Dodaj do ulubionych

42 obrazki - wspomnienia...

27.03.12, 11:18

www.heise.de/autos/artikel/Ein-Rundgang-ueber-die-Techno-Classica-2012-1479326.html?view=bildergalerie
Obserwuj wątek
    • galtomone Re: 42 obrazki - wspomnienia... 27.03.12, 11:46
      Oj... piekne....
      Kiedys auta naprawde mialy dusze... teraz projektuja je ksiegowi...

      Nie wazne jaka marka... wszystko tanie w produkcji, plastikowe, nie pomyslane o naprawach i rozkladaniu, skladaniu, itd...

      Kto to np. widzial, zeby reflektory byly cale z plastiku? zeby sie to wszystko z czasem wytapialo w srodku w cholere.... jeszcze w latach 90 nikt by o takim szajsie nie pomyslal...

      A potem producenci aut zaczeli miec manie wielkosci i ciaglego wzrostu zyskow.
      A skoro nie da sie sprzedawac wiecej i raczej nie uda sie sprzedawac drozej to jedyna szansa na wzros zyskow to produkowac coraz taniej...
      Szkoda, ze w zadnej firmie wlasiciele/akcjonariusze/zarzad/itd... nie sa sie wstanie zadowolic stalymi zyskami i obrotem na podobnym poziomie tylko nawet jesli jest dobrze i zarabiaja (oni/firma) duzo to w kolejnym roku musi byc jeszcze wiecej bo jak jest tyle samo (albo wzrost jest mniejszy niz zakladan) to sie z tego robi tragedie, kurs leci na szyje, panika... zalamanie

      Toz to chore jest :-(
      • nazimno Niestety, proces jest nieodwracalny. 27.03.12, 12:05
        Rownolegle do procesu masowej "tandetyzacji" produktu koncowego postepuje
        proces "tandetyzacji" oceny u konsumenta i to w taki sposob, aby te dwa procesy
        za posrednictwem synergii wywolaly efekt koncowy - czyli zakup pojazdu.

        Te zjawiska wystepuja rowniez na rynku dzieciecych zabawek.
        Dla chlopcow sa to "samochodziki", a dla dziewczynek - tandetne, szmirowate, kiczowate lalki.
        I jedne i drugie maja za zadanie takie ukierunkowanie przyzwyczajen przyszlego konsumenta,
        aby pozbawic go samodzielnej oceny potrzeb.

        I w ten sposob perfekcyjnie manipulowany system dziala jak maszynka.
        Ciekawe jak dlugo jeszcze...
        • koza_oddam Re: Niestety, proces jest nieodwracalny. 27.03.12, 12:11
          Nie wróci. Czasy samochodów projektowanych o produkowanych na 20 lat w miarę bezproblemowej eksploatacji minęły bezpowrotnie. Dziś wyczynem jest kupić nowe auto i bezawaryjnie w ciągu 5 lat zrobić 100tys km.
          • wujaszek_joe Re: Niestety, proces jest nieodwracalny. 27.03.12, 12:19
            ależ my uwielbiamy narzekać. W porównaniu do samochodów naszych ojców mamy totalnie bezobsługowe auta. A tamte samochody też były produkowane z myślą o osiągnięciu zysku.
            Inna rzecz, że samochody nie wzbudzają teraz takich emocji, jak kiedyś.
            Dziś młody człowiek z miasta na zachodzie woli dostęp do internetu od samochodu, dla mnie nie do pomyślenia.
            • wielki_czarownik Totalnie bezobsługowe? 27.03.12, 21:05
              Samochody (mówimy o autach zachodnich) bezobsługowe stały się już w zasadzie w latach 70 a w 80 i 90 to już w zupełności. Dzisiejsze auta są paradoksalnie chyba bardziej obsługowe, niż te sprzed lat 20 czy 30. A to jakiś filtr DPF trzeba oczyścić/przepalić a to wymienić płyn w czymś, co wcześniej było na niezniszczalną, stalową linkę itp.
              Co zaś mamy dzisiaj? G*wna a nie samochody. Psują się na potęgę i nawet taka pierdoła, jak wymiana żarówki potrafi być niewykonalna we własnym zakresie.
              Ja tam wolę auto starej daty, w którym może i trzeba częściej olej zmienić ale w zamian za to mieć wóz, który służy przez lata i nie wymaga jeżdżenia do wyspecjalizowanego zakładu z absolutnie każdą pierdołą.
              Pewnie powiesz, że wygoda... Jak wygoda, jeżeli coś, co kiedyś robiło się samemu, na parkingu, w kwadrans dzisiaj wymaga umówienia się w zakładzie, pojechania do mechanika i zostawienia auta na pół dnia, bo przecież aby wymienić pasek to trzeba normalnie pół przodu demontować i podpinać do komputera... Koniec końców zajmuje to kilka razy więcej czasu, niż kiedyś. To ma być wygoda?
              • nazimno Tak wlasnie jest. 28.03.12, 09:47
                Niestety, nowy model biznesowy i producencki zaklada calkowite UZALEZNIENIE
                klienta od "mamusi i tatusia" produktu.

                Rowniez, gdy chodzi o banalne czesci zamienne.
                • wujaszek_joe Re: Tak wlasnie jest. 28.03.12, 14:34
                  no, to też racja. Producenci dokładniej niż kiedyś dbają o nasz portfel
          • galtomone Re: Niestety, proces jest nieodwracalny. 27.03.12, 12:21
            Ja generalnie bym to wszystko przezyl ale jakby cena nowego modelu kolejnych aut wcale dzieki tandetyzacji nie jest nizsza (latwiej dostepna) niz byla.
            U nas to moze mniej widoczne ale w tych krajach gdzie tzw. "dobrobyt" nie jest nabytkiem lat 90tych tylko czyms co jest na codzien zakup nowego auta jest takim samym obcizeniem teraz jak i 30 lat temu... a auto rownie drogie (jesli nie drozsze - bo nawet zaroeki czlowiek sam nie wyemieni) w utrzymaniu.

            To cos tu chyba jest nie "halo" :-) ?
            • conveyor Re: Niestety, proces jest nieodwracalny. 27.03.12, 12:36
              Dzisiejsze samochody sa wygodniejsze, cichsze, szybsze, duzo bezpieczniejsze, praktycznie bezobslugowe, mimo lepszych osiagow i wiekszej masy spalaja tyle samo paliwa, kosztuja relatywnie tyle samo co kiedys. Psuja sie troche czesciej, bo i obecnie stopien skomplikowania jest duzo wiekszy. Wiec o co wam chodzi? Sentymenty zeslaly wam mgle na oczy?
              • nazimno Nie calkiem, nie calkiem... 27.03.12, 12:46
                Piszesz: "praktycznie bezobslugowe"

                - to po cholere musisz zglaszac sie na obligatoryjne przeglady, ktore w praktyce w wielu przypadkach pelnia role obowiazkowego poboru haraczu, pod grozba utraty swiadczen gwarancyjneych, ktore i tak sa watpliwej jakosci, gdy "przychodzi co do czego" ?

                PS
                A niezaleznie od tego, nie wolno miec wspomnien?
                A co do mgly: najwiecej mgly rozpyla reklama.

                • conveyor Re: Nie calkiem, nie calkiem... 27.03.12, 13:01
                  W moim poprzednim samochodzie wymiana oleju co 15 tys km, obecnym co 30 tys km, a to roznica tylko 10 lat. To tylko jeden przyklad. Poza tym nikt ci nie kaze serwisowac nigdzie, masz wybor: mozesz przeglady robic na wlasnym podworku, zalewajac silnik nawet tranem z dorsza zamiast oleju, tylko dlaczego producent ma za to brac odpowiedzialnosc?
                  • nazimno hehehe, "tranem z dorsza" 27.03.12, 13:13
                    Bo prawdziwy tran kosztowalby tak na oko ~ 50 razy wiecej niz najlepszy olej syntetyczny na rynku.

                    A teraz, gdy chodzi o odpowiedzialnosc producenta - bez wymieniania nazwy marki, problemy mojej znajomej zaczely sie pomiedzy dwoma przegladami obligatoryjnymi.

                    Producent, "tfu-jego-mac", wozi sie z nia ekspertyzami juz prawie rok.
                    (bez wchodzenia w szczegoly)
                    I tyle ma z gwarancji.
                    Bo autem nie jezdzi, skrzynia automat w proszku.
                    • galtomone Re: hehehe, "tranem z dorsza" 27.03.12, 14:36
                      Tak to jest jak sie robi wyscigi z pod swiatel, nie uzywajac sprzegla :-)
                      Jak sie ma 5500 obrotow i wrzuca na D to jak sie ma nie zepsuc...
                      A biedny producent ma teraz placic... taaaa :-)

                      Nie "ze mna" te numery.... Bruner... :-)
                      • nazimno To nie to. 27.03.12, 14:47
                        To nie jest jej pierwszy samochod z automatem.
                        Zeby w automacie rozkrecic silnik do 5500 i wrzucic "D" trzeba "miec talent".





                        • galtomone Re: To nie to. 27.03.12, 15:13
                          Kochany, mam kolege z NZ.
                          Twierdzi, ze On i tubylcy w NZ dzieki takim zabawom sasiadow z Japonii maja prawnie nowe wozki (Subaru, Evo, itp) za ok. 1/2 - 1/3 ceny.... bo w kraju kwitnacej wisni tego rodzaju zabawy sa bardzo popularne a naprawy nie oplacalne. Nie mam powodu, zeby mu nie wierzyc bo to nie mlokos-fantasta tylko powazny inzynier :-) (a petrolhead przy okazji).

                          Czlowiek u nas tylko moze zalowac, ze (A) do Japanowa daleko i (B), ze kierownice maja z durnej strony.
                          Ale mam kolege, ktory tak sie w Previach zakochal, ze sciagnal z Japonii Previe I z 2000 r (w Europie nie dostepny rocznik) w pieknej wersji i (po przekladce kieronicy) ma niesamowita bryczke...
                          Automat, supercharged, 4x4 + piekny body kit.. i lakier preła - naprawde jest piekna...

                          Wracajac do tematu... jestes pewnie, ze znajoma sie o 50 dych na swiatach kilka razy nie zalozyla?

                          Poza tym powienienes byc fair i napisac kto tak super klientow traktuje.
                          Moze komus wydatkow i klopotow zaoszczedzisz, to po to jest to forum....
                          • nazimno Sobie wydatkow na papuge zaoszczedze. 27.03.12, 16:00
                            1.Oni wystapia na 100 % z pozwem o "oczernianie dobrego imienia".
                            2. Jestem osoba "trzecia" - nie biore udzialu w sporze.
                            3. I dlatego nie podam.

                            Poza tym to bylaby skonczona glupota, dopoki sprawa jest w rekach "Gutachterow".
                            Przynajmniej z tego powinienes zdawac sobie sprawe.


                            • galtomone Re: Sobie wydatkow na papuge zaoszczedze. 28.03.12, 10:00
                              Troche przesadzasz... w calej sieci ludzi bija piane na rozne firmy.
                              Gdyby korporacje mialy skarzyc wszystkich co pisza o takich sprawach to trzeba by tych (najlepszych) prawnikow z dna morza wyciagac... ;-)

                              Poza tym mozesz dac wiele wskazowek... a nie pisac wprost :-)
                              Ewentualenie mozesz zmienic nick, wlaczyc VPN/TOR'a/czy cokolwiek innego co zmieni Twoje IP i napisac prosto z mostu bo wtedy beda Cie mogli cmoknac w trąbkę :-).
                              • nazimno Co do cmokania w trabke. 28.03.12, 10:49
                                Dla nich bylby to niewatpliwy zaszczyt.
                                I dlatego nich im oraz ich papugom conajwyzej "slinka cieknie".
                                To i tak jest dla nich powazne wyroznienie.
                  • wielki_czarownik Ale 28.03.12, 23:37
                    Ile tysięcy kilometrów zrobi Twój obecny samochód, ile zrobił Twój poprzedni? A ile był w stanie nakręcić W123 200D? ;)
                    • galtomone Re: Ale 29.03.12, 09:22
                      Około w ch. :-)
                    • nazimno Zainteresuj sie przebiegami samochodow 29.03.12, 11:31
                      bedacych jeszcze w eksploatacji na Kubie i funkcjonujacych jako taksowki.

                      Oczywiscie nie oznacza to, ze "taki model aksploatacyjny" ma nadal obowiazywac.
                      Jest to jednak dobra ilustracja do poruszanych kwestii.
                      • galtomone Re: Zainteresuj sie przebiegami samochodow 29.03.12, 11:34
                        Wiesza, tam te auta jezdza nie dlatego, ze sa super i moga, tylko dlatego, ze musza :-) Bo innych nie ma. Ale jakos nie sadze aby poruszaly sie nadal korzystajac z oryginalnych czesc... a chyba o to chodzi.
                        • nazimno Owszem, musza. 29.03.12, 11:46
                          A poniewaz to robia, wiec widocznie rowniez moga.
                          Czesci tez potrafia zdobyc.

                          Sprobuj to zrobic z jakims dzisiejszym "wozeczkiem".
                        • nazimno A tu jest galeria: 29.03.12, 11:48

                          www.polarinertia.com/june08/havana01.htm
                      • conveyor Re: Zainteresuj sie przebiegami samochodow 29.03.12, 12:59
                        W takim Egipcie jezdzi kupa polonezow i maluchow. Czy swiadczy to o wyjatkowej jakosci tych aut czy o tym ze bardziej oplaca sie je remontowac w nieskonczonosc niz kupic nowy i ze jedynym oryginalnym elementem jest licznik przebiegu?
                        • nazimno To synergia. 29.03.12, 13:11
                          Pomiedzy pewnym poziomem technologii, umiejetnosciami mechanikow oraz
                          warunkami ekonomicznymi.

                          Jakosc nie jest istotnym czynnikiem.

                          Liczy sie wylacznie cel posiadania.
                          Tym celem jest przemieszczanie sie przy uwzglednieniu czynnikow wymienionych jako
                          warunki zadzialania synergii.

              • adrian_ktostam kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjnej. 29.03.12, 14:50
                > Dzisiejsze samochody sa wygodniejsze, cichsze, szybsze, duzo bezpieczniejsze, p
                > raktycznie bezobslugowe, mimo lepszych osiagow i wiekszej masy spalaja tyle sam
                > o paliwa, kosztuja relatywnie tyle samo co kiedys.


                Na pierwszy rzut oka widać, że nie jeździłeś samochodem z silnikiem np V-6. Nienaganna kultura pracy, elastyczność, cicha praca. Dzisiejsze downsizingowe silniki w porównaniu z nimi to jedne wielkie goovno. Czy dzisiejsze silniki są bardziej ekonomiczne i ekologiczne? BZDURA. Oto recepta na wielkie oszustwo, czyli tzw silniki downsizingowe:

                Skonstruować silnik o dwóch trybach pracy. Jeden tryb to do testów na zużycie paliwa i emisję CO2, a drugi do normalnej jazdy, tak by samochód był w miarę elastyczny, dobrze przyśpieszał. Od dziesięcioleci normy zużycia paliwa na 100km podawane przez producenta różniły się o około litr od zużycia rzeczywistego, ale to, co się teraz dzieje w samochodach z silnikami typu TSI czy TFSI woła o pomstę do nieba. Rzeczywiste zużycie paliwa jest o 30-40% wyższe od tego, które podaje producent. O ile wyższa jest więc rzeczywista emisja CO2? Niektóry twierdzą, że ponad dwukrotnie. Taką ekologię i nowoczesność to ja p-i-e-r-d-o-l-ę.

                Na koniec dodam, że to nie jest żadna nowoczesność, nowy pomysł, jakieś wielkie odkrycie. Amerykanie od dziesięcioleci jeżdżą samochodami, w których można jeździć oszczędnie, bo pracują tylko 4 cylindry, a po dodaniu więcej gazu dołączają się dodatkowe cylindry i samochód staje się dynamiczny. Nie przypadkowo więc w Europie są restrykcje, wyższe podatki od samochodów z silnikami o wyższej pojemności.
                • conveyor Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 29.03.12, 15:55
                  No i nie trafiles w niczym. Niemieckiej motoryzacji nie lubie, V6 jezdzilem nie raz, a obecnie mam samochod z silnikiem 1.4 170 KM. I podtrzymuje wszystko to co napisalem. A stawianie amerykanskiej motoryzacji za wzor ekologii to jeden wielki smiech.
                  • adrian_ktostam Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 29.03.12, 16:10
                    Ja stawiam amerykańską motoryzację za wzór ekologii???

                    Właśnie straciłeś u mnie resztki wiarygodności. Możesz więc śmiało napisać, że pilotowałeś również F-16
                    • galtomone Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 30.03.12, 09:14
                      Mysle, ze amerykanska motoryzacje (osobowo - ciezarowa) mozna spokojnie (i bez strachu o potwierdzenie tezy) postawic za wzor mozliwosci transportowo - przewozowych oraz rozmiarowych.
                      Nie wiele aut w Europie (i nie wiele ciezarowek) moze zmiescic w sobie tyle co ich odpowiedniki w USA i nie wiem czy jest jakikolwiek samochod osobowy w Europie, ktory np. w klasie sredniej moze kokurowac w tej same lizdze wymiarowej co "ich sredniaki".

                      Tu wg mnie USA wygrywa z nami zawsze!
                      • adrian_ktostam Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 30.03.12, 15:55
                        Tak z grubsza, to i w ekologii też wykazują większy pragmatyzm. Wprowadzają ostre restrykcje tylko tam, gdzie jest to niezbędne. Stan Kalifornia niewątpliwie może być wzorem. Tamtejsze warunki geograficzne i klimatyczne rzeczywiście wymusiły wprowadzenie ostrych norm ekologicznych i nie tak jak w Europie są wymysłem opłacanych przez koncerny samochodowe lewicowych psychopatów. W Kalifornii większość dużych miast i miasteczek leży w osłoniętych od wiatru dolinach, co stwarza doskonałe warunki do powstawania smogu. Tamtejsze badania i praktyka wykazały że to nie CO2 jest najgroźniejsze, ale setki szkodliwych związków wydzielanych przez silniki diesla. Nasza norma Euro5 i przekonanie że silniki diesla są ekologiczne to wielka farsa. Program dizelizacji tak naprawdę miał na celu pomóc europejskim koncernom zrekompensować przewagę technologiczną koncernów japońskich w produkcji silników benzynowych, jaką one miały w latach 90-tych ubiegłego wieku i na początku tego.
                  • galtomone Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 30.03.12, 09:11
                    conveyor napisał:

                    > A stawianie amerykanskiej motoryzacji za wzor ekologii to jeden w
                    > ielki smiech.

                    Generalnie stawianie amerykanskiej motoryzacji z wzor czegokolwiek jest dosc odwazne... bo generalnie ich najwazniejszy wynalazek to linia produkcyjna auta z czasów Forda T.

                    Natomiast od strony technologii auta projektowane w Europie i potem Japonii sa od nich po prostu lepsze. Nie zawsze ladniejsze ale to osobna kwestia.
                    Mniej poala, szybciej jezdza, lepiej skrecaja, lepiej hamuja, itd... itd...

                    Stad. auta Europejskich producentow sa tam oznaka luksusu a (przynajmniej czesc) aut z USA u nas to oznaka braku smaku (patrz Hummer).
                    Stad nasze auta tam sa drogie /drozsze a z USA do nas importuje sie czasem auta bo sa znacznie tansze.
                    Stad to amerykanie sprzedaja europejskie modele jako wlasne a odwrotny proceder w Europie to rzadkosc (ostatnio Fiat cos tam z Dodge'a zzyna).

                    Chyba, ze moja wiedza w temacie jest niepelna (a pewnie jest) :-)....
                    • adrian_ktostam Re: kolejna ofiara niemieckiej prasy motoryzacyjn 30.03.12, 15:33
                      Z tym luksusem europejskich aut to bym nie przesadzał. Pragmatyczni Amerykanie najczęściej definiują jako auta luksusowe to wszystko, co kosztuje powyżej 30k $.

                      Większość europejskich koncernów już dawno temu, bo w latach 70-tych poniosła klęskę na wymagającym rynku USA. Koncern Fiata już drugi raz. Nie wytrzymali konkurencji. Sprostały jej praktycznie tylko koncerny niemieckie, kiedyś sprzedawały się szwedzkie i byłe angielskie marki, ale też większego podboju rynku nie zrobiły. Wszystkie europejskie koncerny sprzedają ponad dwukrotnie mniej aut niż sama Toyota.

                      Większość wypowiadających się na forum zupełnie nic nie wie o tamtejszym rynku, o wymaganiach Amerykanów. Mnie też śmieszy, gdy ktoś na polskim forum wychwala pod niebiosa jakiś "nowoczesny" silniczek, a przejechał nim .... 20k km. Po pierwsze trzeba zrozumieć, że tam samochody są tanie, benzyna też, co przy ich zarobkach sprawia, że do zakupu auta podchodzą oni bardziej pragmatycznie, mniej emocjonalnie, czyli bardziej tak, jak my podchodzimy do zakupu nowej pralki. Od samochodu wymagają:

                      - dobrego, sprawdzonego silnika. Tam pokonuje się wielokrotnie większe odległości ni w Europie i nikt nie chce być królikiem doświadczalnym dla jakichś pseudo-nowoczesnych wymysłów. Jeżeli silnik stwarza jakiekolwiek problemy poniżej 100k mil, firma jest skreślona.
                      - trwałej, odpornej na zarysowania, łatwej w czyszczeniu tapicerki. Zbyt miękka, delikatna jest raczej wadą niż zaletą, bo tam mało kto onanizuje się miękkimi plastikami.
                      - komfort jazdy, a więc miękkie resorowanie, bo tam mają dobrą sieć dróg i dobrze wyprofilowane zakręty.
                      - fotele mają być wygodne, bo trzymanie boczne nie jest istotne.
                      - wnętrze ma być ciche, przestronne, bo przeciętny Amerykanin spędza więcej czasu w samochodzie niż Europejczyk. Stąd amerykańskie samochody są przeważnie większe, cichsze.

                      Czy samochody japońskie są lepsze? Chyba tak, skoro osiągnęły sukces na wszystkich kontynentach, ale chętnie się dowiem, na czym ma polegać rzekoma "lepszość" samochodów europejskich....
    • wujaszek_joe Re: 42 obrazki - wspomnienia... 27.03.12, 12:16
      wspaniałe auta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka