h.i.p
22.03.04, 09:13
Zauważyłem wczoraj zaparkowane dwa potjunowane auta. Jeden to daewoo lanos
(standard tjunik), drugi to golf II (standard tjunik). Oba brudne jak świnie
i zaparkowane oczywiście w miejscu gdzie obowiązuje zakaz postoju i
zatrzymywania. Jeden za znakiem, a drugi przed znakiem mówiącym o zakazie
postoju i zatrzymywania za i przed nim. Typowa sytuacja w przypadku tępawych,
niedouczonych i chamskich tjuningowców. Obejrzałem te potjunowane trupy i tak
sobie pomyślałem: jaka to szpetota i jak szpetne życie muszą mieć ich
właściciele.
Tzw. tjuning zewnętrzny auta (po polsku oszpecanie) stał się ostatnio bardzo
modnym zwyczajem w kręgach niektórych, niezbyt ucywilizowanych osobników.
Najskuteczniejszą metodą na oszpecenie samochodu jest montaż grubej rury lub
podwójnej rynny na wydechu. Oczywiście takie urządzenie musi ryczeć, buczeć,
pierdzieć lub wyć, co od razu jest doskonałym i jednoznacznym wyróżnikiem
właściciela w kwestii estetyki i kultury osobistej (tzn. jej braku). Kolejnym
niezbędnym elementem oszpecania są wory na śmieci naklejane na szyby. Im
więcej szyb oklejonych worami, tym większy prestiż na zlocie oszpeconych aut
gdzie dochodzi tradycyjnie do licznych wypadków i pijackich ekscesów oraz
ćpania i wąchania chemikaliów oraz dymu palonej gumy. Nie może obyć się
naturalnie bez tzw. spojlera czyli kuriozalnego pałąka w kształcie pantografu
tramwajowego. Dopełnieniem skutecznego oszpecenia auta są wszelkiego rodzaju
drobne dodatki, diodki, nalepki, napisy, nakładki, progi, dyndające CD itp.
tanie odpustowe atrapy.
Jakie grupy społeczeństwa najczęściej oszpecają auta.
Można tu na pierwszym miejscu wymienić środowiska byznesu, raczej unikane
przez policję i część prokuratur, a które za ciężkie pieniądze ściga czasem
nasz naczelny krajowy detektyw, były poseł samoobrony, za którym podąża
kamera TVN. Kolejną grupą społeczną zainteresowaną oszpecaniem jest tzw.
dresiarstwo i inne dresopodobne ćwoki lub osiedlowe abnegaty – bękarty
pokolenia chłoporoboli i proletaryatu rynsztokowego oraz pomniejszych
partyjniaczków z awansu społecznego okresu schyłku komunizmu, zamieszkujące
wielkopłytowe blokowiska większych miast.
Oczywiście prymitywy drobnomieszczańskie i wieśniackie chcąc nadążyć za
wielkomiejskimi tryndami usiłują dorównać swym miastowym rówieśnikom i nie
pozostają w tyle. Podczas gdy ich tausiowie czekając na chłoporobotniczy
jelcz (przewóz pracowników) wiozący ich na 5.45 rano do najbliższej
cementowni trzymali w swych pachnących gnojem łapach posklejany taśmą
izolacyjną magnetrofon MK125 nastawiony na full, a w kieszeni markowe
wino „kwiat jabłoni” albo „tytan” czy też „poświst”, dzisiejsi wiejscy
tjuningowcy mogą już ryczącym i oblepionym worami na śmieci frankensteinem po
7-miu dzwonach śmigać przez wieś uporczywie wciskając pedał gazu do podłogi.
Za nieco ponad miesiąc wchodzimy do unii europejskiej. Pytanie czy wszystkie
szpetne auta razem z ich jeszcze bardziej szpetnymi właścicielami też
wchodzą. Ja przyznam się, że nie widziałem jeszcze tjuningowanej szpetoty z
naklejką identyfikacji państwa czyli PL, ani z symbolami UE.
Szczerze mówiąc wolałbym aby to bydło do unii nie wlazło razem ze mną i
poszło tam gdzie jest dla nich najlepsze miejsce – na wschód od Bugu albo do
miejsc odosobnienia od normalnego społeczeństwa.
pozdrawiam