centeotl
16.11.09, 02:02
moto.pl/MotoPL/1,88571,7238425,Jak_jezdzic_automatem_.html
Zaintrygowały mnie dwa fragmenty:
"Większość modeli z rynku amerykańskiego nie jest też przystosowana
do europejskiego stylu jazdy i wymaga dodatkowej chłodnicy oleju. -
mówi Wiesław Wiśniewski, właściciel zakładu specjalizującego się w
naprawach samochodów japońskich."
oraz
"Pamiętajmy, że w Stanach Zjednoczonych nawet 300-konne Camaro
najczęściej służy do "cruisingu", czyli spokojnej, niskoobrotowej
jazdy z dozwolonymi prędkościami. Dlatego sprowadzane zza Oceanu
samochody powinny być wyposażone w dodatkową chłodnicę oleju. W
warunkach europejskich długotrwała jazda autostradowa z prędkością
obrotową silnika 4-6 tys. obr./min powoduje niebezpieczny wzrost
temperatury oleju i skraca żywotność skrzyni."
O co chodzi z tym europejskim, zabójczym dla amerykańskich automatów
stylem jazdy? I dlaczego w warunkach europejskich długotrwała jazda
powoduje wzrost temperatury oleju, a w warunkach amerykańskich nie?
Skąd te 4-6 tys obrotów?? Moim typowo amerykańskim 300-konnym Fordem
jadąc na autostradzie 140 km/h mam 2,5 tys. obrotów, przy 150 3 tys.
Żeby mieć 6 tys, to ile trzeba jechać, ponad 200? Gdzie w Polsce
można długotrwale jechać autrostradą utrzymując stałą prędkość 200
km/h? Nie sądzicie że autora trochę poniosło?