Dodaj do ulubionych

pytanie do tych co kupują w salonie

25.04.12, 10:31
Rozważam zakup auta dobre klasy w salonie. Pomijajc, ze oczywiste ze auto będzie nowy model, nie zajęzdzone, nie kradzione, na gwarancji, itp.
Meczy mnie to, ze takie auto traci na wartości - np. kupując auto o wartości ok. 250 tyś, top o dwóch, trzech latach tracę ponad 100 tyś na wartości. Będzie leasing, oczywiście faktura w kszty, amortyzacja, itp

Jakie jeszcze sa dobre strony zakupu w salonie ?
Ciągle waham się nad zakupem 2 -letniego w o wiele lepszej cenie a jedak ciagle to nowy samochód
Obserwuj wątek
    • nazimno W salonie? 25.04.12, 10:52
      Jesli nabywca jest PANI - pania obsluguje "mlody, przystojny, szarmancki, rycerski, jak z okladki"
      menadzer sprzedazy.

      Jesli nabywca jest PAN - pana obsluguje "mloda, przesliczna, zalotna, o dlugich rzesach i wysokim numerze miseczki" menadzerka sprzedazy.

      Poza tym salon to tylko zwykly sklep.
      • misiaczek1281 Re: W salonie? 25.04.12, 11:06
        Teoretycznie auto jest nowe...ale podobno zdarzały się przypadki że auto w transporcie spadło lawety, pomalowali i sprzedali jako nowe, bo któż by sprawdzał grubość lakieru w salonie?
        ....Poza tym utrata wartości jest ogromna, aż 50% w 4 lata co w przypadku limuzyny daje w sumie 100 tysięcy zł...ale jeśli ktoś jest milioner to nie odczuje 100 tysiaków w plecy nie?

        Pytanie tylko skąd bierze się tak duża utrata wartości? Po drodze musi zarobić producent...dealer...a gdy kupujemy używane te opłaty "frycowe" zostały już kiedyś zapłacone dlatego jest 50% taniej mimo że 4 latek nie jest zużyty w 50%

        Hehe ;-)
        • majowadusza Re: W salonie? 25.04.12, 11:19
          tylko u 4letniego auta już zaczyna coś " dzwonić" pod maską. A nowy z salonu, przez kilka lat jest ciągle " nowy".
          Wydaje mi się, żę po skończonym leasingu takiego kilkulatka, kiedy była pierwszym właścicielem łatwo sprzedać.

          Czekam jeszcze na Wasze kolejne argumenty będące ZA nowym autkiem
          • misiaczek1281 Re: W salonie? 25.04.12, 14:07
            majowadusza napisała:

            > tylko u 4letniego auta już zaczyna coś " dzwonić" pod maską. A nowy z salonu,
            > przez kilka lat jest ciągle " nowy".
            > Wydaje mi się, żę po skończonym leasingu takiego kilkulatka, kiedy była pierwsz
            > ym właścicielem łatwo sprzedać.
            >
            > Czekam jeszcze na Wasze kolejne argumenty będące ZA nowym autkiem

            Prędzej coś w uszach dzwoni a nie w 4 letnim aucie;-) Moje Polo ma 13 lat i nic mu nie dzwoni a w 4 letnim ma dzwonić no chyba że się szaleje i jeździ służbowo 15 godzin na dobę to owszem...4 latek będzie wytłuczony...ale ja mówię o prywatnym właścicielu który dba o auto a nie o leasingowanych firmówkach z przebiegiem 70 tys.km rocznie
        • zibin4 Re: W salonie? 25.04.12, 15:25
          > Pytanie tylko skąd bierze się tak duża utrata wartości? Po drodze musi zarobić
          > producent...dealer...a gdy kupujemy używane te opłaty "frycowe" zostały już kie
          > dyś zapłacone dlatego jest 50% taniej mimo że 4 latek nie jest zużyty w 50%

          Bląd.
          Wartość to zawsze ilosc pieniedzy jaką ktoś bedzie sklonny zaplacic.
          Pamietam czasy ze uzywane byly drozsze niz nowe - prawo popytu i podazy.
          • misiaczek1281 Re: W salonie? 26.04.12, 08:26
            zibin4 napisał:

            > > Pytanie tylko skąd bierze się tak duża utrata wartości? Po drodze musi za
            > robić
            > > producent...dealer...a gdy kupujemy używane te opłaty "frycowe" zostały j
            > uż kie
            > > dyś zapłacone dlatego jest 50% taniej mimo że 4 latek nie jest zużyty w 5
            > 0%
            >
            > Bląd.
            > Wartość to zawsze ilosc pieniedzy jaką ktoś bedzie sklonny zaplacic.
            > Pamietam czasy ze uzywane byly drozsze niz nowe - prawo popytu i podazy.
            >
            Czasy kiedy używane były droższe niż nowe dawno minęły...tak było za komuny ! Wtedy nie było nowych aut tak wiele...kosztowały miliony albo trzeba było mieć znajomości i talony żeby kupić nówke....a dziś nowych aut jest mnóstwo więc tracą na wartości szybko...
    • majowadusza Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 11:16
      a ja się pytałam poważnych ludzi, którzy kupują w salonie bo jestem ciekawa jakie są jeszcze inne atuty nowego auta.

      Nie piszcie o sprawach oczywistych - bo ja wiem kto ma na czaym zarobić.
      • nazimno Udajesz, ze nie wiesz albo... (?) 25.04.12, 11:30
        Odpowiadam calym zdaniem:
        -------------------------------------

        Atutem nowego auta jest to, ze jest nowe i te wlasnie ceche rejestruje mozg nabywcy.
        (o ile oczywiscie nabywca dysponuje mozgiem)

        Co do tego - kto i na czym ma zarobic wypowiadali sie juz Fenicjanie pare tysiecy lat temu.
        Sprawa jest juz dobrze udokumentowana.

      • nie-tak Re: pytanie do tych co kupują w salonie 30.04.12, 18:58
        Zawsze kupuje w salonie (jak to po polsku nazywacie) nie nowe ale roczniaki z gwarancja i małym przebiegiem. Takich aut w ostatnim czasie u nas jest zatrzęsienie, idą jak woda, na nie trzeba trochę poczekać bo są na pniu wykupywane. Kopiłam ostatnio BMW z grupy 1 z optymalnym wyposażeniem (navi, sportowe dmuchane siedzenia, ...), koszt nowego auta prawie 40 tysięcy, dałam za nie 18 tysięcy. Wiem że tym autem pojeżdżę pięknych parę lat bez reperatory a później sprzedam i wiele nie stracę.

        _______________________________________________________________

        www.youtube.com/watch?v=zfclpHQ4c8Y&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=blcwwY2na7Y&feature=related
    • apodemus Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 11:40
      W zasadzie główne plusy sama wymieniłaś: "oczywiste ze auto będzie nowy model, nie zajęzdzone, nie kradzione, na gwarancji, itp. "

      W zeszłym tygodniu właśnie kupiłem swoje trzecie w życiu auto, w tym drugie z salonu. Po długich negocjacjach kupiłem go za cenę rocznego, mimo, że rocznik jest 2012. Mam samochód nowy, z gwarancją, sam "tworzę jego historię" i minimalizuję wszelkie niewiadome, które towarzyszą każdemu używanemu. Poprzednim przejechałem ponad 333 tys. km. i sprzedałem auto sprawne, tyle, że nieco zużyte. Uważam jednak, że było warto kupić nowy. Zawsze przy sprzedaży samochodu dostaniesz za niego mniej niż cenę kupna. Przez czas eksploatacji poprzedniego, "salonowego" samochodu (wyszło 10 lat i 3 m-ce), musiałbym pewnie ze trzy razy zmienić "używkę" i za każdym razem, poza utratą wartości, doliczałbym koszty "posprzątania po poprzednim właścicielu". Sądzę, że kupując nowy nie "straciłem" łącznie dużo więcej, o ile w ogóle więcej. A że przedmiot używany traci na wartości - to raczej normalne.
      • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 14:10
        apodemus napisał:

        > W zasadzie główne plusy sama wymieniłaś: "oczywiste ze auto będzie nowy model,
        > nie zajęzdzone, nie kradzione, na gwarancji, itp. "
        >
        > W zeszłym tygodniu właśnie kupiłem swoje trzecie w życiu auto, w tym drugie z s
        > alonu. Po długich negocjacjach kupiłem go za cenę rocznego, mimo, że rocznik je
        > st 2012. Mam samochód nowy, z gwarancją, sam "tworzę jego historię" i minimaliz
        > uję wszelkie niewiadome, które towarzyszą każdemu używanemu. Poprzednim przejec
        > hałem ponad 333 tys. km. i sprzedałem auto sprawne, tyle, że nieco zużyte. Uważ
        > am jednak, że było warto kupić nowy. Zawsze przy sprzedaży samochodu dostaniesz
        > za niego mniej niż cenę kupna. Przez czas eksploatacji poprzedniego, "salonowe
        > go" samochodu (wyszło 10 lat i 3 m-ce), musiałbym pewnie ze trzy razy zmienić "
        > używkę" i za każdym razem, poza utratą wartości, doliczałbym koszty "posprzątan
        > ia po poprzednim właścicielu". Sądzę, że kupując nowy nie "straciłem" łącznie d
        > użo więcej, o ile w ogóle więcej. A że przedmiot używany traci na wartości - to
        > raczej normalne.

        Nowy traci więcej niż używany...
        • apodemus Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 14:14
          misiaczek1281 napisał:

          > Nowy traci więcej niż używany...

          Czytasz czasami posty, na które odpowiadasz?

          Oczywiście, że nowy traci więcej na wartości. Jednak przez czas eksploatacji nowego, zmieniłbym pewnie używkę jakieś trzy razy. Każda z nich straciłaby na wartości mniej, ale czy w sumie byłoby to mniej niż w przypadku nowego - nie jestem przekonany. Szczególnie przy uwzględnieniu kosztów po zakupie.

          Ktoś już napisał w tym wątku - policz utratę wartości wszystkiego, co kupiłeś i używasz, a okaże się, że "straciłeś" więcej niż na samochodzie. Tak to już jest, że rzeczy używane tracą na wartości.
          • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 08:23
            apodemus napisał:

            > misiaczek1281 napisał:
            >
            > > Nowy traci więcej niż używany...>
            > Czytasz czasami posty, na które odpowiadasz?>
            > Oczywiście, że nowy traci więcej na wartości. Jednak przez czas eksploatacji no
            > wego, zmieniłbym pewnie używkę jakieś trzy razy. Każda z nich straciłaby na war
            > tości mniej, ale czy w sumie byłoby to mniej niż w przypadku nowego - nie jeste
            > m przekonany. Szczególnie przy uwzględnieniu kosztów po zakupie.

            Ale nowe traci najszybciej przez pierwsze 3 lata....potem spadek wartości jest dużo mniejszy !
            Jak zmieniasz auta używane co roku to byś stracił więcej na wartości bo przy sprzedaży tracisz, ale jeśli kupisz używane i sprzedasz go po 7 latach to stracisz mniej niż za nówke ...Za nówke traci się najwięcej przez pierwsze 3 lata ...nawet do 50% !!!
            • apodemus Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 08:28
              A jednak nie czytasz...
              • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 10:13
                apodemus napisał:

                > A jednak nie czytasz...
                >
                Czytasz...podaj argument a nie : "czytasz"
                Bo mam inne poglądy to jestem be? żal.pl
                • apodemus Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 10:20
                  Podałem argumenty. Nie moja wina, że nie umiesz się do nich odnieść (nie przeczytałeś? ;-)) i wklejasz cały czas jedno i to samo.
                  Z mojej strony EOT.
                  • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 12:20
                    apodemus napisał:

                    > Podałem argumenty. Nie moja wina, że nie umiesz się do nich odnieść (nie przecz
                    > ytałeś? ;-)) i wklejasz cały czas jedno i to samo.
                    > Z mojej strony EOT.
                    >
                    Napisałeś : "Uważam jednak, że było warto kupić nowy".

                    a ja uważam że nie wato było...że przepłaciłeś...i tyle
    • grzek pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 13:51
      Po co się zastanawiać, że samochód traci na wartości. Przecież to konsumpcja. Kupuje się dla wygody, przyjemności, każdy ma inny punkt widzenia. Pieniądze zarabia się po to żeby wydawać a nie żeby mieć. Życie jest za krótkie żeby sobie odmawiać tego na co ma się ochotę. Właśnie czekam na, czwarty z kolei, nowy samochód, odbiór w połowie maja. Utrata wartości samochodu ma znaczenie tylko psychologiczno, o to jeden z zakupów o jednostkowej dużej wartości. Jeżeli policzysz utratę wartości od rzeczy inne niż samochód, które kupiłeś w ostatnich latach za sumę 250 tys, to okaże się że utrata wartości tych rzeczy jest większa niż utrata wartości samochodu. Dlatego lepiej myśleć jak zarobić pieniądze na nowy samochód niż myśleć, że stary traci na wartości.
      • nazimno To jest jak zadanie z matematyki o dwoch rurach. 25.04.12, 14:01
        (i zbiorniku)

        Jesli rura napelniajaca zbiornik cechuje sie wyzsza wartoscia przeplywu niz rura
        oprozniajaca, to zbiornik sie w koncu przepelni.

        I tak jest tez z tymi "papierkami".

        Nalezy jedynie zadbac, aby czesc "przelewajaca sie" nie trafila do sciekow.
        Ale to juz jest proste zadanie.


      • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 14:14
        grzek napisał:

        > Po co się zastanawiać, że samochód traci na wartości. Przecież to konsumpcja. K
        > upuje się dla wygody, przyjemności, każdy ma inny punkt widzenia. Pieniądze zar
        > abia się po to żeby wydawać a nie żeby mieć. Życie jest za krótkie żeby sobie o
        > dmawiać tego na co ma się ochotę. Właśnie czekam na, czwarty z kolei, nowy samo
        > chód, odbiór w połowie maja. Utrata wartości samochodu ma znaczenie tylko psych
        > ologiczno, o to jeden z zakupów o jednostkowej dużej wartości. Jeżeli policzysz
        > utratę wartości od rzeczy inne niż samochód, które kupiłeś w ostatnich latach
        > za sumę 250 tys, to okaże się że utrata wartości tych rzeczy jest większa niż u
        > trata wartości samochodu. Dlatego lepiej myśleć jak zarobić pieniądze na nowy s
        > amochód niż myśleć, że stary traci na wartości.

        Jeśli komuś pieniążki lekko przychodzą to łatwiej mu tak mówić...ale jeśli ktoś ciężko pracuje fizycznie cały miesiąc na każde 2 000 zł to szanuje każdą złotówkę...i utrata wartości 50% w 4 lata czyli 30 tys.zł to odczuje...
        • grzek Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 14:27
          Utrata wartości dotyczy wszystkiego nie tylko samochodu. Jeżeli stać kogoś na zakup nowego, to stać również i na utratę wartości. Używany też traci na wartości. Różnica jest taka, że nowy możesz kupić od np 20 tys w górę a używany od 0 zł (można dostać w prezencie) do kilkuset tysięcy.
          • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 18:25
            grzek napisał:

            > Utrata wartości dotyczy wszystkiego nie tylko samochodu. Jeżeli stać kogoś na z
            > akup nowego, to stać również i na utratę wartości. Używany też traci na wartośc
            > i. Różnica jest taka, że nowy możesz kupić od np 20 tys w górę a używany od 0
            > zł (można dostać w prezencie) do kilkuset tysięcy.

            Oczywiście że utrata wartości dotyczy wszystkiego nie tylko samochodu....ale my tu rozmawiamy o samochodach a nie o wszystkim, a utrata wartości nowego auta jest 3 razy szybsza niż używanego ;-) ;-)
            • motylanoga71 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 13:14
              przy podanych zarobkach mowisz to takiej samej fikcji (zakup nowego) jak ja bym mowil o kupnie ferrari ze sie nie oplaca bo ma tylko 2 miejsca, zakupow z Tesco nie spakuje bo maly bagaznik no i ciezko zalozyc do tego gaz.
              Z mojego przykladu:
              kupilem auto na firme za ok 50 tys, odliczam z tego 19 proc podatku i 60 proc z vatu i okazuje sie ze kupilem nowe auto za jakies 36 tys. Mam gwarancje przez 5 lat przeglady itp/itd wrzucam w koszty, a po 3 latach sprzedam je chocby i za 30 tys, w twoim mniemaniu strace pare tysiecy, w moim zaoszczedze sobie stresu typu "a co bedzie jak mi peknie blok silnika"? Czy to auto napewno ma przejechane (tu wpisz dowolny przebieg)? Czy aby napewno nie jest popowodziowe? Czy napewno jedzil nim emerytowany lekarz/prawnik do kosciola/na zakupy?

              Nie mam tych dylematow i stac mnie na ta twoja "utrate wartosci".

              • jeepwdyzlu Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 13:22
                kupilem auto na firme za ok 50 tys, odliczam z tego 19 proc podatku i 60 proc z
                > vatu i okazuje sie ze kupilem nowe auto za jakies 36 tys. Mam gwarancje przez
                > 5 lat przeglady itp/itd wrzucam w koszty, a po 3 latach sprzedam je chocby i za
                > 30 tys,
                -----------------------
                wrzucasz w koszty to nie oznacza że nie ponosisz ych wydatków
                dwa - jak sprzedasz - zapłacisz dwa podatki
                vat i od powiększonego przychodu - co zapewne wygeneruje dochód...

                Będziesz też przez 3 lata płacił zawyżone opłaty za przeglądy
                złodziejskie autocasco
                i martwił się każdą nieuniknioną ryską na zderzakach...

                Nie pouczaj więc innych
                Jedni wolą bzykać stare lampucery, inni młode i atrakcyjne
                Jeden oglada Bergmana, drugi polsat

                Każdy ma prawo do swoich wyborów.
                jeep
                • pejotpe4 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 15:53
                  Co więcej: amortyzacja tych 19%PIT trwa dla nowego samochodu 5 lat, chyba, że to leasing, gdzie można z wykupem zakombinować, by nie wrzucać auta do środków trwałych (ale to tylko JDG) i po pół roku użytkowania (od wykupu) sprzedać bez podatków.
                  • motylanoga71 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 27.04.12, 10:48
                    napisales dokladnie to co mialem odpisac w odpowiedzi. Tak wlasnie mam zamiar zrobic.
              • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 20:32
                motylanoga71 napisał:

                > przy podanych zarobkach mowisz to takiej samej fikcji (zakup nowego) jak ja bym
                > mowil o kupnie ferrari ze sie nie oplaca bo ma tylko 2 miejsca, zakupow z Tesc
                > o nie spakuje bo maly bagaznik no i ciezko zalozyc do tego gaz.
                > Z mojego przykladu:
                > kupilem auto na firme za ok 50 tys, odliczam z tego 19 proc podatku i 60 proc z
                > vatu i okazuje sie ze kupilem nowe auto za jakies 36 tys. Mam gwarancje przez
                > 5 lat przeglady itp/itd wrzucam w koszty, a po 3 latach sprzedam je chocby i za
                > 30 tys, w twoim mniemaniu strace pare tysiecy, w moim zaoszczedze sobie stresu
                > typu "a co bedzie jak mi peknie blok silnika"? Czy to auto napewno ma przejec
                > hane (tu wpisz dowolny przebieg)? Czy aby napewno nie jest popowodziowe? Czy na
                > pewno jedzil nim emerytowany lekarz/prawnik do kosciola/na zakupy?
                >
                > Nie mam tych dylematow i stac mnie na ta twoja "utrate wartosci".
                >

                Kupileś nowe auto za ok 50 tys> Brawo... a po kilku latach sprzedasz za 30 tys.zł...stracisz 20 tys.zł...Stać cię? Owszem...to kupuj...Nie mówię że nie!
                Ja mówiłem nie o biznesmenach których firmy zarabiają 30, 40, 50 tys.zł miesięcznie...tacy ludzie niech kupują co chcą bo ich stać...Ja mówiłem o przeciętnych zjadaczach chleba...czyli o pracownikach zarabiających 1500-1800 zł ... Takich jest w Polsce 90%...Z ich punktu widzenia zakup nowego auta jest kompletnie nieopłacalny nawet jeśli ich stać !!!!!!!!!!
                • ughj każdy ma racje 27.04.12, 10:23
                  Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dobrze napisałeś, niech każdy kupuje taki na jaki go stać. Tylko ci co zarabiają 1800-2000 to wątpię, że kiedykolwiek mysleli o nowym. Dla takich szczyt luksusu to nadal Golf III a jak pożyczą od cioci i dziadka to może uda się kupić Passata a wtedy to juz panisko większy od tego w S-klasie. Pomyśłałeś, że ktoś musi wypierdzieć fotel przed tobą i nie koniecznie musi być idiotą.
                  • misiaczek1281 Re: każdy ma racje 27.04.12, 10:49
                    ughj napisał:

                    > Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dobrze napisałeś, niech każdy kupuj
                    > e taki na jaki go stać. Tylko ci co zarabiają 1800-2000 to wątpię, że kiedykolw
                    > iek mysleli o nowym. Dla takich szczyt luksusu to nadal Golf III a jak pożyczą
                    > od cioci i dziadka to może uda się kupić Passata a wtedy to juz panisko większy
                    > od tego w S-klasie. Pomyśłałeś, że ktoś musi wypierdzieć fotel przed tobą i ni
                    > e koniecznie musi być idiotą.

                    Co wy macie z tym pierdzeniem? 4 letnie zadbane autko nie ma nawet przetarć tapicerki a kosztuje 25 tys.zł taniej niż nowe... !!! Ktoś kto zarabia 1800-2000zł być może uzbierał przez kilka lat te 40 tys.zł i stać go na nowe ale szkoda mu przepłacać bo ciężko pracował na każdy tysiąc nie po to żeby utopić w nowe auto które straci na wartości 30 tys.zł...
                    • misiaczek1281 Re: każdy ma racje 27.04.12, 10:53
                      Nie wszyscy kierowcy pierdzą...jak bym miał wzdęcia albo kompleksy to bym poszedł do apteki Hehe ;-)
                      • ughj Re: każdy ma racje 27.04.12, 11:42
                        > Nie wszyscy kierowcy pierdzą...jak bym miał wzdęcia albo kompleksy to bym posze
                        > dł do apteki Hehe ;-)

                        Teraz to pojechałeś. Nie uwierzę, że jadąc swoim 13-letnim polo nie puściłeś cipłego bączka który nie pozwolił kontynuować jazdy z zamkniętymi oknami ;-) A z tym pierdzeniem to takie uproszczenie, że kilka niemytych dup siedziało przed tobą nim nabyłeś swoje wymarzone nie tracące na wartości auto.
      • majowadusza Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 12:56
        dziękuje,
        podałeś mi konkretną odpowiedź.
    • jeepwdyzlu nie ma dobrej odpowiedzi 25.04.12, 15:44
      Jest stara zasada:
      kupuj auto za 6-8 krotność swoich miesięcznych dochodów.
      Masz dochody 35 - 50 tys netto? Miesiąc w miesiąc? To super, idź, kupuj i nie oglądaj się na cudze opinie. Na zdrowie.
      Mniej?
      To się zastanów - wydaj nie ponad 200, ale powiedzmy 120 czy 130 tys.
      Kupisz NOWE wypasione auto klasy średniej - typu vw CC, accord, czy mazda 6. Z dobrym motorem, skórą, ksenonami itd - to wszystko dobrze przedłuża penisa :-)
      W Polsce głównym problemem kupowania auta używanego jest import setek tysięcy złomów powypadkowych - i cofanie liczników. Dlatego kupienie auta niebitego 2 letniego czy 3 - jest bardzo bardzo trudne.
      Co robić?
      Myśleć - to w życiu pomaga...
      Pozdrawiam
      jeep
      • nazimno "majowadusza" nie moze... 25.04.12, 16:20
        cytuje,

        "Kupisz NOWE wypasione auto klasy średniej - typu vw CC, accord, czy mazda 6. Z
        dobrym motorem, skórą, ksenonami itd - to wszystko dobrze przedłuża penisa"

        ...

        ...ona jest kobieta, jeepwdyzlu.

        (przeczytaj uwaznie, co majowadusza pisze)

        PS
        Chyba, ze ona chce komus zrobic prezent.
        • bimota Re: "majowadusza" nie moze... 25.04.12, 17:14
          Moze mysli, ze jak wyda 250, to bedzie miala dluzszego. I mamy kolejny atut salonowca... :)
      • qqbek Najśmieszniejsze jest... 25.04.12, 17:47
        ...że autorka o wypowiedzi poprosiła kupujących nowe samochody, a najwięcej widzę tutaj postów misiaczka, zakompleksionego właściciela leciwego VW Polo po dziadku z Wehrmachtu :)

        Co do mojej opinii - półroczne, góra 7-miesięczne zarobki.
        Ja niestety w tej cenie nie miałbym nawet na nową, gołą Octavię, więc jeżdżę autem używanym (n-tym już, bo kompakt to dla mnie nie samochód).
        Gdy będzie mnie stać na samochód, a nie samochodopodobne jeździdło z zieloną kurą na masce, to kupię nowy.
        Bo nie ma to jak niewypierdziane fotele i 100% pewności co do technicznej przeszłości samochodu, a i gwarancja, odpukać, może się przydać (ale lepiej, żeby nie musiała).
        • bemeta majowadusza = misiaczek.. hahah 25.04.12, 19:09
          qqbek... piszesz tyle lat juz na tym forum,
          powienienes wiedziec ze misiaczek to ten sam troll co majowadusza... hahah
          z drugiej strony zauwazyles ze w zeszlym tygodniu polo misiaczka mialo 8 lat a teraz ma 13?
          pozdrawiam serdecznie i zycze milego popoludnia.
          bemeta
          • qqbek Re: majowadusza = misiaczek.. hahah 25.04.12, 23:25
            bemeta napisał:

            > qqbek... piszesz tyle lat juz na tym forum,
            Bez przesady - na Auto-Moto zaglądam chyba od 2007 lub 2008 roku... konto "gazeciane" mam ładne kilka lat dłużej :)

            > powienienes wiedziec ze misiaczek to ten sam troll co majowadusza... hahah
            Skucha, nie wiedziałem.
            Co do misiaczka zaś, to on zdaje się nie rozumieć, że przestałem z nim pisać i na jego zaczepki odpisywać, bo uważam go za osobę operującą w realiach solidnie oderwanych od rzeczywistości, zakompleksioną i po prostu "funta kłaków niewartą". Do tego część z jego "porad" może się wydawać ewidentnie szkodliwa dla osób, które zechcą się im podporządkować. Słowem: "Minister Transportu ostrzega: Czytanie Misiaczka poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu".

            > z drugiej strony zauwazyles ze w zeszlym tygodniu polo misiaczka mialo 8 lat a
            > teraz ma 13?
            W zeszłym miesiącu misiaczek kupował "nowe" Polo (9N). Najwyraźniej jednak nie kupił i nadal buja się starym (6N).

            > pozdrawiam serdecznie i zycze milego popoludnia.
            > bemeta

            Również pozdrawiam.
            • misiaczek1281 Re: majowadusza = misiaczek.. hahah 26.04.12, 08:16
              Co do misiaczka zaś, to on zdaje się nie rozumieć, że przestałem z nim pisać i
              > na jego zaczepki odpisywać, bo uważam go za osobę operującą w realiach solidnie
              > oderwanych od rzeczywistości, zakompleksioną i po prostu "funta kłaków niewart
              > ą". Do tego część z jego "porad" może się wydawać ewidentnie szkodliwa dla osób
              > , które zechcą się im podporządkować. Słowem: "Minister Transportu ostrzega: Cz
              > ytanie Misiaczka poważnie szkodzi Tobie i osobom w Twoim otoczeniu".
              >
              > > z drugiej strony zauwazyles ze w zeszlym tygodniu polo misiaczka mialo 8
              > lat a
              > > teraz ma 13?
              > W zeszłym miesiącu misiaczek kupował "nowe" Polo (9N). Najwyraźniej jednak nie
              > kupił i nadal buja się starym (6N).
              >
              > > pozdrawiam serdecznie i zycze milego popoludnia.
              > > bemeta
              >
              > Również pozdrawiam.
              Nie chcesz to nie czytaj...wolność słowa gwarantuje Konstytucja a nie Minister Transportu Hehe;-)
              A moje Polo ma się dobrze....szkoda topić w nówke 50 tysiaków ...
          • misiaczek1281 Re: majowadusza = misiaczek.. hahah 26.04.12, 08:07
            bemeta napisał:

            > qqbek... piszesz tyle lat juz na tym forum,
            > powienienes wiedziec ze misiaczek to ten sam troll co majowadusza... hahah
            > z drugiej strony zauwazyles ze w zeszlym tygodniu polo misiaczka mialo 8 lat a
            > teraz ma 13?
            > pozdrawiam serdecznie i zycze milego popoludnia.
            > bemeta

            Piszesz nie ma temat wątku...wątek jest o zakupie nowego a nie o tym czym moje Polo ma 8 czy 13 lat...a od troli to se wyzywaj swego psa Hehe
        • misiaczek1281 Re: Najśmieszniejsze jest... 26.04.12, 08:19
          qqbek napisał:

          > ...że autorka o wypowiedzi poprosiła kupujących nowe samochody, a najwięcej wid
          > zę tutaj postów misiaczka, zakompleksionego właściciela leciwego VW Polo po dzi
          > adku z Wehrmachtu :)
          >
          > Co do mojej opinii - półroczne, góra 7-miesięczne zarobki.
          > Ja niestety w tej cenie nie miałbym nawet na nową, gołą Octavię, więc jeżdżę au
          > tem używanym (n-tym już, bo kompakt to dla mnie nie samochód).
          > Gdy będzie mnie stać na samochód, a nie samochodopodobne jeździdło z zieloną ku
          > rą na masce, to kupię nowy.
          > Bo nie ma to jak niewypierdziane fotele i 100% pewności co do technicznej przes
          > złości samochodu, a i gwarancja, odpukać, może się przydać (ale lepiej, żeby ni
          > e musiała).

          Jeśli ktoś pierdzi to ma fotele wypierdziane...ja nie pierdzę i dbam więc mam zadbane ....kumasz?
    • rimowal123 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 17:57
      Gościu, chyba ściemniasz. Chcesz wydać 250 tys. a pytasz się gości z forum co wożą się furami wartymi średnio 15tys i to w większości na gaz? Jak stać Cię na taki samochód to kupuj a nie opowiadaj o utracie wartości....
      Wartość rezydualna to pewna "liczba" wynikająca z interpolacji a nie dana z rzeczywistego rynku. Chyba czas dorosnąć i pogodzić się że na rynku używanych, nie tylko w Polsce nie ma samochodów 2-3 letnich, które ktoś sprzedaje tylko dlatego że się znudził. Mam osobiste doświadczenia z samochodami używanymi (kiedy mnie nie było stać na nowe) i nowymi.
      Do nowego samochodu trzeba po prostu dojrzeć - emocjonalnie i materialnie :)
      • thorgal10 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 19:15
        Do poczytania... :-)

        forum.gazeta.pl/forum/w,20,128304791,128304791,Zakup_auta_od_handlarza_to_jak_randka_w_ciemno_.html
        Pozdrawiam,
    • carfan Re: pytanie do tych co kupują w salonie 25.04.12, 19:29
      To sprawdź ile będzie kosztować cię leasing na nowe, a ile na używane.
      Mnie przekonało, że na kredycie, różnicy w kosztach zaoszczędziłem tyle, że tylko troszkę drożej zapłaciłem za nówkę niż za 2 latka.
      • trombczanin Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 00:53
        ja biorę nówkę w leasing co 4 lata za powiedzmy 100 000 cena w salonie, jak odliczę vat, amortyzację, jakieś zniżki za flotę to kupuję to auto tak naprawdę za 80 000
        dużo jeżdżę jakieś 50 60 tys. rocznie leję najgorsze paliwo zapie... po dziurach, także po 4 latach auto ma ponad 200 tys. km i zaczyna się sypać,
        wtedy wysyłam je najpierw do znajomego mechanika żeby wszystko podreperował jak najtaniej na drucie i kleju, potem do magicznego garażu gdzie z licznika ubywa 100 000 km, potem do lakiernika na polerkę lakieru, na koniec do myjni gdzie za 200 zł studenci pucują wnętrze szczoteczkami do zębów,
        wystawiam na aledrogo i przychodzi taki misiaczek myśli sobie 4 letnie nowe auto za 50% procent ceny, ale frajer dał sie wydymać na nówkę z salonu,
        głaszcze wąsa i kupuje, nie wie tylko że za chwilę rozsypie się turbina, trzeba wymienić amortyzatory i wtryski, rozrząd, tarcze i klocki itd.
        • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 08:12
          tylko że ten mądry misiaczek kupuje używane auto od prywatnych właścicieli bo wiadomo że w firmach nie szanują aut i robią ogromnie przebiegi więc nie warto...od firm kupują tylko naiwne misiaczki hehe
          W salonie to mają ubaw po pachy...przychodzi biznesmen , topi w nówke z salonu 70 tysiaków a po 3 latach sprzedaje za 35 tys.zł i mówi że mu się "opłaca


          hahaha
    • boomslang99 Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 08:31
      2,5 roku temu kupiłem nowe auto. Dlaczego nowe? Bo miałem dosyć wertowania moto allegro i czytac po raz tysięczny o niebitych igłach w perfekcyjnym stanie, którym jeździł dziadek do kościoła z pełną dokumentacją od turka itp. itd. Bo niedobrze mi się robiło na myśl o ciągłym umawianiu się ze sprzedającym i oglądać, cmokać, narzekać, targować się itp. itd. Bo chciałem mieć auto, które pojeździ przynajmniej 4-5 lat bezawaryjnie (heh). Spadek wartości miałem w nosie, o tym się kompletnie nie myśli, poza tym czy używane auto nie traci na wartości?
      Dlaczego drugi raz bym raczej nie kupił nówki? Bo równo jeden dzień po skończeniu gwarancji padł alarm z immobiliserem i trzeba było na lawecie jechać do serwisu. Bo mimo wszystko wydaje się to subiektywnie cholernie przepłacone, mimo że udało się wynegocjować niezły upust i ubezpieczenie w cenie. Za połowę tej ceny zapewne można by kupić spokojnie 3-latka klasy średniej w dobrym stanie. Tylko go znajdź - i tak koło się zamyka.
      Jednym słowem nie ma uniwersalnej odpowiedzi. Ale ostatecznie można przyjąć prostą zasadę - stać cię? Kupuj nówkę.
      • misiaczek1281 Re: Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 10:28
        No widzisz...Ludzie tak narzekają na używane...ale nowe auta też się psują...i niestety naprawy są bardziej kosztowne...Poza tym ta utrata wartości...jeśli ktoś ma wysokie dochody i go stać to proszę bardzo...Wtedy może kupić nowe auto i się chwalić "świeżością"...ale z ekonomicznego punktu widzenia to się nie opłaca...tym bardziej że większość Polaków przy śmiesznie niskich zarobkach w naszym pięknym kraju rzędu 1500-2000 zł za mało zarabia ... Nawet jeśli już ktoś odłoży te 40 tys.zł to woli za to kupić 3 - 4 letnie auto o klasę wyżej niż nowego tzw. golasa ;-)

        Ps. co do ofert na allegro i innych portalach to zazwyczaj sprzedają tam handlarze...Lepiej poszukać auta od prywatnego właściciela a nie z komisu...Prywatny właściciel jeździł tym autem i jest większa szansa że o nie dbał...a handlarz myśli tylko o tym jakby tu sprzedać i zarobić ;-)
        • jeepwdyzlu Re: Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 10:37
          co do ofert na allegro i innych portalach to zazwyczaj sprzedają tam handlarze...Lepiej poszukać auta od prywatnego właściciela a nie z komisu...Prywatny właściciel jeździł tym autem i jest większa szansa że o nie dbał...a handlarz myśli tylko o tym jakby tu sprzedać i zarobić
          -----------------
          o kurczę
          świetnie przemyślane
          dobrze misiaczek że to nam objawiłeś.....
          ale z ciebie umysł
          szapoba

          jeep
          • misiaczek1281 Re: Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 12:23
            jeepwdyzlu napisał:

            > co do ofert na allegro i innych portalach to zazwyczaj sprzedają tam handlarze.
            > ..Lepiej poszukać auta od prywatnego właściciela a nie z komisu...Prywatny właś
            > ciciel jeździł tym autem i jest większa szansa że o nie dbał...a handlarz myśli
            > tylko o tym jakby tu sprzedać i zarobić
            > -----------------
            > o kurczę
            > świetnie przemyślane
            > dobrze misiaczek że to nam objawiłeś.....
            > ale z ciebie umysł
            > szapoba
            >
            > jeep

            No widzisz...trzeba wiedzieć gdzie szukać....ktoś mądry musi was uświadamiać...żebyście oklepanych hasełek nie pisali że używane to złomy ;-)
            • majowadusza Panowie 26.04.12, 13:03
              co jest w tych autach, ze to temat najbardziej dyskusyjny i krwiożerczy u facetów ? Chyba nawet piłka nożna nie jest w stanie doprowadzić do takiego wrzenia.
              Nie jestem Miśkiem, o rany.

              Lubię auta, sama na nie zarabiam a nawet dość częśto je zmieniam.
              Czasami się podpytam u Was, czasami nie.
              Co do wątku, że auto powinno kupować się za 6krotny zarobe to się zupełnie nie zgadzam.
              Weźcie pod uwagę też odwrotność sytuacji - niektórzy mogą mieć auto super klasy za promil swoich zarobków a przed kupnem limuzyny czy innych porchaków trzyma ich przyzwoitość oraz niechęć do rzucania się w oczy,
              • szopen_cn Re: Panowie 27.04.12, 13:23
                majowadusza napisała:

                > co jest w tych autach, ze to temat najbardziej dyskusyjny i krwiożerczy u face
                > tów ?

                Na szczescie nie u wszystkich. Masz powyzej kilka sensownych wypowiedzi.

                > Co do wątku, że auto powinno kupować się za 6krotny zarobe to się zupełnie nie
                > zgadzam.


                O ile sie nie myle to kolega powyzej wypowiadal sie o maksymalnej cenie samochodu, na ktory kupujacego stac. Czyli cena zakupu <= polroczne dochody (brutto?), powyzej tej sumy samochod jest zbyt drogi.

                > Weźcie pod uwagę też odwrotność sytuacji - niektórzy mogą mieć auto super klasy
                > za promil swoich zarobków a przed kupnem limuzyny czy innych porchaków trzyma
                > ich przyzwoitość oraz niechęć do rzucania się w oczy,

                Z definicji promil to jedna tysieczna calosci.
                Jesli masz dochody tak wysokie, ze cena przyzwoitego samochodu to jedna (lub kilka, nie bedziemy rozwazac detali) tysiecznych owych rocznych dochodow to naprawde na zlym forum szukasz porady.

                Ale jak chcesz to masz: Toyota Landcruiser 200, V8.
        • boomslang99 Re: Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 13:12

          >>>> się chwalić "świeżością"...ale z ekonomicznego punktu widzenia to się nie opła
          > ca..<<

          Gdyby patrzeć na to wyłącznie z ekonomicznego punktu widzenia, można przyjąć, że np. mając 50 tys. na auto, lepiej kupić szrota za 5 k a pozostałe 45 trzymać na naprawy - na pewno się tego nie wykorzysta i coś zostanie na lody. Myślę jednak że przeciętny użytkownik patrzy na to nieco szerzej - czas który tracę na wizyty w serwisach też jest ileś wart, nie wspominając o nerwach. Kupując nówkę, kupuje się, przynajmniej teoretycznie, coś niepoliczalnego - względny spokój i przewidywalność.

          >>Nawet jeśli już ktoś odł
          > oży te 40 tys.zł to woli za to kupić 3 - 4 letnie auto o klasę wyżej niż nowego
          > tzw. golasa ;-)<<<

          To akurat bardzo dyskusyjne. Odnoszę wrażenie, że większość wybrałaby jednak niższej klasy ale jednak nówkę. W końcu jaki przedział cenowy dominuje wśród używek? Bynajmniej nie jest to 40-50 k lecz prędzej przedział 12-18 k. Produkt wyższej klasy ale używany wybiera już raczej ktoś dość mocno obeznany w temacie i na ogół generalnie fan 4 kółek.
          • misiaczek1281 Re: Mogę tylko odpowiedzieć na swoim przykładzie 26.04.12, 18:19
            boomslang99 napisał:

            Gdyby patrzeć na to wyłącznie z ekonomicznego punktu widzenia, można przyjąć, ż
            > e np. mając 50 tys. na auto, lepiej kupić szrota za 5 k a pozostałe 45 trzymać
            > na naprawy. Kupując nówkę, kupuje się, przynajmniej teoretycznie, coś niepoliczalnego - względny spokój i przewidywalność.
            1. Ja nie mówiłem żeby kupować trupa za 5 tys.zł...można kupić zadbane 7 letnie autko za 15 tys.zł i jeździć bez większych awarii...Nie trzeba od razu kupować nówki z salonu za 70 tys.zł żeby mieć spokój i bezawaryjną jazdę...!!!
            2. Nieważne czy za 12 czy za 30 tys.zł...ważne że za te same pieniądze zamiast nowego auta niższej klasy masz 3 letnie zadbane wyższej klasy...3 lata na auto dobrej marki np. Audi to niewiele a klasa wyżej jest odczuwalna i to bardzo !!!



          • elfkabezhaltera Goławy 40k 27.04.12, 18:54
            boomslang99 napisał:
            > >>Nawet jeśli już ktoś odł
            > > oży te 40 tys.zł to woli za to kupić 3 - 4 letnie auto o klasę wyżej niż
            > nowego
            > > tzw. golasa ;-)<<<
            >
            > To akurat bardzo dyskusyjne. Odnoszę wrażenie, że większość wybrałaby jednak
            > niższej klasy ale jednak nówkę. W końcu jaki przedział cenowy dominuje wśród
            > używek? Bynajmniej nie jest to 40-50 k lecz prędzej przedział 12-18 k. Produkt
            > wyższej klasy ale używany wybiera już raczej ktoś dość mocno obeznany w temacie
            > i na ogół generalnie fan 4 kółek.

            Ja bym brał tego nowego choć goławego za 40-50k.
    • adrem-1 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 14:03
      kupując nowe auto nie zastanawiam się ile straci na wartości po 5 latach używania, bo to nie ma sensu.
      Ale dla przykładu mniej więcej wygląda to tak:
      4 lata temu kupiłem nowe auto za 55 tys, kolega kupił używane, 5 letnie za 30 tys. Ja sprzedałem swoje za 28 tys (sprzedaż w ciągu 1 tygodnia), do nowego muszę dołożyć około 20-25 tys, kolega od 4 m-cy nie może sprzedać nawet za 10 tys swojego. Mnie ASO kosztowało przez okres 4 lat 1700 zł (2 przeglądy po 30 tys, przywilej nie obowiązek, bo nie musiałem korzystać z ASO, zresztą auto serwisowane lepiej się sprzedaje) , jego naprawy kosztowały 2500 zł (musiał skorzystać, bo auto wymagało napraw).Auto używam prywatnie, robię rocznie około 15-17 tys km
      Na pewno, nowe rzeczy (auta, telefony, laptopy) kupują ludzie, których stać. Ale brzydzę się tymi, którzy będą mi w mawiać, że nie ma sensu kupowanie nowego auta. Jest sens, to są moje pieniądze i mogę robić z nimi co zechcę. Auto traktuję jak rzecz typu komórka, laptop, nie przywiązuję się do niej, zużywa się, to wymieniam. Co kogo obchodzi, że stracę na nim, że jestem chory, bo kupuję nowe? Nie do końca skoro potrafię zarobić na nowe, poza tym ja nikomu nie wypominam picia piwa, które traci na wartości po odlaniu się.
      • jeepwdyzlu Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 16:40
        kupowanie nowego to nie jest kwestia zamożności
        ale raczej podłej kondycji polskiego rynku aut używanych
        i dostępności kredytów
        gdyby każdy kupujący auto musiał wyłożyć gotówkę - sprzedaż spadła by kilkukrotnie

        jeep

        • qqbek Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 23:42
          jeepwdyzlu napisał:

          > kupowanie nowego to nie jest kwestia zamożności
          > ale raczej podłej kondycji polskiego rynku aut używanych
          > i dostępności kredytów
          > gdyby każdy kupujący auto musiał wyłożyć gotówkę - sprzedaż spadła by kilkukrot
          > nie

          Samochód na kredyt?
          Kredyt to mogę wziąć inwestycyjny albo hipoteczny. Samochód służy mi do wożenia moich zacnych czterech liter od A do B (z rzadka zaś do pracy) i ma być za gotówkę i to niewielką.
          Dlatego jeździłem i jeździć zapewne jeszcze trochę będę używanymi.
          Problem z tym, że od 2-3 lat (raczej 3, od kiedy BMW stuknęła "dycha") mam mieszane uczucia co do zmiany auta. Dotychczasowe nie kosztuje mnie prawie nic (poza normalnymi kosztami eksploatacji ostatnio wyskoczyła mi wczoraj kontrolka ABS, trzeba będzie jutro sprawdzić u mechanika na komputerze który czujnik, bo ABS sprawdziłem i działa... ale to pierwsza "niespodzianka" od dwóch lat :) Obejrzałem już kilka "5" E39 i E60, do tego kilka "3" E90... i wszystko mi nie pasuje. Wszystko mi śmierdzi (z resztą zapewne słusznie). Może i mam pieniądze, żeby pójść do salonu, wpłacić zaliczkę, dogadać się z bankiem i wyjechać kilka tygodni później nową F30. Ale mam też priorytety. Działkę trzeba uzbroić w tym roku do końca, żeby myśleć o czymś poważniejszym w przyszłym roku.

          Nie czynię sobie świętego Graala z nowego samochodu, po prostu nie czuję potrzeby posiadania nówki i30 czy Dacii Duster. Wolałbym nowy, fajny, duży ale po prostu żal mi tyłek ściska, żeby takie pieniądze wyłożyć (i jeszcze paredziesiąt tysięcy dopożyczyć). Chciałbym nowszy... ale po prostu nie ma w czym wybierać.

          Jeżeli ktoś ma pieniądze i chęć - gorąco polecę nowy samochód.
          W moim wypadku - jeszcze kilka lat przemęczę się z używanymi (a jak nic nowszego nie znajdę i E36 nie zejdzie śmiercią naturalną, to nie mam nic przeciwko pojeżdżeniu nią kolejnych 6 lat).
      • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 18:25
        adrem-1 napisał:

        > kupując nowe auto nie zastanawiam się ile straci na wartości po 5 latach używan
        > ia, bo to nie ma sensu.
        > Ale dla przykładu mniej więcej wygląda to tak:
        > 4 lata temu kupiłem nowe auto za 55 tys, kolega kupił używane, 5 letnie za 30 t
        > ys. Ja sprzedałem swoje za 28 tys (sprzedaż w ciągu 1 tygodnia), do nowego musz
        > ę dołożyć około 20-25 tys, kolega od 4 m-cy nie może sprzedać nawet za 10 tys s
        > wojego. Mnie ASO kosztowało przez okres 4 lat 1700 zł (2 przeglądy po 30 tys, p
        > rzywilej nie obowiązek, bo nie musiałem korzystać z ASO, zresztą auto serwisowa
        > ne lepiej się sprzedaje) , jego naprawy kosztowały 2500 zł (musiał skorzystać,
        > bo auto wymagało napraw).Auto używam prywatnie, robię rocznie około 15-17 tys k
        > m

        Naprawiałeś nowe auto? Jak to? Przecież podobno nowe auta się nie psują...psują się tylko używane złomy Haha ;-)
        Naprawa i serwis kosztowały Cię 2500 + 1700 = 4200 zł? Moje 12 letnie Polo przez 4 lata kosztowało mnie 1400 zł...serio ! a koszt zakupu wyniósł mnie 12 tys.zł a nie 55 tys.zł !!!... aleś przepłacił kolego ! Haha ;-)

        >
        • adrem-1 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 26.04.12, 21:45
          a potrafisz czytać ze zrozumieniem. Mnie przeglądy w ASO kosztowały 1700 zł, a mojego kolegę 2500 zł naprawy. Ale ty tego nie zrozumiesz buraku z 20 letniego wieśwagena co znaczy nowe auto :) Bo ty o tym marzysz, a ja marzenia swoje realizuję.
          • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 27.04.12, 08:34
            adrem-1 napisał:

            > a potrafisz czytać ze zrozumieniem. Mnie przeglądy w ASO kosztowały 1700 zł, a
            > mojego kolegę 2500 zł naprawy. Ale ty tego nie zrozumiesz buraku z 20 letniego
            > wieśwagena co znaczy nowe auto :) Bo ty o tym marzysz, a ja marzenia swoje real
            > izuję.
            Wyzywanie mnie od buraków nie świadczy o tobie zbyt dobrze ... dla mnie w życiu ważna jest rodzina, praca, miłość, zdrowie, i kultura osobista (nie wyzywam ludzi od buraków !) a nie nowe auto które traci na wartości 50% w 3 lata...Co prawda mój Volkswagen ma już te 13 lat ale jeździ bez awarii a nie jedno nowe auto psuje się częściej i naprawy kosztują 3 razy drożej ;-) Stare ale jare !

            Hehe ;-)
    • bunkum Re: pytanie do tych co kupują w salonie 27.04.12, 02:40
      Wstaw do swojego wlasnego tekstu zamiast slowa "samochod" nazwe innego artykulu, ktory pewnie zdarza ci sie kupowac. Na przyklad zywnosc, albo bielizne...

      > Rozważam zakup bielizny dobrej klasy w salonie. Pomijajc, ze oczywiste ze będzie
      > nowa, nie zajęzdzona, nie kradziona, na gwarancji, (hmm, bielizna chyba nie jest dostepna z gwarancja, ale mimo tego kupujesz nowa, czyz nie?).
      > Meczy mnie to, ze takie gacie traca na wartości - np. kupując je o wartości ok
      > XXX, top po dwóch, trzech latach tracę ponad XXX/2 na wartości. Będzie l
      > easing, oczywiście faktura w kszty, amortyzacja, itp
      >
      > Jakie jeszcze sa dobre strony zakupu w salonie ?

      Jesli gacie cie nie przekonuja, to moze zona?
      > Ciągle waham się nad 2 -letnia w o wiele lepszej cenie a jedak ciagle
      > co nowe to nowe.

      Jesli bielizne, zywnosc i zone konsumujesz z drugiej reki, samochod tez powinienes.
      • misiaczek1281 Mylisz pojęcia 27.04.12, 08:27
        Różnica między samochodem a bielizną jest ogromna...zarówno w sposobie użytkowania jak i w cenie więc nie porównuj tych dwóch rzeczy ! Samochód jest po prostu dużo trwalszy i wolniej się zużywa niż bielizna...poza tym utrata wartości bielizny to 50 zł a samochodu 30 tys.zł ...widzisz różnice?

        Hehe
        • nazimno Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej bielizny 27.04.12, 11:49
          nie widziales na oczy, skoro piszesz o 50 PLN.
          Zapytaj obecnych tu PT Pan na tym forum, to Ci moze troche przetrze oczka.
          • histe Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 27.04.12, 12:55
            Nie wierze w to że 13 letnie Polo nie wymaga / wymagało potężnego wkładu pieniężnego, anie w to że przez 5 lat wydałeś na nie tylko 1400 zł Same zmiany oleju to co najmniej 800 zł + 500 zł przeglądy )do tego przez 13 lat użytkowania małego auta (a nie stania w garażu to co najmniej:
            - 2 komplety opon
            - 2 akumulatory
            - 1 wymiana rozrządu + pompa
            - 2 wymiany tarcz i 4 klockow
            - sypie się układ wydechowy
            - 13 wymian filtra oleju kilka wymian filtra powietrza ze 3 wymiany filtra paliwa
            - kilka kompletów wycieraczek
            - 1 komplet amortyzatorów
            Dodaj do tego koncówki drążka, świece, a to wszystko przy założeniu, że nic kompletnie nic się nie popsuje....
            • apodemus Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 27.04.12, 13:14
              Już się tak nad Misiaczkiem nie znęcaj. Skąd ma o tym wiedzieć, skoro jego Matchboxy czy Bburago takich operacji nie wymagają :-)
              • misiaczek1281 Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 27.04.12, 15:28
                apodemus napisał:

                > Już się tak nad Misiaczkiem nie znęcaj. Skąd ma o tym wiedzieć, skoro jego Matc
                > hboxy czy Bburago takich operacji nie wymagają :-)

                że co? jak już piszesz to pisz po polsku a nie po chińsku...czyli na temat motoryzacji Hehe ;-)
            • misiaczek1281 Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 27.04.12, 15:26
              histe napisał:

              > Nie wierze w to że 13 letnie Polo nie wymaga / wymagało potężnego wkładu pienię
              > żnego, anie w to że przez 5 lat wydałeś na nie tylko 1400 zł Same zmiany olej
              > u to co najmniej 800 zł + 500 zł przeglądy )do tego przez 13 lat użytkowania
              > małego auta (a nie stania w garażu to co najmniej:
              > - 2 komplety opon
              > - 2 akumulatory
              > - 1 wymiana rozrządu + pompa
              > - 2 wymiany tarcz i 4 klockow
              > - sypie się układ wydechowy
              > - 13 wymian filtra oleju kilka wymian filtra powietrza ze 3 wymiany filtra pali
              > wa
              > - kilka kompletów wycieraczek
              > - 1 komplet amortyzatorów
              > Dodaj do tego koncówki drążka, świece, a to wszystko przy założeniu, że nic kom
              > pletnie nic się nie popsuje....

              Nie wierzysz? To nie wierz...a niby jakie miałbym mieć wydatki na naprawy tego 13 letniego Polo skoro części tanie jak woda np. świece 80 zł a olej + filtr 100 zł? (olej i świece wymieniałem sam za darmo)
              1000 rocznie? Nie więcej...! a ja nie wierzę że w nowe auto nie trzeba utopić co najmniej 50 tys.zł + 2 000 zł rocznie na naprawy i serwis w ASO... a 7-8letnie zadbane Polo kupisz za 14 tys.zł...więc co się opłaca? sam pomyśl...

              • histe Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 30.04.12, 14:34
                Rozumiem, że żadne części przez 13 lat eksploatacji się nie zużyły ? Olej za 100 zł to chyba używana a ten co spuszczasz to to toalety wylewasz ?
                uswiadomi Cie też żę np w Citoenach przegląd jest co 2 lata i kosztuje ok 700 zł czyli 350 zł rocznie
                • pejotpe4 Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 30.04.12, 17:00
                  Dobrze wiedzieć :D Na razie wymieniłem po 15kkm tylko olej z filtrem: nie ufam firmom, które zalecają wymianę oleju co 30kkm, bo potem dziwnie dużo jest awarii silnika - do tej pory syntetyk wymieniałem co 15kkm i silnik był zawsze sprawny przez cały okres użytkowania auta (czyli jakieś 100kkm ;)
                  • apodemus Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 30.04.12, 18:25
                    pejotpe4 napisał:

                    > nie ufam firmom, które zalecają wymianę oleju co 30kkm,
                    > bo potem dziwnie dużo jest awarii silnika

                    W moim poprzednim samochodzie tak zalecano i się tego trzymałem. Od początku do sprzedaży. Przejechałem 333 tys. km., samochód jeździ dalej, od niedawna w rękach kuzyna. Zakładam, że instrukcję napisali fachowcy - być może nieco naiwnie zakładam, ale jak na razie mi się sprawdzało.
          • misiaczek1281 Re: Ty, misiaczku1281, jeszcze chyba drogiej biel 27.04.12, 15:15
            nazimno napisał:

            > nie widziales na oczy, skoro piszesz o 50 PLN.
            > Zapytaj obecnych tu PT Pan na tym forum, to Ci moze troche przetrze oczka.

            50 zł to tylko przenośnia...niech będzie 300 zł i 30 tys.zł ... dalej ogromna różnica nie?
            • misiaczek1281 a tak swoją drogą... 27.04.12, 15:32
              4 lata temu sąsiad kupił nowe auto i teraz na wiosne chciał sprzedać żeby kupić lepsze...
              Biedaczek pluje sobie w brodę że straciło na wartości aż 35 tys.zł....wy też kupiliście nówke?
              Współczuję ;-)

              Hehe ;-)
              • mmsadlo Re: a tak swoją drogą... 27.04.12, 18:14
                nie my kupujemy trzynastoletnie polo takie są najlepsze. Szkoda że w fabrykach nie nie robią aut trzynastoletnich tylko nówki, kurcze ile osób jest przez to nieszczęśliwych. A może zainteresuje cię używana lodówka bo chcę kupić nową. No strasznie pluję sobie w brodę że tyle straciła na wartości ale trudno jakoś to przeżyję.
                • misiaczek1281 Re: a tak swoją drogą... 27.04.12, 18:44
                  Widzę że zaczynasz mądrze pisać, ale jeszcze Cię nakieruję...nie 13 letnie Polo a 5-6 letnie Polo...wtedy będzie jeszcze młode i tańsze od nówki aż o 25 tys.zł...
                  • samspade Re: a tak swoją drogą... 28.04.12, 08:45
                    Zwróć tylko uwagę że nowe polo a 5 letnie to są różne generacje samochodu. Porównywanie cen jest więc bezsensowne.
                    Po drugie: kiedy ludzie przestaną kupować nowe samochody ceny używanych wzrosną. Nie będziesz wtedy co 2 miesiące kupował nowego/używanego polo(bazuję na twoim trollowaniu na tym forum).
                    • misiaczek1281 Re: a tak swoją drogą... 28.04.12, 12:09
                      samspade napisał:

                      > Zwróć tylko uwagę że nowe polo a 5 letnie to są różne generacje samochodu. Poró
                      > wnywanie cen jest więc bezsensowne.
                      > Po drugie: kiedy ludzie przestaną kupować nowe samochody ceny używanych wzrosną
                      > . Nie będziesz wtedy co 2 miesiące kupował nowego/używanego polo(bazuję na twoi
                      > m trollowaniu na tym forum).

                      Nowe i 5 letnie to faktycznie różne generacje Polo...te starsze są mniej skomplikowane i trwalsze i duuużo tańsze....!
                      Używane nie podrożeją...jest ich mnóstwo...nadwyżka....a prawo popytu i podaży mówi że gdy czegoś jest dużo to jest tanie...;-)
                      • samspade Re: a tak swoją drogą... 28.04.12, 12:15
                        Czyli jak sam przyznajesz porównujesz dwa różne samochody.
                        A kiedy ludzie przestaną kupować nowe samochody to skąd wezmą się używane?
              • carnivore69 Re: a tak swoją drogą... 27.04.12, 18:24
                > 4 lata temu sąsiad kupił nowe auto i teraz na wiosne chciał sprzedać żeby kupić
                > lepsze...
                > Biedaczek pluje sobie w brodę że straciło na wartości aż 35 tys.zł....wy też ku
                > piliście nówke?

                Moj sasiad tez 4 lata kupil nowe auto i stracil do dzis 35 tys. W tym czasie zarobil ok. miliona i chyba przez to moze jeszcze zasypiac.

                Pzdr.
                • misiaczek1281 Re: a tak swoją drogą... 27.04.12, 18:41
                  carnivore69 napisał:

                  > > 4 lata temu sąsiad kupił nowe auto i teraz na wiosne chciał sprzedać żeby
                  > kupić
                  > > lepsze...
                  > > Biedaczek pluje sobie w brodę że straciło na wartości aż 35 tys.zł....wy
                  > też ku
                  > > piliście nówke?
                  >
                  > Moj sasiad tez 4 lata kupil nowe auto i stracil do dzis 35 tys. W tym czasie za
                  > robil ok. miliona i chyba przez to moze jeszcze zasypiac.
                  >
                  > Pzdr.

                  Jaaasne...ale ktoś kto zarabia milion nie jeździ Polo za 35 tys.zł ;-)
                  • piotr33k2 Re: a tak swoją drogą... 28.04.12, 01:12
                    każdy samochód prosto z salonu jest relatywnie drogi szczególnie dla prywatnego indywidualnego kupujacego ,tzn bez porownian droższy od np. dobrego telewizora czy nawet komputera ktore to moze kupic praktycznie każdy nowy ,dlatego tez albo ma sie tyle pieniedzy czy takie dochody ze te 20 -50 tys można wyrzucic w błoto albo jest sie skonczonym idiota i kupuje takie nowe auto za pomocą pożyczki wyrzeczeń itd itp. bo prawie takie same czy identyczne kilkuletnie auto ze stosunkowo niezauważalnym dla ogólnej żywotnosci silnika przebiegiem mozna znależć i kupic , ktore licząc z kolei nawet dodatkowe koszty zwiazane z wymianą eksploatacyjna np elementów zawieszenia jest i tak o te 20 -50 tys tansze od tego prosto z salonu . wniosek jest prosty ,albo sie komus wisi taka kasa albo sie kupuje tylko uzywane ,prawie jak nowe kilkuletnie czy za znowu duzo jeszcze mniejsze pieniądze takie powyzej 6 do 10 lat . zaletą tej filozofi jest jeszcze to że naprawde mozna mieć dobrej marki i jakosci autko którym pojezdzimy wiele lat a na które wydamy tyle co kupujac calkiem nowe i jeszcze dokladając mielibyśmy małe niepraktyczne nedznej jakosci klasy i wyposażenia g.... no ale bedzie nowe z salonu !, he he.
                    • qqbek Jest w tym całym wywodzie jedno "ale" Piotrze. 28.04.12, 11:46
                      To "ale" to dzikie reguły rządzące polskim rynkiem samochodów używanych.
                      W niektórych krajach cofnięcie licznika to przestępstwo, za które grozi kara pierdla.
                      W takiej Wielkiej Brytanii na przykład przebieg spisuje się raz do roku, w ramach MOT (obowiązkowe badania techniczne) i znając VIN pojazdu lub numer dowodu rejestracyjnego możesz sobie przebieg odnotowany w poszczególnych latach (a także wszelkie zastrzeżenia diagnosty co do stanu auta i zalecenia pokontrolne) sprawdzić przez Internet.
                      U nas batem na oszustów miał być CEPiK. Miał, plany były szczytne, tylko wyszło nam "jak zawsze".
                      Naprawdę zmieniłbym już dawno swoje leciwe autko, ale na nowe, takie jakie chcę, nie chcę wydawać pieniędzy, bo prawie na pół samochodu musiałbym wziąć kredyt. Używane zaś... no cóż oglądałem kilka "igiełek"... na razie postanowiłem pozostać przy starym aucie.
                      Samochód używany nigdy nie będzie rozsądną alternatywą, gdy stać Ciebie na auto nowe.
                      Auto używane jest li tylko "ersatzem" samochodu nowego.
                      • misiaczek1281 Re: Jest w tym całym wywodzie jedno "ale" Piotrze 28.04.12, 12:40
                        qqbek napisał:

                        > To "ale" to dzikie reguły rządzące polskim rynkiem samochodów używanych.
                        > W niektórych krajach cofnięcie licznika to przestępstwo, za które grozi kara pi
                        > erdla.
                        > W takiej Wielkiej Brytanii na przykład przebieg spisuje się raz do roku, w rama
                        > ch MOT (obowiązkowe badania techniczne) i znając VIN pojazdu lub numer dowodu r
                        > ejestracyjnego możesz sobie przebieg odnotowany w poszczególnych latach....

                        Kredyt na nowe auto to pułapka...po 3 latach mozolnego płacenia rat okazuje się że autko straciło na wartości 20 tys.zł , odsetki od kredytu to 10 tys.zł a raty trzeba dalej płacić ;-)

                        Hehe ;-)

                      • tomek854 Re: Jest w tym całym wywodzie jedno "ale" Piotrze 01.05.12, 09:47
                        ...dlatego tu przebieg cofa się przed pierwszym MOT czyli po 3 latach jeżdżenia. Znajomy pracował u dużego dealera samochodów uzywanych w Szkocji. Auto jeździ w wypożyczalni a potem go krecą i sprzedają jako "prawie nówkę z małym przebiegiem".
                        • misiaczek1281 Re: Jest w tym całym wywodzie jedno "ale" Piotrze 01.05.12, 11:27
                          tomek854 napisał:

                          > ...dlatego tu przebieg cofa się przed pierwszym MOT czyli po 3 latach jeżdżenia
                          > . Znajomy pracował u dużego dealera samochodów uzywanych w Szkocji. Auto jeździ
                          > w wypożyczalni a potem go krecą i sprzedają jako "prawie nówkę z małym przebie
                          > giem".

                          W 3 letnim aucie kręcą licznik? Zgoda. Ale ileż ten 3 latek może mieć prawdziwego przebiegu? Niech ma nawet 150 tys.km , to spokojnie przejedzie drugie tyle a 25 tys.zł zostaje w kieszeni w porównaniu z nówką z salonu Hehe ;-)
    • wyssana.z.palca Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 07:25
      Jest i opcja typu "wilk syty i owca cala". Można kupić roczne, kilkuletnie auto w salonie :)
      • tomek854 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 14:43
        Ja kupiłem auto nowe w salonie, bo mi się królowa dorzucała i wyszło na to, że za te same pieniądze mogę kupić dwu-trzylatka albo skorzystać z brytyjskiego scrappage scheme i mieć nowe auto.

        Jezdżę nim juz trzy lata, nie dzieje się absolutnie nic (pomijając to, co sam zrobiłem mając nim stłuczkę zeszłej zimy). A nie, przepraszam. Zamek w drzwiach się zacinał, czego nie zauwazyłem, bo korzystałem z centralnego - zauwazyli podczas przeglądu i wymienili na nowy.

        Jak ktoś słusznie zauważył - jakbym kupił używkę, to pewnie bym coś musiał w niej zrobić (limit szczęscia już wyczerpałem - kupiłem kiedyś 12 letnią primerę, w której jedyne co musiałem zmienić to były opony i, po pół roku, amortyzatory) a może by była już pora na wymianę. Tymczasem zgodnie z zasadą "jak dbasz, tak masz" zamierzam moim autem pojeździć sobie przez długie lata (jesli bym kiedyś założył rodzinę, to auto będzie robić za drugie, mniejsze) więc pewnie sumaryczna strata na wartości kilkulaktów które bym zmieniał przez te 10 czy ileś lat byłaby taka sama, jeśli nie większa. Do tego moje auto ma ciągle jednego własciciela, dotychczas ktoś inny niż ja przejechał nim ze 20 km, no i nie ukrywam, że istotne jest to, że auto jest dokładnie takie jakie chciałem, z dokładnie takim wyposażeniem jakie chciałem i w kolorze ktore mi się podoba, a nie przypadkowo wzięte jakies, bo akurat takie było w rozsądnej cenie do kupienia.

        Co do "nieuniknionych rysek na zderzakach" - cóż, zaiste owe ryski są nieuniknione i specjalnie się nimi nie przejmuję, choć ostatnio ktoś tak solidnie przysmażył mi w zderzak, że może jak będe w Polsce to zajrzę do znajomego blacharza zapytać, czy nie zrobiłby mi tego w jakiejś rozsądnej cenie.

        A benefity z kupna nowego? Cóż, auto ma pięcioletnia gwarancję z limitem bodajże 100 000 MIL (jak na razie przejeździłem 18 000 w trzy lata, bo w międzyczasie zmieniłem pracę i większość dystansu pokonuję autami służbowymi), darmowe assistance z RAC na cały okres gwarancji, jako że jest nowe to płacę niższe podatki drogowe, jest nowoczesniejsze, więc mam w środku więcej miejsca niz w starej Primerze (pomijając bagażnik, który ma tylko 230 litrów, ale jest to też auto o parę klas niżej niż primera), pali znacznie mniej...

        Około 60% wartości auta wziąłem na kredyt. Rata jest niewysoka taka, że student pracujący dorywczo nie ma problemu z jej płaceniem. Ja wiem, ze to zawsze kredyt - to mój jedyny kredyt w życiu, bo staram się zwykle nie kupować więcej niż mnie na to stać - ale i tak po pół roku jezdżenia nowym autem podsumowałem sobie wszystkie koszta i okazało się, ze w porównaniu z poprzednim wydaję miesięcznie na utrzymanie auta mniej więcej tyle samo - wliczając kredyt, paliwo, naprawy, opłaty, przeglądy, MOT itp itp itp.

        Wcześniej nie zdecydowałbym się na kupno auta nowego, zdecydowałem się tylko dlatego, że zachęcał mnie do tego program rządowego dofinansowania przy złomowaniu starego auta, ale dziś patrzę na to inaczej: jeśli ktoś chce zmienić auto za 2-3 lata, to kupowanie nowego faktycznie nie ma sensu. Jeśli ktoś kupuje auto z założeniem, że bedzie nim chciął pojeździć dłużej, to jest to jak najbardziej rozsądna opcja.
        • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 14:54
          Za granicą można sobie pozwolić na nowe auto...5 miesiące pracy i już nas stać....nie to co w Polsce...20 miesięcy pracy....18 000 w trzy lata? mało...za mało na nowe...
          • piotr33k2 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 15:37
            misiaczek1281 napisał:

            > Za granicą można sobie pozwolić na nowe auto...5 miesiące pracy i już nas stać.
            > ...nie to co w Polsce...20 miesięcy pracy....18 000 w trzy lata? mało...za mało
            > na nowe...
            o to chodzi ,tam a tu to dwie rózne bajki ,jeszcze program i duże dodatki przy zlomowaniu starego auta ,z czym do ludz . u nas nawet ta gwarancja jest kamienin u szyi bo musisz serwisowac w aso i słono przeplacać za wymiany eksplotacyjne ,oczywiscie róznie u róznych marek ale zawsze co najmniej dwu trzykrotnie za byle co .
          • tomek854 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 29.04.12, 11:59
            Za to takie jak Twoje można mieć za tydzień pracy, więc proporcje są zachowane.
            • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 30.04.12, 08:34
              tomek854 napisał:

              > Za to takie jak Twoje można mieć za tydzień pracy, więc proporcje są zachowane.
              >
              Chyba pół roku ;-)
              • tomek854 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 01.05.12, 09:44
                www.autotrader.co.uk/classified/advert/201216465414162/sort/default/usedcars/maximum-age/over_10_years_old/model/polo/make/volkswagen/page/2/radius/1500/postcode/g444he?logcode=p

                Chyba jednak tydzień... :-)
                • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 02.05.12, 16:29
                  takiego byś kupił? stare trochę...
    • rraaddeekk Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 16:03
      2 latek to przynajmniej 160 000 km przebiegu przy narmalnej eksploatacji, jak na diesla.
      Opony letnie i zimowe do wymiany, płyn chłodniczy, hamulcowy, olej skrzyni biegów, świece.
      Piór wycieraczek, rozrząd, elementy zawieszenia.
      Matowy lakier po przynajmniej już setce wizyt w mechanicznej myjni. Drobne odpryski na masce od kamieni spod kół.
      Szyba z drobnymi rysami po 2 zimach skrobamia - nocą już tworzą się refleksy na szybie.
      W firmie wymienia się 2-latki, bo nie opłaca się dalsza eksploatacja z przebiegiem ponad 150 000 km i po gwarancji zaczynają się niepotrzebne kłopoty i dodatkowe wydatki.
      • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 20:33
        rraaddeekk napisał:

        > 2 latek to przynajmniej 160 000 km przebiegu przy narmalnej eksploatacji, jak n
        > a diesla.
        > Opony letnie i zimowe do wymiany, płyn chłodniczy, hamulcowy, olej skrzyni bieg
        > ów, świece.
        > Piór wycieraczek, rozrząd, elementy zawieszenia.
        > Matowy lakier po przynajmniej już setce wizyt w mechanicznej myjni. Drobne odpr
        > yski na masce od kamieni spod kół.
        > Szyba z drobnymi rysami po 2 zimach skrobamia - nocą już tworzą się refleksy na
        > szybie.
        > W firmie wymienia się 2-latki, bo nie opłaca się dalsza eksploatacja z przebieg
        > iem ponad 150 000 km i po gwarancji zaczynają się niepotrzebne kłopoty i dodatk
        > owe wydatki.

        Dlatego lepiej nie kupować aut od firm...160 000 km przebiegu w 2 lata?
        Moje Polo ma 160 tys.km ale w 13 lat !!! serio
        • szela81 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 21:12
          A kto Ci sprzeda 2-3-4 latka z przebiegiem 10 000 rocznie "bo zachciało mu się nowego" ? jak kupujesz auto prywatnie to na 5-6 lat jak nie więcej - dużo ludzi którzy kupili yarisy I gen fl ma je do dzisiaj bo następca był paskudny a ten jezdzi - to ile stracili na wartosci? 30 000? I co z tego jak dalej jeżdżą i dalej i dalej...ale dlaczego? Bo kiedyś kupili NOWE i wiedzą co mają.

          Ostatni raz napiszę przykład mojego clio firmowego. Kupiony za 30 000 netto cena cennikowa 40 000 netto, sprzedamy 3 letnie za ok 20 000 netto to ile "straciliśmy" ? Cennikowo 20 000 netto praktycznie 6 000 brutto, czyli 2000 rocznie - ekstremalna sytuacja dużego rabatu flotowego, ale absolutnie wykonalna bo mamy samochodów kilkanaście a floty jeżdżą duuużo większe.
          • majowadusza szela 30.04.12, 12:30
            oczywiście, za sprzeda.
            Uważasz, że nie ma osób które kupują nowe auta i sprzedają po trzech latach ? Nie wszyscy jeżdżą służbowymi, serio :-)
          • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 12.05.12, 12:31
            szela81 napisał:

            > Ostatni raz napiszę przykład mojego clio firmowego. Kupiony za 30 000 netto cen
            > a cennikowa 40 000 netto, sprzedamy 3 letnie za ok 20 000 netto to ile "stracil
            > iśmy" ? Cennikowo 20 000 netto praktycznie 6 000 brutto, czyli 2000 rocznie - e
            > kstremalna sytuacja dużego rabatu flotowego, ale absolutnie wykonalna bo mamy s
            > amochodów kilkanaście a floty jeżdżą duuużo większe.

            Flotowego bym nie kupił...co z tego że 3 letnie skoro one są zajeżdżone !?
      • seth-gecko Re: pytanie do tych co kupują w salonie 11.02.13, 23:20
        przy używanych autach zawsze warto powymieniac płyny eksploatacyjne i sprawdzić ważniejsze układy
    • sneerr Re: pytanie do tych co kupują w salonie 28.04.12, 22:11
      Piszesz, ze auto nowe traci po roku 50% wartości, pokaz mi kogoś, kto sprzedaje roczne auto bez usterki lub bez dzwona z pociągiem za 50% to ja od razu "lecem i kupiem"
      • misiaczek1281 Re: pytanie do tych co kupują w salonie 29.04.12, 10:30
        sneerr napisał:

        > Piszesz, ze auto nowe traci po roku 50% wartości, pokaz mi kogoś, kto sprzedaje
        > roczne auto bez usterki lub bez dzwona z pociągiem za 50% to ja od razu "lecem
        > i kupiem"

        Nie po roku traci 50% tylko po 4 latach ! Szkoda przepłacać za nówke ! 30 tysiaków zostaje w kieszeni !
    • robert888 zagdaczecie się tutaj na śmierć do 500 postów? 29.04.12, 11:36
      nie lepiej pogonić poranne kupiszcze, puścić trzy bąki i zaliczyć wycieczkę rowerową?
    • archonix Re: pytanie do tych co kupują w salonie 30.04.12, 09:22
      Skoro chcesz tyle wydac to znaczy ze kupujesz auto dla szpanu, wiec najlepszy szpan jest autem z salonu. Jesli kupujesz auto to uzywania na codzien to polecam freemonta z pentastarem, i tu wystarczy polowa tych pieniedzy( 130) i bedzie nowe i zaoszczedzisz, a inne auta wiele lepiej sie nie prezentuja poza znaczkami...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka