kompressor
04.10.09, 14:21
Mialem wczoraj przygode na parkingu.
Grzebie pod maska zeby sprawdzic olej itp, nagle cos autem szarpneło
do przodu (dobrze ze na hamulcu i przy krawezniku bo mogło mi złamac
noge)
Wygladam zza maski - jakas fiescina w tył mego auta pocałowała.
Zaczałem sie smiac, parking w tym miejscu byl pusty.
Jedyne auto jakie stało w promieniu 15m to moje, ale zdolna baba -
tak była to baba - i tak w nie wjachała podczas wycofywania...
Na tylnym błotniku małe wgniecenie o powierzchni duzego paznokcia,
na zderzaku pare drobnych rysek.
Z fiesciny wysiadła taka biedna, ze lzami w oczach, zaczela
przepraszac z mina zbitego psa.
Popatrzylem na swoj bolid, ktory pierwszej nowosci juz nie jest a
otarc i rys na nim jak na twarzy weterana z Wietnamu.
Pozwoliłem jej odjechac, uznalem ze kobieta i tak juz niezle
przezywa a mojemu auto wielkiej to roznicy nie zrobi.
Ale teraz tak sie zastanawiam, zwlaszcza po rozmowie ze znajomymi
(trzeba bylo ja kasowac!!) czy mam szanse na takie zachowanie
drugiej strony kiedy to ja komus (odpukac) przytre lekko auto?
Pamietam jak dawno temu, gdy zaczynalem jezdzic, w korku podczas
nieuwagi dotknalem (dosłownie dotknalem) zderzakiem o zderzak aute
przedmna. Koles wyskoczył, zaczał wyszukiwac ryski z piana na
ustach, jak nic nie znalazl to jeszcze piescia wygrazac, hehe.
Wiec czy mam sznase? W Polsce pewnie nie.