Dodaj do ulubionych

najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze....

    • siwy-55 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 18.05.05, 08:12

      .. dwa lata temu,ustapilem miejsca temu z tylu-spieszyl sie ,
      mniej niz ½km na zakrecie wyscigowiec wypadl z drogi,nie wiem czy
      przezyl,-to dotychczas najglupsze co zrobilem na drodze .
    • eres4 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 18.05.05, 08:30
      Witajcie!

      Jeszcze coś mi się przypomniało:
      dawno, dawno temu, jade maluszkiem, zatrzymuję się przed światłami.
      Nagle silnik stop. Coś się zaczyna kopcić. Leci dym spod maski i do środka auta
      przez kokpit.
      Co się dzieje?
      Przecież silnik jest z tyłu!
      Otwieram bagażnik i ...
      kanister z 5-cioma litrami benzyny zsunął się do przodu na prawą stronę i zwarł
      dodatni biegun (nieosłoniętego) akumulatora z karoserią.
      Przerażenie w oczach ale w ułamku sekundy chwiciłem za kanister i próbuję go
      wyciągnąć.
      Ale nie idzie!!!
      Kanister przyspawał się do karoserii i cały czas ten proces trwał.
      Kupa dymu i smrodu.
      Jeszcze raz mocno pociągnąłem za kanister i udało się.
      W tym momencie nogi ugięły się pode mną i zjechałem na ziemię. Siedziałem tak
      kilka minut zanim doszedłem do siebie.
      • patrykbender Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 05.06.05, 01:49
        Tydzien temu w niedziele z kolegami postanowilismy wybrac sie do Rzeszowa
        (35km) na mecz zuzla.
        Ustalilismy ze sie skladamy na paliwo i tak dalej - wyjezdzajac z miasta
        pytam "tu tankujemy czy dalej?" - jako ze strzalka jeszcze sie podnosila choc
        rezerwa swiecila wierzylem ze spokojnie dojedziemy do Rzeszowa i tam zatankuje
        (wczesniej zdarzylo na klapnietej wskazowce cale 100km przejechac, a biorac pod
        uwage ze licznik skopany (wlewam 20 l pokazuje 12,5 itd to traktowalrm go dosc
        niepowaznie)
        za lancutem nagle wrrru i zgasl - dojechalem na luzie na pobocze, wlaczylem
        awaryjne i mysle.
        cholera, co to moze byc ? sprawdzam olej, paski, ogolnie mowiac to co moze
        sprawdzic niezbyt zaawansowany technicznie poczatkujacy kierowca.
        W koncu dzwonie do ojca "tato, chyba sie silnik calkiem rozpierdzielil..."
        Tatko wsiadl w auto, przyjechal, popatrzyl..
        na szczescie mial w bagazniku na czarna godzine 5l w kanistrze :DDD

        od tej pory juz zawsze wlewam min. 20 litrow i wlewac bede
        (a jezdze sporo - w miesiac posiadania astry zrobilem prawie 3 000 km)
    • inezz_a Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 18.05.05, 11:07
      Wątek jest super, początkujący kierowcy moga się poczuć lepiej, bo przecież
      wszyscy popełniamy błędy. Zgadzam się z kimś wcześniej, że kobiety piszą raczej
      o swoich błędach wynikających z roztargnienia albo zdenerwowania a faceci o
      brawurze. Ja jeżdże bardzo krótko, ale najgłupsze co zrobiłam to:
      1) skręcając w prawo na zielonym świetle nie sprawdziłam, czy nikt mi nie
      wjeżdża na mój pas ruchu z przeciwka. Wjeżdżał autobus, bo kierowca myślał że
      mam zieloną strzałkę. Jak się zatrzymałam było już za późno i lampa, błotnik i
      zderzak do wymiany, na szczęście mandat i punkty dla kierowcy autobusu,
      2) jechałam wieczorem, zmierzchało się, w małej miejscowości. Chodnikiem
      przechodziła grupa chłopaków, nagle jeden z nich wszedł na ulcę, chyba coś mu
      upadło. Nie spojrzawszy w lewo wystraszona chciałam go ominać (właściwie
      niepotrzebnie, bo został przy tym chodniku) - na szczęście nic nie jechało z
      naprzeciwka. Brrr...
      3) wymusiłam pierwszeństwo wjeżdżając z podporządkowanej, ale naprawdę
      myślałam, ze jeszcze zdążę z dużym luzikiem... a samchód za mną już mi mrugał
      długimi, bo mu się spieszyło (nienawidzę tego...) cóż, było już szarawo i
      widoczność nie najlepsza - na szczęście zostałam tylko otrąbiona. Teraz czekam
      aż będę pewna, ze nic nie jedzie, a niech sobie inni za mną trąbią, moje żyie i
      mój samochód.
      • nadobna7 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 18.05.05, 11:25
        Ale i mi się ujawiła historia z tych głupich -samochodowych
        Otóż jakiś miesiąc temu byłam w swoim rodzinnym mieście nad morzem.Był wieczór
        a ja potwornie się nudziłam.Zadzwoniłam do swojego kolegi(Karolek pozdrawiam)z
        którym zawsze mamy pomysłów bez liku kończących się katastrofą.Chodź Karol
        zmajstrujemy coś-Ale co?-Chodźmy się napić-Dobra.
        Słupsk z którego pochodzę nie jest dużym miastem w związku z czym w dzień
        powszedni nie było się gfdzie napić koło 1 w nocy.dojechaliśmy do ajkiegoś
        motelu pod miastem.Wypiliśmy i wpadliśmy!na pomysł....Żeby w tym stanie jechać
        sobie do Szczecina.Świetnie...Jedziemy...droga ciemna,bory,lasy....A cóż to?
        Dzieci zapomniały zatankować?No....jeszcze ujedzie..jeszcze
        troszeczkę...Ku.....stanął.No i my stoimy w tej ciemni machając aby ktoś nas
        holował do cpn.W kooońcu ktoś się zatrzymał.Wziął nas na linkę i jedziemy.Ale
        co się okazało...W aucie była schrzaniona hydraulika,a więc gdy auto nie
        chodziło automatycznie sprawność traciły hamulce,o czym my pana holującego nas
        samochodem dostawczym nie poinformowaliśmy.A pan jedzie....60....80.....90....a
        my jak bezwolne dyndałki dyndamy na lince i nie wiadomo z której strony chama
        wyprzedzać-z lewej,czy z prawej?bo zaraz walniemy w chłodnię:))No ale jakimś
        cudem dojechaliśmy vcali i zdrowi do stacji.
        Co robimy Karol?-No co?trzeba jakieś piwa kupić i musimy jechać dalej-Tak.Teraz
        już musimy jechać dalej.
        A więc piwa i jedziemy.Po drodze podziwialiśmy wstrętny KJoszalin który wówczas
        wydawał nam się szczególnie uroczy,zatrzymaliśmy się przy Biedronce i
        pojeździliśmy na deskorolce,a potem nastał czas decyzji-gdzie jedziemy:Szczecin
        czy Poznań?Jedźmy do Bialegostoku! wykrzyknęła Asia.Świetny plan.Tym bardziej o
        jakiejś 5 rano(ze Słupska do Koszalina jest 60 km.My tą drogę objechaliśmy
        wszystkimi możliwymi wiochami-inaczej nie byłoby przygody)Jedziemy do
        Białegostoku(szczegółem jest że jechaliśmy na Poznań)W radiu leciała akurat
        piosenka "za rok matura" a my w kapeluszach ktore wygrzebalismy w bagazniku
        spiewamy radosnie i dziarsko popijamy kolejnego browara.Godzina juz bardzo
        wczesna,swita...i nagle ...jeeeb!Jelonek.Poległ.
        Plany sprzedania go do gospodarza na kiełbasę spełzły na niczym gdy 2 pijaków
        zobaczyły smutnego nieżyjącego jelonka.Pozbieraliśmy z wiejskiej dróżki
        rejestracje i wracaliśmy do domu półprzytomni ze zmęczenia i nadmiaru przygód w
        swoich kapeluszach-smutni idioci.Tuż przed Słupskiem zabrakło ponownie
        paliwa.Na szczęście ktoś nas w miarę sprawnie doholował.
        A Karol musiał oddać mamie auto na dzień drugi.Auto z bardzo mizernym przodem.
        A komentarze odnoiśnie jazdy po pijaku są zupełnie zbędne.Ja to wszystko wiem:)

    • werra hehehehe urwałam lusterko na jeździe :-)) 18.05.05, 12:49
    • retiro1 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 03.06.05, 22:12
      jechałem jakimś starym i trefnym wozem, chyba rosyjską ładą, i w momencie, gdy
      zobaczyłem policyjny patrol, skitrałem się. a przede mną były pasy, na które
      właśnie wjeżdżała matka z wózkiem. ja (nie pytajcie, dlaczego, do dziś nie wiem)
      byłem przekonany, że najlepsze, co zrobię, to dodam gazu i ominę kobietę na
      pasach. tak też zrobiłem, niech mi ta pani przebaczy, a w lusterku widziałem
      rozdziawione ze zdziwienia usta policjanta. czemu mi się upiekło, do dziś nie
      wiem...
    • micra Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 05.06.05, 20:50
      1. 2005.06.04 (czyli wczoraj), godzina 02:15, Warszawa, blisko Centrum,
      podjeżdżam z kolegą do mojego pozostawionego samochodu (by nie jechać kilkoma
      samochodami). Otworzyłem bagażnik, wrzuciłem laptopa, wrzuciłem plecak,
      wrzuciłem kluczyki i klapnąłem klapą. Od razu automatycznie zacząłem się
      zastanawiać jakim jestem skończonym debilem. Zwykle miałem w kieszonce w
      spodniach zapasowy kluczyk, a wtedy akurat nie. Początkowo myślałem o rozbiciu
      szyby, ale to za duży koszt później, w końcu przypomniałem sobie o drucie (że
      można drutem otworzyć). Chwila poszukiwań, znalazł się na parkingu zardzewiały,
      po około 20 minutach manipulowania przez szparę w drzwiach udało się,
      otworzyłem. Jeszcze tylko 2 godziny i 12 minut i znalazłem się w domu...

      2. Kiedyś jechałem na trasie Lublin - Katowice - Poznań. Przed Poznaniem byłem
      już mocno zmęczony, godz. 23, padał deszcz, nagle patrzę coś miga i się rusza,
      tak jakby coś latało nad ulicą oświetlone, dopiero na 20-30 metrów przed tym
      czymś zauważyłem, że to Policjant macha pokazując kierunek jazdy, bo był jakiś
      remont...

      3. Od razu po zrobieniu prawka kupiłem samochód, samochodem pojechał pod dom mój
      młodszy brat (prawko miał chyba od pół roku). Na piewrszą jazdę wybrałem się o
      23 pojezdzic po pustych ulicach. Tylko wyjechałem z parkingu na ulicę mało się
      nie zesr... ze strachu, bo miałem nie zapięte pasy ;).

      4. Mój ojciec swoim pierwszym samochodem parkował jeszcze w czasach komuny, gdy
      stało wiele masztów, na które wciągało się wiele flag. I taki szpaler masztów
      stał przy parkingu. Ojciec cofał, cofał i trafił idealnie zderzakiem w zawleczkę
      przytrzymującą maszt - maszt poleciał, a ludzie mieli ubaw.

      5. Zdarzyło się kilka razy, że na chwilę zamykały mi się oczy i budził mnie
      dźwięk kół na poboczu. Od tamtego czasu, albo staram się przespać albo pobudzić
      się jedną tabletką Tussipetu (lek wyksztuśny z pseudoefedryną) lub kawą mocniejszą.

      6. Wiąże się z 5. Byłem strasznie zmęczony, przysypiałem już na Gierkówce, byłem
      na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego, a do Lublina jeszcze z 200 km.
      Zatrzymałem się na stacji benzynowej, na której zatrzymało się tak wiele
      samochodów, by się zdrzemnąć. Pozostawiłem szparki w drzwiach, rozłożyłem
      siedzenie i położyłem się. Obudziłem się gdzieś po 10 minutach i się
      przeraziłem. Silnik nie chodzi, ja leżę na siedzeniu - tak przywaliłem, że
      straciłem przytomoność, a siedzenie się połamało? Zlałem się potem, usiadłem
      natychmiast i powoli wróciła świadomość. Pobudziło mnie to wystarczająco i
      dojechałem do domu spokojnie.

      7. Las, noc, ciemno, kręta droga. Znowu zmęczony, widzę coś z przeciwka jedzie,
      nie razi, więc pewnie daleko. Jadę, jadę, tamte światła się nie zmieniają i
      nagle z prawej strony snop światła - długie ciężarówki, z za zakrętu,
      zobaczyłem, że te dwa światła to słupki na zakręcie, a nie samochód i dzięki
      temu nie wylądowałem w lesie.

      8. Nigdy nie staję na zakazie, czy to postoju, czy to zatrzymywania. Dolny
      Śląsk, miejscowość turystyczna, poza sezonem, pustka. Stajemy z rodziną blisko
      deptaka, bo blisko do restauracji. Coś kojarzę, że tam wcześniej był zakaz
      postoju (ale nie zatrzymywania, później okazało się, że jednak był to krzyżyk),
      ale wiem, że za chwilę wrócę, a ponadto ruch na poziomie 0,5-1 samochodu na
      minutę. Żona z dzieckiem poszła do restauracji, ja też, wróciłem pierwszy i
      wtedy podjeżdża straż miejska. Ktoś za mną stanął, zaczął się kłócić z tymi
      strażnikami, więc oni powiedzieli, że puściliby mnie, gdyby nie ten kretyn z
      tyłu no i zarobiłem swój pierwszy punkt :).


