weekenda 28.10.04, 22:26 No właśnie. Jak to z nami "górołazami" jest ? Czy raczej wolimy po górach chodzić sami, czy nie wyobrażamy sobie górskich wycieczek w samotności, czy zależy... a jeśli zależy to od czego ? Kto zacznie ? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mig23 Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 28.10.04, 22:45 > No właśnie. Jak to z nami "górołazami" jest ? Czy raczej wolimy po górach > chodzić sami, czy nie wyobrażamy sobie górskich wycieczek w samotności, czy > zależy... a jeśli zależy to od czego ? hmmmm, zależy od tego... czy uda się kogoś namówić na wspólny wyjazd :-) Od czasu do czasu jeżdżę sam w góry i wcale nie odczuwam dyskomfortu z tego powodu. Czuję się wtedy naprawdę wolny! Mogę iść gdze chcę (choć z reguły mam opracowane trasy), jak chcę i o dowolnej porze. O nic nie trzeba się martwić, 100% spokoju :-) MiG Odpowiedz Link Zgłoś
cover_wielki Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 28.10.04, 22:50 W zasadzie to fajnie by było z kimś ale... jak ide sam to ide szybciej, w swoim tempie, odpoczywam kiedy ja chce a nie kiedy reszta już nie może i siada. Kilka ostatnich wedrówek zaliczyłem w dwójkę ostatnio z kolegą. He he... od początku były jasne reguły "kto nie maszeruje ten ginie" i "słabsi muszą odpaść". Przeżył. Na koniec chwalił sobie bardzo. Innym razem byłem z koleżanką co to chciała zobaczyć bo ja byłem a ona nie. Mile doświadczenie tylko nagadać sie trzeba ;). Co jest za górka ? Jak to się nazywa ? A czy ja tam wejde ? A może mógłbym zrobić jakiś usmiech do zdjęcia ? A jak już siedze to może bym zrobił jakąs fote oooooo... ssssssssstamtąd. O ! Eeeee nie fajna ta fotka.... itd Jakoś to przetrwałem, góry natchnęły mnie cierpliwością ;) Odpowiedz Link Zgłoś
dr_tusia Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 29.10.04, 06:27 A ja wole niesamotnie- chciaz pare razy przeszlo mi przez glowe, ze i to by mialo swoje uroki. Ale faktem jest, ze tyle piekna i szczescia, ktore znajduje sie w gorach, nie daje sie pomiescic w jednej osobie... Po prostu lubie miec kolo siebie kogos, kto czuje podobnie, kogos, z kim moge sie podzielic przezyciami najpiekniejszymi na swiecie, kogos, kto zrozumie, jak szepne "jakie piekne...". No a po przyjsciu na miejsce ktos z gitara to podstawa- dla mnie. Z ludzmi jest barwnie, wesolo, a gorskie przyjaznie nie daja sie zniszczyc- i to jest wspaniale:) Odpowiedz Link Zgłoś
maria-malena Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 29.10.04, 17:20 Ja chyba wole z kims wedrowac. Oczywiscie wiele zalezy od tego kogos, musi to byc naprawde fajny kompan! Kilka razy zdarzylo mi sie pojechac z kims, o kim myslalam, ze jest bardzo fajny, a juz na pierwszej wedrowce okazalo sie, ze niestety straszny zrzeda i slabeusz:-( W zeszle wakacje bylam, wiec po raz pierwszy sama, ze nikt nie zrzedzil ni nie marudzil. Bylo fajnie, nie powiem, samemu sie chodzilo we wlasnym tempie, sama opracowywalam trasy. Tylko byly chcwile, ze chcialam sie z kims radoscia chodzenia po gorkach podzielic, miec z kims pozartowac. Ale jestem zdania, ze jak nie z kim jechac, trzeba jechac samej/samemu. Odpowiedz Link Zgłoś
josip_broz_tito Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 29.10.04, 18:33 Pewnie ze z kims, ale gora 8 osob, tzn. wycieczka moze byc licznbiejsza ale wtedy trzeba podzielic trasy:) Z tym ze samo iscie, zwlaszcza jak forsowne (np. z Myta pod Dumbierom do chaty Stefanika albo z doliny na Ukrainie na byle ktora polonine, kto byl ten wie) to w milczeniu, ale za to na przerwach to tylko pogadac:) No chyba ze przejscia idiotyczne, wtedy gora 2 osoby:) Odpowiedz Link Zgłoś
josip_broz_tito Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 10.11.04, 20:23 aha, no i znacznie fajniej z ladnymi i milymi kobietkami :) Odpowiedz Link Zgłoś
aard Ooo, tu bym polemizował 15.11.04, 16:06 Ładne i miłe kobietki bywają w górach bardzo uciążliwe niestety. Nie twierdzę, że to reguła i że faceci mieliby być lepsi, ale primo: żaden facet nie poprosi Cię z niewinnym uśmieszkiem lub śmiertelnie zmęczoną minką, żebyś niósł na garbie połowę jego rzeczy, a po wtóre: tym nieładnym kobietkom też jakoś dużo rzadziej się to zdarza... Ciekawe, nie? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
ry-bka Re: Ooo, tu bym polemizował 16.11.04, 14:47 A podobno nie ma brzydkich kobiet ;) Te "ładne" korzystają ze swojej urody i z tego że niewinny uśmieszek pięknej kobiety po prostu działa na facetów. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Re: Ooo, tu bym polemizował 16.11.04, 16:26 ry-bka napisała: > A podobno nie ma brzydkich kobiet ;) Czasem jednak żadna ilość wina nie wystarczy ;) > Te "ładne" korzystają ze swojej urody i z tego że niewinny uśmieszek pięknej > kobiety po prostu działa na facetów. I właśnie dlatego nie warto brać ich jako partnerki w góry. Albo inaczej, TYCH ładnych kobiet, KTÓRE tak robią nie warto brać na partnerki. W ogóle ;) Odpowiedz Link Zgłoś
ronja Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 29.10.04, 22:16 Raczej nie samotnie... Najbardziej idealną grupą jest dla mnie zgrana dwójka oósb, która od lat i dzięki wielu wspólnym wyjazdom ma dopasowane tempo, tę samą częstotliwość odpoczynków, tę samą wrażliwość i ocohotę na zrzucanie plecaków, by porobic zdjęcia:))) Oraz podobny stosunek do włóczenia się po górach - na wyscigi albo przeciwnie, w spokojnym tempie ze spaniem w srodku dnia na mchu po obiadku:) Choć przyznam, łażenie w większej ilosci osób, jest też ciekawe:DDD Odpowiedz Link Zgłoś
am777 Nigdy samotnie 30.10.04, 18:11 Ale co najwyżej w kilka osób. Tłumów nie toleruję - ani w życiu, ani w górach. Dobrze się czuję sama ze sobą i nie potrzeba mi innych do szcęścia, ale w górach się boję i zawsze potrzebuję jakiegoś wsparcia w razie potrzeby (ataku niedźwiedzia, zboczeńca itp). No i najlepiej jak to wsparcie daje mi jakiś wyjatkowy mężczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan to zależy 31.10.04, 14:42 czy to jest "poważna" wyprawa wysokogórska (byłem dotąd na dwóch, jak dla mnie poważnych i wysokogórskich - i zawsze musiała być Ekipa!), czy nasze góry, wszystko jedno, czy tatry, beskidy, czy sudety. w przypadku tych ostatnich najmilej się wędruje z towarzystwem, a najlepiej wspomina te samotne... tylko, że wtedy można wspominać też li tylko samotnie... Odpowiedz Link Zgłoś
mig23 Re: to zależy 31.10.04, 19:30 > w przypadku tych ostatnich najmilej się wędruje z towarzystwem, a najlepiej > wspomina te samotne... Ha, coś w tym jest! > tylko, że wtedy można wspominać też li tylko samotnie... Ale można opowiadać innym - żeby żałowali że nie byli :-) MiG Odpowiedz Link Zgłoś
maria-malena Re: to zależy 31.10.04, 22:29 Mam wrazenie, ze jak sie jest z kims, to jest wiecej do wspominania............ . ale moze sie myle, bo na samotnej wycieczce bylam tylko raz, no i wiekszosc z tych wspomien nadaje sie do tego, by jedynie wspominac je tylko przed soba........... .Bylo tak jakos refleksyjnie......ale tez i troche wesolo. Chyba musze znow kiedys pojechac sama, zeby sie przekonac jak z tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
sunday zgadza się 02.11.04, 11:09 > najmilej się wędruje z towarzystwem, > a najlepiej wspomina te samotne... Rzeczywiście... zgadza się. Może dlatego, że jak człowiek jedzie sam, to jest otwarty na nowe sytuacje, widoki, nowych ludzi. A jak jedzie z kimś, to towarzystwo zajmuje się głównie sobą. No, chyba, że ten ktoś to druga połowa. Ale to już całkiem inna bajka. Odpowiedz Link Zgłoś
mig23 Re: zgadza się 02.11.04, 20:01 > widoki, nowych ludzi. A jak jedzie z kimś, to towarzystwo zajmuje się głównie > sobą. No, chyba, że ten ktoś to druga połowa. Jak ten ktoś to druga połowa, to "towarzystwo" nie zajmuje się już sobą? :-) MiG Odpowiedz Link Zgłoś
sunday Re: zgadza się 02.11.04, 23:23 > > widoki, nowych ludzi. A jak jedzie z kimś, to towarzystwo > > zajmuje się głównie sobą. No, chyba, że ten ktoś to druga połowa. > Jak ten ktoś to druga połowa, to "towarzystwo" nie zajmuje się już sobą? :-) :) Coś w tym jest. Ale jeśli ta druga połowa jest rzeczywiście tą drugą połową, to... cóż, wtedy we dwoje jest się w górach równie samotnym i otwartym na nowe, co w pojedynkę. I chyba również na tym polega to wzajemne "drugopołowanie". pozdrawiam, Luki Odpowiedz Link Zgłoś
mig23 Re: zgadza się 03.11.04, 21:44 > Ale jeśli ta druga połowa jest rzeczywiście tą drugą połową, to... cóż, wtedy > we dwoje jest się w górach równie samotnym i otwartym na nowe, co w pojedynkę. > I chyba również na tym polega to wzajemne "drugopołowanie". Uch, jak dla mnie to zbyt skomplikowane... :-S :-) MiG Odpowiedz Link Zgłoś
sunday Re: zgadza się 04.11.04, 13:20 > Uch, jak dla mnie to zbyt skomplikowane... :-S :-) Nie ma sprawy, już tłumaczę: ;))) z moją drugą połową w górach czuję się równie dobrze i samotnie, jak sam. No, ale dość tego filozofowania. :) pozdrawiam, Luki Odpowiedz Link Zgłoś
magurka Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 03.11.04, 10:13 Nigdy nie probowalam samotnie... Na ogol wybieram sie zdobywac szczyty we dwojke. Dozwolona welkosc grupy 7 - 8 osob, nie wiecej... A taka dwojeczka, jak chce sie milczec to sie milczy, jak chce sie gadac to sie gada... :) Odpowiedz Link Zgłoś
weekenda Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 03.11.04, 11:52 Ja czasami chodzę sobie sama ale w większości wyjazdów jednak nie sama. Bo przyjemniej, bo się nie boję, bo można się wspólnie pozachwycać tym co się widzi czy przeżywa itd. Mnie tez bardzo spodobało mi się stwierdzenie Neochuana: najprzyjemniej chodzi się samemu a najmilej wspomina wycieczki wspólne. Piszę z głowy... Ale też tak sobie czytam i zastanawiam się: to skąd wziął się stereotyp, że Ci którzy chodzą po górach to samotnicy ? Ja spotykam się z tym bardzo często... pzdr ! Odpowiedz Link Zgłoś
neochuan Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 03.11.04, 13:06 weekenda napisała: > Mnie tez bardzo spodobało mi się stwierdzenie Neochuana: najprzyjemniej chodzi > się samemu a najmilej wspomina wycieczki wspólne. Piszę z głowy... akurat bylo na odwrót, ale co tam... ;-P > pzdr ! jak najbaardziej też! Odpowiedz Link Zgłoś
sliwka1977 Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 04.11.04, 10:53 Jeżeli jadę w góry typowo pochodzic, to jedynie ja i mój mężczyzna, nie lubię jak jest więcej osób, bo każdy idzie inaczej, jakoś większy hałas, a ja lubię sie skupić kiedy idę sobie, pomyśleć nad wszystkim, "porozmawiać" z przyrodą. Natomiast jak na imprezę to wiadomo, że im więcej tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
miska_malcova Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 06.11.04, 21:41 chodze po górach tylko z moim mężem. Doskonale sie zgraliśmy i nie wyobrażamy sobie inaczej... Tylko we dwójkę Odpowiedz Link Zgłoś
leoncjo1 Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 09.11.04, 08:58 Ja podobnie jak Ty chodzę w góry od wielu,wielu lat z kims przy boku, głównie z moją żoną, która jest znakomitym kompanem i współtowarzyszem wędrówek. Także ze względów bezpieczeństwa dobrze jest mieć kogoś przy sobie (odpukać jakaś skręcona noga albo zasłabnięcie, itp). A poza tym ktoś musi nosić plecaczek z pożywieniem i napojami ożeźwiąjącymi. Pozdrawiam.L. Odpowiedz Link Zgłoś
noroc Re: Samotnie czy wręcz przeciwnie ? 08.11.04, 20:56 Ja, czyli górołaz (do 2535m.n.p.m)chodze raczej z kimś co nie oznacza że sam sie nie gramole pod górkę, czasem jest to jednodniowy wypad czasem nieco wiecej, "rekord" to 8 dni licząc czas dojazdu łazikowanie i powrót.. ktos moze powie wariacja ja tylko odchyłka, która zreszta wciągą wyznacza nowe granice,własnej słabości zdolnosci do organizacji..faktem jest że nieco wymiekłem bo skruciłem trase o jeden dzień. Dlaczego sie na to decyduje? najczesciej z braku chetnych, czasem to spontanicznosc jest górą( w dwie godziny cieżko znaleśc chetnych na wyjazd..)albo wyciszenie, jak mam doła lubie sobie pomysleś w samotnosci i to tam gdzie czuje sie swojo, mym domem są beskidy. Nigdy nie czułem sie wgórach sam, osamotniony? moze troszke, ale nie pamietam wycieczki która by była "bezowocna" z powodu braku rozmowy, zlej pogody. Zawsze spotkałem coś, kogoś kto stawał sie przyjacielem kompanem "zycia" chocby na ten ulamek wiecznosci pozatym po takim powrocie czlowiek zawsze inaczej patrzy na swiat. Pewnie dla tego podoba mi sie powiedzonko "czesc".. tak proste a zarazem tak wymowne nie pozozostaje nic innego jak sie spotkac we wspolnej pasji lazikowania, czy ma znaczene z ktorego punktu sie zaczyna? chyba liczy sie cel... a on moze byc inny dla kazdego, mimo to gdzies sie przecina.. Odpowiedz Link Zgłoś
aard Do Noroca 09.11.04, 11:11 noroc napisał: > Ja, czyli górołaz (do 2535m.n.p.m) Negoiu? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
noroc Re: Do Noroca 09.11.04, 19:46 aard napisał: > noroc napisał: > > > Ja, czyli górołaz (do 2535m.n.p.m) > > Negoiu? :-) dokładnie;-) Muntii Fagararasului Odpowiedz Link Zgłoś
gorzanka i tak i tak 12.11.04, 11:50 lubie chodzic po gorach z ludzmi ktorych lubie lub takich ktorzy dziela ze mna zachwyt gorami (np nowo poznanych w schronisku) ale tez bardzo lubie chodzic sama. Kiedy osoba z ktora jade w gory nie chce isc ide sama i sprawia mi to wielka przyjemnosc. Tez moge wtedy naprawde kontemplowac gory - lubie to czasem nawet bardzo, ale to mnie bawi najwyzej kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
crusader1 Re: i tak i tak 14.11.04, 16:02 To samo ze mna... Czasmi lubie wyskoczyc gdzies samemu i nawet wejsc samemu na jakas solidna gore. Ostatnio samotnie wlazlem na Mt. Hood i Adams. Ale nie zawsze... Zauwazylem ze jakos wole samemu na niedlugie wypady: dwa lub trzy dni, jak na wiecej to warto miec kogs ze soba. Ale nie za wiele ktosow. Ostatnio moj znajomy zorganizowal wypad dla 15 osob na 10 dni trekingu. Powiadam wam przeklenstwo... A jednak jakos sie przezywa gory inaczej w samotnosci i inaczej w towarzystwie. I nie chce tu ujmowac niczego z jakiejkolwiek formy. Po prostu inaczej. _________________________ napisz cos waznego: wpasternak.spymac.net/blog/ Odpowiedz Link Zgłoś
ry-bka Re: i tak i tak 16.11.04, 15:12 Kiedyś nie wyobrażałam sobie samotnych wyjazdów. Potem było odwrotnie - jeździłam sama. Teraz jest różnie. Zgadzam sie, że i tak i tak jest fajnie. W samotnym wędrowaniu można się nacieszyć wolnością - tym że robi się dokładnie to na co ma się ochotę i trochę intensywniej przeżywa się wyprawę. Ja z takich wyjazdów pamiętam prawie każdy kamień :) A w towarzystwie - przyjemność ze wspólnego wędrowania i przeżywania, dla mnie większe poczucie bezpieczeństwa- szczególnie gdy jadę w męskim towarzystwie :) Odpowiedz Link Zgłoś