baiano1 26.10.06, 05:22 Tak sie zastanawiam, co mysla Polacy o Brazylii po przeczytaniu tego typu artykulu, jak ten ponizszy: wiadomosci.onet.pl/1366795,2678,1,kioskart.htmlMirek Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
baiano1 Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 05:32 wiadomosci.onet.pl/1366795,2678,1,kioskart.html Oczywiscie, bez tego koncowego "Mirek":-) Odpowiedz Link Zgłoś
yolla_art Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 06:15 Mirek jak to ile w tym prawdy?? To cala prawda to co jest napisane w artykule. Pozdrawiam Yolla Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista przykre ale prawdziwe 26.10.06, 13:18 Już na początku lat dziewięćdziesiątych, gdy mieszkaliśmy w Brazylii widać było że jest źle. Nawet bardzo źle. Państwo (władze stanowe i federalne) nie radziło sobie z podstawowymi obowiązkami względem obywateli. Kiepskie szkoły, brak bezpieczeństwa, fatalny system opieki zdrowotnej (dla biednych, rzecz jasna). Stąd bixeiros, handel naroktykami, napady i wymuszenia. Najnowsze buty Nike z lampkami w podeszwie dzieci w szkole nazywały "chama-ladrao", bo zbyt często zdarzało im się zostać obrabowanym z całego dobytku i zostać w samej bieliźnie na ulicy. Moja rodzina w Rio była napadana tyle razy, że stracili rachubę. W rezultacie jeden wujek mieszka z żoną w luskusowym, zamkniętym kondominium, drugi - zamożny menedżer wysokiego szczebla bojąc się napadu jeździ kilkunastoletnim, poobijanym escortem bez klimy i ubiera się w podarte szorty. Tymczasem przez ostatnie kilkanaście lat dysproporcje dochodowe zamiast się zmniejszyć, zwiększyły się (a i tam były największe na świecie). To się kiedyś źle skończy. Biedacy nie próżnują, kiedyś stracą cierpliwość. Jeśli gdzieś może wybuchnąć nowa socjalistyczna rewolucja w XXI wieku, to chyba tylko w Brazylii... Odpowiedz Link Zgłoś
abelha Re: przykre ale prawdziwe 26.10.06, 17:09 Z drugiej jednak strony znalezienie kogos do pracy (ale kogos kto chce pracowac, a nie tylko miec prace) graniczy z cudem. Wiem cos o tym o w chwili obecnej moglabym zatrudnic z 5 osob ( to wcale za niezle na tutejsze warunki pensje) i chetnych niet. W tym roku musialam zwolnic 2 osoby, bo moim zdaniem byly uzaleznione od orkut´a. Mysle, ze do dzisiaj nie zrozumialy jaka byla przyczyna zwolnienia. Podobno w innych firmach to normalka siedziec caly dzien w necie. U mnie niestety tak nigdy nie bedzie... Kiedy nie mialam jeszcze dzieci dawalam w soboty darmowe lekcje niemieckiego i angielskiego. Ale przeciez kto by sie uczyl w weekendy! W sobote spi sie przynajmniej do poludnia. Skutecznie wybili mi wiec takie pomysly z glowy. Mieszkam teraz na poludniu MG, miasteczko ok. 50tys mieszkancow, podobno jest bezrobocie etc., potrzebuje od czasu do czasu opiekunke na sobote wieczor, 3-4 godziny, oferowalam R$40,00 za ogladanie tv, bo dzieci w tym czasie spia. Oczywiscie nie ma chetnych, bo "sábado á noite é pra namorar". Ja jestem zdania, ze niestety wielu ludzi jest biednych na wlasne zyczenie. Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista oczywiście masz rację 26.10.06, 22:18 tu przypomina się dawny skecz "casseta e planeta" o leniwym sprzedawcy-baiano, który narzeka że interes mu nie idzie. Reporter chce więc od niego coś kupić. A facet na to, że nie "porque ta la em cima e nao quero me levantar". Tak, jak alkoholizm i czarnowidztwo są chorobą narodową Polaków, tak chroniczne lenistwo jest chorobą narodową Brazylijczyków. No i całkowity brak odpowiedzialności. Odpowiedz Link Zgłoś
tamoio Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 17:05 Niestety nie moglem sie dostac do URL kioskart.html przez ten link a w wiadomosciach Onet nie znalazlem zadnego tekstu o Brazylii. Odpowiedz Link Zgłoś
abelha Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 17:11 tamoio napisał: > Niestety nie moglem sie dostac do URL kioskart.html przez ten link a w > wiadomosciach Onet nie znalazlem zadnego tekstu o Brazylii. wejdz na link z drugiego posta Odpowiedz Link Zgłoś
baiano1 Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 17:38 São Paulo znam raczej ze slyszenia, a jedynie jezdzilem tam metro z jednego dworca autobusowego na drugi, kiedy z pólnocy jechalem na poludnie Brazylii. Ja zawsze twierdze, a mieszkam w Brazylii od 1992 r., ze nie mozna przesadzac, wpadac w skrajnosci. Brazylijczycy maja swój rytm, istnieje tutaj wiele rzeczy raczej trudno wyobrazalnych w Europie, ale równiez zyja tutaj miliony osób odpowiedzialnych, bardzo pracowitych i uczciwych, a zarazem posiadajacych wewnetrzna radosc, jakiej w Polsce wielu moze jedynie im zazdroscic. Dlaczego mamy patrzec na wszystko i wszystkich jedynie przez pryzmat równiez istniejacego, bardziej nawet widocznego, ale wcalenie dominujacego zla? Radze rozejrzec sie troche, przypatrzec sie ludziom, a zarazem zaczac zyc bardziej po brazylijsku, a mniej po polsku, zwlaszcza, jesli nie zyjecie na poludniu kraju (kiedy m,ieszkalem w Paraná czulem wielka róznice pomiedzy Brazylijczykami z poludnia i z Bahia:-)). Z pewnoscia wsród znajomych lub nie zaczniecie dostrzegac potrzebne Wam do pracy lub dbania o dzieci i dom osoby. Co do rewolucji... Jeszcze w 1992 r., zaraz po 4 latach wojny w Angoli, zaszedlem do czytelni w Starogardzie Gd. i poprosilem o ksiazki na temat Brazylii. Z pokaznej kupki róznych dziel zapamietalem jedynie fakt, ze w przeciwienstwie do innych, sasiednich, hiszpanskojezycznych krajów, w Brazylii nigdy nie bylo i nie bedzie zadnej ogólnonarodowej rewolucji i to pomimo tak wielkiej, istniejacej tutaj nierównosci spolecznej. Calkowicie sie zgadzam z ta opinia. To nie jest naród rewolucjonistów, ale ja go jednak na swój sposób rozumie i podziwiam.:-) Mirek Odpowiedz Link Zgłoś
flamengista coś w tym jest 26.10.06, 22:20 to nie naród rewolucjonistów. To naród leniuchów, imprezowiczów i plażowiczów. Ale nie da się ich nie lubić:) Odpowiedz Link Zgłoś
tamoio Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 22:54 Boskie media! Ciekawe za tylko to ludzi interesuje. Nie pamientam aby w europejskiej prasie napisali cos np. o dzialalnosci spolecznej w slamsach Rio de Janeiro, gdzie promuje sie sport, teatr, itp. Niestenty brukowce najlepiej zarabiaja na stereotypach. W Brazylii Europa to cvilizacyjny model, bo prasa nie zajmuje sie plotkami typu "matka peklujaca wlasne dzieci w beczce od kapusty", lub matka ktora zlecila zabojstwo wlasnego syna", "preferencje seksualne biskupa Paettza", czy "ataki niemieckich skinow na domy tureckich imigrantow". Czy mozna ocenic dane spoleczenstwo podajac do wiadomosci nowiki ze swiatu przestepczego? Mozna ale nie bez przesledzenie lancucha przyczynowo-skutkowego aby znalesc korzenie zbrodni. W wypadku São Paulo nie jest trudno znalesc kolebke PCC, wystarcz pojsc do pierwszej lepszej wypozyczalni i zamowic film Carndiru, potem przejrzec poczynania rzadow stanu São Paulo z punktu widzenia bezpieczenstwa publicznego, ( Fleury, Covas-swieta krowa, i Alkmin-juz nie bede kopal lezacego ) no i mamy anatomie zbrodni. Wiemy gdzie sa jaj korzenie, a korzenie sa w nedzy, i upokorzeniu biednych przez bogatych. Tak tu jest. A jak jest w Stanach gdzie nawiedzony mleczarz morduje w szkole strzalem w potylice kilkuletnie dziewczynki? Odpowiedz Link Zgłoś
wiksadyba1 Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 23:22 Też mi się wydaje, że ta rewolucja w Brazylii to, na szczęście, bardzo odległa (jeśli w ogóle, obstawiam, że nie) wizja. W obecnej Brazylii właściwie nie ma znaczącej partii, która rzucałaby skrajnie radykalne, prawicowe czy lewicowe, hasła, do których "podłoże" dałoby się - teoretycznie- przecież znaleźć w obecnej sytuacji, jeżeli mniejsze problemy społeczne prowadziły/prowadzą część innych społeczeństw ku ekstremistycznym opcjom politycznym. Czy ten stan wynika z rozsądku Brazylijczyków czy ten ich względny "pacyfizm" bierze się raczej z lenistwa, to już inna sprawa:) - u jednych pewnie to pierwsze, u innych to drugie...:) Odpowiedz Link Zgłoś
tamoio Re: Ile w tym prawdy? 26.10.06, 23:39 To zbyt duzy i rozlegly kraj aby przerowadzac revolucje. Bolszewikom sie udalo bo nie mieli innego wyjscia, ale to byl 1917 rok... Teraz Welki Brat czuwa. Odpowiedz Link Zgłoś
tamoio Re: Redaktorom Szpigla 27.10.06, 03:11 PCC Internacional A periferia de Paris viveu mais uma madrugada tipicamente paulistana, o que leva as autoridades francesas a suspeitar que a ordem para tocar fogo em ônibus tenha partido da penitenciária de Presidente Bernardes. Odpowiedz Link Zgłoś
mon.dan Re: Ile w tym prawdy? 27.10.06, 15:33 Brazylia jest dla mnie niepojęta. Z jednej strony koszmar życia w niebezpiecznych slamsach, gdzie inndziej jakotaka normalność dla europejchyka w brazil, a nieco dalej dziewicze tereny rozlewisk amazonki. Odpowiedz Link Zgłoś
baiano1 Re: Ile w tym prawdy? 27.10.06, 18:51 Caly urok Brazylii polega wlasnie na tym, ze Brazylia jest Brazylia, nie ma tak bardzo zróznicowanego kraju swiata pod prawie wszelkim wzgledem, jak Brazylia. Masz tutaj mieszanke wszystkich ludów swiata, prawdziwy kociol rasowy, religijny, kulturowy, itd. Ja przynajmniej, raczej nie widze juz siebie poza tutejsza rzeczywistoscia i w przyszlym roku mysle przyjac brazylijskie obywatelstwo.:-) A zlo? Tutaj nawet to jest intensywniejsze, mniej ukryte... i to chyba wlasnie razi. Gdzie indziej jest wiecej hipokryzji, zaklamania, a tutaj jest moze wszystko bardziej widoczne, brutalne, banalizowane, ale z pewnoscia nie przewyzszajacego piekna, radosci, dobra i wielu innych cech, które równiez czlowiek zyje z wieksza intensywnoscia, co nie tylko równowazy, ale wrecz przewyzsza halasliwe zlo. Mirek Odpowiedz Link Zgłoś