie strachem i przygnębieniem. Na samą myśl o składaniu sobie życzeń świątecznych czy noworocznych robi mi się strasznie smutno sad. To będzie już trzecia wigilia bez Naszego Szczęścia ale pierwsza od kiedy w gabinecie lekarza padło słowo NIEPŁODNOŚĆ.
      Nie wiem jak poradzę/poradzimy sobie na życzenia " o powiększeniu rodziny"? Moi rodzice wiedzą co nieco o naszych problemach ( może za mało ich wtajemniczyliśmy???)ale nawet zyczenia od mamy tak bardzo bolą...sad
      • ikakole Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 04.12.08, 17:10
        Jesli chodzi o mnie to napewno juz dziewiaty raz uslysze te same
        zyczeniasadPo tylu latach nadzieja zaczyna wygasac.
        • agnieszka.krak Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 04.12.08, 20:53
          a ja nie mam siły po raz pierwszy na święta, pomimo lat walki zawsze były dla
          mnie czymś magicznym, ale nie w tym roku. W te swieta powinnam rodzić, taki
          miałam TP, no ale moje dzieciątko musiało umrzeć, choć pięknie się rozwijało,
          tyle , ze w jajowodzie.Mnie tez ledwo uratowano, trafiłam na stół z rozerwanym
          jajowodem. To było moje drugie ICSI, przeszłam w tym roku jeszcze trzecie
          kompletnie nieudnae, ale to nie boli jak tamto
          • betka262 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 05.12.08, 12:16
            Dla mnie też święta wiążą się z czymś magicznym, czymś na co czekam cały rok.
            Przeważnie we wigilię łzy płyną mi z pamięci o najbliższych zmarłych, ale i
            wtedy kiedy ktoś składa mi życzenia, żeby w końcu spełniło się moje marzenie.
            chciałabym wkońcu zrobić mężowi i rodzicom , siotrze i jej córce i innym ten
            prezent. Oni wiedzą jak bardzo tego pragne. Dlatego Święta są dla mnie trudno.
            Wiekszośc rodziny a w zasadzie wszyscy mają pociech, kupujemy im prezenty.
            Kiedy wkońcu bedziemy mogli kupic prezent naszemy maleństwu?
            czy nadejdą takie święta kiedy będe mogła powiedzieć, że jest w pełni szczęśliwa.
            Wy pisząc pokazujcie mi, że nie jestem sama. Ale to smutne.
            I życzę Wam spełnienia TEGO marzenia. Jeszcze w tym roku.
    • amelka5 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 05.12.08, 13:38
      Postanowiłam się odezwać bo bardzo mnie wzruszyły wasze wypowiedzi. Mnie też te
      Święta bolały, mimo że czekałam na nie cały rok. Tak się złożyło, że dwa lata z
      rzędu w listopadzie traciłam ciążę, wymarzone i po latach walki. W zeszłym roku
      święta były tym smutniejsze, że mój Tato był chory, czekał go szpital i
      operacja, jednak postanowiłam że będą one magiczne tak jak powinny być.
      Spędziliśmy je z najbliższą rodziną, nie myśląc o smutkach (a przynajmniej
      starając się nie myśleć). Na początku stycznia mój Tato trafił do szpitala,
      musiałam zająć się Mamą, która bardzo to przeżywała, odwiedzać Tatę i
      podtrzymywać go na duchu. Pod koniec stycznie zachorowałam na grypę żołądkową a
      mój organizm wyczerpany licznymi stresami odmawiał mi posłuszeństwa, padałam
      spać o 20. Jak już się pewnie domyślacie byłam w ciąży. Zaszłam w nią właśnie w
      noc tej magicznej Wigilii. Od początku starałam się odganiać złe myśli i
      wierzyć, że tym razem będzie tylko dobrze. We wrześniu urodziłam córeczkę, moje
      szczęście. Jest tak cudownym, pogodnym, roześmianym dzieciątkiem, że teraz wiem
      że było warto przejść przez to wszystko żeby otrzymać taki cud. Mój Wigilijny
      cud nad cudami. Bo cuda się zdarzają, czego wam wszystkim życzę z całego serca.
      • ewinka22 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 05.12.08, 19:03
        My trzecie święta bez wymarzonej Dzidzi...boję się teraz bardziej niż zwykle...26 grudnia tego roku miałabym termin porodu niestety...nie udało sięsad Tak się złożyło, ze nadal walczymy jak długo jeszcze, tego nikt nie wie...nadzieja jest, ale strach też ogromny...
        • wiewiorka76 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 06.12.08, 11:02
          Dziewczyny, wraca do mnie życie!! Wczoraj byłam na onkologii,
          wybadali mnie najdokładniej jak mogli i okazało się, że to jednak
          nie guzek!!! Musimy jeszcze wyjaśnić jedną sprawę u mojego męża i
          jeśli się okaże, że jest ok, to w poł. stycznia zaczynam
          wyciszanie big_grin Na razie jednak najbardziej się cieszę, ze ominęła
          mnie biopsja, usuwanie uguzka i stres związany z oczekiwaniem na
          wynik. Jestem zdrowa smile))))
          • sasanka.1 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 07.12.08, 04:21
            wiewiora - ciesze sie razem z toba. smile

            Dziewczyny czytajac wasze wypowiedzi nie mozna sie nie poplakac.U
            mnie rowniez ciagle zyczenia o dzieciatko a tu nie ma dopuki nie
            zrobilam badan myslalam ze cos jest ze mna nie tak
            Powiem tak mam tez maly problem bo jak kazda z NAS chce juz miec
            swoje dzieciatko i te czekanie na dwie kreski jest wkurzajace(w
            dodatku jak ich nie ma) u mnie i mu mojego meza jest wszystko ok .
            mialam robine hsg w chwili obecnej biore clomid w poniedzialek
            bedzie zastrzyk z Novarel na pekniecie pecherzykow i pozniej do
            roboty smile mam nadzieje ze sie uda bo od trzech lat nic z tego nie
            bylo po raz pierwszy zaczelam chodzic do gina w USA babka jest
            rewelacyjna poszlam z bolem jajnikow (byly torbiele) a ona od razu
            mnie na badania itd w polsce nie moglam sie doprosic badan a tu
            wizyta i od razu takie zaangazowanie po wywiadzie. Kobietka chce
            zebym zaszla w ciaze i chce mi w tym bardzo pomoc - pierwszy raz
            jestem u gina w usa i jestem pod wrazeniem - choc moj gin w Polsce
            powiedzial tylko tyle ze jak w ciagu pol roku nie zajde w ciaze to
            zebym sie zaczela leczyc w usa sad


            dziewczyny mam male pytanie czy ktora z was brala takie zestawienie
            CLOMID + NOVAREL - i sie udalo smile



            czy CLO (to jest to samo co clomid bo nie wiem czy to nie jest skrot)

            zycze wam aby te swieta przyniosly nam wszystkim upragnione dwie
            kreski - ja innego prezentu nie chce smile
            • luna67 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 09.12.08, 00:13
              Sasanka, odpowiem tobie tylko jedno, jak masz zajsc w ciaze, to zajdziesz, i
              jest obojetnie gdzie sie to zdazy, czy w Polsce, czy w USA, czy w niemczech.
              Ja sie "leczylam" (nic nie stwierdzono) przez 3 lata w najlepszych klinikach w
              Niemczech i nic....... wydlam kupe pieniedzy.....

              Jak masz dane byc w ciazy i ja donosic, to moze sie zdazyc nawet w krajach PPA.

              Jezeli chodzi o lek to go zanm pod nazwa CLOmifen, dziala cuda ale u kobiet,
              ktore reaguja na ten lek, u mnie nie zadzialal, wrecz przeciwnie, spowodowal;
              zbieraniu sie wody w powlokach brzusznych co prowadzilo do stanow zapalnych i
              wzrostow leukocytow poza norme 13.000sad(( .... podejrzewano raka itp. horror
              nie z tej ziemisad
    • olsza7 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 10.12.08, 06:19
      Czesc Kobiety,
      No, ja tez sie troche obawialam tych swiat. Tego, ze coraz nas w rodzinie mniej
      wokol stolu i nikogo nie przybywa. Spotkan z kolezankami z liceum, ktore donosza
      coraz to nowe zdjecia potomstwa. Uczucia, ze stoje w miejscu. Strachu przed
      samotnoscia na stare lata.

      Ale cholera, cos sie we mnie ostatnio odmienilo. Jakos tak dotarlo do mnie, ze
      wszystko w moim zyciu uklada sie dokladnie tak, jak ma sie ukladac, dokladnie
      tak, jak jest dla mnie najlepiej - tu i teraz. I powedzialam sobie "dobra".
      Przestalam stawiac opor temu, co sie dzieje. Daje sie poniesc pradowi. Dalej sie
      z mezem staramy, rzecz jasna, ale inaczej, lagodniej. Jakos tak zatrzymalam sie
      i popatrzylam na sama siebie, zdalam sobie sprawe, ze ja jestem kims wiecej, niz
      nieplodna kobieta. I kiedy zostane matka, to tez nie bede tylko matka. Moj sens
      istnienia jest znacznie wiekszy. Wychodze codziennie na dwor i ciesze sie, ze
      jestem na swiecie.

      Wszystkim wam w te Swieta zycze spokoju ducha i milosci. W kazdej z nas pali sie
      jasne swiatlo. Sprobujmy je w te Swieta odnalezc i niech ono nam daje dobra
      energie i kierunek dzialania.
      • lusiasia Olsza! Brawo! 10.12.08, 16:39
        Fajnie to ujelas, ja czuje tak samo!

        • diwianna Re: Olsza! Brawo! 10.12.08, 17:15
          Olsza! wiem,że masz rację, wiem że takie podejście jest rozsądne ale ja tak na razie niepotrafię. Boję sie świąt, boje sie że ta "magia" związana ze składaniem zyczeń, kóre maja sie spełnić nic nie zadziała!

          A świadomość niepłodności krąży ww moim myślach przez całą dobę, 7 dni w tygodniu i nie pozwala się cieszyć urokami zycia sad
      • nihiru Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 11.12.08, 09:17
        Olsza7 - wreszcie jakieś rozsądne słowa. Mam dokładnie tak samo,
        tzn. bardzo bym chciała żeby się wreszcie udało, mam poczucie czasu
        przepływającego między palcami, ale jednocześnie potrafię się
        cieszyć tym co mam w tej chwili.

        Mam natomiast pytanie do dziewczyn, które tak się boją składania
        życzeń: jak to się dzieje że życzenia na forum od - jakby nie było -
        obcych osób przyjmujecie z wdzięcznością, a od najbliższych Wam
        osób - z taką przykrością?
        • olsza7 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 11.12.08, 15:58
          Bo czujemy, że wobec najbliższych mamy jakieś zobowiązania i, że ponieważ łączą
          nas związki międzyludzkie, w których zawsze istnieje jakiś element wzajemności,
          wydaje nam się podświadome, że za tymi życzeniami stoją też jakieś oczekiwania
          wobec nas (np. dostarczcie rodzinie nowego członka).

          Poza tym dużą część tego, kim jesteśmy w naturalny sposób wywodzimy z bycia
          członkiem rodziny. W rolę żeńskich członków rodziny kulturowo wpisana jest norma
          posiadania dzieci. Kiedy mamy kłopot z płodnością, istnieje poczucie, że nie
          spełniamy tej normy, a tym samym (w naszych oczach) stajemy się marginalnym
          członkiem grupy rodzinnej. To boli. I może się nawet w ekstremalnych przypadkach
          wydawać, że nie zasługujemy na życzenia od krewnych.

          Natomiastu tu, na forum, mając kłopoty z płodnością nie łamiemy żadnych norm, bo
          niepłodność jest główną normą tego forum. Ponadto nie łączą nas te silne więzy
          pokrewieństwa, więc może być poczucie, że życzenia przekazane nam przychodzą
          zupełnie bezinteresownie.

          Biorąc to pod uwagę (i fakt,że większość z tego, co napisałam jest tylko w
          naszej głowie), ja ostatnio stosuję taki trick z życzeniami: nie koncentruję się
          zbytnio na treści życzeń bo i słowa nie są tutaj najważniejsze. Koncentruję się
          na miłości/przyjaźni/dobrej energii, którą chce mi przekazać dana osoba. Nawet,
          jeżeli czuję, że ktoś w tych życzeniach jest lekko uszczypliwy, to tam zawsze
          jest jakiś ładunek pozytywnej energii.

          A, i zamiast całowania się po policzkach (którego nie znoszę), idę od razu "na
          misia" - to ich zawsze zbija z tropu i przestają gadać smile
          • luna67 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 12.12.08, 18:14
            Olsza7,

            te zyczenia obojetnie czy na forum, czy w gronie rodzinnym maja ten sam wplyw na
            nas; przypominaja nam o niespelnieniu. Nawet ten glupi wozek na ulicy, pchany
            przez roztrzesiona i zdenerwowana matke, wkurzajaca placz dziecka....
            Ale roznica jest w tym, ze na forum czytajac wypowiedzi, mozemy sie wyplakac,
            powzdychac, rzucic jakims przedmiotem znajdujacym sie pod reka.

            W gronie rodzinnym/znajomych raczej nie wypada sie rozplakac, wstrzymujemy te
            lzy, ta kluche w gardle nie da sie jakos przelknac. Ta klucha siedzi nam do
            czasu przybycia do domu........., a pozniej chcac pozbyc sie tej kluchy w gardle
            nieswiadomie wyzywamy sie na mezach/partnerach.

            Nie masz pojecia ile razy w ciagu tych 3-4 lat siedzenia na tym forum cieszylam
            sie sama siedzac w domu, dowiadujac sie, ze jakiejs z nas sie udalo! czulam jej
            szczescie, podglaszalam ulubiona muzyke i sama tanczylamsmile))))(a mam wszystko
            poukladane w mojej mozgownicysmile (mam nadziejesmile)))))

            Olsza7, wierz mi, to nie sa zobowiazania.......,albo norma, o ktorej piszesz,
            przynajmniej w moim przypadku.

            Ja mam juz syna, ktorego (dzieki Bogu) urodzilam majac 18 lat. Jest niesamowitym
            szczesciem dla mnie, kocham go bardzo, oddalabym zycie za niego. Niektore
            napisza; "masz dziecko, to sie ciesz", ale....., to pragnienie jest takie samo
            jak u kobiet nie posiadajace jeszcze dzieckasad((((((((((, moze jeszcze wieksze,
            bo wiedza czego nie zaznaja?. Doszlam do tego wniosku z moja bezdzietna
            przyjaciolka, ktora stara sie juz 10 lat!!!!!(stracila dwie ciazesad).

            Te swieta sa dla mnie najsmutniejsze, gdyz zaczynam/staram sie zegnac z moim
            pragnieniem, ze wzgledu na wiek......sad(( i nikt mnie nie pocieszy slowami;
            "moja mama/siostra/sasiadka, urodzila dziecko majac 40 lat"sad A ja nie bede
            ciebie pocieszac slowami: "jestes jeszcze mloda", gdyz jest to bez sensu. Ja tej
            szansy nie mialam majac 30-35 lat, wiec dlaczego akurat teraz mialby sie stac
            jakis cud (a w cuda nie wierze).

            Zegnajac sie, bede was czytac i dopingowac z calego serducha


            • olsza7 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 13.12.08, 02:18
              Luna67, masz racje - nie u kazdego jest tak samo.
              Pozdrawiam Cie i zycze Ci serdecznie, aby wrocil spokoj i radosc zycia.
              • gocha500 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 14.12.08, 10:24
                dziewczyny ja znow w te swieta ma inny dylemat!jestem juz w ciazy
                dzieki invitro ale pamietam wszsytkie tamte swieta gdzie zyczenia
                skupialy sie na dziecku,gdzie kazdy pytal kiedy wy bedziecie miec
                dziecko,no przeciez juz tyle lat po slubie a wy nic!ojjj bolalo!!!
                dobrze was rozumiem,nwet bardzo dobrze!
                teraz mam inny troche dylemacie poniewaz jestem osoba wierzaca to
                jenak owszem wiary sie nie wyrzekne ale kosciol doprowadza mnie do
                szalu!nie pojde do spowiedzi,nie pojde do komunii,nie chce nawet isc
                do kosciola choc tesciowa by miala juz niezle zdanie o mnie,juz ta
                spowiedz to bedzie przerabane!ale kicham na to!wg kosciola invitro
                jest grzechem!ja tego nie zaluje i ni ebede zalowac,zrobilabym to
                jeszcze milion razy jak bybylo trzeba!nie chche miec nic wspolnego z
                kosiolem ksiezami i ich chorymi pogladami!a po tymco ostatnio
                slyszalam w tv -tzn wypowiedzi ksiezy na temat osobo ktore dopuscily
                sie invitro to juz wysiadlam!!!jestesmy wykleci,pozbawieni wiary i
                jestesmy egoistami bo chcielismymiec walsne diecko,no i mordercami
                bop przeciez invitro to wyrafinowana aborcja!!!!

                te swieta beda dla mnie radosne bo mam pod sercem dzieciatko
                najbardziej wyczekiwane i kochane,beda przezywane w wierze w Boga
                ale bez kosciola i komunii!ale czy beda mniej wartosciowe????jak dla
                mnie chyba nie!
                • olsza7 Re: Czekanie na Dzieciatko Boze 21.12.08, 19:24
                  Gocha,
                  Wspaniale, ciesze sie Twoim szczesciem i zdecydowanie popieram Twoj wybor
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka