paula_80
19.03.06, 22:53
Wiem, że przeraźliwie brzmi mój wątek, ale nie widzę lepszego określenia na
stan, w którym się znajduję...Chodzi o to, że to już w zasadzie rok moich
starań bez rezultatów. Czasami sama nie wierzę, że to właśnie mi mogłaby
przytrafić się bezpłodność, a z drugiej strony boję się być tą jedną z
nielicznych, które nie kogą mieć dzieci i ta myśl spędza mi sen z powiek...Tak
wiele miesięcy śledzę to forum, widzę, że cuda się zdarzają, że bywają gorsze
przypadki, a mimo to brak mi wiary...strasznie się boję jutra i tego, że nie
spełnie się jako...kobieta.