Dodaj do ulubionych

Kraków - odwieczny problem

IP: *.centertel.pl 07.08.07, 07:21
Dzis wyjezdzam do Krakowa na tydzień i okazało sie ze mam byc przewodnikiem dla znajomych z zagranicy....Pomózcie jak ukazac im piekno i czar tego magicznego miejsca tak by obraz jaki wywioza z polski nie przycmiewała im polityka(walesa,solidarnosc)ale nowe spojrzenie na Polske a zarazem niekoniecznie ocierajac sie o eksluzywne knajpy ale takie normalne serwujace dobre jedzenie;)
Obserwuj wątek
    • Gość: niemamweny Re: Kraków - odwieczny problem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.07, 12:30
      Po pierwsze nie ma wolności (nie tylko Polski) bez Solidarności i
      chcemy Lecha, a nie Wojciecha (nie chodzi mi o św.,co nie oznacza że
      mam coś do świętych albo do Czechów).Więc pomimo tego, ze póżniej
      było Havel na Wawel, a teraz wszystkich jakby widać podwójnie i zza
      zamglonych ze śmiechu lub rozpaczy (lub ze względu na nadmierne
      spożycie piwa promowanego przez zachodnie koncerny, z resztą z wódką
      też jest podobnie, więc pozostaje pić oficjalnie zagraniczne wino),
      to akurat z tamtej historii powinniśmy być dumni zwłaszcza przed
      obcokrajowcami.
      Jak pokazać zmiany w Krakowie i Polsce (bez polityki) na przestrzeni
      ostatnich 20 lat?
      Nie chciałbym być złośliwy ale jeśli nie historia Polski (bo
      najnowsza też się działa na Rynku i jego okolicach) to pozostają
      centra handlowe- w historii Nowego Miasta trudno jednak uciec od
      manipulacji lokalnych polityków i dziennikarzy, ogrodzone condominia
      np. na ul. Lea czy okolicach Muzeum Lotnictwa i domy nowobogackich
      (np. na księcia Józefa prawie vis a vis nowego mostu , błękitek przy
      Rondzie Kotlarskim, agresywna działalność developerów i hotelarzy
      np. rodziny Likusów, Sheraton,Radison i hotelik na przeciwko Wawelu,
      lampy nad stadionem Cracovii.
      Z pozytywów transformacji: Nowe mosty: kotlarski, salwatorski i
      mogilski,estakady na Lublańskiej, Tischnera.
      Kościół Miłosierdzia na Łagiewnikach, hotel Likusów Copernicus,
      Holiday na Wielopolu, przebudowa Karmelickiej i Zwierzynieckiej,
      ożywienie bulwarów wiślanych, Centrum Japońskie na przeciwko Wawelu
      Ścieżki rowerowe,pojawienie się rolkarzy i biegaczy na Błoniach.
      'Miasto' (nawet jak się mieszkało na Bronowickiej to tak się mówiło
      o centrum Krakowa) żyje 7 dni w tygodniu 24 godziny na dobę (kiedyś
      po 23-ciej polewaczka podwoziła nieliczne zjawy z Rynku jak się
      miało szczęście).
      Knajpy- 90% z nich powstała po 1989 r. (ostatnio Kazimierz w modzie,
      ale za to staje się plastikowy- coś za coś),
      Nowy trynd (powoli) w Podgórzu- knajpa Drukarnia przy
      nadwiślańskiej uliczce (prawie nad Wisłą).Przy okazji podam parę
      moich subiektywnych stereotypów knajpianych (pytałaś o knajpy a nie
      o tzw.imprezownie i pubo(vel piwirnie)-bary).Moim zdaniem należy
      unikać Rynku.Albo bajer full wypasiony Wentzel.Obokrajowcy chwalą
      sobie Pod Aniołami na Grodzkiej i Nostalgię na Karmelickiej.
      Krakusy albo jedzą kiełbaski na Błoniach u Smilego, albo koło mostu
      Debnickego,w nocy koło Hali Targowej pizzę np. w Magillo na
      Bieżanowie,lub włoszczyzno-hinduskie na Wiślnej albo idą do
      Chińczyka (od tandety poprzez Adonga, Kalwaryjską, Wielicką,za Wisła
      kolo Jubilata, Stradom,Kościuszki,Kapelankę lub do Taco Mexicano-
      Poselska, Krzyża.
      Korporacyjni Warszawiacy- tak jak zagraniczniacy- bary sushi
      Moi znajomi chcieli coś dla przeciętnego Kowalskiego i smakowały im
      proste pierogi w Pierogarni przy końcu Sławkowskiej (po lewej
      stronie od Rynku.
      Wegetarianie: Momo (najbardziej mi znane)na Dietla, Vega Bar na
      Mikołajskiej,Dynia na Krupniczej,Vega na Gertrudy. Większego
      przeglądu opinii szukaj na forum krakowskim o knajpach.
      A jeśli chodzi mój subiektywny historyczny czar dla obcokrajowców-
      no to naprawdę nie ma się czego wstydzić (ale jak już widzisz
      powyżej moje opinie są specyficzne).Ostatnio po raz kolejny byłem w
      Pradze i wolałbym na miejscu westmanów Kraków, albo Ołomuniec czy
      Gorlitz (ale niech lepiej tłumnie dalej zadeptują Pragę).
      Jeśli chodzi o pokazywanie standardów ale i niektórych wyżej
      wymienionych zmian to można se zrobić wycieczkę (także wodną) Wisłą
      od Starowiślnej po Salwator a nawet Kopiec Kościuszki (jak się
      wypożyczy rowery to jeszcze można Las Wolski (z atrakcjami),Tyniec,
      Zakrzówek,fort w Kostrzu zobaczyć).
      Warto zaglądnąć na niektóre dziedzińce kamienic w Rynku tzn. na
      mieście.
      Nie będę wymieniał oczywistych rzeczy (chociaż to pojęcie względne
      bo kościoły Katarzyny, Bożego Ciała,Piotra i Pawła, Anny i
      oczywiście wiele wiele innych sa podejrzewam często przykładami
      znanymi wielu w Polsce. Albo to moja krakowska megalomania.
      Kanonicza by night-spacer.
      Słuchanie hejnału przy fontannie na pl.Mariackim.
      Muzea (poza oczywistymi) -Kamienica Hipolitów,Mehoffera,Etnograficzne
      Okolice-Kopalnia w Bochni mniej szopkarska niż Wieliczka (zależy co
      kto lubi).Wieliczka to nie tylko kopalnia.Niepołomice (można
      pojeżdzić na wypozyczonym rowerze po puszczy).Dalej w tamtym
      kierunku Wiśnicz, Lipnica, Dębno, Tarnów,Stary (i Nowy Sącz).Jura
      Krakowska skałki i zamki od Wygiezlowa (skansen i zamek) do
      Częstochowy (a nawet teoretycznie do Wielunia).Lanckorona, Kalwaria,
      Zator, Sucha Gorce i Babia Góra-Zubrzyca skansen.A jak jest Polska i
      Kraków każdy widzi.Ma swoje blaski i cienie.Pytanie czy chcesz
      trochę przy tym pomanipulować czy tez pokazać trochę egzotyki tej
      dobrej i tej złej-np. Na pewno widok tylu księży i sióstr jest
      egzotyczny dla wielu cudzoziemców. Co nie znaczy że to źle. Szkoda,
      że na Błoniach już nie pasie się parę krów jak drzewiej bywało, a
      Kameduli z Bielan nie jeżdżą furmanką w habitach do Krakowa jak
      jeszcze na przełomie lat 80/90 bywało. To miało swój urok.Znajomym z
      Anglii strasznie się w latach 90- tych podobały saturatory z
      gruźliczką (byli starsi i to było wspomnienie lat 50-tych w
      Anglii).Ale nawierzchnię dróg mamy dalej jak z lat pięćdziesiątych.
      Cyba Ci za wiele nie pomogłem.
      • Gość: Ela Re: Kraków - odwieczny problem IP: *.ec.kalisz.pl 09.08.07, 07:36
        Naprawdę świetnie to opisałeś. Byłam kilka razy w Krakowie, ale tyle
        wiadomości jeszcze nie posiadam. Ja polecam Lanckoronę, czas się tam
        zatrzymał, ale to bardzo urokliwe miejsce. A Twoje wiadomości kiedyś
        wykorzystam. Dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka