Gość: ant
IP: 193.111.166.*
20.02.04, 10:10
Takie sytuacje:
- wjazd łukiem na most,lekki korek, samochody włączają się grzecznie "na
suwak", nagle jakaś zmora z głównego pasa nie wiedzieć czemu trąbi
- zwalniam przed przejściem dla pieszych, zmora za mną - trąbi
- zwalniam, bo przede mną autobus wyjeżdża z przystanku - nerwowy trąbi (co
mam niby zrobić, staranować autobus????)
- zdarza się, że taki nerwus reaguje głośnym trąbieniem na sam sygnał
(włączenie kierunkowskazu) do zmiany pasa - zupełnie jakby wrzeszczał: won,
jak śmiesz zmieniać pas kiedy JA tu jadę!
- kilka aut stoi na na obu pasach na czerwonym świetle. Prawy pas jest i do
jazdy prosto i do skręcania, więc jak ktoś chce skręcić, a ma ten niefart że
stanął piąty w kolejce, to musi poczekać grzecznie, a nie trąbić jak szalony,
czego się spodziewa, że ci przed nim wyfruną w powietrze?
Naprawdę niektórzy kierowcy są jak małe dzieci, które dostały w prezencie
trąbkę - trąbią bez przerwy, chyba dla samej przyjemności trąbienia.
Osobiście naprawdę niezwykle rzadko korzystam z klaksonu, uważam, że
nadużywanie go zwłaszcza w niektórych sytuacjach to objaw zwykłego chamstwa.