      micra (Krzysiek)
      • micra Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 05.06.05, 20:53
        ad. 5. oczywiście wykrztuśny, a nie wyksztuśny
      • Gość: elcośtam Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.05, 01:20
        pojechalem na stację przy hipermakecie, wysiadam, chwytam waz (wlasciwie jak to sie nazywa?) nie patrząc który wsadzam do baku ale nie wchodzi, probuje na wszystkie sposoby, gora dol na boki, wku...lem sie ostro. ide wiec do babaki w okienku i opieprzam rowno a ona mi spokojnie na to mowi ze wzialem waz od uniwersalnej o one maja szersze nie pasujace koncowki, chapnalem powietrza i moglem nic powiedziec oprocz "ile?". musialem zapalacic 87 groszy za bezyne, którą "dało mi się" wlać. potem nalałem bezolowiewej 95 i poszedłem do innej kasy ...
    • marcin93 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.07.05, 11:05
      To najciekawszy wątek na całym forum.Daje sporo do myślenia.
      • hrabia.mileyski Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 22.07.05, 12:06
        Nie wiem, czy ktoś mnie przebije...Wyprzedziłem policyjny radiowóz na podwójnej
        ciągłej, na skrzyzowaniu!
        Krótko, jak do tego doszło: wracałem z kumplem z Wybrzeża, była już noc. W
        okolicach Tucholi dogoniłem radiowóz.Draniom się nie spieszyło, jechali trochę
        ponad 70km/h.Droga przez las, żadnych innych pojazdów.Kumpel mówi - Daj im
        spokój, zaraz gdzieś zjadą.Ja na to - Oni nabijają się z takich frajerów, którzy
        się boja, zwalniaja specjalnie i trzęsą się ze śmiechu - to mówiąc wcisnałem gaz
        i ku swemu przerazeniu nagle spostrzegam, że mam pod kołami podwójną ciągłą i
        równolegle z chłopakami mijam skrzyzowanie! Przysiągłbym, że znaku żadnego nie było!
        Jakiś czas widziałem we wstecznym lusterku oddalające się światła radiowozu -
        pomyślałem sobie, że tamci długo nie mogą wyjść z szoku. Po chwili jednak
        zobaczyłem koguty.Mandat nawet nie był wysoki, byli w dobrych humorach i
        wydawało mi się, że całą tą sytuacją byli rozbawieni. A szczególnie po tym,
        kiedy ich spytałem, czy spotkali się już kiedy z takim kretynizmem.
    • jusytka Moja koleżanka wlała benzynę do deasla :) 22.07.05, 19:53
      Podobno można na tym jechać, a kiedy ja kupiłam swoje pierwsze autko pojechała
      ze mną na stację i dała mi "wykład" ku uciesze chłopaków, którzy tam sie wtedy
      znajdowali, że mam pod żadnym pozorem nie lać "tego czarnego" :)
    • dr.wina Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.07.05, 08:42

      Wzielam autostopowicza,teraz to moj maz,dal mi dwujke dzieci i Audi kombi-
      A4 avant (a wont). Nigdy nie zabierajcie przystojnych autostopowiczow .
      • hrabia.mileyski Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.07.05, 09:16
        Wygląda na to, że dziś raczej byś go przejechała.
        • dr.wina Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.07.05, 14:46
          hrabia.mileyski napisał:

          Wygląda na to, że dziś raczej byś go przejechała.


          Jeszcze nie powiedzialam "hopp" ,niech najpierw dokonczy nasz dom,zplaci
          nasze dlugi,-a puzniej pomysle,po co on mi ....
    • jusytka Moj mąż kupił nowiutką Astrę .... 25.07.05, 23:10
      Moj mąż kupił nowiutką Astrę i tydzień później wyruszyliśmy nią na wakacje. Jak
      większość facetów denerwował się zawsze, kiedy musiał zostawiać ją w
      samotności ;) Któregoś razu wracamy do naszej nowiutkiej Astry, mąż zapala, a
      ona ani drgnie ... drugi raz, kolejny i nic ! Do domu ok 500km, trzeba więc
      auto holować do mechanika. Mechanik obejrzał i szczerze się dziwił, wszystko
      gra, a auto ani drgnie, wtem go oświeciło może to bezpiecznik? Mąż się obudził
      i przypomniał sobie, że sam ten bezpiecznik wykręcił, aby utrudnić życie
      potencjalnemu złodziejowi ;)
    • Gość: Marek Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.aster.pl 17.08.05, 22:38
      Znalazłoby się parę ale pamiętam dwie:
      -będąc w Alpach i zjeżdżając z jakiejś przełeczy wydumałem że jak wyłączę
      silnik to zaoszczędze na paliwie, i tak zrobiłem. Zapomniałem tylko o jednym
      drobiazgu- o wspomaganiu hamulcy, pierwsze hamowanie i włosy dęba. Dobrze że
      szybkośc była niewielka.
      -Przebudowa głównej ulicy i objazd bocznymi. byłem za autobusem lub autokarem,
      przed skrzyżowaniem z główną ulicą którą trzeba było przejechać, po prawej
      stronie autobusu zrobiło się tyle miejsca że tam się zmieściłem. Ulica główna
      miała trzy pasy w jedną stronę plus torowisko tramwajów. Autobus posuwał się o
      pas i stawał by przepuścić samochody jadące głowna ulicą. Wiedziałem że jak się
      wychylę przed autobus to mogę dostać, tak dojechaliśmy do torowiska. Autobus
      stanął a ja pomyślałem że go teraz wyprzedzę, i pojechałem prościutko pod
      tramwaj i jego przecinak. Oczywiście zrobił się gigantyczny korek na obu
      ulicach. Mnie nic się nie stało ucierpiał tylko samochód- niewiele bo
      odjechałem o własnych siłach. Sytuacja miała miejsce jakieś dwadzieścia lat
      temu ale do teraz nie mogę zrozumieć jak mogło mnie tak przymulić- moment
      wcześniej wiedziałem że nie mogę wyprzedzić autobusu a sekundę potem to zrobiłem
      • hihiha2 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 29.09.05, 21:39
        Moje pierwsze tankowanie samochodu-bardzo dawno temu-nie umiałam paliwa
        zatrzymać i nalałam sobie w buty i torebkę.
        • hihiha2 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 29.09.05, 21:48
          Wybrałam się służbowym samochodem do bardzo ważnej firmy w bardzo ważnej
          sprawie i w bardzo wysokich obcasach. Hamując na parkingu tej firmy nie udało
          mi się zatrzymac auta i uderzyłam w słup reklamowy właśnie tej firmy.
          Jakby było mało ,to tak tablica rejestracyjna samochodu owinęła się wokół tego
          słupa,że nie mogłam odjechać.Musiałam tam pójść skruszona i prosić o pomoc w
          odgięciu a nie oberwaniu tablicy rejestr.
    • prestydygitator1 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 29.09.05, 23:47
      Zajefajny watek. Pouczajacy.
      No dobra, teraz ja:

      - pracowalem przez dwa lata w nocy. Wracajac, cieszylem sie zawsze: o rany, to
      po Krakowie DA SIE JEZDZIC (brak korkow). No i jadac glownymi ulicami dodatkowy
      bonus: mrugajace zolte swiatla na skrzyzowaniach. Wiec pelny luz.
      Pewnego razu bylem tak zmeczony i rozluzniony wspanialymi warunkami na drodze,
      ze... nie zauwazylem ze na jednym z skrzyzowan, gdzie swiatla dzialaly CALA
      DOBE, pali sie dla mnie czerwone swiatlo!
      Zorientowalem sie przecinajac go. Dobrze, ze nic nie jechalo z boku. Ale
      musialem sie zatrzymac, zeby ochlonac...

      - jade z zona i dzieciakiem do okulisty. Taka czesc miasta, ktora malo znam.
      Rondo, wyjezdzam z niego. Dwa pasy, barierka energochlonna, druga jezdnia.
      Jakis frajer sie wlecze przede mna, wiec myk na lewy pas i zasuwam 90-ka.
      Zakret.
      Wypada z drugiej strony gna volvo 850...
      Facet mial lepszy refleks: klakson, swiatla, zjechal na drugi pas.
      Okazalo sie, ze to, co bralem za widoczna za barierka druga jezdnie, to...
      chodnik!!! A ja jechalem normalna ulica POD PRAD na zakrecie!

      - Paryz, testuje clio z 110 konnym silnikiem. Gnam droga na maxa, nie boje sie
      policji, slowa w ich jezyku nie znam. Ale musialem nagle przyhamowac, a moj
      aparat fotograficzny spadl z fotela pasazera na ziemi. Lituje sie nad
      biedakiem, schylam sie podnosze...
      Wracam za kierownice. i zastaje sytuacje: jade lewym pasem, na liczniku 1,4 zł,
      tuz przedemna renault MAGNUM. Facet ktory w nim siedzial, nawet nie mial czasu
      nawet zatrabic.
      Udalo sie - odbilem. Ale miny tego goscia nie zapomne nigdy. A ja nie trace juz
      drogi z zasiegu wzroku

      - stacja paliw. Noc, lece na ryj ze zmeczenia. staje za gosciem, ktory tankuje.
      Ale gosc sie grzebie. Nudze sie. ogladam wszystko wokol.... Facet sie grzebie.
      No toi sie wkurzylem, widze zwolniul sie inny dystrybutor.
      Zapalam, wsteczny... BUM!
      Przywalilem w fiata. Gora 5 sekund wczesniej go tam nie bylo.
      Na szczescie nic sie nie stalo, ale nie cofne bez wstecznego lusterka...

      - klakson. tak mala rzecz, a cieszy. Kupujac (1990 r.) pierwszy samochod,
      klakson nie dziala. Nastepnme auta i ta sama usterka. A! olac to, po co mi
      klakson???
      2001 r. Wracamy z rodzinka znad morza. Jakas mala dziura 100 km za Gdanskiem,
      ale dwupasmowka. Lewym pasem jedzie holerny tir. Wiadomo - krol szos, przeciez
      gnajac taka masa ci idioci nie boja sie wyprzedzac kolege na zakrecie - ktory
      kierowca zaryzykuje z nim czolowke? na pewno ucieknie z drogi. Ale wracajmy do
      opowiadania:
      On 110, ja niewiele wiecej 120, teren zabudowany. Mimo ze juz g. 23 ludzie sie
      kreca, bo akurat byl tam Mc Donalds. To to spoko wyprzedzam gostka lewym pasem.
      Jestem na wysokosci tylnych kol ciagnika (z gigantyczna naczepa) a te idiota...
      zaczyna zmieniac pas!!!! Zaczyna mnie zgniatac.
      Akurat byl zakret. Na tyle jestem dobrym kierowca, ze przeciez nie nacisne
      blokow, bo fizyka wepchnie mnie na zakrecie pod tylne kola naczepy i cala nasz
      czworka zginie na miejscu. Na kraweznik nie uciekne, bo sku..el wysoki chyna
      na 25 cm no i ci ludzie...
      ... a klaksonu nie ma!!!!
      Slysze tylko zgrzyt zgniatanych krecacym sie kolem blach i pekajacych
      reflektorow...
      ...staram sie nie dac zepchnac na kraweznik, ktory podzialalby jak katapulta, i
      jednoczesnie lekko hamowac...
      jakos sie udalo, ten kretyn tirowiec LASKAWIE mnie zauwazyl...
      skonczylo sie na zniszczonym przednim blotniku i zerwanym zderzaku i
      zgniecionych migaczach.
      Co gorsza, facet zadal mi pytanie: wolno to wyprzedzac prawym pasem?
      Nie mogl uwierzyc, ze w terenie zabudowanym i owszem!!!!!!!!!!!
      To nie wszystko - przyznal sie, ze kiedys zabil sie na nim facet w maluchu...
      nie dziwie sie, na takim kretynie?
      Od tej pory uwazam na tych imbecyli w tirach.
      I ZAWSZE mam klakson sprawny. Gdybym wowczas go mial, do niczego by nie doszlo.
      I jeszcze dziekuje Bogu za szczescie, ane mi umiejetnosci i ze startowalem
      kilka razy w rajdach dla amatorow (KJS - konkursowa jazda samochodem)
      Bez tegho - jak 99 proc kierowcow, pewnie nacisnalbym hamulec. I dal sie
      przejechac przez tylne kola naczepy, bo - przypominam - to zakret byl, wiec na
      blokach zepchnelo by mnie tam na 110 proc.

      - zima stulecia. Sniegu - mimo sprzetu drogowcow - cala moc. Piatek, g. 24.
      Pusto.
      Kto byl w Krakowie, wie, ze Wielicka ma 3 pasy. Bez aut i widocznych pasow
      wydawala mi sie wyjatkowo szeroka.
      Ja, pewny siebie i roztawu kol i osi mojego passata nie jade ostroznie, ale
      popylam 90-ka.
      Swietna jazda w takim sniegu, zaczynam sie bawic. Lekki poslizg, wyprowadzenie,
      itd.
      Zabawa trwa.
      Dojezdzam juz do ostatniego skrzyzowania (dzis tam jest najwieksze skrzyzowanie
      w Polsce - tzw. Wezel Wielicka, skrzyzowanie obwodnicy autostradowej z droga
      krajowa nr. 34.
      Kolejny poslizg i... holera, za mocno mnie wzielo.
      Odbilem, zale za gleboko
      i kazdy nastepny poslizg coraz wiekszy.
      Pusto, ale widze, ze walne.
      Nawet obliczylem, ze w slupa przywale lewymi tylnymi drzwiami pasazera.....
      ba, w poslizgu zdazylem nawet pomyslec, ze conajmniej tysiac zlotych nie
      moje....
      jakos sie udalo. Ale nie szpanuje juz na glebokim sniegu.
      Nawet przed soba :)

      - zima, wioze kila osob. No i nagle chce ich wystaszyc, wprowadzajac auto w
      poslizg recznym, przy skrecie o 90 stopni na skrzyzowaniu pod Wawelem.
      No to podjezdzam, skret, "rasia", poslizg i...
      ... to nie bylo moje auto. Nie wiedzialem, ze blokada recznego ciezko pracuje i
      nie moglem odpuscic, czyli wylaczyc recznego.
      Auto leci bokiem, ludzie piszcza prawidlowo, ale ja mam za to pelno w gaciach.
      Tym bardziej, ze z naprzeciwka nadciaga holerna taryfa...
      ale gosc mial mine :))))
      udalo sie na szczescie.
      Za to ja nie szpanuje juz, nie sprzawdziwszy uprzednio sprzeta:)))


      Wiecej grzechow nie pamietam, choc niektorzy maja pelne gacie, jak ze mna
      jezdza. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, ze jezdze 16 lat (duzo i
      dynamicznie), a mam na koncie 2 stluczki (jedna opisalem, druga byla tuz po
      kursie, mea culpa). Nikt na mnie nie mruga, trabi, nie wygraza, a policji place
      tylko za predkosc :) A i to nie zawsze :)))))
      Za to 75 proc. kierowcow wyslalbym na powtorny kurs prawa jazdy. A 50 proc.
      najchetniej dal serie bolesnych zastrzykow w czolo z kalasznikowa. Za hanstwo i
      duzo grozniejsza BEZMYSLNOSC

      Pozdro :)))
      • pizza987 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 30.09.05, 21:52
        Postanowiłem uratować życie zającowi, który wyleciał mi z prawej strony i przy ok. 120 km/h odbiłem szybko w lewo i zaraz kontra w prawo. Tyle tylko,że na prawym fotelu siedział mój kumpel, a do samochodu była przypięta przyczepa z jego nowozakupionym motocyklem.... Na szczęście udało mi się uniknąć zwiedzania pobocza i rowu, ale... A dwa lata wcześniej z tym samym człowiekiem jechałem po motocykle za Białystok pod granice białoruską. Pożyczony długi skrzyniowy Lublin , droga pokryta ubitym i wyslizganym śniegiem, jedziemy ok. 60 km/h pusto, tylko koło jedynego drzewa mamy się minąć z jakąś osobówką. Więc żeby nic się nie stało postanawiam zredukować bieg i robię to w miarę brutalnie. Kumpel zamilkł i kurczowo chwycił się wszystkich możliwych uchwytów wszystkimi kończynami. Lublinek był pusty, a ja nie miałem dużej wprawy w powożeniu tylnonapędówką w warunkach ekstremalnych. Chyba miałem więcej szczęścia niż rozumu.
      • jusytka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 15.10.05, 19:59
        Czytając takie posty jak twój jeszcze bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, że
        poza moje miasto nie powinnam się dalej zapuszczać. Niestety zupełnie nie
        wiedziałabym co mam robić w sytuacjach zagrożenia :(
        • naither Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 16.10.05, 06:53
          teraz pora na moje 3 grosze

          Jakies 7 lat temu bylismy z ojcem na komendzie skladac zeznania (bo okradli nam
          mieszkanie) stary poszedl zeznawac ja poszedlem do sklepu po cos do picia i
          zatrzasnalem kluczyki w samochodzie. Ojciec jest inz mechanik i czlowiek czynu
          wiec nie myslac dlugo skolowal kawalek jakiegos druta i pod komenda probuje sie
          wlamac do swojego samochodu :)) cos mu to nie wychodzilo bardzo i po ok 10 min
          podchodzi jakis koles i sie pyta co sie stalo ??? i czy moze pomoc ???. To
          ojciec mowi ,ze jego inteligentny syn zatrzasnal kluczyki w samochodzie i nie
          moze sie dostac. Kolo mowi ze pomoze, po czym chwile myslal i nastepnie
          odkrecil antene z naszego auta i ta antena otworzyl fure ,nie zajelo mu to
          wiecej niz 20 sek. Z rozmowy pozniej wyszlo ze byl zlodziejem samochodow i byl
          na komendzie na jakims przesluchaniu ;]

          Sytuacja miala miejscie jakies 5 lat temu poznia jesienia. Jak co tydzien
          jechalismy ze znajomymi na basen, wyszlo ze teraz ja biore auto. Problem
          polegal na tym ze auto bylo kompletnie zastawione z 2 stron, odlegolosci po
          okolo kilkanascie gora kilkadziesiat cm do nastepnego auta.Mieszkam na duzym
          osiedlu Ci co tez mieszkaja wiedza o co chodzi. Powoli aczkolwiek stanowczo
          zaczynam krecic, ruszuac to do przodu to do tylu idzie powoli ale w dobrym
          kierunku. Mam taka zasade ze jak cofam to chce maksymalnie wykorzystac wolna
          przestrzen i otwieram drzwi kierowcy patrzac do tylu ile jeszcze miejsca mi
          zostalo i jak daleko moge podjechac. Podczas tego manewru cofajac noga
          zeslizgnela mi sie ze sprzegla ,jak wczesniej pisalem mocno padalo w
          konsekwencji czego mialem mokre buty i podeszwy. Po kilku sekundach i wielkim
          bum wychodze i patrze co sie dzieje. Wyladowalem moja dupa na dupie duzego
          fiata sasiada. Koszty naprawy wyniosly okolo 2 tys nowy zderzak i lampy. Z
          sasiadem zalatwile sprawe za 0.5 smirnoffa lekko mu sie wgial zderzak i zbil
          jeden klosz od kierunkowskazu, wiadomo radziecki projekt polskie wykonanie ;)

          2 lata temu wracajac z sylwestra z zakopca, postanowilismy ominac korki na
          zakopianke i pojechac na Nowy Sacz. Po drodze przejezdzajac, zdecydowalismy
          calkowicie przypadkowo ,nie planowalismy tego wczesniej ,ze wstapimy zobaczyc
          Czorsztyn i zapore. Warunki na glownej drodze byly generalnie ,ok wiadomo zima
          ale mozna bylo spokojnie jechac. Skrecamy na Czorsztyn sytuacja zaczyna sie
          komplikowac, droga nieodsniezona calkowicie, tylko ubity snieg ,miejscami lod i
          koleiny ale twardo jedziemy dalej. Po chwili jazdy widzimy gorke ,jedzemy
          oczywiscie dalej, chwile wczesniej wyprzedzilo nas Daewoo Musso i dalo rade
          wyjechac bez problemu wiadomo 4x4. Podjezdzamy pod gorke i widzimy na poboczu a
          w zasadzie na srodku drogi stoi astra, droga zwezyla sie tak ze nie moglismy
          jej ominac i musielismy sie zatrzymac. Astra nie moze ruszyc pod gore bo
          slisko, nie moze cofnac bo my stoimy z tylu. Miedzy czasie zajechalo jeszcze
          jedno i stanelo za nami. Ludzie powychodzili z aut i ok 12 osob dyskutuje co
          dalej robic. Nagle astra zaczyna sie osuwac na nasza felke, my w szoku niewiemy
          co robic nie ma gdzie uciekac autem i uderzyla lekko w nas zderzakiem w efekcie
          czego nasza felka zaczela sie osuwac i uderzylismy lekko w stojace za nami
          polo. Wszystkie auta stanely w koncu lekko w poprzek i doszlismy do wniosku ze
          jednak nie bedziemy jechali dalej i wracamy ;)) Tylko teraz problem jak to
          zrobic, kompletnie ciemno miedzyczasie zaczelo mocno sypac sniegiem, nie ma jak
          cofnac ,nie ma jak nawrocic bardzo waska, droga slisko jak ch** ,nawet na
          butach ciezko przejsc zeby sie nie wyp*****lic. W koncu kumpel wpadl na pomysl
          ze .... obroci wszystkie auta o 180 st w miejscu ;)) golymi rekami ;))) Jak
          powiedzial tak zrobil ! Zaczalismy pchajac za maske od tego co stalo najnizej
          wzniesienia czyli polo pozniej nasza felka i na koncu astra udalo sie obrocic
          bez najmniejszego problemu wszystkie zajelo moze 5 min. Wszyscy zjechali
          szczesliwie ale wyjechac nie udalo sie nikomu ;)))))). Najwieksza glupota bylo
          to ze widzac warunki jednak zdecydowalismy podjechac pod ta gorke :P

          Lekko ponad miesiac temu wraz z kumplem, zrobilismy trase w 4 dni New York -
          Miami jakies +- 1300 mil w jedna strone jakies 4000 kkm w obie. Nie bylo by w
          tym nic dziwnego, ale ta trase zrobilismy wyladowanym meblami truckiem
          wielkosci kamaza oczywiscie sama paka bez naczepy. Najlepsze jest to zaden z
          nas wczesniej nigdy nie jezdzil zadnym ciezarowcem naszczescie byl
          automat ;)))))) nie mowiac juz o prawie jazdy na ciezarowe jedyne co mielismy
          ze soba to paszporty :] na sczescie paly nas nie zatrzymaly bo nawet nie chce
          myslec co by bylo gdyby tak sie stalo ;/ kocham takie akcje

          Jazda na czerwnym, lub ulica na zakaz wjazdu i pod prad, albo wyprzedzanie po 2
          stronie wysepki zdarzylo mi sie parokrotnie i zdarza mi sie nadal ot taki
          kaprys oczywiscie upewniam sie przed tym ze nic nie jedzie z przeciwka i nie
          stanowie Zadnego zagrozenia i pod warunkiem ze znam droge ,natomiast nigdy nie
          jezdze po alkoholu ! jezdze juz ponad 7 lat po roznych krajach i kontynentach
          jak dotad bilans kilka niegroznych stluczek na sumieniu kilka zderzakow i
          reflektorow pozdrawiam zmotoryzowanych
          • Gość: mała Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.05, 17:09
            po kilku latach posiadania prawa jazdy postanowiłam sprawdzic jak sie jezdzi po
            pijaku(na własnym podwórku) efekt: nie włączyłam nawet świateł (a była to noc)i
            dzięki przytomności mniej pijanego odemnie nie przywaliłam w stojaca niedaleko
            przyczepkę...więcej po pijaku do samochodu nie wsiadłam..
            • thomas40 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.10.05, 03:07
              Niez£y temat!!!!!

              Nascie lat temu, po ca£ym dniu wyk£adøw, pojecha£em do jakiegos ogølniaka w
              Gdynii filmowac stødniøwke. Po ca£onocnej imprezie -nawiasem rewelacyjnej- ok
              5ej rano zaczå£em wymiekac. Spakowa£em klamoty do maluszka i w droge do domu
              (do Gdanska). Miekne za kierownica coraz bardziej, radio usypia zamiast budzic,
              ulice puste: sobota 5.30 rano, ciemno jak w..... bo to by£ jakos koniec
              stycznia. W po£owie drogi, na wysokosci zjazdu do oliwskiego zoo (jest tam
              taka "eska")...obudzi£em sie na lewym pasie!!!
              Uratowa£o mnie to ze ca£y czas jecha£em srodkowym.
              Jeszcze w domu nie mog£em zasnåc.....
      • maria333 Czerwone światła 18.07.06, 14:24
        A propos czerwonych świateł.

        Wiem do czego służą, daltonistką nie jestem ;))

        Ale co najmniej dwa razy zdarzyło mi się przejechać na Marszałkowskiej (w
        Warszawie) na czerwonym!

        Doszłam do tego, że są po prostu tak gęsto (między Placem Konstytucji a Forum),
        że patrząc do przodu, widzę kolejne, a nie zauważam najbliższego... :((

        Na szczęscie było to w godzinach małego natężenia ruchu - tylko wtedy zresztą
        jest to możliwe, gdy ulica pusta, bo tak, to samochody stoją na każdych
        światłach.

        Teraz jadąc tamtędy (a unikam!) włączam dodatkowe zwoje... i naprawdę się muszę
        pilnować!
    • samael7 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 04.11.05, 12:38
      Bylo tego troche, bo odkad zrobilem prawo jazdy 8 lat temu przejechalem z 200
      tys km.
      1.Sciagalem sie swoim Audi A3 140km z nowa A3 na trasie Legnica - Wroclaw. W
      jednym miejscu jest tam odcinek z 2 pasami w 1 strone(jakis 1km dlugosci moze).
      Oba pasy pelne aut, wiec momentami lecimy(170km/h) pasem przeciwnym. Koles
      ostro do przodu, ja zostalem troche z tylu, widze ze za chwile z 2 pasow zrobi
      sie 1.Do tego na moim pasie jedzie dosyc szybko Volvo a z przeciwka do
      rozszerzenia zbliza sie Zuk. Ja na gaz i w miejscu gdzie 2 pasmowka konczy
      sie/zaczyna minalem sie z tym Volvo i Zukiem o jakies 5 cm po obu stronach przy
      180 km/h.
      2. Wracajac od imprezy od kolezanki w stanie wybitnie wskazujacym zamiast
      objechac rynek do okola, jak to normalnie sie robi przejechalem na skroty
      miedzy lawkami, obok fontanny. Na szczescie byla 3 w nocy i zywej duszy.
      3. To zrobil znajomy - jedziemy na impreze, ja prowadze jego auto, on narabany
      w 3d. Nie wiadomo czemu w trakcie podrozy ot tak wyrzucil przez okno kluczyk od
      blokady do skrzyni biegow. Dojezdzamy, ja wysiadam i oddaje mu kluczyki, on cos
      tam jeszcze grzebie w aucie, ja nie zwracam uwagi, stojac na zewnatrz i palac
      fajke. Wracamy po imprezie na parking, kumpel z innym kolesiem, ktory mial go
      odwiezc do swojego auta, ja do innego. Za chile slysze glosne K***A MAC!
      Okazalo sie, ze zapomnial, ze wyrzucil klucz i zalozyl blokade na skrzynie.
      Potem patrzylem jak wyciagnal mlotek z bagaznika i zaczal napieprdzielac w
      blokade(z litej stali) myslac ze ja rozwali. Skonczylo sie na tym, ze czekal 3
      godziny na znajomego slusarza.
      • dreamweaver79 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 04.11.05, 15:59
        to jest nas co najmniej dwoch je......
        Najglupsza rzecza ktorą zrobiłem to wyprzedzanie lewym pasem (wlasciwie pobocze)
        na autostradzie, 210.
    • przechodzien2 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 05.11.05, 18:10
      Jakies 10 lat temu pojechalem pozyczonym Punto zatankowac. Wlozylem pistolet do
      wlewu i zaczalem tankowac ale bendzyna wytrysnela mi na spodnie i buty. Na
      liczniku bylo 12 groszy. Pistolet za cholere nie chcial wejsc glebiej. No i co
      mialem zrobic jak ten glupi i smierdzacy bedzyna poszedlem zaplacic. Pani
      zdziwiona mowi mi ze tylko 12 groszy. W przyplywie wisielczego humoru
      powiedzialem ze malo pali. Pozdrawiam.
      • secondnight Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 06.11.05, 19:07
        Kolega opowiadał mi kiedyś taką historię:
        Rzecz dzieje sie na stacji paliw, w kolejce do dystrybutora stoi samochód marki
        STAR, tuz za nim przylepiony maluch. STAR podjezdza do dystrybutora, maluch
        tez. STAR cofa.Słychać trzask - maluch uszkodzony.
        Z fiacika z mijsca obok kierowcy wysiada kobieta (na oko 60-65 lat) i krzyczy
        na kierowce stara: ty lobuzie, co narobiles!!! Kierowca ze stara wychodzi,
        kierowca malucha nadal siedzi w samochodzie.
        Baba drze sie w nieboglosy, probuje od kierowcy stara wyludzic 100 zł na
        naprawe, kierowca sie nie zgadza, wiec baba wzywa policje - kierowca maluszka
        protestuje.
        Mimo wszystko policja przyjezdza po kilku minutach.
        Pointa: kierowca malucha mial 1.5 promila alkoholu we krwi.
        Nie wiem czy zabrali mu prawo jazdy czy nie i jak to sie skonczylo, bo moj
        kolega odjechal z tamtąd pękając ze śmiechu.
    • sunrise79 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 07.11.05, 16:18
      na 3cim biegu rozpedzonym autem(auto dosc duze primera kombi) wjezdzałam po łuku
      do bramki. Oczywiscie nie wyrobiłam i przydzwoniłam tylnymi drzwiami w murek.
      Miałam wtedy 17lat i ledwo odebrane prawko. Teraz pomimo kilku lat praktyki nie
      wjezdzam tam na wiecej niz 2 biegu.
    • slartibartfast Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 23.11.05, 21:18
      1. Jazda po lodzie, na letnich oponach 70km/h. Droga hamowania ponad 200m.
      Wracałem później potulny jak baranek
      2. Przyszło mi do głowy kiedyś, żeby wycofać z niewłaściwego zjazdu na
      autostradę w Belgii. Pierwszy klakson wybił mi to z głowy.
      3. Nyska potwornie się wlekła, ani na centymetr nie zjechała na pobocze - brak
      uprzejmości ewidentny - no to skoczyłem poboczem...
      4. Obtrąbiłem gościa jadącego zgodnie z przepisami drogą z pierwszeństwem
      przejazdu, bo mi się uroiło, że ja mam pierwszeństwo. Dodam, że to skrzyżowanie
      przejeżdżam codziennie.
      5. Jazda 20 godzin pod Paryż non stop, z przerwami na siku. Zdaje się, że
      przysnąłem na moment, bo widziałem tunel...
      6. Wyskoczyłem radośnie na wstecznym z miejsca parkingowego prosto w
      przejeżdżającego saaba.
      • Gość: Ania Wycieraczki IP: *.bochnia.pl 23.11.05, 22:24
        Dzień 1. Jesteśmy ze znajomymi na wycieczce. Psują się wycieraczki - tak
        twierdziło kilka osób, ze 4, w tym dwóch facetów.Diagnoza: pewnie spalił się
        silniczek.

        Dzień 2. Wyjazd do pracy.Zaczęło padać/ deszcz ze śniegiem/Włączam przednie
        wycieraczki - nie działają, to próbuję kilkakrotnie. Nic. Słychać niby słabe
        "rzężenie" silniczka, i tyle.No trudno. Twardo postanawiam dojechać do pracy -50
        km. Jadę. Zatrzymuję się co 5-10 km, w zależności od intensywności opadów, i
        przecieram szybę szmatą, ku uciesze innych kierowców.

        Dojechałam na miejsce. Zaraz zjawiłam się u mechanika by NAPRAWIł ZEPSUTE
        wycieraczki.Facet podnosi maskę, i zaraz po chwili dziwnie na mnie patrzy.
        Okazało się, że jakaś butelka z płynem do szyb (a bo sobie trzymałam różne
        potrzebne rzeczy z przodu, było troszkę miejsca) tak się przestawiła, że
        blokowała mechanizm tych cholernych wycieraczek.

        Pan wyciągnął butelkę, i poprosił, żeby włączyć wycieraczki. Czułam się jak debil:))
    • netdirect Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.11.05, 02:48
      witam Wszystkich :) a więc do rzeczy :)
      - chcialem podjechac na łączkę koło zalewu/zapory wodnej. ładny trawnik okazał
      się bagnem..prawie utopiłem auto...ciągnik ze wsi, przy wyciąganiu mnie - prawie
      przewrócił się na plecki...uff gorąco było..
      - cały Wałbrzych przejechany za karetką jadącą na sygnale (w maksymalnym korku
      okolo godziny 17:00) konkretnie od armii krajowej do KFC :)
      - zatrzasnięte auto "na chodzie" z dwoma kompletami kluczyków w srodku :D
      - autostrada A4, na zwężeniu jednopasmowym, wyprzedzanko pasem awaryjnym :)
      - sprawdzanie C5 przyjaciela po paru piwkach (po wsi) nie powiem ile bylo na
      liczniku bo jak to przeczyta to się obrazi ponownie ;)
      - zabawy typu: przy pelnej prędkosci drogowej (110-120) zjazd na przydrozny
      placyk-pełny bok i powrót na szose :) pasazerowie głupieją w takich sytuacjach :)
      - ...jadąc okolo 130 km/h zblizalem sie do skrzyzowania..postanowilem pocwiczyc
      opoznione hamowanie ;) stanąłem na styk z pupą lublina...cos mu wystawało poza
      obrys auta...mój klosz zrobił "bdink" trza było nowy :) zachcialo mi sie stawac
      na styk z autem przedemną :)
      - zima...letnie opony...zblizam sie do drogi głównej, jadąc
      podporządkowaną...wyhamowałem? a gdzie tam...na blokach przez główną..(w polowie
      odpuscilem i dalem po gazie,aby uciec...)
      - ominięcie korków przez spory kawałek miasta po chodnikach...parkach :)
      - wjazd na stacje paliw "pod prąd" po wczesniejszym przecięciu linii
      ciągłej...na stacji stali Policaje :) ale jakos niezauwazyli(a dobrze bo bylem
      wtedy autem bez papierów) :)
      póki co to tyle :) uwazam, ze jestem przeciętnym kierowcą :) staram się myslec i
      nie stwarzac zagrozenia na drodze, Jesli juz to wymyslam "inteligentne" rozrywki
      ;) pozdrawiam :)
    • netdirect Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.11.05, 03:01
      dodam jeszcze trzy historie :) (dobry ten temat) :)
      - wyszedlem z domu, wsiadłem do auta, stałem na chodniku przy drodze, za mną
      nikt przedemną auto sąsiada....zadzwonił mi telefon komórkowy...5 minut
      rozmowy...koniec rozmowy...wsteczny...bum....przyjechał drugi sąsiad :)
      - pod bramą kolegi- wieczór,ford escort kombi z przyciemnionymi na maksa szybami
      z tyłu...wsteczny bieg..hmmm...czy za autem ktoś jest czy nie? hmm...chyba nie
      :) ...otóz stały za mną dwie Panie...jedna z nich zaliczyła glebę po
      wczesniejszym popchnięciu przezemnie :) uuppss....
      - jade jako pierwszy z okolo 4 aut...ulewa na maksa...zagłebienie w
      drodze...masakryczna kaluza i.....autostopowicz na poboczu...zgadnijcie :) (...z
      góry na dół;) ...hihihihi 4x....<rotfl> :)
    • netdirect Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.11.05, 03:10
      dodam nasepne bo po kolei mi się przypominają historie :)
      otóż w godzinach 17-19 wypilem pół litra na pół z mamą mojej ex dziewczyny.
      kimnąłem u Niej do okolo 1 w nocy. budze się ...% czuje od siebie ale wracac do
      domu trza :) okolo 17 kilometrow zimą, przez wioski, do mojego miasta. Dojezdzam
      do granic miasta...trasa znana...pruje ile fabryka dała...patrze jedzie cos
      mocno oswietlone przedemną...Patrol Drogowy...po okolo 500metrach mojej jazdy za
      nimi zatrzymali się,żeby mnie sprawdzic...skręciłem pod pierwszą lepszą
      chatę...stanąłem pod czyims garazem i udawałem ze jestem w domu....było
      gorąco...popatrzyli na mnie...i pojechali. (mialem we krwi % napewno + auto bez
      dowodu rejestracyjnego) uffff...
    • netdirect Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.11.05, 03:28
      i następna przypomniana historia :)
      - było tak:
      dzień pierwszy-> od rana dwa kursy wrocław-wałbrzych, spac poszedlem okolo 1w
      nocy...
      3 w nocy pobudka i wyjazd z walbrzycha do (cc700) Lednicy(okolice Poznania),
      Powrót z Lednicy okolo 15 popoludniu. ok 23ciej w domu(walbrzych)
      czyli reasumując - po dwóch godzinach snu okolo 19godzin za kółkiem.
      p.s wracajac,stanąłem w poznaniu na skrzyzowaniu...bylo zielona swiatlo...nie
      wiem na co czekalem ale czekalem...wpatrzony w zielone...:)
      ...wracając bylem na tyle zmeczony ze postanowilem zapalic papierosa, dzien po
      powrocie okazalo się ze zamiast do popielniczki, popiół strzepywalem na radio(w
      czasie jazdy) ....masakra...
    • netdirect Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 24.11.05, 03:39
      i jeszcze jedno :) :
      przełęcz kowarska...maksymalne serpentyny...w aucie ojca mialem łyse
      opony(szczególnie tył) postanowilem maksymalnie wykorzystac przyczepnosc auta :)
      otóz na ostrym lewym łuku tył sie uslizgnął przy okolo 70-80km/h
      dwie kontry i wyszedlem z tego na pelnej prędkosci(dobrze ze nie zachcialo mi
      się hamowac a zrobilem wręcz przeciwnie-wyszedłem na pelnej mocy...)
      było gorąco...ładne przepasci tam są za poboczami...koleżanka którą wiozałem
      była pod wrażeniem moich umiejętności..ale nie zmienia to faktu ze bylismy o
      włos od tzw "kontry pozegnalnej" (pierwszą przegiąłem, a wiecie jak to jest z
      poslizgami na suchym asfalcie...) podsumowując - widzialem wtedy przed sobą
      obydwa pobocza...
    • Gość: she Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.05, 23:01
      wjechałam slimakiem na autostrade pod prąd - na cale szczeście nie bylo tam
      akurat barierki i przejechałam po pasie zieleni na właściwa strone. Dziwnie mi
      sie potem zrobilo na duszy :(
      • plawski Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 19.01.06, 10:13
        Gość portalu: she napisał(a):

        > wjechałam slimakiem na autostrade pod prąd - na cale szczeście nie bylo tam
        > akurat barierki i przejechałam po pasie zieleni na właściwa strone. Dziwnie
        mi
        > sie potem zrobilo na duszy :(

        Ja tak zrobiłem w Wawie na ślimaku przy Komecie na Połowieckiej.
        Byłem trochę roztargniony... Zorientowałem się na końcu jak zobaczyłem minę
        kolesia, który właśnie chciał zjechać na dół ;)
    • xystos Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 19.01.06, 10:18
      Najglupsze ? - wziolem na hol zakonnice,ich UNO padlo - wjechaly mi w zderzak,
      zakonnice na drodze przynosza pecha.
      • aneta362 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 19.01.06, 15:28
        To jeszcze nic! Znajomy taksiarz chciał pomóc kobiecie jak samochód odmówił
        posłuszeństwa, a ze na miejscu nic panowie nie poradzili to ten
        wspaniałomyślnie wziął panie (bo była z koleżanka)na hol. Jadą sobie, a gdy
        zatrzymał się aby przepuścić pieszych, jak go coś nie walnie z tyłu. Pomyślał
        ot pomogłem babom i jeszcze mi w tyłek wjechały, wysiada wkurzony, patrzy, a w
        holowanym samochodzie obie panie siedzą na tylnym siedzeniu i miały bardzo
        zdziwione miny. Tak się śmiał że nawet nie mógł już ich opieprzyć.
        • plawski Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 19.01.06, 15:36
          (...)Tak się śmiał że nawet nie mógł już ich opieprzyć.

          Urban Legends....
        • a1b1 Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 19.01.06, 17:47
          Autentyk z okresu komuny! Moja siostra z mężem wracali nocą autkiem siostry
          (maluch)z imprezy. Prowadziła trzeźwa siostra. Zatrzymała ich milicja (nie
          drogówka) do kontroli. Wysiadł "wstawiony" szwagier (pasażer!), pokazał swoje
          prawo jazdy, dowód rejestracyjny od swojego auta (zastawa 1100) i na tym
          skończyła się kontrola!
          • lpatezag Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.01.06, 18:06
            15 lat temu dojezdzalem z kumplami do pracy samochodem w jedna strone
            70km.Kumpel-mechanik i znawca samochodow wspomnial mi ze ma zepsute ogrzewanie
            w fiacie ritmo.A byla zima!!! i to byly niezle mrozy! Jezdzil tak bez
            ogerzewania 2 tygodnie i to byl istny koszmar,samochod,szyby to byly sople
            lodu!!! Jednego razu zabralem sie z nim tym lodowym samochodem z pracy.Zimno
            niemilosiernie,nic nie widac, szyby zamarzniete,po przejechaniu 60km postanowil
            zajechac do stacji paliw by sie ogrzac i kupic browar.Kumpel wqrwiony tym
            samochodem zaproponowal abym ja poprowadzil te 10km do domu a on z tego
            wszytkiego walnie sobie browar.Usiadlem za kierownica,wyregulowalem
            fotel,lusterka,pomieszalem cos na desce rozdzielczej, no i jedziemy.Po paru
            minutach czuje jakies cieplo na tylku....zaczal dzialac podgrzewany fotel....
            Kumpel wlaczyl dmuchawe a tu leci cieple powietrze :) Do domu zostalo ze
            2km :)
            • lpatezag Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.01.06, 18:23
              Mam tez swoja glupote:) KIlka lat temu mialem 2 samochody.Wybralem sie jednym z
              nich na slub do znajomych.Wysiadajac zalozylem blokade solex na pedaly.Po
              powrocie wsiadam i widze ze nie mam kluczyka od solexa(byl przypiety do kluczy
              w drugim samochodzie).No i co tu robic.....Zacząlem rzezbic przy pedalach i
              zrobilem tak ze dzialal pedal sprzegla i gazu.Odpalilem silnik i sobie jechalem
              z Konstancina do Wyszkowa hamujac recznym :)
      • jusytka Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. 21.01.06, 19:40
        To co zrobiłeś wcale nie było głupie ...
    • srebrnianka może nie na drodze... 19.01.06, 18:52
      Kiedy miałam ok 18 lat i mieszkałam w małym miasteczku mieliśmy z kolegami taką
      oto zabawę :Samochodem pożyczonym od któregoś z rodziców wjeżdżaliśmy na plac
      targowy nocą i robiliśmy zawody . Polegały one na wyłonieniu kto z nas jest
      najodważniejszy .Pokrótce wyglądało to tak : Wsiadaliśmy do samochodu wszyscy ,
      zmieniał się tylko kierowca . Rozpędzało sie samochód jak njbardziej i jechało
      na słup elektryczny . Wygrywał ten kto zatrzymał się najbliżej słupa . Ja zawsze
      przegrywałam , bo hamowałam za wcześnie . Ze wtedy nam się nic nie stało to
      naprawdę cud . Sama mam teraz 11letnią córkę i nie wyobrażam sobie , że ona
      mogłaby się tak bawić .
    • Gość: ja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 19:12
      Ktoś:
      Jadę prywatnym autobusem. W autobusie przy oknie stoi jakiś elegancik z
      walizeczką i wymyślił sobie zabawę - pokazuje środkowy palec samochodom jadącym
      obok. Przez pewien czas jedzie na naszej wysokości wesoły samochód z młodymi
      chłopakami w środku. Autobus zatrzymuje się na jakimś przystanku i wsiadają
      ludzie. Między innymi pasażer z wesołego samochodu. Chciał lać elegancika ...
      • Gość: ja Re: najgłupsza rzecz, jaką zrobiliście na drodze. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.06, 19:18
        Znajomy:
        Wjechał w wąską uliczkę. Jedzie. Staje. Okazało się, że jest korek i stoi przed
        nim kilka samochodów. Stoi i czeka. Nic się nie rusza. Wyszedł z samochodu i
        zobaczył policjanta na początku tego korka. Poszedł pogadać co się stało. A
        policjant mu na to: Tam, na początku tej uliczki, co pan w nią wjechał, jest
        zakaz wjazdu (droga jednokierunkowa) a my tu stoimy i wypisujemy kierowcom
        mandaty. Musi pan poczekać na swoją kolej ;)
        Nie dało się zawrócić.
        A następne jelenie dojeżdżały...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka