kropka.
01.03.02, 21:07
Jechaliśmy już dość długo. Pogoda była obrzydliwa, padało i zaczynało się
ściemniać.
- Wyłączyłabyś radio i pogadała ze mną trochę, mruknął.
- Sie robi. O czym pogadamy?
- No właśnie. Z tobą się trudno rozmawia, bo na niczym się nie znasz, stwierdził
- A powinnam? Po co mi to? Przecież sam wiesz, co masz, a jak coś Ci jest, to
jedziemy do specjalisty. Usiłowałam go uspokoić, bo wydawał się nieco rozżalony.
- Niby tak, ale pogadałbym chętnie o tej renouweczce, co jedzie z przeciwka, o
tym fordzie, co właśnie mnie, cholera jasna, ochlapał! Gdzie masz oczy, baranie!
Ale ty i tak nic z tego nie zrozumiesz, więc co mam sobie silnik strzępić...
- Prawda, zgodziłam się pokornie. To może jednak włączę radio, posłuchamy
wiadomości, co?
- Niech będą wiadomości, westchnął ciężko, zrezygnowany.
Jechaliśmy dalej słuchając radia.
Taka rozmowa odbyła się wczoraj na trasie Radom - łódź. I jest mi przykro. Bo
rzeczywiście, nic nie wiem o samochodach. Traktuję samochód wyłącznie
przedmiotowo. Ma mnie dowieźć i już. A przecież to ON pracuje, to ON moknie, to
JEMU wiatr w oczy wieje i woli pogadać, niż słuchac radia.
Panowie, używacie różnych dziwnych znaczków, symboli: 3 D, DTi, 1,6 HSX, 3,8 L,
16 v dynamic i tp. Wytłumaczcie nieco, proszę, żebym w następnej podróży mogła
zabawiać moje autko rozmową.
pozdrawiam :-)
Czy Wasze autka też takie gadatliwe, czy tylko mnie trafił się taki egzemplarz?